DLACZEGO JUCHTA Z CHWALISZEWA?

Kronika Miasta Poznania 1995 R.63 Nr1; Chwaliszewo

Czas czytania: ok. 8 min.

BOG DAN WALCZAKj uchtu to - jak słusznie stwierdził Stanisław Wasylewski, pisarz urodzony w Stanisławowie, lecz silnie związany ze Lwowem, a potem z międzywojennym Poznaniem - "poznański odpowiednik lwowskiego batiara' czyli po prostu «łobuz» lub, jak byśmy dziś powiedzieli, «huligan». Wyraz, niegdyś bardzo popularny, jest w naszym mieście jeszcze dość powszechnie znany, choć niewątpliwie zaczyna wychodzić z użycia. Spotykamy juchtę w wielu tekstach autorów poznańskich i z Poznaniem związanych - w pamiętnikach Marii Ratajowej: "Nie dość, że sama granda tutaj chodziła i wszelkie juchty...", "Nas wyzywano często nie dziećmi, a diabłami i juchtami"l, w humorystycznych wierszach Konopińskiego i Ścisłowskiego: "Gdy juchta w ryncach klamoty trzymie, trzebno sie namknońć... "2, w gawędach Stanisława Strugarka: "Zebrałem gzubów z całego podwórka, wszystkich, i tych grzecznych, i te juchty, te wybiłokna, co ino wciąż mi krew psuły"3, w radiowych gawędach Juliusza Kubła: "Od kopca Kościuszki [sic! - zamiast: od kopca Wolności - B. W.] knaiły sie bambry [...], od św. Jana śródeckie wybijłekna i juchty chwaliszewskie", "Myślę sobie, nic wiyncy, ino te małe juchty od somsiada były tu na skibie"4. Można też jeszcze, choć coraz rzadziej, usłyszeć juchtę na ulicy - sam niedawno słyszałem na placu Bernardyńskim takie zdanie: "Taki psotny był, niegodziwy , klamotami świgoł jak juchta". Skąd się wziął w gwarze poznańskiej wyraz juchta! juchty «łobuza, chuligana» nie notuje żaden słownik języka polskiego (brak go również w kartotece nowego Słownika gwar polskich, opracowywanego w Krakowie w Instytucie Języka Polskiego PAN), wyraz nie ma więc "oficjalnej", naukowej etymologii. Gdy chodzi natomiast o objaśnienia etymologiczne pióra amatorów (w rodzaju wspomnianego wyżej Stanisława Wasylewskiego), zetknąłem się aż z trzema. O dwu, mało prawdopodobnych czy wręcz nieprawdopodobnych, tylko wspomnimy: według pierwszego juchta miałby pochodzić od niemieckiego wykrzyknikajuch juchel, juchheii «uha!», według drugiego - od "indiańskiego"okrzyku ju-hul Trzecie natomiast objaśnienie jest całkiem do prZYJęCIa, toteż poświęcimy mu więcej miejsca. Według tego objaśnienia nasz juchta związany jest etymologicznie z dobrze znanym w polszczyźnie ogólnej wyrazem jucht (dawniejjuchta) «rodzaj skóry». Wyraz ten pojawił się w polszczyźnie w XVI wieku (pierwszy raz został zapisany w jednym z poznańskich inwentarzy mieszczańskich z roku 1582) w postacijucht (obok niej występował też przymiotnikjuchtowy), jednak już w słowniku Knapiusza z 1621 roku widnieje postać juchta, która utrzymuje się jako wyłączna do XVIII wieku. W wieku XIX wraca forma jucht (do dziś notowana w słownikach języka polskiego) i wkrótce wypiera żeńskiego rodzaju juchtę. Juchta/jucht nie jest w polszczyźnie wyrazem rodzimym. Jego ostatecznym źródłem etymologicznym jest perskie dżuft/dżift, zapożyczone przez starorosyjski w postaci juch ta/juch t. Ponieważ jednak bezpośrednio przejęte wyrazy rosyjskie (nieznane ruszczyźnie używanej w granicach Rzeczypospolitej) są w polszczyźnie przed wiekiem XVIII rzeczą zupełnie wyjątkową, słuszniej będzie przyjąć, iż nasz wyraz trafił do nas za pośrednictwem języka niemieckiego, dokąd się przedostał już w okresie średnioniemieckim (dziś ma tam postać Jucht/Juchten). Później mógł się rozpowszechniać pod obustronnym wpływem zachodnim (niemieckim) i wschodnim (rosyjskim). N a gruncie polskim wyraz przeszedł znamienną ewolucję znaczeniową.

Zrazu oznaczał «skórkę baranią, cielęcą lub sarnią, wyprawioną na czerwono», a więc szlachetny i drogi rodzaj skóry. Słowniki dziewiętnasto- i dwudziestowieczne określają już jednak juchtę/jucht jako «rodzaj skóry używanej na wierzchy do ciężkiego, chłopskiego obuwia i do wyrobów rymarskich». Nazwa skóry (w konserwatywnym językowo Poznaniu w starszej postacijuchta) mogła przejść na sporządzone z niej buty (mówiło się przecież dawniej: chodzić w safianach /zamiast w butach Z safianu/, chodzić w aksamitach, a i dziś jeszcze można powiedzieć, że ktoś się ubiera w jedwabie, w tweedy itp.), a z butów - na tych, którzy je nosili. Przykładów przezwisk (a potem już "normalnych" nazw) od rodzaju noszonego obuwia można by przytoczyć sporo, z powszechnie znaną chodaczkową «<drobną, zagonową») szlachtą na czele. Z drugiej strony na Chwaliszewie (głównej ostoi juchtów), które było dzielnicą biedną, rzemieślniczo-robotniczą, chodziło się raczej w butach ciężkich, ale za to mocnych i trwałych, niż w eleganckim obuwiu z delikatnej skóry. A może chodzi tu o jakąś modę na juchtowe buty wśród juchtów chwaliszewskich? Sprawa jest już dziś niemożliwa do wyjaśnienia. W każdym razie samo objaśnienie, które tutaj zreferowaliśmy, jest - powtórzmy - ze stanowiska naukowej etymologii całkiem do przyjęcia. Mimo to mnie osobiście bardziej przekonywająca wydaje się jeszcze inna - tym razem moja własna - hipoteza etymologiczna. Sądzę mianowicie, że juchta to przekształcony wyraz jucha (w pełnej postaci psiajucha) «drań, szelma, łotr, bestia, gałgan, niegodziwiec, psubrat». Psiajucha ijucha obok swej funkcji nazw przezwiskowych używane były jako przekleństwa, a w przekleństwach obserwujemy często przekształcenia ( deformacje) zmierzające do swoistego "złagodzenia" ordynarnego, nieprzyzwoitego czy nazywającego "siły nieczy

Bogdan Walczakste" wyrazu (por. takie przykłady jak staropolskie murwa zamiast kurwa / też dzisiejsze kur-cze pieczone, kur-tka na wacie itp. / czy częste dziś do diaskal zamiast do diabła l, holender /w Poznaniu też holiper, holipa/ zamiast cholera itd.)5. Tzw. Słownik warszawski z początków bieżącego stulecia notuje (określone jako gwarowe) formy juchter i juch tra zamiast jucha (te juchtry wrony zamiast te juchy wrony) 6. Od juchtry do juchty już tylko krok - mamy tu do czynienia z uproszczeniem grupy spółgłoskowej, a więc zjawiskiem bardzo charakterystycznym dla gwary poznańskiej (por. skażYć zamiast skarżYć, dzieżawa zamiast dzierżawa, gupi zamiast głupi, suchać zamiast słuchać, czYmać zamiast trzYmać, SZCzYC zamiast strzYc itp.). 7 Jak wynika z tego, co dotąd powiedzieliśmy, wyraz juchta oznaczał oczywiście i oznacza jakiegokolwiek łobuza czy chuligana. Szczególnie często bywał jednak używany w wyrażeniu juchta Z Chwaliszewa. "Starzy poznaniacy - czytamy w Gazecie Poznańskiej, w artykule o przeszłości naszego miasta - z całą pewnością pamiętają międzywojenne określenie <<juchta z Chwaliszewa» ,,8 (dla ścisłości dodajmy, że określenie to jest starsze: bez wątpienia było znane już przed pierwszą wojną światową, a być może sięga głęboko w wiek XIX). Dlaczego z Chwaliszewa ? W tego rodzaju wyrażeniach przezwiskowych zawierających w swoim składzie nazwę miejscową nazwa ta jest najczęściej w ogóle nie umotywowana. W Poznaniu używa się więcej takich wyrażeń, na przykład elegant Z Mosiny «człowiek ubrany niegustownie, pretensjonalnie, z przesadną, małomiasteczkową elegancją» czy - rzadkie już dziś - Junek z Buku «człowiek nieokrzesany, prowincjusz - jak się u nas mawia - "z małego landu"». Jak powstało wyrażenie elegant Z Mosiny? Dlaczego właśnie Mosina stała się symbolem prowincjonalnej, małomiasteczkowej elegancji? Na te pytania nie ma racjonalnej odpowiedzi. Wykażemy to na przykładzie innych, podobnych wyrażeń. Przyjrzyjmy się naprzód ogólnopolskiemu, choć dziś już przestarzałemu Anglikowi Z Kołomyi. Powstanie tego wyrażenia wiąże się z modą angielską, która zaczęła się u nas szerzyć w XIX wieku, wraz z początkiem romantyzmu (przypomnijmy sobie w tym miejscu Hrabiego z Pana Tadeusza, pierwszą bodaj postać anglomana w naszej literaturze). Produktem tej mody był dżentelmen usiłujący ubierać się, zachowywać i wyrażać jak prawdziwy, rodowity Anglik. Oczywiście skutek tych usiłowań był bardzo różny: lepszy w wypadku światowców i bywalców europejskich stolic, którzy dobrze poznali angielską kulturę i mentalność, gorszy w wypadku prowincjuszy mających o całej tej angielszczyźnie dosyć niejasne i powierzchowne wyobrażenie. Właśnie taką lichą imitację angielskiego dżentelmena zaczęto określać mianem Anglika Z Kołomyi. Dlaczego właśnie z Kołomyi? Kołomyja to miasto nad Prutem na Pokuciu, na peryferiach historycznych ziem polskich, a zatem na głębokiej prowincji. Można więc powiedzieć, że miała wszelkie dane ku temu, by służyć jako uogólniony symbol prowincji i prowincjonalności. Z drugiej jednak strony miast takich jak Kołomyja, położonych na krańcach obszaru polskiej kultury, było w XIX wieku wiele (a wśród nich wiele w większym niż Kołomyja stopniu

"zabitych deskami", na przykład gdzieś wśród puszcz i błot poleskich). Dlaczego właśnie Kołomyi, w wyrażeniu Anglik Z Kołomyi, przypadło w udziale symbolizowanie całej polskiej prowincji? N a to pytanie, jak już stwierdziliśmy, nie ma racjonalnej odpowiedzi. Zadecydowały o tym jakieś całkiem przypadkowe, dziś już niemożliwe do ustalenia względy i okoliczności. Podobnie rzecz ma się z innymi miejscowościami, które stały się tradycyjnym przedmiotem kpin, najczęściej zresztą o zasięgu lokalnym. Jest rzeczą zrozumiałą, że pretensje do elegancji rościli sobie przede wszystkim mieszkańcy miejscowości podpoznańskich, którzy bywali stosunkowo często w Poznaniu i mieli okazję podziwiać wielkomiejski szyk. Jednak miasteczek w rodzaju Mosiny jest pod Poznaniem kilka, a tylko ona dostąpiła wątpliwego zaszczytu uwiecznienia w wyrażeniu elegant Z Mosiny. Bogu ducha winna Mosina odegrała tu taką rolę, jak w powiedzonkach warszawskich Grójec (frajer Z Grójca) czy Góra Kalwaria, w krakowskich - Pcim czy Kłaj itp. Jest w Polsce sporo miejscowości, które dla najbliższej okolicy są przedmiotem kpin i żartów jako rzekomy przykład głupoty, paraf iańszczyzny itd.: w Przemyślu mówi się fujara Z Mościsk, a w Lublinie - fujara Z BełżYc; na pograniczu Krakowskiego i Kieleckiego znane jest wyrażenie paryżanka Z Pińczowa, najbliższe co do znaczenia naszemu elegantowi Z Mosiny czy ogólnopolskiemu Anglikowi Z Kołomyi; wśród polskich Żydów tradycyjnym przedmiotem kpin byli Żydzi chełmscy, co dało początek wyrażeniu mądrzeć Z Chełma «głupiec»; inne wyśmiewane miejscowości to Gliniany w Sandomierskiem, Kiernozia w Płockiem (podobno jej mieszkańcy utrzymują, że na tamtejszej plebanii, w środku stołowego pokoju pod lampą, znajduje się środek świata), Rypin pod Włocławkiem (mówi się tam szlachcic spod Rypina «nieokrzesaniec, prowincjusz»); niektóre takie miejscowości zdobyły sobie "sławę" ogólnopolską, jak Osiek czy zwłaszcza Pacanów.

Oczywiście takie wykpiwane miejscowości nie są tylko naszą, polską specjalnością. Rzecz jest znana od czasów antycznych: w Grecji taką właśnie miejscowością (wskutek rzekomej głupoty mieszkańców) była Abdera (miejsce urodzenia Demokryta!), a w Azji Mniejszej rola ta przypadła całej krainie - Frygii. Nie inaczej jest i dziś: Francja ma w roli Pacanowa Saint-Maxient, Niemcy - Schildburg, Sch6ppenstadt i Krahwinkel, Holandia - Kampen, Belgia - Dinant, Dania - Molbo, Węgry - Ratol itd. Mosina może się więc pocieszyć tym, że nie jest w swoim pechu osamotniona; podobnie i Buk (Junek - ludowa wielkopolska postać imienia fanek - z Buku) 9.

Znacznie rzadziej zdarza się, że nazwa miejscowa, wchodząca w skład wyrażenia przezwiskowego, jest racjonalnie umotywowana i tę motywację powszechnie sobie uświadamiają, przynajmniej w momencie powstania wyrażenia przezwiskowego, użytkownicy języka. Właśnie taki wypadek zachodzi co do wyrażeniajuchta Z Chwaliszewa. Dlaczego Z Chwaliszewal Tłumaczy się to renomą, całkiem zresztą zasłużoną, tej poznańskiej dzielnicy. Chwaliszewo było po prostu, jak już wspomnieliśmy, dzielnicą juchtów, ich głównym siedliskiem i ostoją. Pamięć o tym przechowuje m.in. poznańska prasa. "Knajpyspelunki - czytamy w Głosie Wielkopolskim - otwierały tu swe podwoje

Bogdan Walczak

dopiero wieczorem, dla różnych juchtów i zyndrów, wśród których spory załatwiane były tylko przy pomocy noża"10. Tak było niegdyś na Chwaliszewie. Później, zwłaszcza w ostatnich dziesięcioleciach, wszystko zmieniło się gruntownie. "Dziś - pisze we wspomnianym wyżej artykule Gazeta Poznańska - Chwaliszewo leży na uboczu, ruch tu mały, a i juchtów także już nie ma" 11. A w Żartach znad Warty Konopińskiego i Ścisłowskiego pobrzmiewają wręcz tony nostalgii: "Nie ma już juchtów na Chwaliszewie, O ich wyczynach nikt dzisiaj nie wie, Sławę Czartorii pokrywa kurz"12.

Nie ma, ale byli - i ten fakt motywuje wyrażenie juchta z Chwaliszewa.

A samo wyrażenie z kolei stanowi zakorzeniony w języku Poznania przyczynek do historycznej już dziś charakterystyki tej poznańskiej dzielnicy. Język bowiem - co jest wprawdzie truizmem, ale może warto na koniec przypomnieć - przechowuje w swoich zasobach wiele pamiątek przeszłości, wiele - jak to nazywał Norwid - reliktów "archeologii żywotnej".

PRZYPISY

1 M. Rataj, Zaułki mojego miasta, Poznań 1962, s. 35 i 119.

2 L. Konopiński, W. Ścisłowski, Żarty znad Warty, Poznań 1983, s. 107.

3 S. Strugarek, Wuja Ceśku opowiada, Poznań 1977, s. 148.

4 J. Kubeł, Blubry starego Marycha (cytuję według maszynopisu łaskawie przez Autora udostępnionego Zakładowi Języka Polskiego Instytutu Filologii Polskiej DAM). 5 Mamy tu do czynienia z przejawami magii językowej, która polega na utożsamianiu wyrazu i nazywanej przez niego rzeczy. Na skutek magii językowej nazwy zjawisk i rzeczy groźnych i niebezpiecznych, wyrazy nieprzyzwoite itp. podlegają tabuizacji (społecznie usankcjonowanemu zakazowi użycia). Z kolei życiowa konieczność mówienia o desygnatach, których nazwy stanowią tabu językowe, prowadzi do powstawania wyrazów zastępczych, "złagodzonych", tzw. eufemizmów (w rodzaju do diaska l, holender itp.).

6 J. Karłowicz, A. A. Kryński, W. Niedźwiedzki, Słownikjęzyka polskiego, t. II, Warszawa 1902, s. 184.

7 Zob. B. Walczak, Juchta Z Chwaliszewa, Wprost nr 8, 1988, s. 26.

8 Gazeta Poznańska nr 285, 1983, s. 3.

9 Obszerniej piszę o tym w artykule Elegant Z Mosiny, Dzisiaj nr 50, 1991, s. 5. Przedruk (w nieco zmienionej wersji) w: Mosiniak nr 4, 1991, s. 2.

'O Głos Wielkopolski nr 59, 1984, s. 4.

" Gazeta Poznańska nr 285, 1983, s. 3.

12 L. Konopiński, W. Ścisłowski, op. ci1., s. 87.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania 1995 R.63 Nr1; Chwaliszewo dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry