GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.04.11 Nr84

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego I

ZNAŃ

TA

Xi e s twa

S KI EGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. WannowtkL

JW8Ł- W Poniedziałek dnI . a 11 K t 1836 . wie ni a ,

Wiadoll1ości krajowe.

z B e r l i n a , dnia 7 . Kwietnia. Wyjechał stąd: JW. Generał Porucznik i kommenderujący 7, dywizyonem, T h i l e I L, do Magdeburga,

Wiadoll1ości zagranICZne.

F 2 a n c y a.

Z Paryża, dnia 29 Marca, Zbrodnia Stanu w Neu iii y. Publiczne obrady wzglądem tego proceesu wczoraj siej rozpoczęły. Zebrała się wielka liczba słuchaczy,' przecież proce» ten w porówaniu z processem Fieschiego małą wzniecał uwagę i szcze goły jego o wiele mniej zajmują. Stół sądowy okryty pałaszami, pistoletami, muszkietami, kulami, rogami z prochem i t. p. któreto wszystkie przedmioty znaleziono w mieszkaniach łub miejscach zgromadzenia spiskowych. - Jest 13 obwałowanych, t. j. Gabryel Chaveau liczący 22 lat, Huillery, Kandydat medycyny: Husson, Hubert, Leroy, wdowa Chaveau (szwaczka), Combee, Decoiret, Dulac, Leglantine (woziwoda), Duval, Boireau. Większa część z nich należy do klassy rzemieślniczej i Kupieckiej, - Gdy 6Ję Prezes, 6tósownie do formy, ostatniego z nich, Boireau, zapytał o miejsce jego zamieszkania, odraekl tenże: Od czasu ostatnich 8 miesięcy w Co nciergeri, a potem jeszcze bardzo długo w wię. zieniu! - Przypomnieć należy, źe jako zdradzający oskarżyciel wystąpił pewien B r a y , który się o wszystkiem od wielu spiskowych, a w szczególności od Gabryela Chaveau dowiedział. >-*- Po przeczytaniu aktu oskarżenia słuchano naprzód Gabryela Chaveau. Przyznał się, ie zna Braja, ale tylko z widzenia. o spisku na życie Króła, który d. 25. Czerwc przez jednego tchórza zniweczony zosiał, nic mu nie powiadano. Podobnifż nie wiedział , czy d, 26. w jego mieszkaniu pokazy wano broń Brajowi i czyli mu pistolety z ładunkami dano.

Prezes zwrócił jego uwagę na to, że w skutek doniesienia Braja rozpoczęto śledztwo i zabrano broń w domu wdowy Chaveau i osoby ujęto. Odpowiedział na to, że wcale nie wiedział, czy liby się broń jaka w domu znajdowała lub nie, i nie mógł reź o tein wiedzieć, gdy cały dzień za domem pracuje. Nabitą broń, znalezioną u niego, swoją być uznał, ale do. dał, źe był etrzelać z jednym.z swoich kollegów i że broń nabitą zostawił, Z dwóch znalezionych pałaszy miał jeden należeć do niego, a drugi do jego brata, który w Portugalii wojskowo służył. N a wszystkie pytania, nie nie chciał odpowiadać. Tak teź wzbraniał się odpowiedzieć na zapytanie Prezesa, czy należał do towarzystwa praw l ud u i czy należał tlo spieku w Lipcu 1833 roku. - Brat, Karol Chaveau, służył w legionie francuzkim w Portugalii, i dopiero w Marcu 1834 rol(ii do &*' ryla powrócił. Akt oskarżenia twierdzi o nim, źe powrócił do domu w czasie zabrania broni i aresztowania jego towarzyszy. Na to zawołał z wściekłością, źe są (chorze, gdyby byli broni użyli, nie byliby aresztowani. T e m u on tfraz zaprzecza! i twierdził, ie wyrzekł wprawdzie kilka gwałtownych wyrazów, ale me tej osnowy. Zeznał źe zna Braja, ale twierdził, źe go ani o tiiczem .nie uwiadomią!, ani mli broni nie dał, W ogóle zaprzeczał wszystkiemu, podobnie jak brat i twierdził źe zeznania w pierwszym protokule nie 34 autentyczne, gdyż Sędzia iii8trukcvjny, Pan Zangiacomi, zawsze oddychał wielką nienawiścią ku osobom, skompromitowanym w jakim spisku. - Prezes napomniał go, aby nie obraża! urzędnika w czasie urzędowania. - Przyznał się, źe znaleziona broń do niego należy, źe ją powoli u handlarzy bronią poskupował, lec * źe już nie wie, gdzie. D la tego jaj zaś ukrywał (znaleziono ją pomiędzy brudami), Jaby się matka nie dowiedziała o zamiarze jego udania się z kilku towarzyszami do Hiszpanii- Nikt w domu prócz niego, a nawet i matka, nie wiedział o lej broni w domu. -. Huillery oświadczył: Dnia 25. nie byłem wcale u wdowy Chaveau, a dn. 26. przyszedłem tam tylko przypadkowo i zostałem uwięziony. Braja widziałem 1834 roku u Chaveau, Zaprzedam takie temu zupełnie, jakobym miał znieważać ryommissarza policyi vi czasie aresztuwania osób u Chaveajj. Gdy mnie przez ulicę prowadzono, śpiewałem wprawtjzie pieśń Marsylijską, lecz nie wołałem, niech żyje rzeczpospolita. Śpiewaliśmy tylko, aby rrae za złodziei nie poczytano, gdyż się lak z nami obchodzono. - Odpowiedzi Hussona, Hub rta i Leroy były podobne i nic ważnego nie zawierały. O "'odz.nie 6. przerwano posiedzenie. Jeden 2. widzów zawołał: N iech żyje Boireau, i natychmiast go aresztowano.

c o d z i e n n i k powiada: Skoro administraeya ukończy sprawę spisku N euillyskiego, t r z y już jej się t y l k o pozostaną sprzysięźe nia. Drobnostka! Pierwsze z nich jest wojskowe, którego celu, za&iiaru i szczegółów nie znamy; drugie sprzysięźenie prochowe'" trzecie w Bonie. Widać stąd, źe jeszcze jist dosyć zapasu, aby uzasadnić wniosek o tajnewydatki, A choćby się łeź i te trzY processa prędko ukończyć miały, potrafią zapewne zaradzić temu i nowe nabory wynajdą. W nocy z dnia 27. na 2 S', sroźyła się tutaj okropna burza i w całej okolicy wielkie spu. stoezenia zrządziła. Wszędzie widać jej ślady, a mianowicie na drodze do S1. Germain. Drzewa, mające 4- 5 stóp w obwodzie, połamane są przez połowę jak trzcina. Z innych tylko czubek zerwany. T akże i pola elizejskie wiele ucierpiały, ale jednak szkoda nie tak wielka jak na gościńcu publicznym. - I wczoraj jeszcze trwała burza. Na ulicy Bellechasse wywróciła dorożkę; woźnica ciężko raniony, a dama jedna, siedząca w niej, mimo gwałto. wnego wywrócenia tyjko lekko raniona. W Izbie Depuiowanych zerwała latarnią, oświecającą jedne z małych wschodów, i zdruzgotała ją. - N a gościńcu do S1. Germain wywróci! wiair pojazd zwany A c c e l e r e e. - Postanowienie, umieszczone w M o n i t o - rze, zakazuje wywozu wszelkich materyałów wojennych (także koni, ubiorów i t. d.) wzdłuż całej linii pirenejskiej, dozwala go tylko za wyraźnem i szczególnem zezwoleniem Ministra spraw wewnętrznych. Kurye r franc, uzki twierdzi, źe Panowie Perierowie, bracia i synowie sławnego Kazimierza Periera, chcieli kazać wydrukować 50,000 egzemplarzy mowy Pana Guizola, którą za najpiękniejsze uznanie zasług brata swego uważają, i takowe bezpłatnie rozdać. N a dzisiejszem posiedzeniu Izby Deputowanych przyjęto na przód większością 232 głosów przeciw 13 projekt do praiva, upoważniający Minisra publicznego oświecenia do wzięcia w dodatku do jegorocznego budżetu około 48000 fr. na rozprzestrzenienie muzeum history! "naturalnej. - N astępnie zajmowano się porządkiem dziennym rozprawami nad kosztem wynikłym z installacyi Kardynała Ar« cybiskupa Bordegalskego i pensyą tegoż. Jeden tylko mówca odezwał się w tym przedmiocie, Pan Isambert, kióry korzystając z tej sposobności wyrląpił przeciw roszczeniom Dworu rzymskiego. Przerywano mowę jego kilkakrotnie i z trudnością tylko zdoła! ją ukpńezyć gdy powszechne nieukom* ntowanie głos jego całkiem nit,rnal tłumiło. Gdy Wielki Zachowawca pieczęci powstał z swego miejsca dla odpowie dzenia mu, zawołano na mego z centrum z wszystkich stron, że to jesr rzeczą zbyteczną i niepotrzebną. Sprawozdawca, Pan Jay zaprzestał na.stępnie na lem, źe odparł uczyniony mu przez Pana Isamberta zarzut, jakoby uhramonlanizmowi sprzyjał. Gdy przysiąpiono do przegłosowania'" b)lu 2*8 e' o, a tylko 30 przeciw niemu. - Miano właśnie zakończyć posiedzenie, gdy przyszedł Minister Wojny i przełoży) Izbie projekt do prawa wzglądem naboru 80,000 ludzi z klassy 1835 roku. Przy tej sposobności zwrócił uwagę Izby na korzyść teraźniejszego sposobu repartycyjnego przy wypisywaniu rocznego Kontygensu, nie mniej jednak zalecał subrepartycvą w stosunku do ludności każdego kantonu. W innym projekcie do prawa żądał Marszałek kredytu na 900,000 fr. na pensje wojskowe. - Zamknięto posiedzenie o 3"'.

Z dnia 31. Marca.

M o n i t o r dzisiaj jeszcze prawi o potyczce pod Orduną: "Buletyn Generała Cordowy (wyraża) potwierdza wszystkie w raporcie Generała Espartery o utarczce pod Orduną' podane szczegóły. N owa ta i ważna korzyść przyczyni się niechybnie do zupełnego zniweczenia zamiarów Karolistów nad brzegami Biskajskiemi; jakoż zdaje się, źe się już zrze kii planów swoich przęciw Bilbao i Lequeitio i na pracach swoich fortyfikacyjnych w o bozach przesiać zamyślają. Tuszymy sobie, źe obozy te wkrótce ten sam spotka los, jaki był udziałem obozu pod Maturana, który Cordowa dn. 14, m. b. w ciągu 2ch godzin zburzył, nie straciwszy przytem ani jednego żołnierza." - Przeciwnie donosi C o d z i e n n i k z nad granicy hiszpańskiej: "D. rp. wieczorem uderzono w Witloryi w wszystkie dzwony na uświetnienie wejścia E«partery do Bilbao; tę pogłoskę z umysłu rozsiewano, aby pozyskać pozór do wyprawienia gońca do Madrytu, któryby tam jeszcze przed zagajeniem Kortezów miał stanąć. Ale jakież to było zadziwienie, gdy w 2 godziny później tęż sarnę dywizyą w największym nieładzie wracającą widziano! Żołnierze nie mający ani broni, ani ładunków, sarkali głośno, źe ich zdradzono. Klęskę ponieśli okropną." - W innem piśmie wyrażają: »N i« ulega żadnej wątpliwości, źe zamiar Cordowy wtargnięcia do Biskai, na niczem spełznął. Ciekawi jesteśmy, co teraz zamknięty w Balmasedzie pocznie dywizyon; być może, że Cordowa jakie uczyni poruszenie, aby mu przybyć na pomoc."

Z dnia r. Kwietnia.

Dzisiaj przybył tu Xiążę Kapuy z swoją; Miss Penelop e Smith pod przybranem nazwiskiem H r, Mascalli. fiazfty ministeryalne dzisiejsze nie zawierają żadnych nowin z Hiszpanii. G a z e t t e tle F r a n c e donosi z Katalonii, źe oddział «tywizyi Karolistów dowodzony przez Burjo,

«51dnia 22. Marca Urbanosów z Olot na głowę poraził. Xiadz Merino , który w dziennikach tyle razy już umarł, czerstwy i zdrów krząta się wobozie Dou Carlosa w Durango. Stosownie do listów prywatnych z Madrytu z dn. 26- Marca, Królowa Regentka z pomiędzy 5 jś) podanych kandydatów, obrała Pana Antonio (ionzalea, należącego do stronnictwa umiarkowanego, Prezesem Izby Prokuradorów. (Więc mylne było doniesienie o mianowaniu Pana Isturiza.) JI n g l i a.

Z L o n d y n u, dnia r. Kwietnia.

N a posiedzeniu wczorajszem Izby Niższej zabrał głos Pan Stewart, aby kilka podać pytań Sekretarzowi Stanu dla spraw? zagrani, cznych,- powiedział, iż zacny Lord (Palmerston) podczas ostatnich obrad nad sprawą Krakowską oświadczył, iź się czuł spowodowanym do udzielenia tej sprawy postom angielskim za granicą; pyta się go więc, czy się tee w tej mitrze wdał w fcorrespondencye z władzami w Krakowie i czy odpowiedź jaką otrzymał; dalej pyta się, czy Ministra doszło urzędowe doniesienie o losie wygnanych z Krakowa Polaków; on bowiem (mówca, P. Stewart) ma to przekonanie, źe Agenci rossyjscy Polaków tych pochwytali, a zamiast coby ich miano sprowadzić do Austryi, ich władzom rossyjskim wyilałi. (Słuchajcie!) Na:eszcie musi jeszcze j e dno, dla handlu angielskiego nader ważne uczynić zapylanie; słychać bowiem, iź Roesya usiłuje po obostrzeniu pewnych przepisów kwarantany , zamknąć uście Dunaju; pyta się więc, czy jest zamiarem rządu angielskiego, sprzeciwiać się i zapobiedz temupodwójnemu zgwałceniu traktatów Wiedeńskich, stosownie do których rzeki spławne, płynące pizez państwa europejskie, przy uściach swoich dla wszystkich państw europejskich miały być otwa.rte i wolne, - Odrzekł Lord Palmerston: "Pod względem pierwszego pytania muszę oświadczyć, żem od większej części Posłów, do których względem obsadzenia Krakowa pisałem" odpowiedzi odebrał? ale od rządu Krakowskiego nie otrzymałem żadnego w tym przedmiocie udzielenia. Rząd N. Pana dowiedziawszy się o wezwaniu, wydane m przez 3 dwory do Senatu Krakowskiego względem oddalenia pewnych wychodźców z kraju wolnego m asta, chciał gońca wyprą?wić do Konsula angielskiego w Warszawie i Krakowie, w celu zasięgnięcia pewniejszych wiadomości» Wszakże, nim to się dało uczynIc, dowiedzieliśmy się już orzeczywistem obsadzeniu Krakowa przez wojska sprzytnie dna sposobność 40 wystania Konsula angielskiego do Krakowa, albowiem ponieważ urzędowego charakteru nie posiada, poczytanoby obecność jego za milczące uznanie słuszności przedsięwziętego środka, albo byłby w takiem poioieniti, jakie dla urzędnika W. Brytanii się nie godzi. Względem drugiego pytania zawiadamiam zacnego członka, źe mnie istotnie z dwóch stron doszła była wiadomość, źe kilku dawniej w Krakowie przebywających wychodźców zamiast coby ich miano do Francyi albo do innych ,krajów stosownie do danego przyrzeczenia odesłać, do Królestwa Polskiego odesłano. Ponieważ pogłoski te doszły też Ambassadora naszego w Petersburgu, udał się więc z zapytaniem do rządu rossyjskiego i otrzymał rezolucyą, że rząd cesarski o tern nic nie wie, a jeżeli się to istotnie wydarzyło, nie uczyniono tego w zamiarze ukarania jakiej oso by. Co się tyczy trzeciego zapytania tyle tylko odpowiadam, żeśmy względem kwarantanny bonafiele nad uściem Dunaju żadnych urzędowych doniesień nie otrzymali. Lubo Rossyi stosownie do traktatu Adryanopolskiego służy prawo zakładania kwarantanny bona fide przy uściu Dunaju, zastrzeżono jednak w traktacie Wiedeńskim wolną żeglugę na wszystkich przez kiaje europejskie płynących rzekach a ponieważ Dunaj jest jedną z tych rzek, nie ma więc Rossya prawa zakładania rzeczonej kwarantanny przy uściu Dunaju, kioraby pod pozorem zaradzenia zdrowiu do zatamowania handlu zmierzała." Obwieścił następnie P. M. Stewart w izbie, iż dnia 15 . Kwietnia r. b. w walnej mocyi uwagę Izby na politykę rossyjską zwróci.

Kur y er donosi, że Don Miguel z CivitaVecchia do Hisrpanii się puścił.

Posłowie Neapolitański i Brazylijski, Hrabiowie Liitzoff i Pan Galvao podali d. 16. z. m. Królowi Jmci pisma od Monarchów swoich. Xiąię Cumberland dał dn. 20. m. z. wielki obiad w pałacu Kew na obchód rocznicy urodzin dostojnej małżonki swojej. Cesarsko-rossyjski Ambassador, Hr. Pozzo di Borgo, choruje jeszcze; odłożono na czas późniejszy obrady dyplomatyczne, które miały być u niego. Oto jest korrespondeneya między Lordem Palmerston i Posłem angielskim w Madrycie, względem uwolnienia poddanych hiszpańskich wziętychna statku angielskim "łsabella Anna" , ogłoszona niedawno z rozkazu Iżby Wyższej. - - Pismo P ana G, Villiers do Lorda Palmer« eton: "W Madrycie, d. a*. Lutego 1836. Milordzie l Mam zaszczyt oznajmić, iź przy ró

żnej sposobności zwracałem uwagę Pana Mendizabal na 27 jeńców karolistowskich, znajdujących się w Corunna, i na potrzebę zasłonienia ich w każdym względzie od przykrości, Pan Mendizabal wydawał też zawsze władzom miejscowym najstosowniejsze rozkazy w lej mierze. Ze zaś przed- niejakim czasem obawiano się uderzenia pospólstwa w Corunna na twierdzę, w której jeńcy byli umieszczeni, sprowadzono ich więc do Kadyxu. Gdy jednak w tern mieście jest mało wojska regularnego, lub wcale go nie ma, i tarn więc nie byliby bezpiecznymi i w razie poruszenia lud u; dla tego Pan Mendizabal doniósł mi dzisiajl, iż kazał ich posłać do Porto Rico. (pod. pisano) Villiers." - Odpowiedź Lorda Palmerston: "W Wydziale spraw zagrań, d. io. Marca 1836. Mości Panie! Z powodu pisma WćPana z d. 82. Lutego, upraszam WćPana, abyś nalegał o wymianę 27Jeńców karolistowskich, których z Coruńa sprowadzono do Kadyxu, a których teraz chcą posłać do Porto Rico. Nie moina zapewne twierdzić, iź ci jeńcy posiadają tak wielkie zdatności, lub tak wielki wpływ polityczny, aby wymiana ich bardziej zaszkodziła sprawie Królowej, niż wymiana równej liczby zabranych w bitwie officerów wojska karolistowskiego. Wprawdzie, ołficerowie c i, wzięci w niewolę przed urnową zawartą w Kwietniu I855>i nie eą literalnie objęci rzeczoną umową; lecz bez wątpienia przepisy tej umowy powinny się i do nich stosować. Wzbranianie się wydania ich nadaje im ważność, na którą zapewne nie zasługują. Powinienby oraz Pan Mendizabal pamiętać, iż Europejczykowie, których zdrowie już przez jednoroczne więzienie ucierpiało, będąc jeńcami w gorącym klimacie, wkrótce zakończyliby życie, i że gdyby ich woloemi posiano do Porto Ripo, eamiby się niezwłocznie zupełnie oswobodzili, i niepotrzebowaliby żadnej wymiany, (podpisano) Palmerston."

Standard czyni uwagę, iź z daty obydwóch tych pism okazuje się, źe owi nieszczęśliwi jeńcy, w liczbie 27, wstawienie się Lorda Palmerstona za nimi winni jedynie usiłowaniom Margrabiego Londonderry. Pan Jerzy S eymour, dotychczasowy Poseł nasz przy dworze Wielkiego Xiecia Toskańskiego, a teraz mianowany Posłem przy dworze Belgijskim, przybył z Florencyi do tutejszej stolicy i wkrótce uda się do, Bruxelii, gdzie Pan H. L. Bulwer pełni tymczasowo obowiązki sprawującego interesa angielskie. Ławnik Laurie twierdził niedawno na zgrnmadzeniu Konserwatystów, iż reforma włada municypalnych w Anglii zamieniła każde klinał Izbę Wyższą, aby podobną reformę w Irlandyi, mogącą zrządzić oddzielenie lego kraju od Wielkiej Brytanii, odrzuciła. Na sessyi Izby Niższej, d. ig. z. m. P, Handley uczynił wniosek (o czem już donieśliśmy), aby zniesiono akcyzę od mydła, natomiast powiększono cło od łoju, Wniosek ten został odrzucony większością 195 kresek przeciw 125. Pan Robert Peel oświadczył się także przeciw wnioskowi i mowę swoją zakończył temi słowy: "Z w aż aj ąc na kraj, z którego mamy łój zagraniczny, oraz stosunki jego handlowe t Anglią; uważając nakoniec rzecz tę z względu na ubogich tkaczów, którzy przy świecy pracować muszą, i nie mogąc wiedzieć, czyli powiększenie cła od łoju nie podwyższyłoby ceny świec, głosuję przeciw wnioskowi." q Francuzki Ambassador Hrabia Sebastian!, z powodu choroby nie mógł się znajdować na obiedzie danym przez Barona JVIoncorvo, P06ła portugalskiego, dla Xigcia portugalskiego Ferdynanda. G lob e umieszcza oświadczenie Xiecia Wellington przed kommissyą wyznaczoną do rozpoznania karności w wojsku angielskiern, Xiąźę ten jest przeciwnym zniesieniu kary cielesnej w wojsku. Pogłoska o nastąpić mającej zmianie ministeryum naszego, zdaje się być zupełnie bezzasadną. Izba Niższa zamieniwszy się w wydział celem roztrząsania bilu o reformie władz municypalnych w Irlandyi, przyjęła resztę art ytykułów tegoż bilu bez odmiany. T i m e s oświadcza zdanie swoje, ie Izba Wyższa przyjmie rzeczony bil, lecz w sposobie proponowanym przez Pana Roberta Peel i Lorda Egerton, to jest z zupelnem zniesieniem wszystkich korporacyi municypalnych irlandzkich, i że bil tak zmieniony, będzie potem przyję Hm przez większość minieteryalną. w Izbie Niżscej.

Jedna z Gazet tutejszych donosi, IZ Nina Laesave, która przed kilku dniami zostawiwszy wszystkie swoje rzeczy, oddaliła się » kawiarni paryzkiej, gdzie była kagsyerką, przybyła do Londynu,

Hiszpania Gazety francuzkie donoszą z Barcelony pod dniem 81. Marca: Potwierdza się wiadomość o niespodziewanym napadzie Karolistów pod Garrigą na wojsko Królowej; zabito lub w niewolą zabrano około 50 Krystynów. -r Karoliści w Katalonii mają wybornych dowód2ców, a system at, jakiego się względetn Mjny trzymają, doskonałym nazwanym być może. Siła Krystynów rozproszona jest na wielu punktach i podzielona na kolumny liczące 1300 ludzi, Karoliści uderzają na nie od trzech tygodni z 3 do 5000 korpusem. - Borso mianowany został przez rząd Generałem brygady. JesC on niekontent z Miny, ponieważ ten nie dopełnił wszysikich przez rząd hiszpański poczynionych zobowiązań, i grozi nawet, jak głoszą, źe powróci do Portugalii, jak wszystkim warunkom układu zadosyć nie uczynią. Żądał on zbroi dla konnicy, a Mcndizabal odpowiedział, że niema pieniędzy, O utarczce pod Bruchem zawiera buletyn urzędowy co następuje: Karoliści pod Torresem i kilku innymi dowódzcami uderzyli dnia 15. b. rn. w liczbie 5000 ludzi na siódmą brygadę wojska Królowej, broniącego okopów Krucha i Casy Masany. Odparto Karolistów z stratą 12 ludzi i domyślają się źe 400 ludzi z ich wojska stało się niezdatnymi do boju. Wojsko Królowej utraciło trzech Poruczników, 3 Podporuczników, 5 Sierżantów, 41 żołnierzy i zabrało w niewolą 25 ludzi. - Mina oznajmia w rozkazie dziennym z d. 13. b. m. źe korpug grensdytrów z Porto ma pyć zwinięty i do Lizbony odesłany, ponieważ wśród z pospiechem uskutecznionej organizacyi tego korpusu wielu Miguelistów do niego przyjęto. Rozpuszczono już około 300 ludzi. - Zabrany niedawno temu okręt sardyński, który miał dowozić Karolistom potrzeb wojennych, puszczono znowu wolno. J o u r n a l de la H a y e obejmuje następujące pismo z Irunu z dnia 21. Marta: Udałem się tutaj dla przypatrzenia się przygotowaniom do uderzenia na S1. Sebastian. Droga od Ernani okryta jest wozami, nąpelnionemi kulami, bombami i tym podobnemi rzeczami, a 60 par wołów ciągną działa rozmaitego wagomiaru; ełowem wszystko dowodzi, że Karoliści mocno teraz o tern myślą, aby się stać panami S1. Sebastianu. Skoro przygotowania ukończone będą, wezwą miasto do poddania się, a jeżeli załoga wzbraniać się będzie, zapalą miasto. Pułkownik Lisois, Francuz i ten «am, który flotę turecką pod N awarynem zapalił, przybył do głównej kwatery Sagastibelzy i kierować będzie robotami. Mieszkańcy Ś1. Sebastianu tern większej nabawieni obawy, gdy obie przez Karolistów ustanowione baterye sprawiają, źe statki z niebezpieczeństwem tylko z portu wypływać mogą. Od niejakiego czasu naprawiają tu okopy, nawet ulice są zabarykadowane, aby miasto od napadu zabezpieczyć, którego się obawiają od czasu obwieszczeń Cordovy w czasie jego wojskowej przejażdżki nia niezmiernie jest czynna. - Armia karolistowska otrzymała pięcio- miesięczny żołd, tak ze teraz albo żadnych niema zaległości, albo tylko bardzo małoznaczne, - Don Carlos znajduje się jeszcze w Ellorio , i skoro czas pogodny I przyjemny dozwoli, zamyśla zwiedzić północne prowiocye; myślą, źe podróż tę już w pierwszych dniach przyszłego rozpocznie miesiąca. - Z nadeszłego tu pisma Segastibelzy 7. dn. 20. wykazuje się: Espeleta chciał się z wojekiem swojem udać do Bilbao, ale przez Generała Laiorre aż do doliny Mena odparty zosuał. Przy tej sposobności miano zabrać w niewolą dwie kompanie Portugalczyków, i dwie kompanie wojska liniowego. W nocy Un. 18. zdobyło kilku żołnierzy bacik, a spostrzegłszy, źe rybacy z S1. Sebasiianu zarzucili w porcie eiecie, popłynęli tamie, wypróżnili napełnione siecie, wystrzelili kilka razy i odpłynęli z zdobyczą. W S1. Sebastianie uderzono zarazem na trwogę i załoga całą noc pod bronią stała i obawiano się bowiem natarcia, podczas gdy nasi żołnierze spokojnie swe ryby zajadali l cieszyli się, źe nieprzyjaciela takiego nabawili strachu,

Portugalia.

Z Lizbony, dnia 19. Marca.

Ciągle odbywają się układy względem traktatu handlowego między wielką Brytanią i Portugalią; lecz dotąd Gak się zdaje) nie idą bar* dzo pomyślnie dla Anglii.

Niemcy.

M o n a c h i u m, dnia 22. Marca.

N a wiosnę rozpoczną się znowu roboty w twierdzy Ingolstadt, a liczba ludsi do tego użytych będzie znacznie powiększoną.

Niderlandy.

Z H a g i, dnia 24. Marca« Gazety tutejsze piszą z "Dowiadujemy się, jz usunięto trudności, jakie dotąd były na przeszkodzie przybyciu nowo - mianowanego Posła francuskiego, Ba so na Monier, i wkrótce można się spodziewać tego- Posła w tutejszej stolicy.

JI u s; JI v y as. \ Z VViednra, dnia 30 Marca.

I>wór maaz uda się na po-tzątku Maja dr> SehćwibriMin i zabawi tam do środka Lipca« Późnie; N.. Cesarz J rnć pojedzie do Pragi i koronować się, będzie na Króla Czeskiigo-. Wkrótce spodziewamy eię przybycia Pana ILamb» Aroibassadorą angielski« go orzy dwurze naszym, i w pałacu poselslwa uczyniono JUZ przysposobienia na przyjęcie jego. Nie wiadomo, czyli Pan Lamb pozostanie w tutejszej stolicy, lub Gak niektóre gazety twierdzą) otrzyma inne przeznaczenie. Słychać, iż Cesarsko -rossyjski Ambassador Hr. Taiiszczew ma wyjechać na wiosnę do Petersburga, Robienie kolei żelaznych jest tu przedmiotem wszystkich rozmów. Koiej żelazna projektowana przez dom Sina ma iść przez Badef» i Wiener- N eusiad t do Węgier, a robota jej zacznie się zaraz po zatwierdzeniu N. Cesarza J mci.

G 2 e c y d.

Z A t e n, dnia 18 . Lut e g o .

Król J mć Bawarski udał eię z orszakiem swoim do wyspy Milos, gdzie posiada nieru« chomość z amfiteatrem w środku. W blizkości tego miejsca odkopano dawniej świątynię, i między posągami znaleziono piękny posąg Aphrodite, który Sekretarz poselstwa francuzkiego Marcellus kupił za małe pieniądze a który teraz p o d nazwą Ve n u s z Milos jest wielką ozdobą pałacu Louvre w Paryżu. Wspomniony Monarcha przybywszy do Syra, zasiał lam niespodziewanie ukochanego syna swego, Kró» la Ottona, któremu towarzyszył w żegludze Hrabia Armansperg» Kanclerz grecki«

T u 2 C Y al h K o n s t a n t y n o p o l a, dnia 9. Marca. (Gaz. SAąska.) - Onegdaj wydarzyło się na Chaskoi, przedmieściu ieźącem w bliskości arsenału, w Konstantynopolu, okropne nieszczęście. W dom u, w którym przysposabia« no fajerwerk przeznaczony na uroczystość ślubną, zapaliło się przez nieostrożność pracowników kilka rac« Ogień zbliżył się niezwłocznie do innych aparatów i zapasów piachu; kilka pokot wyleciało z strasz.hwym łoskotem W' powietrze, i w kilka minut cały dom stał W płomieniach. Wśród tego smutnego przypadku" miało 100 ludzi częścią zginąć, częścią mocne rany ponieść. Prócz tego spaliło się jeszcze K lkanaście innych domów nim przybyłe wojskowe i cywilne osoby zdołały pożac przytłumić« Cały Konstantynopol przejęty byt zresztą wielkim strachem; obawiano się bowiem, aby się ogifń do arsenału nie dostał. W Aunach odebrano wiadomość o bunto» wnkzych poruszeniach od sirony granicy Rumelii. Rząd lamecsny wysłał korpus źandarmeryi do okolic zagrożonych. Listy z Alexandryi nie obejmują nic nowego ani ważnego; potwierdzają tylko smutne doniesieniej o ino rowem powietrzu grassująj cem się już do AlexandryitWVWVVWMVblV

Rozll1aite wiadoll1ości.

W drukarni instytutu stauropigialnego w Lwowie wyszło dziełko: H i s t o r y c z n e badania o drukarniach rusko- sławiąńBkich w G a I i c yj, przez Dyj onizego Zubrzyckiego; w jce, str. 90. - Aulor tern aczkolwiek szczuplem dziełkiem położył zasługę w biblijograłi. krajowej, prostując myłki biblijografów naszych, mianowicie J. S. Bandtkiego, który o tym przedmiocie obszerniej od innych w "Historyi drukarń polskich" pisał, lecz nie będąc, niech tak rzekę, przy źródle druków ruskich, t. j: we Lutowie nie był w stanie dostatecznie przedmiotu wyczerpnąć. Autor rzeczonego dziełka, będąc prefektem drukarni ruskiej we Lwowie (etauropigijalną zwanej), mógł wiadomość o drukach ruskich czerpać z jej archiwów i ztąd wyświecić wiele szczegółów, o których niedokładne dotąd były podania. Wartaloby, by kto, u zupełniając szanowne dzieło wiekopomnego Bandtkiego, zajął się z dokładnością historyją diukarń hebrejskich w Polszczę, któreto drukarnie, uprzywilejowane przez Królów naszych, jak np: Żółkiewska, wydawały mnóstwo zdobionych ich herbami dziA, dotąd za granicą nawet z edycyj słynnych. Z Krakowa. - Ludwik Sobolewski, zmarły me dawnemi czasy bibl jotekarz książnicy wileńskiej, zostawił wrękopiśmie , teiaz własnością jego szwągra będącym, Dopełnienie Biblografii lientkowsliiego, które dwa, a nawet trzy razy tyle, co 6enikowskiego dzieło zawiera. "Z próbek, które miałem pod ręką (mówi nasz korespondent), przekonałem się, ie Sobolewski z wielką pisa! krytyką, często nawet ostro, a zawsze z dowcipem. Teraźniejszy posiadacz żądał za rękopism dwieście czerwonych złotych. Zawadzki, najbogatszy księgarz polski, sto tylko krakowskim targiem dawał. Zdaj e s i ę , iż księgarz, któryby i 500 czerw, złotych za ten rękopism wyliczył na wielki odbyt i niemałe korzyści rachować może; dzieło Bentkowskiego, choć Już dzisiej ezym potrzebom literatui y nie wystarczające, zupełnie wyszło z handlu, -należy do rzadkich, a zawsze szacownych książek, i kilkoma duka tarni opłacone bywa, - N ad literaturą polską pracuje jeszcze Pan Szulc, były nauczyciel liieraturv polskiej wgimnazyjum białostockiem; przeszedł on już czasy Zygmunta Augusta, a z niektórych spostrzeżeń, czytanych o jezuitach, widać, i£ z krytyką rzeczy rozbiera, - Historyję medycyny w Polszczę napisał, autor najlepszej rozprawyokoltonie polskim, zmarły przed kilku laty we Lwowje dr. Maryjan Zakrzewski, wydanej w Wiedniu po niemiecku. Posiadacz rego rękopismu, Pan Pawlikowski, zapewne go wkrótce dla poiytku nauki wydać swoim kosztem nie omieszka.

Z Paryża, d. g, Marca. - Koncert instrumentalny Karola Lipińskiego dany dnia 3go Marca w sali ratusznej (Hotel de Ville), uwieńczony był, jak mówi jedno z pism paryskich, najswietniejszem powodzeniem. Talent artysty polskiego wzbudził najpotężniejszy zapal w słuchaczach, i usprawiedliwił wszystkie pochwały, dawane mu w dziennikach zagranicznych. Ten świetny wstęp na świat artystowski Paryża, bez wątpienia zachęci Pana Lipińskiego, że się w nowych da słyszeć koncertach, Dziennik, z,którego powyższą wyjmujemy wiadomość, donosi także- o koncercie danym w sali ratusznej przez Wojciecha Sowińskiego, sławnego fortepianisty polskiego.

Pierwsi artyści francuzcy towarzyszyli grze Pana Sowińskie.go. (Gaz, Lw,)

C;Z Rozm. Lw.) Korespondent dzienników berlińskich donosi t. Paryża co następuje: "Prawie wszystka gawiedź paryrK3 ciśnie się tłumem do kawiarni de la Renaissance dla widzenia osławionej Niny Lassuve, J esito znakiem wielkiego zepsucia, znakiem szkaradner go cynizmu, wystawiać w kawiarni taką bezwstydnicę, która wraz z matką swoją była kochanką zbrodniarza Pieskiego. Jeże li niegdyś Pani Manson wzbudzała ciekawość Paryżanów , jakże wielka róinita między nią, a taką osobą, która o machinie piekielnej wiedziała, swoich współwinnych zaprzedała, która si'" w izbie parów publicznie miłośnicą zbojczego Korsykanina oświadczyła, na ścięcie trzech glow, a między nimi na głowę swego kochanka patrzy. ła, a potem dniem później, za kilkaset franków, jako o s woj o n a b e s t y j a na pokaz się najęła! Aby!o pojąć, trzeba tu żyć w Paryżu, w tern mieście zgorszenia i zepsucia. Chociaż wszystkie liberalne dzienniki, takowego publicznego zesromocenia obyczajów bez chłosty n-ie zostawiły, przecież natłok ciekawych oglądania lej bezernej istoty jt st bardzo wielki: "Avez vous vu Nina, est elle bien? un Anglais lui a offert 25,000 francs pour la fair Voir a Londres, a t elle deja un nouvel amant? quel ignoble spotach, quel public sale, qu 'on voit dans ae cajJe; O honte! o misere! o siecZe de specuZation et de prostitution!" Tak wszędzie we widowisko: ekwipaże, kabryjolety, znakomici cudzoziemcy, aktorki zawistne sławy Panny Niny. Modne gapie otaczają jej kantor i słodko z nią rozmawiają, starają się o jej względy, pospulstwo, które spodlonemu a hańbą uszczęśliwionemu stworzeniu tysiączne obelgi prawi, przywodzi ją czasem do mdłości, będąc tkliwych nerwów, pada wysilona na ziemię (rozumie się jako komedyjantka, aby większe wrażenie na widzach sprawić); trzeźwią ją wonnemi wodami, żałują, podają różne plany: aby sama na swój własny zyek założyła kantor, lub kawiarnię'" aby jechała za granicę, aby się obok czasaki Fieska i z puklem białych włosów Moreja, publiczności zagranicznej oglądać dozwoliła. I kto wie, czy tych rad zacna Nina Lassave nie posłucha i nam w Niemczech o czaszce Pana Fieskiego objaśnień dawać nie będzie. *) Ale nie, (mówi wyżwspomniony korespondent) jeszcze u nas Bogu dzięki! obyczajność ma glos potężny, i skoro się taka hańba ludzkości do granic naszych zbliży, z obrzydzeniem zawoła: "Precz ztąd cholero, morowa zarazo, żółta gorączko, pozostań w Paryżu, gdzieś się wylęgła!" Kiedy pewna znakomita dama tyle wpływu miała, że wyrobiła zakaz dawania balów maskowych w Paryżu podczas wielkiego postu, czemuż Pan Gisquet (prefekt policyi paryzkiej), który dość hojny w zakazy innego rodzaju, który lubi cierpieć gnoje i śmiecie po ulicach, który dozwala szerzeć się orgiom, 0* kradać, rozbijać w odległych przedmieściach, czemuż mówię Pan Gisquet nie zakazał przylepiać dnia 27. Lutego po wszystkich rogach ulic ogromnych afiszów, na których przechodnie wielkiemi czcionkami czytali: Leproprietaire du caffe: de la Renaissance, a engage Mile, (?) Nina Lassave, comme dam e ( c o za grzeczność francuzka) du comptoir; h prix d'entree est de l franc par personne. Les objets de consommation se peyeni a part!!"

*) Gorzej jeszcze gdy się do nas za guwernantkę, dostanie, (P . Red.)

ZAPOZEW EDYKTALNY.

Wszyscy, którzyby z powodu zaginionych następnych dokumentów, jako to: a) cesssyi z 23. Września i S n., podług której Renata Grandtke z długu 700 Tal. jej należnego, a na nieruchomości w Wschowie pod liczbą 772. położonej zabezpieczonego, Józefie Zemlerskiej 300* TaI» ustąpiła;

b) obligacyi z 20. Listopada 1787. wraz 2 wykazem hypotecznym z 15. Października 1802., na mocy których summa 50 Tal.

dla pastora Fiszera teraz jego spadkobierców w Neurnarkt, na domu tu pod liczbą 514. położonym, zabezpieczoną została; pewne realne pretensye jako właściciele, ceasyonaryusze, zastawnicy, lub z innego wzglę. du posiadacze rościć sobie zamyślali, wzywają się niniejszem, aby się z takowemi na piśmie lub najpóźniej w terminie 15. Czerwca r. b.

w Izbie posiedzeń naszych odbyć się mającym zgłosili i też udowodnili, inaczej bowiem z niemi oddaleni będą, wieczne milczenie im nakazane a w skutek tego wymazanie z księgi hypotecznej wyżej wyikn ętych summ postanowionym zostanie. W Wschowie, dnia 22. Lutego 1836.

Kroi. Pruski Sąd Z i emsko-Miejski.

. 0 3 Gospodarzom wiejskim "XJiI poleca handel nasion Braci A li e r b a c h p'rry Butelskiej ulicy następujące nasiona bardzo dobrego gatunku i doświadczonego rostkowania, jako to: czerwoną i białą koniczynę, francuzką lucernę, angielski i francuzki rejgras, (żywicę trwałą), sporek, brzankę, sparcetę (wykę wonną) l wiele innych nasion, wedrrrg cen najumiaikowańszych targowych.

Doniesienie o nasionach.

Świeże, czerwone i białe nasienie koniczy.

ny, świeżą lucernę, rejgras, brzankę i 6pHreK, najlepszego rostkowania, poleca G. Bielefeld.

Przy dzisiejszym naszym odjeździe z Poznania do Borku polecamy siej naszym przYJaciołom i znajomym jak najuprzejmiej . Poznań, dnia g, Kwietnia 1836.

Se f» ftleben z żoną.

Wyciąg Z Berlińskiego kursu papierów i pieniędzy.

Dnia 7, Kwietnia i 836,

Papiera- I GótIDwi- j mi zną j

Obligi długu państwa Obligi bankowe ai do włączni hL H. Zachodrao- Pruskie listy zasta wne Listy zastawne W, Xi<;stwa Poznanskiego.

Wschodnio- Pruskie Szląskiapo 102J

10 II

1031.

103! 1021

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.04.11 Nr84 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry