Ó KOCIÓŁKU RW. GOTHARDA I KULCIE TEGO R. 133

Kronika Miasta Poznania: miesięcznik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1924.08.31 R.2 Nr7/8

Czas czytania: ok. 12 min.

Niemców (nIJ. durllllwnyrh) zachodziły pewnip ui-era.1J; rozumie ię, że wpływy t,akie mogły przenoit się także. prz€'z mi:eszczau (owi knIWY na [(nś i na Pomorzc ciągnący!). Dorywcze dane, ktMe }lrzytoczylilllY u góry, wska,zują j,ednak na' to, że recepcja kultu ni'l'mi,e('kiego- Gotharda w zi,emiach słowiallskich, odbywająca sir już Jość wcz.eśnie w 12-ym w:,eku i. to rwzej drogąi wpływów kocielnyrh i politycznych. niekoniecznie była zależna od silnj,Pj,gZ<'j imignwji żywiołu 'obcego. l\Iożnah za. to wzrost popuhrności t-ep.o kultu na przcłomif' z wipku l:2-g'o na 1i3-tY' tłomaczyć silniejszym w.pływem NiclllCów i w zwią,zku z tem przyjąć tworzenie się wtpdy w pa,l'afji św. (;othanla. w Poznaniu pcwneto skupienia Xiemców1.

Iim{) to wydaJe nam się dość wątpliwe. czy na samym tytule k(lI'i.oła św. Gotharda. w Poznaniu można oprzle wniosek o i<tnienin tamże osady ui,emieeki-ej przerllokar'yjnej, ",;O)).PI' tego, że paza,. !f-m nic dOl'howały się o uiPj żadne wzmianki i ż'e kult sam w P<>l:,je£' ma swe odrębne i dawne dziejle.

Podali-śmy tych kilka uwag o kulci.e św. Gotharda z,e względu n:1 int.eł"'iJH lokaJny Poznania - tyczą one przeeież j,eJnego 'Z najdawnipjszyl'łl jq'o kościołów - a pozatem (W wzg'lędu na znac'Ze,nip, jakip dla naszych wirków ';l'f'dnir'h po-hulają nawet wiotkie nici związków z Zachodem. Dr. T:e o d o r T y c.

Z .TĘZYKA DA WNYCn CECm)W Nr. 1'( )ZNANIA.

\\' dziele .Jl,llefa Lnka >;zewicza, poświ<;conem dziejom miasta (l'ozn:u'l 1Sa8), op;łOSZOllP zo-tały tfksty ustaw wich, tutejszych cf'ch{l\v. g-lównie z 1fj i 17 w;'eku (t. 1. str. iH9-4:30). Teksty te zawi,prają dość ci{>kawy materjał językowy. zwł:u;zcza z dziedziny tPl'hnil'Zllcj, dotyehcza. nietety, nipzupf'łni'i' wyzyskany. Lllka"zcwiez nie podał zna,czenia tych 'Wyrazów, a IUlwet mial co d<> uiektr'Jryr-h wątpliwośei. c,zy (lohrz-. j.e odczytał. g(lyż kładzie przy nil'h znak zlpytania. l'ierwszcm UZuIH:łni'eniem dzi,eła Lllka'szewieza jest monografja Karwowski,ego, Jotycząea cechu rybackiego (I'ozllall 1 U12). Z ohu wił:l' tych prac wybrałem pewne wyraienia ::;pecjałne, ktÓre nj,e są bez wartości. dla histurji nasz,ego języka oraz na,-;zej leksykografji. Płożyłem je w l'oT'ząd'ku alfabetycznym i. objaśniając z,lIaczenie. IJrzytaez:un od)lowi8Jnie cytaty ze żrÓdeł

KRONIKA MIASTA POZNANIA

(Luk. Kar.); prÓcz t,ogo powolując się niekiedy na słownik t. zw.

wars'zawski (War.) oraz .,Praca Filologiczna" (Pr. Fil.). Słowniczek.

.A l m e l k a, tOl1ebka, kaleta, równi,eż hdownic. zam. almerka z almerja" ła,c. annarium. Amelki te haftowali w 17 w. wiechowni.cy. Łuk. 322 (pisze on: ameliki). A m e r, a właściwi.e H a m 'e r, hamernia. kuźnica, z nm. .,(:Miecznik) głownię, z a m r a przynics:oną. toczyć ma. wła,;;aą ręką". I.uk. 378. A s t, u .złotników: ozJoba w ks'ztałcie gałzi z nm. ..Picrścieii.

i. kuhek z astem". Luk. 413. E a ć m a. g i, rodzaj ohuwia wch()uilicgo. "Bać.magi' z kapriami" obowiązani byli 'w 17 w. wykonywać sz'cwcy. jako sztukr na polską robot!: ubok ,.hut.Ów sa.fjanowych" i "ciżem żółtyeh". Luk. 344. Raj z e e, e r, w eeeh;cwh warszawskich: bezeemcister. nm. Bei-' si-t.zer, Be.isit,zmeistc-r. członek epclm, delegowany na gospodę ezelaJdni.ezą. ",Ojciec gOo:ipod\ni i. baljlzeef'T". I.uk. 376.

C a j t, t.eTffiin dodatkowy u majstra dla ucznIa zamiejscowego, 'z nm. "Wdowę lub eórkę mistrzowską pojmujący od e e y t a i pół sztuki wole u". Luk. 421. Por. ,.cajtownik. terminator rzemieślniczy, CZlS0WO praktykują-ey." 'Var. (J uu za r. oglądacz, rcwid'ent z n 111. Zusehauer. ,.KtÓryby p:rat ni'.3zdrowe bydło zabił, a c u d z a r (I w i e przyjdą i obejrzą to mię6o, iż nie jest godne ku prz,eda.niu, ma bydź to mięso. wzięte i do rzeki. wrzucone". łk. 412. War. podaje mylne źródło tego wyrazu. F a j r a n t, od'poC'zynek wieczorny po pr,a'cy, mn. "Fei,erahend".

"U którego z braci robotę mieć n a f a i e r u u t". Lnk.

324, tj. w godzina.ch odpoczynkowy;chl. To, eo rzemeślnicy/ otrzymują za taką pracę, 'Zwie się .,przymytkiem" albo "nadrobkiern". Już Y 11 a., wi'8.cz,erza, kolacja, a stąd, i j li 'Ż Y 11"0 W a ć, wiecz.erzać, jeść pod wieczór, por. War. ,.,Pr,zyjęty wstępnego położyć. winien bra.eiom gr. 12, W pi,s.a.rzowi 2 i. już y n ę na wszystkie mi.strze według przepomożenia swego uczynić". Łuk. 378. L i c e, u garbarzy:. p.. 1\1 i z dra.

"

:\1 i z d r a,. 11 g;ubarzy: .strona, \YoC'wnętrza, skóry, od mięsa. za - lice - (liczko) :otrona jej prawa. gÓrna powierzchuia, vVar. Cyt. p. P o r a z, :\J ł II d R Z e II B k a s [ n ż b a, 1\1: ł o d s z e ń s t w o, funkcja, m]od::-zego majstra, nowo przyjętego do cechu, polegająca na pC'wuych po:,;lugaeh w zgTomadz.eniu i w kościf'le. "Przez rok j-eden lILa lI(lpra.wiai', "lnżl)(: mlo'll..;z,eI'rską" Kar. 21. I'l'zec. S t a r s z e li s t. w o. funkcja. .starSZ,ellRka.

U IJ i e g a n a ,.; ł 11 Ż ba. czynnoś(' P0'słailCza; Jo dziś dnia posłailca gminnego zu\Yią w \Vi-e.lkopolsc,e: o b i {} g a ł :'. .,1'0 odprawieniu .sztuk służbę kościelną i o b i. Ci g a n ą j.cmu przyzwoita odprawiać; rozkazy brackie dopMy, do[}ł.Jki (l rugi na mil'jse,o j'ego ni'G nastąpi. wyko\lyw:lI'! (1110Wli o świ,e,żo przyjętym mistr'zu). Luk.

O m y k. w opi,s' e sztuki maj..;tr,ow.sk:ej (majstersztyku) u miel:zników: "a ua tej glowicy (mieczo'W,ej) ma być o m y k ó w t; subtelnych mosiężnyclc. Luk. 378. Jconak'ż,e Łuk. a,lbo mylnie odczytal tekst, albo też O[Y.trł się na. wadliwym tekcie, w op;sie bowi-em identycznej sztuki. u majstrów kmkow"kich, przytoczonym przez prof. A. Brilcknura, \y Pr. Fi1. VI. 4Q. u <tęp powyższy brzmi: "...ma.

być o n i t k ó w osiem mo:oią.:1zowych subt'elnych". Za:'; o n i t e k - gwóźdź z' rozpla:;oz,czoną g{,'v,ką, zakówk:l. nm. Verni-/'tuug', Ni,ctnage1. p a t r j () t a, l'OLlak: "tut,ejl:.;zy 11':1, t r j o t nO' (w prJ'ieciwieilstwie o "desydentÓw" czyli ludzi iuuPj religjoi i obcego szczepu). Luki. 371. p Q d m i s t r z' ,e k, podmajRtrzy. starszy czeladuik. Kar. 28. p o k l a t, p. P u k l a d. l' o r a: z, u skórników: ślad' l'0rz.ezania, l,ekki,e za,cięci.e 'W przeciwieilstwie do .,głębokiego prz,eTŻnięcia". "Od p 0r a z li nit m i. e z d z r z a każuego gr. G . . . . . . na l i c u gr. 2". LuK 385. p o t a r ż n a - lina - a. potarż, "szuur, idą.cy od kryjówki myśliwego aż do ptasznika, a za któr,ego pociągnięciem sieć. rozsta'\viana znpada " War. (od sł. potargnąć) pociągnąć -. U powrożnik6w w 16 w. kandydat na, mi.strza powinien był wykonać, jako sztuki.: "linę dobrą warowną, długą sążni mniej lub wi.ęcej GO; na kaczki p o t a r żną

KRONIKA MIASTA POZNANtA

na Gl! sążni; która ma być miąi;;zą.. .. po- 12 nicj z czesanych kOl1Jpi" Luk. 363. Pół b r a t e k, u1Joższy członek cechu, który wnosi. przy zapisie połowI,: opłat. {T szewc{lw w 17. w. .,lndzie miejscy. ktÓrych nie Rta,ć na otrzymani'B I.'ałego mistrzowstwa, wkupują .się za pół b r a t k ó w" Luk. 347. P r z c d aj" sprz<3daż. posp;Jlite do dzi u ludu. "AIJy. żaden z braci zkądiną;d d,o POZllaui:1: n a p r z e d a j, obuwia przywozić nie ważył się, a temwi(cej Zydzi, zoci, Orrnianie. Litwa" Luk. 345. P r z e fi i a n ,e k, skażone p r z y w i a 11 ,e k, "przemianowanie" ucznia na cz'eladnika, 'Wyzwoli1lY, U Luk. 368 czytamy 'J stolarza,ch: .,Uczący się rzemiosła tego na p r z e - m i a n k i na 16 mil w powiecie pozuailskim do miasta Rtołeczl1cg'o Poznania, l}rzy.chodzić mają". "AIJY IJeLlnarze. wyuczywszy chłopca rzemiosła, pospłali go do, starszych bractwa, pozmu1skiego na wyzwol,eni'0 czyli. na IJ r z y w i a n e k" tamże :38H. W cechach warszawskich czeladź po r z y w i a n k O w a oznaczała nc'Wowyzwoloną. p u k l a d, et właściwie p u k l a t, przykrycie llad pojazdem, 1'. \lVar. U stelnu(chów trz,c1Ja 1Jyło wykouać ula uuowodn1enia breglości w rzemiośle "p u kła d na ,cztery osolJY" ł.u.@. 372. H o IJ i e n i e c, niewłaściwie r u b i e n i e c, parobek, zwyczajny robotnik u majstral cechowego. \IV War. tylko - Jziecię. "A je'l..13liby który r LI b i e n i e c ożenił się 'W mieHcic albo miasteczku ktÓremkolwiek na G mil około Poznania, a towarzyszem chciał' zostać, tedy taki ma. być przypuzczony za towarzysz," Luk. 418. I .

11 Y 11 k 1J l a c II, toż co. r y n g r a f - "blas,zka wy,pukła, mLJ,częściej kształtu pÓłksiężyca, z wyGbrai,eniem M. Bo:-\kiej lul. Chrystusa. noszona przez rycerzy na pier,,:iaeh" War. W paśnicz,c,m rzemio.śle w 17 w. taki 1Jył majf.itersztyk: ..pa;;; rzemi,enl1Y z' sprzączką, z r y n k b l a c h ,c m. literami wybijane:rpi. M a r y 30, Z zamki,em śrulJOwanym z 4 odami" Luk. 420. S (' h ad z k a s Ul c h od z i'e n n a, z,ebranie majstrów kwartalne.

Kar. 21.

S o w i ty. pod.wójny. Sztuka u mipchowl1ików: "para rękawicfi o w i t Y c h. roznym .,włoskiego waeka" i Luk. 320.

S P (I w i e d z i e ć. wypowi,cdzieć. wymc',owr<\ dziś jeszcz,e po.. p(llit'e ua Pomorzu. ..Towarzy:sz powinien mi!'!' jatkę. która będzie w})fzód s p o w i. e d z i a n a" (u sz,ewców) Luk. 3441.

jedwabiem o:sobliwegowyszywanych" '<)bok rodzaju "mie::;zka' cs z I) 'i, pif;tro. kOlldyguaeja. z lIm., p. T I" a w i. ,e t a. S ż t u r o wać. z 11m. ,sf.oren. inaczej ,.partal", wykonywać rzemiosło. ni,e należąc do cechu. i w ten sposób szkJdzić lllU; rnaj'itrów takich zwano "szturarzami." albO' ..sztularzami", a na:wet .,stolarzamu", p. Pr. Fil. YI. 44. ,.Któryby się rz'emiosła. tego wyuczywszy do innegO' miasta wywędrowal, gdzie było rzemiosło niecechowe, i tam lJY s z t u r o wał, takowy będzie winien znowu rzemiosła się nczYl" (o rzeźnikach) Łuk. 413. T a c h e r. o skórach: dziesiątek. z nm. decker. decher, p. Z I) l.

T o b a rek, również t a b o rg. z nm. Ta,gwerk, .,dzienna, praca obowiązkowa" War. dniówka, urobek dzi,enny. "Gdy t.owarzysz urobi t o h a rek więcej nad j,edtm, t,edy mu pl"zyjdzie od mistrza 4 szelągi" Łuk. 3G5. ,.Aby 4 czapki przedniej wełny robione były (p'zez towarzyszów) na t a b o r g" tamże 423. }'or. Pr. Fil. VI. 47. T r a w i e t a, h'i'lkowanie. fr. travett,c. Sztuka majstr'Jwska li malarzy w 1G 'W.: .,wizerHllBk kamienky podług wej fantazji. . . 3 s z o fi y wzgórz. drzwi, okna, w;-;chody, kominy, piwnice, t r a w i e t y, izby, komory i inne wszY8tkie miejsea, w budO'waniu potrzebne, pokazać, ohowiązani będą" Luk. 425. T r y L o wać, u'i-\uwać z r<)boty za karę, z nm\. tf'ihel!. "Towarzysz, jeźU co wystąpi, albo mistrzowi co winien lub zalJierz,e a powędruje precz, tedy ma bydź t r y b o w a n weJług zwyczaju innych cechów" (u powroźnikÓw) Łuk. 3();-}.

T r y i J Ó w k a, rozkaz u15unięcia z roboty, jako kara. ..A gllyoy który towarzysz bez opowiedzenia się ousz'edł od mistrza w£'go albo. eksces jaki llezyniwS'zy, z :mia.8ta. powędrował, a nie powróciłby :się w ćwierć roku, za takim t r y - b ó w k a ma być z bra'ctowa posłana, i ni.e ma między .

KRONIKA MIASTA POZNANIAtowarzyszami mieć miejsca, aż się powróci i sprawę da z si,ebi'e" (u siodlarzy) łuk. 418. Por. Pr. Fil. VI. 50. U r o d u l i s t, metryka urodzenia, zwana dawniej również l i s t (u-)rodzaj"ny. Kar. 9: U r z c h n i e n i e. ryb: tarlo. :ikładanie ikry. Kar. 10. W okoHcach Świ,ecia mówią, że ryby, ,.jcrzchną. się", a na Kaszubach "nierzchną, się" w znacz'iJniu: trą się, mrzeszczą się. Wo c h l, o n, oznaczał nie tylko zarobek tyg'odn'owy czyli "tygodniÓwkę" - nm. W ochenlohn, lec,z i za dłuższy okres czasu. np. dwutygodniowy - "Fercentag" na.-;zych rzcn'iclniklnv. ",Y II " h lon dwuniBdzielny". Luk. 4m3. VV y k u s z, niBwJaściwie w i l k u s z, strażnica pr7Y murze miejbkim, baszta, pod opieką. ,c.echu zos.tająca, Jac. pr0pugnacUlil.ffi. Szewcy w 17. w. obowiązani byli "muszkiet dohry do w i l k 11:; Z u brackiego oddać". Luk. 344. Z le wać, - krnszec - sh1piać go w bryłę, czynić zeil zle.owek czyli szbbQ. "Aby kupcy i ludzie jakiejkolwirek kondycji srebra, ani złota zlewać. . . nie ważyli się" (ustawa cechu złotników z 16 w.) Łuk. 403. Z o ł. Z o ł y. u sk6rn'ków: kadź wapienna albo dół z cieczą wapienną. (wapnem) do 'wyprawy skór, nml. Aescher. Ustawa ciechu garbarski,ego z Hj8 r. :;tanowi.: Żadf'n towarzysz nie fJ(lwinien t et c h r a m i (p. w.) skór do z O ł mistrzowskich przykladać, tylko po 3 skóry jajowicze, pod vdną złotJ8go jednego". Luk. 38f1. Z r a z, raczej ..zrzaz", n skórników: otwór w sk"lrz,e. Jlorwsta.ly w.-ikutek zel'żnicia mięsa. vVspomnian:i wyżej u-:;tawa cf'chu z 1(;8:2 r. nakazuj'0 kandydatuwi' Ha mistrza ..rz<]źnicze dziury albo z r a z y pozaszywać". Luk. :383. Z e]l; Ja. hulka, wTaz do (lziH dnia II hILlu znany. ..Z l lll't' ł z ma::;1em (t. j. hułck maślanych), kohmzy (t.. j- ciastek) sprzedawać wcJ!ug' starf'go zwyczaju nikt przelL Hatu8Z'0l1l' nie ma, tylko l/rada" takż,e i pi!'kać,". - lTstawa c!'chu piekarzy z 155;) r. Luk. 405. Bolesław 8laski.

TRYUMF POZNAŃSKI na radosmJ: wi.ktorję K. .Jego M. po wzięciu Smoleńska, ktÓry się odprawował dnia 3 lipca 1611. (Dukańczenie. ) Po ogólnem przedstawi,eniu ważnaści abchodu przechadzi autor da opisu uraczystości pa kościałach, na zamku, a zwłaszcza na rynku przed ratuszem. Dla charakterystyki dawnych obchodów przytacza ię opis uroczyst.ości przeo ratuszem w całaści.

RATUSZ.

Dwif' piechotne chorągwi i doyć niemałe, Trzecia usarska, wszystkie prawic okazałe WY8oko wywieszone, a zaś gdzie trąbiono, W kolo Ratusza ganek pięknie opasano Malowaniem pozornym, nie-jako stra.s,zli.wym, Co ię pf)chwalić godzi, co Panu żyezliwym.

Na onym malowaniu był pożar Smoleński, Działa wif'lkie ku murom, także i szturm ciQ7.Id.

()rzPł czarny daleko od swojej korony, Od białego na póły prawie umorzony) Który na piersiach iego stojąc pasie oczy.

A z czarnego trumieniem krew się bardzo toczy.

W czas to nań, bo dwie głowie 1) a jednej koron1e, Nie zgodzą się, ja niewiem, jako w której stronie.

W bębny hito, strzelano, nuż i piesze szyki.

Na Ratuszu trębaczów pełno i muzyki.

Acz na pl'ędce, bo trzy dni czasu tylko mieli, Przeil tym ,jak się nowiny tf'j to dowiedzieli.

Ktemu Rynek jarmarkiem wszy tek zacieni{)ny, Tylko co sztukę placu było z jednej strony.

J,(lnak piechoty dosyć, a oprócz mief'zczanów, Bito z rusznic ochotnie z gm;pod różnych panów.

Pod dwiema chorągwiami pieszych dwieście hyło; Szypusze") przygrawali, )]a.oo patrzyć miło.

Ta była wojewady Łęczyckiego, który, Zaci:gnął na ten Triumf insze senatory,

1) dwie głowy, liczba podwójna.

2) szympo8ze, grajkowie. muzykanci.

KRO:NIKA MIAST A POZNANIA

'Więc trzydzie€;d szen'gów chędugo uhranyeh, Niemców nato z armatą dość przygotowanych.

A {lo piąciu w ",zert'!!-'u, wowu pięć Wp zbrojach PD murzyiisku o..:ohi(' 3) llwil' w różnych zawojaeh.

Czt"rnacie na kształt ll1okwy więźniÓw powiązanych.

W białe suknie i ezapki przystojnie ubranych.

Glowę Hciętej o",oby za llimi nif'sion o Na kopiej, a wszędy czoh'm bić kazano.

Za tym sit'(lmdzipiąt różnych cpchów z rnśnicami, Szło z bębny w koło Rynku też pud chorą,'"Wiall1i.

Trzydzieści dzilłł i cztery w kDło rozsl(]z()no Zamek także armatą hojniH opatrzono.

. Takżc Hatusz i wagę, insze kamienice, Oprócz teg{) były też i ręczne rusznice.

StrzelaJlO nieprzestając dwie dobfłJ g'Orlzinin 4), Kto temu zemną nie rad, llicch okrutni\' zgiJlie.

Bito z dział czas niemały z południa goozina.

Tak nam była pożądlla, :imaczna to llowina.

Z ręcznej strzdb) strzelan{) prawil' od poranku.

iało co nie w gromadzie, ale bi'z przc.-<bmku. Po obieozie 'wielekroć ogromnie trzelano, Na zamku, a wieczorem zaś race puszczanu.

Kto POWOdl'lll wszystkieg-o o tym mówić szkoda, Wszy:-;cy, że z bracią zaeny wojewuda.

On :-;koro tę nowinę jedno przynlf',;iOllO, Po:-;łal do wszech kościolów, by Roga e!nval;fUo.

Udrrzono {lO w:izy:-:tkich kościołach wr dzwony, Nie jeden się zdziwił i był zatrwużony.

Więc i rada prze::lawna Miasta PoznaIlskie{!o.

Pomagala oehotllie z pospol..:twcl1l W:izy:.;tkiego.

Dla czego głośnym rymem takuwe radości, Opisać mi się zdało, i ludzkie życzności.

Niechajże żyje Król Pan naf;Z a nieprzyjaciele, Zwycięstwem Bóg pod nogi jeg-o niechaj ścielp.

I wy, którzy się w sławie i w cnocie kochacil', Którzy nowin pocip..:znych zawsze wyglądacie, Winczujcie zdrowia Panu, by za jPgo cnoty, Dał mu Pan Bóg lUt ziemi przy 8zczęściu wiek złoty.

a) osoby, IiczbCII podwójna. 4) godziny, li!.\zba podwójna.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Kronika Miasta Poznania: miesięcznik poświęcony sprawom kulturalnym stoł. m. Poznania: organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania 1924.08.31 R.2 Nr7/8 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry