GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.07.12 Nr160
Czas czytania: ok. 9 min.Wieliiiego
Xiestwa N A N'S K I E Go.
Nakładem Drukarni Nadwornej W. IIeKe2a i Spółki. - Redaktor: A. Wpmwmki.
JWIGO.- We Wtorek dnia 12. Lipca 1836.
Wiadolllości krajowe.
Z Berlina, dnia 10. Lipca.
J. K. M. Xiążę August, wyjechał do Królewca.
Przybył tu: Xiążę Dmitry Lwów z Petersburga.
Wiadolllości zagranICZne.
F 2 a n c v oZ Paryża, dnia i. Lipca, Xiaigta Orleański i N emurski powinni byli podług ułożonego planu podróży być onegdaj w Tmynie i tamie otrzymać wiadomość o popełnionej zbrodni. C zytamy w C o d z i e n n i ku: JI:Q 1 A T all ej - rand przetrwał znowu szczęśliwie niebezpieczną chorobę i rozpoczął swoje zwykłe zatrudnienia. Wiadomo, ie główne siedlisko jego choroby ,w sercu się znajduje, i sam przed kilku dniami napisał długi list do swego lekarza, w którym chorobę swoje tak dokładnie opisuje i wyszczególnia, jak to tylko znawca uczynić jest w stanie; dowodzi on w tymże z zupełnem przekonaniem, ie choroba jego x przyczyny ubywania sił fizycznych codzienni@ niebezpieczniejsza, się staje. - W skutekzaproszenia Xiqxia Tallejranda wyjechał Pan Royer- Collard przed kilku dniami do Valengay. Nadeszły tu aJressa z powinszowaniem Krojowi od wielu gwardzistów narodowych i rad municypalnych. Sir Sidney Smith zwołał takie przebywających tu Anglików do ułoienia podobnego adressu. Znany powszechnie w Paryżu z swoich szczególniejszych zakładów Major Frazer założył się teraz ie odprawi podróż z Paryża do Bruxelli, konno tam i t>a powrót w c i ąg u 36 g o d z i n . Wyjechał on wczoraj (w Czwartek) o godzinie 2. po południu z pałacu Lorda Seymoura, i jeżeli zakład chce wygrać, musi znowu o godzinie 2. w nocy z piątku na sobotę na tern samem miejscu stanąć. Wieczerzę, zamówioną w kłubie J okei, zjedzą bez niego, jeżeli nie przybędzie, a on za nię zapłaci. Lecz to najmniejszą jest rzeczą; zakłady są, znaczne i wynoszą przeszło 50,000 franków. Sam Frazer złożył jo.coo franków. Podane P an u Frazerowi warunki ulrudzają mu bardzo» wygranie zakładu. Nie moie on ani koni mieć na pogotowiu; ani na sfacyi konia sobie dobrać, ani też o swoim przejeździe zawiadomiać. Pocziarek, towarzyszący w Francy t każdemu grńcem jadącemu, powinien się za Fanem Frazerem zatizyiuać, skoro się tenże padki idą na karb jego, Jtźeli go 2airzyma jaka, całkiem od niego nie zawisła okoliczność, jeżeli koń padnie i lak się skaleczy ie reszię drogi aź do stacyi pieszo odbyć musi; jeżeli sam szwank jakiś poniesie; jtźeli zachoruje - wszystko 10 nie unitwinia go bynajmniej.
Zakład zrobiono stanowczo; w ciągu 36 godzin musi znowu w Pjryżu stanąć. Jeżeli »v drodze życie utraci z ttudow, przeciwnicy jego zakład wygrają. l'rzy sposobności krótkiego skreślenia życia sutora pienia marsybjskiego opowiada jeden 2 dzienników tutejszych w następujący sposób powstanie u go osławionego śpiewu: Pan Nougef dc l'Isle 6tal w Strasburgu gdy liczni ochotnicy do armii odchodzili. Mair i mieszkańcy miasta chcieli pierwszą kolumnę kilka md od miasja wyprowadzić. Dniem przed wyjściem wynurzył Mair chęć, aby muzyka miejska zabrała marsza. Ponieważ zaś dawne francuzkie marsze i pienia nie odpowiadały ówczesnym okolicznościom, przeto miody de l'lsle ofiarował się przez noc śpiew i muzykę na ten cel ułożyć. Nazajutrz ukończył s»ą pracę, nauczono jej się i wśród oklasków zgromadzonego ludu wykonano. Regimenta tamecznej załogi i z okolicy wyłącznie prawie grały ten mars', a tak go i po innych miastach Francyi upowszechn ly. Lecz śpiewem narodowym stał eię dopiero d. 10. Sierpnia 1792. roku, gdy go batalion ochotników rnarsylijskich zaśpiewał, Z dnia r. Lipca.
O podróży obydwóch Xiąźąt donosi J o u r, nal de Paris w dopisie: "Depesza Z Meeiyolanu z dnia 28- Czerwca donosi, że Xią?ęta w mieście tern d, 27. o zamachu ostatnim na życie Króla się dowiedzieli. Natychmiast po odebraniu tej wiadomości udali się w podróż do Paryża. - Depesza telegraficzna zLogdu nu z dn. 1. donosi, że Kiążęu <> godzinie 4J tamże przybyli. Xiążę Orleański 'przyjmował niezwłocznie wyższy h officerów załogi i urzędników cywilnych, których do stołu J K, M. wezwano. JJ. K K. MM. chcieli wieczorem w dalszą się puścić elrogę; przybędą więc jutro alb pozajutro do Paryże. Arcybiskup Paryski wydał okólnik do wszystkich plebanów dyecezyi, nakazując im odprawienie uroczystego Te deum i dziękczynnych modłów za opiekę, Której ręka opatrzności Francyi udzieliła, ocalając życie "x'gcia który Francyą w pośród tylu niebezpieczeństw zawiadywa (au prince, qui la gouverne a travers tant de ptrilsj i dni życia swego na to chce po> święcić, aby utrzymać w ojczyźnie uszanowanie, religii sie należące.«
Wszystkie gazety robią swoje uwagi nad tym nieco uderzającym okólnikiem. M e s s ag e r wyraża: "Spostrzegamy, z jaką zręcznością w manifeście tym keżeiego uniknięto wyrazu, mogącego mniej więcej dowieść uznania obecnego rządu albo okazać przywiązanie do niego, Ani razu nie użyto tam wyrazu " Kro i "; zamiast tego pisze P. de <;juelen »Xiąźę w Francyi panujący" (prince gouvernant de la France). Według tego listu pasterskiego nie kuszono się o zabicie Króla (regicide) lec» tylko o popełnienie zabójstwa (ussasinat. ') Tudzież będzie to Te deum tylko warunkowo odśpiewane dla Xiecia, który przyrzekł utrzymać w ojczyzn!e winne religii uszanowanie, Sam wstęp dowodzi już ducha całej manifestacyi: "Nowe zabójstwo zatrwożyło* religią i społeczeństwo. Nie ma Chrześcianina, nie ma Francuza, kióregoby często powtarzane kuszenia tak występne nie pogrążyły w smutku i któryby nie miał z oburzeniem te potępiać n a u ki, których owocem są tak niecne "" czyny. Opowiadają, że depesza przywożąca do Bordeaux rozkaz aresztowania Freyssa, równocześnie z tą nadeszła depeszą, w której o zamachu dnia 25. Czerwca donoszono. W* tej ostatniej depeszy nazwiska zbrodniarza r.ie wymieniono, pr/eto też Freysse przytrzymany, słysząc że go choć nie jako wspojnika, jednak jako przyjaciela zbójcy ujęto, bardzo ciekawym był wiedzieć, komu aresztowanie swoje zawdzięcza. Podczas podróży zatapiał siej w domysłach, ktoby z przyjaciół jego na zbrodnią taką się ośmielił. Wymienił w tej mierze Kommissarzowi policyi trzy nazwiska, 3 mięelzy temi pierwszem było nazwisko Alibeau. Zresztą rzeczą udowodnioną, że Freysse o zbrodni całej nic zgoła nie wiedział, przeto go już na wolneiść puszrzono. Wczoraj zrana przjaresztował Knmm'ssarz policyi niejakiego W ateliicr, który przez trzy miesiące w ścisłej z Alibeau żył przyjaźni i dawniej już z rum korrespondował. Pewna izeta twierdzi z pewnością, że wczoraj ti -eniec jakiś życie sobie oeiebrał, zostawiwszy bilet z następujące<<!! słowy: "Oelbieratn sobie życie, ponieważ zamach przyjaciela mego Aiibeau się nie .powiódł." Spodziewamy się że polieya wiadomości tej, jeśli nie jest prawdziwą, publicznie zaprzeczy.
Z dnia 3. Lipca.
Dzisiaj odprawiło się w tutejszym kościele metropolitalnym Te deum za szczęśliwe ocalę« nie N. Pana. Z nieprzyzwoitego okólnika Arpybiskupa paryskiego z łatwością dorozumieć czystości tej nie była obecną. N a wczoraj'szem tajnem posiedzeniu Izby Parów, w obecności 138 członków zdawał Hr, Bastard w imieniu Kpmmiseyi instrukcyjnej sprawę z zamachu Alibeau. (*) Sprawoedanie to zawiera znajome już szczegóły. Po oilczytaniu onego oddała Izba Parów na wniosek Generalnego Prokuratora, mordercę L udwika Alibaud pod Sąd i wyznaczyła rozpoczęcie obrad na d, 7, m. b. Po skończonem posiedzeniu Kommissarz, P. Sajou, udawszy się do Conciergerie przeczytał zbrodniarzowi »ki oskarżenia. Skwapliwość, z którą dyskuseye przysporzono, nie zadziwiła Alibaud; «sbróciwszy się do Dyrektora więzienia, który był obecny, rzekł z uśmiechem: "Pan Sajou, którego nazwisko zresztą mnie znajome, mógłby był sobie oszczędzić fatygi przeczytania mi sktu sądowego; z badań ze mną odbytych nauczyłem się go już na pamięć." Alibaud prosi! polem o pióro i papier, zapewne aby zdania swoje polityczne, które Izbie Parów chce przedłożyć, dokładniej spisać. Rozumiemy jednak, że Prezes korowodów takowych, nie będących W ścisłym związku z obroną jego, HIll zabroni. Alibaud nie obrał sobie dotythezas obrońcy; urzędownie przydany mu podobno będzie nie Pan Parquin, lecz Pan Pailhes,
*) Niedbalstwo Francuzów co do pisowni union i tą rara na jaw występuje. Podczas kiedy dotychczas dzienniki wspomnianego zbrodniarza polubownie Alibeau, Allibaut, Alibaud, Alibeaux nazywały, śądzićby wypadało, źe prźynajuwiiej akt sądowy wszelkiej w tej. micive niepewności koniec położy. Bynajmniej! Journal de Paris i Dziennik S p o rów udzielają diisiaj obydwa aktu oskarżenia; ale pierwszy dziennik nazywa go Alibeau, drui;i Alibaud. Ta ostatnia pisownia zdaje się być praw» diiwszą.
ROZlllaite wiadolllOŚci.
z P o z n a n i a. - Ktokolwiek przez kilka łat w Poznaniu przebywał i bezstronnem na otaczające go pczedrnioiy okiem spoglądał, do9 rzegł zapewne jak popęd umysłowy wznosi się w lej samej rnieize, w jakiej materyalny ruch e'll{ ożywia. Z podwojeniem się liczby Judności zwiększyło eię takie życie naukowe i sztuki i to w nader zadziwiający sposób. Dowodem pierwszego, prócz kwitnących zakładów naukowych są liczne księgarnie, czytelnie i naukowe towarzystwa, jak np, towarzystwo humanistyczne, obecnie ptzeszło «00 członków liczące. Wzrost sztuk zawdzięczaswój pierwszy popęd wielkiemu znawcu i u» przejmę mu opiekunowi nauk, wiekopomnej pamięci J O. Xigciu Antoniemu Radziwiłłowi, który każde chlubne usiłowanie wspierał i znakomitych artystów do Poznania sprowadzał. Tak tedy wzniosło się u nas malarstwo, i na wyższym zapewne stałoby dziś stopniu, gdyby wiele obiecujące założenie galeryi obrazów (przez Atanazego Hrabię Raczyńskiego) było przyszło do skutku. Mimo to osiadło już u nas kilku znakomitych kunsztraistrzów tego rodzaju. Pięknie i gustownie malowane pokoje zajęły miejsce dawnych jaskrawych rnazań, a zakłady sztuk pięknych u Panów Simona i Kalkowskiego, jako też szkoła malarska u Pana Gib lerna każdego znawcę zaduwolnić mogą. - N a wyższym jeszcze stopniu doskonałości zostaje u nas muzyka, równająca się zaiste z grą prawdziwie mistrzowską. Już minęły, dzięki ttogu, czasy dilelantyzmu, niemiłosiernie nieraz rażącego uszy, otwarcie fortepianu rokuje nam dziś przyjemną zabawę. Chcący się przekonać o sianie muzyki w mieście naszćm, niech zwiedzi związek śpiewacki zostający pod kierunkiem biegłego w swej sztuce mistrza, Pana Klingohra. Tenże sam chlubnie przewodniczy muzyce kościelnej w kościele katedralnym, gdzie arcydzieła wykonywane bywają, kiore nawet w wielu większych miastach znacznych doznają trudności. Dość tu będzie przytoczyć mszą Beeihovena, graną w dzień ŚS. Piotra i Paw/a, kiórejby i najsurowszy krytyk zganić nie zdołał. I na innych znakomit)ch artystach w zawodzie muzycznym by. najmniej nam nie zbywa, a między tymi skrzypek Pan Haupt i kapelmistrzowie regimentowi P P. Nerlich i Fuchs szczególniej na wspomnienie zasługują.
OBWIESZCZENIE.
W depozycie naszym znajdują się następujące pieniądze do Wywołania publicznego usposobione: a) 2 Tal. dla nauczyciela muzyki Ziewet; b) 4 Tal. JO sgr. dla Andrzeja Kloffczynskiego ; c) 11 fal. 6 ear. 5 fen. dla nieznaj ornych sukcessorow J ozefa Lewandowskie go ; d) 4 Tal. 15 sgr. dla sukcessorow Jana Stell» ner; «) 100 Tal, dla sukcessorow nieznajomych Doroty i Jerzego rodzeństwa Pfeiffer; /) 112 Tal. 15 8;[>r. 3 fen. dla Anny Maryi i Karola Ludi vika rodzeństwa Pnll; g) 90 T al, dla Marcina Szukowskiego ; b) 6 Tal. 25 8g f _ 6 fen. dla zamężnej Neitveisser z Gropplerów; sukcessorów B biany Minior i zamężnej Koraszkiewiczowej z Minorów; ¥) 6 Tal. 7 sgr. 6 fen. dla wdowy Qjueissner; i) 2 Tal. 5 egr. dla Maryi Morzek z Bestow; m) 2 Tal. 4 egr. w massie małoletnich po Michale K ukiik; n) 5 Tal. 14 egr. 5 len. w massie pozostałości po Rektorze Schulz. Wz)wają się właściciele albo ich sukceseorowie, aacby udowodniwszy swą legitymacyą zgłosili się tutaj po odebranie tychże pieniędzy» gdyż jeżeli zażądanie ich z depozytu omieszkają, zostaną odesłane do kassy wdów ofieyantów sprawiedliwości. Bydgoszcz, dnia 4. Lipca i&36.
K ról. P r u s k t S a d Z i e m s t o - *m i e j s Ki, OBWIESZCZENIE.
Podaje się niniejezem do publicznej wiadomości, ii do wydzierżawienia Jolwarku Swid l i n a należącego do majętności Szamotu! skićj, wyznaczony został na dzień 14. m. b. popołudniu o godzinie 4tej nowy termin w lokalu ZiemsCwa. W Poznaniu; dnia g. Lipca 1836.
Dyrekcya P-rowin eyalna Ziem s twa.
OGŁOSZENIE» Jeżeliby kto jaką mieć sądził pretensyą do massy pozostałości po ś. p. X. Józefie Hańczewskim byłym proboszczu w Ludornach, ze chce się zgłosić przed upłynieniem 15. Sierpnia r. b. do niżej podpisanego, albowiem po npłynieniu tego terminu pozostałość wydaną zostanie sukcessorom i żaden wzgląd mianym nie bidzie na późniejsze zgłaszanie się, a stratę stąd wynikłą earn sobie każdy przypisze. Ludomeka Dąbrówka pod Obornikami, dnia 6, Lipca I8j& rŁakom iclci, Exekutor testamentu ś. p. X. Józefa Hańrze-wskiego. Nowy sposób zacierania i fermentowania roboty. Niże/ podpisany zaręczając za pewność wynalazku, odstąpić może dotąd w sekrecie będącego*, przez wiele lat doświadczonego i tajnego sposobu prowadzenia fermentacyi roboty, czyli zatoru, który może być zarazem przydatny tak w gorzelniach zbożowych jakoteż i kartonowych. Sposób ten łączy w sobie wszystkie zalety tak w ogólności, jako też i w szczególności z tego względu, że uwalniając od potrzeby użycia drożdży, więcej wydaje spirytusu, aniżeli go dotąd wiadomemi sposobami wydobyć można było, Żadna przy tern odmiana w urządzeniu gorzelni mIejSCa mlefi nie potrzebuje, Caiy ten sekret w polskan języku sprzedaje za ZłtpoJsk. 6 w księgarni Th. Scherka, w Poznaniu na starym rynku pod Nr. gi, A. F . S c h n i t z e aptekarz w Berlinie.
W cegielni W i l d a pod Poznaniem zawsze dostać mqzna dachówek tysiąc po 9 T al. 5 sgr. cegły brzęcznej po 10« 5 * cegły murowki po 8 5 * i assygnacye na takowe udziela każdego czaeu J P. August Kra use, jubiler i złotnik przy Wrocławskiej ulicy pod liczbą 248- w mIeJSCU mieszkający. Poznań, dnia 1. Lipca 1836August Bardr.
N owa zupełnie iandara modna jest do sprzedania z wolnej ręki pod Nr. 17S przy ulicy Wiihelmowskiej.
Wyciąg z Berlińskiego kursu papierów i pieniędzyf Dnia 9, Lipca i 836.
Papiera- jGotowimi zną
Obligi długu państwa · Obligi bankowe ii do właj znie lit. H Zachodmo- Pruskie listy zastawne Listy zastawne W. Xi<;stwa Poznańskiego.
Wsehodnio- Pruskie Szląskie *po iOlJ
III]
103J
I 1021 I 106
Ceny zboża w Berlinie.
Dnia 7. Lipca 1836.
Lądem: Tal. egr. fen. Tal. «gr. fe«.
Pszenica I Zyto Jęczmień wielki 25 8 - Jęczmień mały -Owies 23 9 2 » i Groch Woda: Tal. śgr. fen. Tal. igr. fen.
Pszenica (biała) I 25 l I 22 6 Zyto l l 3 l *J gczmień wielki Jęczmień mały 4 9 M Owies 22 b 21 3 Groch l 12 6 Kopa słomy , 5 ro 4 20 Cetnar siana l )];0 1 iS * . *»
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.07.12 Nr160 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.