GAZE
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.09.14 Nr215
Czas czytania: ok. 20 min.Wielkiego
TA
Xięstwa
PO ZNANSKIE
Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A, Wannowski.
J\9'lib.- W Czwartek dnia 14. Września 1837.
Wiadolllości zagraniczne.
· Francy a, Z Paryża, dnia 3. Września.
W Bordeaux skutkiem zaburzeń i niespo» kojności, od dni kilku tam panującej, dn. 28. następującą wydano odezwę: "Moi kochani współobywatele! Niektóre dzielnice miasta są od dni kilku widownią gorszących i kary godnych rozruchów, Obywatele i wysocy urzędnicy stali się przedmiotem obrażającego szyderstwa; odgrażano im, napadano na ich domy, Władza widzi z ubolewaniem, że sceny te, w mieście naszem dawniej niesłychane, ciągle się teraz powtarzają. 5rodki przeciw wichrzycielom użyte stały się powodem do uwięzienia kilku z nich. Zaklinam was, kochani współobywatele, abyście się na zagubne skutki dłuższego oporu nie narażali. Niechcijcie służyć zamiarom nieprzyjaciół spokojności i ustaw naszych. Przypomnijcie sobie, żeście obywatelami Bordeaux i że hasłem waszem: "Spokojność publiczna! Cześć prawu! " Dan na ratuszu w Bordeaux, dn. 28. Sierpnia 1837. (Podp.) Maire, J. B run.« Ponieważ ostatnie gazety z Bordeaux żadnych nie zawierają nowin Z miasta tego, wnosimy z tąd, ie spokojność tamie zupełnie przywrócona.
Cholera w Marsylii coraz więcej się rozpoI ściera. Dnia 29. umarło tam na nię 54 osób.
Z dnia 4. Września.
Rząd ogłasza dzisiaj jeszcze następującą telegraficzną depeszę, której treść główna juź z dawniejszych udzieleń wiadoma: "Bordeaux, d, 30. Sierpnia o 7mej wieczorem. Dnia 24. (stosownie do innych doniesień, dn. 25.) stoczył Generał Buerens niepomyślną bitwę w okolicach Herrery z wszystkiemi(?) siłami zbrojnetni Don Carlosa, z 10,000 piechoty i :cD jazdy. Przemoc materyalna nad męztwem wojsk Królowej zwycięztwo odniosła,krystyniści, straciwszy około 1500 ludzi, do Carineny się cofnęli. Strata nieprzyjaciół bardzo znaczna, Dnia 26, Generał Buerens sta! jeszcze ]l okolicach Carineny, Oraa dnia 25. przybył do Daroki i ruszał naprzeciw nieprzyjacielowi. Generał Espartero d, 22. Sierpnia był jeszcze w Torrelaguoiej posuwał się w kierunku ku Buitrago." Wyjazd Xiccia N emours do Afryki jutro już ma nastąpić. Do (podanych już w Gaz. Pozn.) depesz telegraficzny eh z Bajonne z d, 31. Sierpn. 12. Wrześn. dołącza pewnagazeta tutejszanaetępujące uwagi s "A zatem w chwili, kiedy anarchia aż do komnat Królowej się wdziera, Buerens dał się porazić, Uranga opanował Pennacerradę a Pampelonę "wo-jeko Wicekróla blokuje. Czekamy od dnia
AO dnia wiadomości, ie Barcelona poszedłszy za przykładem Pampelony, podobnie niepodległą się ogłosi. Wśród tak nieszczęsnego wypadków za wikłania, zdaje się, ie Generał Espartero nie ma ochoty uderzyć na karoliet ów . Donoszą dzisiaj, ie się ku J adraque zwróci); ale tam tylko szczupłe stoją korpusy karolistowskie, nie może więc tam nic takiego przedsięwziąć, coby sprawie Królowej istotnie pomogło. Widzieliśmy j ui, jak Buerens przez wrzawę i krzyki oficerów swoich zniewolony został do stoczenia bitwy na niekorzystnym stanowisku. Być m o i e, ie Espartero z umysłu głównego korpusu karolistów unika, aby go podobnie do wydania bitwy nie przymuszono." W piśmie z Bajonny z d, 3 r. m. z. wyczyrujemy: "Zdobycie Pennacerrady przez karo Jistów potwierdza się zupełnie. Bombardowanie miasta rozpoczęło się dn. 24. N asamprzód zdemontowano działa oblegających, ale gdy w nocy na d. 25. nowe, mocniejsze ustawiono baterye i szturm z ponowioną siłą przypuszczono, załoga kapitulować musiała. Obawiają się, ieby Trewino, a nawet i Wittorya, nie będąca w etanie obrony, podobnemu nie uległy losowi." Papiery skarbowe hiszpańskie w giełdzie dzisiejszej nie zniżyły eię; bo lubo posiadacze ich o powodzeniu sprawy Królowej już zupełnie zwątpili, tuszą sobie jednak, ie nawet w tym razie, gdyby Don Carlos ostatecznie miał zwyciężyć, dług państwa w jakikolwiek przynajmniej sposób uznany zostanie. Kuryer francuzki powiada: Uchwalono jui stanow-czo wyprawę do Konstantyny - i to tak stanowczo, jak nim tylko być moi e przez Ministra w przedsięwzięte, a przez D z i e ń nik Sporów obwieszczeń« postanowienie. Rozwiązanie Izby Deputowanych juź także było stanowczo uchwalone i jako takoweogłoszone , a przeciei później w pytanie -się zamieniło. Tymczasem trzy jeszcze miesiące pozostają do rozwagi, czy Izbę Deputowanych rozwiązać lub nie, ale względem wyprawy* gdzie pora roku nagli, kaida chwila liczoną bywa i ociąganie się eiiejsca mieć niemoie, rzecz eię ma inaczej. Skoro wyprawę uchwalono, moina takie przypuścić, ie ją jui rozpoczęto. Za nadejściem wiadomości o niepomyślnym wypadku pierwszej wyprawy, opinia publiczna ani się na chwilę niewahała, co czynić w takim razie naleiało. Oświadczyła bowiem bez ogródki, ie tak z powodu interesu naszej władzy w Afryce, jako tei interesu honoru narodowego druga wyprawa nieuchronną się stała. Sam rząd zdawał się zdanie takowe podzielać i poczytywał odwet za rzecz nieodbicie potrzebną. N iewiadomo nam, jakie bojailiwe uwagi później popęd ten wstrzymały; ale tyle jest ptwnego, ie nagle o pokoju myśleć zaczęto. Generał Bugc-aud sądził, ie układy jego z Ab.
del-Kaderem utorują drogę do zawarcia powszecbnego pokoju; wszyscy chcieli się z Achtnedern'układać; błocono się o zaszczyt, kto go do przyjęcia warunków pokoju skłoni. Od tej chwili już nikt ani wspomniał o wyprawie i wszelkich przygotowań zaniechano. Wielce ucieszony Achond naszem gorliwem ubieganiem się za pokojem, wpadł na myśl, że nas się bardzo obawiać nienaleiy i stosownie do tego wyobrażenia postępował sobie także zuchwałej. Nacierał na nasz obóz, niepokoił naszych żołnierzy przewoiących różne potrzeby wojenne, i w swe; bezwstydności cofnął nawc-t warunki, jakie początkowo przyjął. Tym tedy sposobem zmusił nas do wrócenia się do pierwszfgo wyroku opinii publicznej, t. j. do rozpoczęcia wyprawy. Do wyprawy przeciw Achmedowi przyłączył się nadto inny pośrtdni wypadek, który bardzo łatwo zakres interesu stron walczących znacznie jeszcze rozszerzyć moi e . Wypłynienie floty tureckiej, zmierzającej ku Tunisowi, tłumaczy nam poniekąd dumę Achmeda. Rząd zaś nasz z ewej strony, wyprawił, jak Dziennik Sporów powiada, połączone eskadry Admirałów Gallois i Lalande z Tulonu, z wyraźnem poleceniem, aby niezwłocznie czy w zły czy w dobry sposób znaglili flotę turecką do zaniechania swego zamiaru. W takowem rozporządzeniu znajduje się silą i sprężystość, z jaką nas rząd nasz dotąd nieoswoił, Zyczyćby tylko należało, aby Mmisifryum niezboczyło więcej z tej drogi i niewrócilo się do dawnej trwoiliwości. - Gazeta fra neu zka tak się o tym samym przedmiocie wyraia: N a końcu Września rozpocznie się druga wyprawa przeciw Konstantynie pod dowództwem Generała Damremonia, a Xiążę N emurski hetmanić będzie jednej brygadzie. Zdaje nam się przeciei, ie temu nieco za późnemu postanowieniu niedostaje <Jo osiągnięcia zupfłnie pomyślnego skutku dwóch istotnych warunków, t. j. warunku fIZYcznego i moralnego. W pierwszym względzie zwaiać naleiy, ie się zbliża pora roku, w której nie stałe powietrze wszelkie rachuby pomieezać moie. Jesienna równość dnia e nocą wystawia wojsko na przygody róinego rodzaju. Ulewy i w skutek tych powstałe wezbranie wód, podobnie jak i roztoki były pizyczyną nieszczęśliwego wypadku pierwszej wyprawy, a podobne przeszkody mogłyby i teraz stanąć wojsku na zawadzie. Co się drugiego dotyczy, dano poznać nieprzyjacielowi, którem u, jak się zdaje, ani na bystrości rozumu,ani na odwadze niezbywa, że skłonni jesteśmy do zawiązania układów. Ale na cóż się układać, gdy się hańby pomścić i plamę zmyć należy? Takowe postępowanie dodało odwagi Achmedowi i osłabiło siłę moralną wojska naszego. Jeżeliby prawdą być miało, źe, jak wczoraj twierdzono, flota turecka już do portu tuniskiego zawinęła, i że Achmed Bej li tylko z powodu spodziewanych stąd posiłków układy zerwał, natenczas uwikłała się Prancya przez swoi syetemai w nowe trudności z Konstantynopolem. Pragniemy teraz tylko, aby tyle słabości i wahania się niepociągnęło za sobą smutnych skutków, jakich się od siedmiu lat słusznie obawiamy. Czytamy w T e m p s: Nieporozumienia między rządem naszym a neapolitańskim wkrótce będą załatwione. Cofnięto uchwałę stanowiącą aby okryty parowe, używane do utrzymywania związków między Marsylią a krajami wschodniemi w portach obojga Sycylii za okręty kupieckie uważano, i rząd neapolitański uwa źać będzie owe siatki w swoich portach jako okręty narodowe, a tym sposobem niebędą one ulegały wielu uciążliwym opłatom« A n gZi a, Z Londynu, dnia 2. Września.
Petycya niewiast birminghamskich do Królowej o zniesienie handlu niewolnikami w istocie nie słowy, liczy już 37,000 podpisów; zapewne nie podano jeszcze nigdy petycyi, w tyle nazwisk kobiet opatrzonej. Między wychodźcami polskimi, pracującymi teraz około kolei zachodniej co dzień od 6tej ziana do 6tej wieczorem, znajdują się: Podpułkownik B-sz, Major M - cz; trzeci jest szlachcicem litewskim, S - cz, i właścicielem wielkich dóbr» które teraz w ojczyźnie jego skonfiskowano. Lord Durham zapada na dawniejszą swoje chorobę płuc. - Słychać, że Markiz Clanricarde mianowany w miejsce szlachetnego Lorda, ambassadorem przy dworze petersburskim. W Nottingbaroie piękna i młoda panna ostatniftni dniami nagle umarła. Sąd przysięgły , oglądający trupa w towarzystwie Ukarzą, oświadcza, iź umarła w skutek zbyt mocnego sznurowania się. Poseł angielski w Madrycie, Pan Wilijer i Pułkownik Wylde wspólnie nalegali na Kró Iową o zmianę ministerstwa Calatravy, gdyż Espartero przyrzekł im, że skoro etanie na czele gabinetu, tedy wyjedna zawarcie korzystnego dla Anglii traktatu handlowego, i nowej pożyczJsi za zaręczeniem Wielkiej Brytanii , Okręty wojenne "Herkules" i "PembrocKe,"l wysiano z Plymouth z rozmaitenu potrzebami
120 o
dla angielskiej eskadry zostającej pod' dowództwem Admirała Swpford" na morzu. Śród» ziemnem.
Hiszpania, Z Madrytu, dnia 27. Sierpnia.
Na onegdajszem posiedzeniu Kortezów pod przewodnictwem Pana Calderona de la Barca, przeczytano naprzód postanowienie Królowej, mocą którego Pułkownik Aspiroz dowodzącym generałem mianowany został. Porządkiem dziennym zajmowano się następnie daU szetni obradami nad projektem do prawa względem reformy duchowieństwa. Po przy. jęciu artykułów 19., 20. i 21. tego projektu, zajmowało się zgromadzenie sprawozdaniem Komrnissyi względem zażądanych przez prowincyaluą deputacyą madrycką pieniędzy. Pan Alvaro sprzeciwiał się temu wnioskowi, który za niedostatecznie uzasadniony poczytywał.Wczorajsze posiedzenie nie przedstawiało nic ważnego. Ławki deputowanych, a bardziej, jeszcze miejsca dla publiczności przeznaczone prawie puste były. N aradzano się dalej nad reformą duchowieństwa, Panowie Terancon» Garcia, Blanco, Martinez Velasco i kilku innych deputowanych głos zabierali; lecz żadnego artykułu nie uchwalono, bo Izba niebyła uzupełniona. Przestano więc na przej. rżeniu kilku innych sprawozdań, poczerń posiedzenie zamknięto. Dzienniki francuzkie umieściły następujące pismo z Madrytu z d, 27. Sierpnia: N owe ministeryum ma niezadługo sprężysto działać zacząć. Jego polityczni przyjaciele upowszechniają pogłoskę, źe niezawodnie pozyska dla siebie parlamentarną większość. Dla ukończenia przesilenia oddała Królowa z własnej; szkatuły 30,000 realów pod rozporządzenie ministrów. Armia Espartery , otrzymawszy część zaległego żołdu, gotuje się nareszcie do opuszczenia stolicy i wyruszenia przeciw nieprzyjacielowi. - Ciągle jeszcze ooiegają zatrważające pogłoski o zbrodniczych zamiarach przeciw mężom umiarkowanymi. Pan iiendizabal, który Madrytu nie opuścił, pokłada jeszcze swoje i swoich zwolenników nadzieję w zaburzeniach po prowmeyach. Lecz nadzieja ta bardzo znika, zważając jak sobie Mendizabal zniechęcił prowineye przez swoje ustawy handlowe, W skutek bowiem tych ustaw handel hiszpański nie może się na żaden sposób puszczać w zawód, z handlem glbra ttarskim. Z Saragoesy , dnia 28. Sierpnia.
Klęska Generała Buerensa pod Herrarą nie mogta zostać tajemnicą, lubo władze początkowo wiadomość tę przytłumiały. Stratę ludzi (ranionych - i zabitych), podają; ua 3000* rów, po części śmiertelnie ranionych. Karoliści mieli bardzo przemagaja.ee siły, a wojsko nasze było prócz tego przez długo doznawany niedostatek nadzwyczaj znużone i zniechęcone, Generał Cjuilez w skutek ran w bitwie tej odniesionych umarł. Buerens lekko w piersi raniony. - Don Carlos obecnie panem całego prawego brzegu rzeki Ebro. Z Barcelony, dnia a«. Sierpnia.
Znajdujemy się tu istotnie w osobliwszem położeniu; nikt bowiem nie wie, co się dzieje, tern mniej, co się z narni stanie. Generał Meer, któremu na dostatecznych siłach zbywa, nie mógł miast Berga i Ripoll ocalić i zaprzestaje na odpornych działaniach. Ma być bardzo zniecierpliwiony i głoszą, źe prosił o uwolnienie go od dowództwa; to się wszelako dotychczas nie potwierdziło. W Katalonii nigdy jeszcze nie było tyle karolistów . Wsie, chcące się choć niejakiem tylko ciesz"yć bezpieczeństwem, muszą wielkie opłacać kontrybucye, wybierane w imieniu Don Carlosa. Stosownie do umieszczonego w MorningC h r o n i c i e pisma z Bajonne z dn. 26, Sierpnia, w skutek nieporozumień zaszłych między, rządem a Generałem Ja ureguy, pułk Chapelgorrysów, jeden z najlepszych w służbie Królowej, broń złożył. Około 150 żołnierzy udało się do Bajonne. Wiochy, Z R z y m u, dnia 26, Sierpnia.
(Gaz. Powsz.) W ciągu tygodnia tego wyszła proklamecya gubernatora przeciw pogłoskom o zatruwaniu ludu; wydała pożądany skutek i gdyby ją dawniej ogłoszono, biedny Anglik nie byłby padł ofiarą wściekłości pospólstwa. Towarzystwo już przed rokicin zawiązane w celu noszenia pomocy na cholerę zapadłym, czynności swoje rozpoczęło, urzą. dziwszy wiele domów, w których chorzy mogą być podejmowani i leczeni. Powiadają, źe ma znaczne summy pod rozporządzeniem swojera. Onegdaj trwoga na kilka chwil miasto całe ogarnęła, kiedy pogłoska nagle się rozeszła, źe motloch zacząwszy łupić składy, wielkich się dopuszcza bezprawi. Wszystkie domy i sklepy w oka mgnieniu pozamykano i wiek juź myąlało, źe tu okropności palermitańskie eię wznowią, gdy jednak wkrótce się pokazało, źe całe to zbiegowisko, skutkiem zwyczajnej bijatyki powstałe, polieya natychmiast przytłumiła, Inny wypadek bardziej spokojności publicznej zagrażać się zdaje. Z więźniów, albowiem galerowych, używanych przy budowaniu kościoła Sw, Pawła, około 4m;IJ, się uwolniło i uzbroiło się w broń wydaną żołnierzom im towarzyszącym. U dało
się źandarmeryi większą połowę schwytać, inni jednak, których dotychczas nie zdybano, łupią i niepokoją gościńce. - N as tutaj przez zamknięcie pobliskich miasteczek zupełnie odcięto od całego świata, i nie możemy się też żadnego spodziewać oswobodzenia w ciągu kilku tygodni. Wielu niemieckich doktorów «u przybyło w zamiarze leczenia cholerą dotkniętych,
Niderlandy, Z H a g i , dnia 3. Września.
Dzienniki nasze donoszą co następuje: Panowie S. Mueller (rodem z Heidelberga) i P. W. Korthals, których przybycie z Jawy w tych dniach zapowiedziane było, stanęli juź istotnie w Lejdzie. Pierwszy z nich niebył w ojczyźnie swojej 12, a drugi 6 lat. Pan Mueller, wysłany z Panami Boie, Macklot i van Oort w poleceniu towarzystwa badaczy przyrodzenia, jeden się tylko z pomiędzy owych czterech zasłużonych mężów pozostał i dopełnił smutnej powinności wyświadczenia swoim towarzyszom ostatniej posługi. Lecz wielkie także i rozliczne były niebezpieczeństwa, na które się Pan Mueljer od roku i8i5- narażać musiał. Zwiedził on naprzód zachód i całe północne wybrzeże Jawy; następnie udał się przez Macassar do Celebes i wysp Booton i Arhboina; stamtąd przez wyspy Banda wzdfuź południowego wybrzeża nowej Guinei i wro« cił przez Timor do Jawy. Już w roku 1827.' umarł Pan Boie w Buitenzorgu; w ig28- roku" znaleźli Zippelius, a w »829. roku van Raalten na Timorze swój grób, podczas gdy zacny Macklot (rodem z Prankfortu nad Menem) 1832. padł na Jawie ofiarą zdradzieckich Chińczyków. Później przedsięwziął niezmordowany Mueller nową wycieczkę na północno-zachodnie wybrzeże i wgłąb kraju Sumatry, do« kąd mu Panowie Korthals i van Oort towarzy» szyli, lecz gdzie ostatni z nich 1834. »oku w Padangu życie zakończył. N areszcie zakończyli Panowie Mueller i Korthals swoje naukową podróż wycieczką do Borneo, gdzie 4! miesiąca przepędzili i uniknęli szczęśliwie wszelkich niebezpiecz.eństw, na jakie się w owych krajach narażać trzeba. Teraz powrócili w celu zajęcia się spokojnie swoim naukowym zawodem i obeznania uczonego świata z wypadkami swojej podróży. JI { 2 Y H a.
Z B o n y, dnia 14. Sierpnia. 1 (Koresp. pryw.) - Gdybym chciał warn powtórzyć wszystkie wieśri, które przybywaiący z obozów żołnierze rozpowiadają, nie byłbym w stanie ukończyć dzisiaj tego listu. Wczoraj mówiono o wojnie, dziś znowu zapewniają o zawartym juź prawie ppkoju z Ahmedern częto układy z Bejtm Tunetu, w zamiarze ustąpienia mu prowincyi Konstantyny, prócz Bony. W tej chwili przybyły z obozu pod Drtan pułkownik jazdy zapewnia, źe Ahmed Bej, przychylając się do zawarcia pokoju, ma zamiar uwolnić 30atu jtńcow francuzkich , na których co chwila w Guelma oczekują. Tyle sprzecznych z sobą wieści, będzie nie wyczerpanem źródłem dla francuzkich dzienników i korrespondentów , do wynajdowania dziwacznych powieści, do zagłębiania się w kombi nacyach i napełniania nowościami swoich buletynów. J a przeciwnie, nie chcę powtarzać wiadomości, pochodzących z niepewnych źródeł. To tylko jest pewnem, źe układy odby' wają się z największą czynnością. Do Merdschea Amar, gdzie jest nowy obóz rządcy, przybyli dwaj pełnomocnicy Beja; trzeci zaś przybędzie tu przez Budechia, i natychmiast uda się do Merdschez Amar. Cel ich poselstwa nie jest dotąd wiadomym. Maurowie są ppokojni i umiarkowani ludzie; Poseł Beja wyznał samemu tylko rządcy powody swojego przybycia. Wczoraj wieczorem nadbiegał jeden ze Spachów zo bozu z depeszami od rządcy, który odpłynie do Francyi dziś na okręcie parowym. Wsjystko co dzienniki francuzkie mogą o tern zdarzeniu pisać, opierać się będzie tylko na pomysłach. Obok tych wiadomości, donoszę i to, źe resztę dział ciężkiego kalibru odprowadzono ztąd do Guelmy. Między Emirem Tuguttn, wielkiego miasta pustyni, między Paihat Ben Said, poięźnym i znakomitym Naczelnikiem południa, który od r. 183a bezprzestannie zachęcał Francuzów do wyprawy przeciw Konstantynie, i między bzeikiern Brahim Ben Mohamar, zawziętymi nieprzyjaciółmi Achmeda, zawarte zostały układy. Nigdy może stosunki między Arabami nie były tak ożywione; nigdy zapewne liczba ezpiegow nie była tak znaczna. Nadzwyczajni ajenci przybywają z głębi kraju, i odjeżdżają napowrót. Od kilku już miesięcy bawi tu Szesk potężnego pokolenia Henneschah z swoim synem, i oczekuje niecierpliwie na co stanowczego. Można go rozróżnić od innych Arabów, ujrzawszy jego postać szlachetną i okazała, Francuzom ni,e będzie zbywać na stronnikach, ponieważ Achmed Bej ma bardzo wielu nieprzyjaciół z powodu dzikości i okrucieństwa swojrgo charakteru, Główną j A go podporą jest teść, Dawunky B en - Ghana, który jest tnoinym Szeikiem Sahary, i przyobie
(*) Ze układy z Aclimedem Bejem zerwano, o tćm juz donieśliśmy stosownie do późniejszych wiadomości z Paryżacał mu przyjść w pomoc z 10,000 jeźdźców; aby rumenis (chrześcian) jak melony na ćwier. ci porąbać. - D o d a t e k . Rozszerza się wieść o rozpoczęciu kroków nieprzyjacielskich w okolicy Guelmy.
Rozmaite wiadomości.
Z Pragi. "Sławiańskie starożytności" przez Pawła Jozefa Szafarzyka. Oddział ciziejopisny. Zeszyt piąty, arkusz 41-50, Wydany za pomocą czeskiego Muzeum w Pradze 1837. ciakiem Jana Szpurnego. To nader dokładne dzieło, z wielką pracowitością ułożone, już 800 stronic w sobie zamyka; a w tyrn pią. tym zeszycie, od stronicy 716, Członek (rozdział) V I I. o Sławianach polskich się zaczynając, a kończąc się na stronicy 763, tern więcej nas zajmować powinien, iubo całe dzieło o wszystkich sławiańskich narodach mówiąc, w koniecznym jest związku, i bardzo godne jest, aby się kto zajął przelaniem tegoż na polskie narzecze, boby to do wielu uczonych poszukiwań stało się powodem. Także niejedno« by eię jeszcze mogło wyśledzić, co dotąd mniej albo wcale niejest znane; bo wielka jeszcze część slawiańskićj niwy leży odłogiem, i niejedna pozostała po przodkach na ziemi naszej pamiątka, co dotąd niczyich jeszcze badawczych oczów na siebie niezwróciła; choć nam własne rzeczy najciekawiej badać należałoby, (R. L,) Xiądz Michał Rutticli. (Dodatek do bibliografii polskiej.) X. Michał Bogusław Ruttich, kaznodzieja polski przy kościele P.
Maryi w Toruniu, miał dn. iso Maja r. 17x3.
w kościele Ś\ Jerzego, kazanie z 71. psalmu, wiersz 15 - 21, na pogrzebie Reginy Winiarzowej , Toruńczanki, która r. 1610. urodziła się, a r. 1723. d. 7. Maja umarła, przeżywszy 113 lat wieku swego. Przeżyła ona w stanie małżeńskim lat 55, wdową zaś lat 28; była matką 11 dzieci, babką 24 dzieci, a 17 dzieci prababką. Przyczern to zasługuje na uwagę, iż obok jej dzieci, wnuków i prawnuków (ponieważ dwoje pierwszych dzieci poprzedziło ją do grobu) trzecie dziecko, to jest syn jej 68letni, postępował za trumną swej matki. Aż do ostatniej chwili zachowała przytomność i dobrą pamięć, lubo na dwa lata przed skonem, wzrok i słuch miała słaby. Doczekała się przeto małJ żeńskiego jubileuszu, dwóch luterekicb jubileuszowych obchodów i przeżyła wszystkie trzy szwedzkie oblężenia miasta Torunia, albowiem podczas pierwszego napadu Szwedów, w roku 1629 miała już 18 lat, 2tąd przy dobrej swej.
pamięci miała wiele do opowiadania. - Rutsich obiecał był to kazanie ogłosić drukiem, ileźe miał je, jak sam powiada, napisane. N ie mogłem dowiedzieć się, czyli jest drukowane, lub nie? - Wepomniony Rutlith urodzi! się w Wilnie, umarł zaś w Toruniu na urzędzie kaznodziei polskiego, w roku 172g. Pierwiastkowo był nadzwyczajnym nauczycielem przy gymnazyjum toruńskiem od r, 1714 do 1717. Obejmując urząd nauczvcielski miał mowę po łacinie: De Macliiavellismo Mahu medi in excogitanda et propaganda religione sua, która po dwakroć wychodziła z druku P osiadał dokładną wiadomość piśmiennictwa wschodniego, a mianowicie języka arabskiego. W r. I72f wchodził był w układy z frankfortekim księgarzem Gonradi względem wydania na świat tłumaczenia swego Alkoranu, ale że wpół roku potem wyszło toż dzieło po łacinie przełożone przez Krystyana Reinekke w Lipsku, w 8ce, przeto praca Rutticha pozostała w rckopismie. Gdy mu eię to nie udało, postanowił był w wolnych od obowiązku swego chwilach, przełożyć Alkoran na język polski. *) Mamy jego, oprócz przekładu duchownych pieśni, o czem Bentkowski w I. tomie (str. ajo), następujące dzieło, w Toruniu u Jana Nicolai r. 1717 drukowane, w 4cet "Skuteczna chrześcian prawdziwych pociecha; kazajaie m pogrzebie Adama Maciejewskiego." Żaden z na. szych bibliografów nie wspomina szczegółowo o Ruttichu. (S, P.)
Rossya, stosownie do korrespondenta Gazety Hanowerskiej, w tym roku i drugiego, znamienitego poetę swego utraciła. Równie jak Puszkin, poległ też nie dawno temu Beetuszew kulą przeszyty, ale nie w pojedynku, lecz karabinową, kulą Czerkiesów, właśnie w chwili, gdy wyjeżdżał z J ekaterinosława, gdzie stał załogą. Kraj Czerkiesów jest tern, dla Rossyi, co Sierra Leona dla Anglii; klimat tameczny tak niezdrowy , że więcej nierównie żołnierzy w skutek tego umiera, jak w bitwach z nieprzyjacielem. Młody Xiążę Apraxin podobnie znalazł tam grób za wczesny.
Rękopis Kardynała Sforzy. - Uczony Abbe Tito Cicconi wynalazł w jednej bibliotece w Rzymie rękopis bijografii Papieża Alexandra V I I. przez Kardynała Sforzę, zawierający między innemi bardzo ciekawe szczegóły o grassującem podówczas we Włoszech morowem powietrzu. Rolnictwo. - W.jednej gminie w departamencie Gard zaprowadzono dla dzieci prak
*), Alkoran kontradykcTIami swemi wywrócony, 16995, Ł drukami Chrystianopolitariskiej, (?) w 4cetyczną szkołę rolnictwa. Dwie roli pustego pola podzielono na ogrody warzywne, nasienne i płonniki. Leśniczy daje dzieciom naukę w pielęgnowaniu drzew, założyciel szkoły uczy ogrodnictwa, ksiądz pleban zasioeowuje nową metodę uczenia, a obywacie z poblizkich okolic dają nasienie i t. d. Połowa dochodu należeć będzie do właściciela, jedne część drugiej pcłowy dostaną uczniowie najpilniejsi, a reszta będzie sprzedana dla pokrycia kosztów łożonych, (R Lw.)
Pińsk i Pińszczyzna, c Dokończenie.) II.
"Piński powiat dzieli się swojem położeniem na Zarzecze i Zdhorodzie, między ktortroi w środku miasto jego stołeczne, siedzi powaźnie z brodą, na worku soli, z trzosem rubli, Zarzecze, najpuściejsza i najniedostępniejsza część powiatu, jest tern samem najciekawsza. Przerzyna ją mnóstwo rzek, rzeczułek i strumieni; błóf, zarośli, czerotów; naliczysz tam: Styr, Pinę, Prypeć, Stubło, Słucz, Stochód, Strumień i wiele innych. Przez połroku osycbając, ta strona utrudnione ma komumkacye i pustynią się prawie staje; lecz czas, ten wielki twórca cudów, już i tu wprowadził fabryki cukru, fortepiany petersburskie i magazyny jmalownicze. Co za kraj! gdyby się na nim znali jego mieszkańcy 1 co za usposobienia handlowe, danemu od natury! jaka łatwość transportu i spieniężenia produktów, czego tak innym stronom brakuje. Tu lepiej niż żelazne koleje, bo wody nieocenione mają zarzeczanie! wody, które tylko zjednoczyć, zlać i poprowadzić potrzeba. Chcąc go w głębi widzieć, z Pińska płynąłem wodą dalej. Niewiem kogo mam prosić, o pożyczenie mi pióra na opasanie tej pustyni czeroiów i łozy, jaką przebywałem. Proszę sobie wystawić niby las z plecionej, trze ny, związanej i pomieszanej jak włosy w Pińskim kołtunie, las bez granic i końca, przecięty gdzie niegdzie korytem rzeki, która wąziuchno,jakby za wielkiem przeproszeniem przepływa zastępy czerotu. W tych. czerotach, że to była jesień, ani komara, ani muchy, ani żywej duszy, ani innego dźwięku, nad szelest poeebłych łodyg i liści. W lecie snują się tu ćmy, tłumy, wojska komarów nad błotami i rzekami; ale o tel porze, w której przebywałem pińszczyznę, byłbym zapłacił za stworzenie, ktoremuby się można przypatrzeć, któreby brzękiem lub postacią jtdnostajność okropną pustyni rozjaśniło. W niedostatku innych przedmiotów, musiałem analizować ubiór i twarze wioślarzy, budowę czółna, nawet pochylenie listków na trzcinie i warkocze chmury na niebie. - Nareszcie ukazała roi się karczemka! i wcale niepospolita, opasana do koła łozą, czerotem, krzakami, klóre się (u już rozpoczynają i zowią się lasem. Karczemka mała, schylona, nogami w wodzie stojąca; do której dizwi od wody kilka schodków prowadzi,- nad rzeką, jak gdzieindziej nad drogą postawiona; a w niej staruszek siwy, garbaty! cudny staruszek: gdyby do niego była tam jeszcze stara baba, jak w bajce dziecinnej, byli» by mnie do rysowania zmusili. - Przez zakręty z rzeczki w rzeczkę płynąc, takim samym krajem eiedm mi} przebyłem! i prócz kilku karczem i spotkanych ob Janików nic żywego i nowego niewidzeniem T en kraj wodnisty rna mnóstwo rodzajów czółen do jazdy i trans portów; grzechem byłoby ich niepoznać, bo one i wody należą koniecznie do składu całego obrazu. Najmniejsza łódź jest pławiczka, na której jeden człowiek stojąc się powozi; większa trochę jest plawica. Najpowszechniej używany do mniejszych przewózek i podróży jest obijanik, zwany szuhaleją, lub po prostu czółnem. Robi się on z jednego rozparzonego dębu, z obojnikami sosnowemi, unosi od JOD do 300 pud. ciężaru. Wielkie obijaniki, zwane dębami czarnobylskiemi, niosą do 400 pud. (idy takim obAjanikiem jedzie do Pińska pan obywatel, -natenczas, dla ochrony od deszczu i wilgoci, kladną poklat czyli budkę na kilku zgiętych kijach, okrytą płótnem, skórą i rohożą plecioną 2 sitniku. Ta trawa, gdy j st bardzo młodą, służy wieśniakom za rodzaj posiłku, wysysają z niej słodycz, której dostarcza koniec wypustka młodego. Czerot, które* go tu tak wiele, lepiej od słomy dachy pokrywa i wyborny daje opał. - Po obijaniku następuje barka, daleko od obijanika większa i misterniej zbudowana, mająca jud wyraźny nos i tył, niosąca od 3000 do 5000 pud. Służy ona ćo przewozu garnków, beczek, zboża, a przy większych bajdakach do lientunku czyli ulżenia na płyciznach, - Bajdak największy z tutejszych ambarkacyi, niesie od 9000 do Ij .000 pudów, ma 3 lub 4 maszty. Chodzą zwykle do Krzemieńczuka, z wódką, zbożem, drwami nawet, węglami, klepką i obręczami, a wracają nazad z solą; to jest główny handel Pińska, który na wyprzedaży zboża, a kupnie soli mianowicie dotąd zawisł. Sól waży się na wisy; sypkie rzeczy przedają niekiedy na miarę zwaną czasza, stanowiącą dwunastą część beczki. Garncy aż trzy rodzaje używają; naturalnie, większym żydzi kupują, mniejszym przedają. - Jak jest właściwy tej stronie handel i przemysł, tak i poezyą ma swoją; mało ją kto może pozna, ale ja widziałem wszędziew tych lożach i chróstacb, w splewie Knihi i Łoźniuchy, w brzęku komarów, w zalanych jak morze błotach, na których wsie jak wyspy stoją. - Kiedym nazad wracając nocą, przez wody rozlane, dopływał do wałów starego zamczyska, i patrzył na mury Jezuitów, na maszty bajdaków, na uwijające się cicho pławice, uczułem całą poezyą tego miejsca. Cóż dopiero gdy się targ wśród wody otworzył na łodziach! Był 10 widok nowy i zajmujący dla nas mieszkańców stałego lądu, którzy wody widujem tylko w karafkach na stole; to przypominało morze i dalekie kraje. Alem chciał jeszcze też same strony wśród zimy i zamieci oglądać! Było także co widzieć! - Te ogromne błota, cały ten kraj, pokryty białym śniegiem, nad nim śniegi zawieszone w powietrzu, wokoło faie śnieżyste; człowiek jadący łub idący wówczas, według tamtejszego wyrażenia znajduje się wśród tak jednostajnej białości jak w jajku. Jest coś dziwnego w położeniu i uczuciacb podróżnego, który dokoła siebie, nad sobą, przed sobą, nic prócz (ej białości niewidzi, Żadnej skazówki w drodze, ani drogi nawet, konie idą instynktem. Czasem tylko jeden z tysiąca stogów, stojących po błotach, pokaże się i zniknie. Tu jak w lecie płyną, tak zimą jadą po rzekach, - o n e najlepiej trakt wskazują; można się wprawdzie załamać i utonąć, ale to nie zawsze. Często, długie szeregi furmanek, mimo odwilży, ciągną się przez lody wodą już pokryte, czasem się topią, ale dla tego jadą. Kiedy tylko jakikolwiek rodzaj transportu jest podobny do uskutecznienia, w dni targowe, całe te błota pełne są sań lub obijanikow: widać, że miasto wiele potrzebuje. Przemysł, do którego natura sama tyle zrobiła pomocy, powoli się rozwija; kilka fabryk otworzyło się w tych stronach, mianowicie płócien, cukiu burakowego i sukna; ani wątpić niemo» źna, że Pińsk będzie kiedyś ogniskiem handlu na bardzo znaczną przestrzeń kraju, i ie sam się podnosząc, podniesie z sobą elan całej o kolicy.
Obwieszczeniem zawarłem w N rze 245, Gazety Poznańskiej z roku *833- uwiadomioną już została publiczność pod dn. J4. Października 1833 przezj W. N aczelnego Prezesa prowtncyi jutejszej o postanowieniu, które N. Pan we względzie cząstkowego uprzątnienia cmentarza katolickiego ad S. Mariam Magdałenam w rozkazie gabinetowym z dnia 20. Września 1833. r< wydać rac zy ł . S t o s o wni e do ro z p 0rządzenia wyższej zwierzchności postąpiono według tych samych przepisów przy usfcute« cznionem niedawno przeniesieniu pomników i zwłok z cmentarza niegdyś paiaiii kościoła cnie wewnątrz fortyfIkacyi będącego) na teraźniejszy cmentarz, na stoku znajdujący się» Ponieważ zaś posuwające się coraz dalej roboty około twierdzy na cmentarzu dawnym parafii Sw, Wojciecha pociągają za sobą potrzebę usunięcia rozmaitych jeszcze grobów, których interessenci, mimo upoważnienia ku temu, dotąd nie przenieśli, przeto wzywamy ich niniejszem, ażeby w prekluzyjnym terminie 6 niedziel od obwieszczenia tego z wnioskami swerni o przeniesienie zwłok zgłosili eię do tutejszego Nadburmistrza, Pana Naumann, który wyda w tej mierze, stosownie do powyższych przepisów", dalsze rozporządzenie, Kto się w ten sposób w przeciągu przepisanego czasu nie zgłosi, na wnioski tego później wzgląd miany nie będzie; owszem musi zaprzestać na tern, źe trumny jego krewnych przy kopaniu ziemi fort)fikacya w jeden dół zbierze i zasypie. Poznań, dnia 15, Sierpnia J837.
Królewsko - Pruska Regencya. I.
OBWIESZCZENIE.
W następujących w Kommissyi Specyalnej Powiatu Wągrowieckiego toczących się interessach seperacyjnych jako t o : a) w sprawie regulacyjnej i seperacyjnej Budziejewa Powiatu Wągrowieckiego, b') w interessie tyczącym eię abluicyi pansczyzny Grabowa, jako leż szczególniej seperacyi pola w Grabowie Powiatu Wągrowieckiego, c) w sprawie abluicyi robocizny, i danin w naturze, jako też zniesienia wspólnego pastwiska miasta i wsi Janowca, Powiatu Wągrowieckiego, d) w interessie tyczącym się szczególniej seperacyi pola wsi Kamienicy, Powiatu Wągrowieckiego, e) w interessie tyczącym się szczególniej se peracyi pola miejskiego w Łeknie, Powiatu Wągrowiecki( -go, f} w sprawie abluicyi, robocizny, drzewa i wolnego pastwiska holendrów Mikołajewskich, Powiatu Wągrowieckiego, g) w sprawie regulacyjnej i seperacyjnej Miastówie, Powiatu Wągrowieckiego, h) w sprawie abluicyi pansczyzny drzewa i wolnego pastwiska w Posługowie, Powiatu Wągrowieckiego, i) w sprawie abluicyi robocizny, drzewa, i wolnego pastwiska holendrów Wojciechowskich Powiatu Wągrowieckiego, fc) w interessie tyczącym się szczególniej seperacyi pola, miasta powiatowego Wągrowca, 1
i) w interessie tyczącym się szczególniej seperacyi pola miasta sernik, także Powiatu Wągrowieckiego, wzywają się niniejszem wszyscy niewiadomi interessenci, aby się z jakowemi pietensyami w tern celu a) dla Budziejewa, b) " Grabowa, > na dzień 9. Października r. h c) dla miasta i wsi Janowca, d) " wsi Kamienicy, na dzień 1 o. Października r. b. e) dla Łekna, j) " Mikołajewskich holendrów, na dzień 11. Października r. b, g) dla Miastowic , JI) " Posługowa, i) " Wojciechowskich holendrów na dzień 12. Października r. b. fe) dla )Vąąrówca i l) " Zernik, nadzień 13. Października r. b. w lokalu podpisanej Kommissyi Specyalnej tu w Skokach, każdy raz przed południem o gtej godzinie wyznaczonych terminach zgłosili, w przeciwnym zaś razie będą musieli nawet, i na przypadek pokrzywdzenia eiebie poprzestać, i z źadnemi dalszemi excepcyami na przeciw, nie będą słuchani. Skoki, dnia 17. Lipca 1837« Król. Kommissya Specyalna Po wia tu W ąg rowi e c kie g o,
Uwiadomienie literackie.
Właśnie u podpisanego wyszło dzieło: "O uprawie lasów" przez Henryka Kottę (Cotta), Królewsko-Saskiego Radzcę nadleśnego, Dyrektora akademii leśnictwa i pomiaru lasów, Kawalera Królewsko» Saskiego orderu zasługi cywilnej i członka wielu uczonych towarzystw. Piąte poprawne wydanie ułożone przez Augusia Kottę (Cotta), Królewsko Saskiego Inspektora lasów i nauczyciela akademii leśnictwa. Z dwiema tablicami, i \ Tłumaczył z niemieckiego Jan C. Źapański, 8° maj. Cena złp. 13.
Dzieło to w oryginalnym języku się doczekało równie jak imię autora chwalebnie znane dostatecznemi są zaleceniami wyż wymienionego dzieła. Uważam więc za rzeczą niepotrzebną jeszcze coś załączyć na pochwalę jego. Theodor Scherk, księgarz wetarym rynku Nr. 77. naprzeciw głównego odwachu.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.09.14 Nr215 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.