G)J(
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.11.07 Nr262
Czas czytania: ok. 21 min.JŁ
VVielkiego (i
T JLlicAfwa
POZNANSKIEGO.
Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.
J1? reB.
W Czwartek dnia 7. Lfstopada.
Wiadomości zagranIczne.
Rossy a Wojna KauJcazka. Neidhardt. Porównanie stosunków kaukaskich % algierskiemi. Różność zdań między generałem Gołowinem i Grabbem, jako tez skargi przeciw admiuistracyi zakaukaskiej, gdzie osobliwie zaprowadzony przez senatora Habna system zarządu, szczególnie między" wojskowymi wzniecił oburzenie, były zapewne głównymi powodami podróży księcia Czerniszewa. Osoby dobrze obznajmione, którym nie tajne są najwyższe nawet stosunki w Petersburgu, mówiły o innym tajemnym powodzie, który podobno wywołał ową w obecnych stosunkach, tak nader trudną missyą księcia do Kaukazu. Podobno miej6ce ministra wojny przeznaczone było dla generała jakiegoś potężnego i ambitnego, który w ostatnich osobliwie czasach, wysoko postąpił .W łasce cesarskiej. W czasze niebytności księcia, lub też w skutek jego zakaukaskiej podróży zmiana ta ukartowana naprzód miała nastąpić. Tymczasem przez śmierć hrabiego T_ zawakowal jeden z najważniejszych i najdonośniejszych urzędów w całem państwie; urząd ten dawniej powiększej części osoby familii cesarskiej piastowały. Potężny ów faworyt, o którym mówimy, pizestał na tej posadzie, a w ministerstwie wojny żadna zmiana niezaszła. Xiążę Czemiszew ukończył swój przegląd z nadzwy
czajną szybkością. W 3ch miesiącach odbył podróż na 4000 wiorst, i nawet w najważniejszych miejscach, jak to np. w Erywanie, gdzie ogromną mąją budować fortecę, tylko po kilka godzin się zatrzymywał. Lecz powiernik jego, pan de Posen przybył na czas niejaki przed nim do Zakaukazyi, aby rozpoznać należycie położenie rzeczy. Ma on teraz na nowem stanowisku swojem równy wpływ na sprawy kaukaskie, jak dawniej senator H uhn, który teraz wpadł w niełaskę. Na miejsce generała Gołowina mianowano po powrocie księcia Czerniszewa generała ISeidhardta; - wybór ten podobno bezpośrednio wyszedł od cesarza, bez żadnej propozycyi ze strony ministra wojny. Neidhardt kommenderował 6 korpus armii, stojący w Moskwie; ma on znaczny tytuł generała infauteryi. Przy przeglądzie różnych korpusów wojska znalazł cesarz korpus N eidhardla zalecający się wzorowym porządkiem i dzielne m wymusztrowaniem, za co leż geuerala na paradzie z podziękowaniem uściskał. Nie długo po tym zaszczycie nastąpiła nominacya Neidharda, dla niezmordowanej czynności, którą wszyscy uznają, i którą tenże generał Wf wysokim posiada stopniu. Tak nadzwyczajnej ruchawości, tak troskliwego wdawania się we wszystkie szczegóły administracyi wojennej i cywilnej nieokazał nawet ów tak wysoko ceniony Yermołoff. Trzeba istotnie zdumieć się nad urzędową czynno» sunków w Zakaukazyi ma jeszcze dość czasu, aby się zatrudniać niezliczonemu drobnostkami, aby np. na przeglądzie rewidować tornistry żołnierzy, przekonywać się własnoręcznie o stanie ich bielizny, osobliwie eiaminować po szkołach, mieszać się do rzeczy świeckich i duchownych i przyjmować nawet chłopów niemieckich w prywatnych posluchauiach. Tak nadzwyczajne wytężenie sil na takieui stanowisku jest naturalnie ściśle połączone z niezdartein zdrowiem, z nadzwyczajną pamięcią i jak najskrupulatniejszym podziałem czasu; wszystkie te przymioty znajdują się połączone u teraźniejszego gubernatora Zakaukazyi. Lecz innym przymiotem, który generała N eidharda nierównie bardzie'} zaszczyca, niż kolosalna jego pracowitość, jest prawość jego charakteru i dobroć jego serca, która okazuje się w jego braniu, mającein pozór surowości, jego ludzkość, którą ten zacny generał bardziej jeszcze dla prostego ludu okazuje niż dla znaczniejszych osób. T en sam człowiek, który jak najściślej pilnuje surowej etykiety wojskowej i nie raz nawet wyższych oficerów przestrasza swoim głosem, przyjmuje chłopa niemieckiego lub najuboższego Tatara i Georgijczyka z jak największą dobrocią. Ze wszystkich piękuyrh przymiotów, ludzkość takowa bez wątpienia najrzadziej tra'" fia się w Wysokiem towarzystwie rossyjskiem. Znajdujemy w Rossyi :Q wysokiej szlachty jak najszlachetniejszą gościnność, grzeczność najdoskonalszą względem cudzoziemców, w ogóle wszystkie przyjemności zdobiące człowieka w towarzystwie, lecz litości, łagodności, współczucia dla prostego ludu, dla biednego chłopa, który potem swoim skrapia ich role dostarczające bogaczom na wszelkie zbytki i łakocie, - udziału w nieszczęściach prześladowanego, przygnębionego, który dopomina się o prawa swoje przeciw potężnemu ciemiężcy, - tego u magnatów rossyjskich widzieć nie można. J eźli się przypadkiem takowe znajdują cnoty, wtedy tym piękniej i przepyszmej jaśnieją, jak to u generała Neidhardta, jak to u hrabiego Woronzowa, najszlachetniejszego filautropa , dobro* czyńcy całej południowej Rossyi. Najwięksi mężowie mąją swoje słabości, które ci co ich otaczają jak najbaczniej wyśledzą i potem zwyczajnie rozgłoszą. Za Petersburgiem i za Moskwą zwjkle w towarzystwach rossyjskich dość wolnomyślnie rozprawiają o stosunkach publiczuych, a nawet o wysoko stojących osobach, tylko o samym zarządzcy i o tein co go najbliżej dotyczy nikt inaczeJ odezwać się
nieśmic, tylko z wyrazem bezwarunkowego podziwienia. Lub jeźli i pod lym względem niepodziela się publicznego entuzyazmu i jeżli się, co większa, jakiekolwiek słówko z naganą do zaufanego wymówi przyjaciela, wtedy trzeba przynajmniej cztery razy obejrzeć się po pokoju, drzwi zaryglować i jak najcichszym półgłosem szeptać, aby przypadkiem niewidzialny jakiś sprawozdawca i powiernik hI. Benkendorfa nie doniósł tego do jego uszu. Gdy tymczasem nikt nie boi się ganić na głos gubernatorów pro» wincyi, a nawet nierównie potężniejszych gubernatorów generalnych do tego stopnia, że nieraz musiałem się dziwić nad namiętnością i niepochamowaniem języków w Rossyi. W Zakaukazyi pod tym względem ludzie są ostrożniejsi, gdyż tameczny gubernator mając w swym ręku adininistracyą wojskową i cywilną, posiada większą daleko władzę od wszystkich generalnych gubernatorów w innych prowineyach. Ma ou w niektórych przypadkach nawet prawo życia i śmierci, gdyż zawsze jeszcze spodziewać się można, że spokojni mieszkańcy Zakaukazyi pójdą za przykładem Czeczeńców i Czerkiesów i powstaną z bronią w ręku, lub przynajmniej spiski w tvin celu knować będą. {Dalszy ciąg fiastt.fpi. J
F r a n c y a.
Z P a ryż a, dnia 26. Października.
Pomiędzy dziennikami Siecle i National rozpoczęła się żywa kłótnia o pojmowanie t zastosowanie prawa wyborczego we Francy i; zdania pierwszego dziennika dają nam wyobrazenie o usposobieniu w tej kwestyi części lewej strony, zostającej pod wpływem Pana Barrot. S i e c l e tak się wyraża w tym względzie: » N ational raczył sobie dziś przypomnieć, że Siecle od dawna pragnął reformy elektoralnej, Lepićjby było, gdyby Natioual zamiast tego, odczytał był nasze artykuły, w których dowodziliśmy trudności i niebezpieczeństw głosowań powszechnych, bądź prost, bądź nie wprost. Nie dość na tern, by bez względu ua rozległość i położenie jeograficzne kraju żądać, aby na liczbę jego luduości, wszyscy jego obywatele pełnoletni bez różnicy wykonywali wszystkie prawa polityczne, ale jeszcze należy powiedzieć, w jaki sposób wykonywać je będą. - Francya ma mniej więcej 8,000,000 obywateli czynnych, przypuszczając, że ci wybiorą 500 deputowanych, w jakiż sposób odbędzie się ich wybór? Kwestya, jak nam się zdaje, warta zastanowienia. Stronnicy krańcowej demokracji uważają za nic, względy majątkowe i zdoU byłby stosowny do liczby wyborców w każdym okręgu, a wedle liczby przypuszczonej poprzednio mielibyśmy jednego deputowanego na 5 O O O obywateli czynnych. Teraz czyżby zbierano wszystkich wyborców departamentu w stolicy? Rzecz ta nie byłaby tak trudną w Paryżu, gdzie jednakie trudnoby było głosować 200 tysiącom ludzi przy buletynie mającym 15 uazwisk, ale w innych departamentach, gdzie potrzeba przebiedz 60 do 100 kilometrów, by przybyć do stolicy, jakżeby postąpiono? Nie mówiąc juz o zmordowaniu, o stracie czasu i wydatkach pieniężnych, gdzieby umieszczono masse ludzi, wynoszącą 25 do 100,000? Potrzebaby wystawić dla nich obóz, a metafora »wojny i walki wyborcze« stałaby się właściwćm wyrażeniem. - Może być, że ktoś nam powie, iż tworzemy wlasnowoluie przeszkody imaginacyjne. By unikuąć zebrania zbytecznego obywateli, uslanowicnoby tyle kolegii, ileby było deputowanych do mianowania, i nie byłoby nic trudnego kierować kolegium z pięciu tysięcy wyborców, z których zwyczajnie tylko trzy tysiące prawo swe mogłoby wykonywać. Jeżeli to jest systemat N a t i o n a l», wówczas w praktyce sam siebie potępia. Czytamy bowiem dziś w tym dzienniku: «J eżeli S i e c l e przyczyni się do zniszczenia rozdrobnienia kolegijów, uzyskując głosowanie w stolicy departamentu, wówczas uznamy, że oddał wielką przysługę.« - N a tional ma słuszność, By obywatel się objawił, nie dość jest zapytać człowieka; potrzeba go zawołać, umieścić go w miejscu, klóreby nie było pozbawionem horyzontu politycznego. Dopóki wyborca <<idzi dym swej rodzinnej wioski, dopu'y panują nad nim inleresa miejscowe, i wówczas glos swej rodziny, która się żali i cierpi, bierze za glos ojczyzny. Wielki właściciel, wielki fabrykant, poborca, proboszcz, będą słuchanemi, a sprawa kraju nie znajdzie wzglę duo Te to uwagi, dobrze pojęte przez legitymisiów , są powodem, że ci żąd.iją głosowania powszedniego nie wprost, które objawia się początkowo jako wola narodu, a kończy się wreszcie jako skutek intrygi. Liczba wyborców może uczynić zepsucie niepodobnem, ale potrłeba na to obszernego opisania wyborczego.
- W VVielkiej Brylanji jest miljon wyborców rozsypany« h po małych kolegiach, w których zepsucie działa bezczelnie. Dla tego spodziewamy się otrzymać najlvpsza reprezentację narodową i najprawdziwszą, żądając glosowania w stolicy departamentu z listami wyborczemi powiększonemi tak, jak tego żądał pau Barrot
w projekcie, którego ani my ani on nie porzuciliśmy. Nie mówimy tu, że nasza zasada w wyborach jest ostateczną. Zasadą wybieralności i wyborów jest, że wszyscy zdolni, ale tylko zdolni wyborcami być mogą. Zdolności się rozwijają, środki komiinikacij prędkich się szerzą, do bry byt, owoc pracy i zdrowych zasad stanie się powszechniejszym; system wyborczy winien się zmieniać w miarę postępu społeczeństwa. Dla tego niech nikt nie twierdzi, byśmy dowodzili, że kraj prawnie składać się powinien z 200,000 a najwięcej 600,000 wyborców. Nie jest to wcale myśl nasza. Pełni jesteśmy szacunku dla was i sympatij dla klasy żyjącej z pracy ciężkiej, a często źle wynadgrodzonej; jesteśmy przyjaciółmi ludu, jesteśmy jego doradcami; ale ponieważ jesteśmy przekonani, że «owe gwałtowne zmiany są nie potrzebne, a pomyśluość w przyszłości zależy od ugruntowania porządku moralnego i umysłowego, przeto nie uchylamy głowy przed nieokrzesaną potęgą liczby.
Pomiędzy wszerhwładztwem i rządem istnieJe różnica, której nigdy nie powinniśmy zapominać. Władza jest to cały naród bez wyjątku, ponieważ władza postępuje prostem oświadczeniem woli. Do rządzenia innej rzeczy potrzeba. Wykonywanie rządu wymaga światła, zdolności szczegółowych; wymaga czasu, którego w dzisiejszym stanie społeczeństwa massy poświęcać nie mogą. Ciało wyborcze nie jest ludem, bo wówczas stałoby się władzą, której działania nieby ograniczyć uie mogło; jest to urzędnik ustanowiony przez władzę, który winien zdawać rachunek z swego postępowania temuż władcy, to jest narodowi. By sądzić o dobroci ciała wyborczego, nie dość go policzyć, trzeba zważać, czy ono jest swobodne, czy umieszczone jestj na takim punkcie, by z niego mogło odkryć dobrze politykę ogólną, czy ma w sobie trzy sprężyny każdego towarzystwa, to jest: interes materjalny, uczucia czyli interes moralny, nakoniec idee kraju. Doświadczenie zaś dowiodło pod wpływem prawa z 5. Lutego 1817 roku, że 100,000 wyborców mogło przedstawiać Prancij ę, kiedy milijon wyborców pod panowaniem bilu reformy przedstawia bardzo niedokładnie uczucia i idee Wielkiej Brylanji. Dla lego liczba pod względem wyborców nie jest zasadą konieczną. Hy jednakże wywarła swój wpływ moralny, należy, aby została połączoną ze zdolnościami, i powtarzamy, że karta dosyć praw na przyszłość zachowała, oświadczając, że każdy obywatel liczący 25 lat może być wyborcą, każdy zaś N a t i o n a l myli się, twierdząc, źe reforma jest sprawą konstytucyjną; w granicach niezmiernie obszernych, położonych przez kartę, reforma jest tylko kweslją prawną.»
Z dnia 30. Października.
Mogę VV Pana uroczyście zapewnić, ze często wspomniany traktat z d. 11. Paźdz. w Bourges Don Karlos z wiedzą rządu francuzkiego, którego rady mianowicie do takowego postanowienia go skłoniły, podpisał i d o Madrytu odesłał, oraz, że podane w wczorajszym National stypulacye onego są prawdziwe i malej liczbie wtajemniczonych już od d. 16. tu były wiado Ł me. Oraz postanowiono, aby Królowa Krystyna w przypadku groźnej oppozycyi przeciw wniesionemu projektowi zaślubienia ze strony stronnictwa postępowego, córkę swoje królewską do udania się z nią do Pampelony spowodowała, aby tam obchodzić uroczystość ślubu z Xigciem Asturyi. Don Carlos, któremu pewną pensyę roczną wyznaczają, w chwili wykonania traktatu otrzymuje jednorazowo oprócz swej pensyi 8 milion, realów, za co się o bowięzuje, że na przyszłość w W. Xiestwie Toskańskiem osiędzie. Wiadomo oraz z pewnością, że Hr. Mynesterios już przywiózł bulle papieskie z dyspensą dla zaślubienia Królowej Izabelli z Księciem tak blisko z nią spokrewnionym. W sz akż e ponieważ nawet większość ministeryalna kongressu całkiem przeciwną jest projektowi temu ślubnemu, wszystko więc od lego zależy, czy ls'arvaez, którego dla planu tego potajemnie pozyskano, przeprowadzić go zdoła. W każdym razie Madryt znowu w wysokim stopniu uwagę całej E uropy na siebie zwraca i zanosi się tam na wielkie stanowcze wypadki. Jeżeli lisloin dzisiaj tu stamtąd nadeszłym wiarę dać można, spokojność obecnie jeszcze w Madrycie, Saragossie i innych miastach kraju panująca, tylko jest pozorną, a w Listopadzie zapewne żarzący się pod popiołem ogień groźnemi płomieniami w ca!eJIII Królestwie wybuchnie. Listy te donoszą, że Espartero , przywoływany teraz od wszystkich progressystów bez różnicy odcieni, aź do 1. Listop. na ziemi hiszpańskiej stanic i że lym sposobem ruch powszechny punkt zjednoczenia i dowódzcę uzyska. ISie przeciw Królowej, tylko przeciw tym, co imienia jej nadużywają, poruszenie (o wymierzonem będzie; uświęconą osobę Królowej każdy Hiszpan czci i wielbi, jak powinien. - Zobaczymy wkrótce, o ile nowiny listu tego się potwierdzą.
Anglia.
Z L o n d y n u, d. 28. Października.
Dzień dzisiejszy, w którym poświęcenie nowej giełdy królowa JM. osobiście odbyła, był dla Loudynu dniem powszechnej uroczystości. Wszystkich czynności zaniechano w City podczas świetnych uroczystości, które przy pięknej pogodzie i wybornych przygotowaniach ze strony Aldermauów ku zachowaniu porządku, pomimo napływu wielu tysięcy ludzi żadnym przypadkiem przerwane nic zostały. Domy i gmachy publiczne tych ulic mianowicie, przez które pochód królewski udać się musiał, miały chorągwie z stósowuemi napisami, także wieńce z kwiatów z transparentami, a wszystko dawało świadectwo, ile sobie ceniono zaszczyt osobiste'j obecności' krolowe'j. O godzinie 9tej zrana utworzył oddział miejskich żołnierzy policyjnych szpaler od pałacu Buckingham aż do Tempiebaru, a o godzinie li tej opuściły pierwsze pojazdy królewskie portal pałacowy. Skoro się ukazał paradny pojazd królowej, w którym J. K. M. i książę Albrecht siedzieli, objawiły się uczucia zgromadzonego ludu w pełnych uniesienia okrzykach. Królowa miała na sobie paradną odzież, kołnierz gronoslajowy i tiarę lśniącą się od diamentów. Tuż za pochodem królewskim szły powozy posłów zagranicznych i ministrów gabinetowych. Lord Major, AIdermanowie i iune władze Ci ty oczekiwały przy T e m p ł e b a r z e przybycia królowej, która nie długo polem wśród lak głośnego okrzyku przed baryerą stanęła, »jakie tylko, według Globa, angielskie serca i płóca wydać zdołają i które, jakgdyby odlegle huczenie katarakty o ucho uderzają.« G d y pojazd królewski stanął, przystąpił lord major, oddał według starodawnego zwyczaju klucze City, i skłonił się, witając J. K. M. w starej i lojalnej City. Wjechał potem powóz królewski przez otwór bramy, a cały pochód wyruszył zaraz w takim porządku, ze władze City i lord major z całą świtą tuż przed pojazdem królowej szli. Przybywszy do giełdy, gdzie zaproszeni goście w liczbie 14 O O osób już byli zebrani, wprowadził książę Albrecht królową, a za nimi weszli lord major, Aldermanowie i komitet ceremonijny. Wewnątrz gmachu oprowadził lord major, z mieczem poprzedzając, królową po różnych salach, najpierw do Quadrangulutn, przez Ambulatorium do sali kupieckiej, a nareszcie do sali, gdzie bankiet królewski odbyć się miał, na który 370 osób zaproszono. W sali tronowej przyjęła królowa J. M. adres, na który odpowiedzieć raczyła, poczem para stąpiło. Przy stole królewskim siedzieli ministrowie, posłowie i inne znakomite osoby. Osoby zaproszone kartą zieloną, w liczbie 360, siedziały u innego stołu w sali handlowe), a resztę 600 gości umieszczono po innych pokojach giełdy- Królowa wyglądała zdrowa, tylko nieco znużona nawałem ceremonii. W wyższym końcu sali przypatrywała się królowa J. M. konnemu posągowi królowej Elżbiety, założycielki starej giełdy. Po śniadaniu złożoIlem z wszelkich wytwornych potraw i przysmaczków rozdawano pomiędzy gości mały medalik bity na pamiątkę dnia dzisiejszego. Na jednej stronie jest popicrś królowej, na drugiej herb city, towarzystwa handlowego i Sir Tomasza Greshaina fundatora starej giełdy za Elżbiety, ponad głową królowej stoją wyrazy: «Królewska giełda otworzona przez JKM. królową Wiktoryą, 28. Paźdz. 1844.« Po wzniesieniu zdrowia królowej, kscia Albrechta, lorda majora i innych znakomitych osób oddaliła się królowa JM. z księciem Albrechtem wśród głośuych okrzyków zgromadzenia. Hiszpania.
Z M a d r y t u, dnia 23. Października.
Z kilku okolic półwyspu dochodzą wiadomOSCl, z których o zamierzonym wybuchu rewolucyi wnosić można. Papiery u Ametllera znalezione rzucają dość jasne światło na rozgałęziony, przez emissaryuszów Espartery kierowany spisek. Hasłem jest: »Niech żyje Junta centralua, precz z królową!« Skoro Junta centralna do skutku przyjdzie, powołać ma byłego regienta do Hiszpanii i oddać mu władzę · wykonawczą. Siedlisko tego rządu założonemby było tymczasowo na granicy pyrenejskićj lub nad brzegiem morskim, aby w razie nie udania się odwrót był bezpieczniejszy. Wielkie summy pieniężne są w pogotowiu dla wojaka. W prowincji Logrouo gdzie tak Espartero jak Olozaga rozległe mają związki familijne, wybuchnąć miało powstanie równocześnie z kalalońskićm. Rząd wysłał tam wczoraj regiment piechoty i konnicy pod rozkazami generała Oribe. W Walladolidzie przytrzymano kilku wojskowych będących na połowicznym żołdzie, ale brygadierowi Lfwery udało się uciec. Także i w prowincyi M urcyi występują Esparteryści z wielką śmiałością. Osoby, które w ostatniem powstaniu Kartageny udział miały i unikając kary na okręt wsiadły, powróciły teraz. Dnia 18. przyszło w Murcyi do niesnask pomiędzy Esparterystami a żołnierzami policyjnemi, tak, iż załoga wdać się w to musiała.
Rozmaite wiadomości.
ZKrakowa. - Niedawno na teatrze Krakowskim przedstawiono komedyą pod tytułem D i a b e ł w P a ryż u . Sam tytuł oryginalny, mimowolnie zadziwił każdego i wzbudził chęć widzenia jej na scenie; tym bardziej że po raz pierwszy była graną, i tłumaczoną przez samego dyrektora naszej sceny, przynajmniej w afiszubyło tak napisane. -Teatrbył pełny, i z niecierpliwością czekaliśmy oglądać djabła. Nakoniec podniesiono zasłonę - i ukazał nam się prolog, czyli koniec obiadu, i mnóstwo biesiadników przy szampanie i cygarach hawańskich. Rozprawiano głośno, jak za zwyczaj bywa w gronie dobranych przyjaciół - gdy ukazała się młoda wdowa Laura de N anthelle, narzeczona P. Teruanda de Molćon gospodarza domu - po zwykłych przywitaniach, Pau Ternand przedstawił przyjaciołom przyszłą małżonkęwszyscy winszowali - spełniono toasty za je'j zdrowie głosnem Vival! Po chwili przychodzi służący oznajmując nieznajomego, który pragnie mOWlC z Panem de Molćon, zarazem oddając mu bilel z napisem Szatan - wszyscy rzecz oczywista naśmiali się z podobnego nazwiska, lecz nie zabierając czasu oddalili się, zostawując P. de Molćon. Wchodzi S z a tan, ale w skutek cywilizacyi, bez ogona, pazurów i rogów, przybrany w granatowy frak, w lakierowanych butach, ze śpicedrutein. Pan deMoleon prosi siedzieć piekielnego posłannika, częstuje go cygarem i zaczyna się duet dosyć ciekawy, o wexlach, zapisach, sukcessyach, długach, miłostkach i t. d.; nakoniec Ambassador Lucypera zagraża P. de Molćon, jeżeli nie zapłaci to przyjdzie po jego duszę; - to zgroza jako nietolerancja, żeby za długi zabierać komu duszę. D nas na ziemi, gdyby tak robiono, to ludność znacznieby się zmuiej-zyć musiała - ale wierzyciele są wyrozumialsi, dosyć na tern, że Monsieur Satan nagadawszy się do woli, z gracyą zupełnie ziemską pożegnał P. de Molćon, którego w niemałym zadziwieniu zostawił; potem przyszli i goście i dowiedziawszy się o co chodziło, śmiali się z tego zdarzenia i na tćm zakończył się prolog.
Akt lszy rozpoczął się balem u Pana Gustawa d'Estipui bankiera i przyjaciela Pana Pernanda de Molćon; - przechodzono się po sali, bal był świetny, osób mnóstwo, kostiumy originalite. Pani Laura de N anthelle, podzielała te zabawy, ale serce młodej wdowy biło namiętnie dla P. Juliana Varinville i jedynie potrzeba zmuszała ją oddać rękę innemu. - Bal Juliusza. -Ale bilel o te'in zawiadomiający dostał się w ręce Pana de Moleon, który w skutek tego a mimo chęci przybył na bal do bankiera'. - Ale ów szatan w postaci nadobnej kobiety, ukazał się na balu P. Ternandowi, i po długiej rozprawie oddalił się zostawując P. de Moleon w osłupieniu, podczas tego P. d'Estiqui bankier wyjechał - czyli wyniósł się cichaczem, wziąwszy do depozytu wielką suuiuię od swego przyjaciela - a że brakło gospodarza a zaleui i bał skończyć się musiał a z nim akt 1. W akcie drugim uirzeliśmy bandę fałszerzy podrabiających paszporta i wexle i t. d., a wśród nich objawił się po raz trzeci szatan in personagdy nieboraka nastraszono do woli, że na sucho sląd nie wyjdzie oddalono się, a szatan dumnie otwarł sobie drzwi i wymaszerował. Podczas tego wpada P. d'Estiqui i otoczony od bandy fałszerzy zaklina ich aby mu wydano paszport, z powodu że pierwszy skradziono; po długich targach do których się wmieszał i szatan; przyszedłszy nie widomo, Pan d'Estigui otrzymuje paszport za ogromną summę i jedzie.
- Niezadługo P. Ternand de Moleon przybywa w owe miejsce, szukając bankiera, ale po ucieczce odważnego przyjaciela wzięty za ajenta policyi zostaje przytrzymanym w lem zjawia się znowu szatan, głosem rozkazującym każe iść za sobą i tym sposobem ratuje mu życieto jest koniec aktu II. Akt III. zaczyna się dialogiem wystrojonych dam, szatan gra tam główną rolę bawi gości, w głębi przechadzają się postrojone kobiety, w tym przybywa Pa» de Moleon, do przywitania, następnie akt teu kończy się loteryą- gdzie P. Ternand wygrywa listy Laury de JSaullielle do Juliusza de Varinrille wraz z jej portretem. Akt IV. nielauiorfozuje się w tragicznośoi, P. de Mohion jest w desperacyi, pisze list z wyrzutami do Laury - po chwili sam przybywa, tłumaczy się z swego postępowania. - Szatan ukazuje się w postaci oficera, oddając pismo Ternandowi, donOszące o przytrzymaniu na granicy bankiera, przekonywa Laurę że Moleon posiada już bardzo mały majątek, że musiałaby żyć w uiedo statku Ternand ukryły w drugim pokoju, zniecierpliwiony, porywa pistolet-pali i chybia. Potem następuje epilog, Ternand dowiaduje się wszystkiego - odbiera swoje pieniądze, szatan staje się człowiekiem rodzaju żeńskiego i w postaci nadobnej dziewicy - ma zaślubić Ternanda, opowiada mu swoje fortele i na tern kończy się diabeł w Paryżu. To już sprawozdanie całej sztuki a teraz przypatrzmy się jej wszech*stronnie . Uważajmy samą treść i o bro bienie dramatyczne. Rzecz w wyż opisana, uważana sama w sobie, nie przedstawia nic takiego, coby służyć mogło za maleryał do dobrego dramatycznego dzieła. Autor wybrał sobie za miejsce Paryż, i bardzo słusznie; bez wątpienia można tam znaleść obfite źródło, ale należy umiejętnie z niego poczerpuąć i umieć wynaleźć stauowisko, z którego ma być osnute dzieło, wykryć zbrodnie, wady, śmieszność i inne usterki. towarzyskiego życia, w formie przystępnej dla wszystkich klass towarzystwa, wykryć stronę estetyc z n ą - cnoty, przymioty, namiętne charaktery, i umieć jedno tak z drugićin połączyć, aby stąd powstała pewna harmonijna całość, i w końcu wykryła się strona estetyczno moralna; bez wątpienia jest to zadanie trudne, ale pisarz powinien to mieć na celu, bo to jest celem sztuki - sląd rodzi się i postęp. Słuchał jako ludzie przedstawiający rozmaite klassy towarzyslwa, z różnym usposobieniem i wykształceniem nie równie łat<<ie'j pojmą wszelkie prawdy już zastosowane w czynie, niżeli w teoryi, te'in bardziej że chęć zabawy, pociąga ich na widowiska publiczne. Nie zawadziłoby gdyby przedsiębierca teatru, miał to na celu i dbalszy hył o postęp, bo w ręku jego mimo przeszkód różnego rodzaju, spoczywają wielkie materyaly do lej budowy - ale te pieniążki, to są okopy nieprzełamane, których egoizm mimo ataku oświaty i postępu broni walecznie. Wracając więc do rzeczy, powiemy, że na to aby dzieło było dobre, podwaliny muszą być gruntowne,a Diabeł w Paryżu, zupełnie żadnych niema. Wchodzi wiele osób - bez charakterów, bez namiętności, bez cnót i t. d. Z gola nie ma wątku, z którego by rzecz osnować się dała, i ciężko odgadnąć nawet celu w jakim ta komedva napisaną została. - Czysta spekulacya pieniężna, rzecz jako sama w sobie bardzo blacha, nawet mimo wysileń sztuki nie może mieć wartości, i lubo przedstawia obrazy codziennego życia, ale tak są blade i w lak złym świetle widziane, że z tego względu forma nie dosyć przystępna dla ogółu, nie wyrazista naciągana, nie zadawaluia natury ludzkiej, nie trafia do przekonania, bo mija się nawet z prawdopodobieństwem i wszelkim możliwym przypuszczeniem - a do tego ogołocona z wszelkiej okrasy poetycznej. J cdneui słowem dziwić się należy autorowi, że z rzeczy lak codziennej, prozaicznej czczej ulepić potrafił kouicdyję z 4. aktów prologu, i epilogu złożoną; gdyż moim zdaniem rzAcz ta nie zasługuje, aby zapełnić rozmaitości kurierki krakowskiej. Zapatrując koniecznie chciała coś zrobić, utworzyć pewne całość, nie rzecz daremna, i złego stanowiska okazały się wielkie usterki. Najprzód jest zupełny brak charakterów: Ternaud de Moh ou czernie jest? a przecież jest najglówniejsza rola? Człowiek słaby światowy, a do lego tak ograniczony i zabobonny, aby mógł uwierzyć w Szatana; wszakże nieżyjemy w XV. wieku, widma, upiory już znikają, a jeżeli bytują to w głowach takich jak u autora tej komedyi, nasz bohater w prologu spija szampana, w pierwszym akcie jest na bału, w drugim goni za bankierem, w trzecim śpiewa, dalej wpada w zapał, chce być zabójcą a nakoniec słabnie, usypia, dostaje goręczki, a potem dla odmiany sobie śpiewa małe aryjk<;, a nakoniec się żeni. - Dalibóg to pańskie życie, wiem ie nie jedenby się pisał na to - i to jest główna osoba - bohater komedyi - w dijabłów wierzący - i to ma być płodem sztuki, czyli z tego mamy brać wzory - jest to płód pseudo rozumu. Krótko mówiąc straszna nędzota. Zobaczmy dalej: Pani Laura de Nanlhelles - kobieta inleressowna, podstępna, podła - po tylu oczywiście dowiedzionych błędach · - zamiast prosić przebaczenia u stóp kochanka udała się do wybiegów - piękna nauka dla kobiet - zdradliwa i chytra w miłości - budujący przykład, ale mniejsza z lem, lecz jaka jej strona pięknoty - żadua, godna Laura swego bohatera. A teraz ten fraczkowy diabeł, czy tonie jest une composition inferinale, już tez dawno nie widzieliśmy na scenie, upersoniiikowanego Szatana - to pomysł nieszczęśliwie oryginalny - przedstawia nam kobietę kochającą - namiętną - lecz jakieito furmy obrał sobie autor oby wystawić miłość; przypuszczam ie kochająca kobieta zdolna jest na wet żyrie poświęcić dla miłości, lecz na cóż przybierać takie pojawy, kiedy bez nich zupełnie obejśćby się mogło - w tym punkcie sztuka naciąganą została, ie tak rzekę, za uszy i nogi, a w skutek tego zuikła naturalność, znikło następstwo rzeczy - a nie popierane faktami, zamienić się musiało na czczą gadaninę, czyż można przypuścić, aby kobieta nie odmieniając twarzy, albo się nie maskując, między ludźmi nie była poznaną - kiedy sam organ mógłby ją zdradzić. Przecież jej imię było znane, bo w akcie 3im Palli Laura de INanthelles była u niej z odwiedzinami, i po tern nic mianożby jej poZuać w mundurze oficera - a cóż dopiero mówić o wnijściu do bandy fałszerzy,jakim sposobem mogłaby wnijść tam kobieta, gdzie polieya tak czujna jak Paryska - a tego miejsca odkryć nie mogła. W bardzo wielu miejscach rzecz bez litości naciągana, a skąd się wzięła w Ameryce? a polem w Paryżu? ktp ona była? tu jeszcze nasuwają się pytania z powodu, że nie ma żadnej intrygi, żadnej nie wzbudza ciekawości, niema wątku po którymby dojść można, do jakiegoś przecie wypadku, wszystko jest łataniną, która się ciągle urywa - można powiedzieć jest to profanacya sztuki, o reszcie osób nic nie mówimy, bo to są oszusty- bandyci i t. d., trudno odgadnąć do jakiego rzędu należy komedya czy obyczajów, intrygi czy charakterów? zdaje się ie to jest komedya czysto głupstwa ludzkiego, rodzaj zupełnie nowy. A o stanowisku ani mówić nawet bo tego zupełnie nie ma - autor tak sobie wypisał prosto z głowy... »Szkoda czasu i atłasu, mówi przysłowie, szkoda tyle zachodu, szkoda nawet papieru, do tak nędznej ramoty, którą nas obdarzył P. Meciszewski, już to dla nas nic nowina, widzieć podobne arcydzieła, ale jednak, bolesną jest rzeczą - aby publiczność była zawsze igraszką przedsiębiercy - kiedy wspólny interes łączyć ich powinien - przypuszczam ie na paryskim teatrze ta sztuka podobać się mogła- ałe na naszym to prócz ziewania i wyrzekań żadnego nie sprawiła wrażenia. Każda nowa sztuka wzbudza ciekawość publiczności, czyliż rzeczą jest goc1zi%vą, aby pod płaszczysiem szumnego tytułu, zdradzać zaufanie widzów, i okazać tak nędzną, prozaiczną i bez dowcipu komedyę, kiedy sztuka nowa a dobra, obudziłaby zaufanie, a choćby kilka razy już powtarzana, byle treściwa i na narodowym albo historycznym tle osnuta, a gdy llumaczoua to niech przynajmniej odpowie prawidłom sztuki, ho publiczność krakowska potrafi to ocenić, a raz zachęcona potrafiłaby prędzej przedsiębiercy i uslerkę teatralną przebaczyć; ztąd wywiązał. by się wspólny interes - byłby *iik syty i owca cała, i sceua nasza mogłaby dojść do pewnego stopnia, doskonałości. P. Meciszewski, co takie foliały pisał o teatrze, co za szkoda że czynem nie udowodnią, kiedy wszelkie po lem« ma maleryały, brakuje chęci, a interes osobisty bierze górę. Publiczność okazałaby się wdzięcznąi przedsiębierca naw«t pod względem kieszeni, stałby nie równie lepiej. Ale to są ideałychoćbyśmy i sio lat czekali, to B* próżnotrzeba na to inszy< h czasów - innych chęcii ludzi, bo P Meciszewski dal się słyszeć że konie i osły byle wyszły na scenę lo przyciągną siębiercy pozostał w naszej pamięci, ale żaden złośliwością szpikowany sarkazm nie odstraszy nas od żądania dobrych dziel dramatycznych -u. raz że na polskiej scenie, a do tego w Krakowie tak być powinno - a drugi zeza to płacimy - a podobne ramoty jak diabeł w Paryżu robią tylko wstyd scenie, a bardziej dyrektorowi który nie pojmuję jakim sposobem śmiał coś podobnego llómaczyć. Na przyszłość żądamy poprawy. B. B.
N owy wynalazek, który wszystkie machiny parowe ma zastąpić. Pewien miody Francuz, niemogąc znaleść utrzymania w ojczyźnie, udał się do Anglii, aby tam swój pomysł uskutecznić. Wymyślona przez niego machina jest już gotowa, a najsławniejsi angielscy budowuicy machin podziwiają jej doskonałość. Jeden z tychże, niejaki Peun z Greenwich, który kilka parowych statków zbudował, spoglądał długo w milczeniu na tę machinę, która może cWeb mu odbierza, a nareszcie rzekł: »Gdyby ona była moją własnością, zakopałbym ją głęboko w moim ogrodzie.« - Przy parowych machinach potrzeba wielkiej ilości pary, to wymaga niezmiernie wiele paliwa, a wszystko razem czyni jazdę parową tak bardzo drogą. Zresztą są machiny parowe nadzwyczaj niebezpieczne, czego zaprzeć nie można. N owy wynalazek używa gorącego powietrza zamiast pary; w takim razie nie potrzeba już kotła, nie potrzeba ani piatej części paliwa, a co główną rzeczą, że niema żadnego niebezpieczeństwa. Pierwsza gotowa i już działająca machina tego rodzaju znajduje się w pewnej wielkiej fabryce kolo Londynu; niedługo potrwa, a obaczymy ją na Tamizie, na żelaznych kolejach, na oceanie.
OSTRZEŻENIE.
Dokument przezemnie wystawiony kupcowi E. Hirsch fe Id owi w Lwówku pod Pniewami, takowy nie uznaję i ostrzegam każdego nabywania tegoż. S t. W i t w er. Do uskutecznienia nowych budowli i napraw budynkowych poleca się Samuel Kolsch6wsky majster ciesielski, ulica Ogrodowa Nr. 12. Ostatnią tegoroczną nadsełłę wyborowych, dużych s ł o d k i c h a p e l c y i l, "tudzież wyborny s o c z y s t y ser Szwajcarski i Holłenderski otrzymał i przedaje w cenach najumiarkowańszycii Jan Ign. Meyermmtmtmtm tmtmmm [iłJ N ader piękne Berlińskie śklące i woon skowe świece, dwa razy rafinowanego ** oleju rzepakowego kwarta poSsgr., naj- ** Rj lepszego Szczecińskiego soda- mydła 7 jyi "" funtów za talara, prawdziwej Buskiej JIjj Sj herbaty P e c c o zwanej funt po 3. Tal., ta B)J; najprzedniejszy rum Jamaikski, arak de [Il.I; *- -*. Goa, nięmniei wszelkie inne towary ma- *.*.
teryalne przedaje po nader niskich cenach Handel uiateryaluy «{. * M Juliusza Horwitz w narożniku placu Willielmowskiego rrn; +* Nr. 1', naprzeciwko Bazaru. -MNB. Także łoj i wosk przyjmuję w za -w*i S list fr sztWtmtmfn Najlepszej m o kk a - ka wy funt po 13 sgr., dito Kuba kawy czystej niefarbowanćj, funt po 9 sgI.; najprzedniejszej pecco- herbaty o białem kwieciu funt po 2. Tak, najprzedniejszego karuku lót po 5 sgI., jako też najlepszego, białego Karolińskiego ryżu o dużych ziarnkach funt po 3 sgr. przedaje Handel uiateryaluy AjJf_ lI. Va Useher fjJ Comp.
W Poznaniu, 'Wroniccka H Ilea )!{r. 19. -SI» M urs giełdy Keriiiiskiej.
Dnia 4 Listopada 1844.
JSlo- INa pr. kurant» lia papie- golop r C rami. wizną.
Obligi dlugn skarbowego Obligi premio»" handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i Nowej Obligi miasta Berlina ....' » (xdanska wT.
Listy zastawne Pruss. Zachód.
» » W. X.Poznaiisk.
» d ito Pruss. Wschód.
» Pomorskie.
March. EleK.III » Szląskie. . . .
Frydrychsdory .
Inne nionely złote po 5 tal.
iiisconto. A k e j e Drogi łeI. Beri. - Poczdamskiej Obligi upierw. BerI. - Poczdauis.
Drogi żel. Magd.-Lipskiej Obligi upierw. Mogd.-Lipskie .
Drogi żel. Beri-Anhaltskiej Obligi upierw. Berl.-Anhalt.skie Drogi żel. DjsseI. Elberfeld.
Obligi upierw. Dyssel. - EIberf.
Drogi żel. Reńskiej Obligi upierw. Keńskie .... Drogi od rządu garaHtowane.
Drogi żel.Berlinsko-Franklmi.
Obligi upierw. BerI. - Frankfort.
» żel. Górno- Szląskiej.
» di to Lit. B.
- BerI. - Szcz. Lit. A. i B.
« Magdeb.-Halbei'sl Dr. żel. Wrocł.-Szwidn.-Freib.
Obligi upierw. Wroc. Szw.-Fr Dr, żel. Bonn- Kolouskićj
*\ 94 KlO 48 103' 98i 10IJ 100-1 IOOi JOOI H f. 4 Ą 3 IJ 4 4 4 5 4 5 4 34 IIIIJ m 9IJ 77 97 98-i 4 4
IJ21 105 116! UOi 4 4 5
JM:!: 1291
98« 102-2
99« 99} 991m\ IIJ, 1021 1m 1031 1021
149J 102*
W91
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.11.07 Nr262 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.