CrA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.06.06 Nr129
Czas czytania: ok. 21 min.3IC.Il
WielkiegołS T A
Vie* twit p O Z JV A N 8 K I E G O.
Naktadem Drukarni Nadwornej W, Dekera i Spółki. - Redaktor: A* Wannnw&M iJW IW.
W Czwartek dnia 6. Czerwca.
1839*
Wiadomości zagraniczne.
R o s s y a.
Z P e t e r s b u r g a, dn. 11. (23.) Maja.
NOWINY BWORV.
Dnia 8. b. m. Dwór Cesarski przywdział żałobę na dni siedm, z powodu zgonu J. C W. Arcyxi<;cia Maxymiljana, syna Arcyxi<;cia Raynera, Wicekróla Lombardzko- Weneckiego i Xiężny Maryi Fryderyki Anhalt, urodzonej Landgrafianki Heskiej. F r a n e y a.
Z Paryża, dnia 27. Maja.
Wszyscy są ciekawi, co Dziennik sporo w o sprawach wschodnich powie. Ale do tego czasu ogranicza on się na umieszczaniu doniesień z Konstantynopola i Smyrny bez dołączenia swoich własnych uwag. Ktokolwiek przecież czyta z uwagą artykuły dziennika tego, wypływające z pióra osobnego, ale w sprawie tei, jak wiadomo, nie nieuprzedzonego Pana Saint Marc-Girardina A może juz naprzód z niejaką przewidzieć pewnością, w jakim duchu dziennik ten przemawiać będzie. - Dziennik fa Presse tak- dziś przemawia o stanowisku Francyi ko Wschodowi: »Chcąc sobie wytłumaczyć pospiech, z jakim francu,zki rząd żąda od Izby kredytu na uzbrojenia na morzu» trzeba sobie przypomnieć wypadki, towarzyszące ostatniemu zawifcłaniu na Wschodzie. W roku 1833 przyszedł do skutku układ między Porta a Mehmedem Alim, Prócz prowincyi, jakiemi już Basza od dawniejszych zarządzał czasów, otrzymał jeszcze całą Syryą i obwód adański. Takowe przyzwolenie z strony Porty ukończyło kroki nie* przyjacielskie. Ale Porta zanadto się upokorzoną być czuła i wcześnie się zabezpieczyła od wszelkich dalszych roszczeń Mehmeda Alego. Korzystała przeto z przyjaznego sposobu myślenia Rossji i zawarła z nią dnia 8. Lipca 1633 ów sławny traktat wUnkiar-Skelessi, o którym później tylokrotnie wspominano. Traktatu tego nigdy w urzędowy nie ogłoszono sposób; ale tajne i waźneAzastrzezenia tegoż doszły jednak dowiadomości publicznej. Ważność, jaką Anglia i Francya zaraz do niego przy więzy wały; reklamacye, jakie zaraz w tej mierze Rossyi i Porcie podawano, dowiodły, że traktat ów zagrażał niebezpieczeństwem wielkim interesom. Zawarto go na 8 lat i zastrzeżono w nim przymierze zaczepne i odporne przeciw każdemu, jakiemukolwiek bądź nieprzyjacielowi. Rossya zobowiązała się w tym traktacie dodawać Porcie wszelkiej pomocy na ladzie i na morzu, jekiejby tylko potrzebowała, a artykuł dodatkowy, najbardziej inne gabinety niepoko Dardanelle dla wszystkich zagranicznych okrętów zamknie, bkoro traktat ten stał się wiadomym, uważano go powszechnie w ten sposób, źe na korzyść Rossyi protektorat ustanawia, którego skutki mogłyby być nieobliczone i wstrząsnąć równowagę europejską. Francya i Anglia, mocno się o to, jak się rzekło, odzywaływ Petersburgu i Konstantynopolu. Poseł francuzki powiedział w jednej nocie do Gabinetu mssyjskiego, ie gdyby zastrzeżenia traktatu tego wymagać miały w przyszłości zbrojnego wmieszania się Rossyi w sprawy Porty i Mehmeda Alego, Francya poczyta się za zupełnie wolną do przedsięwzięcia tego, czego okoliczności wymagać będą, i źe działać tak będzie, jak gdyby traktatu tego wcale nie było. W mowie dyplomatycznej oświadczenia podobnego rodzaju wielkie mają znaczenie. Odpowiedź Gabinetu rossyjskiego podobnej była treści. »Cesarz, wyrażono w nocie Hrabi Nesselrodego, stale postanowił w razie potrzeby wiernie zadosyć uczynić zobowiązaniom traktatu z d. 8. Lipca, i tak działać, jak gdyby noty l' osła francuzkiego wcale nie było.« Zaprzestano na tych wyrażeniach. Widać zaś, źe nie bardzo przyjaźnią tchnęły. Ponieważ obecnie rozpoczęcie kroków nieprzyjacielskich w Syryi mogłoby usprawiedliwiać w oczach mocarstw" które traktat w Unkiar-Skelessi podpisały, zastosowanie casus foederis, łatwo \vięc pojąć, źe rząd francuzki poczytu e za potrzebę odpowiadającą jej godności i honorowi, przyspieszyć uzbrojenie i stanąć na stofie takiej, aby według potrzeby mógł działać, rzyjmując rząd taką postawę działa zupełnie stosownie do kroków swoich w 1832 roku. Ale zastanowić się należy, czy kroki nasze zgadzać się będą z polityką Anglii, bo to do%viedzie prawdziwego porozumienia się Francyi z Anglią względem interesów tych dwóch państw na Wschodzie. Później obszerniej ważny ten przedmiot rozbierzemy." Xiaz<; Jo'inville wyjechał podług Monitora zeszłej nocy z Paryża do fulonu, zkąd się uda do flotty wschodnjej, zostającej pod rozkazami Admirała Łalande. Dalej donosi Monitor, źe Xiążę Nemurski takie Paryż opuścił w celu odbycia poc)róży dia rozrywki wsfdłuż wybrzeża morza Sródziemnego i Oceanu. W Cette wsiędzie na statek parowy i ztamtąd kilka punktów nadbrzeżnych zwiedzi. "Wiadomości z Algieru ciągłe jeszcze tchną wojną, wnoszą tu jednak, źe zaraz po nadejściu wiadomości o rozpoczęciu kroków nieprzyjacielskich na Wschodzie przesłanorozkaz Generalnemu Gubernatorowi, aby wśród obecnych okoliczności każdego starcia się unikał i zamierzonej wyprawy zaniechał. W biórach Ministra marynarki ogromny obecnie ruch panuje. Pracują dniem i nocą, aby wszystkie siły, jakiemi Francya rozrządzać może, na morzu Srodziemnem zgromadzić. O odkrytym w Konstantynie spisku tak list ztamtąd d. 8. Maja pisany donosi: "Ujęto przy jednej bramie miasta trzech Arabów, przy których znaleziono mnóstwo listów do Achmede Beja. Wielu naszych Kaidów wpływało podobno do tego spisku, ale szczęściem nie ci są nimi, których od dość dawnego czasu za przyjaciół naszych poczytywaliśmy. Wymieniają Muhameda-Ben-Athasa, Kaida Milahu, któremu wódz juź przy dawniejszych sposobnościach wyrzuty z powodu złej administracji czynił. Ale zadziwiło wszystkich, źe Ben Zerguin, Kaid Sahelu, także do tych zabiegów wmieszany. Sądzą, źe nienawiść jego kuBen-Aissie spowodowała go do chwycenia strony Achmeda. Ale jakkolwiek bądź, listy jego są w najwyższym stopniu zdradzieckie; zwracał on uwagę na słabe punkta naszego stanowiska, i -wzywał Achmeda, aby się w Sahelu ukazał, skoro Ben Zerguin o ujęciu owych trzech Arabów usłyszał, uciekł zaraz z rodziną swoją w góry. O innych śmiesznych pogłoskach, które się po odebraniu listów tych rozeszły, trudno sobie wyobrażenie zrobić. Bojaźń u niektórych była tak wielka, źe się scen podobnych do Nieszporów sycylijskich obawiali. Ale teraz juź znowu pokój i zaufanie powróciły, a wypadek procesu niezadługo i pamięć zdarzenia tego zatrze. M o n i t e u r p a ri s i e n zawiera następującą telegraficzną depeszę: "Baj onna d. 26. Maja, o godzinie 10. Generalny komendant 20tej dywizyi do Ministra wojny. Dnia 22go opanował Espartero Ardunas; karoliści opuścili Balmasedę i Arciniegę." G i e ł d a z d. 27. Maja. Dziś giełda była nieco spokojniejsza i renta nieco w górę poszła i w cenie się utrzymywała. Jednakże na koniec przyszłego miesiąca wielu się sprzedających stawiło, a to znowu cenę papierów zniżyło. Wszystko to dowodzi braku zaufania z strony spekulantów. Hiszpański dług czynny poszukiwano dziś po 20, ponieważ ostatnie wiadomości z nad granicy bardzo były dja Espartery pomyślne. Z dnia 28. Maja.
izba deputowanych. Posiedzenie dnia 28. Maja. Porządkiem dziennym'zajmowano sie dziś rozbiorem projektu do pra Pierwszym mówcą był Pan bauguier, którego ukazanie się śmiech niejaki wzbudziło; Wiadomo albowiem wszystkim, ze szanowny ten członek wielką przywięzuje wartość do rozpoczynania wszystkich podobnego rodzaju obrad. Przypominamy Sobie, źe tenże dawniej przy podobnej sposobności juz rano o godzinie 6. w Izbie stanął, aby go jako pierwszego mówcę wpisano. Dziś rozpoczął rzecz swoje następującemi słowy: «Różni deputowani powiedzieli Panom przed niejakim czasem z tej mównicy, źe Król tymczasowe Ministeryum wybrał w celu zostawienia Izbie czasu do dania do poznania prawdziwego życzenia reprezentacyi narodowej; a jednak teFaz wśród zgiełku woiny domowej mianowano Ministrów, których dawniej cierpienia kraju do przyjęcia władzy skłonić nie mogły. Zgłębię teraz w krótkości przyczynę przesilenia ministeryalnego. (Oh, oh!) Mości Panonowie, jestem posiedzicielem dóbr, posiadam huty żelazne (śmiech), płacę skarbowi 3000 fI. podatku, i zawierzycie mi zapewne, gdy powiem, źe jestem nieprzyjacielem nieładu. JNie mniej jednak mam sobie za obowiązek przemówić tu w treściwych wyrazach. Idzie tu o to, afcysmy wiedzieli, czy nareszcie rząd reprezentacyjny mieć marny. Mocno jestem przekonany, źe przykre położenie nasze lifyłKo Z nadużycia władzy królewskiej pochodzi.
(Do porządku! do porządku!) Prezes: Jeżeli W Pan kogo o nadużycie chce posądzać, zatrzymaj się przy Ministrach; konstytucya nie dozwala, aby władzę królewską na tej m?wnicy do obrad mieszano.« - Pan GauguIer: *Mocno jestem przekonany, źe władza królewska (burzliwe przerywanie.) Prezest »Wzywam mówcę do porządku.« - Pan Gauguier mówił dalej wśród głośnych rozmów zgromadzenia. Twierdził on, źe od roku 1830 jedno tylko prawdziwie parlamentarne Ministeryum było, a tern było Ministeryum z d. 22. Lutego. Lecz to zmuszone zostało do zażądania dymissyi, ponieważ się niezawisłej polityki trzymać chciało. Ministeryurn z d. 15. Kwietnia zawiodło Króla i Mb nisteryum to winniejszem jest, zdaniem mówcy, niżli Ministeryum Polignaka; to bowiem przynajmniej w dobrej działało wierze; Przestrzegana od 8 lat polityka jest pod każdym względem ohydna; wszyscy niemal dotychczasowi Ministrowie słabymi byli politykami. W takim tonie, który juźto niechęć, juź śmiech w Izbie wzbudzał, przemawiał jeszcze mówca przez czas niejaki i oświadczył końcowo, źe przeciw tajnym wydatkom głosować będzie, i zastrzega nawet sobie głosowanie przeciw budżetowi. - Pan Marion, nowy deputowany, przeczytał następnie mowę, z której mało co, albo nic nie rozumiano bo Izba najmniejszej na nię nie zwróciła , ,.
uwagi. Pan Corne rzekł, ze zawsze przeCIW przyzwoleniu na tajne głosował wydatki, a sama zmiana osób bez zmiany systematu nie może go skłonić do przychylenia się do tego. Znaczy to coś wprawdzie gdy Ministrowie w biórach oświadczyli, źe już dziennikarzy opłacać nie będą. Usprawiedliwia to dawniejsze reklamacye opozycyi; winien się jednak zapytać, zkąd to pochodzi, czemu, jeżeli się Minisleryum zapomóżki tej zrzeka, żądanej nie zmniejsza summy? Następnie starał się mówca dowieść, źe teraźniejsze Ministeryura długo się ostać nie potrafi, i źe wkrótce wybuchnie walka między róźnorodnemi częściami gabinetu. Przy odejściu ' poczty jesaeae Pan Corne był na mównicy.
Xiąźę N emurski, o wyjeździe którego do' Cette «- Monitorir wczoraj donosił, przybył d.
21. do Tulonu, i podług Eclaireur de la Mediterranne wsiadł tamże w kilka godzin po swojem przybyciu na okręt »Crocodille«. W Tulonie przestrzegał Xiążc głębokie incognito i w kilka godzin dopiero po odbiciu okrętu od ładu dowiedziano się, źe się w mieście znajdował. Naturalnie szybki ten i tajemny odjazd staje się powodem do wielu domysłów. Zadziwia szczególniej, źe Monitor wczoraj o podróźy jego do Cette donosi, podczas gdy rząd na drodze telegraficznej juź o odpłynieniu jego« a Tulonu wiedzieć był powinien.
--" *,lt JFUVKIU W f . r e U h Ch ? b r a w A d t e r a I c z n e . r a a n. o epesze stkif Ł ' Bby «tychmTaet uzbrojono wszystkie do rozporządzenia będące okręty wo
Ministeryura ch ak głoszą, zapewnić teSSTŁ CO - 5°!,'<<» A Ł i A pone , jej czworgu dzieciom, zostającym po« «nierc, matki w wielkim niedostatku" Aoj ei"t T 2 ' fi' e e. W * * * " * * * * * * A O r a p z oz c ma Jąw C 12?rV a żn Y W c Q m m e r c e: "PQseł tllrecki* w laI:YZu o }Viadcza, iż żadnycł} zepła nIe ma w;adomQs-cI, S l v c W n a w -. raI dn M,v.,Vł · > nawet, ze SIę wczoPrezesa R? X I F r a W We ™ I < A n c h i < dofrezesa Rady udał, upraszają9 !ch. aby .t : wojennym pogłoskom: dopokI d t d 1 1 1 n e e b C; d A III 2. TM a d t O " . n ?wY ałl tWv%g<.ę, ze mia-sto- Bir na Vfet tbI U l{ k fa beZpOAedn"o ,est "1 A "T" 6f1i t'a)} <t, te wwięc zajęcie miasta t agA iA * li f e ck, e AO ruch tylko pIZell1y? Eu! A. Ar" O " Z e st _ f.on y Sułtana nie l w i QZ1Za1ll1aru naruszema pOKoJe.
sieiszej ciągle się o rentę dopytywano, i spodziewano się, źe potrzebne na nastającą likwidacyą papiery cenę ich tem bardziej podniosą. Spekulanci ciągle jeszcze cicho [siedzą z przyczyny wiadomości wschodnich, chociaż powątpiewanie o istotne m rozpoczęciu kroków nieprzyjacielskich coraz się bardziej upowszechnia,
A ngli a.
Z Londynu, dnia 28. Maja.
Na posiedzeniu wczorajszera Izby niższej obrano Mówcę (Sprecher) Izby. Kandydatem roinisteryalnym był P. Shaw Lefevre, synowiec HI. Grey i członek parlamentu za N orthHampschire; kandydatem opozycyi P. Goulbourn. Gdy przyszło do głosowania, Pan Shaw Lefe\re miał 317 głosów, zaś P. Goulbourn 299; obrano więc pierwszego większością 18 głosów. Z Malty donoszą z dn. 11. Maja, ze dn. 8.
natychmiast po przybyciu francuzkiego statku parowego «Lycurgue«, Admirał Stopford bryg do Komodora Parker do Korfu wyprawił, z rozkazem, aby nie wracał do Malty, lecz z okrętami liniowemi «Rodney«, «Talavera«, «Bellerofon« i fregatą «Castor« do Lewantu się puścił, dokąd się też Admirał sam Z resztą flotly uda. W wychodzącem na Malcie P o r t i o l i o z dnia 8. Maja czytamy: «Niesie pogłoska, ze 4000 ludzi od wojska Hanza Baszy na stronę Egipcyan przeszło; głoszono oraz, że armia ai do sumeisat nad Eufratem się posunęła. Nasz korrespondent wszelako dodaje, iź to niepewne pogłoski, potrzebujące jeszcze potwierdzenia. Powiada też, źe wszyscy dyplomaci w Konstantynopolu, równie sprzyjający jak tez niesprzyjający W. Porcie, wszelkiej dokładają usilności, aby spokojność na Wschodzie utrzymać. « - Gazety londyńskie udzielają obecnie wojennych z Alexandryi nadeszłyeh wiadomości, a Kuryer do nich następujące dołącza uwagi: «Wyiątki, umieszczone w piśmie naszem z gazet francuzkich, pokażą, źe jeszcze żadnego nie ma tej wieści potwierdzenia, jakoby istotnie do bitwy już przyjść miało. Wszakże byłoby niedorzecznością, gdybyśmy to taić chcieli, źe Generał turecki, przekroczywszy Eufrat i wtargnąwszy w granice Syryi, kroku zaczepnego się dopuścił, który ważne za sobą skutki pociągnąć może. Ale zawarte w gazetach francuzkich listy jedyną dotychczas nam znajomą powagą, źe kroki nieprzyjacielskie rozpoczęto. Zwracamy uwagę czytelników, aby okoliczności tej, kiedy gońcowi się zdaje, iź w odległości 5 albo 6 mil od obozu słyszy huk dział, nie nazbyt wielkiej przypisywali wagi; tuszymy sobie przeciwnie, że usiłowania pięciu mocarstw, by starciu takowemu zapobiedz, pożądany wydadzą skutek.« HiszPania.
Z nad granicy hiszpańskiej.
Phare de B-ajonne zawiera następujący artykuł o wypadkach ostatnich operacyi wojennych w Nawarze i Hiskai: «W Biskai stracili karoliści swoje istotnie ważne i straszliwe stanowiska Pena del Moro, Ramales i Guardamino, wzmacnianiu których cały rok poświęcili. Byli onj dzierżąc te stanowiska niejako panami prowincyi bantander i mogli polubownie zagony swoje do Kastylii zapuszczać. Przy obronie tych pozycyi stało się 1500 karolistów niezdatnymi do walki, a 700 ranionych do Balmasedy zawieziono. Prócz tego stracili 7 dział, 600 sztuk broni, magazyn prochu i mnóstwo kul. WAlawie karoliści pod wodzą Alzay i Zurbano przeważnie pobici, do Villareal się cofnęli. Strata ich, nie rachując jeńców, w zabitych i ranionych 200 wynosi. Prócz tego zburzono szańce pod Gamarrą. W Nawarze skutki ostatnich działań jeszcze smutniejsze. Belascoain zajęto i dolinę Echauri, gdzie się karoliści w żywność zaopatrywali, wydarł im nieprzyacieł. Ustąpiwszy z -wzmocnionych punktów pod* Irurzun, otworzyli oni trakt z Pampelony do Vittoryi wojskom Królowej. Potem nastąpiło zburzenie redut i szańców Dicastilii, Nuestra Senory de Mendia i Arranizu; w ostatniem miejscu 300 karolistów już to poległo, luź to raniono. Te to są główne rezultaty działań jednego miesiąca, przyczem jeszcze wylądowanie wojsk z San Sebastian pod Ondaroą i inne mniej ważne zdarzenia milczeniem pomiJ Imy. « Piszą z nad granicy hiszpańskiej: »Maroto dnia 9. Maja, więc 4 dni przed kapitulacyą Guardaminy, pismo wydał do Don Carlosa, w którem dowodzi konieczności mianowania go Uenerał-Kapitanem i Naczelnym wodzem wszystkich sił zbrojnych karolistowskich; prócz tego żąda, ażeby wszystkich oficerów, co mu przy wjeździe do Tolozy d. 23. Lutego I. b. towarzyszyli, o jeden stopień wyżej posunięto. Don Carlos podanie to odesłał natychmiast do Bady wojenne), której Prezes, Hr. CasaEguja, zgodnie z kollegami swemi żądanie Maroty gorliwie popierał. Don Carlos dotychczas wyroku swego nie wydał. Stosownie do pisma z Santander, umieszczonego w S en tinelle des Pyrene e s, aa r 15. Maja w dolinie Carranza między dywizyami Maroty i Castanedy krwawa zaszła utarczka. Maroto uderzył W 12 batalionów i już był krystyrristów na głowę poraził, gdy Espar ukazawszy się na pobojowisku, karolistów do cofnięcia się w nieładzie przymusił. Strata obustronna ma być znaczna. B e 19 i a.
Z B ru s e 11 i, dnia 28. Maja.
Na posiedzeniu Senatu dnia 25. b. m. zdał Baron Pelichy van Huerne sprawę względem projektu do prawa, dotyczącego się zmiany prawa z dn. '22. Września o obcych oficerach w służbie belgijskiej i przedłużenia tegoż jeszcze na dwa lata. »Postanowienie kongressu z d. 11. Kwietnia 1831 upoważniło rząti, stosownie do ówczesnych okoliczności do przyjmowania w służbę oficerów zagranicznych tylko na czas trwania wojny. Liczbę ich na 40 ograniczono, i między tymi był 1 Głównodowodzący General, 3 wyższych oficerów, 12 Kapitanów i 20 Poruczników i Podporuczników. Artykuł 3 tego prawa dozwala także i w pokoju zostawać w służbie belgijskiej po otrzymaniu naturalizacyi, i podobnież dozwala zostawać w służbie w czasie wojny tym oficerom, co się w ojczyźnie swoich nie zrzekli stopni. Sądzi zatem Komissya, że byłoby nieślachetnie pozbyć się na raz oficerów, którzy w chwili trwogi usługi swoje ofiarowali, a to tem bardziej, ie ogólna liczba takich oficerów tylko 57 wynosi, a między tymi jest 13 z wszystkiego ogołoconych Polaków. Okrutnie więc byłoby oddalać ich na raz li tylko dla tego, że już są niepotrzebni. Ze zaś prócz tego 29 innych jest z francyi, gdzie stopnie swoje zatrzymali, przeto czasu tylko potrzeba, aby wszystko dogodnie załatwić. Przeciąg dwóch lat ułatwi ostatnim powrót do kraju i zabezpieczenie bytu swego, a inni będą się mogli tymczasem naturalizować i yv służbie belgijskiej pozostać. « bzwajtarya. Donoszą zTessin dnia 14. b. m.: »Stronnictwo ultramontańskie naszego kantonu, przy wyborze wielkiej Kady przemogło; skutki tego dla kraju będą bardzo niepomyślne; rełormiści przypisują ten wypadek zabiegom i intrygom Panów Molo, Rivo i Buska. Uozdział zatem tego kantonu zdaje się być nieuchronnym. Pewna liczba obywateli powiatów Lugano i Mendris przesłała już adres swoim Deputowanym w Locarno, w którym wyraźnie oświadczają" że powszechnem jest życzeniem wszystkich Lauisyjczyków i Mendryzyjczyków, ażeby oddzielny kanton tworzyli. Adres wspomniony tak się kończy: Wszyscy jednozgodnie żądamy, choćby,za cenę krwi naszej, sprawiedliwego i oświeconego rządu, nieugiętych sędziów, zacnych i ogólnemu dobru szczerze poświęcających się urzędników. To bowiem
tylko, według naszego zdania, jesl silną tarczą naszej wolności. « JI u s t 2 Y a.
Z Wiednia, dn. 28. Maja.
Wczoraj nadeszła poczta turecka. Przywiozła ona listy z K o n s t a n t y n o p o l a aż do dn. 15. a z Smyrny do dn. 11. b. m. O poruszeniach armii tauryskiej w wszystkich, które mam przed sobą listach, głębokie panuje milczenie. Tylko, w wychodzącym w Smyrnie E c h o de l 'Or i e n t z dnia 11. , na który to dziennik, jak wiadomo, dywan wpływa, i który za jego na półurzędowy dziennik uchodzi, znajduje się krótki i z wielką ostrożnością napisany artykuł, w którym o ruchu tym armii tureckiej wzmiankę uczyniono. »Niedawno temu, wyrażono tamże, donosiliśmy o wyjeździe Prezesa rady woj ennej, Tayaza Pachy, do Małattyi, z dodatkiem, iż mu polecono przekonać się o stanie armii, i zdać sprawę, czy wojsko to koniecznie na inne leie przeprowadzić należy. Dziś możemy donieść, że w skutek odbytych po przybyciu jego do obozu obrad, stanowisko armii zmienić postanowiono. Już dn. 13. Kwietnia ruszyło się wojsko kuSamsalowi, gdzie gorącą porę roku przepędzi. Ważne względy na stan zdrowia zmianę takową konieczną uczyniły, ale gdyby nawet w niej strategiczną kombinacyą upatrywano, i taby się w naturalny sposób wytłumaczyć dała mądrością tureckiemu Naczelnemu wodzowi nakazującą, aby się od każdego możliwego napadu z strony Egipcyan zabezpieczył. W razie bowiem, gdyby linie armii tureckiej pod Mallattyą zatrzymano, korzystne położenie miejsca byłoby na stronie Egipcyan.« Samsal, także Samisal (Samosata) Jeży na południe od Małattyi na prawym brzegu Eufratu; ale ciy już do ustąpionych traktatem w Cutayahu Wice-Królowi egipskiemu i synowi jego części kraju należy, nie możemy się z pod ręką będących mapp przekonać; zdaje się jednak, że nie należy. Lecz jeżeli zwrócimy uwagę nasze na polityczne stosunki, zachodzące między obiema do boju gotowemi stronami i zastanowimy się nad tym tak ostrożnie napisanym artykułem, jako też ruchem armii tauryckiej, wyznać musimy, ie wszystko bliską zapowiada burzę. Obie bowiem strony krzywem spoglądają okiem na wkładany na nie przez mocarstwa europejskie obowiązek utrzymania nienawistnego im status quo. Sułtan pragnie albo współzawodnika swego upokorzyć, albo sam zginąć; Mehmed Ali zaś ma tylko, do wyboru, albo przez nowe zabory nowe dla siebie źródła zasoby otworzyć, albo też czekać, dopóki nagle wzrosła potęga egipska sama przez się znowu nie upadnie. Prócz kich zabiegów Posłów zagranicznych ani w Konstantynopolu, ani w Alexandryi szczerze o utrzymaniu pokoju nie myślą. Obie strony pragną wojny, ponieważ jel pragnąć muszą, f ponieważ w niej szczęście lub upadek w utrzymaniu zaś tak nazwanego pokoju tylko swój upadek widzą. Lecz żadna strona nie chce kroków nieprzyjacielskich rozpocząć, aby nieściągnąć na siebie w oczach dyplomacyi europejskiej odpowiedzialności za zerwanie pokoju. Okoliczność ta wyjaśnia zarazem 0stróźne słowa Echo de l'Orient o ruchu armii tauryekiej, którego dziennik ten z umysłu posuwaniem się na przód nie nazywa. jako też rozkaz przesłany przez Mehmeda Alego lbrahimowi, aby ostrożnie postępował i nic nie przedsiębrał, dopóki się o wkroczeniu Turków na ziemię Mehmeda Alego nie przekona. T u 2 C Y a.
(Gaz. Rząd. Pruska.) Odbieramy dzisiaj (d. t. Czerwca) nowe wiadomości ze Wschodu, a to przez Journal de Smyrne z d. 9. Maja, ale dziennik ten o doniesionem przekroczeniu Eufratu przez wojsko tureckie ani słowa nie donosi, przeciwnie trwa w twierdzeniu swojem, że obie armie w s t e c z n y ruch wykonały. Zważywszy, że Smyrna tylko około 130 mil niemieckich od domniemanej widowni wojny w Syryi odległa, oraz że z Aleppo przez Adanę i Koniah bardzo zwiedzana droga handlowa do Smyrny prowadzi, przypuścić trzeba, że J o u r n a l de S m y r n e umyślnie milczy i prawdę tai, jeżeli nadeszłe przez Tryest nowiny o przejściu Turków przez Eufrat prawdziwe.
W G uzecie Pow szechnej , c7ytamy list z Alexandryi z d. 7. Maja, w którym między inne mi wyrażają: «Ilość wojska tureckiego, które przez Eufrat przeszło, wynosi około 25,000; odwodowy korpus stoi w Orfie, podczas kiedy druga część armii na południe od Matattii okolice Matuchy zajęła, strzegąc wyjścia wąwozów Taura. Ibrahim Basza koncentrował armię swoje pod Kiillek i Adaną, wystawiając zupełnie na sztych brzegi Eufratu. Przypuścić nie można, żeby z nieświadomości rzeezy błąd taki miał popełnić; zdaje się przeciwnie, iż było przytem zamiarem jego, armią turecką takim sposobem do wtargnięcia zachęcić, aby ją do niebezpiecznego zwabić stanowiska. Jakoż istotnie na przypadek klęski armia turecka bez zabezpieczonej linii odwrotu byłaby straconą. Bir tylko o S dni drogi od Aleppo eddalony, gdzie Soliman Basza stoi; armie zapewne juź sie. między soba, »tarły. Oezekujenay Z największą niecier
pliwością dalszych doniesień, dla tego też statek parowy francuzki o 24 godzin później stąd odpłynie, niż zwykle. Flotta gotowa do wyjścia pod żagle, ale jeszcze nie otrzymała pewnych rozkazów. Zresztą walka cała z pewnością długo nie potrwa; pierwsza bitwa los obydwóch państw rozstrzygnie. Kto ją, przegra, ten wszystko straci, chyba że się państwa europejskie znowu wmieszają, a to może łatwo stać się powodem do największych zawikłań. Cała Syrya przeciw Ibrahimówi powstanie jeżeli klęski dozna, przeciwnie Druzowie, Beduini, Kurdowie i Turkomanie, a nawet i część armii tureckiej za nim się oświadczy, skoro oręż jego zwycięstwo odniesie, a wtenczas bóg tylko wie, jak się wszystko na Wschodzie skończy. I armii egipskiej w Syryi podają na £6,930 regularnego wojska a 30,000 nieregularnego, więc w ogóle 126,930 ludzi.« Egipt.
Z Alexandryi, d. 7. Maja.
Wczoraj przybył tu okrętemparowym »X'iaz<; Metternich« przez Konstantynopol i Smyrne goniec rossyiski z Petersburga w ciągu 22 dni. 'Ten przywiózł ważne, jak się zdaje, depesze Hrabi Medemowi, rossyjskiemu Generalnemu Konsulowi; bo Hrabia Medem, który dopiero onegdaj z Kahiry powrócił, juź znowu dziś wieczorem wyjechał do Haszy do Delty, gdzie mu odebrane pokaże depesze. Na domysłach w tej mierze nie zbywa wprawdzie, ale nic pewnego dowiedzieć się nie można. Rossya żąda pokoju, status quo i zapłacenia już na dn. 1. Marca przypadających 600,000 talarów z strony Mehmeda Sułtanowi; w razie przeciwnym chce wspólnie z Porta działać, szezegółniej jeżeli Mehmed Ali będzie przyczyną zerwania pokoju-- Cała egipska flota za dni kilka uda się pod żagle; wszystkie okręty stoją w gotowości.
ROZlllaite wiadolllOŚci.
Wiadomości telegraficzne. - Z Kolonii d. 1. Czerwca. Podług amszterdamski ego Handelsbladu odesłano ratynkacye dn. 29. Maja do Londynu i w przyszły piątek mają je z wszystkie mi wysobiemi stronami Wymienić.
(Dal*, ciąg,) Kilka uwag nad szkołami Poezyi polskiej, z powodu artykułu o U kr a i n o m a n i i. (Z Tygodn. Petersb.) - Mojem zdaniem, jeżeli mi pieśń gminna, w całem nieokrzesaniu swem, wszystko wygada, co chce abym wiedział i uczuł: po cór te. mocna, barwę rozprowadzać wodą?.. po Artysta powinnien tylko ugrupować niezgrabnie rzucony obraz, zbliżyć jedne przedmioty, drugie w głąb rzucić, a słowami najmniej szermować, bo się zdradzi za kaźdem wyrażeniem: źe chce m a n i e r o wać, jak, ten coby we fraczku, i wyszosowany, udawał rubaszność wieśniaka.« - Artykuł Pana Kraszewskiego, traktujący o Ukrainomanii, jako o wierszomanii na ład Ukraiński, otworzył mu pole rozwinąć najświetniej i najgruntowniej tę wielką prawdę: źe poezya nie kryje się po uprzywilejowanych zakątach, ale jest w kaźdem miejscu; a we względzie prowincyonalnych polskich odrębności, źe leży ona po wszystkiej ziemi naszej w gotowym, chociaż surowym, żywiole. Nie mogę się oprzeć chęci raz jeszcze powtórzyć jak wielką wdzięczność powinniśmy mieć P. Kraszewskiemu za wyłożenie w tak wybornym, jasnym i popularnym sposobie tych myśli, mogących najzbawienniejszy wpływ wywrzeć na dalsze prace naszych pisarzy. Kiedy Pan KI. zapytuje: dla czego poezya polska miałaby być jedynie Ukraińska?.. gotów byłem zawołać: »w czyjejie głowie urodziło się kiedy takie absurdum« gdybym nie przypomniał, że mnie samemu to zadawano. Nigdy zapewne nie przyznam się do tego zarzutu, póki trwać bąaę w pretensyi zostawania przy zdrowych zmysłach; ale na szczęście usprawiedliwić mnie powinno całkiem przeciwne obwinienie, zrobione przez drugiego recenzenta, a mianowicie w 9. numerze Pamiętnika ,Naukowego Krakowskiego, gdzie mnie wzręcz zadają, źe teoryami mujemi doprowadzam do ulworzenia się jeszcze poezyi Hrubieszowskiej, 60chaczewskiej i Sandeckiej. L u b o zgaduję iź tutaj rozumowanie myślano zastąpić dowciE nem słówkiem, -wyznaję wszelako, iź było to jeszcze bliższe mych myśli, niż jakiś uniwersalizm Ukraiński. Wiem dobrze, zenie grożą bynajmniej utworzeniem całych szkół odrębnych drobne powiaty, które nigdy nie miały samodzielnego życia; ale przekonany jestem, źe ponieważ na Hrubiezow, Sącz i Sochaczow tak samo świeci słońce jak i na każde inne miejsce, ponieważ jest tam, Uak mówi Pan Kr.), smę tarz i człowiek, jest więc tam także, jak wszędzie indziej, poezya. Przed kilku laty ogłosił ktoś sielanki pod t ytyłem: Pasterze na Bachorzy; miały być to sceny sielskie zachodzące w obrębie jednej żyznej doliny na Kujawach, i trzeba było koniecznie braku zupełnego poetyckich zdolności w autorze, ażeby rozpędził te ułudy, które gotowiśmy byli przywiązywać do zapowiedzianych Ham szczerych i rzeczywistych obrazów życia w jednej okolicy naszego kraju, która się nie malowniczością, ale, co jeszcze rzadko u nas, dobrym bytem wiejskiego ludu i jego szczęściem odznacza. - Rzecz nie wątpliwa, źe m i ej s c o w ość jest wielką dzielnością poetyczną! - Powiedział Pan KI. jakobym ja sam przyznał, źe długo nie mogłem się dopatrzyć poetycznej strony w Ukrainie. - Nie ja to powiedziałem, ale Edward Tarsza. - Mojem jest przekonaniem, źe najprostszą, pełń.} interessa pracą dla poety, byłoby badać poetyczność miesc gdzie żyje, które mu są najbliższe i najznajomsze. Niewątpliwa, źe nie masz tak ciasnego horyzontu, któryby niedostarczył dosyć widoku dla badawczego, a razem poetyckiego umysłu. Rozumiem, źe niepoślednim jest przedmiotem to, co Pan Kr. nazywa: «półczucie dla całego ogromu ś w i a t a , d a r d a l e k i e g o w i d z e n i a ; ale gotowebym się upierać, źe jeżeli chcemy k s z t a ł t ó w w poezyi, trzeba ich koniecznie szukać bliżej. Jest szczególnością wcale nie nieszczęśliwą dla poetów, źe wszędzie, gdzie tradycya ustna, czy piśmienna zachowała pamięć życia ludzkiego, ta tradycya obfituje w rysy dosadne, żywe, oryginalne, którym równych nigdy prosty wymysł nie stworzył. Tam to panuje ta niewyczerpana rozmaitość, przy której taki oschły świat ideałów i dla tego każdy tam szczegół zajmuje, bo jest zawsze indywidualny, jak w naturze. Edward Tarsza rozumie także tę wartość podania, zachwyca się śladem życia wybłyskującym niespodziewanie z pyłem okrytego dokumentu, domyśla się, źe uzupełnienie braku przeszłości narodowej mogłoby się: znaleść w źródłach nieznanych, prywatnych, których nie podoła objąć historya. Ograniczywszy sią on bardzo ciasnym obwodem jednej okolicy, chciałby z niej wynieść coś z tych skrystalizowanych w poezya szczętów przeszłości, jak pięknie wyraził się Pan KI. Nie wiemy, czy mu się to powiedzie; gdyby jednakże doświadczył najgorszego skutku, (czego się bardzo dlań obawiamy), będzie to winą jego zdolności, nie zaś teoryi Pana Kr. i mjojćj, którą mamy za gruntowną. Powiedzmy mimochodem, źe wyszukiwanie miejscowych krynic poetycznych mogłoby mieć dobry postronny wpływ na literaturę. - Szczupły to zawód naśladować ulubioną dumę Bohdana Zaleskiego, podrzeżniać Malczeskiego, albo nawet tłumaczyć już tłumaczone pieśni gminne. Zdarzenia o których podania ustne, albo ślad w archiwach znaleziony powiada, źe toczyły się kiedyś na ziemi naszej, źe wchodziły w treść życia naszych przodków, dostarczają naturalnie osnowy na poemat, dramat, żna ich używać według osnowy i natury własnego geniuszu. Ale wszystkie wymienione gatunki są dziełem poetyckiem; bez daru twórczości nie należy się na nic porywać. - Pan Adam Gorczyński wydał bardzo błahe powieści J adama, z wybornych gminnych podań, które ręka artysty mogłaby zupełnie inaczej obrobić, albo nie zarozumiały o sobie pisarz wydałby w ich szczerej i wdzięcznej prostocie. ( D. «. ) SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Główny Sąd Ziemiański w Bydgoszczy. Wieś szlachecka O r ł o w o w powiecie Inowracławskim położona, wraz z przyległościami przez Dyrekcyą Ziemstwa na 86,503 Tal. 26 sgr. 6 fen. otaxowana, za którą w ostatnim terminie 57,800 Tał. podano, sprzedaną być ma w terminie na dzień 6ty Lipca r. b. do dalszej subhastacyi w miejscu posiedzeń sądowych wyznaczonym. Wykaz hypoleczny, warunki przedaźy i taxa, przejrzane być mogą w lllcim oddzielę naszej łtegistratury. Bydgoszcz, dnia 31. Marca 1839.
Król. Główny Sad Ziemiański.
SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Główny Sąd Ziemiański w Bydgoszczy. Wieś Krzekotowo w Mogilińskim powiecie położona, przez l>yrekcyą Ziemstwa otaxowana na 14,688 Tal. 19 sgr. 10 fen. sprzedaną bydź ma w terminie na dzień 8. Lipca 1839. r. W miejscu posiedzeń sądowych wyznaczonym.
Taxa, wyciąg hypoteczny i warunki przejrzane bydź moga w registraturze. Podaje sic niniejszem do publicznej wiadomości, źe JW. Amalia Teresa Eleonora Hrabianka Grudzińska w Osieku w powiecie Krobskim i Wielmożny Emil Szołdrski z Niemieckiego Popowa w powiecie Kościańskim, kontraktem przedślubnym z dnia 20. Listopada 1838. r. wspólność majątku i dorobku wyłączyli. W Rawiczu, dnia I. Maja 1839.
Król. Pr uski Sad Ziemsko-mieiski.
OBWIESZCZENIE, Do tutejszej karnelaryi należąca wieś Br zezie r której w wieczystą dzierżawę wypuszczenie l wkrótce nastąpić ma, zostanie jeszcze W jednoroczną lub podług okoliczności na lat p>o sobie idących 3, od Św. Jana r. b» zaczynając, w dzierżawę wypuszczoną* Termin do tej licytacyi na dzień 24, b> ra.
o godzinie 9tej przed południem w kancelaryi tutejszego Magistratu wyznaczonym został, i chęć dzierżawienia mający warunki tej dzierżawy w każdym dniu w registraturze tutejszej przejrzeć mogą. Chęć dzierżawienia mających i kaucyą stawić mogących, oraz kwalifikujących się interessentów wzywamy niniejszem, aby w tym terminie offerty swoje podali, a najwięcej ofiarujący przy zastrzeżeniu potwierdzenia przełożonej nam zwierzchności, przyderzenia spodziewać się może. Gostyń, dnia 3. Czerwca 1839.
Magistrat.
A UKC Y lI.
W poniedziałek dnia 10. m. b. i dni nastęf mych przed południem od godziny 9. a z poudnia od godziny 2, odbywać się będzie w domu Państwa P o t o c k i c h , w narożniku ulic Garbarskiej i Wodnej No. 14. publiczna przedaź znacznej ilości mebli z drzewa mahoniowego, brzozowego i olszowego, kilku fortepianów mahoniowych w kształcie skrzydła, różnych przedmiotów srebrnych, miedzianych, cynowych i t. d. różnych miedziorytów i dobrze dochowanej basetli (wiolonczeli), zrobionej przez Hoffmanna roku 1685J a przeistoczonej przez nadwornego fabrykanta instrumentów Antoniego Bachmanna w Berlinie r. 1775. Poz nań. dnia 4. Czerwca 1839.
Gospodarz nieżonaty, wieku około trzydziestu lat, z pobliża Frankfortu nJO., w bardzo korzystne rekommendacje opatrzon, szuka na dzień ł. Lipca dzierżawę za 3 do 6000 talarów rocznie, lub stosowną do jego zdolności administracją, naj chętniej na tantjemę, i może w razie potrzeby złożyć kaucją. Zgłoszenia się pod adresem C. T. K. franco przyjmuje expedycja gazet W. Decker Sc Comp. w Poznaniu. Przeznaczone na przedaź tryki z owczarni zarodowej w Hiinern pod Wąsorzem(Herrnstadt), przybędą d. 24. Czerwca do tutejszego miasta i stać będą w podwórzu oberży P. Biick prz y placu Sapieźyńskiro.
'k Posadzkę w kwatery drewnia- 'T* ljc ne podług różnych modelów, dobrej >(C >1<; roboty, można dostać gotową pod Nr. jfe >j<; 2. na Długiej ulicy u Schlabica. *u
Podczas jarmarku na wełnę jest kilka pokojów i t. d. w domu w narożniku rynku i Wronieekiej ulicy do wynajęcia. Wdowa K o e n i g s b e r g er.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.06.06 Nr129 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.