GA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.03 Nr152

Czas czytania: ok. 21 min.

ET

Wielkiego

Xiestwa NANSKI

EGO

N akładem Drukarni Nadwornej. W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.

<<yW 152. - W Poniedziałek dnia 3. Lipca 1837.

Wiadolllości krajowe.

z B e rlina, dnia 30. Czerwca. N. Królowa Niderbndska powróciła z tąd do Hagi,

» /VtVWUM. t(bi*lrtA

Wiadolllości zagraniczne.

Po Iska.

Z Warszawy, d, 26 Czerwca, Przybył tu z Petersburga Hr, Stefan Graboweki, General Lejtnant, Minister Stanu. D. 23. około god. 7. z wiecz., nadeszła przez sztafetę wiadomość z Krakowa, iz z powodu znacznych deszczów woda na Wiśle pod tern miastem za onegdaj, około godziny 3 z rana znacznie przybierać zaczęła i większego przyboru wody spodziewają, się, jeżeli deszcze nie ustaną. Zgromadzenie XX. Pijarów, w Irótkim przeciągu czasu, nader bolesną poniosło stratę; X. Edmund Andraszek w 53 roku życia swego umarł d. 24. Czerwca. Z dnia 27. Czerwca.

Najjaśniejszy Pan raczył udzielić pensye emerytalne pod dn. 4. (16). Maja r. b> P. Michałowi Lewińskiemu, Szefowi wydziału w Kommiesyi Rządowej Spraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia Publicznego, 23

przeszło 26 letnią służbę w. i c. złp, 6,000. Janowi Łukasiewiczowi, strażnikowi przy wiezien.D .v Kielcach, za 24 letnią służbę w, i c. złp. 2s5. P. Kazimierza! Taczanowskiemu, Komrnissarzowi delegowanemu w Obwód Krasnostawski, za IlJ letnią służbą w, i C, z przyczyny krórej popadł ciężkiej i nieuleczono' chorobie, złp, 5,000. Józefie z .Zurkowakich Domańskiej, wdowie po strażniku leśnym, oraz 511 jej dzieciom, za 21 letnią ich męża i ojca służbę w. i c, złp. 96 gr. 8« Franciszce z Trzcińskich Krassowskiej, wdowie po Pisarzu Komory tgo rzędu w Tykocinie, oraz- 4gu jej dzieciom, za 21 letnią ich męża. i ojca służbę złp, 5 A O. H o s s y o.

Z Petersburga, dn. 7. (19). Czerwca.

Ukazy Rzq.dzq.cego Senatu I. JJepartamentu.

Dnia 25. Maja P. Minister Sprawiedliwości przełoź>ł Rządź. Senatowi, że w Komitecie, ustanowionym do interesów gubernij Zachodniih, roztrząsany był, za Najwyższym rozkazem, przedmiot o postanowieniu ogólnych prawideł konfiskowania majątków właścicieli, których spadkobiercy pozbawieni są praw swoich za należenie do powstania z roku 183 01831. Komitet" skreśliwszy takowe prawidła, postanowił zlecić jemu, Ministrowi, przełożyć Rządzącemu Senatowi, iżby inne tego rodzaju interesa, jakie dotąd mogły e\% toczyć wstańców, iub horę później przypadną, rozstrzygał według istotniego brzmienia teraz postanowionych prawideł. Te prawidła, równie jak i iumał Komitetu zatwierdzone zostały przez J. C. Mi»ść W niu 4: M,aja.- ? ó.ln.e prawidła konfiskowanIa maJątkow własclclel1, których spadkobiercy pozbawieni są praw swo. ich za udział w powstaniu 19j o. - 3 1. roku: 1) majątek rodziców powstańca, tudzież rodzonego dziada jego i babki, rodzonego str ja, wuja lub ciotki, jeżeli on, z prawa,. naJbliższym jest po tych ostatnich spadkobIercą, pozostaje przez całe życie tych osób w zupełnetn ich rozrządzeniu i uwalnia się od aresztu, 2) Pomienieni rodzice i krewni powstańca mogą pod życiem ewojem rozporządzać tak gzelkiemi spadkowemi, jako i dorobkoweml majątkami, na zasadzie praw, to jest mogą e wyprzedawać, darować, zastaw ,o aw.ac, lecz wszelkie takowe zmIany własclclelslwa powinny wzi ść SW?j sku ek, ,wraz, z s orządzeniem na nIe aktow, nIe zas po smlerCI właścicieli. 1) Po ich zgonie, jeżeli w lenczae jeszcze powstaniec znajdować się będzie wżyciu, z pozostałego po nich majątku, którym oni za życia, stosownie do zawartych w 2 punkcie przepisów, nie rozrządzili, za?iera się na Skarb cała ta część, jąka, z moc lstnących, miejecowyrh ustaw, należałaby SIę. osądzonemu synowi, wnukowi, synowcowI lub eiostrzanowi. 4) J eż#liby rodzicom powstańca rodzonemu dzradu jego lub babce, stryjo, .

wi, wujowi, lub ciotce, po ich zgonIe przysądzany był, w skutek wytoczone) jeszcze za ich życia sprawy, jakikolwiek majątek: tedy należna powstańcowi część tego majątku w takim tylko razie na Skarb zabraną być ma, kiedy podówczas powstaniec w źyciu znajdować się będzie. 5) Pomienieni krewni powst ca, z mocy istnących praw, nie mogą czynic na spadkowe majątki testamentów i podobne akta uznawane być powinny za nieważne; lecz majątkami dorobkowemi mogą rozrządzać, i pr ez testamena. 6) Konfiskata nie ma byc rOZCIągana na takie majątki, któreby się powstańcowi po wydaniu już nań wyroku, prawem spad. ku z dalszych pobocznych linij, dostały, jeżeliby on nie podpadł utracie wszelkich pr w swoich. 7) Lecz jeżeli na rzecz osoby, ktora należała do powstania, przed przyjęciem w niem udziału i przed wydaniem na nię wy. roku, otworzył się spadek po krewnych linii pobocznej, prócz stryjów i ciotek, o których wyżej już są postanowione prawidła: wtenczas Skarb wstępuje w jego stopień i podobne sprawy prowadzone być powinny porządkiem, dla spraw Skarbowych przepisanym. %) Ukaz

22. Kwietnia 1836 roku o zabieraniu na Skarb majątków po śmierci rodziców powst ńców, lub najbliższych ich krewnych, ma byc uważany jako zastąpiony przez niniejsze postanowienia. "

F 2 a n c y a, Z P a ryż a, dnia a2. Czerwca.

Dzienniki tutejsze przyrównywają mowę Króla w czasie spełnienia na ratuszu kielicha za pomyślność miasta Paryża do mowy, mi nej przez niego do wychowańców szkoły wOJskowej S1. Cyr i różne nad nią umieszczają uwagi, T e m p s sądzi, że usiłowania Króla w celu odnowienia pamiątek z 1830. roku wypływa z głębokiego zamiaru. Tr.zeba w, rł: upatrywać życzenie Króla, aby SIę tern sl1sl J z narodem połączyć i w pewnym względzIe dumną przybrać postawę względem reszty E.uropy. T e m p s taką wartość do tego prZYWIązuj e, że na wszystkich teraźniejszych i prz .

szłych Ministrów prorockim duchem woła, ze po mowie Ludwika Filipa na ratuszu wszelka reakcya na wieki ustała, i że każda dążność do przywrócenia zasad restauracyi jest adal niepodobieństwem. Kury er [ra ne u z K l potrafił zimniejszą krew u trzymać i w ten sposób o tym przedmiocie przemawia: Naj a żniejszą okolicznością w czasie uroczystoscl na ratuszu i w Wersalu jest mowa Króla przy spełnieniu kielicha za pomyślność miasta Paryża. Przypomniał on dzień, w którym w pośród barykad na ratusz przybył; pokazał okno, z którego trójkolorową rozwinął chorągiew. Te przypomnienia, które jui wychowańców szkoły wojskowej zelektryzowały, wywarły naturalnie daleko większy wpływ na słuchaczy będących po dobrym obiedzie. Co się nas dotyczy, wyznajemy, że niemożemy się owemu uniesieniu oddać. W istocie jestto nader pocieszającą rzeczą, że Król ma jeszcze w pamięci wypadki, o których mniej niż ktokolwiek zapominać powinien; lecz jesteśmy o tyle od owej epoki oddaleni, tyle wypadkó.w zrobiło z niej prawie rzecz przestarzałą, ze przypomnienia takowe prawiebyśmy za anachronizmy wzięli. Obecność tak mało zgadza się z przeszłością, że przypatrując się owej z trudnością tylko wystawić sobie można, że i ta istniała.

Czytamy w jednej tutejszej gazecie prawnIczej: Wczoraj głoszono wiele o obawie, jakiej rząd nabawiony został z powodu zam chu który miał być uskuteczniony w czaSIe balu' na ratuszu. Powiadano, że żołnierz jeden z załogi tutejszej w dniu przed balem zawiadomił władze, że Wielu żołnierzom z jego pułku różne podawano propozycye; dodawan o że kilku uczniów i podoficerów z sigo , tygodnia o wielu osobach doniesiono do Tuilleryów, do ministrów i policyi, i sądzą nawet, że niektóre z tych doniesień z zagranicy przybyły. Lecz doniesienia takowe, pochodzące niezawodnie tylko od złośliwych ludzi, nic pewnego nie obejmowały. N ie stały <<ię także przyczyną wielkiej obawy, i osoby będące na balu przekonały się zapewne, że się żadnych nadzwyczajnych nie chwycono środków ostrożności. IV skutek przetrząśnięcia domu jednego na ulicy pocztowej dniem przed balem zabrano kilka puginałów, pistoletów i aresztowano 2ch uczniów. Lecz cale oskarżenie ogranicza się na przechowywaniu zakazanej broni i nie zostaj« w żadnym związku z okropnym spiekiem z d. 19 (i - rwc3, o którym się wieść rozeszła. Z strony głównego sztabu tutejszej gwardyi narodowej oświadczono wczoraj powtórnie i stanowczo, że na bal, dawany dziś w domu opery przez gwardyą narodową na cześć Xię cia Orleańskiego i jego małżonki, nikt bez wyjątku bez m und uru wpuszczonym nie będzie.

Z dnia 23. Czerwca.

Król i rodzina Królewska udali się wczoraj o godzinie 8' na bal, który gwardya narodowa w gmachu opery dała. W kilka chwil przed odjazdem zTuilleryów dano rozkaz udania się inną drogą, nie tą która początkowo była wyznaczona. Zamiast co pojazdy przez ulice Richelieu i Orange- Bateliere jechać miały, gdzie na całej linii pikiety gwardyi municypalnej ustawiono i mnóstwo ciekawych się zgromadziło, jechały pojazdy królewskie przez ulicę Rivoli i pokoju i przez nadrzecza, a tak przez ulicę Lepelletier zajechały przed wielkie wschody gmachu opery. Policya wszakże i na tej drodze nadzwyczajnych uiyla środków ostrożności; nawet wewnątrz domów były pikiety gwardzistów municypalnych ustawione. N a posii dzeniu dzisiejszem Izby deputowanych naradzono się nad summa wsparcia dla wychodźców politycznych. Minister spraw wewnętrznych żądał do funduszu 2,500,00c fr. na rok 1837 w tym c e, li wyznaczonego, jeszcze 300,000 fr. dodatku. Pan Saint Marc Girardm chciał, ażeby summe tę na korzyść tych cudzoziemców, którzy dotychczas w legii zagranicznej służyli, o 10,000 fr. pomnożono, a P an de Trący żądał podwyższenia onej o 130,000 fr. na korzyść Polaków. Pierwszy a. tych wniosków przyjęto, drugi zaś odrzucono i całj projekt do prawa większością 167 głosów przeciw 65 uchwalono. O odkrytym ooegdaj spisku obiegają ciągle rozliczne i sprzeczne pogłoski. Dzienniki mi

nieteryalne wystawiają ijecz całą, jako zupełnie błahą drobnostkę; zaś doktrynerskie, którym naturajnie idzie o dowody bezskuteczności amneetyi, twierdzą, że spisek ten istotnie był zamierzonym na życie królewskie zamachem. Śledztwo sądowe i czynności publiczne sprawę tę 2 czasem wyjaśnią. W J o u r n a l de P ari s czytamy: Ciekawi jesteśmy, czy gazety ministeryalne następujące z ust pewnych pochodzące doniesienie zbijać zechcą. Przed trzema dniami ułaskawiony L a g r a n g e , do kategoryi Lugduńskiej należący, opuściwszy wyznaczone mu przez policya na miejsce pobytu miasto Melun, do Paryża przybył. U dał się natychmiast do ministery urn spraw wewnętrznych, gdzie z przyczyny słabości ministra, u Generalnego Sekretarza się zgłosił. Oświadczył mu, że jako z w y c i ę ż o n y mógłby był przyjąć amnestyą, że wszelako ograniczeniom wyrażonym w postanowieniu z dnia 8-Maja ulegać nie myślę. "" Ponieważ nic potajemnie czynić nie chcę (dodał), stanąłem tu, aby Pana zawiadomić, że przez 3 dni w Paryżu zostanę a potem do Lugdunu się udam. "« Na to dziwne oświadczenie miał mu Generalny Sekretarz słusznie odpowiedzieć, iź go w tym razie zapewne aresztować będą. " "P an mnie n e przyaresztujesz, odrzekł Lagrange, gdybyś jednak na to się ośmielił, cieszyłoby to mię mocno, otrzymałbym albowiem takim sposobem zręczność zadania policyi ciosu śmiertelnego i uwolnienia od niej wszystkich moich towarzyszy. "" Wyrzekłszy te słowa, pożegnał się Lagrange z Generalnym Sekretarzem. Odtąd przebywa w Paryżu, okazuje się publicznie i nikt nie myśli o tern, aby go przytrzymać. Kiedyż ta nędzna komedya sie skończy?!« Dzisiaj nadeszły iu następujące dwie depesze telegraficzne: "Bajonne, dnia 21 Czerwca, o 6jś godz. wieczorem. Dnia 14. stal Cabrera przed Caspe, którrto miasto oblegał; załoga i miiicya do twierdzy się cofoęły. Óraa posjmszył im na pomoc. Bsparttro dowiedziawszy się o przejściu przez Ebro dywizyi k3rolistowekiej w kierunku ku Kastylii, wyruszył do Lodozy, gdzie dnia 20 etanąć miał. Dywizye pampelońskie otrzymały rozkaz udania się za nim." - "Narbonne, d. 22. Czerwca zrana. Dnia i 7 go stal Baron Meer z woj ekiern swojern w okolicy Tarregi i Cervery, dokąd ranionych pod Guiesoną sprowadził. Karoliści dzierżyli brzegi Llobregosu od Rivelles zacząwszy aż do Castelfobt, jako też całą okolicę około Solsony. Don Carlos d. 19. z Solaony do Bergi się udał. W pierwszem mieście tylko ranionych i dwie kompanie zostawiono, " Ż Londynu, dnia ai. Czerwca.

Wczoraj ai do samego wieczora znajdowało się mnóstwo ludzi przed pałacem S1. James, w nadziei, ze jeszcze tego dnia Xieiniczka Wiktorya Królową ogłoszoną zostanie. Rozeszli się zaś wezyscy dopiero po ogłoszeniu przez pazia państwa, że obrzęd ten dziś dopiero o godzinie lotej nastąpi. Wszyscy członkowie rodziny królewskiej i najwyżsi urzędnicy państwa zwykle przy tej sposobności towarzyszą Królowej. Muzyka królewska etawa w czworoboku przy pałacu S1. James, a przed nią stoją heroldowie, z których jeden rzecz całą obwieszcza. Po skończeniu tego gra muzyka hymn naro dowy , a heroldowie udają się na inne miejsce dla dopełnienia podobnej czynności. Niewiadomo, czy teraźniejsza Królowa będzie obecną na tym obrzędzie, bo jeszcze dla niej pokoi w pałacu S1. James nie przysposobiono. Heroldowie zatem i urzędnicy udadzą się. zapewne z pałacu S1. James do Kensingfonu, gdzie pierwsze ogłoszenie przy huku dział nasiąpi. Jeżeliby zaś Królowa miała przybyć do pałacu Su J ames, toby tamie już o godzinie gtej sianęła, aby ją członkowie rodziny królewskiej i urzędnicy powitać mogli. Za pokazaniem się, N. Pani w oknie przeczyta Herold, stojący obok Xiecia N orfolk, Hrabiego Marszałka Anglii, proklamacyą, zabierającą doniesienie o śmierci Wilhelma IV. a wstąpijniu na tron Królo. wej Alexandryny Wiktoryi, Z tamtąd udadzą się heroldowie wraz z innymi urzędnikami naprzód do Charmg-Cross, gdzie się podobna ceremonia odbędzie, a następnie do TempIeBar , gdzie jeden z heroldów jedzie na przodzie w pośród dwóch trębaczy i po trzykrotnem zatrąbieniu w bramę Cityi uderza, za którą już stoją Lord Mayor i urzędnicy miejscy. Marszalek Cityi wyjeżdża pod bramę i pyta się: Kto tam? Na to odpowiadają: Herold, który prosi o pozwolenie wsiąpienia do Cityi i ogłoszenia Królową J. K. M. Xiężmczki Alexandryny Wiktoryi. Marszałek Ciiyi 0nviera bramę, prowadzi herolda do Lorda Mayora, za pozwoleniem którego cały orszak do Cityi wjeżdża i tam ceremonią po raz trzeci ponawia. Dalej przyłączają się Lord Mayor i inni urzędnicy City i do orszaku, który postępuje' przez kilka ulic aż na sarn koniec Wo o d Street, gdzie się czwarte odczytanie odbywa. N areszcie kończy się tą ceremonia w giełdzie królewskie). Zaraz po pierwszej ceremonii w pałacu St, James ewykle nowy

Monarcha odbywa tamie tajne posiedzenie rady mnisteryalnej, "na której wszyscy obecni przysięgę wykonywają, a Kiążę N orfolk, jako

Hrabia Marszałek odbiera rozkaz, aby wszystkie klassy ludu w dniu oznaczonym żałobę przywdziały. Na tern posiedzeniu uchwalają także proklamacyą, aby zachęcić do pobożności i cnoty a zapobiedz karze za zbrodnie, bezbożność i niemoralność, i drugą, w której zalecają wszystkim w obowiązkach będącym urzędnikom, aby i nadal czynnościami swemi .się zajmowali. Słychać ie teatra i inne miejsca zabaw znowu dz.ś otworzone będą i do. piero wieczorem w dzień pogrzebu N. Pana zamknięte zostaną. Dzień pogrzebu jeszcze nie oznaczony; lecz z przykładów po śmierci Jerzego Ht. i IV. wnoeić moina, że ten przed trzema tygodniami nie nastąpi, ponieważ tdki przeciąg czasu ledwo jest dostateczny do poczynienia wszystkich przygotowań. Jest lak<e zwyczajem, ie po śmierci Króla Lord Szambelan ai do dnia pogrzebu wyłącznie ma dozór nad kaplicą, i Dziekan windsorski temuż klucze wręcza. Czy teraźniejszy Lord Szambelan, Margrabia Conyngham, jui tego smutnego obrzędu dopełnił, nie wiadomo jeszcze; ale wyjechał już wczoraj wieczorem z Londynu do Windsoru dla pełnienia swoich obowiązków w tej chwili. Zaraz po śmierci Króla opuścili jego lekarze pałac; tylko Sir M. Tierney pozostał tam jeszcze na żądanie Królowej owdowiałej. Ciało królewskie nabalsamowano. Rysy twarzy jego mało się zmieniły i z wyrazu twarzy wnosić moina, że bez bólu umierał. Owdowiała Królowa zamyśla pozostać w Windsorze aż do pochowania swego małżonka, a gdzie później mieszkanie sobie obierze jeszcze .;ie wiadomo. Dwie córki zmarłego Króla wyjechały po jego śmicr. ci z Windsoru. Hrabia Munster, jeden z synów N. Pana, mieszkający z obowiązku w pałacu windsorslcm, oświadczył, że wraz z hraćmi swymi tamie i po pogrzebie mieszkać będzie. Wielu urzędników dworu zmarłego Króla opuściło zamek dla poczynienia potrzebnych przygotowań do jego pogrzebu. Z dnia 23. Czerwca.

Po obrzędzie proklamacyi (o kióryrn jeszcze w nasięp. num. wspomninfy) Królowa odbyła Radę Tajną, na której odbieranie przysięgi kontynowano. Potem było wielkie przedstawienie Arcy- Biskupow i Biskupów, Sędziów i innych urzędników, i dopiero o 1 godzinie Królowa do Kensington pałacu powróciła.

W tym pałacu pozostanie aż do pogrzebu ś, p. Króla Wilhelm.i, chyba że funkeye urzędowe na to nie zezwolą.

Jako rzecz uwagi godną donoszą dzienniki nasze, ie między osobami, które Królowej przysięgę homagialną wykonały, też jej elryi, Xiąię Cumberland, się znajdował, lubo po dziedziczył. Wszakże wyraża T i m e s, źe Król Hanowerski nie zostawi żadnego pełnomocnictwa dla głosowania w Izbie wyższej, jako P ar Anglii. Przypominają przy tel sposobności, źe i Jerzy I I., jako dziedziczny Xiąźę Hanoweru i najbliższy dziedzic tronu angielskiego po ojcu 6woim, ówczesnym Elektoralnym Xieciu Hanowerskim, po wstąpieniu na tron Królowej Anny do Anglii się udał, aby jej wykonać przysięgę homagialną, poczem go Xieciem Cambridge mianowano. Teraźniejszy Król Hanowerski w tym tylko razie mógłby zostać Królem Anglii, gdyby Królowa bezdzietnie umrzeć miała, N. Pan już onegdaj z owdowiałą Królową się pożegnał, był wczoraj u panującej Królowej, a dzisiaj podobno do Hanoweru się puści. Xiąźę N orfolk, jako Hrabia - Marszałek Krói'estwa, wydał odezwę, w której od dnia jutrzejszego żałobę krajową nakazuje. Podobne rozkazy dano ze stiony kollegium admiralicyi i naczelnego wodza armii względem żałoby flotty i wojska. Owdowiała Królowa otrzymuje stosownie do postanowienia parlamentu z dn, 15, Kwietnia 1831 f. 100,000 funt. rocznej pensyi, i pa lac Marlborough - house pod rozporządzenie swoj e; ponieważ jednak gmach ten nie w najlepszym stanie, ofiarowano jej też BusbyPafkhouse.

Mor ning- Chro n i cle wyraża, źe wyprąwiofie z Petersburga nadsćłki złoia przeznaczone są na wypłatę przypadającej na miesiąc Wrzesień dywidendy Rossyjskiej.

N. Pani przy onegdajszej uroczystości obwołania swego w grubej była żałobie, z białym kołnierzykiefn i mankietami, oraz z białym garniturem z koronek pod małym w tył schylonym kapeluszem, tak źe jej płowe, pięknie ulrefione włosy widzieć można było, Niemcy.

Z H a n o w e r u, dnia 24. Czerwca.

Gazeta tutejsza zamyka pod względem zejścia K-rola Wilhelma IV. następujący artykuł: "Obawa wszystkich wiernych poddauych stosownie do niedościgłych niebios wyroków, niestety! w zasmucający sposób się ziściła. Cier pienia naszego ukochanego Króla Wilhelma IV. śmierć łagodna zakończyła. Król ś. p. na zamku swoim Windsorskitu w zeszły czwartek, d. 20. m, b. zrana o godzinie 2giej w objęciach N. Królowej, w pośród rodziny królewskiej, i błogosławieństwa ludów, które przez 7 lat mądrego<"i sprawiedliwego panowania dobrodziejstwy obsypywał, przeniósł się na łono wieczności. Przy śmiertelnym łożu jego ronią miliony wdzięcznych poddanych Izy bole

sne, a w sercach ich nigdy nie zgaśnie pamiątka wiernej miłości i uwielbienia. Król ś. p. Wilhelm IV, najpotężniejszy monarcha na kuli ziemskiej, zasłużył na najwyższe szczęście i użył go. Pożegnał się z tym świarern z przekonaniem, źe wolne i szczęśliwe ludy, których rządy jio długim świetnych przodków szeregu na niego przeszły, następcom swoim w równej wolności i szczęściu pozostawił, " Stosownie do istniejących praw względem następstwa tronu Jego Królewska Mość, Kroi Ernest August, niegdyś Xiąźę R u m b e r l a n d , jak o n aj b l i ż s z y k r e w n y męzkiego rodu na tron Hanoweru wstąpił. Korona W. Brytanii, przez lat 123 błogiego szczęścia i wszelkiej pomyślności obu krajów z hanowerską koroną połączona, przeszła na N. Któlową Alexandryne Wiktoryą, córkę J, K. M, ś. p. Kięcia Kent, czwartego syna ś. p. N. Króla Jerzego III, Z Brunszwiku, dnia 19. Czerwca.

Wiadomość umieszczona w różnych gazetach o zwołaniu napowrót tutejszej gwardyi narodowej i uzbrojeniu tejże, pokazała się zupełnie bezzasadną i mylną. Na jej sprostowanie dość nadmienić, źe wszelka broń, będąca jeszcze w posiadaniu obywateli, ma być do arsenału zwróconą i tarn pod dozorem wyznaczonego oficera zostawać T u 2 C Y a.

Piszą z Aten pod d. i8< Maja, ie poruszenia buntownicze w Tessalii i Albanii, przeciw Rządowi tureckiemu prawie już zostały przytłumione, chociaż z dobrem powodzeniem rozpoczęte były, Luho z początku powstańcy pobili wojsto ottomańskie, lecz później przewyźszatącą silą zupełnie pokonani zostali. N ie dawno schroniła się tu galiota przed goniącym ją okrętem liniowym tureckim; znaj« dowalo się na jej pokładzie 120 ludzi zbrojnych, którzy się Rządowi greckiemu poddali, i broń złożyli. Grecki Pułkownik Perrabos, człowiek uczony, to dem z Tessalii, ma wpływać do powstania, a Rząd turecki doniósł nawet Ministrowi greckiemu, źe korrespondował » naczelnikami buntu, dla czego Rząd grecki miał go wezwać do Aten, dokąd wczo, raj przybył.

ROZlllaite wiadolllości.

Pomiędzy czynnościami szaleństwa, którym duch schorzały wielu dzieci Albionu podda» wał się systematycznie ku końcowi zeszłego wi e ku, tak zw an y k l u b e p l e n i s t ó w był bez wątpienia najgłośniejszym. Kilkudłiesiąt na splen chorujących pandw angielskich wpa dług swoich zamiarów. Zaledwo się rozgłosiło, źe świątynia duchowi'ponuiego hum o r u wzniesioną będzie, zgraje dyletantów tej słabości ubiegały się o względy zostania przyjętymi do przyjemnego towarzystwa zasępionych ludzi. Założyciele jednak bardzo byli trudni w wyborze członków klubu i tylko znaczenie mających i znakomitego rodusplenis t ów p r z y j m o w a n o . C h c ą c d o st ąp i ć t e g o z a - szczytu trzeba było zajmować świetne stanowisko w społeczeństwie i przez przypadki doznane na wielkim świecie, przez przesycenie się w zbytkach, nabyć tej umysłowej słabości. Trzeba było także udowodnić, źe wszelkie przeciw niej używane środki były bezskutecznemi, i źe jest nie wyleczoną. Z powodu tak trudnych warunków mało tylko kandydatów mogło być do tego klubu przypuszczonych i ograniczył się on na liczbie trzydziestu członków. Skoro się ukonstytuował, zgtomadzili się składający go hipochondryści, dla naradzenia się nad zamiarami towarzystwa. Każdy członek po kolei miał mowę ponurym głosem, a po rozprawach aczkolwiek nie bardzo żywych, ale jednak głęboko w rzecz wnikających, uchwalono wynalezienie środka, mogącego oswobodzić od tej śmiertelnej choroby próżnujących pasibrzuchów. Schorzały durb, przewodniczący na obradach tych nieszczęśliwych, aż nadto jawnie okazał się w uchwale, znaczną większością przyjętej. Postanowiono, ażeby corocznie dwom człookom udzielono pozwolenia oddalenia się z tego świata, co oni w niedorzecnem swojem mniemaniu za wielką uważali łaskę, Uchwałę tę tak punktualnie co pół roku jeden z członków samobójstwem wykonywał, że w końcu stała się ona nieodzownym w statutach klubu artykułem. Ponieważ niektórzy członkowie odbierając sobie życie żadnych z prostej linii nie zostawiali potomków, najczęściej więc majątek swój zapisywali klubowi, Z (ąd zakład ten stał się bardzo bogatym i miał między innemi przed bramami Londynu i tuż na samym brzegu Ta m i zy, przepyszny pałac, gdzie zebrane były 'wszystkie urządzenia zamiarowi towarzystwa odpowiednie. Tam przesycony życiem szaleniec znajdował to wszystko, czem tylko rzeczywistość i poezja w sztucznem zebran i u uprzedzić go mogły. Lecz ten w szaleństwie poczęty, a przez niedorzeczny upór czas niejaki utrzymywany klub, nie trwał długo, jak wszystko, co jest rozumowi przeciwne i rozwiązał się po niejakim czasie. Na miejscu gdzie stała niegdyś poświęcona splenowi świątynia, wznosi się teraz najpiejrwszy w angiel ekiej stolicy browar.

SS6

Anegdota z życia Walter-Scotta. - Ciekawość małżonki Walter-Scotta była jednego razu bardzo na próbę wystawioną przez pojawienie się pewnego człowieka, który po same oczy owi n i ęty płaszczem, co wieczora przybywał i prowadzony zaraz do gabinetu jej męża, często bawił tam dłużej nad czas zwykły udawania się familii na spoczynek. Scott zapytywany o to od żony, dawał zbaczające o d p o w i e d z i , c o ta k d a I e c e w z n i e c a ł o jej c i e - kawość, źe wytrzymać już nie moAła. Pewnego wi eczora, usłyszawszy dzwo n ek, będący znakiem, źe nieznajomy miał się oddalać, mimo zakazu weszja z tatą w ręku do gabinetu męża i udała, jakoby przyszła panów, którzy tak długo z sobą bawili, poczęstować herbatą. Obcy, starzec ujmującej powierzchownoś»« i ładnie ubrany, ukłonił się i przyjął podaną sobie herbatę, ale Scotr, zmarszczywszy czoło, z niechęcią filiżankę odsunął. Po chwili oddalił eię nieznajomy, a Walter-Scott otworzył okno, porwał za jego filiżankę i daleko c i s n ą ł ją n a p o d wór z e . G d y P a n i S c o tt u s ka« rżała się na stratę tak d rog iej porcelany, o drzekł jej małżonek: "Ciekawość twoje, kochana żono, przebaczę ci tą rażą, ale jednak ukaraną b>ć musiałaś. Mogę dla interesów przyjmować u siebie niektóre osoby, lecz nie zawsze są one godoemi, by je za gości małżonka moja uważała. A n i m oj e, ani niczyje z mojej familii usta nie powinny dotykać się tej filżanki, której się usta Pana Morray de Brougton dotknęły!" Obcy ten, był»i ów zdrajia, który nieszczęśliwemu Karolów-. Stuartowi (w ciągu ostatnich lat jego, około. r. 1788) towarzyszył jaku Sekretarz i wiedział o zamachach pretendenta do odzyskania tronu, a który później, dla ocalenia życia i majątku, przeciw stronnikom swojego Pana jako świadek wystąpił. Scott sprowadzał go do siebie dla powzięcia od niego historycznych wiadomości, z których do swojego Wawerleja korzystał.

K o lor ócz. - Wielu twierdzenie to nasze dziwnem zdawać się będzie: źe kolor ócz wywiera wpływ na moc ich wzroku. Lecz w istocie tak się rzecz ma i nie podpada wątpliwości, źe mający ciemne łub czarne oczy powinni to sobie brać do serca, iż takie oczy są słabsze i łatwiej cierpieniom ulegają, niźli błękitne lub siwe. Jasno-błękitne oczy mają zwykle najmocniejszy wzrok, a zaraz po nich następują siwe. Im jaśniejszą jest źrenica, tern większe i wytrwalsze natężenia oko wytrzymać jest w etanie. (Rozrn. L w. Kozacy Dońscy. (Z dzielą AJ. Grabo« wsłiego: "Literatura i krytyka." Wiłno roku i8}7t etr, 18 do n. Część U.) - Od ujśi w głuszy lasów, między nie przebytemi biotami, rozsiane były male umocowane punkta, jedyne wtedy osady kozackie, znane pod imieniem grodzisk. W tych gródkach, złożonych z kilku chat, albo ziemianek, Kozacy wiedli życie zupełnie jak na pochodzie; starając się jedynie mieć jaki taki przytułek i ochronę od niepogody i słoty. "Niechaj," mówili, "płomień najazdu strawi nasze gródki; za tydzień zapleciemy nowe płoty, nabijemy je ziemią, pokryjemy wierzch izb i grodek etanie gotów. Prędzei sprzykrzy się nieprzyjacielowi palić nasze liche siedziby, niżeli nam je odnawiać." Konieczność uchowania życia ucieczką w oddalone miejsca, była ź*jdłern kozactwa. Z pozyskanego bezpieczeństwa wyradzała się polem żądza zemszczenia się nad wrogami i uczucie zupełnej niezawisłości. Ta niepodległość, zdobycze, wzrastanie w siłę towarzystw, nakoniec osiadłość, dały poznać nędznym wprzód zbiegom powab kozackiego życia. Ciemny i gruby pierwej niewolnik, drżący przed batogiem, jeżeli nie przed mieczem Tatarzyna, lżony, znieważany, teraz wojak, z mieczem w ręku, na rączym koniu, swobodny jak wichr stepowy, sławiony w pieśni, równy swym towarzyszom, czyż mógł ten zbieg nie przylgnąć całem sercem do kozackiego bytu? N ajpiękniejsza branka była jego żoną, najbogatsza materya między zdobyczą, odzieniem, najlepsza broń wroga, orężem. O- Kozaka widziałeś zbiór odzieży i uzbrojenia rozmaitych narodów: Nogajskie albo czerkieskie sio dło; krymski albo turecki czaprak,- czerkieska opończa; ruska strzelba, oprawna po lurecku, przy niej róg do prochu; perska szabla; za pasem nóż bułainy, oprawny w trzonek z rybiego zebu; turecki sajdak iTrohatyna; taki był strój Kozaka. Pokolenia r« sły przy szczęku oręża i «giełku bitwy. Śpiewając: "Ty żegnaj, zdrów bywaj cichy D o n i e · I wa n o w i c z u ! " Kozak płynął pod Azow, Trapezund, Synopę, żupa nu się dobijać; odjeżdżał do Krymu, na Wołgę, na Jaik; umierając w bitwie, całował garść rodzinnej ziemi, którą nosił przywiązaną na piersiach i posyłał wieść pożegnalną żonie, błogosławieństwo dzieciom i dobrym towarzyszom,- jeżeli wracał szczęśliwie, dzielił się zdobyczą, hulał i nie troezył się o dniu następnym. Dziecię jego bawiło się orężem, Kozaczka walczyła z napadającemu na grodziska. "Ty piszesz do nas (odpowiedział ataroan doński Miniajew Girejowi Krymskiemu), "ty piszesz do nas Chanie! M urat- Gireju: jeżeli tego, cośmy zabrali za Perekopern i w innych miejscach, nie odeszlemy , to będzieszswoich ludzi słał nie prztsfannie, i każesz na nasze trzydzieści dwa gródki uderzyć i spokoju nam nie dasz ani wiosną, ani latem, ani jesienią, ani zimą, a sam najdziesz z wielką mnogością ludu na nasze gródki wojną, po lodzie, zimową drogą,- dla (ego donosimy tobie, że nasze gródki niekorzystne oplecione płotami, poobtykane cierniem - dostawać ich trzeba nakładając głową, a stad u nas końskich i bydląt mało. To szkoda wam w daleką się drogę zapędzać!" Takowe życie było, takowy duch kozactwa.

OBWIESZCZENIE POLICYJNE.

A, Piekarze tutejsi dostarczać będą podług następujących cen w miesiącu Lipcu r. b. za egr. 5 bochenek chleba źytnego prze* dniego ważącego funt. 7, za sgr. 5 bochenek średniego żytnego funtów 9 ważącego chleba, za sgr. 5 bochenek czarnego chleba ważącego funt. 11, za sgr, 1 bułkę łotów 20 ważącą. W spodziewanej dobroci sprzedawać będzie naj taniej: a) piekarz Hardege na starym rynku pod Nr, 74 tym, b') piekarz Mulak w Mulaksbausen, za sgr. 5 bochenek chleba źytnego ważącego funtów 8; c) piekarz W otschke na starym rynku pod Nr. A.t d) piekarz Wiecki na Piekarach pod Nr. 38., e) piekarz Witike na Świętym Wojciechu pod Nr. 22., za sgr. 5 bochenek średniego źytnego chleba funtów ir ważącego; j) piekarz Fryderyk Menzel na Chwalisz ewie pod Nr. 82. bochenek średniego źytnego funtów 10 ważącego chleba; g) piekarz Krug na Świętym Wojciechu pod Nr. 22" za sgr. 5 bochenek czarnego chleba funtów 12 ważącego.

Bułkę ważącą 21 bilów za sgr, 1 następujący dostarczać będą piekarze: 1) Karol Balde na Rybakach pod Nr. 85- zamieszkały, 2) Karol Krug na S. Wojciechu pod Nr. 22., 3) Gustaw Maywald na Żydowskiej ulfcy pod Nr. 347., 4) Bernard Pade na Sw. Wojciechu pod Nr, 98mym, 5) Salamon Piński na ulicy Żydowskiej pod Nr. 330., 6) Fryderyk Rau na Chwalisz ewie pod Nr, 82. i Nr.91.

B. Rzeźnicy wszyscy w następujących sprzedawać będą cenach w miesiącu Lipcu r. b.: funt 1 wołowiny ra sgr. 2 fen. 6, " I wieprzowiny za sgr. 3 A " 1 cielęciny za sgr. a fen. 6, " 1 ekopowiny za sgr. 2 fen, 6.

N ajtaniej sprzedawać będą przy spodziewanej dobroci: a) rzeźnik Karol Fliege na Klasztornej ulicy, funt wołowiny i wieprzowiny po srg. % fen. 6, a funt cielęciny i skopowiny po egr. 2 ; 6) rzeźnik Leonski na nowym rynku, c) rzeźnik Reechke na nowym rynku, d) rzeźnik Zylbertowicz na starym rynku, funt wołowiny za sgr. 2. Co niniejszem do publicznej podaje się wiadomości. Poznań, dnia 30. Czerwca 1837.

Królewskie Dyrektoryum policyi miasta i powiatu,

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu.

Wydział pierwszy.

Majętność Xi࣠sądownie na 58,141 tal, 33 sgr. 51 fen. oszacowana i dobra szlacheckie Swiączyn, oboje w powiecie Szremskitn położone, ostatnie sądownie oszacowane na 18,781 iaf. 26 sgr. 6 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznyrn i warunkami w Registrarurze, mają być dnia 25. Lu tego 1838, przed południem o godzinie 10tej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Niewiadomy z pobytu wierzyciel Franciszek Polewski albo sukcesaorowie tegoż zapozywa(ą się ninie( 4zem publicznie. Poznań, dnia 30 Maja 1837.

ZA POZEW EDYKTALNY.

Niewiadomi sukcessorowie rtsp. spadkob ie rey Kry s t y n y G o s i a ws K i ej, P ann y zakonu Franciszkańskiego w Kaliszu, dnia i6go Września 17QO. roku zmarłej, wzywają się ni niejszem, ażeby Z awetni pretensyami 6UKce6syonalnemi do pozostałości jej przed lub najpóźniej w terminie, tym celem na dzień 27. Listopada r. p. przed Wnyrn Sędzią Pratsch tu w lokalu urzędowania naszego wyznaczonym się zgłosili, gdyż w razie przeciwnym z swemi pretensyami sukcessyonalnemi wyłączeni będą; w skutek czego znajdująca się pod zarządem depozytu naszego massa pozostałości, obejmująca

3 tal. 3 sgr. 10 fen. gotówki, 90 tal. w listach zastawnych i 300 tal. aktywów prywatnych, jako majątek nie mający pana, Królewskiemu fiskusowi przysądzoną zostanie. Ostrów, dnia 2. Grudnia 1836. r.

Król. Pruski. Sad Ziemsko-mi eis ki.

OBWIESZCZENIE.

Podaje się niniejszem do wiadomości publicznej, że Jak ó b B l a u kupiec z Koźmina i żona jego Beile z Mameluków owdowiała krawcowa K o c h 16 ff e l , kontraktem przedślubnym z dnia l. Lipca 1834' wspólność majątku i dorobku wyłączyli. Krotoszyn, dnia 18. Marca 1837.

Król. Pruski Sąd Ziemsko-miejski.

W Sierosławiu, J mili od Poznans nia, przezimowane stado zdrowych i wy)I( soko poprawnych owiec, składające się Q z maciorek, skopów i jagniąt, sprzedali wać będę drogą prywatnej licytacyi wdniu j, Lipca r. b. przed poił łudniem o godzinie lot ej, II Q i zapraszam na czas ten kupujących do 1IJ * Sierosławia. Cxi n o w. $1

Młodzieniec, który się wyuczył kupiectwa, życzy sobie być umieszczonym w handlu, lub w dobrach do prowadzenia rachunków i t. d. Bliższej wiadomości udzielić łaskawie raczy Wny Poweleki, Radzca Ziemstwa. ,*

Macior 200, skopów 200, są w wsi SI i w n iK ac h powiecie Odalanowskim do sprzedania,pomiędzy temi znajduje się wiele macior kotnych od 1. Marca. Cena po zltpol, 15 sztuka. Chęć kupna, mających zaprasza się od dnia 24.

CArwca T 8 A 7

Do 76tej klassowej lotteryi można u mni e całych, pół- i ćwierć-losów dostać. Bielefeld.

W Y c i ąg z B e r l i ń s k i e g o kur s u p a p i e rów l pieniędzy. TT, ma 29. C 18'37. Ifap 'erd- jGotowiUJ zerwca l mi I tną

J po Obligi długu państwa 102 I Obligi bankowe ai do włączni lit. H Zachodnio- Pruskie listy zasta wne . . . .. I03r Listy zastawne W.. Xicstw Poznańskiego. , 104 Wschodmo- Pruskie 103& iłzląskie

J po iOiJ 11061

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.03 Nr152 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry