GAZE
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.09.17 Nr218
Czas czytania: ok. 9 min.Wielkiego
NAN
TAm 13Xięstwa
KIEGO
Nakładem Drukarni Nadwornej W. jMera i Spółfct. - Redaktor: JI. Wannawshi.
-]1#218.- W Sobotę dnia 17. Września 1836.
Wiadolllości zagranIczne.
F 2 a n c y a.
Z. Paryża, dnia 5, Września.
Donoszą z San Sebastyanu z d. 24. Sierp tu; G< nerał Lejfnant Evans przybył tu z Sanianderu; zdrowie jego znacznie się poprawiło; 150 zniechęconych żołnierzy z legionu angielskiego wysłano dziś wieczorem do Anglii; należą oni do 6., g. i JC. regimentu. Zresztą nie ma żadnego widoku, żeby legion ten miał tak wcześnie działanie swoje"'rozpocząć. W e dług listów z nad granicy hiszpańskiej przybył nowy wódz naczelny armii północnej, Generał Rudil, pod zasłoną jednego szwadronu dn. 27, do Wittoryi. Poprzednik jego, Generał Cordova, znajduje się od d. 26. w Bajonnie, gdzie kilka dni ma zabawić, A n g l i a.
Z Londynu, d. 6. Września.
Kuryer tuierdzi, że Lord Ponsonby do» «naje od okazania swojej stałości charakteru ostatniemi czasy, z strony Porty daleko uprzejmiejszego obejścia się, co się niedawno temu okazało przy wydaniu własności Greka jednego skonfiskowanej za przemycanie, który swoich angielskich wierzycieli oszukał; w dekrecie bowiem w tej mierze wydanym wyrażono, źe Porta skłoniła się do kroku tego po raz pierwszy i jirzeciw swemu zwyczajowi, jedy
nie tylko z wysokiego szacunku, jaki ku osobie Posła angielskiego powzięła. Kur y e r sądzi zreej .tą, źe pudani « gaa *i niemieckich, ii Lord Ponsonby niezadługo z Konstantynopola do Anglii powróci, może być w części prawdziwe.
Hiszpania.
Z M a dryt u, dnia 28. Sierpnia.
(Gaz. Jrancuzlik.) Stan rewolucyjny trwa ciągle; Prado ponury jeszcze wystawia widok; w towarzystwach wyższego rzędu coraz większe spostrzegać można pustki; wydiództwo uważane bywa prawie za konieczność; wiele osób udaj"', się za granicę w zamiarze zasłonienia się ód przyszłości, która jfszcze groźniejszą być się zdaje niż zatrważająca obecność. Niektórzy Procerowie, czylito uniesieni poruszeniem, czyli też w myśli zwalczenia tfgoź, używają wszelkich środków, aby ich obrano Deputowanymi na przyszłe zebranie się Kortezów. Lecz widoki ich są w najwyższym stopniu wątpliwe. Któż zresztą wie, czy Kortezowie będą sę mogli zebrać. Nieuzupełnione Ministeryum, przemocą narzucony rząd, panują wprawdzie w Madrycie, ale w każdej prowincji podnosi się nowa władza rządząca. Junty przepisują prawa; żadna się dotąd nie poddała, a czyliż nie napisano, że każde podzielone Królestwo upaśdf m u s i ? Pewną jest rzeczą, źe Pan Calatrava ryalnej. N ic on nie uczyni dla utwierdzenia kredytuj lecą czyliź też przypuścić można, żeby on miał więcej od Pana Mendizabala posiadać środków do naprawienia interessów skarbowych? Mendizabal jest teraz duszą Rady ministeryalnej; lecz chociaż bywa na tajnych obradach gabinetowych, przecież wtedy dopiero chce publicznie wystąpić, «koro wypadki za dojrzale poczyta. Nie jest on mężem, któryby na korzyść swych politycznych przyjaciół pracował; plan jego do tego zmierza, aby w nim uważano zbawcę wśród ogólnej potrzeby. Zostanie on Prezesem Rady, skoro chwila po ternu nadejdzie, a chwila ta nie może już być daleka; Ministeryum albowiem znajduje się w nader przykrem i odrębnem położeniu. Nie ma ono nawet ani jednego organu opinii publicznej za sobą, E c o i Cae t e II a n czekają tylko na sposobną p o rę, aby się bez ogródki przeciw gabinetowi oświadczyć, podczas gdy niezawisłe dzienniki, które rozpasania się namiętności ludu popierać nie chciały, powoli z pola walki ustępują. Szabla wywiera teraz wpływ nieograniczony ; żołnierz napuszony swoim tryumfem wLaGranji, nie uznaje żadnej wyższej władzy; nie przyjmuje on żadnych rozkazów, owszem je wydaje. Aby oddziały wojska, do walczenia przeciw Karolistom przeznaczone, skłonić do opuszczenia stolicy, potrzeba było nietylko nadzwyczajnej wymowy, ale nadto i przykładu Generała Seoanego, który sam na czele tego korpusu stanął. Skoro wojsko aż do Alcobendy odprowadził, z trudnością tylko zdołał otrzymać od nich pozwolenie wrócenia do Madrytu dla pełnienia swoich obowiązków,Generał Palafox mianowany został Inspektorem gwardyi i milicyi prowincyalnej.
A u s t 2 Y A.
Z Wiednia, dnia 6. Września.
Donoszą z Bucharestu, że Rossyanie już zaczynają opuszczać Sylistryą, i że niezadługo całkiem się z niej wyniosą.
T u 2 C Y a'.
Gazeta ezląska zawiera następujące doni e si e nia p ryw a tn e z n a d g r a n i c y B o ś n i i : Z dnia so, Sierpnia.
Podług wiadomości z Serajewa spokojność tej stolicy w ostatnich czasach w nader smutny sposób zakłóconą została. Przyczyna tego była następująca: Bimbasza (dowódzca tysiąca ludzi; Pułkownik po naszemu mówiąc) nieregularnego wojska albańskiego, usiadł był sobie przed sklepem kupca jednego na miejscu przeznaczonem dla wyłożonych przez niegotowarów i po upłynienlu nawet kilku godzin miejsca tego opuścić nie myślał. Nim da'ej opowiadać będę, sądzę by ć rzeczą potrzebną sklepy takowe nieco bliżej opisać. Znajdują się one aa samym dole dom u, i często tylko jeden otwór mają, zamykany drzwiami, których część jedna przy otwarciu w górę wznoszoną bywa, podczas gdy druga ku ziemi się zniża i przed otworem gatunek ławki lub stołu tworzy, przez który właściciel do sklepu wchodzi. Tak utworzona ławka zastępuje szczególniej miejsce stołu sklepowego; na nim wy. kladają towary dla kupujących i układy zawierają, i wieczorem dopiero Muzułman siada sobie tamże spokojnie i lulkę pali. Lecz wsporonionerou Bimbaszy podobało się to już wśród dnia uczynić, a właściciel domu, które mu ta niezwykła blokada bardzo nieprzyjemna była, nie śmiał przecież ani słówka wymówić i prosić go o oddalenie się. Dopiero po kilku godzinach gdy bimbasza spokojnie siedział i lulkę palił, ośmielił się tenże prosić go o ustąpienie, ile że handel jego na tern cierpi, gdy uzbrojona osoba strzegąca niejako przystepu do jego sklepu kupujących odstrasza. Bimbasza obraził się tern bardzo i odpowiedział w wyrazach obraźliwych, a to spowodowało kupca do tern stalszego obstawania przy swojem żądaniu. W tern Bimbasza dobył pistoleta, strzelił do kupca i rękę mu wystrzałem zdrzu?gotał. W ciągu tego wypadku zebrało się tamże mnóstwo ludzi, którzy, jak się zdawalo, nie chcieli bynajmniej być obojętnymi świadkami. I w rzeczy samej zarez po wystrzeleniu przybiegło z nich kilkuset z drągami od sklepów (są to drągi drewniane lub żelazne, któremi w poprzek położonemi drzwi sklepów zamykane bywają) i nim minuta przeminęła, powalono Bimbaszę z kilku żołnierzami, co za nim obstawali, na ziemię i prawie pozabijano. Pozamykano wszystkie sklepy w mieście i zdawało się, że scena ta wywoła najokropniejsze wypadki; Jęcz Basza wdał się w tę sprawę, a dawszy zapewnienie, że żołnierzy, którzy się przyczyną tego zgiełku stali, surowo sądzić i powiesić rozkaże, zdołał umysły nieco uspokoić; umysły przecież mieszkańców Serajewa przy odejściu poczty nie były jeszcze zupełnie opłonęły z zawziętości.
Z dnia 24. Sierpnia.
Podług nowszych doniesień z Serajewa, spokojność w tern mieście już więcej naruszona nie była, przecież obawa nie ustała, aby żołnierze od milicyi albańskiej, w liczbie 2 -. 3000, mszcząc się za swego Bimbaszę nie dopuścili się jupiestw i rozbojów w mieście,
o b r a z P a ryż a n e k. - A u t o r "N o c y IIorenckich" tak nam je kreśli; Kie znam nic trafniejszego nad tę powiastkę gminną, jakoby Paryżanki z wszyslkiemi błędami na świat przychodziły, i źe potem jakaś dobra wróżka lituje się nad nvemi, do każdego ich błędu przywiązuje cząstkę czorodziejskiego uroku. Dobroczynna ta wróżka zowie się wdziękinią (gracy ją) . Sąź Paryżanki piękne? Któż zdoła zgłębić wszystkie intrygi toalety, kto odgadnie, oceni, czy to wszystko prawda, co pod tiulem się objawia, lub czy fabzu w tern nie ma, czem się buchasty jedwab' tak pyszni? Niechże powiedzie się bystremu oku przebić skorupę i dotrzeć do samego jądra, natenczas nowa pokazuje się na uiera łupina, i znowu inna, i tak ciągle nieustannym ruchem mody szydzą sobie z#męzkiej przenikliwości. Rysy ich twarzy sąź piękne? i tu trudno dociekać prawdy. Albowiem wszystkie ich rysy są w tak ustawnym ruchu, źe każda Paryżanka ma tysiąc twarzy, jedna więcej śmiejąca się, inna dowcipnieJEza, więcej ujmująca od drugiej, tak, że w niemałym kłopocie jest ten, kloby chciał albo najpiękniejszą, albo najprawdziwszą twarz wybrać między niemi. Oczy mająż wielkie? trudno powiedzieć?.. Ktoź pyta o wagomiar działa, kiedy mu kula głowę zerwie? Jeżeli kogo nie ugodzą te oczy, to go przyna.« mniej tak swoim ogniem oślepią, źe człowiek ma się za szczęśliwego, jeżeli mu szkodzić nie mogą. Czy odległość między nosem i ustami jest u nich szeroką lub wazką? Czasami szeroką, jeżeli zadziera« ją nosa; czasami wazką, kiedy zwierzchnia warga kurczy się pogardą. A ustaż ich czy wielkie, czy maie? Któż może wiedzieć gdzie u nich się usta kończą, a uśmiech zaczyna? chciawszy dać o tern zdanie, potrzeba, aby Sędzia i przedmiot sądu zostawali w stanie spoczynku. Lecz któż może być obok Paryżanki spokojnym, kto kiedy widział Paryżankę spoktijną? Są ludzie, którym się zdaje, źe mogą przypatrzyć eię motylowi, przebiwszy go do papieru śpilką. Nierozsądek i okrucieństwo! Motyl przywiązany i nieruchomy przestaje być motylem; trzeba go widzieć, kiedy igra z kwiatami: Paryżankę nzeba widzieć nie w domowem życiu, gdzie śpilką przebite ma łono, lecz w salonie, na wieczorach, na balach, kiedy trzepioce skrzydełkami z jedwabiu i haftowanej gazy, w świetle jaskrawych żyrandoli. Wtenczas objawia się w niej owa żądza używania życie, owo pragnienie npojeń zawrotu głowy, które ją smętnie upięknia i ozdabia takim urokiem, źe dusza naszajest zachwyconą i przerażoną na poły. Ta żądza namiętna życia, jak gdyby śmierć następnej chwili miała przeciąć to złote pasmo; ten szal Paryżanek, mianowicie na bakch, przypominają mi gminne powieści o nocnych tancetkach wiłach. Sąto, jak podanie mieni, m!ode narzeczone, zmarłe przed ślubem, które taką miłość zachowały do pląsów, źe w nocy wychodzą z grobów, idą na rozstajne drogi, i tam zwodzą korowody, W weselnych szatach, z uśmiechem, który dreszcze przejmuje, pełne czarodziejskiej piękności wite tańczą przy świetle księżyca, a z tern większym tańczą zapałem, źe czują zbliżającą się północ, gdzie będą musiały wrócić do zimnych swoich grobowców. Dla rolników wschodzi nowa pomyślności gwiazda! Odkryto dla nich taki sposób uprawy zboża, źe nie tylko ludzi, ale i bydło wyżywić będą mogli z łatwością. Otóż ów sposób: zboże (pszenica, żyto, jęczmień i t. d.) zasiewa się już nie na wiosnę, ani w jesieni, lecz w najgorętszej porze roku, w Czerwcu i Lipcu; takowe zboże zeszedłszy i podrósłszy, w jesieni skasza się dwa razy, na paszę dla by«ila,- co nie wadzi, aby w następnym roku nie miał być zbiór naj obfitszy. Odkrycie to winniśmy pewnemu francuzkiemu agronomowi; akademij a francuzka zastanawiała się nad tern, a major Renner w Polling bardzo korzystnie doświadczał tego sposobu. O cuda dziś nie trudno; każdy dzień przy.
nosi nowe odkrycie, nowy wynalazek. Nie mówimy tu już o parze i tym podobnych rzeczach, ale o inałem, trudnem do uwierzenia zdarzeniu. Kto kiedy słyszał o tern, od czasów Fidyjasz'a aż do Thorwaldson'a, aby jaki człowiek, bez wszelkiej nauki, bez nauczyciela, bez wyobrażenia o sztuce, wziął pierwszy lepszy kawał głazu i najgorszemu narzędziami tak długo dłubał, aż owa nieforemna bryła przybrała postać Apolina; Ąpolina, który nie może wyrzec się swojej boskości. Otoź tym człowiekiem jest dziś w Paryżu jakiś przedający limoniadę, Belgijczyk Ranelle ; pięciu najpierwszych malarzy i trzech snycerzy stwierdzili swemi podpisami, &e dzieło to godnćm jest podziwu.
Zmarły Xiądz Ostachiewicz, Dziekan i Proboszcz tutejszy, ustąpił podług cessyi przed byłym tutejszym Sądem Pokoju, dn. 2. Maja 1833. sporządzonej, siostrze swojej Annie a małżonce tutejszego pensyonowaDego Assessora Porzeljahn następujące pretensye, jako to: 1) Pretensyą w ilości 350 Tal., która podług obligacji pensyonowantgo Regislratora 1824- r - zaświadczenia hypotecznego z dnia 11. Czerwca 1829- na tychże, pod Nr. 106. b. (u położony m gruncie w Rubr, 111. pod Nr. 2.
2) Prttensyą w ilości 225 Ta/. 4 sgr" która podług obligacyi Registratora Nowak i tegoż małżonki z dnia 9. Lipca 1827. roku i zaświadczenia hypotecznego z dnia 11. Czerwca 1829. r. na tychże pod Nr, 10&. b.
tu położonym gruncie w Rubryce I H . pod Nr. 6., niemniej 3) pretensyą w ilości 200 T al., która ex obligalione Stanisława Kruger pocztarza tutejszego i tegoż małżonki z d. 15 Września 1827- r. podług zaświadczenia hypotecznego" z dnia 1. Września 1828. roku na tychże pod Nr. 131. tu położonym gruncie w Rubryce I I I. pod Nr. 2. jest zapisana. Dokument cessyjny z dnia 2. Maja 1833. Iq jako też powyż wyrażone obligacye i zaświadczenia hypoteczne podług twierdzenia małżonków Porzeljahn w pożarze ognia, dnia 7, Jjipca 1834- roku tu wybuchłym, spaliły się.
Końcem amortyzacyi tychże dokumemów wzy warny przeto w skutek wniosku Assessora Porztljahn i małżonki jego wszystkich, którzy jako właściciele, cessyonaryusze, posiadacze zastawni, do nich pretensye mieć mogą, aby się najpóźniej w terminie dnia 22. Grudnia przed południem o lotej przed Ur. Klotzsch, Konsyliarzem Sądu Ziemsko - miejskiego,w Izbie naszej instrukcyjnej wyznaczonym, z lakowemi zgłosili, w przeciwnym bowiem razie z prttensyami swemi do wysiawicielów rzeczonych dokumentów praekludowani będą i im wieczne milczenie w tej mierze nakazan« zostanie. Piła, dnia 6. Sierpnia i836Król. Pruski Sąd ZiemSKO · miejsKi.
)I( W podpisanym handlu ŹClaStW 5 i machin gospodarskich, oJ'" prócz wszelkich gatunków l a d G O S 16C C z k i o czterech kosach i k u t Y c h > ojednęj kCEie, młynków doszronr ty rozmaitej wielkości, kompletnych C młynków do melenia, e> dn)ch młynków konnych, y machin do miazgowania i C kraj ania kartoiIi , jest także ZćllXE > młynków i arf do chędoźe'" llIa ZDOZa, które w umiarkowanych Jr przedają się cenach.
C M. J. Ephraim, w Poznaniu, C w starym rynku Nr. 79. naprzeciw głódT wnego odwachupopołudniuw ciągu tygodn.a od dnia 9 aż do 15. Września 1836.
urodziło się umaiło ślub chło- dzie- płci płci 1 w-zł ło pców. wcząt. mesk. zeńsk. 1 p . 3 l 4 3 2 l 1 2 l l a 2 5 2 3
W niedzielę dnia 18. Września 1836 r.
będą mieli kazanie
W kościele katedralnym X. Urbanowicz W kościele farnym S. Maryi Magdaleny - D z. Wróblewski S. Wojciecha - Mans. Duliński Bernardynów - Prob. Kamieński X, Alum, Chrzonszcz (Parafia Sgo Marcina.) Franciszkanów - Gward. Akołiński (Parafia Sgo Kocha.) Dominikanów · W klaszr, sióstr miłosierdzia - SubcI. J ezierski W ewangelickim S.. Krzyża, Pastor Friedrich Past. d)w. Ahner 4 W ewangelickim S, Fiotra Rektor Reid W kościele garnizonowym] Pastor dyw, Hoyer
N aswy kościołów.
przedpołudniem.
1 5 a
.2
Ogółem I 13 1
9
" 1 - , 8 1 13 1 8
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.09.17 Nr218 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.