GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.26 Nr48

Czas czytania: ok. 10 min.

TA

Wie

'dego m

ZNANSIIEGO

Xi e s twa

I U 111111 II III III M 111 Hill H .

Nakładem Drukami Nadwornej W. JDekera i Spółki. - Redaktor: A. WannowsM.

JI?4.8.- W Piątek dnia 26. Lutego 1836.

Wiadolllości krajowe.

Z Berlina, dnia 23. Lutego.

Drogą nadzwyczajną nadeszła tu dzisiaj wiadomość z Paryża, że Fieechi, i jego wspólobźałowani Pepin i Morey dnia dziewiętnastego Lutego, zrana o godz. 8. ścięci zostali; nasamprzód Pepin, potem M orey, a nareszcie Fieechi. (Patrz Artyk. Francya.) w*wwwwwww

Wiadolllości zagranIczne,

Francya.

Proces Fieschiego. Posiedzenie d.

13, L u t e g o , Przed rozpoczęciem posiedzenia pokazano Fieschiemu obraz litografowany, przedstawiający jego i jego współobżałowanych. Pokazał on go Ninie Lassave i rzekł: To mi się podoba. - O godzinie i2tej zabrał zaraz głos Pan P a r q u i n, jeden z urzędowych obrońców Fieschiego i rzekł: Nie pierwszy to raz rnam honor występować z obroną przed Trybunałem parowskim, a godność i bezstronność, z jaką lu sprawiedliwość wymierzana bywa, miłe jeszcze teraz wzbudza we mnie wspomnienie. Po długiem dopiero ociąganiu się postanowiłem błagać względów

waszych dla sprawcy okropnej zbrodni 28« Ł>pca; zbrodni, która miaia na celu pozbawić Francy/j najmędrszego Króia, wzniecić wojnę domową i nas z Europą poróżnić. Chybiono celu tego, lecz mimo to liczne padły ofiary. A k(óź jest sprawcą tęga? oto czlouiek, który zawód wojskowy *i zaszczytny rozpocząwszy sposób, godzien był, aby go znakiem męstwa zaszczycono (poruszenie). N astępnie wylicza P an P a r q u i n dobre przymioty Fiescliiego i dziwi się, jak jeden z występujących wczoraj Adwokatów mógł wskazywać na rusztowanie niejako, sądząc onego FiescliRgo godmrn, a to jedynie dla bronienia swego klieno. Wspominając dalej o poprzednich przewinieniach Fieschiego, uniewinia je bardzo Pan Parquin twierdząc, źe za to go na śmierć skazano, iź nieszczęśliwemu Monarsze wiary dotrzymał; a w więzieniu przez 10 łat siedział za to, ie ukradł krowę swemu teściowi, którą mylnie za swo;ę już uważał; w więzieniu przecież" żadnej na siebie kary nie ściągnął, Ii żeli zaś zbrodnia jego liczne pochłonęła ofiary, to przecież ofiary ie świetne zadosyćuczynienie odniosły; one to bowiem ocaliły Króla i jego dostojną rodzinę; one to były przedmiotem łez i żałoby stolicy; za nie to odprawiano uroczyste nabożeństwo, i Król sam w towarzystwie duchowieństwa ciała ich święconą po* wyrzekło, że Fiescni wyznaniem i skruchą zbrodnię swoje w części zmazał, i ofiary na Wrl jego, gelyhy mówić mogły, powtórzyłyby sjłacbeiny wykrzyk dostojnej o fi ny (Xiecia Berry): Litości dła tego człowieka! N areszcie obracając się do swego kberua rzecze: Fieschi! zbrodnia twoja zgrozą tu.ę początkowo przejęła i tylko na wezwanie szanownego członka Prybiiiiałtj podjąłem eię sprawy twojej. Lecz teraz J\ai twój i miotane na ciebie potvyarze wzruszyły mię żywo. Nie uniewiniarn zbrodni twojej, ale bronię cię, o ile me siły pozwalają; a ludzkością tchnąca sprawiedliwość niech wyrokuje. (Króika ta obrona głębokie na umysłach sędziów zrobiła wrażenie). - fu odpowiania P rok u r a t o r G e n e r a l n y: Obrońca Boireaugo nie zbił żadnego punktu ?askar<euia; Boireau III-ał udział w spieku, był nawet z pietoktem na bulwarze, aby do rozruchów po spełnieniu zbrodni należeć; Sąel może wprawdzie mieć wzgląd na niego, ale towarzystwo żąda sprawiedliwości. Pepin zdaniem mojem na żadne nie zasługuje względy. Adwokat jego bronił go wymownie, a przecież z całej jego obrony żadne wrażenie w umyśle naszym nie pozostało. Twierdzono, że odpowiedz ahmść Fieschiego żadnemu ciążyć nie może stionnM wu ani politycznemu związkowi, a przecież wszystko dej na3 przemawia, że moralnie wpływ przynajmniej wywierało jedno stronnictwo - 10warzystwo przyjaciół praw ludu. Wszyscy nie mai członkowie iej zbrodni mieli w nim udjiał. I tak Boireau mn ej dbający o wykształcenie swego umysłu i serca, miał u siebie śpiewy rr pubhkańsk e. More; mało czytał, a przetieź miał u s ebie pismo ulotne, lozwijąte zasady towarzystwa praw ludu, pisma Populaire, więzy niewoli Marata i P r e> c t e o b ź a I o w a n y c h k w i e t n i o w y c h .

Księgozbiór Pe-I>ina był w tej mierze obfiszy.

Wiaiiomo że elo. 23 Września umknął do Lagtjv; a i wtedy zabrał z sobą c z ę Ś ć d z i e ł Saint Iusta, na wzór zabójcy Henryka III.

zasypiającego dniem przcej sjiełnie n e m zbroeloi- nad bibl ą Kaidy zresztą zna zasady trgo towarzystwa. Onoto gardzi każ elą zdrową i moralną myślą; ono znosi własność, niwe-czy trony; etjień 21. Stycznia jest jego dmem radości, a wyeUial j den nosi nawet nazwiiko Lu we la. M,irai, Couthon, St. Iust, Robespierre - to ich bożyszcza. TaK M. P, wielkie bywały złudzenia, które z czasem moc swoje czarodziejską traciły, afe sprawiedliwość nie powinna zasypiać sprawy i wszędzie baczne zwracać oko, gdzie kolwiek podobny nastręcza SIę proces. Koricowo doiła! Prokurator Generalny: 1) (idy nic nie wykryte) bezpośredniego udziału Biechera w tej zbrodni, zdaje go na łaJ\kę eprawieelliwości Sędziów; 2) co się Fieschcgo, Moreja, Pepina i Boireaugo dotyczy, wueisi o karę śmierci z powodu, że pierwszy tyle ofiar zgładził, a drudzy pomocy mu udzielali; 3) że Boirean zasługuje jednak na złageitlzente kary, - N astępnie zabrał głos Pan D u p o n t : Oddano nam sprawiedliwość, lec? wulać zesame namiętności obecnie się odzywają i nie wiem czy bez obrazy sądu tak naciągać moina sprawy jak 10 Prokurator <»eneralny uczynił. W chwili wydatna wyroku tiwoźy rrae Ministeryum peivneeni stowarzyszeniami. Ale, mój Boże! cożby powiedziano , gelybym i ja podobną poszedł drogą? Rel'gia uzbroiła lami<; Ravaillaka i Jana C.hatela ; Damiena zfanatyzowal Parlament, a Louvel chciał się na jeelnym z Bourbemów pomścić hańby ib'4. r.; lecz c z y I i £ dla tego złorzeczyć bęeiziemy religii, parlamentowi i patryotyzmowi? G wału)wność jresztą rekwizytoryum przekonuje tylko, że dowoely nasze nie ze wezystkiem swego chybiły celu: lecz nie jestem tak bezwstydnym, abym sobie w tej mierze jaką pizypisywał zasługę; zgromadziłem tylke) wypadki, nie stwarzając ich; a tu na mocy samego prawelopoelobieństwa wyrok śmierci wydają. Cóż mnie do tego, że prawelopoelobieństwa urzeczywistnić nie mogą? Czyiii ja to mam zrobić? uynajmnie]. h domniemanej winy Pepina i Boireaugo wnoszą o winie Moreya. Lecz i najmniejszy uniwersytet zbiłby poełobne twierdzenie-, a coź dopiero sądź ć o Trybunale parowskim?, Przekonany jestem, że' Fieschi wtedy dopiero jako powoil wystąpił, gdy naelzieja ocalenia życia znikła. Pochlebia Panu L J\vocatowi, aby ten wniosek na korzyść jego uczynił, i przed d. 11. Września nic podobnegf» nie zeznał; wtedy dopiero, gdy wiedział, re> N n a Lassave zeznała i* on oskarżenie swoje zaczyna. Wymienia różne o »oby i gotów wszystkich oskarżyć, aby siebie ocal ć. Gdyby Pan Lavocat nie był powszechnie znany jako człowiek uczciwy i pełen charakteru, w czem mu bynajmniej ubl źać nie myślę, mógłby łatwo wpaśdź w podejrzęJ\ nie, że jego odwiedziny w więzieniu stały się powodem zeznań Fieschiego. A któż jest Fieschs ? oto wyrzutek społeczeństwa ludzkiego, ktoregoby nawet w razie potrzeby r3 wiarogodnego świadka przyjąć nie można. Ten potwór przecież wymienia nazwiska Guinarda, Ca vaignaca i wielu innych. Oelwołują. się dalej do zgodności z zeznaniami Niny Lassave . Lecz zkądźeto pochodzi, źe zgodność ta do Dopóki Fieschi nie wiedział, co N .na zezna, nic nie mówił. Mony mniemał, jak powiadają, ze Fieschi życie utracił; cs J\bźby więc po śmierci jedynego światka był całą tajemnicę Ninie odkrył? Nie zaiste! . . . Kobiela ta owszem, wiedząc o wypadkach i chcąc siebie ocalić, zwaliła wszystko na Moreya, A przecież na te dość ważne dowody Ministeryum publiczne źadtKgo względu nie miało. - Po kilku innych uwagach na korzyść swego klien ta, tak Pan Du p o n t rzscz swoje zakończył: I eźelim nie zdołał przekonać zupełnie o niewinności Moreya, wznieciłem przynajmniej, jak sobie pochleb,am, powątpiewanie, a gdzie Sędzia wątpi, musi uwolnić!-Prezes wezwał teraz Pana Fi li pa Du pi n a, drugiego obrońcę Pepina, który po krotkiem oświadczeniu Pana C h a i x - d' E s t -]I n ge że już ws?ystko powiedział i nie chce dłużej nadużywać cierpliwości sędziów, tak wę odezwał: Wezwany przez wae do zajęcia się obroną Pepina, sądziłem, że po poprzednich rozprawach głos mój byłby zbyteczny, ale teraz, gdzie publiczne Ministeryum nowe wynajduje ubwiniema, nowa także obrona nie będzie od rzeczy. Pominę jednak szczegóły już znane i w krótkich wyrazach rzt-cz zamknę: W Fran cyi zanadto rrr'-źe jesteśmy skłonni do prztbaczenia wiele temu, który swego honoru z dowcipem i swego życia z odwagą bronić poirałi. Zdolności takowe posiada l'ieacbi w wysokim stopniu, a Pepinowi całkiem na nich zbywa. Pierwszy występuje śmiało jako świadek nie jak obżałowany, a nieśmiały i pomieszany Pepin ledwo kilka s'ow na swoje obronę wybełkotać zdołał. A przecież Pepin nie jesc sprawca, tej okropnej zbrodni. I akaż tego przyczyna? Oto Fieechi posiada wielką sprężystość charakteru i częsta nawet popisuje się znewaźonemi przez niego słowami o miłości i obronie ojczyzny, a Pep'n całkiem tego po zbawiony. Błyskotki takowe mogą gmin zaśjepić, lecz sędziowie wyższymi są nad gmin. Ze Pepin nie mógł być 9prawcą pierwotnym zbrodni ani naczelnikiem, dowodzi tego jego charakter. Lecz cóż Fieschiego do kroku tego spowodować mogło? Nie fanatyzm zapewne, ani zemsta; bo czyliż się miał mścić na Królu za to, że go za kra izież przed Sądem stawio. no; mógł on jedynie być zagniewany na policyą, która usług jego przyjąć nie chciała, lecz nie na Króla i jego rodzinę. Mówiąc że pałał nienawiścią ku towarzystwu, leczcóż mu towarzystwo zrobiło? użyło jedynie służącego sobie prawa. Trzy tylko rzeczy mogły Fie«eh ego do tego kroku skłonić: dane pieniądze, przyob:ecane pieniądze, albo pieniądze, które w czasie zaburzeń zgromadzić zamyślał. Przyznać jednak musicie, że Fieechi nie byłby planu swego powierzył Pepinowi, który takim był w pożyciu pospolitem, jakim się teraz okazuje. Czy podobna, aby przebiegły Fieschi i ostrożny Morey mieli całkiem zaufać człowiekowi tak słabego charakteru, jakim jest Pepin? Czy mu mogli zaufać, ii tajemnicy nie zdradzi? Nie zaiste; ich własne bezpieczeństwo odradzać im to musiało. - Pan Dupin zakończył mowę swoje odwołaniem sfę do sprawiedliwości i bezinteresowności Sędziów, którzy na żaden sposób o winie P epina przekonani być nie mogą. - Zakończono posiedzenie o godzinie 6tej, P r o c e s s F i e s c h i e g o . Siedemnaste i o> statnie posiedzenie zdn. 15. Lutego. Na posiedzeniu dzisiejszem, o godz. n I. wieczorem po powtórnem sessyi zagajeniu zajęli Parowie z godnością i w ponurej postawie krzesła swoje, poczem Prezes, nakrywszy sobie głowę wyrok przeczytał, którego treść skrócona brzmi, jak następuje: "Zważywszy, że Fieschi dnia 28."Lipca dopuścił się zamachu na życie Króla i członków rodziny jego, jako też dobrowolnego zabójstwa 18 osób, a kuszenia się o zabicie 21 osób; - że Morey i Pepin stali się wspólnikami tej zbrodni przez zachęcenie głównego sprawcy one) kary godnćmi podstępami i namową, oraz ułatwieniem mu czynu bezecnego; - że Boireau także przekonany został o wspólnictwo w zbrodni rzeczonej; - że przeciwnie nie ma żadnego dowodu, żeby Bescher miał mieć w. mej udział; - uwalnia Izba Sądowa Beschera od wszelkiego oskarżenia i rozkazuje, aby go natychmiast na wolność puszczono; - skazuje Fieschiego, stosownie do artykułów S6. i 13, kodexu karnego na karę ojcobójców i rozkazuje zatem, ażeby w koszuli, boso i mając głowę okrytą czarną zasłoną, na miejsce stracenia był zaprowadzony, na rusztowaniu podczas ogłoszenia wyroku śmierci przez pisarza Sądowego, na widok publiczny wystawiony a potem ścięty; - skazuje Moreya i Pepina na śmierć; - skazuje Boireaugo na 20 letnie uwięzienie w cytadelli, po upływie którego ciągle rna zostawać pod dozorem policyi; - skazuje nareszcie Fieechego, Moreya" Pepina i Boireaugo solidarnie na ponoszenie kosztów processu. Natychmiast pa przeczytaniu nInIejSzego wyroku rozwiązano sessyą. Z dnia 16. Lutego.

Przesilenie nasze ministeryalne trwa ciągle.

Ponieważ Hr. Mole żadnego wydziału przy Ministrów do siebie na dzień jutrzejszy. Z tej okoliczności wyprowadzają wniosek, że tylko p P. Broglie i Guizot wysiąpią a ich posady p P. Montalivet i Sauzet obejmą. Zanim wczoraj wyrok śmierci w Izbie Parów zapadł, miał Fieschi w więzieniu rozmowę z Panem Lavocat. Błagał go na kolana« h, aby tylko tyle dla niego wyjednać zechciał, aby pieszo mógł się udać na miejsce ścięcia i żeby go nie przywdziewano, jak wszystkich na śmierć skazanych, w kaftan zmuszający. Pan Lavocat oświadczył m u, że pierwszej proźby usłuchać nie można, ponieważ rząd natłokowi ludu przy straceniach ile możności zapobiega, a gdyby go pieszo prowadzono, powstałby cały Paryż; co się drugiej proźby dotyczy przyobiecał mu P. Lavocat, że się za r.im wstawi. Dzień wczorajszy przepędziła Nina Lassave za otrzymanem pozwoleniem u Fieschiego. Raz po razu łzami się zalewała, tak dalece ie Fieschi nareszcie do niej rzekł z uśmiechem: "Ieśli przyszłaś, aby mię pozbawiać stałości umysłu, lepiej byś zrobiła, gdybyś wcale nie przyszła."- Dzisiaj o godzinie 10, ogłoszono winowajcom zapadły na nich wyrok. Zbywa jeszcze na dokładnych wiadomościach o wrażeniu, jakie to ogłoszenie na umysłach zbrodniarzy uczyniło. Słychać jednak że Fieschi zupełnie był spokojny; dopytywał się natychmiast na dozorcy więzienia szczegułow o sposobie, w jaki stracenie ma być uskutecznione i żałował, że jeszcze 24 godzin czekać musi. Pepin i Boireau byli bardzo stroskani a ostatni z nich zalał się Izami. Morey zostsi bez udziału i niewzruszon y, jakim był podczas całego processu. Spodziewano się, że Pepin po wydaniu nań wyroku śmierci, uczyni zeznania, ale to nie nastąpiło. Natychmiast po ogłoszeniu wyroku przywdziano trzech winowajców w kalian zmuszający. Gdy Nina Lassave wczoraj wieczorem z Fieschim się żegnała, wręczył on jej list do Xiedza Grivel, w którym go o pociechę i pomoc religijną uprasza. - Kat odebrał rozkaz, aby jutro był w pogotowiu.

ZWOŁANIE PUBLICZNE.

Celem zgłoszenia się r pretensyami spadkowemi do pozostałości po ś- p. Tomaszu Mok i e r s k i m, dzierżawcy, w Pobiedziskach na dniu 3cim Października 1826 r. zmarłym, wyznaczony jest termin na dzień 5ty Września 1836 r. przed południem o godzinie xo.ej przed Deputowanym, Refercndaryuszem Espagne, na który się wszyscy niewiadomi inu-ressenti spadkowi z tern ostrzeżeniem zapozywają: iz, w razie niestawienia i po nastąpionej ich pru kluzyi, massa pozostałości, jako rzecz bez pana będąca, na skarb publiczny spadnie, sukcessorowie później dopiero zgłaszający się winni będą uszysikie czynności i rozporządztnia jego przyznać i na siebie przyjąć i nie będą mieli prawa ani składania rachunków ani też wynagrodzenia wybranych użytków od niego się domagać, lecz jedynie tylko tern się komentować będą obowiązani, co jeszcze z pozostałości znajdować się będzie. Poznań, dnia 23go Października 1835 r.

Król. Główny Sąd Ziemiański.

Wydział pierwszy.

SPRZEDAI KONIECZNA.

Sąd Ziemsko-miejski w Szubinie.

Folwark wieczysto dzierżawny Wen e c y a wraz z budynkami w Karolewie w obwodzie urzędu ekonomicznego Żnin w powiecie tutejszym położony do sukcessordw Boguchwała Kautz należący, oszacowany na 21,728 Tal.

20 sgr, 4 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, ma być dnia 27. Czerwca 1836. przedpołudniem o godzinie gtej w miejSCU zwykłem posiedzeń sądowych sprzedany. Wszyscy niewiadomi pretendenci realni wzywają się, ażeby pod uniknieniem preklu» zyi zgłosili się najpóźniej w terminie oznaczonym, Szubin, dnia 27. Listopada i835Król. Pruski SądZi emsko-miejski.

Wyciąg Z

Dnia 23, Lutego i836,

Papiera- Gotowimi ZlIĄ

Obligi długu państwa ; Obligi bankowe aź do włączniepo 102Jpo

Zachodmo- Pruskie iisty zastai o i I

Listy zastawne W. Xi<;stwa Poznańskiego... .

Wschodnio- Pruskie . .

104 103 1031 102£ 107

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.02.26 Nr48 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry