GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.08.22 Nr196

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

Xi-;stwap O Z N A N 8 K I E G O.

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Deketa i Spółki. - Redaktor: A. Wunnowgki.

A* IIM*.

W Czwartek dnia 22. Sierpnia.

1844.

Wiadomości krajowe.

Z B e r l i n a, dnia 19. Sierpnia.

Wyjechał: J. Excellencya Tajny Stanu i spraw duchownych, naukowych i lekarskich minister, Dr, Eichhorn, do Prus.

Na dowód dziwnych stosunków, w jakich rząd interesa umysłowe popiera, często wspominają o sprawach szkół dla ludu i etacie ministerstwa oświecenia, ze wszystkich niestety \ n.ijsz<zuplejszym. Szczególnem tego przykła - dem jest tutejszy teatr francuzki, artykuł zupełnie zbytkowy, któty pozbawiony wszelkiego żywiołu narodowości do oiiar ze strony rządu zaiste żadnego prawa roście sobie nie może. Wszakże podczas lSletniego swego istnienia otrzymał on, jak z urzędowych źródeł wiadomo, 250,000 talarów zapomóżki z skarbu publicznego, chociaż za lokal, dekoracye, muzykę, opał i garderobę nic nie płacił; kosztował więc rocznie około 40,000 talarów więcej aniżeli było dochodu.

Wiadomości zagranIczne.

Rossya.

z Petersburga, dnia 13. Sierpnia. Manifest Cesarski z d. 10. va. b. zawiadamia wszystkich wiernych poddanych o zaszłej dnia 29. Lipca (10. Sierpnia) po długich cierpieniachśmierci J. K. W. W. Xi<;zny Alexaadry, małżonki Xi<;cia Fryderyka Hessen- Kassel. F r a M c y a.

Z P a ryż a , dnia 13. Sierpnia.

Do udzielonych tu wczoraj wiadomości o stanie spraw marokkańskieh, następujące dodać należy szczegóły, W depeszy, w której minister marokkański rządowi francuzkiemu donosił, że El Genaui za zaczepki Francuzów, przedsięwzięte bez zezwolenia cesarza, Z godności swej złożony i w kajdany okuty zos'ał, zawarte było zażalenie na marszałka Bugeaud, że tenże znieważył granicę marokkańską; minister domagał się więc nie tylko, żeby marszałek za to zganionym, odwołanym i z urzędu złożonym został, ale także, iżby odebrał razy kijowe, jak takowe odbierają w Marokko ministrowie popadający w niełaskę, którzy w takim razie również od bicia kijami nie są wolni, jak ostatni Kabylowie. W zajściu, źe El Genaui tylko w kajdany okuty został, chcą niektórzy upatrywać nowy dowód słabości cesarza. Według zwyczaju bowiem sułtanów marokkańskieh, Muley Abd-el-Rhaman, gdyby w rzeczy samej był posiadał moc do tego, byłby marszałkowi Bugeaud posłał głowę El Genauia; ale przy panującym fanatyzmie mieszkańców przeciw Chrześcianom, a w szczególności przeciw Francuzom, nieodwairi się na \0. W Afryce dla tego są wszyscy przekonani, ze wojna w prowincyi Oranie długo trwać będzie. bez rezultatu. Decydującą klęska pokoleniom marokkańskim można by tylko w ich zadać granicach, ale do tego trzebaby nowych wojsk W Mryce. Abd-el-Kader w obecnej chwili nie znajduje się iuż wewnątrz Marokko. Rozłoży! on obóz swój między obozem francnzkim a marokkańskim, przecina więc takim sposobem kommuuikacyę między «bydwoma, i kazał kilku posłańcom schwytanym przez jego ludzi głowy poucinać. Pokazuje się ztąd, iż on czuje się bezpiecznym pozasobą, inaczej bowiemnie mógłby takiego zajmować stanowiska. Jeźli więc od strony morza nastąpi pokój z Marokkiem, na lądzie jednak stan rzeczy będzie jeszcze tenże sam. Z ostatnich listów pokazuje się, iż armia w ostatnich dniach Lipca wiele nader ucierpiała z powodu gorąca, które według termometru podzielonego «a 100 stopni, dochodziło 42 i 48 stopni. Pogłoska, jakoby angielski konsul generalny, p. Drummond Hay, miał być zamordowany przez Marokkańczyków, zdaje się być bezzasadną. Comercio w Kadyxic donosił, iź wiadomość ta, której ou sam nie wierzył, pochodziła zCeutą, Z dnia 14. Sierpnia.

Wielkie wrażenie sprawiła tu nadeszła wczoraj drogą telegraficzną wiadomość o niespodzianeui postanowieniu Mehmeda Alego. (Patrz poniżej Egipt.) Wyrazy w których depesza telegraficzna zdarzenie to zwiastuje, dowodzić się zdają, że jakiś nadzwyczajny wypadek Wicekróla do kroku tarkowego spowodował. Wiadomo, że niedawno temu między nim i rządem angielskim bezpośrednia stanąć miała konwencya poczl&wa, w której Anglii wielkie przyznano korzyści i koncessye. Już dzisiejsze gazetv zapuszczają się ,w rozliczne domysły o powodach do kroku tego i o skutkach tej <rezygnacyi najznakomitszego męża na Wschodzie. Konstytucy onistapowiada: »Basza Egiptu ustępuje więc dobrowolnie synowi swemu władzy (to naturalnie tylko przypuszczeniem być może, bo z depeszy to nie wynika), którą tak długo i nie bez sławy wykonywał. Dostojny starzec cofa się, bądź że wiek siły i zdrowie jego nadwątliły, bądź aby za życia jeszcze wśród krytycznego położenia państwa Ottomańskiego zabezpieczyć spełnienie układów, zapewniających Egiptowi dziedziczne dzierżenie najwyższej władzy.« - P r e s s e dokładniejszych się chce doczekać wiadomości, nim się na domysł jaki ośmieli. »Nie wjadomo (powiada) co tak nagłe (brusque) postanowienie ze strony Wicekróla wywołało. W każdym przypadku obecnośćvaAfc

Ibpabima w AJexandryi wszelkim niespflkojnościom zapobiega i jest )];0 prawdy podobną, że przejście władzy na niego bezzwłocznie i regularnie nastąpiło, stosownie do ustanowionego w fermanie porządku, przywracającego dziedziczność rządów Egiptu w rodzinje Mehmeda Alego. Jego syn, Hussein Bey, i wnuk, Acijmet Bey, dzisiaj w Paryżu spodziewani.« ----;> N a t i o n a l podobnie zaczyna od oświadczenia, iżby było dzieciństwem na oślep zaciekać się .w domysłach, kiedy pobudka kroku Mehmeda Alego zupełnie nie wiadoma, ale potem wyuufza jednak zdanie, że rzecz cała dostatecznie się wyjaśnia przez położenie Egiptu, kiedy władzy nad tym krajem nikt nie poważał a tak Baszy zadanie jego i czasem zupełnie si,ę sprzykrzyło; tak tedy Egipt powtórnie na szwank narażony a pytanie Wschodnie zaezyua się dla, Europy na nowo.

- -r- Podług pisma z T a ng e r z d. 2. m. b.

obecność eskadry francuskiej na przystani Tangerskiej żadnej Marokkańczykójy nie zdawała się nabawiać obawy, widziano ich bowiem codziennie ćwiczących się w obrotach wojskowych. W nocy do gór wracali. Miasto zdawało się bjrć pustćm, bandery konsularnej nie widziano -wi<;cej. . Część mieszkańców cofnęła się do krzewiny, panującej nad miastem; rozbito tąm namioty a miejsce samo w małą twierdzę zamieniono. Zdaje się, że Marokańczycy wylądowaniu sprzeciwiać się zamyślają.- Wiadomość o bombardowaniu Taugeru i zamordowaniu generalnego konsiria angielskiego okazała się być płonną. ,J. K. W. Xiezna J oinville dzisiaj w nocy o 1. godzinie szczęśliwie powiła córkę. Grom dział z hotelu inwalidów zwiastował dzisiaj przed południem stolicy ten pocieszający w Neuilly zaszły wypadek. Więc rozwiązanie dostojnej Księżny nastąpiło właśnie w dniu urodzin małżonka jej, Xiecia J oinville, który dziś rozpoczyna 27my rok wieku. Czytamy w Dzień. Sporów: "Nowa gałązka spadła ze .szczepu rodziny Napoleona : stirszv brat Cesarza, Książę Józef Napoleon, Hrabia Surviliiers, umarł we Florencyi, dnia 28. Lipca o godzinie Olej i minut 16. zrana. Zycie byłego Króla Neapolu i Hiszpanii znane jest dobrze: nie będziem go tu przeto całkiem przypominać, ale zeszkicujemy tylko główne jego rysy: Józef Bonaparte urodził się w 1768. r. w C or to na wyspie Kor s y c e; był z bratem w pierwszej kampanii Włoskiej, w 1 A96. r. Mianowany członkiem Ciała prawodawczego, odznaczył się wielkie m umiarkowaniem i rozwagą, i dał do miał bronić Generała B o n a p a r t e, wówczas w Egipcie będącego, od zarzutów pr)l(er Dyrektoriat inn czynionych. Za Konsulatu był członkiem l\ady stanu i jednym z tych co podpisali traktat Luncwilski. Po wstąpieniu N apoleona ua Cesarstwo, korona Lombardii była mu ofiarowaną, ale jej nie przyjął. W kilka dni po bitwie Austerlickiej objął dowództwo nad armją do N eapolu przeznaczoną, bez wystrzału wtargnął do K a p u y na czele korpusu środkowego, i d. 15. Lutego 1806. wszedł do N eapolu, a Cesarz uzual go nic7»łoczuie Królem Neapolitańskim. Rządy Józefa jako Króla Neapolitańskiego, lubo bardzo krótkie, były przecież bardzo pożyteczne: w niespełna dwóch latach, zreorganizował administracją, wojsko, marynarkę i nadał wielki popęd wszystkim robotom publicznym. Ale wola Cesarza powołała Króla N eapolu na niebezpieczniejsze jeszcze przeznaczenie. W r. 18 08. miał zająć tron Hiszpanii. Nie będziem opowiadać okoliczuości jakie spowodowały upadek tego Ironu, bo je wszyscy znają: to tylko trzeba powiedzieć, ze Król Józef odważnie walczył przeciwko żywiołom rozprzężenia zewsząd go otaczającym, 1 dopiero w ostaterzności Hiszpanjg opuścił. - Wróciwszy do Francyi, objął dowództwo wojskowe Paryża, i wiemy rozkazom Cesarza, towarzyszył, w czasie zajęcia stolicy przez sprzymierzonych, Rejentce do Chartres, po tein do Blois, i zgromadzi! kolo niej wszystkie wojska rozrządzalne. Po abdykacyi w Fontainebleau nie pozostało Księciu Józefowi N a poleonowi nic innego jak udać się do Szwajcaryi. Wrócił do Francyi w r. 18 14. w sani dzień przybycia Cesarza do Paryża. Po bitwie pod Waterloo, -wpłynął do Ameryki, gdzie mu brat, którego więcej nie miał oglądać, miejsce zjazdu naznaczył. W 1817. r. stan Jersey, osobnem prawem, a w 1825. r. prawodawcy stanu NewYork, na jego żądanie upoważiiily go do posiadania gruntów, bez zostawania obywatelem amerykańskim. - Hrabia Survilliers wrócił do Europy dopiero 1832. r. Po bilu reformy postanowił opuścić Stany Zjednoczone i udał się do Anglii, gdzie bawił przez lat kilka. Sroga choroba nadwerężyła jego zdrowie, tak że musiał jechać w łagodniejszy klimat, i otrzymał od dworów zagranicznych pozwolenie mieszkania weFlorencyi, w pośród swej rodziny. Tam to umarł spokojnie z rezygnacyą żołnierza i chrześcijanina. Do ostatniej chwili znajdowali się przy nim bracia jego Ludwik i Hieronim. Umysł Hrabiego Survilliers oparł się lodowatejsile wieku, serce pozostało w nim młode, a skon jego publiczną okrył żałobą miasto, które na pobyt sobie o brał; zostawia tam głębokie wspomnienia, i żal powszechny. Z braci Cesaiza pozostają jeszcze Książe L u d w i k, były Król Holenderski, i Ksiąie H i e r o n i m, były Król Westfalski. Książe L u d w i k jest obecnie głową rodziny.

Aug1Ia.

Z L o n d y n u, d. 13. Sierpnia.

Większa część ministrów po odroczeniu parlamentu opuściła Londyn i udała się na mieszkania wiejskie. Wszakże jeszcze tego samego dnia wieczorem ( l i g o) wygotował lord Aberdeen odezwę do nich wzywającą ich na dziś na radę gabinetową. Standard, zwyczajny organ ministeryum za' wierał jak wiadomo przed kilku dniami artykuł, w którym, ua fundamencie dowodów urzędowych, oficerowie francuzcy na Otaheiti ilemożuości uniewiimieni są, a konsulPritchard wystawiony jako właściwy sprawca zaszłych tamże bezprawności. Standard popadł takim sposobem w oczywistą sprzeczność z oświadczeniem ministrów w parlamencie, ztąd więc nie bez przyczyny domyślają się, iż sprawozdanie to wyszło z gabinetu pana Guizota, zwłaszcza, że już nie raz dostrzeżono, że Standard występuje czasami jako organ polityki Ludwika Filipa. U żytek, jaki dzienniki paryskie zrobiły z artykułu owego, wprawił angielski dziennik ministeryalny w krytyczne położenie, i stał mu się powodem do dzisiejszego oświadczenia, iż rozumowanie artykułu owego polega Ii tylko na przyjęciu, że konsul P r i t c h a r d był mógł w powstaniu wyspiarzy mieć udział, i przez to mógł się stać odpowiedzialnym za to; być może, iż paryski jego korrespondeut, który miał przesłać artykuł ów, dozwolił się omamić. Z niecierpliwością wyglądają wszyscy rezultatu układów między rządem francuzkim a angielskim, pod względem spraw otahejtyjskich. W Paryżu mówiono, jak to donosi MorningChronicie, że odpowiedź, którą udzielił rząd francuzki na pierwszą udzieloną sobie wiadomość gabinetu angielskiego, wprost powiada, że tenże rząd dotąd nie odebrał żadnych urzędowych doniesień od oficerów' francuzkich i że należy konieczuie dalszych oczekiwać wiadomości. Drugie sprawozdanie rządu angielskiego miało być opatrzone w dokładne i autentyczne dokumenta, które nieprawne postępowanie władz frazcuzkich w nalezytćm przedstawiają świetle. - Między inne mi rzeczami po d'Aubigny 'względem P. I'ritcbarda, pierwszy oczywistą wyrządził obrazę angielskiej fladze przez to, iż wydał rozkaz, by »Cormorant« opuścił wyspę. »N am z samego początku dziwnym zdawał się być sposób,« mówi Morning Chronicie, »w jaki powiedziano »Connoranl,« by się wydalił. Gdyby się pokazało, że ze strony p. d'Aubigny ubliżono iladze angielskiej lub też jej wprost obrazę wyrządzono, bezprawie, którego doznała Anglia, przez to naturalise nie równie by było większem: z drugiej strony znów zmniejszonąby była trudność rozwiązania kwcstyi, ponieważ w takim razie rząd fraucuzki mie mógłby żadnych zualeść trudności w przyznaniu wyrządzonego bezprawia, 1 w daniu za nie satysfakcyi.

Według listów missyonarza Wolf z Buchary 2 12. Maja, został tenże przez Chana Buchary przytrzymanym, ponieważ Emir z Meszycl zatrzymuje jednego z posłów Chana jako Zakładnika, odpowiadającego za bezpieczeństwo Wolfa. Spodziewają się, że zamiana tych zakładników wkrótce nastąpi, a W olf wolność odzyska. Austrya.

Słowianie zachodni i ich oskarżYciele.

(Dalszy cL)g.) - Zdaje się, że autor takie historyi nadaje znaczenie, które od naszego rozumienia bardzo się różni. N iektórzy Indzie widzą w biegu historyi dni naszych same tylko koleje żelazne i machiny parowe, wyższe cele, do których ona według ich zdania zdąża, polegają w zbliżeniu wszystkich narodów do siebie, w wynajdywaniu coraz większej pełności jioyyych dóbr i nowych przyjemności, w rozszerzaniu władzy śmiertelnego syna ziemi po całej jej kuli. Czasowe to nieograniczone panowanie ma niezawodnie wiele powabu, zaprzeczyć jednak nie można, że nie wszystko tak piękne jak się zdaje. Ale łaskawa Opatrzność podaje przeciw wszelkiemu złemu takż,e i środek, który bacznemu oku rzadko ujdzie. Przeciw zleknti, które się ze zgubą zbliżać zdaje" przeciw powszechnemu spodleniu rodzaju ludzkiego i biorącemu górę egoizmowi, który nie jednemu szlachetnemu popędowi przytłumieniem grozi, zesialo nam niebo jeden środek, który wiele ułomności czasu uleczyć może. Środek len polega na budzącem się teraz popędzie narodów ku zasilaniu i pielęgnowaniu swoich narodowości. Rodzaj ludzki nie może żyt bez walki. Wojna z działami i bagnetami mniej już przypada do tegoczesnego obyczaju; natomiast toczy się teraz cor,az żwawszy bój bezkrwawy,

walka pomiędzy duchowe mi a mnterialncmi interesami. Jezli gorliwe zabiegi ludzi przemysłowych, ufililaryuszów-, uczucia ludzkie coraz to prozaieznićj nastrajają, tym bardziejby pochwalać należało dążności narodów do coraz lepszego poznania się ua sobie, do uobecnienia swej historyi przez pomniki, do ukształcenia języka i uszlachetnienia własnego obyczaju, do podniesienia poetycznej strony w człowieku i przywrócenia równowagi, której nadwerężenie mieszkańcom ziemi zgubę przynieśćby musiało. Każdy prawdziwy przyjaciel ludzkości, któremu ,0 to idzie, aby długie trakty naszych fabryk, przeplecione więzieniami i szpyialami, nie ciągnęły się nareszcie od jednego końca ziemi do drugiego, każdy, komu duchowe sprawy droższe są od materialnych, powinienby według zdania naszego popierać usiłowania narodowe, mianowicie także i autor rzeczonego artykułu, zwłaszcza jeśli wyższemi celami hi» storyi w istocie jest przejęły. Dowód, że historya biednego Czecha jako Czecha użyć już nie może, dłużnym autor został, jak nam się zdaj e, czytelnikom swoim. Wyznajemy, ze oam lo trudno pojąć, dla czegoby to Czech mnie j . aniżeli Niemiec Francuz , , albo jak Bossyanin, Szwed i t. p. przypadać jniał do systemu świata, i J estże on (o ir-tolą całkiem już zepsutą, stojącą ua daleko niższym stopniu od innych stworzeń ludzkich? Czyż i wtedy na ochronę nie zasługuje, kiedy stosownie do usiłowania krzewicieli jego umysłowej niwy w .oświacie i samodzielności naprzód po'" stępuje? Nam się zdaje, że wtedy tylko stanowiska swego, jakie mu Opatrzność w wielkitśm gronie narodów naznaczyła, należycie nie zajmuje, kiedy się sobie samemu niewiernym staje, samego się siebie zapiera. Dla tego ten, kto go Czerhem zachować usiłuj«\ działa w duchu praw odwiecznycłi. w duchu swego Stwórcy. Co autor o .małym jakimś dialekcie mówi, i (o nie przypada do Czechów. Język, którym siedm milionów ludzi mówi, do którego się pokrewne szczepy z drugiemi dziesięcioma milionami przyczepiają, nie j<jst bynajmniej tak małym dialektem, ani go porównać można z islniejącemi jeszcze szczątkami starych Kantabró-w l ub Celtów. Ze z resztą w polocie utny słowy m o liczbowy stosunek nie idzie, o lem przypominać nie potrzebujemy. Literatura Holiandczyków, Szwedów, Duńczyków, Portugalczyków i t. p. dowodzi, że daleko mniejsze narody od Czechów wdzierają się na wysokości Parnassu ido dziedziny nauk wcisnąć się zdołają.

Tenże artykuł mówi dalej o malej partyi · wszystko. W kraju, którego cała administracya, którego główne zakłady naukowe, którego · wvzsze stany wraz z trzecią częścią mieszkańców z Niemców się składają, w kraju takim przecież o wyłącznej Czeszczyznie mowy być nie może. Mądrze czyni autor, że partyą do celu tego dążącą, mała, być rnieni. W rzeczy samej pewno małą jest, bo każdy, nieco bystrzejszem patrzący okiem, dojrzy niedorzeczności podobnej myśli. Nie, Czeszczyzna nie naruszy obcych interessów , choćby jej się udać miało do sil zwolna przychodzić. Czech szanuje niemieckich swych braci, i uznaje umysłową przewagę wielkiego naro d u, z którym spoinie obcuje. Ze zaś nawzajem życzliwości i poważania się domaga, tegoć mu pewnie za złe wziąść nie można. Za Czeszczyzna mówi także jeszcze i to, że zabiegi jej około zasilania narodowości lylko są odporu« i granic prawności, jak to gdzie indziej, ni« przechodzą. Wynika to z położenia i stosunków, w jakich się Czesi znajdują. Male odosobnione narody zmuszone są sweni położeniem i sweuu stosunkami do szkodzenia sąsiadom, jeili się w osobną całość wyrobie chcą. Przeciwnie stanowisko Słowian Zachodnich tego jest rodzaju, że w nich o jedności administracyjnej i o panów allitj obcych żywiołów nigdy być mowy nie nu» że. Dążność ich zmierza tylko do zachowania fię, do ocalenia języka i zwyczajów. Z»,jąc w odosobnionych prowineyach, w Czechach, Moraw ii i Węgrzech, tworzyć zawsze będą ollli wo wiążące różu« te narody. Madziarów samodzielne wystąpienie prowadzi do odosobnienia, ale popęd Słowian do zjednoczenia, azatciii do utwierdzenia i wzmocniema części rozdzielonychjOiijioiiczciiie nashtjń} E S i I) t.

Z Alexandryi, dnia 27. Lipca.

( M o n i t o r) - J. Wysokość Wicekról całkiem niespodzianie (brusquement) Alexandrie opuścił i oświadczył, że się Egiptu i spwiw publicznych (a la Egypte et aux affaires) na zansze zrz«ka i do Mekki się udaje. Ibrahim znajdu je się w Alexandryi. Miasto spokojne. Stany Zjednoczone Ameryki północnej.

Z Ncw-Jdrku, dnia 15. Lipca.

W tymczasowym stanie rzeczy, istniejącym od dni 8. w Filadelfii nic się nie zmieniło, (gubernator bezczyuie spoczywa w swoim obozie, dokąd ciągle nowe przychodzą posiłki, tak że teraz wojsko zgromadzone liczy około 7 O O O . Burzyciele spokojności nie chcą dać teraz ze

swej strony żadnego powodu do napadu, chronią się wszelkiej nieprzyjaznej demonstracji i głuszą wszędzie, że porządek został przywróconym. Ale spokojność jAst bardziej pozorna jak rzeczywista i ciągle jeszcze panuje żywe poruszenie pomiędzy burzycielami, wstrzymywane tylko polężnćm rozwinięciem siły publicznej. Po kilka razy przerażono miasto wołaniem na gwałt. Niepodobna przewidzieć kiedy i w jaki sposób gubernator przedsięweźmie środki stosowne dla ukarania obrazy prawa i pizeszko· dzenia powtórzeniu rozlewu krwi, co już dwa razy w przeciągu dwóch miesięcy miało miejsce na ulicach Filadelfii. H a j t y.

Gazeta T i m e s zawiera wiadomości z Port Republikain, z dnia 7. Lipca, dające niektóre objaśnienia o stanie zachodniej części wyspy, który w ostatnich czasach mniej był wiadomy. Hiszpańska część wyspy Hay li, która się teraz nazywa wyłącznie St. Domingo, od czasu, jak się ogłosiła niezawisłą od rzeczypospolitćj Hayli, stoi pod tymczasowym zarządem J un t y . Posiedzenie Junty tej otworzone«) było na dn. 26Maja mową miana przez Tomasza Hobadillą, który szczególniej na to zwrócił uwagę, jak konieczną jest rzeczą przyjąć protectorat ofiarowany piztz konsula francuskiego Jiichereau de Sainl thins. Przeciw temu oświadczyli się najmocniej generałowie Juan Duaite i Manuel Xinieues; żądali oni by St. Domingo wolneiu pozostało od wszelkich obcych rządów. W skutek tego Jim a odrzuciła protektorat. Mimo tego wszakże konsul francuski zrobił na d. '28. Maja Juncie dalsz-ą propozycją, postanawiając warunki, pod klóremi prolekrya rządu francuskiego dozwoloną być ma, i grożąc Juncie, że opuści wyspę, jeśli na to niezezwoli, i oddalić się każe okrętom znajdującym się przy St. Domingo. Poczein członkowie J un ty podpisali jakiś rodzaj traktatu; protestował lylko przeciw leniu Duaite i oddalił się ze zgromadzenia. Stosownie do tymczasowej ugody miała Francya wyliczyć rzeczypospolitćj St. Domingo 3 miliony piastrów, i odebrać w zakład półwysep Samana. »Slyx« wyprawiony został z projektem traktatu lego do Port Republicain do generalnego konsula Levasseur i admi -ała Demoges. Okręty francuskie stały w pogotowiu, aby uśmierzyć wszelką nie«pokojność, któraby się objawiła przeciw protektoratowi. Co gdy się dziej«, pułkownik Puello, dowódzca foitecy St. Domingo, kazał żołnierzowi stojącemu na straży dać ognia do Francuza Malespine, który na zapytanie, kto tam? odpowiedział: Francuz! Konsul groził, natychmiast nie był cofniętym; uczyniono to; ale dnia 9. Czerwca pułkownik P u d l o stanął sam na czele hufca ludu, który wśród okrzyków: «śmierć zdrajcom! precz z R o b a d i Ilą, Caininero, Delmonte!« (stronnicy partyi francuskiej w Juncie) przebiegał ulice. Pnello domagał się, aby zdrajcy wykluczeni i wypędzeni zostali; J un ta zdawała się nakłaniać do jego żądań, gdy tymczasem wzmiankowane osoby z stronnikami swymi wydaliły się dobrowolnie, szukając schronienia u konsula francuskiego, który grozd powtórnie bombardowaniem miasta. - Ptiello i trzech oficerów jego mianowanych zostało przez J un tę generałami. Równocześnie dowiedziano się, że okręg Cibao odłączył się od St. Domingo i urządził się w formie osobnej rzeczypospolilej. Obecnie więc .wyspa podzielona jest na trzy wolne państwa: Hayti, Domingo i Cibao; zamiast wolności panuje tu jednak bezrząd. Konsul francuski widział się zmuszonym oświadczyć, iż traktat jest li tylko projektem i nie odebrał dotąd saukcyi od rządu jego.

Rozmaite wiadomości.

Z Poznania. - Dziennik Urzędowy Król.

Rejencyi w Poznaniu z dnia 20. Sierpnia obejmuje między innemi następujące ogłoszenie JW. ANaczelnego Prezesa W. Xigstwa Poznańskiego, Beurmanna: Najj. Pan raczył potwierdzić pensyonowanie Radzcy regencyjnego i szkolnego Dr. Busław, na własne tegoż żądanie i udzielić mu kokardy do orderu orła czerwonego .trzeciej klassy.

Z Krakowa.- O rozwodach w Gazecie Pozuańskiej Nr. 160. umieszczone były dwa artykuły, a że każdy z piszących wyprowadzał swe uwagi ze stanowiska prawnego, umyśliłem umieścić kilka myśli ze stanowiska religijnego; niezaprzeczara p, Gawędzbiemu mocnych pobudek, że jest obrońcą rozwodów, ale jako ksiądz katolicki, niemogę inaczej przedmiotów należących do wiary rozbierać tylko tak, jak nauczał i naucza kościół katolicki i jak trzymają katolicy po wszystkich pięciu częściach świata. P. Gawędzki w następujących słowach wyraża się: »Zostawując prawnikom rozwiązanie sporu względem właściwego forum«, na to odpowiadam: jeżeli po całym świecie i u wszystkich narodów spory religijne nie przez prawników ale przez kapłanów właściwej religii załatwiane bywały, dla

czegóż w jednym Krakowie odbierana jest kościołowi teraz w tym przedmiocie ta jurysdykcya? N auka o małżeństwie należy do artykułów dogmatycznych religii naszej, tę naukę wyznają i szanują katolicy po całym świecie, z jakichże więc powodów prawnych, na jakiej zasadzie legalności kilku reprezentantów bez woli narodu przyjęli rozwodowe prawo którein gardzą jako sprzęciwiającćm się zasadom wiary 2 O O milionów katolików po świecie! że bez woli narodu, śmiało powiedzieć można kto zna naszych mieszczan, rolników i rzemieślników, którzy są do religii katolickiej przywiązanym), p. Gawędzki możeby uzbierał kilkaset kresek ra rozwodami, to prawda, ale my mielibyśmy sto kilkanaście tysięcy, którzy tem prawem pogardzają; prawda że ono jest dobre dla prawników, złych żon i nie stałych mężów, nie jest ono przytem skutkiem oświaty wieku XIX., bo za czasów Chrystusa Pana a zatem jest temu 18 O O łat przeszło nauczał Rabbi Hillel, że wszelkie wykroczenia żony, a nawet złe sporządzenie potrawy upoważnia już męża do rozwodu! co za dogodny prawodawca dla naszych Saduceuszów, którzy kościołowi żadnej mocy stanowienia praw przyznać nie chcą, żebyśmy zostali ewangelikami, to rozumiem, ale mienić się wyznania rzymsko-katolickiego, a gardzić publicznie prawami swej wiary, tego nie pojmuję, widać, że reprezentanci krakowscy nie są wstanie nic wzniosłego potomności w prawach przekazać, kiedy się targają na prawa swej wiary, polski mieszczanin i polski rolnik niezostaną nigdy fraucuzkim mieszczaninem albo rolnikiem, i Panie zachowaj nas od tej klęski! Dalej twierdzi pan Gawędzki, «że nie idzie tu o szczęście małżonków, ale o utrzymanie powagi duchownej w Sakramencie małżeństwa,« to na to p. Gawędzkiemu odpowiadam, że lubo zna kodexa prawne, ale nie zna naszego katechizmu, naszych artykułów wiary, tam go odsyłam, a lubo pan Gawędzki nieprzypuszcza objawionej wiary Boskiej i dla tego nie chce przyzuać jurisdykcyi kościołowi, ale my katolicy to inne mamy zasady. Dalej pyta się p. Gawędzki, z kądże pochodzi taka zarozumiałość w słabym człowieku, że śmie przysięgać na wytrwałość, aż do końca życia? w człowieku, który wypadków dnia następuego przewidzieć nie może, który w dniu jednym nie raz kilkakrotnie zamiary zmieniać zmuszony bywa« prawdziwie czegoś rozumniejszego spodziewałem się od p. Gawędzkiego; bo żeby ludzie byli bez passyi, bez namiętności, bez niestałości, to byśmy praw nie mieli, i właśnie j obowiązkiem walczyć ze złem a dążyć do dobrego, krócej atoli odpowiadam, że tu nie ma żadnej zarozumiałości, ale tak opiewa prawo Boga, ale, że pan nie chcesz lego wierzyć, więc nie pojmujesz, że człowiek, który się na dzień odmienia jak marcowa pogoda, rn;a nad sobą prawa boskiej «ała więc w tern różnica pomiędzy nami katolikami a wami, (którzy żadnej religii pierwszeństwa nieprzyznajecie, ah», Że wszystkie są dobre twierdzicie), że my to otrzymujemy i nauczamy co Jez,us Chrystus i co kościół rzymsko-katolicki nauczał i uczy. X. katolicki.

PjJlT KRSYSSTC?" (Ustęp z nie wydanej doUd powie ści. ) (Dalszy ciąg.J Zastałem we Lwowie wiele znajomych z Pohski. Chciano ich pocieszać i zabawiać, i oui przebytą trwogę, grożącą majątków utratę, cały stan swój niepewny , chcieli zapomnieć. Bawiono się więc, jak to mówią, do upadłego, i mnie przed przyjazdem jeszcze cześnika w wielki świat wprowadzono. Porwany w odmęt zabaw, tęskniłem za cześnikówną, żywiłem w sercu słodki jej obraz, ale nie widziałem potrzeby .usuwania się od towarzystwa. Przy napływie wielu osób, było i kobiet pięknych wiele. Wszystkie zaćmiła róża wschodu Witowa , , z cieśni seraju, jak utrzymywano, przez miłość uprowadzona na wolność. Używała swojej wolności, miłości hołdowała, ale miłości żadnych nie znającej więzów. Nie wiem czem zwróciłem jej oko na siebie, ale wlepione w nią wszystkich oczy zaraz to postrzegly i mnie winszowały albo zazdrościły. 51 ie myślałem z tego nowego szczęścia korzystać., »ie mi pochlebiało; nie powstała we mnie chęć stania się cześnikównie niewienwm, ale nie można było przed światem grać roli świętoszka. Pędziłem więc po przybyciu cześnika w jego mieszkaniu najsłodsze chwile, alem je skracał pod różne mi pozorami, aby mnie na pokojach Witowej widywano, a przyznać się do tego cześnikównie nie śmiałem. Salony nowego metropolitalnego pałacu u ś.

Jura napełnione były ciżbą, a w tej ciżbie cisnęło się co tylko Lwów mieścił znaczniejszego urodzeniem, majątkiem, światłem, zasługą albo pięknością. Gospodyni tych salonów, Kossakowska, kasztelanowa kamieńska, szanowna wiekiem i nienagannem życiem, sławna dowcipem, sypała iskry pomysłów i odpowiedzi, ubranych często w pozór prostactwa i rubaszności,ale trafnych, byslrych, oryginalnych, godnych zachowania w pamięci. Bada była gościom, ale stopień grzecznego albo przyjacielskiego przyjęcia, stosowała do wartości wchodzących. Wiek, znaczenie, wziętość powszechna, dawały jej prawo do śmiałego się wyrażania. Kto nie był godzien szacunku, choć wysoce uro* dzony, możny, bogaty, usłyszał z ust kasztelanowej ucinek ostry i szedł wstyd swój ukrywać. Kto się chciał z nią zmierzyć w docipie, którego mu niebo nie dało, odnosił jeduo słówko, podające go w śmieszność na zawsze. Stałem za krzesłem Witowej , która obrażona zimnem kasztelanowej przywitauiem, szukała na kegoby zótć swoją wywrieć, gdy zacna mado na, kasztelanowa Ustrzycka, wprowadziła po raz pierwszy cześnikównę. Świeża piękność zrobiła w calem zgromadzeniu wrażenie, szmer powszechny. Gospodyni uśmiechnęła się do niej mile, mężczyźni zapomnieli o Witowej i garnęli się około nowo przybyłej. Oboje było dostatecznem do wzniecenia gniewu i zazdrości w Greczynce.- «Któż to jest?« spytała mnie z przekąsem, i wymierzy wszy H a nią J orynetk<;, dodała: »J akiś wiejski czopek, źle ubrany, zmieszany. Nie ma tu co admirować.« - Gniew mnie zapalił, ale z pięknością walczyć nie można. LU-ażnić jeszcze bardziej Witowę , nie wypadało. Brzydka słabość, wstyd fałszywy, nie dała mi przyznać się że znam cześnikównę, ani zbliżyć się do niej przez cały wieczór. Nazajutrz zastałem ją zapłakaną, wymawiała mi łagodnie ale z boleścią, żem ją w wielkim świecie znać nie chciał. Cześnik zdawał się więcej zagniewanym, łowczanka się nie pokazała. Użyłem całej zręczuości i wymowy, aby tę chmurę rozpędzić. Wyznałem otwarcie winę, -r- przysiągłem iż prócz zabawy inne mnie związki z Witowa nie łączą; przysiągłem że i te zerwę natychmiast i już u niej nie postanę. Zawierzono mojej przysiędze, i jam w tej chwili wierzył że jt\i dotrzymam. Wychodzę od cześnika, spotykam Wilowę jadącą paradnym zaprzęgiem. Zatrzymuje się, przywołuje, wzywa abym wsiadł i jechał z nią na przechadzkę. Wymawiam się; nie przyjmuje wymówek, zaczyna się niecierpliwić. Jakże tu spierać się na ulicy i robić z siebie widowisko? Chcąc z nią zerwać, trzeba zerwać grzecznie. Wsiadam zapomniawszy że cześnik i łowczanka ze swoich okien mogą mnie widzieć. Czułem wyrzuty sumienia, siedziałem zasępiony.

Witowa na to nie zważając mówiła żywo i wesoło. Odpowiadałem obojętnie, powoli dałem się wciągnąć w rozmowę. Jeździliśmy parę pędzimy żwawo przez ludne ulice, nie troszcząc się czy kogo rozjedziemy. Pienią się rumaki ale biegną. Stangret jedynie dla sciągnienia na się więcej uwagi, trzasnął z bicza, Postrzeglem że komuś przechodzącemu przez nieostrożność strącił biczem czapkę,-oglądam się.., to cześnik Grabowiecki! Ledwiem się wyrwał od Witowej , spieszę do cześnika, chcę się wytłumaczyć, chcę na klęczkach błagać przebaczenia.- Nie ma państwa w domu.-'Powracam za godzinę, -jeszcze nie przyszli. Powracam wieczorem, świeci siew oknach, ale drzwi zamknięte, na moje stukanie nikt nie otwiera. P»ychodzę nazajutrz, odjechali ze Lwowadokąd ? Nikt nie wie. Siad ich zaginął. - Tracąc jedyne w świecie dobro, całą jego wartość poznawałem. Żal, a jeszcze więcej złość na siebie, gorzbiemi zalała mnie łzami, ale duma we mnie także była obrażoną. Czułem · w sercu miłość dla cześuikówny, więc nie miałem się za niewiernego. U razę i karę nazwałem niesprawiedliwą. N ie chciałem wyjawić przed światem poniesionej klęski. Łaska Witowej nastręczała mi gotową zemstę. Niech się w ukryciu swojei» dowie wieśniaczka, że za nią nie tęsknię, mówiłem do siebie. Nie czujem dla Wifowej miłości, alem ją przez próżność udawał. W krótcem się przekonał, że udanie było wzajemne, a okazywane mnie względy sidłami na kogo innego zastawiouemi. Szczęsny Potocki dumne czoło ugiął był przed nią i otworzył jej swoje skarby, ale Witowa chciała co innego. Aby się podroczyć, wy jechała do Lwowa; aby pokazać, że nie stoi o dary, mnie ubogiego wystawiła mu za współzalotnika szczęśliwego. Lecz gdy nadeszły jego listy, gdy dał zaręczenie, że ją rozwiedzie z Witem, sam rozwiedzie się z żoną, dwananaśriorga dzieri matką, i uczyni ją wojewodzi - ną ruską, niezliczonych dóbr panią, ja, bez ceremonii, bez szukania nawet pozornego powodu, poszedłem w odstawkę. - Walka nierówna ze Szczęsnym więcej naónczas w opinii wznosiła, jak przegrana w lej walce mogła poniżyć. Odmiana względów Witowćj, doznana juz przez wielu, ani wstydziła, ani okrywała śmiesznością. Nie potrzebowałem się więc ukrywać ani wyjeżdżać ze Lwowa. Nie miałem też dokąd się udać. Nie wiedziałem, co przedsięwziąć, nie miałem z czego żyć, ale lo dobre były czasy, jeden zaprosił do swego mieszkania, drugi widząc potrzebnego przegrał do mnie umyślnie w karty, wielu miało stoły otwar- porwany więe wirem zabaw i szaleństw,te,kręciłem się w nim dalej, - nie lak wesoło jak przed wojną i poznaniem cześnikówny. Przyznaję się, że jej pamięć długo innie nie mogła opuścić, a t nią uwaga na przeszłość i przyszłość, religijne uczucia, niechęć da SIebie, często się odzywały w głębi, afem się starał je przytłumiać. (DalszY ciąg nnstnpi. ;

OBWIESZCZENIE.

Dostawa drzewa na opał dla tutejszego N ajwyższego Sądu Appellaryjncgo i Sądu N adziemiańskiego, wynosząca około 91 sążni drzewa dębowego 1 16 sążni drzewa smolnego sosnowego,.

ma być wraz z wózka przez licytacyą mniej żądającemu wypuszczona. Termin w tej mierze wyznaczony jest na dzień 27. Sierpnia r b. po południu o godzinie 5tej w Izbie posiedzeń naszego Sądu przed Radzcą Sprawiedliwości Wandelt Dyrektorem Kancellaryi, na który ochotę licytować mających wzywamy. Poznań, dnia 19. Sierpnia 1811.

Król, Sąd Nad- Ziemia ński.

W czwartek dnia 22. Sierpnia: wielki konc e rt w ogrodzie Pana B aarth na Kundoriie. Początek o godzinie 5tej. Wieczorem piękna iiiiiminacya ogrodu. Wnijście od osoby y V-. G e r l a c h . Sto- 1 3 *» pr- kin-am .

pa I pupie- gotop rC. I rami. wiziir<;

Kurs giełdif Berlińskiej.

Dnia 19 Sierpnia 1844.

Obligi długu skarbowego , .

Obtint preiuiów bantIlu iuorsk.

Obligi Marchii Elekt, i N owej Obligi miasta Berlina Gdańska w T. .

Listy zastawne Pruss. Zachód.

» » W. X Poznau.sk.

» d it o » » Pruss. Wschód.

» »Pomorskie. . .

March. Elek.iN.

Szląskie .... Frydrychsdory.

lime mouely złote po 5 tal. Discouio.

AKc,le Drogi żel. Beri. - Poczdamskiej Obligi upierw. BerI. - Poczdaius.

Drogi żel. Magd. - Lipskiej Obligi upierw. Magd. - Lipskie .

Drogi żel. Beri. -Aiihallskirj Obligi «pierw. BerI. - Anhalfskie Drogi żel. Dyssel. Elberleld.

Obligi upierw. DysseI. - Eiberf.

Drogi żel. Reńskiej Obligi upierw. Benskio .... · > cxl rządu g.iranlowane.

Drogi żel. Berliusko- FrankforI.

Obligi upierw. BerI.-Frankfort Drogi żel. CJóriio-Szlaskiej .

dito Lit. II. « BerI. - Szcz. Lit. A. i B, « Magdeh - Ifalberst Dr. żel. WrocI. - Szwidn - Frei1».

Obligi upierw. Wroc. Szw.-Fr Dr, żel. Bonu- Kotońskiej . . .

\3 N, -Ą 3h.

4 , 3' , «iai I

10Q 90 IW) * H)ll 48 101 I04A 991wet liii

101* 10lJ 12 3looj 15» Ę 4 4 4 4 5 4 o 4 Ir 5 4 4

164!

Wf( 104 Wf 91 99 f11 97ł 144} 103 116 108.' III 114 115 4 4 1024 4 1 1m J

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.08.22 Nr196 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry