GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.06.27 Nr148

Czas czytania: ok. 20 min.

VVielkiego

Xicstvvf»

POZNAŃSKIEGO

Nakładem Diukami Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.

A 148»

W Czwartek dnia 27. Czerwca.

)I( 8 4 : 4 : »

Wiadomości zagraniczne, Rossya.

z p e te rsburga, dnia 14. Czerwca. Zdania rady państwa Najwyżej zatwierdzone,.

20. Kwietnia 1844. 1) »Kada państwa, w Departamencie Spraw cywilnych i duchownych, po roztrząetiieniu najpowinniejszego przedstawienia ogólnego zgromadzenia trzech pierwszych departamentów rządzącego- Senatu o szlachectwie Foiowiczów i zważywszy złożone przez wywodzących się Stanisława i Marrina Antoniego Folowiczów dowody szlachectwa ich rodu, znajduje, że praszczur ich, Alexander Fotowicz, przywilejem Króla polskiego Jana III. w 16*94 roku mianowany był Łowczym Zytomirskim; a gdy, według odezwy ministra sekretarza stanu Królestwa polskiego w roku 1841., urząd ten w Polsce i Litwie należał do rzędu takich urzędów, które nadawane były wyłącznie szlachcie, przeto, uznając takowy dowód za odpowiedni 4 punktowi 51 artykłu układu praw o stanach (Toin IX.), dała zdanie: pomieniouych Stanisława i Marcina Antoniego Fotowiczów w rodowitości szlacheckiej zatwierdzić« - 2) «Rada państwa w Departamencie Spraw cywilnych i duchownych, po roztrząśnieuiu najpowinniejszego przedstawienia ogólnego zgromadzenia trzech pierwszych departamentów rządź. Seuatu o szlachectwie Łabanowi - czów i po zważeniu złożonych przez dziś wywodzących się Dymitra Łabanowicza z synami: Bazy lim, Łucyanemi Jakubem dowodów szlachectwa ich rodu, znajduje, że ich przodkowi Samuelowi Łabanowieżowi, przywilejem Króla polskiego Augusta II. w 1 712 roku nadane były na dziedzictwo dobra z włościanami, które przez wnuka jego Jana wyprzedane były w obce ręce, aktem przedażnym, do niniejszej sprawy złożonym; a gdy z mocy prawa (punkt 10 art. 51 układu prawo Stanach, Tom IX.) ukazy czyli dyplomata na nadanie wsi i majętności, chociażby takowe i wyszły z rodu, przyjmują się za niewątpliwe dowody stanu szlacheckiego, byleby przedstawione były akta o przejściu takowych dóbr do rąk innych, (punkt 2, art. 57 tegoż Układu) przeto rada państwa dała zdanie: pominionego Dymitra Łabanowicza z synami Bazylim, Łucyanem i Jakubem, wyłączywszy ze spisujednodworców, przywrócić do dawnego ich przodków szlacheckiego dostojeństwa.« Francya.

Z Paryża, dnia 15. Czerwca.

Odezwa francuzkich katolików do O'Connella »oswobodziciela Irlandyi,« ułożona przez HI. Montalemberta, brzmi jak następuje: »Od dawna już twoje imię jest u nas w poszanowaniu, jakiem otaczamy tylko najświetniejsze imiona naszych dziejów. Podziwiamy twą odwagę i wytrwałość, brzmienie twego przekonywającego słowa głęboko nas wzrusza, a zazdrości ojczyzny i kościoła. Dzięki twej niewyczerpanej wymowie i tej wierze katolickiej wiążącej ludzi i narody ogniwem prawdziwego braterstwa, znana nam Itlandya i kochamy ją jak siostrę i jako ofiarę niewzruszonego przywiązania do wiary katolickiej. W zwyczajne'm rzeczy położeniu bylibyśmy się wstrzymali od objawienia tych uczuć, aby uniknąć nawet pozoru mieszania się do wypadków do klórych nie byliśmy powołani. Ale są czasy, gdzie dobrze okazać światu, ze na łonie katolicyzmu nie masz obcych. W tej chwili, kiedy ci w murach więzienia każą pokutować za świetność popularności i wyniosłe stanowisko, któreś sobie zdobył potęgą geniuszu, kiedy prześladowanie nową cię sławą wieńczy, nie możemy wstrzymać się od publicznego oświadczenia ci naszego uwielbienia i współczucia. Wiedz tedy, ze twój obraz duszę nasze wypełnia, że nam towarzyszy do stóp ołtarzy, że katolicy francuzcy modlą się za ciebie, błagają Boga, aby zmniejszył ciężar twej niewoli, - że cię kochają i szanują jako posłuszne i gorliwe dziecię kościoła, jako naj szczerszego i najsilniejszego rycerza wolności.« - Dziennik Sporów dodaje do tej odezwy swe uwagi i nicuje ową wdzięczność francuzkich katolików dla O'Counellu za mowy, w których raczył zajmować się Francyą, jej ustawami i Królem Ludwikiem Fdipein. Przytoczony jest ustęp z mowy, którą ostatniego Września wobec łicznego mityngu miał O'Connell; w pobieżnem spojrzeuiu na stan francuzkich szkół, nazywa on system ich, mogący być tylko przez potwory wykonanym, oznaką upadku dynastyi; spodziewa się, że teraźniejszy monarcha, który zdeptał usiłowania ludu francuzkiego, nie długo już dzierżyć będzie władzę i cieszy się symptomami niemocy w jaką popadł tron Francyi. W zeszłym zaś Styczniu, powiada dziennik Sporów dalej, tak się O'Connell wyraził: «Ludwik Filip starał się wszystkie wyuikłości walki lipcowej na swą korzyść obrócić i wymazać trzy punkta karty, za które zaręczył, t. j. wolność nauczania, wolność druku i sąd przysięgłych. Tym sposobem roztoczył uad Francyą ciemności duchowe bezbożnego uniwersytetu i czeka już tylko końca obwarowania Paryża, aby zdusić i tę wolność co jeszcze we Francyi istnie. (Oklaski.) Gdyby tylko Henryk V. chciał dać kartę Francuzom, a zapotrzebował iryjskiej półbrygady, stanęłaby w przeciągu 48 godzin!« (Oklaski.) - N ie potrzeba tu komentarza, mówi dalej Dziennik Sporów. Za nim Pau O'Connell z swoją Iryjską brygadą przymaszeruje, aby X. Bordeaux posadzić na. tronie, a wypędzić potwory, z których się obecnie uniwersytet paryski składa, wypada już z grzeczności, aby brygada katolików francuzkich z Panem Montalembert na czele, wymaszerowała złożyć powinszowanie O'Connellowi w więzieniu. Z dnia 17. Czerwca.

Dnia dzisiejszego nastąpi z pewnością według doniesień dzienników minisleryalnych, wyjazd Księcia Joinville. Udaje on się do Toulonu i zatknie banderę swoje na pokładzie A wyprawionego od eskadry ewolucyjneJ »Sufftena <r Parowy statek »Asmode'e« towarzyszyć ma Suffrenowi do brzegów afrykańskich. Powody do zwłoki wyjazdu przez niektóre dzienniki podane uważa dzisiejsza Pr as s a za całkiem fałszywe. »Zwłoka ta była zupełnie przypadkowa i najmniejszego nie miała związku z kwestyą polityczną, która w chwili tej opinią zaprząta.« Tenże dziennik podaje potem następujące zaręczenia pod względem stanowiska, jakie zajęła Anglia w nieporozumieniach zachodzących pomiędzy Hiszpanią i Francyą a Marokkiem: Anglia pośredniczy pomiędzy Cesarzem a Hiszpanią w chęci zapobieżenia kollizyi, i czyni to za urzędowem przyzwoleniem naszego gabinetu. Nie wierzy ona jeszcze w wybuchnie nie walki między Francyą a Marokkiem, gdyby jednak walka ta w rzeczy samej zagrozić miała, daje wtedy jasno do poznania, iżby rządowi naszemu również to pośrednictwo ofiarowała, które tenże rząd dla Hiszpanii za dobre uważał. Tak się rzeczy mają. Jedynie tylko najbliższe wiadomości z Afryki mogłyby to położenie rzeczy zmienić. Wszakże korrespondeneye z Algieru z dnia 10. Czerwca, przywiezione dnia 14. do Marsylii zapewniają, że Cesarz Marokkański, usłyszawszy o klęsce, jaką obserwacyjny korpus jego w potyczce dnia 31. Maja odniósł, a która znaczniejszą była, aniżeli się zrazu spodziewano, natychmiast się kroku swego dowódzcy zaparł. Marszałek Bugeaud przybył był dnia 9. Czerwca wieczorem do Oranu, a stamtąd puścił się do obozu pod Lalla Magmia, gdzie stał Generał Larnoriciere. D z i e n n i k Sporów oświadcza również, że o stanie stosunków pomiędzy Francyą a Marokkiem nader przesadzone rozszerzono wieści, i że chociaż terrytorium francuzkie przez wojsko Marokkańskie naruszone zostało, jednak nie masz jeszcze wojny. I nie przyjdzie też do niej, a Francy» niczego więcej domagać się nie będzie, jak tylko, aby Marokko Abdel Kadera wspierać zaprzestało. Sama obecność wojska fraucuzkiego wi Marokkańskiemu, ie za radą rozsądku iść powinien; z drugiej strony pozna stąd świat cały, ze stałą jest Praucyi wolą utrzymać nieskazitelność i bezpieczeństwo posiadłości swoich w Afryce, nie myśląc bynajmniej o posiadłości tychże rozszerzaniu. Co do przyczyn, które nieprzyjazny stosunek Marokku ku Prancyi spowodowały, dziennik tenże minisleryalny lak mówi: »Granica Marokku stała się juz od dość dawna ogniskiem intryg nieprzyjaciół Prancyi i fanatyzmu Muzułmanów. Abd el Kader umysły tameczne tak obrobił i namiętności religijne tak rozdrażnił, że wpływ swój nietylko na mieszkańców, ale nawet na naczelnika Państwa wywrzeć potrafił. Sułtan Marokku jest teraz samem tylko narzędziem w ręku Emira, który go strachem napełnił, a strach ten w skutek ostatnich wypadków tylko się powiększył. Hiszpania musiała się zadosyć uczynienia domagać za zabójstwo jednego z swych konsulów, a rząd francuzki uważano za sprawcę słusznych domagań Hiszpanii. Szwecya i Dania chciały się od daniny uwolnić, którą Cesarzowi Marokkańskiemu opłacały, a manifestacya dwór h tych mocarstw chrześciańskich, popierana usłużnem pośrednictwem Prancyi i Anglii, nowy dała popęd fanatyzmowi muzułmańskiemu. Cesarz więc Marokku, który dotąd za głowę i reprezentanta prawowiernych uchodził, obawiając się, aby go Emir nie wyparł, zmuszonym się być widział ustąpić ze swej strony owej reakcyi namiętności religijnych, i do przedsięwzięcia wojny świętej gotowym się pokazać.« Aby temu rzeczy stanowi koniec położyć, będzie Prancy a przy tern obstawać, aby Abdel Kader z Marokku był oddalonym. 1)0 tego domagać się będzie cofnięcia wojska Marokkańskiego-z pogranicznej prowincyi Udsza i zupełnego zadosyć uczynienia za napaść na wojsko francuzkie.

Dzisiaj rozpoczynają się obrady względem prawa o wychowaniu po biórach Izby Deputowanych. Oppozycya zamierza podać P. Thierse na sprawozdawcę komissyi. Baron Seguier, pierwszy Prezes sądu królewskiego, nazwał postępowanie obrońców sądowych, którzy wszelkie sprawy bez różnicy, dobre i złe przyjmują, lekkomyślnością i niesumiennością. Ponieważ słowa te do całego stanu adwokatów ściągać się zdawały, przeto Paryscy adwokaci uznali się być obrażonymi. Owoż członkowie rady adwokackiej nie pierwej przed uiin w obronie stawać postanowili, ażby im publicznie honor powrócił. Dziś więc mąją się odać naj starsi członkowie przed baryerę , aby

się deklaracyi owej domagali. Odpowiedź Prezesa będzie zapewne taka, ze deklaracyą taką za zbyteczną uważa, gdyż nigdy mu przez myśl przejść nie mogło, aby cały stan adwokacki zaczepiać. Hiszpania.

Z Madrytu, dnia 31. Maja.

Dziennik Verdad donosi, ze Królowe, jak się zdaje przez całą piękną porę pozostaną w Barcelonie, i komplet rady ministrów tamże na ten czas osiędzie. J ej królewska Mość użyra teraz kąpieli w słodkiej wodzie, po tych nastąpią morskie, a w końcu wody Całdas. Naczelnik wojsk w Maeslrazzo ogłosił, że każdy członek rozpuszczonych band, wracający w przeciągu dni 8, będzie darowany życiem. - Dziennik Calolico odebrał listy z Rzymu, które każą się spodziewać pomyślnego wypadku układów toczących się między Hiszpanią a stolicą Apostolską.

Amerykańskie pisma donoszą z Hawanny, z d. 12. Maja. »Odkryto tu zapasy arszeniku, którym sprzysiężeni Negrowie zapewne studnie miejskie zatruć zamierzyli. W piekarni koszarowej takoż znaleziono 12 paczek tej truci - zny. Majętny neger, nazwiskiem Charley Blakeley został uwięzionym: miał on być naczelnym rządzcą wyspy, gdyby się powstanie udało, i już w tym celu obstałował sobie w Paryżu stosowny mundur. Gubernator Odonell przyrzekł, że go w uiin powiesić każe. - Wyszedł rozkaz, aby wszyscy wolni N egrowie opuścili wyspę w przeciągu dni 14. Na Kubie liczą ich około 59 O O . Kuba cierpi straszliwie od posuchy. Bydło zdycha od pragnienia, trzciny cukrowe wypaliły się, a na sto mil około nie widać zielonego źdźbła trawki. Niemcy.

Z Bawaryi. - O excessach robotników w Ingo1stadzie donoszą dzienniki bawarskie, a mianowicie B a war s k i P r z y j a c i e l L u d u , co następuje: »Dnia wczorajszego krążyły tu pogłoski o excessach, jakich się robotnicy przy twierdzy Ingolstadzkiej dopuścili. Zapobiegając wszelkim przesadom, podajemy rzecz tę ao wiadomości publicznej, jak nam ją naoczni wystawili świadkowie. W niedzielę dnia 16. b. m. wieczorem o godzinie 5fej weszli robotnicy forteczni gromadnie do miasta, a gdy się i pospólstwo do nich przyłączyło, udali się przed domy piekarzy i piwowarów, wybijali okna, drzwi i niszczyli co mogli. Uderzono w bębny, milicya miejska stanęła czcm pn;dziej pod bronią, a nawet poparł ją garnizon piechoty liniowej. Wspólnemu ich usiłowaniu udało się zebrane wojsko na ulicach, ale nikt już «pokojności nie zamieszał.« - Powszechna Gazeta Aus z burs K a donosi pod tą samą datą: »Stosownie do listów z Ingolstadt przyszło tamże 0statiiiemi dniami do excessow, podobnych do łych, które przed siedmiu tygodniami w Monachium były zaszły. - Piwowarzy, rzeźnicy i piekarze niej. omału i tam byli nagabuieni. Wiadomo, że w Ingo1stadzie pracuje około 45000 ludzi z różnych stron Niemiec. Głównym powodem do zaburzenia był spór jednego robotnika z po'icyantem, który tamtego pojmać chciał, a z powodu oporu pałasza dobył i robotnika zabił. Oburzeni robotnicy dopuścili się powyższych gwałtów.« - Także i w miasteczku F e u c h t w a n g, w średniej Fraukonii pojawiły się ślady oporu przeciw władzy wyższeJ. Stany Zjednoczone Ameryki północnej.

Z N e w - Jor ku, dnia 1. Czerwca.

Kwestya Texas coraz większemu ulega zawikłaniu i otrzymała nowe żywioły przez poselstwo prezydenta do seaału, w którem uwiadamia senat o przygotowaniach na lądzie i na morzu, wykonanych przez rząd amerykański, na przypadek, gdyby wykonanie traktatu o wcielenie Texas mogło być powodem wojny. Siły te składają się na lądzie z blisko 1500 ludzi, piechoty, jazdy i arlyleryi, a na morzu Z siedmiu statków wojennych, pomiędzy któremi znajduje sie jeden okręt liniowy i fregata. Komodor Conner dowodzący flotyllą, otrzymał instrukcye polecające mu tylko krążyć na wodach mexykanskich, i działać ciągle w sposób obserwacyjny. Generał Taylor dowodzący na lądzie, ma rozkaz posunąć się aż do rzeki Sabiny, jeżeliby Texas było zagrożone od zagranicznych nieprzyjaciół i do dalszych iustrukcyi nie działać. Zaś komodor Corner ma poleconem krążyć na wodach mexykanskich, zostawać w ciągłych stosunkach z Galweslonem, a w razie potrzeby zawinąć do Veracruz i przedstawić, że działanie Mexyku przeciw Texas będzie powodem wypowiedzenia wojny przez Stany Zjednoczone.

Jeden z dzienników Intelligencer donosi, że ogłoszone dokuinenla dają tylko w części wyobrażenie o stanie rzeczy, że w traktacie pomiędzy Texas a Stanami Zjednoczonemi zawarowauo interwencyę w razie napadu ze strony Mexykanow. Dziennik Ma di ou an, będący organem urzędownym, oświadcza, że przy wspomnianem wyżej udzieleniu prezydenta znajdowało się jeszcze więcej ważnych na

der dokumentów, ale senat postanowił zachować je w tajemuicy. Prassa jednakże w ogóle wcale nie jest zadowolniona z tego kierunku rzeczy, niektóre nawet dzienniki chcą, by prezydenta Tyler oddać pod sąd, albowiem len wmieszać może kraj w wojnę, której ważności trudno przewidzieć, ponieważ wedle wszelkiego prawdopodobieństwa nie z samym Mexykiein Stany Zjedn. będą miały do czynienia. Według wiadomości z Veracruz nikt tam niechciał wierzyć, by traktat o wcieleniu Rzeczypospolitej Texas został rzeczywiście zawarty, tak niespodzianą była ta wiadomość. W Filadelfii wzięto do więzienia kilku burzycieli; kościoły katolickie już są otwarte, spokojność panuje ciągle. - W jednym z dzienników JSowego Orleanu czytamy następne uwagi o stosunkach Mexyku do Texas. »Generał Goimes otrzymał rozkaz przenieść główną swą kwaterę i dywizyę wojska pod jego rozkazami zostającą nad rzekę Sabinę. Znaczna dość siła morska, którą podają na 17 żagli, jak najśpieszniej uda się do zatoki inexykanskiej. Bandera admiralska zatkniętą zostanie na parostatku »U nion,« i komodor Conner będzie banderą dowodził. Są lo tylko środki ostrożności i zapewne na tych się skończy. Zawieszenie broni zawarte pomieMexykiem i Texas skończyło się w dniu 1. Maja, ale wątpiemy by przyszło na nowo do krwi rozlewu. - Spokojność publiczna w Filadelfii zupełnie została przywróconą; gazety amerykańskie grały w tern wszystkie m bardzo prawą rolę i starały się tylko rozsiewać ziarna zgody pomiędzy walczqcemi stronnictwami. Te'm chętniej to uznać przychodzi, że totąd nie było sposobności oddania im pochwał. To tylko zadziwia, że w mieście takiem jak Filadelfia nie było ani dostatecznej siły zbrojnej ani też urzędników, dość silnie swoim obowiązkiem przejętych, aby zamieszanie natychmiast uspokoić. Stany Zjednoczone są dziwnym, odrębnym ludem pomiędzy inne mi ludami, są one armią bez wodza i karności spieszącą, jak się jej podoba, na zdobycie cywilizacyi dla nowego świata. Są one narodem, o którym powiedzieć można, że sam sobą rządzić nie umie. Jeżeli jednakże tok ten choć na chwilę będzie wstrzymanym, jeżeli massa, która pozwała sobą powodować długo, dostanie nagle jakiegoś zawrotu głowy, wówczas wszystkie tamy porządku zostaną zerwane. Bez armii, bez policyi, niema w Stanach Zjednoczonych miasta. klóreby nie było wystawionc'iii na niebezpieczeństwo jakiego zamieszania. Ruiny piętrzą się już w Filadelfii nim zdołano coś zrobić dla wstrzymania złego. Słowem Unia konstytucyi, jest krajem najbardziej na zamieszania wystawionym i naj trudniej tam nieporządek przytłumić; długo jeszcze czekać należy, aż postępy cywilizacyi to złe usuną, chociaż chwilowe złe można znieść w kraju, któremu tak świetna przyszłość jest otwartą. Zresztą rzadkie są podobne wypadki jak ostatni w Filadelfii i to pokazuje, że lud amerykański godnym jest swoich instytucyi, a tylko chwilowo może zapomnieć o prawie.

Rozmaite wiadomości.

Z Poznania. - WPoniedziałek dnia Igo Lipca w wielkiej Sali Bazaru K o s s o w s k i grać będzie na Violoncelli kompozycyą na skrze'pce z opery Purytanów Karola Lipińskiego - na żądanie karnawał Wenecki i melodye polskie, własnej kompozycyi. - Ustępy gry zapełnią z grzeczności amatorki i amatorowie. - Szczegóły doniosą dzienue afisze.

Z P o z n a n i a. - » Tygodnika literackiego« wyszedł Nr. i 3. zawiera: Improwizacya z rękopismów G. Ehrenberga. i- Dzień 23. Czerwca. Wyjątek z dzieła «Kilka wspomnień i kilka obrazów« p. Julię Wojkowską (dal. ciąg.) - Krytyka. (Rok 1843. pod względem oświaty przemysłu i wypadków czasowych) przez A. Mosbacha (ciąg dalszy. - @te £t bung bet @e= nuinftnn« burd) ben Untcntdjt eon A. Ateinpatil (ciąg dal.) przez P. Dahlmana. - Odpowiedź na rozprawę »Powinność i poświęcenie« (c. dal.) - Teatr Polski w Poznaniu i jego krytyki przez A. P_Doniesienia literackie.

»Dziennika domowego« wyszedł Nr.

13. i zawiera: Artykuł wstępny (o stowarzyszeniach ludzi ubogich). - Skarbiec nieszczęścia, p. Luryana Sieinieńskiego. - O stowarzyszeniach, art. III. - Rozmaitości, mody i objaśnienie ryciny.

«« Teatr JPotski.

Powtórzenie zaraz na drugi dzień »N apoleona« nie wywołało jak można było przewidzić, równie pełnej widowni, nie dla tego, iż powtórzenie to było »naigrawaniem się z gustu publiczności,« jak się Panu Z. zdaje, ale dla tego, ze ta sama, Poznańska, publiczność, innej bowiem jeszcze dnia 21. nie było, dwa razy jednej przedstawy raz po razie, nawet i dla materyalnydi przyczyn, widzić nic lubi. Dramat ten jest zajmującym, jak się rzekło, już przez samo przypomnienie chwil naszego odżycia, poświęceń się naszych braci dla wywołania narodowego istnienia i swobody; już i wojenność wystawy drammat ten Polakowi miłym czynić powinna. Zarzut czyniony autorowi jakoby w tym drammacie nie było zadowalniającego zakończenia uważam za niesłuszny, kiedy po darowaniu życia Sławińskiemu, choć tylko przez zasługę Suryna, i po uwięzieniu Tarantulosa, każdy widz to powinien mieć zaspokojenie, iż niewinność, a przynajmniej małość winy naszego Rodaka, na jaw wyjśdź musiała: wyłożenie wszystkiego jakoby na talerz, może jeszcze i potwierdzenie małżeństwa, byłoby za powszednie. - »Barbara Radziwiłłówna« pomimo, że każdemu, którego sztuka drammatyczna, a zwłaszcza wzniosłe narodowe płody, choć trochę obchodzą, dawno już znana, ściągnęła licznych widzów: ale też odegrana została po mistrzowsku. Nie było można wiedzieć komu przyznać palmę najlepszej grv, czy Pannie Radzyńskiej, czy Panu Pfeifer, lub i Panu Anczyc, lub Panu Sturm, lub Pannie Pique. I trudną rolę Bony oddała P. Piotrowska niepospolicie: choć bowiem w jej grze nie dosyć cieniowania, jakie wyrazić należało przez słabość lub moc głosu, powolność lub szybkość w mowie, przez potrzebne przestanki, unoszenie się, to przecież pochwalać należy dobre nauczenie się na pamięć, czystą deklamacyą, ruchy właściwe, a nawet dosyć treściwy obraz włoskiej złośliwości. Podrzędne role szły nie źle. Prócz dobrej gry naszych artystów, podziwiał każdy ich świetne polskie ubiory, jakich w Poznaniu u i e pamiętamy. W Poniedziałek »Rej z Nagłowic« przyciągnął liczną publiczność swoją tu nowością, ile, że ten tyle zasłużony ojczystej literaturze poeta rodem był Wielkopolanin: Rejowiec, wioska teraz w posiadłości jednego z naj szanowniejszych obywateli Wielkopolskich, należąca dawniej do ogromnych dóbr Skockich, od Reja wzięła swą nazwę. Wynalazek i układ tej koniedyi piękny: jeżeli Majeranowski wielu znalazł przeciwników, pochodziło to raczej ze względu na osobiste stosunki, przyznać jednak należy, że temu przysłowiu czyli fraszce, (nazwy samego autora) ani obrazowości, ani drarnmalyczności, ani intrygi odmówić nie można. Język użyty przez autora, jest naśladowaniem języka Rejowego: wiele wyrazów, których utraty żałować należy, jak np. chutno, to jest chucią, z chciwością, skwapliwie; jedno zamiast tylko; widam (rozumem) zamiast widzę (oczyma), ninie zamiast w czasie obecnym, niniejszym; tarnę zamiast drżę, wzdrygam się. Pod względem gry P. Królikowskiemu pierw Hiacyą, akcyą, ruchy treściwe, krótko mówiąc zupełne zajęcie dla siebie widzów. Pan Chominski, Pan Sturm, Panna Pique, Pan Jankowski swe role prawie również zajmująco oddali. Cała sztuka poszła gładko, dobrze, a przez wzgląd na stosowne, a tak bogate stroje, i dla oka bardzo zajmująco. Komedya Fredra »Nikt mnie nie zna« wielce ubawiła. Treść podobna często juz powtarzana, pewnie się najdawuiej znajduje w komedyjce Kotzebuego »ber llnjlujtbare,« która do jego najlepszych należy: przecież Fredro przydał nowe obroly i nowe powaby, a przy tern język czysty, jak we wszystkich Fredra utworach. Panna Pique zewnętrznie nie dobrze wystawiała żonę Marka Zięby; była za młoda, za ładna, za nadto z panieńska. Całość zasługiwała na pochwałę, jako już i częste oklaski okazały. Pan Chominski, P. Ładnowski, Pan Krzesinski, najbardziej się w tej zabawnej krotochwili podobać umieli. Pochwalać można, że Towarzystwo naszych gości drammafycznych rozmaity wybiera rodzaj przedstaw, to poważne, to wesołe, itd. , aby nam i przez rozmaitość zostawić miłą pamiątkę po swym zapewne krótkim tu pobycie. M. B.

Co tnoje? Bóg wszechwładny w strzeni wszelkiej Mieści skarby swoje Cudać to! - w tej składni wielkiej Wszakże nie nie moje! Króle pysznią, się przestrzenią., !IW niej ich działań roj e; Ci w niej dobre, ci złe czyniąI w tein nic nie moje! - Pan ma zyski niezliczone, Żołnierz chlubne boj e, Autor dzieła uwieńczone I w tern nic nie moje! - Każdy ma coś sobie dane, Rozkosz, wieńce swoje, A me życie opłakane, Bo tu inc nie moje! - Ale przecie ja mam Boga, Duszę, ducha, serce, I mam poczwórnego wroga, Im więc służyć zechce.

Bogu służyć wszystkiem będę, JD.nn mu duszę moje, Gdy dotrzymam, z nim zasiędę, A to będzie moje.

Mój duch bratni braciom służy, Dlań śmierć, krew i znoje, W miłości się nie zadłuży, A to będzie moje.

Moje serce co śród rody*) Sercem zaspokoję, *) Koda - natura, przy-roda - przymiot istoty W Daturze.

Niech też raz ma swoje gody, A to będzie meje.

Moim wrogom pierś wystawię, Siłę, myśli roje, I czy zginę, czy się zbawię, Wtem coś będzie moje.

Jeśli na mnie los złośliwy Wywrze przecznią swoje, Cicho zniosę, nieszczęśliwy Powiem, że to moje.

K. Mi.

Teatr polski w Poznaniu.

We czwartek dnia 27. Czerwca komedya oryginalnie przez J. Korzeniowskiego w 4rech aktach napisana pod nazwą: Żydzi.

W SALI HOTELU DREZDEŃSKIEGO.

W czwartek dnia 27. Czerwca o godzinie 12.

W poludnie J Państwo

MORTIER DE FONTAINE

)K Paryża, będą mieli zaszczyt dać KONCERTinstrumentalny i wokalny PKOUKAM KONCERTU.

l) a. Serenade d'un troubadour Willinersa, wykonana tylko lewą ręką przez Pana Mortier de Fontaine, b. Etude en la miiieur, Thalberga. 2) Arya z opery: »La Donna deI lago« Rossyniego, śpiewana przez Panią Mortier de Fontaine. 3) Wielka fantazya z »Niobe« Liszta, wykonana przez Pana Mortier de Fontaine. 4) a. La pauvre negresse, La barra; b. Le ciel est pur, Schuberta; romanse, śpiewane pr. Panią Mortier de Fontaine. 5) Wielki Rondeau, kompozycyi Pana Mortier de Fontaine, wykonany przez tegoż. 6) Arya z opery: »La Favorite« Douizettego, śpiewana przez Panią Mortiere de Fontaine. Biletów po cenie 6 z ł o t Y c h można dostać w,księgarniach u PP. Kamieńskiego i Spółki i Ź u p a ń s k i e g o, a przed rozpoczęciem przy wchodzie do sali W piątek, dnia 28. Czerwca 1814.

Koncert Adaminy Kisz w alt er w sali hotelu Drezdeńskiego, wieczorem o godzinie 5tej. Opuściło u nas prasę pismo pod tytułem: Bóg i Ludzkość, mężczyzna i kobieta i jest do nabycia w księgarniach za złp 4ry na korzyść Towarzystwa Naukowej pomocy. N. Kamieński i Spółka.

xx. Dominikanów od lat dwóch utworzonego przyjęte zostały w drugim roku dziś upłynionym 91. położnic, z których 85. w instytucie, 3 zaś w domu rozwiązane były. - Urodziły się w instytucie 87 dzieci, z których 4 już przed urodzeniem, a 3 później w iustytucie umarły, 80 zaś zdrowo wypuszczone zostały. - Położnica jedna, która już przy przyjęciu chorowitą była, w instytucie umarła. Dochód tego roku wynosił: a. w ofiarach dobrowolnych 37 Tal. 14 sgr 3fen.; b. wpływu z loteryi 71 Tal., c. składków bieżących 596 Tal. 10 sgr., d. prowizyi 64 Tal., e. w uadzwyczainych dochodach 28 Tal. 7 sgr. 6 fen., summa 797 Tal 1 sgr. 9 fen. Rozchód zaś wy no sił: a. kosztów na urzędzenie instytutu 18 Tal. lOsgr., b. najmu pomieszkania 62 Tal. 20 sgr., c zasług 101 Tal. zOsgr., d. na odzieży 73 Tal. 12sgr., e. na wsparcie ubogich fainiliów 27 Tal.

20sgr. 10 fen., j. wydatków gospodarczych 291 Tal. 27 sgr. 2 fen., g. wydatków na koszta drukowe, na reparacye i tym podobne 55 Tal. 24 sgr., summa 634 Tal. 14 sgr. Majątek instytutu pomnożył się zatem o 162 Tal. 17 sgr. 9 f. i znajdują się l) w listach zastawnych 4-pro(J. 1700 Tal., 2) w kassie oszczędności 171 Tal.

18sgr. 6 fen., 3) w gotowizuie 75 Tai. 25 sgr. 3 fen, summa 1947 Tal. 13 sgr. 9 fen. Odtrąciwszy od wydatku koszta za sprawione potrzebne 5te łóżko, niemniej wydane dla familiów ubogich pieniądze w sumniie 27 Tal. 20 sgr. 10 fen, natenczas wydatki za 85 położnic 588 Tal. 13 sgr. 2 fen. wynoszą; wydano zatem dla każdej położnicy blisko 7Tal., za którą to summę pobyt 14-dniowy w instytucie a odzież zupełna dla dziecka wynagrodzi się. Również w roku upłynionym Magistrat tutejszy dostawić nam raczył bezpłatnie drzewo na opał i lekarstwo, a Fan Dr. Matecki bez nagrody pomoc swą jako lekarz i akuszer z największą gorliwością ofiarował, co wszystko z wdzięcznością uznamy oraz publicznie wyrzekamy, ile że w roku zeszłym często z miasta tutejszego i z miejsc sąsiedzkich położnice przybyły, które dla choroby i dawniejszych nieszczęśliwie odbytych rozwiązań ciężkiego połogu tylko oczekiwać mogły. Składki bieżące w stosunku do pierwszego roku znacznie zmniejszyły się, mamy jednak to zaufanie do ducha chrześciańskiego i dobroczynnego w mieście tutejszem, iż instytut nadal existowac będzie i skutki najpomyślniejsze z uiego rozszerzone zostaną. Zaufanie ubogich do . I omocy im ofiarowanej coraz większem okazao się, tak że od czasu utworzenia instytutu w pierwszem półroczu 20, w drugiem 30, w trzeciem 39, a w czwartem 46. kobiet w nim rozwiązane zostały. Do tego czasu oraz żądnej położnicy z powodu braku miejsca przyjęcie zabronione nie było; dawaliśmy też co wielokroć publicznie życzono, należącym ubogich położnic potrzebne wsparcie i zawsze będzie staraniem naszem, abyśmy powierzonym nam funduszem podług statutów aaszych ubogim ile możności pomagali.

UM

Złoźęc najczulsze podziękowanie za okazane instytutowi dobrodziejstwa, prosimy dobrodziejów naszych o łaskawe odwiedzenia nas w instytucie, gdzie rachunek z dowodami przez 4 tygodnie prj.ejrzony być może. Przełożeni towarzystwa dam na wsparcie biednych uczciwych położnic. Agniszka Beurmann. Antonina Breza. A. Kolska.

Utrika Naumann Józefina Hr. Iiado/ińska. Gerandina Steiruicker. Eugen Breza. Dassel. Marcinkowski. Minutoli.

Czynni Członkowie Minna Bie leJe Id. Luiza Boy. E. Bre derlo w. Cjielmicka. Colomb. Henrieta Daehne. Clara Hiinke. Emilia Klebs. Kniffka, Matejka. Mathi/da Minuloli. Sehmaedike. Weber. CA. Wedel/o Matylda Ziolecka.

Portrety «laguerotypowane, w kolorach po 4 i 5 Tal., zrana o 8 -10 godziny, z południa o 3 - 6 godziny, pracownia N I. 20. w domu złotnika Krause w Belwederze przy placu Wilhelmoskim. Próby w księgarni Szerka w rynku.

OBWIESACZEME.

Gdy termin do wydzierżawienia Smogulec kiej wsi i Chwaliszewa w po w. Szubińskim, Chawłodnazaś w powiecie Wągrowieckim położonych, na dniu dzisiejszym odbyć się mający za krótko był wyznaczony, i nie każdemu dla późnego ogłoszenia mógł być wiadomym, przeto z odwołaniem się do obwieszczenia z dnia 12. m. b. stosownie do życzenia dziedzica, nowy termin na d z i e ń 5. L i p c a r. b. w biórze mojem, przy ulicy Wilhelma Nr. 8. wyznaczyłem, i na takowy chęć dzierżawienia maiących z tem nadmienieniem zapraszam, iż warunki, mapy i rejestra przemiarowe, każdego czasu w Registraturze mojej przejrzane być mogą. Poznań, dnia 24. Czerwca 1844.

S o b e s K i, Król. Kommissarj. Sprawiedliwości i Notaryusz publiczny. Szanownych członków kasyna polskiego zawiadomiamy, iż koncert dany będzie w ogrodzie kasynowym na (irobli pod Nr. 16. du.27. Czerwca r. b. o godzinie 5tej z południa.

Dyrekcya,

. !'jl JE. Austricha }K Paryża I s skład ozdobnych i gotowalnia- ; ! I ły C I» p r z e d m i o t ów, jako t o: n a s z yj - I I niki, bransoletki, zausznice, pier- j 5 ścienie, broches, szpilki do za p i- I I nania, guziki do półkoszulczy dla ; 5 Dam i mężczyzn z sztucznych klej- l l not ów (imitacya dyamentów) uzu- I 's pełniony został nową otrzymaną nadsclką. i I Wilhelmowska ulica N I. 24. parterre, 2gi » I dom od Hotelu Bawarskiego.

Magazazyn ubiorów gotowych, od krawca T. Miiller z Berlina Molkenmarkt Nr. 14, znajduje się w Poznaniu w Hotelu de Saxe, Wrocławska ulica.

Giistawliiitzc, x x fabryka ut towarów galanteryjnych'" x i rzemiennych z Berlina, gj s« przybył pierwszy raz na tutejszy jarmark g £5 świętojański z dobranym dostatecznie skia- £> <j dem w y t w o r n i e g a r n i r o w a n y c h t 0« £ > £ warów taoicersfcicli i tint'tó w II{ x z perełeb, tudzież oajoowszych g >; urzciliiichtowaróit rzemień - x oyeli, pugila,resów, Ioterali gkowdo cygarOWit. d., iprzyrze- Ę x ka .Qrzy arcy pięknym towarze Iiilj- x £j słłiszniejsze ceny Stanowisko jego: * jjs w starym rynku prosto w śledziowe budki. £> £j W końcu nadmieniam, iż przedaź roz- g> £5 pocznie się dziś w C Z U'U i ' t e li dnia g x 27. ffi. b. **

Paryskie wiośnie (peruki) robię teraz wedle nowo wynalezionego sposobu z sprężynami metalowe mi i bez sprężyn: naśladowanie tak jest dokładnie, iź najbystrzejsze może oko niedostrzeże różnicy. D la lepszego przekonania się o tein można widzieć te 'Włośnie w moim s a lon i e strzyżenia włosów. «#» CtlSnUVij łryzer Wrocławska uli«-a w Hotelu Saskim.

Przez osobiste pokupy w najznaczniejszych fabrykach jest mój skład modny dużym wyborem najświeższych nowości na teraźniejszy czas opatrzony, które szanownym szlachtom i publiczności uniżenie polecani. Poznań, dnia 27. Czerwca r. 1844.

Meyer Falk.

I Michelthwats notce IlIllIyu2o-1 x Trumped Mtasors, & f wyborne angielskie brzytwy, które przez f s właściwy sobie bart stali lak sa usposobio- I * ne, ii szlifowanie ich prawie jest niepo- I 1 trzebnem. j * Wilhelmowska ulica Nr. 24. * 1 parterre. JiJla zmiany kolei pocztowej uprasza się, aby odtąd listy pisane do Ludwika S Czarneckiego, nie na Książ, lecz na N owe Miasto nad Wa rtą do Boguszyna adresowane były.

Handel K. A. Szymańskiego w Poznaniu w Bazarze zawiadamia Szanowną Publiczność o nowej nadsełce obić francuzkich, jako też niemieckich w tego rocznych wzorach, ofiarując pokój zacząwszy od 4. do 200 Tal.

Hrzy placu Wilhehnowskiio pod Nr» 5. jest lsze piętro, składające się z o pokoijkucbni, wraz z piwnicą, drwalnią, stajnią, wozownią i ogródkiem od Ś. Michała r. b. do wynajęcia. Bliższej wiadomości udzieli J. L iss n er, księgarz, Poznań, dnia 26. Czerwca 1844

Świe&e Angielskie Ale otrzymał J. G. Treppmacher przedte'm: St. Sypniewski. 4 konie b' lat stare, bessarabskie (J assyJ, wałach i dwie klacze brudno kasztanowate, i klacz gniada jabkowita, są do dnia 1. Lipca r. bież. z wolnej ręki do sprzedania w P o z n a n i u na Gro bli Nr. 3. u mularza P. Ertla.

, SPUOSTUWAMB.

W numerze 144. gazety z dnia 22. m. bież.

umieszczono: l) pag. 1155. przy liście zastawnym Nr 5/6827. Osiek pow. Krobia zamiast Koś c i a n, 2) pag. 1157. przy liście zastawnym Nr. 20/6684.

Gruszyn zamiast G n u s z y n , 3) ibidem przy liście zastawnym Nr. 11/5892.

Pop owo polkie zamiast Pop owo p o l s ki e.

Kurs giełdy Berlińskiej.

Dnia 24. Czerwca 1844.

Obligi długu skarbowego . .

Prusko-ang. obligi z r. 1830.

Obligi preuiiów handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i N owej Obligi miasta Berlina » Gdańska wT. .

Listy zastawne Pruss. Zachód.

» » W X Poznaiisk.

» » dito » »Pruss. Wschód.

« » Pomorskie.

March. Elek. i N.

Szlaskie . . .

F ry drj c hs do ry.

Inne monety złote po 5 tal.

Discouto.

Akcje Drogi żel. BerI. - Poczdamskiej Obligi upierw. Berl.- Poczdams.

Drogi żel. Magd. -Lipskiej .

Obligi upierw. Magd. - Lipskie Drogi żel. Berl.-Anhaltskiej Obligi upierw. Berl.-Anhallskie Drogi żel. Dyssel. Elberłeld.

Obligi upierw. Dyssel. - Elberf.

Drogi żel. Reiiskićj . . . . .

Obligi upierw. Końskie .... » od rządu garatitowane.

Drogi żel. Berlinsko- Frankfort.

Obligi upierw. Berl.-b'rankfort.

Drogi żel. fcrórno-Szląskiej. .

dito Lit. B.. » » Beri -JSzcz. Lit. A. i B, « Magdeb- Hałbersl Dr. żel. Wroeł.-Szwidii.-Freih.

Oblitf n p ierw. Wrnc. Sajw.-Fr.

Ceny targowe w mieście POZNANIU.

Pszenicy szefel Zyta dr.

Jęczmienia dt.

Owsa . dt.

Tatarki dt Grochu dt.

Ziemiaków dt.

Siana cetnar Słomvkopa .

Masła garniec

Sto- 3Ya p r. kurant.

pa papie- gotopfC rami. wiznąlOli .. I

IOOf 48 101 l04J

WO* 104 99 KM! h

IOli 1m lOOi 131 121 4l3? 3 16Ir 104 .l03} 1591 911 9- i 85* 97 1484 5 m 4 5 80] 4 m 5 1494 4 M31 4 l2Q 116 4 / \2Il, 4 I 120 4 I 103 ] Dnia 24. Czerwca 1844. r.

od do Tal. ser. (en. Tal. ser. fen 1284 28 - 29 - 20 - - 21 - 17 - - 17 - 27 6 - 28 - 27 6- 28 7 - 8 - 23 6- 24 4 - 4 15 » 9 112

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.06.27 Nr148 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry