GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.10 Nr34

Czas czytania: ok. 10 min.

TA ZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W JDełera i Spółku - Redaktor: A. Wannow&ki.

JWM" W Srodę dnia 10. Lutego 1836.

Wiadolllości zagraniczne.

F 2 a n c y a.

Z Paryża, dnia 30. Stycznia; P r o c e s F i e s c h i e g o . (Ciąg dalszY.") Około godziny 4tej otworzono znowu posiedzenie. Prezes rozpoczął badanie Fieschiego. Pyt. Czy nie zapaliłeś machiny, która wiele osób o utratę życia przyprawiła i nawet życie Króla na niebezpieczeństwo naraziła? Odp.

Zapaliłem. P Czy poznajesz tę tu machinę? O. Poznaję, Panie Prezesie. P. Nie byłźeś raniony z powodu pęknięcia kilka luf? O. Byłem i dowody tego na głowie mojej widzieć można, P. Czy nie miałeś sztyletu przy sobie? O. Miałem. Gdy mnie ujęto, uderzył mię gwardzista narodowy pięścią; obróciłem się (Fieschi obrócił się istotnie szybko, gdy te słowa wymawiał) i miałem ochotę użyć mego sztyletu; nie jestem bowiem człowiekiem, który uderzenie pięścią cierpliwie znosi. Lecz rzekłem zaraz sam do siebie: Czy chcesz jeszcze jedno szaleństwo popełnić, i rzuciłem sztylet pod łóżko polowe. P. Któż był w twojej stancyi w czasie zapalenia ma. chiny? O. Sam tylko byłem, P. Czy poznajesz ten portret Xiecia Bordegalskiego (Bordeaux), znaleziony w twoim pokoju? O. Poznaję.

· · .........................iffi.......... H 1,.1 W

1 - P. Gdzieś go kupił P O. U kupca, w małej uli czce, nie daleko placu zwycięstwa. P. W jakim zamiarze? O. Dla złudzenia rządu na przypadek, gdyby mi się zbrodnia była udała. N ależało podać w wątpliwość, czy Karoliści, czy Republikanie zamach ten wykonali. Radzono mi takie kupić dzienników legitymistycznych, lecz o tern nie pomyślałem. P. Kapelusze znalezione w twojej stancyi wykazują, źe się tamże 3 osoby znajdowały, I O. Powtarzam, źe sam byłem; odkąd Morej wieczorem pierw ode mnie ods,zedł, nikt w mojej nie postał stancyi, P. Czy nie wiesz nic pewnego o tych dwóch kapeluszach? O. Nie wiem. Jest wiele osób, które przy każdej sposobności tylko o sobie myślą. Może kto przy wtargnięciu do mojej stancyi zabrał mój npwy kapelusz, a te dwa stare porzucił. (Smiech.) - P. Obstajesz więc przytem, źe żaden z twoich współwinowajców, jeżeli masz jakich, nie dopomagał ci w tej ostatniej i okropnej chwili? O. Powtarzam znowu, źe sam. tylko byłem w stancji. P. Znasz liczbę, stopień i wiele osób przez ciebie zabitych, Ale jakkolwiek okropne były skutki twej zbrodni, chybiły one przecież celu; bo czyliż to nie Króla, któremu kula czoło zadrasła, i synów jego, miałeś na oku jako właściwe ofiary? o. (Po kilku chwilach ociagania się.) Nie i proszę mi je powtórzyć. P r e z e s powtórzył pytanie i dodał: Widzisz, źe się pytam, czyś nie chciał Króla i Królewiczów zabić? O. Powiedziałem prawdę, powtórzę ją. Już prawie od roku myślałem o spełnieniu tej zbrodni, J a równie, jak moi współwinowajcy mieliśmy zamiar zgładzić Króla. Dnia 2 . Lipca zrana, spostrzegłszy Pana Lavocata, mego dobroczyńcę, naprzeciw okien moich, zacliwiałem się w zamiarze moim. Niestety 8'ny legion zmienił swoje stanowiskoj a zamiar mój na nowo mi w myśli stanął; juz więc o nicjćm więcej nie myślałem, jak o shańbieniu 6ię w oczach towarzyszów, gdybym miał stchórzyć. P. Cóż cię do takiej zbrodni spowodować mogło? O. Chciałem eię tylko pomścić niesprawiedliwości. Proszę o wzgląd dla mojej mowy, mówię nie najlepiej pu ffancuzku i trudno mi się jasno wysłowić. Byłem dawniej żołnierzem; obrońca mój opisze wam dawniejsze życie moje. Roku j 815, skazała innie N eapolitańaka Kommissya wojenna na śmierć. Miałem udział w nieszczęśliwej wyprawie Murata do Kalabryi i dostałem eię w niewolą. Darowano mi wprawdzie tarę, lecz wróciwszy do Fraticyi zostawałem pod dozorem rządu. Mój udział w tej wyprawie wyBtawiono w nienawisinem świetle i uwii$zi'if.Q xnig w Embrun, Odzyskawszy wolność starałem się po rewolucyi lipcowej o jaki urząd, Wiele osób zajęło się moim losem, wiedząc, de nie byłem Anarchistą, Nie byłem tel istotnie odtąd ani Republikanern, ani Karoliną, tylko czcicielem N apoleona. Doniesiono mnie później rządowi i udawano, źe nie byłem politycznym więźniem, a gdym sądowego dowodu na moje twierdzenia pokazać nie mógł, odebrano mi urząd. Byłem odtąd pozbawiony wszelkich środków utrzymania się,i nadto opuściła, mię teraz i kobieta, z którą w najściślejszych zostawałem związkach, Nie wiedząc co począć, i ledwo koszulę na ciele mając, połączyłem s;ę z kijku odważnymi ludźmi. Ci zachęcali mię do tego okropnego czynu i dostarczali pieniędzy na ten cel. Wówczas byłem w największej nędzy; żałuję mego czynu i gotów jestem zmazać go na rueztowaniu. Gdybym moich wspołwinowajców był pierw dokładnie poznał, nie byłbym się w to wdawał; nie waici oni roie6 człowieka takiego swoim towarzyszem. P, Czy należałeś do jakiego politycznego towarzystwa? O. Nie, nigdy. P. Ale zostawałeś w związkach z wielu osobami do tychże towarzystw naleźącemi? O. Przez Panią Petit poznałem kilka osób myślących po republikańsku; lecz nie mogli

śmy się porozumlec, gdy zagorzałym Napoleonisią byłem, P, Czy nie mawiałeś często, źe Francya sprzykrzyła sobie Królów i ie rząd republikański najlepszy? O. To nie prawda, P. Czyś nie powiedział, źe o tobie mówić będą, jeszcze nim umrzesz? O. I to zmyślono. P. Podaj dokładne czas, w którym powziąłeś zamiar spełnienia zbrodni? O. Pierwszą myśl powziąłem w czasie rozmowy z M o rej e m ; pierw nie pomyślałem nawet o tern. P. Nie byłoźto na końcu i834-, albo na początku 1835' roku? O. Z wszystkich okoliczności które sobie przypominam, było to w Grudniu igj4-, albo w Styczniu 1835- roku. P. CZy jesteś wynalazcą i sprawcą owej machiny? O. Jestem. P, Jeżeli, jak twierdzisz, machina ta nie była poprzednio na tak okropny cel przeznaczona, w fakimźe więc zamiarze plan do piej ułożyłeś? O. Powiedziałem sobie jednego dnia, służąc wojskowo w Sycylii: Gdybyś z -$00 ludźmi w twierdzy jakiej był zamknięty, a zaraza jaka połowę tychże sprzątnęła, czyliźbyś wtedy zdołał z lak małą garstką bronić twierdzy? Wtedy ułożyłem plan takiej machiny, która na większą stopę miała być urządzona. Rozmawiając 8 Morejem o utarczkach w dniach lipcowych, pokazałem mu rysunek z uwagą, źe za pomocą takiej machiny moźnaby było Karola A, i całą jego rodzinę życia pozbawić. Odpowiedział na to: Moźnaby jej także przeciw Ludwikowi F i l i p o w i u żyć; schował rysunek do kieszeni i nawet nie powiedział, co z nim robić myśli. U płynęło dni kilka. Policya ścigała mię wiedy; byłem ogołocony z wszystkiego. Wprowadził mię do Ptpina . . . . Ale o tern później się dowiedziecie. P. Czy nie przybrałeś podówczas nazwiska Alexis albo Bescher? O, N i e, wtedy go nie przyjąłem, bo Morej i wszyscy moi znajomi wiedzieli, źesię Fieschi nazywam (DalszY ciąg nastąpi. ') p f 2 t u g o lia, Journal de la Haye donosi z Lizbony pod d. 8- Stycznia, co następuje: Piąty regiment piechoty odebrał rozkaz wyruszenia do Algarbii, a w zeszły Wtoiek udał się oddział drugiego regimentu piechoty do Peniche, gdzie duch l ud u, bardzo sprzeczny z ożywiającym nas liberalizmem, rząd obawą przejmuje. Inny oddział wysłano do Setubala, gdzie eię rozruchy wydarzyły, i głoszono nawet, źe tameczni więźniowie z więzień pouciekali. Po prowineyach wszystko zostaje w stanie zupełnego nieładu, a bezrząd szerzy się bez przeszkody po całem tern "nieszczęśliwem Królegtwie, jakoby to i rządu i włada mających go bójsrwa wydarzają si-j bezustannie, 3 nawet stolica nit jest woina od tAcb podziwienia godnych demonstracyi filantropii naszych oswo. bodzicieJi. W zesziy tydzień zamordowano raniuteńko obok Convento nowo rojalistę i cia10 l( -zalo na terrytoryum kościelneui; ekoro przecież gwardya narodowa o tern zawiadomiona została, usunęła natychmiast ciało i miejsce z krwi oczyścić kazała. Prezorność, aby przed okiem publiczności widok krwi i ofiar ukryć, pochodzi z rozkazu, aby w takowych przypadkach wszystkiego użyć dla utajenia takowych wypadków przed ludem. - Rząd obrał Pana A. Carvalhg Prezesem Izby deputowanych. Jest on wprawdzie poczciwym człowiekiem, dobrym urzędnikiem i obywatelem, niepoślakowanej cnoty i umiarkowany, ale nie posiada przymiotów potrzebnych do piastowania takiego urzędu. Łatwo się WP an przekonasz, źe niełatwą to jest rzeczą przewodniczyć zgromadzeniu, złożonemu z tak różnorodnych żywiołów, jakiem jest Izba teraźniejsza. Spodziewają się przeto, źe Pan Carvalho urzędu swego prezesowskiego ani z wielką sławą dla s-tbie, ani z wielkim pożytkiem dla Izby sprawować nie będzie. W Izbie deputowanych tworzy środek najliczniejszą część, ponieważ część zwolenników przeszłego miniBJIerYIIIII albo Carvaihonisci tam cwe miejsce mają i trzecie odcieniowanie udawają, które się przecież rzeczywiście nie znajduje. O wic kszości twierdzą, źe nie sprzyja teraźniejszemu rninisteryum, lecz ponieważ się rozwiązania I/by obawia, o cfeui wiele rozprawiają, przeto zapewne nie pierw się przeciw rninisteryum oświadczy, dopóki jakie pytanie względem życia lub śmierci przełożone nie zostanie, od którego byt rninisteryum zależeć będzie. Myśl ta o zagraźającem rozwiązaniu pociągnęła i ten skutek za sobą, źe się wielu deputowanych jeszcze w Izbie nie pokazało, sądzą bowiem z pewnością być rzeczą niepotrzebną przybyć tu na kilka dni łub tygodni. - We Wtorek zrana wybuchnął ogień w pałacu N ecessidades, Już to po raz trzeci pokazuje się ogień w tym pałacu od chwili, w której go Królowa zamieszkała. Ogień zniszczył do szczętu jeden pokój. Tego samego dnia, w uroczystość Trzecji Króli, grały wszystkie oddziały muzyki, jako też doboszowie wszystkich regimentów przed pałacem. Podług starożytnego zwyczaju otrzymał każdy dobosz przy tej sposobności jedne Cruzado nowo, każdy dobosz regimentowy dwie Cruzady , a dyrektorowie muzyki po trzy Cruzady. Królowa przecież , - mimo tego starożytnego zwyczaju, tylko

20 Cruzadów rozdzielić rozkazała, tak źe każdy muz\kus drobnostka tylko otrzymał. Nieu» komentowani z tego powodu postanowili jednumyślnie nic nie przyjmować, tylko całą tę surnmę domowi sierot przekazać . Rewolucyjny rząd królewski właśnie tam, gdzie legitymb styczny rządzca niezmiernie był hojny, chce zaprowadzić prawdziwie obywatelskie zwyczaje, A u s t 2 Y a.

Z W i e d n i a, dnia 26. Stycznia, Kapitał do założenia kolei żelaznej, ztąd do Galicyi, wynosi, T2 milionów zł, reń. w monecie kanw. (48 milionów złp.). Przedsięwzię. ciem tein trudnią się Baron S. M. Rothschild,' Wydanych będzie 13,000 akcyj, każda po rooo zł. reń, w mon. konw. Większą część akcyj 2abiorą dorny handlowe RoihschilJ. Dopóki na kolei żelazne; nie będąjeździć wozy, ałrcy« onaryuszom płacić się będzie procent 4 od eta. Później więcej, w miarę zysku.

Z P e s z t u, dnia 18- Stycznia.

Sejm węgierski w Presburgu został przedłużony na cza? nieoznaczony , lecz krótki. N. Cesarz i Król raczył łaskawie przychylić się do usilnych przełożeń obu Izb sejmowych, i wstawienia się J. C, K. Mci Arcy Xiecia Pa. latyna i zezwolić na to przedłużenie. Można 6ię więc spodziewać, iż jeszcze kilka ważnych projektów do prawa będzie przyjętych na teraźniejszym sejmie, a mianowicie względem' ostatecznego urządzenia sądownictwa. Włochy.

Gazeta powszechna donosi z nad granicy włoskiej z dnia 26. S tycznia: "Piszą z N eapolu, źe brat Króla, Xiąźę Karol Kapuański, bez wiedzy N. Pana z N eapolu się oddalił. Słychać, źe młody Xiąźę nieodzownie postanowił zaślubić się z Angielką (Panią Penelope Smith), na co Król na żaden sposób zezwolić nie chciał, poczem Xiąźę rnimo woli N. P ana wyjechał, aby zamiaru swego dostąpić. Wyprawiono za nim gońców do Rjymu, dokąd się miał udać. Zabiegi te miłosne stały się naturalnie przedmiotem rozmów publi» czności. "

ROZlllaite wiadolllOŚci.

W dalszym ciągu Znicza, noworocznika wileńskiego, zawiera się historyja prawodawstwa Litwy do wydania trzeciego statutu, nadto odpowiedź Jaroszewicza dana Daniłłowiczowi, który w Tygodniku Petersburskim, mówiąc o tej ważnej, Litwy pierwszych czasów sięgającej rozprawie, naganiał autorowi, iż w wiekach pogańskich nie wyliczył źródła praw tamy tam, iź na sejmie w Bielsku r. 1564. ułożony był i potwierdzony drugi statut btewski. IV Padwie między, licznemi polskierni pamiątkami jest na placu Pruto delia vaUe posąg Jana I I I., Króla polskiego, z napisem: Joanni Sobieskio qui Pataviensem academiam alumnus ingenio, patriam rex. egregiu * pads et belli, arti bus illuslravit. De Christiana republica bene merita Stanislaus Augustus Polo JIae rex monument urn posuit. An. MIXCCLXXXIV. Liczba prawników we Francyi wynosi 33,444 z tych jest 1656 adwokatów przy sądach. Gsta tni ci mieli w r. 1832 bronić 53,000 procesów, które mogły im 847,000 frank, przychodu uczynić, tym sposobem nie przypada na jednego w przecięciu jak 433 frank, honoraryjum na rok cały, z czegoby trudno było bez innych dochodów wyżyć.

(ZTig. Pet.) - M o z a i k a l i t e r a c k a . " I m - prowizacye dla mych przyjaciół. 1834. Kraszewskiego." Dziełko zabawne i dość dobrze napisane. Warto jednak żeby autor pięknych fantazij zaprzestał tych fraszek a wziął się do czegoś ważniejszego i jur raz przybrał postawę literacką godniejszą swego talentu. -- "Pisma moralne N arbu ttówny. 1835." Z przyjemnością bierzemy do rąk dziełko oddzielne, wydane przez kobietę i pannę. - U nas to się tak rzadko zdarza! gdy u innych narodów całe biblioteki zarzucone dziełami kobiet. Jest u nas wstyd niepohamowany, który panuje jak zaraza morowa nad kobietami, niewydawania swych dzieł. Utrzymują ii to nieprzystojnie dla kobiety być nazwaną autorką i dla tego wstydzą eię nawet przed swymi znajomymi z autorstwem się wydawać. Znam matki którewolalyby wszelkie inne przekroczenia swych córek jak gdyby, broń Boże! zostały autorkami. I dla tego teź posiadamy tylko nieocenione dzieła Pani Hoffmann z Tańskich i nędzne tłumaczenia Wandy Małeckiej. Teraźniejsze pismo Panny N arbuttówny odznacza się prostotą, łatwością, i trafia dobrze do celu. Jednakie nie do darowania są w autorce niektóre prowincyonalizmy: jak g d yb y zamiast żeby i inne litewszczyzny. Jednak gdyby nasze Polki zechciały ją naśladować i powyjmowały s tek swe pisemka, choć bez pewnej ciągłości, gatunek pamiętników, myśli oderwane, listy, wyjątki z Jistów, ulotne poezye i t. d. przybyłby nam zaraz dość znaczny ekarb do naszej literatury - a niech będą przekonane iź to nie jest iadnym grzechem pisać, i ie tego nie ma potrzeby się wstydzić, a raczej niewiadomości i zupełnego zaniedbania literatury, Jeśli męiszczyzna w środku tylu publicznych i prywa» tn.ych Aśatrudnień znajduje często czas do poświęcenia się autorstwu, coi może być milszego i stósowniejsztgo dla kobiety, jeśli czuje się na siłach?! - "Manfred. Poema dramatyczne Byrona. Przekład Bojanowskiego." Śliczne wydanie w Wrocławiu u Korna. - 1835. Szkoda ie autor innego poematu Byronowekiego nie obrał, gdy i ten jest najmniej powabnym. Moglby autor zadać sobie pracę przetłumaczenia wszystkich piękniejszy cli poematów Byrona i tych które w mdłą prozę przyodziała Wanda Małecka - a znakomicieby sie przysłużył ojczystej literaturze P. Bojanowski, sam zaś podałby swe imię do potomności obok Byrona, gdyby publiczność uznała go godnym Byrona oddawcą. - "Kmi ta i Bauerówna - powieść z narodowych dziejów, napisał Nowomiejski Franciszek," z godłem Reja z Nagłowic: - »N ie tho ślachectwo czo herbów namierza jeśli czo w cnocie nietrffnie pomusza." (w Krakowie. 1834)« Powieść ta dobrze napisana - stylem często starym i wyrazami staremi, jak s z r ę z o g a, p o ł a c i t. p. czyta się jednak z pjzyjemnością, równie jak jej przemowa która jest dość długą.

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Bydgoszczy. Dobra szlacheckie M r u c z y n w powiecie Bydgoskim oszacowane na 24,127 Tal. 1 sgr.

gf fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraa z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być dnia 4. Czerwca 18 36. przed południem o godzinie li tej w mIeJSCU zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane.

Ceny zboża w Berlinie.

Dnia 4 Lutego 1836.

Lądem: Tal. egr. fen. Tal. igr. fen.

Pszenica 122 6 1 l l O Zyto l 5 8 I 4 Jęczmień wielki 28 9 25 Jęczmień mały l 1 3 25 Owies 2 5 21 3 Groch WO d a: Tal. egr. fen. Tal. śgr. fen.

Pszenica (biała) 1 Zyto i 10 Jęczmień wielki Jęczmień mały Owies 23 g 22 6 Kcpa słomy 7 7 6 5 Cetnar siana l io 2,0 *

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.10 Nr34 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry