X?

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.23 Nr45

Czas czytania: ok. 10 min.

Wielkiego

Xi e s twa

-KmA" ZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W. JDekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowshi.

.IW 45.- We Wtorek dnia 23. Lutego 1836

Wiadolllości zagranIczne.

Królestwo Polskie.

Z Warszawy, dnia 19. Lulego, Senat Rządzący miasta Krakowa odbierając przełożenia od osób, które skutkiem objawionej Najwyższej woli Trzech Najjaśniejszych opiekuńczych Dworów obwieszczeniem z dnia g. Lutego r. b. do opuszczenia kraju i udania się na Podgórze w terminie zakreślonym zo. bowiązanemi zostały, iżby ze względu na zadzie połączenia się z tuttjszemi rodzinami przez zawarte małżeństwa i nabycia majątków nieruchomych w kraju zrobione, z pod ogólnego prawidła wyłączonemi zostały, udał się W tej mitrze do Rezydentów trzech Najjaśniejszych Dworów, od którrych otrzymał odpowiedź, iż nie czują się być upoważnionymi do dopuszczania jakichkolwiekbądź wyłączeń od ogólnego prawidła, wskazanego dla osób do kategoryi w powyżej rzeczonem obwieszczeniu wytkniętej, należących; jednakże, iż wolno być ma każdemu 2 indywiduów tero rodzaju, gdy uda się na Podgórze, czynić tam swe przedstawienia władzom Cesarsko - Austryackim do przyjmowania oddalających się ztąd upoważnionym.

F r a n c y a.

Proces Fieechiego. Poa-iedzenie a.

I I, L u t e g o . N a samym wstępie posiedzenia oświadczył P r e z e s, źe <<fana był u Pepina, który mu miał nowe rzeczy wyjawić i że Sekretarz zloźy protokuł, w tym zaś wyrażono: Jestem niewinny i tylko stałem się ofiarą Fieschiegn, którego prawdziwego nazwiska nigdy nie wiedziałem. Pożyczyłem Boireaumu konia, ale tylko przez grzeczność dla Bes"'hera, a o celu użycia tegoż nie wiedziałem Ze się Boireau i Pepin w powieści zgadzają zapewne się poprzednio w tej mierze poiozumie li. Prezes: Cóż ty na to, Boireau? Boireau: Milczałem dotąd przez wzgląd na ojca fjmitii, ale (eraz gdy mnie Pepin oskarda, wyznaję, źe d. 26. Lipca byłem w sklepie» Pepina; gdy tenże z przechadzki wrócił, wziął mię do swego gabinetu i tam przyznał, źe w czasie przeglądu wojska niewolnik galerowy strzeli do Króla. Prosił mię żebym w mieisce jego wsiadł na konia, i nazajutrz przyszedłszy do niego już go zastałem wstajni, gdzie mi powiedział, źe sarn jechać nie chce z obawy, aby go nie poznano, i źe Fieechi wtedy lufy ustawi; poczein i s t o t n i e k o n n o j e c h a ł e m n a b u l war z e d u T e m p l e . P e p i n twierdził znowu źe 10 fałsz i dodał, źe to Fieschi i Boireau są sprawcami jego nieszczęścia. byłby przy jej spełnię ni u, aniby spokojnie z rodziną w domu swoim nie siedział. Boit e a u z swej strony zeznał, ie Pepin wiedział o wszystkiem, że mu radził, aby się k o n n o kilka chwil przed oknami Fieschiego z a t r z y m a ł , którego prawdziwe nazwisko znał; że mu powiedział, że był w zgromadzeni u 40 o s ó b, i że nareszcie dziś jeszcze na drodze dotąd szepną! mi do irtha: Powiedz, te cię Bescher prosił, abyś -odemnie konia po życzył. (Jdy Pepin nieśmiało odrzekł, źe tego nie powiedział, zeznał Bescher, i£ to sam słyszał. Tu się odezwa! Fi e s c h i: Panie Prezesie! nie trzeba tracić odwagi; kobieta jest ciężarna przez 9 miesięcy lub 7; 010 mamy 7 miesięcy; Pepin nareszcie prawdę wyzna (śmiech), Pepin znał moje nazwisko, bo czytał moje p3p!ery. Po pin obstawał mimo to przy swojej niewinności, twierdząc, że z człowiekiem, jakim jest Fiesrhi, nic począć nie może; a Boireau dodał, źe już wszystko powiedział, co mu tylko wiadomem było. - Naetępnie zabrał głos Pan P a t o r n i, obrońca i ziomek Fieschiego, (którego tenże w dość śmieszny eposnb do porządku wezwał i powszechny śmiech w z b u dz i! ), i rzekł. W skutek doniesienia Dyonneta należało przegląd zmienić i gwardyą narodową zwołać; klient zaś moj staje się obecnie bardzo umressownyni; przestał być potworem, którym się F'iancya przez pół rolTu brzydziła; okazuje delikatne uczuci«, i sądzę, źe sąd w skuiek tego w najgorszym przypadku skaże go na doźywotr,ie uwięzienie. Dalej wystąpił Pan D u p o n t , obrońca Moieja i rzekł: M. P, Siawarn tu w obronie życia i honoru Moreya, a jeżeli czasem wymówię słowo j-kie przykre, jak mi to już nieraz zarzucano, pro> szę tego nie przypisywać moim złym chęciom, ani mścić się za to na moim kliencie. Morey jest ciągle spokojny i nieco dłuższe lub krótsze źyiie nie ma w oczach jego żadnej wartości. N ie idzie mu o życie Ucz o ocalenie honoru. Przekonany jestem o jego niewinnośii. Policya chce go wieczorem aresztować, nie było go w domu; wraca, dowiaduje się o tem i spokojnie kładzie się spać; nazajuirz przychodzi znowu policya po niego i śmiało id 'ie z nią, gdzie go prowadzi, A któż jeat j 'iv' «>ek»rityciełewr O to Fiesclii; Fiesclii, iM. Pai owie, który gotów nas wszystkich jako wBpoliiikow swoich podać! Widziałem mego klienta na samym krańcu grobu wchwiJi, gdzie wszelkie względy ustają, widziałem go w etanie największej słabości, a i wtedy słabym głosem te tylko wyrzekł sio«wa: Umifram niewinny! Szfuita !eKar6H3 przywróciła go w cudowny niemal sposób do zdrowia; lecz i teraz nie okazuje najmniejszego śladu dręczącego go sumienia; glos jego osłabiony, ale nie dizący, a cała postać żadnej niespokojności nie zdradza, Fieschi przeciwnie, jakże się często z tego chełpi ł, źe śmiercią gardzi, a przecież fałszywem oskarżeniem oczywiście dni swoje przedłużyć pragnie. Patrzmy na jego bojaźń i niespokojność a spokojny umysł Moreya, a wyznamy z pewnością, źe nie wiedzieć czy l u M o r e y siedzi jako sędzia lub obźałowany. Porównajmy dalej ich życie: Morey walczył dość długo w sprawie swej ojczyzny, lecz w czasie pokoju zajmował się uczciłem rzemiosłem i był dobrym obywatelem. Napływ hord obcych nie był dla niego rzeczą obojętną i słówko nieostrożne przyczyniło się do jego uwięzienia podobnie jak później zabicie żołnierza obcego znieważającego'młodą pSffienkę; lecz za każdą rażą uznano go niewinnym, Morey 10 obarczony liczną rodziną jeszcze się opuszczoną opiekuje sierotą i zajmuje się czynnie wychowaniem swych dzieci; a przyićm pizy jaciołom rozl-czne wyświadcza przysługi. Fieschi także walczył w szeregach narodowych, ale nawykiy krwi rozlewu tworzy później niejako straż przednią Murata. N astępnie jako złodziej i fałszerz potępiony zostaje i zwodzi córkę swej żony albo raczej nałożnicy i dopuszcza się tym sposobem haniebnego kazirod*. twa. Darujcie mi Sędziowie, źe tak przemawiam. Sam Fieschi jest tego przyczyną. Nie uczyniłbym tego, gdyby Fieschi był prostym obźałowany m, sambytn go bronić gotów; kc a obecnie występuje on jako obźałowany i zarazera jako bezwstydny oskarżyciel, a przeciw takiemu słowa moje wymierzone. Nie zapiera on się zbrodni, bo go na gorącym uczynku schwycono, ale przez fałszywe oskarżenia chce się ocalić. (iardzi na pozór życiem, a rzeczywiście boi się śmierci. Gdyby myślał inaczej byłby tajemnicę całą zabrał z sobą do grobu. N gdy jeszcze zbrodniarz nie zhańbił się niejako powtórnie tak zajadlemi oskarżeniami. Próżność powinna go była skłonić do przyjęcia całej winy na siebie i wyjednania sobie cym sposobem straszliwej sławy; a on naraz zrzeka się tego wszystkiego i występuje niejako jak podrzędna osoba. (Tu Fiesclii ledwo swoje wściekłość wstrzymać może; rzuca się jak szalony, zatyka uszy, a obrońcy napominają go ciągle, aby był spokojny). P. Dupont przytacza dalej poprzednie powieści Fieschiego, wystawia cały jego system brania si$ i twierdzi, źe oskarżenie Moreya ułożył sobie niu go z N ,ną Lassave. Wiem ja, dodał, że eajumię obecnie stanowisko niegodne obrońcy, potępiając jednego dla ocalenia drugiego; ale sam Fieecbi rzucił rękawicę. Chwycił się ta.kowego sysiernatu dla ocalenia życia swego i nie ganiłbym tego bynajmn ej, gdyby winy na innych nie zwabił, Interes jego jasny. Gdyby sarn byl, byłby winien śmierci; a tak występuje jako podrzędna osoba, jako proste i ślepe narzędzie, i tym sposobem winę swoje o wiele zmniejsza. Następnie wykazuje Pan Dupont różne sprzeczności w powieści Fieechiego i z oburzeniem odrzuca podejrzenie, jakoby Cavaignac i Guinard, których się przyjaźnie szczyci, mieli być wspólnikami zbrodni. Można tych moich przyjaciół, rzekł, prześladować i sądzić, ale z b ro dni nikt im dowieść nie zdób. Gdyby najmniejszy był do tego pozór, nie podałbym im z pewnością mej ręki. Wreszcie dodał, że wszyscy świadkowie nie mogli w Moreyu poznać człowieka, który często Fieschiego odwiedzał; byłato albowiem osoba w ubiorze, jakiego, jak wszystkim wiadomo, Morey nigdy nie nosił, O go dlinie 5* zamknięto posiedzenie, a Pan Dupont nie skończywszy obrony swojej, zachował ją do następnego pusedzenia, Z dnia 13. Lutego.

Im bardziej się zbliża chwila, w którtj wyrok na Fieschiego ma być wydany, tern bardziej zwiększa się natłok publiczności. Spodz.ewają eię ciągle jeszcze stanowaiych wypadków i wyglądają z ciekawością mowy Fieschiego, która przez kilka godzin trwać będzie. N a wczorajszem posiedzeniu prowadził Pan Dupont dalej swój plaidoyer. (Treść skróconą onegoż poda Redakcya Gaz. Poznańsko w następnym numerze).

Kryzys ministeryalna trwa ciągle, dzisiejsze albowiem posiedzenie Izby Deputowanych li tylko nadesłanym pelycyom było poświęcone. Nie toczyła się tam żadna obrada względem dyrnissyi Ministrów. Przeciwnie donoszą, że komimssya mająca sobie polecony rozbiór wniosku Guina względem redukcyi rent, Prezessem i Sprawozdawcą mianowała mężów, co wnioskowi rzeczonemu nje sprzyjają. Z wyboru takowego wnoszą naturalnie że niezwłoczne zniżenie renty nie zostanie uchwalonem, a takim sposobem jest jeszcze dla doktrynerów możność i nadzieja utrzymania się u siBru zarządów. W giełdzie dzisiejszej powszechną spostrzegano Biaguacyą. Słychać, że z Madrytu nadeszły listy sięgające d. 6. m. b., wedle których ma być zamiarem Mendizabala, na podstawie

danego mu wotum zaufania, wydać ku kojcowi miesiąca b. postanowienie pod względem zabezpieczenia losu wierzycieli państwa. Mimo to zniżyły się dzisiaj kursy papierów skarbowych hiszpańskich. Ze kryzys ministeryalna i process Fieschiego publiczność już nudzić zaczynają i że gazety polityczne obecnie nie wiedzą, czem kolumny swoje napełnić, z tej wynika okoliczności, iż znowu udzielają historyi o zabójstwach, kradzieży, rozbojach, nieszczęśliwych przypadkach i t. p. Sam M e s s a g e r przeszło ix takich zamieścił artykułów.

A n g l i a, Z L o n d y n u , dnia 12 . Lut e g o .

Rozprawy parlamentowe dotyczące się do* tychczas li tylko spraw Irlandyi, nie są bynajmniej dla zagranicznych czytelników ciekawe» S un powiada, że ostatnie wiadomości z Lizbony bardzo ważne dla kupców angielskich, kiedy stosownie do tychże nie jest podobnem do prawdy, ażeby traktat handlowy z r. 1810« między W. Brytanią i,Portugalią przed d. 30« Kwietnia jako terminem upływu jego, miał być odnowiony; jakoż zdaniem tej gazety, w ogólności władze portugalskie zaprzestały dawać dowody swej uprzejmości i przyjaźni ku Anglii, ale winę tego po części przynajmniej ponosi sarn rząd angielski. Wedle wiadomości z Malagi z dn. 10. m. ? odbyło się tam dn. 14. nabożeństwo żałobne w kościele katedralnym na cześć i pamiątkę Torrijosa i jego wspólników, których dn. I t .

Grudnia 1831 r. lam rozstrzelano. Poprzedzało tę uroczystość wykopanie zwłok Dona Lopez Puno, jednego z rozstrzelanych, i powtórne onych pochowanie z nadzwyczajną okazałością. Wszystkie trybunały były w tym dniu zamknięte a mieszkańcy tłumnie się zgromadzili, aby uczcić pamiąikę zmarłych. Pan Mark, Konsul angielski, był w liczbie żałobę noszących; widziano też jego mały po wózek, na którym ciało Pana Boyd po straceniu do domu Konsula zawieziono. Wedle ostatnich doniesień z Lizbony Z dni 5. m. b, wniosła Izba o konieczność zawiązania handlowych układów z Stanami niepodległemi Ameryki południowej i Grecyą. Xiąźc Palmella miewał częste narady 2 Królowa i przedniejszemi urzędnikami, Ministrowie w największym kłopocie a sprawy publiczne w kryłycznem nader położeniu, wszakże postanowił gabinet, jeszcze przez dni kilka szczęścia swego doświadczać. W podejrzanym domu stolicy znaleziono onegdaj 600 sztuk broni. Morderstwa i rozboje ciągle się wy z d. 3. na 4. m. b. trzy osoby. Względem stanu legii angielskiej w Hiszpanii donosi zamieszczone w G lob i e pisrno, ie legia ta przy końcu Stycznia w Winoryi tylko 3000 liczyła żołnierzy, że 900 jest chorych w szpitalach a 900 zdrowie odzyskiwa. Podobnie podawano ilość legionu francuskiego bardzo przesadnie. Składa się tylko z 1500 ludzi, ale bitnych i doświadczonych; co do żołdu są oni w gorszem jeszcze położeniu anijUli Anglicy, przeto też nie omieszkali podać rządowi zażalenia swoje. J eden z pomiędzy ich oficerów, Podpułkownik, zniechęcony niepomyślnym wypadkiem bitew dn. 16 i 17. Stycznia i haniebnym odwrotem Cordowy patent swój oddał i służby się wyrzekł. N areszcie wyrażają w tern piśmie, ii się staje coraz bardziej podobnem do prawdy, że Cordowa dwuznaczną gra role], albo może do zupełnej zdrady skłaniai W H N!! H W M «

ROZlllaite wiadolllości.

Grzegorz Dankowski, professor literatury W akademii preszburskiej zapowiedział (o czerń już donosiliśmy) następujące dzieło: Matris slacicae filia erudita vulgo lingua graeca seu grammalica eunctarum sluvkarum et ęraecarum dialectorum in suis primitivis <dementis et iiide conjiatis organicis juimis exhibita, gallicae, italicae et latinae linguae ratione habita. (Matki SJawanki uczona córka, czyli gramatyka wszystkich slawiańskich i greckich dialektów, z odniesieniem uwagi na język fran cuzki, włoski i łaciński). P. Dankowski wydaje to dzieło, szczególniej dla odpowiedzenia na pytanie w dzisiejszych czasach żywo roztrząsane: "Czy Kroi Otto panuje nad Grekami, czy nad Sła wianami?" i w ogłoszeniu zapowiedzi swojego dzieła tak się wyraża; «Treść główna owego pytania na tern się zasadza: Thiersch utrzymuje, iż teraźniejsi Grecy są prawymi potomkami dawnych Greków. Pallrnerajer zaś sądzi, iż dawną ludność Grecyi Wytępiono ze szczętem, a w 6stym wieku do Grecyi przybyli Sławianie . Sławiańską więc jest teraźniejsza Grecy ja, sławiańską w nazwiekach swoich gór, rzek, sławiańską w urodzeni u, obyczajach, zwyczajach i losie. - Uwaga P a. Thiersch jest gruntowną, a Fallmera * jera zdanie tak należy sprostować, iż nie dopiero w óstym wieku Grecy zostali Sławianami, lecz byli nimi od dawna; gdyż Homer byłSławianinem, bo śpiewał po sławiańsku. " Na dowód tego przytacza Pan Dankowski wierszee Z Iliady i wykazuj e, ie są eb wianek ą mową pisane. Stawianie, którzy jak liliryjczy kowi<, Rossyjanie i Serbowie nie używają greckiego pisma, mogą jednak właściwćm sobie pismem oznaczyć dźwięk bomerowskich tonów. Przez J o ach. L e l e w e l a wyszło świeżo z druku w Paryżu bardzo ważne dzieło o numizmatyce: Numismatique du moyen iige, considenfe sous le rapport du tup e; accompagne» d'un Atlas, compose de t.bles chronologiques, de cartes geographiques et defigures de monnaies gravees en cuivre. Ouvrage publie par Joseph Straszeivicz; w dwóch tomach w 8 ce, a atłas w 4ce. (Rozm. Lw.)

Dominium Mo n dsc h li t z w powiecie Wolilau, departamentu Wrocławskiego, ma 150 matek do chowu na sprzedaj; tnędzy temi 60 i kilka pełne zęby mające. - Oprócz tych znajdują się tamże 40 barany sietne saskiego rodzaju, ze znajomy trzody Roth- Schoen * berg. - Trzoda ta przynosi przez 12 lat, 115 T al. zysku.

Wyciąg z Berlińskiego kursu papierów 1 pieniędzy.

Dnia 20. Lutego l S36.

Papiera- Gotowimi zną

Obligi długu państwa . .

Obligi bankowe aź do wtąt znie lit. H Zachodmo - Pruskie listy zastawne Cisty zastawne W. Xi<;stwa Poznańskiego.

Wschodnio- Pruskie bzlaskie

Ceny zboża w Berlinie.

Dnia 19 Lutego 1836.

'Lądem: Tal. »Kr. fen. Tal. «gr. :f<<ll Pszenica I 21 3 1 10 Zyto 1 6 _e 1 5 Jęczmień wielki 27 6 25 Jęczmień mały 1 a 6 25 8 Owies 23 9 21 3 Groch Woda: Tal. 19r. fen. Tal. egr. fen.

Pszenica (biała) i Zyto - e__ Jęczmień wielki _e * _e Jęczmień mały - *" Owies _e -3 9 23 Kopa słomy 6 5 5 Cetnar siana 1 10 -. 20

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.23 Nr45 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry