GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.24 Nr46
Czas czytania: ok. 10 min.Wielkiego
Xi<;stwa NANSKIEGO
Nakładem Drukarni Nadwornej W. Bekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowshi,
)J(A6.- W Srode dnia 24. Lutego
1886.
Wiadolllości zagranIczne.
Królestwo Polskie.
Z Warszawy, dnia 17. Lutego.
Jakim teraz jest stan artysty teatralnego, 1 Jakiego ztąd wzrostu spodziewać się należy dla sceny, okazuje to następujący artykuł, w wczorajszym Numerze Kuryera Warszawskiego zamieszczony: Artyści teatrów, złożywszy najpowinniejszy hołd wdzięczności, pragną aby lubownicy i przyjaciele sceny wiedzieli o dopełnieniu ich obowiązku, Onegdaj udali się do JW. Generała Adjutanta Rautenstraucha, Prezesa Dyrekcyi teatrów i widowisk w Królestwie, i w imieniu wszystkich, zasłużony i pełen talentu Reźyszer, J P. Kudlicz, w tych wyrazach wynurzył ich uczucia: "" JW. Prezesie! Pozwól abym w imieniu całego towarzystwa złożył JW. Panu hołd winnego uszanowania i wdzięczności za tyle dowodów łaski i starania, jakich od J W. Pana doznajfrny. Smutny był dawniej stan aktora, niepewność utrzymania się zatruwała chwile poświęcone pracom; często bowiem nie otrzymywał przeznaczonej IIIII płacy. Pod Twojem dopiero JW. Panie przewodnictwem wprowadzona oszczędna i systematyczna administracya, a za Twojem dzielnem staraniem każdy z naa odzyskawszy spokojność, chętnie i swobodniewypełnia swoją powinność, bo się przekonał, ie Twoja JW. Panie opieka czuwa nad jego losem, i w czasach nawet niedoboru pewny jest przeznaczonej nagrody. Dziś nowy okazałeś JW. Panie dowód Twojej ojcowskiej troskliwości o nasze zdrowie, wygodę i przyjemność publiczną w wystawieniu, pod Twoim JW. PaniE zarządem, tak ozdobnego teatru Rozmaitości, za który najczulsze składamy dzięki. Doznajemy już przyjemności i zaszczytu w porządku i przyzwoitości, jakie dziś istnieją w tcairze. Do ciągle doznawanych, jeszcze nowem na przyszłość cieszymy s ę dobrodziejstwem, iż za Twojem JW. Panie staraniem i łaskawą" dla nas chęcią, gdy już siły stargane nie dozwolą nam pracować, starość naszą osładzać będzie zapewnienie losu, za które liczna artystów rodzina, nigdy błogosławić Cię nie przestanie." " Karnawał zaczął się mroźno, zakończył błotnisto. Bale, zabawy resursowe, maskarady, były dosyć liczne. Odprawiło się też kilka znakomitych uczt weselnych; a w ostatnią sobotę otworzono N owy teatr Rozmaitości. Dziś przejazdka popielcowa liczyć zapewne będzie nie mało lubowników. & O Jl 6 Y a.
Z P e t e r s b u r g a, d. 3 O. S tycz. (11 . Lutego.) Dnia S3, b. m. o 3. po południu J, C. Mość ogniowej, rozkażąwszy uczynić rzekomą, trwogę przez wywieszenie na telegrafie lej admiralicyjnej części znaku, zwołującego wszystkie częściowe komendy na plac zborny. Komenda i admir. części w obecności N. Pana zaprzęgła konie i z całym rynsztunkiem na zborne miejsce wyjechała we trzy min u ty, wszystkie zaś 12 komend zgromadziły s.ę w przeciągu 21 minut, pomimo nader ciężką drogę, na wskazanym Pioira W. placu, gdzie Cesarz J mć przeszedłszy przed uszykowane mi komendami wszystkich części raczy] dziękować żołnierzom i podoficerom za tak rychle przybycie i rozkazał dać każdemu z nich po rublu, po funcie mięsa i miarce wódki; zaś P. Ober-policmejstrowi w nader łaskawych wyrazach oświadczył Monarsze Sw.e zadowolenie, za porządek, wzorową szybkość i wyborny stan całej służby. Podolska likwidacyjna Kommissya ogłasza, fe na zasadzie nowo otrzymanych wiadomości skonfiskowane zostały majątki: Józefa Szepielińskiego, Teodora Zielińskiego, Wierzbickiego, Bukowskiego, Jana Pakosławskiego, Kas pra Chołoda, Antoniego Odynieckiego , Hrabi Szymona Stadnickiego , służącego jego Jakuba Pilichowskiego, Franciszka Cetkowskiego, ekonomicznego piszarza Antoniego Kasperowicza, Kucharza Pawła Zalewskiego (tenże Briietij), Piotra Garnysza, Alfreda Brzezińskiego, Grzegorza Supranowskiego, Leona Gawrońskiego i Pioira Krynickiego, F r a n c v a.
Proces Fieschiego. Posiedzenie d.
12, L u t e g o , N a samym zaraz wstępie kończył Pan D u p o n t rzecz swoje: Tak powieść o bytności Moreya w domu na bulwarze du Tempie pod Nr. 50., jako też zeznania Niny Lassa ve nic tu nie znaczą, bo moralnie jest rzeczą niepodobną, aby Morey nieznajomej dokładnie i niedoświadczonej osobie miał tak ważną wyjawiać tajemnicę. Nadto Nina Lassave, iyjąc z Fieschim mogła wiedzieć o wszystkiem, a po spełnieniu dopiero zbrodni ułożyła sobie zapewne plan zeznania, jakoby się o tern od Moreya dopiero dowiedziała, bo tym sposobem wina jej byłaby daleko mniejsza. Ze Nina jest zdulną chwycić się takich wybiegów, dowodzi jej złośliwy charakter i przestawanie z Fieschim, którego się sposobem myślenia przejęła,; a że o zbrodni wiedziała, przekonuje jej branie się w czasie spełnienia tejże. Ze Morey nie mógł wiedzieć o pęknięciu luf jest rzeczą bardzo naturalną, bo tego nie wiedział; olaniu kul sam Fieschi wyznał, ie formę w wodę wrzucił, a gdyby Mo
rey był miał kule przy sobie, byłby ich z pewnością w krzaku razem nie składał i Ninie tego nie powiadał, boby to pierwszym jego zbrodni było śladem. N ie z obawy także o siebie, bo był niewinny, ale tylko w celu ocalenia rozpaczą miotanej osoby chciał Morey Ninę do Lugdunu wyprawić. Przysięgam także "na mój honor, że fałszem jest jakoby Morey 2 mego natchnienia początkowo nie miał wszystkiego wyjawić. Gdyby był winnym, nie'byłbym z pewnością dwóch tygodni czasu mego zmitręiył ani tyle akt przerzucał. Jeżeli z początku kłamał, pochodziło to z zwykłej słabości ludzkiej, aby niebezpieczeństwo zagrażające komu odwrócić. Tu kończę moje rolę, jeżeli go uwolnicie; Wy, Panowie, rozpoczynacie swoje; ale nie skończę mojej, gdybyście Moreya potępić mieli. Wtedy to starać się bę dę wykryć prawdziwych zbrodniarzy i świadków, choćby już nawet wasz wyrok Moreya na rusztowanie posiał. Po nim zabrał głos Pan M a r i e, obrońca Pepina: Na wstępie mego zawodu widziałem tylko jednego oskarżyciela przed sobą w osobie Fieschiego; teraz występuje w tymże samym charakterze i Boireau, skłoniony do tego rzeczami, jakie w oczach moich są święte, prośbami i łzami matki rodziny. Jeżeli jest niewinny czuję moc jego zeznania; jeżeli zaś winny, jak Generalny Prokurator sądzi, nie wiem, czy zeznanie jego może za sobą śmierć drugiej osoby pociągnąć. Położenie moje przykre, lecz ręczy mi za to wasza rozwaga i sprawiedliwość, że zawcześnie wyroku nie wydacie. Pomijam szczegóły, bo o tych już mój poprzednik mówił; przystępuję zaraz do rzeczy imam nadzieję, że jeżeli klienta mego od kary zupełnie nie uwolnię, przynajmniej przyczynię się do zmniejszenia tejże. Fieschi jest zbrodniarzem; korzystano z jego wszystkich złych i dobrych przymiotów dla wciągnienia go do zbrodni. Nieszczęście chciało, że żył wgród takiej zarazy. Nie naleiy on do żadnego stronnictwa, ani jesi fanatykiem, coby go takie do kroku takiego skłonić mogło; nie; on sam układa plan zbrodni i spełnia ją w celu pomszczenia się na wszystkich za to, że z złodziejem korsykańskim nikt przestawać nie chciał, Chciał on dalej nie omylnie wsławić swoje imię przez zgładzenie całej rodziny panującej, wzniecenie wojny domowej i niezmierny rozlew krwi. Ale już teraz dosyć się wsławił; ręczę, ie osławione jego imię dojdzie do potomności. Pierwotne źycie Pepina takie upływało spokojnie, dopiero 1832. roku wplątany został do związku czerwcowego, gdzie byłem jego obrońca, i gdzie go uwol imię i wciągnęło go do kilku stowarzyszeń politycznych, gdzie przecież dla swych ograniczonych zdolności podrzędną tylko grał rolę, I do lej zbrodni, jeżeli należał, o czem wątpię, był tylko wciągniony.. Udano przecież, że on jest główną osobą, aby nadać pozór, że więcej osób do tego wpływało, i ie stronnictwo jedno Pepina w ruch wprawiło. Tym sposobem zarazem chce zapewne Fieschi swe życie ocalić. Zaraz na samym początku, gdym jeszcze o obronie niego klienta ani myślał, zdawało mi się rzeczą niepodobąą, aby republikanie lub jakie inne stronnictwo miało się takiego kroku dopuścić; nie, tak się wstecz nie cofnęliśmy! i sam Prokurator Generainy wyznał, że stronnictwo żadne do tego nie wpływało. W takim bowiem razie walkiby, nie skrytobójstwa potrzeba było. Wypadek leu ogłoszono w obliczu całej Francyi. Ogłoszenie to osłabia zeznanie niegodziwego FieBchiego. A jeżeli go Pepin w dom swój przyjął, każdy łatwo to pojmie zważając, ze jego gotowość służenia każdemu i hojność w wspie-' raniu wszystkim znantmi były. Zważmy dalej, że Pepin, ów mniemany naczelnik, ani najętego mieszkania, ani urządzonej machiny nie widział; a przecież z porządku rzeczy wynikało, żeby to Uczynił dla przekonania się, czy wszystko celowi swemu odpowie. L wszędzie, gdzie 6i'ę tylko co stało, miał Pepin być nieobecnym. Jakże to z sobą pogodzić? CzyI u b y d a l ej , r z e c z e , b y ł P e p i n z a p i s yw a ł tak skrupulatnie summy na ten cel użyte bez obawy, aby to na jaw nie wyszło? a gdyby to był wreszcie uczynił, czyliż już ścigany, nie byłby tej karty wydarł, albo przynajmniej zamazał? Zeznania Boireaugo także przyjąć nie mogę, bo jtźeli ten wiedział o zbrodni, dowiedział się zapewne ód lego, któremu świdra pożyczył i który mu pistolet darował, nie zaś od Pepina, - bo ten-przecie nie jest tak głupi, aby młodemu i nieznanemu człowiekowi miał rzecz tej wagi wyjawiać. Fieschi, ten jedyny oskarżyciel, nie zasługuje na żadną wiarę. J estto zbrodniarz zakamieniały, który wszystko uczynić gotów; onto prawi o pięknych czynach a jad w sercu mieści; on wszędzie tam, gdzie zbrodnia popłaca. Bezecnik ten odwołuje się nieraz do zdania Francyi i całej Europy i mniema, że jeżeli nieco rozum u wkradło się w jego zwierzęcą organizacyą, może sobie rościć prawo do podziwienia j szacunku! Lecz dzięki Bogu jeszcześmy się tak dalece nie spodlili, abyśmy przedmiotu czci naszej w krwi i plugactwie szukać mieli. Obracam się do Was Sędziowie, którzy wiecie, jak często pozór potępia niewinność; do Was, Parowie Francyi i do całej Publiczności; powiedzcie, czy Fieschi godzien waszego zaufania i względów? Mowa ta wielkie zrobiła wrażenie; koledzy rozczuleni ściskali Pana Marie a Fieschi, który kilkakrotnie okropne wzruszenie okazywał s racił prawie całkiem na końcu przytomność. Skoro P. Paillet przemówił jeszcze kilka slow za Boheauern a Pan F a b r e za Bisiherem, zakończono posiedzenie. Pan P a r q u i n prosił także, aby mu na następnem posiedzeniu było jaszcze wolno powiedzieć kilka słów na obronę Fieschitgo.
Z dnia 13. Lutego.
Markiz St. Maurice, jeden z odpowiedzialnych wydawców gazety le-gimistycznej: "la France" został dnia dzisiejszego z powodu urnieszczonego w tern piśmie z d. 2. Lutego artykułu, który Minisleryum państwa zawezwanie do pogardy i nienawiści przeciw istnącemu rządowi poczytało, skazany na Grniesięczne uwięzienie i 4000 fr. kary pieniężnej. B e 19 i a.
Z Bruxelli, dnia 11. Lutego.
Onegdaj przybył tu X;ążę Dom Fernando Portugalski (małżonek Donny Maryi) z bratem swoim, W wieczór dnia tego zaszczycili Kró.lestwo J chtność z dostojnymi gośćmi teatr, w chwili, kiedy się kończył pierwszy, akta opery "Żydówka". Zgromadzona publiczność przyjmowała N. Państwo hucznemi radości oznakami.
ROZlllaite wiadolllości.
W Tuluzie niejaki Pan Amadee de Beaufort napisał dramat, pod tytułem: Gaston dt Foix. Sziuka była przedstawioną, a Pan Baudeant napisał na nią parodyje, która w sobie kilka uszczypliwych miejsc zawierała. Hrabia d' Aguilard, młody i bardzo bogaty przyjaciel Pana Beaufort, napisał recensyję na tę · parodyją i kazał ją drukować. Bandeant miał się za obrażonego, i wyzwał Hrabiego na pistolety. Pojedynek się odbył, Hrabia w samo czoło kulą ugodzony, padł trupem. O! kiedyż rozum człowieczy wyczyści się z mętów urojenia i szału! Jedna 80lttnia dama wydala nie dawno w Paryżu arcydzieło w swoim rodzaju, pod tytułem: Listy o toalecie kobiecej. Wszystkie nauki, którćmi autorka częstuje, są zdrowe i do« bre. CzysU łó duszy, niewinność serca, ochędostwo, ruch, świeże powietrze i wodę, zachwala jako najlepsze środki do zachowania nienia wdzięków od wiatru i słoty, od mgły, zimna i upału, od niezwyciężonego macedońskiego falanxu, który pospolicie c z a s e m zowierny, ale te sposoby nie sa, przynajmniej szkodliwe. Rozdział o zmarszczkach jest okropny. Autorka je zowie: "zdradzieckiemi znakami, które nieLtościwa czasu ręka na obli. czu piękności wyciska, i kiore zdają się być zesłane na świat dla przesirogi kobiet rozsądnych, dla udręczenie zalotnic i odstraszenia bożków miłości." Te sprzysięgłe na piękność Wrogi, wkradają się zrazu bojaźliwie i nieznarznie , jedna po drugiej, w kąiy oczne. Pierwsza zmarszczka nic nie znaczy, na drugą jeszcze się nie zwraca uwagi, ale za trzecią wydaje piękność krzyk boltsny, bo ta szatańska trójka zapowiada nieprzeliczony szereg wszystkich zmarszczek, które kolejno, na czole, pod oczami, koło ust i na szyi, słowem wszędzie groźne stanowiska zajmują. Autorka opowiada jeszcze mnóstwo anegdot prawdziwych, w zwiąku z jej przedmiotem będących. Wzmiankuje między innemi, źe Pani Pompadour zwykła przygryzać wargi, gdy się gniewała. Z częstego przygryzania powstało zapalenie, które poszarpało cienką warg tkankę i w końcu usta szkaradnie zbrzydły. Z pię knością ust, straciła Pani Pompadour i łaski, w które opływała. Radzimy pici pięknej czy tać dopiero wspomnione dzieło, które jej nastręczy licznych sposobów do pomnożenia wdzięków duszy i serca, do ochrony zdrowia i zjednania sobie szacunku płci męzkiej.
Litterary Gazeta opowiada, źe astronom Gruithuzen utrzymuje, a nawet dowodzi, ii słońce w małym przeciągu czasu, bo tylko w 1,050,000 latach, kulę ziemską ku siebie pociągnie, i w ogniu swoim na popiół spali ! Pan Serbart w Valenciennes wynalazca niezawodnego sposobu oddzielenia melassy przy fabrykacyi i raffineryi cukru, odstąpił swego przywileju towarzystwu fabrykantów za kwotę 600,000 fr. N abywcy tajemnicy mają nadzieję wynagrodzić to sobie wkrótce korzyścią z procedury. Z iarna e t y m o log i c z n e» - h i s t o r y c z n e .
Wynalazek dzwonów przypisują Egipcyjanom, miano ich używać przy uroczystościach bóstwa Osiris. Wielcykapłani izraelscy nosili dzwonki u końców tuniki, a w Atenach kapłani Prozerpiny i Cybeli przy uroczystościach mysteryjów; używali ich także Persowie, Rzymianie i Greccy. Papież Sabinian i Paulus Nola wprowadzili je do ceromonii kościoła chrz., aby chrześcijan na mszą (zwonić) zwoływać,zwać. *) (Zwon -dzwon.) Przed ostem stoleciem nie było jeszcze wielkich zwonów, wtedy jeszcze używano desek lub miedzianych blach do zwonienia czyli zwołania. W r. 6to hufce Klotara, które Sens w oblężeniu dzierżyły, tak się dzwonobiciem z twierdzy wychodzącern, mocno przestraszyły, źe oblężenie rzuciwszy w świat się rozbieźały, Zwony zwanemi, czyli poświęcanemi, imionowaiiemi, zaczęły być dopiero w 7mem stoleciu. - Powozy wynaleziono we Francyi. Za Franciszka I. było tylko dwa powozy; jeden Królowej, a drugi Dijanny, córki naturalnej Króla, W i7tym wieku było juź ich używanie powszechniejsze. Niejaki Sauvege z parafii St. Fiacre w Paryżu, na ulicy St. Martin, robił powozy do najęcia, i ztąd powstała nazwa fiakrów. Daleko pierwej używano powozów w Polszczę, nazwano je: kolebki, kołeski, kióre się kołesały na kołach, koksach, po kolejach.
*) Zwonić - zwać - źwięfc - dźw - jęk - głos - Glok - Gloke - giegot - klekot - klekotać -glukken.
SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Sąd Ziemsko-Miejski w Poznaniu N ieruchomość introligatorowi J a n o w i Filipowi Lehmann należąca, tu w Poznaniu na ulicy Zamkowej pod Nr. 288. i 289. sytuowana, oszacowana na 13,103 tal, 15 sgr. II fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Regislraiurze, ma być nie na dniu l. Kwietnia 1836" jak w patencie subhastacyinym z dnia 17. Lipca powiedziano, lecz tylko dnia 1. Lipca 1836. przedpołudniem o godzinie iotej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Poznań, dnia 3. Grudnia 1835Król. Pruski Sąd Ziemsko miejski.
DOiNIESIEbliET Skład .królewski porcelany w W r o c ł a w i u na rynku zwanym Naszmarkt, pod Nr. 46., na pierwszem piętrze, donosi niniejszem, źe w każdej chwili sprzedaje wszelką białą, malowaną i pozłacaną porcelanę, z królewskiej fabryki porcelany w Berlinie, za ceny te 6aTe co w Berlinie. Biorącym takową porcelanę na sprzedaż usrępuje s;ę st osowny rabat. Od Wielkiejnocy r. b. w domu Gebharda, pod Nr. 131. na Wildzie położonym, znajduje się do najęcia mieszkanie, złożone z 5cm izb, dwóch alkierzy, kuchni, i stajni, oraz drugie mieszkanie o dwóch izbach, zpotrzebnemi do tego lokalami,
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.24 Nr46 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.