GAZ

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1833.08.08 Nr183

Czas czytania: ok. 10 min.

Wielkiego I

ETA

Xiestwa POZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W. JDekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowśhi.

! - - 1 Jłi?183.- W Czwartek dnia 8. Sierpnia 1833.

Wiadolllości zagraniczne.

w 'l o c li y. Z N e a p o l u , dnia g. Lipca.

Wczoraj «rana byliśmy lU świadkami nadzwyczajnego, bardzo smutnego zjawiska. O godz. jj. zrana, podczas nieznośnego skwaru i gęsiego powietrza, wzniosła się nad morzem w kierunku ku przylądkowi Posilippo trąba morska, która coraz bardziej się rozwijając, nartszcie ogromny utworzyła slup, sięgający aż pod sklepienie obłoków. Podobną bAła do słupów dymu Wezuwiusza, z tą tylko różnicą, ie się na górze i u dołu wszystko w niej burzyło. Powolnym pochodem zbliżała się ku miastu, trąciła o twierdzę dell'U ovo, gdzie zerwała banderę, pominęła wszelako szczęściem port. Na rogu Molps, w bliskości latarni porwała jednak barkę i cisnęła ją na przeciwległe kazematy. Z osób znajdujących się na tym siatku jedna natychmiast umarła, a dwie zostały ciężko ranione. Stąd pociągnęła ta trąba 6a płac, ii Cannino nazwany, nadwerężyła nieco w drodze goeletę neapołitańską i bryg joński, zerwała dachy z kąpieli nadmorskich, których deski daleko z sobą w powietrze uniosła i ro»hila się nareezcie o brzegi. Później widzieliśmy jeszcze dwie mniejsze trąby, ciągnące po na wysokości morskiej.

Z dnia 12. Li pca.

Na brygu wojennym tunełańskiro przybył tu Pułkownik piechoty Selim Aga, r licznym orszakiem wysłany od Deja tamecznego, celem zawarcia układu z rządem naszym. Przy. wiózł własnoręczne pismo Deja do Monarchy naszego, i ma zlecenie zapewnić ustnie o największej jego przyjaźni. Odbywa kwarantanę w lazarecie Posilipp. Z dnia 15. Lipca.

(Gaz, Powsz.) - Pierwsze wiadomości o uknutym spisku rozeszły się prędkością błyskawicy fio wszystkich prowisieyach pań« etwa; natychmiast nadeszły zewsząd adresy, mianowicie od wojska do Króla, wynurzające oburzenie powszechne z przyczyny tego ohydnego zamachu, oraz uczucia przywiązania niezachwianego ku osobie N. Pana. Przecież ponura także nastała obawa pfzecl przyszłością. Odpowiedź Króla na adresy podane była nadzwyczaj łaskawa. Oświadczył N. Pan, że lubo kilku wojskowych o zbrodnię państwa obwiniono, i z tej przyczyny sprawiedliwie stracono, on jednak szacunku swego ku armii i flocie nie zmniejszy. Okazał podobnie ufność ku nim, gdyż właśnie w tej chwili, kiedy spisek ten odkryto, jej szertgorn się powierzył. - *T» k więc po ogłoszeniu tej łaskawej odezwy wszelka obawa znikła. - Gazeta Nadworna poczy rzenie, kiedy właśnie przy takiej sposobności najdzielniój się objawiła powszechna miłość i szczere przywiązanie, którem narud cały ku «sobie N. Pana i tronowi przejęty.

11 e l g i a , Z Bruxelli, dnia 29. Lipca.

Xiążę nowo narodzony nie ma mieć, jak leraz glps*ą, nadanego sobie pewnego przydomku; ows*em nazy waćgo będą urzędownie «yłko "Następca tronu." Fan Meeus, Gubernator banku, udat się wczoraj do Paryia. F 2 a n c y a.

Z Paryża, dnia 27. Lipca.

Marszałek Clausel przyjął ofiarowane mu Prezesostwo Kornmissyi, wybranej przez osadników w Algierze. W piśmie swojem pod dniem 20. b. m. donosząc Marszałek o ten» przyjęciu, wyraża: "Minister wojny zapewnił miej przed trzema dniami, iź wyznaczył milion franków na wystawienie warowni w Algierze i dodał: Nie mogę pomyśleć, aby MinitVu-yum miało sje, ośmielić podać projekt, izby zaniechano posiadania lego kraju. Takie są własne jego słowa." Według twierdzenia dzienników oppozycyjnych, Hrabia Bourmont nie jest jeszcze wymazany z listy Marszałków. C o u r r i e r fran ca is mniema, iż Marsrałek Soult każe go leraz wymazać z powodu, iż Hrabia wszedł w służbę Dora Miguela. A ng li a.

Z L o n d y n u, dnia 27. Lipca.

W Izbie Wschodnio Indyjskiej odbyło się wczoraj nadzwyczajne zgromadzeni« właścicieli obligacyi Wscbodnio-Indyjekich, koń' cem zastanowienia uię nad bilem w wydziale poprawionym dla zawarcia układów z towarzystwem Wschodnio - Indyjskićm, oraz dla polepszenia organizacyi Indyów Angielskich. Przewodniczący Pan Majoribanke, oznajmił zgromadzonym, ie Izba Dyrektorów uchwaliła petycyą mającą być przeciw pewnym częściom bilu Izbie niższej podaną, którejto p«fycyi właśnie posiedzeniu temu udzielić zamyśla. Narzekają w niej, że każdy uczynek Dyrektorów bez appcJIacyi ma ulegać rozSlrzygnieniu kontroli Wschodnio - Indyj skiej.

Przyznają wprawdzie, ie gdzie dwa ciała w wykonywaniu sądownictwa konkurują, koniecznie jćdno z nich powinno mieć władzę dozorującą; uważano wszelako, ie appellacya od kontroli Wschodnio Indyjskiej do'obu Izb i'arlaraentowych powinna być dozwolona, oraz źe jeśli sprawa, względem której 3Ppeliacya nastąp.ćby miała, byłaby cechy po

litycznej i wymagała ukrycia, aby łęsS powierzono wydziałowi tajnemu. Czynią oraz zarzuty przeciw znacznym odmianom, przedsięwziętym w miejscowej organizacyi wIndyach, wedle których Generalny Namiestnik nieokreśloną prawie obdarzony władzą, zaś Namiestnikewie w Madras i Bombaj na władz; swojej wielki ponoszą uszczerbek. Uznają wprawdzie konieczność obmyślenia stosownej organizacyi prowincyi północno-zachodnich Bengalii, wynurzają wszelako adanie, że celu tego tańszym i skuteczniejszy m sposobem dostąpić można. Zanoszą zażalenia, ie tak wielkie mnóstwo nowych urzędników ustanowiono, co za sobą nieodbicie znaczne pociąga wydatki. Protestują tudzież przeciw powiększeniu zakładów duchownych wIndyach; obecnie kosztują one (tak bowiem wyraża petycyą) l Lac 66,363 rupiów, zaś wedle nowego systematu, podług którego kraj zamiast jednego, 3 Biskupów i y kapłanów kościoła szkockiego mieć będzie, koszta wynosić będą 2 Lace 809.000 rupiów; nie przytoczono jednakowo żadnej przyczyny IIa pomnożenie takowe posad duchownych, zatem też idzie, że obywatele Indyów nie są skłonni do wydawania pieniędzy swoich na takowe zakłady. Ganią także w lej petycyi plan, mający służyć za podstawę wykształceniu urzędników cywilnych towarzystwa w Hajlejbury. Rozumieją, iź ogólny systemat instrukcyi na pierwszeństwo zasługuje; zakład ów (wyraża ta petyeya) kosztuje towarzystwo rocznie 10,000 funt., a wydatek ten łatwo oszczędzić można. Ku końcowi upraszają Izbę niższą, aby na tę proteetacyą wzgląd mieć raczyła i bil ten wedle życzeń supplikantów odmieniła. Pan Poynder, członek towarzystwa, żądał, aby paragraf dotyczący się pomnożenia posad duchownych opuszczono, kiedy sprawiedliwość takiego pomnożenia wymaga, w przeciągu albowiem lat 10 nie mniej jak 4 Biskupów brzemieniu swoich funkcyi i obowiązków uległo. Przeciwnego był zdania Pan Brydgea, oświadczają«, iż to właśnie w naszych czasach niedorzeczność i obłuda, pod płaszczem świętości religijnych ukryta, wszędzie się rozprzestrzenia; gdy on w służbę towarzystwa wstępował, było w całych Indyach $ tylko duchownych, a lud naówczas równie był uczciwym i rzetelnym, jak teraz, a choćby Biskupi kopami z nieba spadali, nie byłoby to jednak środo kiena do nawrócenia krajowców Indyjskich. - Sir C Forbee nie chciał nic wiedzieć o całym bilu, poczytując go za łupiestwo nietylko na towarzystwie, lecz tez na krajowcach Indyów Wschodnich pepełnionern; wynurzał nadzieję, że inni Dyrektorowie wkrótce

mianowani Izbie wyższej podadzą pfotestacyą przeciwko całemu bilowi; najdzieinićj jednak powstawał na len warunek bilu, stosownie do którego adwokatom i mecenasom bez pr?yzwolenia Dyrtktorów ma być wolno udawać się do Indyów i tam praktykować; rozumiał, ii skutkiem tego b ę d ti e, że lichy cech tych czerńców, hurmem wyruszywszy do Indyów, tam zaszczepi w mieszkańcach sarody pieniactwa. Równego zdania był Pan Gilchrist, twierdząc a bogobojną miną, ii szczerze życzy, aby Opatrzność łaskawa ocaliła Indye od każdego utrapienia, prtedewszystkiem zaś od stad Biskupów, i rojów adwokatów. Nareszcie uchwalono przełożoną petycyą. Gazety tutejsze przypominają raport o zdobyciu portu Ponza przez Kapitana N apier, dnia su. Lutego 1813. roku, który miał tylko dwa okręty i szczupły oddział uojska lądowego. Cztery rnpcne baterye broniły wspomnionego portu; wszelako N apier w krótkim czasie przymusił wystrzały nieprzyjacielskie do milczenia, i załogę wziął w niewolą wojenną. U d tego czynu wojennego pochodzi tytuł, jaki teraz ma w służbie Dom Pedra. Jest on synowcem Lorda N apier, Szambelana królewskiego.

Zapewniają, ii w końcu przyszłego miesiąca lub na początku Września, Król J mć zwiedzi Portsmouth i pdprawi tam, przegląd okrętów wojennych. Niedaleko Gravesend stoi statek pocztowy najęty przez agentów Don Miguela, z 210 ludźmi, którzy się do wojska jego zaciągnęli, a nic nie jadłszy od 48 godzin, błagają litości mieszkańców; ci zaś radziby się uwolnić od tego przybytku ubogichs z w t c y a, Z Chrystyanii, dn. 19. Lipca.

Wczoraj po południu przybył tu Królewicz następca tro n u, wśród wystrzałów działowych z twierdzy Aggerhus i korwety Oernen, tudzież radosnych okrzyków licznie zgromadzonego ludu.

ROZlllaite wiadolllości.

Z P o z n a n i a, dnia 7. Sierpnia. - Międay uroczystościami, które tu dnia 3. Sierpnia »ic odbyły, 'zasługuje jeszcze na szczególne wspomnienie uroczystość odbyta na pamiątkę fundacyi tutejszego zakładu dla sierót miej-«kich w której także sierotki instytutu Radzcy Konsystorskiego P. Jakoba udział miały. W obecności JW. komenderującego Generała i innych znamienitych osób nastąpiła dymiseya 5chłopców, których do rolnych majstrów na naukę oddano, oraz przyjęcie 5 innych osieroconych i zaniedbanych d ?itci.

Pewien mechanik we Francyi wynalazł automat, który każde nazwisko, jakie kto zechce, pisać umie. Wyborny wynalazek, który wielu urzędom może być przydatnym. Franciszek August Wicehrabia de Chateaubriand, sławny francuzki statysta i autor, urodził się w Combourg w Bretanii r. 1769. Jest on siostrzeńcem sławnego Malesherbes. R. 1786. wstąpił w służbę wojskową. Gdy rewolucya wybuchła, emigrował r. 1790. do Ameryki północnej, lecz już r. 179r. wrócił do Europy i pod Kondeuszem wałczył przeciw własnej ojcjyznie w szeregach emigrantów. Pod 'Napoleonem powrócił znowu do Francyi, piastował kilka urzędów poselskich, lecz po straceniu Xiecia Enghien podał się o uwolnienie. W latach 1806.11807. podróżował po Palestynie i podróży tej wydał bardzo ciekawe rnalowiczne <)j>ianie. Roku igil. został członkie'm francuzkiej akademii nauk. Po upadku Napoleona wydał ważne i sławne pismo ulotne na korzyść Bur« bonów, których zawsze wiernym był stronnikiem. Po powrocie Napoleona r. i8i5. uciekł z Ludwikiem XVI I I, uo Gandawy, skąd zoowu po stu dniach powrócił z tymże do Paryża, gdzie Parem mianowany został. Pod Burbonami bywał koleją Ministrem i Posłem i często dla zasad liberalnych wpadał w niełaskę. Przeciw Ministeryum Polignaca energicznie w Izbie Parów wystąpił, nie należał jednak do rewolucyi lipcowej z r. 1830- Później mową jędrną wyraził się w Izbie Parów na korzyść Xiecia Bordeaux. Ponieważ, równie jak wielu innych P arów, nie chciał złożyć przysięgi wierności Królowi Ludwikowi Filipowi, więc z.lzby Parów wystąpił. Odtąd pismami i czynem okazuje się największym zwolennikiem Henryka V. i prawości (J egitimite). W czasie uwięzienia Xieznej Berry wydał w obronie jej pismo, kończące się terni wyrazy: "Madame, votrefils III mon roi (P ani, jej syn jest Królem moim)- V Oskarżony oto, przez Sąd Assysów, uwolniony zastał. Chateaubriand jest jednym z największych żyjących autorów francuzkich, a styl jego jest klassyczny, poprawny, wyborny i kwiecisty. Panu Jacquemin, lekarzowi więzienia la Force w Paryżu, skradziono wieczorem perspektywkę przy wychodziezteatru PalaisRoyal. Odwiedzając nazajutrz więzienie, uskarżał się mocno na niewdzięczność złodziejów, co tak źle wynagradzają mu trudy, jakie dla nich ponosi. "Masz VV Pan słuszność uskarżania się, rzekł weteran tej lekkomyślnej zgrai, źle zro główek mógł się tak dalece zapomnieć, ażeby na WP an u zręczności swojej doświadczał. Martwi mię to mocno, że wyjść nie mogę, inaczej miałbyś W Pan w kilku godzinach wiadomość o swojej perspektywie. Lecz zaczekaj P ani - wczoraj wieczorem w Palais Royal - opisz mi Pan owę perspekty wkę, a jeśli mie jest; jeszcze w rękujouj£ajo(kupującegoskradzione: rzeczy), toodbitrzeszjg WP an nh zawodnie." Złodziej ten dało tern znać swojemu współpracownikowi za więził niem i nazajutrz odniesiono jierspektywkę. Dyrektorowi więzienia z proźbą.oddania jej doktorowi J acqiuinm. Podobny przypadek zdarzył się dawniej adwokat-o.wi Pan« Lebon, który cjęsto zatrudniał się obroną zbrodniarzy przed Sądem A-ssyzów. Małżonce jego skradziono pewnego wieczora w ttatrze szal kaszemirski, na co Pan Lebon żalił się przed zlodziejami w więzieniu. "W teatrze wzięto szal!" zawołał jeden z jego klientów, "to szkaradnie! Ale wiem, jak na szczęście, kto dnia owego był w teatrze na straży," i zaraz nazajutrz, podobnie jak p&rspekjywę Panu Jac«,u*min, oddano takie szat właścicielce. (Rozm. Lw.) P anna de Scuderi wyprowadza słowococuefre z włoskiego civetla (sowa). Powiada, że dla tego tok nazwano kobiety, które wszelkiemi sposobami przynęcają mężczyzn do siebie, ponieważ sowy umieją także mnóstwo małych ptaków około siebie zgromadzać. I w samej i sto cie każda, zalotną kobietę nazywają we Włoszech civetta, cicertiiiu. Pan Menage zaś początek słowa coijuette w \ prowadza od wyrazu coq (kopuł) i mówi, że dla tego kobieiy zalotne nazywamy coquet i coquetle, ponieważ nastawiają się jak koguty, chcące się kurom podobać. (Rozm.Lw.) Pomiędzy Wędami znakomitych uczonych i artystów wyszczególniamy następujące: Rafael odmalował najednym swoim obrazie Pannę Maryą w ubiorze wieśniaczki włoskiej; Rembrand pomiędzy osobami 013Czającemi krzyż pański, umieścił także ułana polskiego; Milton opisuje, ie wniebie z dział strzelano, Maiherbe porównywa łzy ś. Piotfa ze zdrojami, a jego westchnienia z grzmotem; Tintoretto uzbtoił bronią palną, iydow, przechodzących pri * 2 Morze Czerwone, 3 W Szekspirze czytamy, źe okręt na brzegach czeskich się rozbił. (Rozm.Lw.) Pewien adwokat, wystawiwszy sobie dom nowy, położył na nim następujący napis: Dis cardio civium Concordia lapidum. (Co w tlomaczeniu takby niem-if brmiiało: Rozbrat obywa« teli epoił kam.enh.) (Rozm.Lw.)

ZA P O Z E W EDYKT AlffcY.

N ad pozostałością. Radzcy Ziemstwa Kredy, towego Wawrzyńca Starzeńskiego, dziedzica dóbr Wierzei i Grzebieniska w powiecie Sza» motulskim p-ołoźonych,- proces eukcessyjnolikwidacyjnyipod dniem dzisiejszym otworzonym został,. Wzywają się przeto wszyscy ci, którzy pretensye do massy mają, mianowicie zaś z imienia, pobytu i zamieszkania niewiadomi wierzyciele realni, jako to Euphemia Zabrze vjBKa, względem wierzytelności dla jej spadkodawcy Sylweryusza Zakrzewskiego w Rubr. I I I. N o. 13. na Wierzei iGrzebienisku zahypotekowanej, a teraz jej w części należącej, 1686 Tał. ibsgr. z prowtzyą, i PułkownikowaN epomucena z Zakrzewskich Szwerin względem summy w Rubr. III. No. 5. na Grzebienisku zaititabtilowanej w ilości 2-j,000 Tal., aby w terminie do likwidowania tychże pretensyi na d z i e ń 10. W r z e ś n i ar. b . zrana o godzinie totej przed Deputowanym Referendaryuszem Sądu naszego Pfliicker, w Izbie instrukc) jtiej, wyznaczonym się stawili, ostrzegając ich, iż niestawający swych praw za pozbawionych uznani zostaną, i z swemi pretensyarni tylko do l>ego, co po zaspokojeniu zgłoszonych się wierzycieli w massie pozostanie, odesłanymi będą,. Wierzycielom zamiejscowym, którym tu na znajomości zbywa, proponują się Kommissarze sprawiedliwości (-ruderyan, Weirnann i Ogrodowicz, z których jednego dla dopilnowania' swych praw obrać i tegoż inforrnacyą i pełnomocnictwem opatrzyć mogą. Zarazem wzywają się przy połączeniu jawnego aresztu wszyscy ci, którzy od Wawrzyńca Starzeńskiego co w pieniędzach, rzeczach, cffektach lub skryptach u siebie mają, aby z tego nikomu me nie wydawali, owszem nam niezwłocznie o tern donieśli, pieniądze luh rjecz\ zaś z zastrzeżeniem swych praw do Depozytu sądowego złożyli, pod lem zagrożeniem, iż w razie przeciwnym, gdyby koniu co wypłacone lub wydane zostało, toby za nieuczynip . ne uwaźanem, i na rzecz rnassy powtórnie ściągnioneby zostało; jeżeliby zaś posiadacz takich pieniędzy lub rzeczy, o takowych zamilczał, lub zatrzymać je miał, ten oprócz tego mające prawo zastawu lub inne, utraciłby, Poznań, dnia 10 Kwietnia 1833Krój ewsko- Pruski SAd Ziemiański» T-I-O_O_O O_A O _ O ___ prywatny wiadomości rożnych i języków, życzy sobie kondy cyi. Poznań, dnia 8- Sierpnia i833« W Expedycyi Gazet.

TM

- - - - - 11 ni

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1833.08.08 Nr183 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry