GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.11.02 Nr257

Czas czytania: ok. 10 min.

Wielkiego

TA

Xi cstwa ZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wanrmmhi.

JI#257.- W Srodę dnia 2. Listopada 1886.

Wiadolllości zagranIczne,

Francs a, Z P a ryż a, dnia 22. Paź lziern;ka.

W środę <i 19. b. m. okofo godziny 6. wieczorem wydobyto się gwałtem z więzienia w Dnullens (w departamencie de Somme) 13 osadzonych tamie politycznych przestępców. Z czte ech innych, kuszących się o to samo, raniło się dwóch w ucieczce i zostało pod wa łf-m już szczęśliwie przez nich prztbytym; trzeciego uięto w bliskości owego wału, a 4ty jfszcze był w twierdzy, gdy w bębny uderzo no. Zd je się, powiada Karta Z 18 3 O r., że w chwili ucieczki kilku stróżów oddaliło się było na wiecjerzą. Czterech jednak stróżów pełniło służbę; dwóch z nich znajdowało się wewnątrz zabudowania, a dwóch przy bramie. Stróża sierżanta, mającego służbę w prawej części budynku, schwycili będący tutaj więźniowie i skrępowali, a zawiązawszy mu gardło powrozem wirącili go do przyległej staocyi. Za pomocą znalezionych przy nim kluczy otworzyli więźniowie bramę, znajdują. cych się tam dwóch stróżów związali i tak się na wał dostali; z tego spuścili się po drabinie «robionej z przrścieradeł. Poczyniono zaraz wszystkie przygotowania aby uszłyrh na nowo ująć i w rzeczy samej już 5 z nich schwytano O 3 godziny od Doullene, Pieftkt departa

mentu de Somme i Inspektor wszystkich więzień w kraju, Pan Tourin, otrzymali rozkaz od Ministra spraw wewnętrznych, aby się niezwłocznie do Doullene udali, przyczynę owego wypadku jak najprędzej wypośrodkowali 'i nadal podobnym usiłowaniom zapobiegli.

Dziennik sporów umieścił dziś kilka wyjątków z gazet madryckich z d. 16. bież. m. i takie dołącz\ł uwagi: Okolica, w której Gomez obecnie działa, leży między Kordową., Jaenem, Guadalquivirero, Eeilą i rzeką płynącą około ostatniego miasta. W punkcie środkowym znajduje się wielki gościniec z Madrytu do Kadyxu przez Andujar, Kordowe, E tij ą, Karmonę i Sewillę. Na prawo jest gościniec wi.odący z Madrytu do Malagi przez Andujar, Barenę, Cabrę, Lucenę i Antequerę. Dawniejsi ochotnicy królewscy, urządzeni za Ferdynanda VI I., pobudzili wiele miasteczek w tym obwodzie do powstania; pozrzucano tamże władze konstytucyjne, naczelnicy okrzyknęli Don Carlosa a w niektórych miejscach zakonnicy znowu klasztory swoje zajęli. Wszystkie te demonstracye, które wojsko Królowej zapewne w krótkim czasie zniweczy, były skutkiem zdobycia Kordowy, Lud wiejski, mający wielkie wyobrażenie o potędze tej stolicy starożytnego królestwa, ładził po zdobyciu tejże, że Karoliści są panami całego państwa, gdy im eię Kordowa ciąga się na zachód aź do Palmy, na wschód do Priegi a na południe do Eeij, przeto Generał - Kapitan Espioosa zaniechał marszu swego do Kordowy i cofnął się do Sewilli i Carrnony. Klęska kolumny malagskiej pod Baeną, zadana tejże przez Cabrerę, musiała powstańców jeszcze bardziej ośmielić. Równocześnie wyruszył Lomez z Kordowy do Montylli, a tak siła karolistowska w dwóch stronach działała. Drogi do Granady i Malagi były równocześnie zagrożone; od zachodu nie potrzebował sie nieprzyjaciel niczego obawiać z powodu odległości wojska przybywającego z Estrernadury; a słabość Generał - Kapitana sewilskiego, czekającego jeszcze ciągle na posiłki z Kadyxu, sprawiła, źe i od południowej strony bezpiecznymi byli. W wschodnim kierunku stal Generał Alaix, który J aen obsadził; lecz gdy Karolisci przez, zdobycie Kordowy i ośmiodniowy odpoczynek w nader bogatej prowincyi znacznie siły swe pokrzepili, nie sądził się Alaix być dość mocnym do wyparowania ich gwałtem z Kordowy; przesiał więc na tern, źe ich ciągle miał na oku i sposobnej upatrywał pory do natarcia na nich. Podług E c o dei Co rn e rei o z dnia 15. m, b.

zdaje się, źe t«u się takowa pora nastręczyła. Wzmiankowana w tym dzienniku walka stoczona być musiała dnia 11. lub 13. Cabra, gdzie ją stoczyć miano, leży o poł mili na. północ od Łuceny, na drodze do Malagi. Ooczytujemy się 2 dz;enników hiszpańskich, źe dywizya Alaixa na drodze z Jaenu do AIcali -la- Real dn. 9. przez Alcandete przechodziła, źe Cabrera sial d. u. w Priedze, w bliskości Cabry, i źe Gomez z Montilli do Łuceny wyruszył. Z porównania tych dat j potusztń okazuje się przynajmniej, źe walkę w mowie będącą stoczono. Moinaby przyjąć, Że Karolisci zwycięstwami swemi do t I go stopnia zaślepieni zostali, iź Generała Alaixa do kapitulacyi wezwali, śmiało się ku południu posuwali i źe ten Generał na jedne z ich kolumn uderzył i takową poraził. Arcykapłan zMojt i hufce karolisiowskie z Walencyi i dolnej Aragonii połączyli się dla pospieszenia w pomoc Cantaviei, oblężonej przez Generała San Miguela. Wiadomość o pobiciu Sanza w Aragonii nie potwierdza się. Wkroczył on byl dnia 4. do jednej dzielnicy miasta Ovie do; lecz reszty miasta opanować nie mógł, gdy załoga silnym odporem zmusiła go do odwrotu. Dnia 5. przenocował wGrado, d, 6. w SaJas na drodze do Galicyi, a dn>a 7. udał się drogą wiodącą do Kastylii. Brygadyer P e o n, ścigający g o , zastał Karolistów di S- b, m. w wąwozie San-Rocca obwarowanych, gdzie, jak donosi, na nich uderzył. Lecz nie zdaje się, żeby uderzenie to jaki skutek za sobą pociągnęło, bo dnia 9. był jeszcze Peon w Tineo, podczas gdy d, II, Karolisci zagrażali Leonowi. Sanz trzymał się aź dotąd prawie tego samego systematu co Gomez, Czyliź mu i do wielkich miast w starej Kastylii wkroczyć dozwolą i za każdym pomyślnym skutkiem dla mego zechcą powiarzać, źe w miejscu, które zdobyć się ośmielił, grób swój znaj dzie? W wsi M artin G aillard, o 6 mil francuzkich od Dieppe, popełniono okropne zabójstwo. Rozbójnicy dostali się do probostwa i zabili starego proboszcza, jego dziewczynę i prawnuczkę, mającą lat 18- Czaszki wszystkich trzech osób jednćm i tern samem narzędziem zdruzgotano. Rozbójnicy chcieli zapewne zabrać tXxD franków, które proboszcz niedawno temu miał odebrać. Kucharka musiała się długo z rozbójnikami ucierać, bo miała paznogieć ugryziony, a między inne mi paznogciami znaleziono włosy i inne ślady, które może zbrodniaizy wykryją. Z urzędowych doniesień o dochodach wyspy' Kuby wynika, źe corocznie przynosi Hiszpanii 9 milionów piasirów (45 milionów franków). Ludność wyspy wynosi 700)000 dusz, Hiszpania.

Z Madrytu, d. 16. Października, Gazety francuzkie zawierają pismo z Madrytu z d. 16. Października, w ktorem między innemi wyrażono: "Zwycięstwo odniesione (między Cabrą i Luceną) przez walecznego Generała Alaix nad Gomezero ożywiło męstwo zatrwożonych nieco śmiałością przywódzcy tego Andaluzyjczyków. Prócz tego wypadki te wielkiej w iym względzie są wagi, źe prowineya Audaluzya, która sama sobie zostawiona, tak była słabą, źe Gomez ją we wszysikich kierunkach mógł przeciągać, obecnie się na lem pozna, iź zamiarów systematu federacyjnego zaniechać powinna. Gomez, będąc sam rodem z Andaluzyi, 2nał swoich ziomków, kiedy tak zuchwale sobie postępował. Przyobiecał był matce swojej, że w dniu Sw. Michała razem z nią objadować będzie, jakoż istotnie udał się do wsi Marios, gdzie matka jego mieszka. Towarzyszyło mu tylko 30 ułanów, podczas kiedy o półtorej .mili, w Jaen, 3000 stało gwardyi narodowej. - General Espinosa wszedł na czele świetnej kolumny do Kordowy. Zrządzone przez Karolistów (wedle pogłoski) szkody w rzeczonem mieście, nie są tak znaczne, jak początkowo głoszono. Gomez zabrał wprawdzie z sobą dosyć pieniędzy i żywności, ale nie złupił ani był z sobą, uprowadził, odebrano mu znowu w bliskości miasta. - W Kuenca sprzedawają teraz wszystkie kosztowności tamecznych kościołów, W skarbcu kościoła katedralnego tamże znaleziono 260 000 realów, a pod kamieniem w Semitiaryum St, Julio 40,000 real. Życzymy Brcrerre, aby za tym przykładem wszędzie postępowano i wszelkie klejnoty i kosztowne naczynia kościołów hiszpańskich spieniężono; oszczędzonoby takim sposobem Goraezowi pracy zabierania ich. Kolumna która z Xerez wyszła, należy do najpiękniejszych w Hiszpanii i tchnie duchem nader chwalebnym. " T u 2 C Y a.

Według Korespondencyi gazety Mo min gC h r o n i c i e z Konstantynopola z dnia 28.

Września, bitwa, w której Reszyd Mehmed Basza Kurdów poraził, pod Altunern Kupri albo złotym mostem, nad granicą Baszaliku bagdackugo stoczona została. N aczelnik Kurdów, Rewandus Bey, zgromadził około 100,000 wojska i spodziewał się, że nierównie niniejsze oddziały wojska Reszyda Baszy z łatwością pognębi. Tymczasem los ten spotkał właśnie jego wojsko, które znaczną poniosło stratę, a on sam z rodziną swoją jest niewolnikiem Baszy. Turcy nreh tylko 500 ludzi utracić. Rewandus Bey był bardzo potężnym Xieciem; miał on 150,000 ludzi nieregularnego wojska pod swemi rozkazami, i przychód roczny, wynoszący 810,000 kies czyli 400,000 funt. szterl. Państwo jego rozciąga eię aż do granicy perskiej. Korespondenci gazety T i m e s i M o r n i n g - C h r o n i c l e donoszą z Konstantynopola, źe Pan Buteniew przesłał Porcie notę, w której całe obecne nieszczęście Porty teraźniejszemu Reis-Efendernu, Per;ew Efendemu, przypisuje, i zarazem żal Cesarza, swego Pana, wynurza, źe Sułtan ciągle Ministra tego ewera zaufaniem zaszczyca. Sułtana miało donie-' sienie takowe bardzo zmieszać; wezwał on przed siebie Persewa Efendego, czynił mu najmocniejsze wyrzuty i nie słuchając bynaj. mniej usprawiedliwienia, wyjść mu rozkazał. Sądzą że nie zadługo w zupełną wpadnie niełaskę. Na notę Pana Huteniewa odpowiedziała Porta, jak słychać, zapewnieniem, że złożenia z urzędu Reis-Efendego nie należy uważać za satysfakcyą daną Anglii, i że S ułtan stale postanowił, nie dawać nadal żadnych przyzwoleń Lordowi Ponsonbemu. - Nowy Poseł angielski przy dworze perskim, Pan M'Neil, stanął dnia l, Września w Teheranie i opuścił niezwłocznie to miasto, udając się za Szachem, ktÓ1Y do Ueratu wyjechał, Mię

dzy rządem tureckim a perskim wielkie nieporozumienia zachodzić się zdają; mieszkańcy pograniczni państw obydwóch prowadzą z sobą wojnę łupieską i handel angielski z Persyą, został całkiem przerwany. Sir H. Bethune i inni oficerowie angielscy opuścili wojsko Słaćha i spodziewano ich się w Jauris. - Morowa zaraza jeszcze się w Konstantynopolu wzmagała.

ROZlllaite wiadolllości.

Z Warszawy.- Dzieło pod napisem: "Porównanie miar i wag polskich z zagranicznemi, przez Juliusza Colbtrga Prof. byłego U niwers, w roku 1819. wydane, od lat kilku zupełnie rozkupionem zostało. Czyniąc zadosyć ciągłym poszukiwaniom, rozpoczęło już druk nowego wydania, z wszelką uslnością, aby poprawność, skład i ozdoba zewnętrzna odpowiedziały ważności tego dzieła. Od czasu pierwszego wyjścia, rozliczne w tym przedmiocie zaszły odmiany; korzystając zatem z najnowszych dzieł, znac2nie powiększyłem i przerobiłem tę książkę; nadto, wszystkie pozycye na nowo przelicjone i sprawdzone zostały. Za kilka tygodni dzienniki ogłoszą wyjście z druku. W. C o l b e r g .

D o k t o r L a r r e y i N a p o l e o n. W wieczór po bitwife pod Bautzen zażądał Napoleon zwiedzić polowy lazaret, by przytomnością swoją podwoił czynność chirurgów, których mała ilość na zaopatrzenie rannych nie wystarczała. Przy tej sposobności zoczył wielu nowozaciągnionych żołnierzy ze skaleczonemi dwoma palcami u prawej ręki, i mniemał, że to rozmyślnie przez nich samych się stało w celu uwolnienia się od służby. Larrey sprzeciwiał się temu podejrzeniu. Cesarz zmarszczył powieki i zagroził karą śmierci wszystkim tak niego dnie postępującym. Rzecz stała się ważniejszą niż się spodziewano; Larrey bronił żołnierzy wedle możności, wszakże nie podołał mniemania swego poprzeć dowodami. Ze zwykłym uporem swoim dociekał Cesarz przyczyny tego kalectwa i tern bardziej gniewtra płonął-, iż widział jednakowe rany, co wzmagało w nim podejrzenie dobrowolnego kaleczenia się dla uwolnienia od służby. Larrey, zaczął być mrukliwym i przebąknął coś o niesprawiedliwości. Cesarz pobladł i już 0« mai najwyższym nie wybuchnął gniewem, gdy w tern Larrey spostrzegł biednepo rekruta, który tuż około lazaretu się błąkał. "P ój dź t u l" zawołał Larrey i poskoczył z bistory ją (nożem operatyjnjm) w ręku KU; niemu, »Da ny wcale."- "Nie boj się ośle. III zawoła Larre y, "na b ij swój karabin i wystrzel w ten si u p... wystrzel! albo ci uszy poobrzynam, A teraz baczność Najj. Panie!" Tu strzał run ą ł . .. żołnierz z krzykiem padł na ziemię; utracił dwa palce u prawej ręki. "A co? N ajj. P ayie," rzekł Larrey i przyskoczył do zranionego, mówiąc: «Nic to, nic przyjacielu, ja Barn cię opatrzę.« Cesarz miał dowód, jednaJiowość skaleczenia pochodziła z jednakowego zapału, zjakirn nabijali i wypalali swe karabiny, do czfgo jako rekruci za mało mieli wprawy. "Larrey! wpan jesteś człowiekiem, jakich mało!« rzekł Cesarz, unie wstydzę się być od wćpana zawstydzonym," - "Aieź.. Najj. Panie!« przerwał Larrey ponuro, "kaźdy winien działać wedle swego poznania i obowiązku." Cesarz się uśmiechnął i odszedł. (Rozrn. Lw.) » - - - - - · ]I MM .NQ UWIADOMIENIE PIJbLICŻNE.

N iewiadomi wierzyciele zmarłego Sylwestra Szczanieckiego i małżonki jego Anastazyi z Skorzewskich Szczanieckiej uwiadomiają się niniejszem o nadchodzącym podziale pozosta łości z lem wezwaniem, aby pretensye swoje w przeciągu (rzęch miesięcy p o dali, inaczej 2 takowe mi w skutek . 137. i następ. Tytułu 17. Części 1. Prawa powszechnego krajowego tio każdego z wspołsukcessorow oddzielnie w.miarę schedy jego odesłanemi będą. Poznań, dnia 19. Października J836.

Królewski Główny Sąd Ziemiański.

II. Wydziału.

ZAPOZEW EDYKTALNY do wierzyciel, w processie spadko likwidacyjnym nad majątkiem niegdyś Antoniego Kubickiego i iony jego Katarzyny z Grzeezkiewiczów. Nad pozostałością po niegdyś Antonim Kubickim i żonie jego Katarzynie z Grzeezkiewiczów otworzono dziś proces spadko hkwiilacyjny. Termin do podania wszystkich pretensyi wyznaczony przypada na d z i e ń JĄ. S t Y c z n i a l 8 3 7rano o godzinie Qiej prztd południem w Izbie »iron tutejszego Sądu przed Aseessorem H eih t.

Kto eię w terminie tym nie zgłosi, zostanie za utrącającego prawo pierwszeństwa jakieby miał uznany i z pretensyą swoją ii do tego odesłany, coby eię po zaspokojeniu zgłoszonych wierzycieli pozostało. Września, dnia 17. Października 1836, Kro). Pruski Sad Ziemsko-miejsfci.

OUIEWSZCZENIĘ.

Będąc ustanowionym z strony władzy dye - I cezalnej jako Administrator majątku ducha.

wieństwa kollegiaty Szamotuł, i mając pólecenie nad dobrem teg ->ź majątku troskliwie czuwać, upraszam niniejszem uprzejmie wszysikich posiadaczy kapitałów do duchowieństwa kollegiaty Szamotu! należących, aby z wypiacantem lak zaległego jako i bieżącego procentu łaskawie uiS"'z<ić się raczyli, inaczej bowiem lubo z największą niechęcią, zniewolonybym został ściągnąć zaległe procenta w drodze proressu. \ Szamotuły, dnia 15. Października 1836.

x. W, T a s z a rek i , Rządzca kościoła i Administrator majątku duchowifństwa kollegiaty Szamoiul. Zmiana lokalu.

Wysokiej Szlachcie i Szanownej Publiczności donoszę niniejszem najunlzenlą), fi Handel mój, korzenny, wina i towar j. 1 row wioskich, utrzymywany dotąd w dornu narożnim na J ezuickićj l Wodnej ulicy, od Sw, Michała r. b. przeniosłem do domu zwanego d o m u L ud wiki, na Wodnej ulicy pod Nr, 30, Zapewniając i nadal dla zaszczycających mnie swojem zaufaniem tęź sarnę, jak dotąd, skorą i rzetelną usługę, upraszam ich, aby mię w łaskawej pamięci swojej zachowali i zwracam ich uwagę szczególniej na część pe wną sprowadzorych przezemnie w lej jesieni towarów, jako to: kawę najlepszego gatunku i smaku, herbatę, rum, arak de Goa, cytryny z Malagi, apelzyny, świeżyastrachański kawiar I maryri"wane <"mogi, sardtlle i śle. dzie; wszystko w jaknajumiarkowańszych cenac l,el 8 e fi

«« . * - . »

Ceny zboża w Berlinie.

Dnia 27. Października 1836.

Ladems Tal. Sgr. fen. Tal. igr. fen.

pszenica l 27 6 1 I 15 2yto 1 6 6 l 4 Jęczmień wielki 1 5 28 9 Jęczmień mały l 3 6 27 6 Owies 22 6 J8 9 Groch l 21 3 l 4 Woda: Tal. śgr. fen. Tal. śgr. fen.

Pszenica (biała) 2 1 l 27 6 Zyto 1 5 .

Jęczmień wielki Jęczmień mały * Owies « 6 - .

Groch Kdpa słomy 5 a u . 4 10 Cetnar siana « 1 5 -- «5 *

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1836.11.02 Nr257 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry