GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.03.12 Nr61

Czas czytania: ok. 9 min.

<<b

Wielkiego Z NA N

TA

Xi<;stwa

SKI EGO

Nakładem Drukami Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannomki.

JW 61.- W Sobotę dnia 12. Marca 1836.

Wiadolllości zagraniczne.

Królestwo Polskie.

Z Warszawy, dnia 6. Marca.

Kommissya Rządowa PrzYchodów i Skarbu.

Puwziąwszy wiadomość, źe w wolne m mieście Krakowie i jego okręgu wypuszczone zostały w obieg bite pod herbem tegoż miasta pieniądze srebrne w sztukach jedno-złotowych, tudzież bilon w sztukach dtiesięcio, pięcio, i trzygroszowych; Kommissya Rządowa Przychodów i Skarbu z uwagi, źe wpuszczanie do kraju wszelkiego zagranicznego bilonu TaryfFą Generalną celną jeer zakazane, i źe tylko z monet zagranicznych mogą być w kassach publicznych przyjmowane, które dotychczasową tabellą ewalucyjną monet są objęte; na mocy upoważnienia Rządu podaje do publicznej wiadomości, źe kurs monet pod herbem powyższym, w Królestwie Poiskiem zakazany został, i źe skutkiem tego, monety takowe w kassach publicznych Królestwa przyjmowane nie będą, - w Warszawie, dnia 21. Lutego (4 Marca) 1836. (Tu podpisy,)

Hiszpania.

Gazety francuzkie donoszą z Madrytu pod dn, 23. Lutego: ąd ogłosił dziś dekret o długu narodowym. Sciąga on sif do sprzedaży dóbr narodowych i zapewnia kupującym wielkie korzyści. Dozwala im w dwojaki sposób uskuteczniać wypłaty, t. j. w żądaniach drt państwa, podług nominalnej wartości tychże, albo gotowizną, W pierwszym razie dozwolony im będzie ośmioletni przeciąg czasu; w pierwszym terminie płacić mają długiem pięcioprocentowym, w drugim czteroprocentowym, a w czwartym nieulegającytn. proceJ?* tom. W ostatnim przypadku wynOSI termIn 16 lat, i. corocznie ( g część spłacana będzie« Jednej części czystego dochodu z sprzedanych dóbr użyją na spłacenie 4 i 5 procento< wego długu skosolidowanego, a drugiej na spłacenie długu nie ulegającego opłacie pro« wizyi. Dekret ten jest bardzo obszerny; poprzedza go zaś długa przemowa Pana Mendizabała do Królowe). Inne dekreta mniej s% ważne. Spodziewają się, źe wielu cudzoziemców zechce korzystać z tak sposobnej dla Kapitalistów pory, i kupować będzie dobra narodowe. Głoszą także, źe już przed niejakim czasem wielu Anglików podało w tej mierze propozycye PanuMendizalabowi. Gazeta powszechna zawiera następujące doniesienia znad granicy hiszpańskiej: Następny przykład może posłużyć za dowód nie« nawiści, jaką Hiszpanie wszelkich stronnictw tchną przeciw wszelakiej cudzozieai przeprawił się przez granicę z swymi parysktmi szaserami Izabelli, zaraz urbanosowie KryBtynowscy, którym przecież \v pomoc przy.

szedł, zaczęli codziennie ludzi z pobocznej jogo kolumny ze światu sprzątać, a później nawet zamordowano w jednem mieście 17 ludzi w ciągu jednego dnia, Z tego wnosić można, z jakim wstrętem przyjąłby ogół ludności interwencyą nawet na korzyść najliberalniejszych zasad. Francuzki hgion zagraniczny znacznie ucierpiał i domaga się dlatego posiłków, w którymto celu oświadczył Generał Schdim, Dyrektor w paryskiem Ministcryum Wojny, Generałowi Bernellemu, Szefowi legionu zagranicznego, że rząd francuzki przychylił się do utworzenia nowych batalionów legionu zagranicznego w Francyi, i że żołnierze mają być mundurowani i uzbrajani w P au;, w skutek czego nie przeznaczono ich podług najnowszego rozporządzenia do Algieru, Wszyscy zagraniczni zbiegowie, te kraje wyjąwszy, z ktoremi zachodzą stosunki wydawania, odesłani zatenij będą do P a u, dokąd także nowo mianowani oficerowie z Paryża przybędą, Przyczyny dla której Pułkownik legionu zagranicznego, Conrad, służbę hiszpańską optjścił, jedynie w dumie Generała Bernellego szukać należy, który obawiając sie A w nim współzawodnika i lepszego praktycznego wojskowego, intrygować przeciw niemu zaczął. Z tego samego stanowiska uważać najeży rozwiązanie się schwarzowskiego oddziału ochotników, który, aczkolwiek z samych prawie włóczęgów złożony, byłby przecież mężnie walczył. Pułkownik Szwarz, który sobie przy tej całej organizacyi niezmiernie wiele pracy zadawał, i w ciągu tygodnia w Paryżu 1500 ładzi wystawił, stał się niezawodnie ofiarą Generała Bernellego, który schwarzpwskieh żołnierzy do swego korpusu chciał wcielić i tym końcem wyjednać sobie potrafił rozkaz, rozwiązania oddziału Schwarza, przedstawiwszy Gtnerałowj Cbfdoyie. że wszyscy ci żołnierze wnijdą dobrowolnie w służbę hiszpańską- M\Jną jest wreszcie rzeczą, jakoby tych paryskich bosonogich (później nawet wybornie ubranych) z powodu łupiestwa i braku karności zwinięto. Rozkaz zalecający zwinięcie nie wspomina 6\ tern ani słowa, a dobre przestrzeganie karności poświadcza nawet piśmienne zeznanie/władzy wojskowej, Pojedyncze nadużycia wydarzyły się i wydarzają we wszystkich Tnszpańskich korpusaih« Gdy żołnierzom zwinięcie ich i zatpordowa.

nie 17 towarzyszów zwiastowane;, sam tylkp Baton Schwarz zdołał jch wstrzymać od spalenia i złupienia Hueski, ale żołnierze nie chcieli przyjąć służby hiszpańskiej. Z pierwezego batalionu, liczącego 800 ludzi, 17 tylko wstąpiło do legionu zagranicznego, z trzeciego 75; wszystkim oficerom którzy"tego pragnęli, potwierdzono ich stopnie w legionie zagranicznym, wyjąwszy 3 lub 4 niegodne osoby. Wiadomo jest, że ludzi takich w czasie wojny w wielu zdarzeniach bardzo korzystnie użyć można, i że takowi, przy dobrym kierunku częstokroć najodważniejszych czynów wojennych są zdolni. Zresztą widoki i stosunki służbowe żołnierzy hiszpańskich nie zasługują na zazdrość; skoro się wojna ukończy, radzi będą, gdy się cudzoziemców pozbędą, którzy teraz krew swoje za obcą przelewają sprawę i walczyć muszą z wielkjemi przeciwnościami złego wyższego zarządu, niechętnej im ludności, wojny bez znakomitych czynów wojennych, nużących pochodów i zmiennego klimatu, a w czem najmniejszego nie znajdują zachęcenia. Z Madrytu, dnia 18. Lutego, Kazano rozebrać następujące klasztory: klasztor Kapucynów w Prado, klasztor de la Paciencia, Jezusa Nazarańskiego, Sgo Bazylego, Minimów czyli Stej Wiktoryi, braci miłosiernych i Sgo Filipa, Rozbieranie to już się zaczęło. N a miejscu tych klasztorów mają bye wystawione domy mieszkalne. Ogród nowicyatu Jezuitów przeznaczono na plac publiczny, Donoszą z Taragony , iż Xiadz Cabrera z oddziałem swoim zabrał cały transport żywności i pieniędzy, wysłany z Lerida pod e« skortą batalionu krystynistów. W kilka dni później tenże Xiadz poraził oddział N oguerasą, który mszcząc się za tę haniebną klęskę, kazał rozstrzelać matkę, braci i dwóch krewnych owego Xigdza. Słychać, iż z powodu kłótni między Nogueras i Palareas, ostatni u« dał się do Walencyi, Z dnia 23. Lutego.

Cale miasto zajęte obecnie powieściami o nagłem przybyciu Xiecia Kapuy, brata owdo. wiałej Królowej, który tu onegdaj w towarzystwie pięknej Miss Penelope Smith incognito przyjechał. U dał się wczoraj do Prado, gdzie Królową w wielkim zastał pogrążoną smutku z powodu śmierci Królowej Neapolitańskiej. Niewierny dotychczas, jak Królowa z Xigciem f towarzyszką jego sobie postąpi.

Mulfany l WołoszczYzna, G a z e t a S z l ąs k a zawiera następujące prvwa tne doniesienie z nad granicy austtyackiej z d, 51 o. Lutego? iSiedawDo U mu przesłaliśmy

WPanu artykuł, wypływający z niezawodnie bezstronnego źródła o stosunkach rnultańskich. i dawniej już także tak obce gazety jak i gazeta W Pana, oceniały w rozmaity sposób te stosunki. J eźeliśmy się zaś dotąd częścią z względów winnych panującemu Xieciu częścią z po wodu niedowierzania i powątpiewano o prawdziwości dochodzących nas tedy owędy raportów ułożonych w nader nieprzyjaznym duchu ku tamecznemu rządowi, i wynurzających najohydniejsze potwarze przeciwko Xięciu Stourdzie, wstrzymywali od obwieszczenia tychże, sądzimy przecież teraz, gdy i inne pisma już podobne r3porra ogłosiły, abyśmy i my nasze, ułożone zapewne w duchu bezstronnym i zawsze na to zwracające uwagę: Audiatur et altera pars, na jaw wydali: Z Ja es, dnia 2[. Stycznia, Panuje tu wielki nieład, Xiąźę wskazał na Wygnanie wielu Bojarów (JI 1 ex, Stourdza, Kon<st. Stourdza, Jerzy Ghika i Mik. Rośnowan), ponieważ Xiecia z tronu zrzucić chcieli, co także podług wszelkiego podobieństwa do prawdy nastąpi, ile że jest daleko gorszy, aniżeli sądzą. Rządy jego są straszliwe, każda czynność jego dowodzi najnikczemniejszej chciwości, ile że się nie rumieni nawet wtedy, gdy najwyższy wyrok za to przedaje bukatów! Nadto codziejinie dopuszcza się niesłychanych wykroczeń przeciw ustawom krajowym.

Z dnia 3. Lutego.

N3 zażądane odemuie wyjaśnienie względem wypędzenia z kraju kilku patryotów odpowiadam przesianiem następującego wiernego raportu; Trz< j wygnańcy udali się w towarzystwie wielu Bojarów do X' ecia i uskarżali Się na nadwerężenie konstytucyi, liczne nadużycia, ciemiężenia i ucisk, jakich się pod opieką J X. M. dopuszczają. Prosili zarazem o zniesienie tychie na przyszłość, w przeci wnym bow em razie byliby zmuszeni zażądać pomocy od wysokich mocarstw opiekuńczych. Xt}żę bardzo to ile przyjął, oddalił ich z duinnem ośw adczeniem, iź wolno ijn appellować, on ich przecież dręczyć j) "'traj I, i dotrzymał słowa. Było dla niego albowiem bardzo łatwą rzeczą, przy pomocy fjnaryoiyjskich sztuk swego teścia, znanego Wiejkoiządzcy w Samos, Szcz 1 pana Wogorydysa, wyrobić sob e fi man Suitana, wyrokujący wygnanie dla mężów, których Całą było zbrodnią, że protestowali przeciwko szkaradnym bezprawiom i nadwerężeniu ustaw krajowych Zamieszanie i bezrząd, na jakie biedny len kraj wystawiony, przechodzą wszelkie wyobrażenie. O sprawcy tychie wszyscy jednakowo Wyrokqje.

Z dnia i5. Lutego.

(Journ, de Frankj) Podług obiegających pogłosek miał już Xiążę Stourdza odebrać od swego Agenta w Konstantynopolu wiadomość, ie Porta zganiła podane pj-zez Bojarów zażalenia i że dla tego wkrótce zapewne zniknie złudzenie oppozycyi o mieszanej Kornmissyi. Oczekują ogłoszenia firmami w tej mierze.

Podług doniesień z Bukareetu z dn. 14. b. m.

przejeżdżał tamtędy przed kilku dniami Tatar z Konstantynopola, ale nim się do JaAs dostać zdołał, miała go gromada wilków rozszarpać, lub inny jaki przypadek życia pozbawić.

* vv A i \ vv i * w» wv i

ROZlllaite wiadolllości.

Nowe płody literatury francuzki ej.

-. Nie wyczerpany historyjo-i romanso- pisarz J akób le Bibliophile (Lacroix) świeży wydał romans: "La folie d'OiIeans, Historyja z czasów Ludwika XIV \ tom, 2. - Balzac wydał: "Sceny życia paryzkiego, albo: Badania nad obyczajami io,go wieku." - Znany Światu czytającemu z dawniejszego swego utworu; "Ahassverus," poeta Edgar Quinet, nie dawno ukończył swój poemat: "N apoleo n," który wkrótce wyjdzie z druku.

Pan Tallejrand sypia w łoiku, jakby zapewne nikt spać nie potrafił, bo sypia prostopadle- Nie dosyć na tętn; wiadomo, że on ma mimo sędziwego wieku, gęste i mocne włosy, te jednak nie są dostateczną obroną od wilgoci i zimna, nosi on jeszcze płaszcz nocny 1 7 czepków nocnych. J eźli czas jest piękny (rozumie się polityczny) bywa przy jego wstawaniu wiele osób, jeźli się widnokrąg zasępia, bywa ich mniej, a jeźli burza ryczy, którą on ucisza, bywa rnalo, lecz zawsze dosyć dla wystawy jego znaczenia. Od roku igjO ten zwyczaj cokolwiek podupadł. Wstawszy z,łóżka, nie zdejmuje żadnego z 7 czepków, wkłada pantofle i przechodzi się po pokoju, rozmawiając z gośćmi. Wstaje zwykle o iO'ej godzinie. Dwaj pokojowi przynoszą mu potem wielką srebrną miednicę, lub srebrną pozłaca« ną, albo z chińskiej porcelmy, stosownie do okoliczności. N areszcie siada Tallejrand i zaczyna się toaleta czepków nocnych. Sługa zdejmuje jfden po drogim aż do szóetego, siódmy on sam zdejmuje i obeiera nim głowę. Następnie przywięzują mu pod brodą wielką serwetę i trzymają ojvę wielką miednicę. Po ukończeniu tych przygotowań, podaje mu siuga szklankę wody, którą on wypija, ale nie ćwierć godziny 2 wielkim podziwem widzów, którzy nie pojmują, jak coś podobnego robić można, nie udusiwszy się. Potem następuje strój głowy, J estto naj trudniejsza część toalely, gdyż Tallejrand wymyka się ubieraczom co chwila, aby do przechodzącego wyrzec słówko ujmujące, a to wszysiko odbywa się w szkockim negliżu. Z kolei nadchodzi wielka toaleta, ale po na wonieniu się pierwej tysiącz nemi pachnidłami, które Tallejrand lak hojnie na siebie i swoje suknie rozlewa, iż gdzie się pokaże, piżmowa atmosfera powstaje. Po tern wszystkiem uzupełnia się strój głowy, przez włożenie kapelusza, który Tallejrand w własnym pokoju na głowę wkłada, bo mu zawsze zimno i lęka się zawsze przeciągu powietrza. Rzecz zabawna widzieć, jak on w po« koju o litej godzinie z nieszczęśliwym Kape» luszem na głowie siedzi, który jest tylko skromnym zastępcą 7miu czepków nocnych. P. Balzac, który się zbraniał uiścić z przyrzeczonych dwóch powieści do Revue de Paris, został oskarżony, i wyrokiem sądowym skazany na napisanie powieści, lub w przeciwnym razie, na zapłacenie 10.oco franków. Jaki niemiecki romanso- pisarz za taką nagrodę napisałby najmniej z dziesięć tomów; lecz zdaniem dzienników paryzkich Pan Balzac powinien pozwać sąd o skrywdzenie go, iż tak mało ceni jego utwory. Redaktor dziennika C h a r i v a r i przed nie dawnym czasem pociągnięty został przed sąddo odpowiedzialności. N a wstępie zapytał Prezydent oskarżonego: "Panie Simon, czy z nasz W ć P a n o to te n a rt y kuł? " - » N i e z n am," odpowiedział P, Simon, "albowiem siedząc w St. Pelagie, nie mogłem z nikim się zi *osić." - "N im W ć P an zostałeś redaktorem C h a r i v a ri byłeś pierwej chłopcem u szewca (gargon cordonnier)?" p> tał w dalszym ciągu Prezydent; naco P. Siinon odpowiedział: "Tak jest!" Tu już nie mógł wstrzymać się Prezydent, aby nie dodał: »A to rzecz dziwna, że WćPan awansowałeś aż na redaktora pisma czasowego."

»Swieźe Ostrzygł« otrzYlllał handel Sypniewskiego.

Ceny zboża na Pixiską mI arg l wagę w Poznaniu. Dnia o. Marca 1836.

Tal. igr. Uno do Tal. Sgr. fin.

Pszenica . I 8 I 10 Zyto 25 86 Jęczmień 22 23 Owies 15 lb Tatarka - I I Groch . I 3 I 4 Ziemiaki . -- II 6 13 Siana cetnar a 110 ff.. a3 24 Słom y ko p a a 4 5 Masła garniec 1 20 I 22

W niedzielą dnia 13. Marca 1836. r. W ciągu tygodnia od dnia 4. aż do będą mieli kazanie 10. Marca 1836, N arwy kościołów. urodziło się umarło ślub - przedpołudniem. popołudnia. wzięło chło- dzie- płci płci pców. wcząt. męsko żeńsko par. i W kościele katedralnym X. Wik. Taszarski X, Kan, Jabczyński 3 l 3 W kościele farnym Ś. Ma- I ryi Magdaleny , , - Dz. Wróblewski - Kapl. Tanculski 3 S. Woj ciecha - Mans. Duliiiski - Kom. Barwicki l l 2 l Bernardynów r - Mans. Rolzmann (Parafia Sgo Marcina) - Pro b. Kamieński 3 l 4 Franciszkanów - Gward. Akoliński l (Parafia Sgo Rocha) Dominikanów - Tomaszewski W klaszt. sióstr miłosierdzia Kler. Kozłowski W ewangelickim S, Krzyża Supermt Fischer Pastor Friedrich 5 6 7 4 .

W ewangelickim S. Tiotra Rad. Kons. Diitschke - W kościele garnizonowym Kaad. Levecke 3 l l Ogółem I 15 I 13 I 10 I 13 J 3 .

l

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.03.12 Nr61 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry