GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.05 Nr154
Czas czytania: ok. 10 min.Wielkiego
ZNANSKIEGO
Xięstwa
Nakładem Drukami Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A, Wannomki.
JM 154. - W Srodę dnia 5. Lipca 1837.
Wiadolllości zagraniczne.
p o ts k a. Z Warszawy, d.28 Czerwca.
W dniu wczorajszym, od godziny 6 rano, odbywały się w kościele XX. Pijarów modły żałobne za duszę jednego znajzasłużeńszych członków zgromadzenia, ś. p. Xiqdza Edmunda Andraszka. Liczne zgromadzenia zakonne śpiewały wigilie, a następnie cały obrzęd zakończył się wielką mszą żałobną, na której JW. Arcybiskup Warszawski raczył być przytomnym. - Xiądz Andraszek, przez lat 39 przykrego zawodu, jako Xiądz i jako nauczyciel, znakomite położył zasługi. - Biegły w językach starożytnych, badacz starożytności, w ostatnich latach zajmował się wydaniem poprawnem poezyj Sarbiewskiego, których pierwszą księgę wyjaśnieniami własneroi wzbogacił. Był on członkiem wielu towarzystw uczonych, a w zgromadzeniu pierwszym Assy«tentem Konsystorza. Zył lat 53.
F 2 a n c y a.
Z P a ryż a, dnia 24. Czerwca, D z i e n n i k s p o rów umieścił następujące uwagi nad sprawami biszpańskiemi: Dnia 15. b. m. odprawił Oon Carlos swój wjazd do Solsony . W kościele katedralnym miasta tego odśpiewano hymn "Ciebie Boże chwalimy". Jak dawniej Onate, tak teraz Solsona będzie
.Stolicą karolistowską w Katalonii. D. 19. wyjechał z tamiąd Don Carlos do Bergi, leżącej w kierunku północno-wschodnim na połowie drogi do Puycerdy. Ruch ten rozpoczęto w tym celu, aby Pułkownika Osorio, który się w koszarach w Berdze obwarował, do poddania sięAzmusić. Głód znagli go także wkrótce do tfgo, jeżeli posiłków nie otrzyma. (Ze się poddać miał, już wczoraj stosownie d o G a z e t t e d e F r a n c e donieśliśmy.) - Możemy teraz dostatecznie ocenić ważność zwycięztwa, odniesionego d. 12. przez Barona M e tra, ile że mamy przed sobą raport jego, raport karohstowskiego Generała Ros d'Eroles i donitbienia szczegółowe gazet barcelońskich» Obydwaj Generałowie przypisują sobie zwycięztwo i obydwaj cofnęli się po bitwie; lecz widocznie odwrót Karolistów odbył się w największym nieładzie i strata ich daleko większą była. Ani Don Carlos, ani Don Sebastyan nie znajdowali się w lej bitwie i zdaje się, że Generał Ros d'Eroles, ustawiony tylko dla zasłomenia poruszeń Karolistów, mniej miał wojska niż Baron Meer. Teraz powinien się Baron Meer zająć oswobodzeniem walecznego Pułkownika Osorio w górnej Katalonii i zasłonieniem Puycerdy. Jeżeli zdoła przedrzeć się w kraj górzysty i Bergę oswobodzić, będzie to nieomylnym znakiem przewagi oręża konetytucyonistów i do da nowej otuchy przyjaciołom sprawy konstytucyjnej. Generalny Gubernator, w skutek zawartego z Abdel- Kaderem przymierza, zaniecha! tymczasowo kroków nieprzyjacielskich. Generał Bngeaud opuścił dn. 14. Oran dla obejrzenia Arzewu i Mostaganemu.
Z dnia 36. Czerwca.
Dziś nadeszły tu następujące depesze telegraficzne: B o r d e a u x, dnia 20. Czerwca, o godzinie 8 n )ej zrana. Wyprawa karolistowska opus i)a dn. 19. Solsonę. Dan Carlos i Don Sebastyan są zapewne w tej chwili w Berdze, i sądzą, że Cabrera przed Caape 6toi i chce miejsce to zdobyć dla zapewnienia sobie przejścia przez Ebro. Z drugiej strony miała inna wyprawa karolistowska, zebrana w Nawarze, przeprawić 8 ę przez Ebro i do Kastylii wkroczyć. Espartero udał się w pogoń za nią w kieruiuu ku Lodosie. Być może, że Don Carlos działa stosownie do przedsięwziętych ruchów i że się także niezadługo przez Ebro przeprawi. - P e r p i g n a n, dn. 22. Czerwca, wieczortm. Dnia 18 stal Baron Meer w Cerwerze,- ma on przy sobie 16,000 piechoty, 900 jazdy i 16 dział. Zamyślał on ścigać nieprzy - jaciela, który brzegi Llobregosu opuścił i ku Berdze wyruszył. Roe d'Eroles stał dnia 20.
z 600 Katalońrzykami pod Olianą,- Perpig n a n, dn. 23. Czerwca, wieczorem, Borges stoi w Oramie a Roe d'Eroles wOlianie, gdzie się obydwaj w żywność opanują. 700 piechoty, 70 jeźdźców i 2 działa pod dowodźtwem Osoryi, opuściło w nocy Bergę i przybyło d. 22- wieczorem do Puycerdy. (raK tedy fałszywe jest podanie Gazety francuzkiej, jakoby się Osorio z 900 ludźmi w Berdze Karolistom poddał.) - N astępującą depeszę konstytucyjnego Alkaidy z Caepe ogłoszono tu jako urzędową: Dnia 17. zrana odstąpili Karoliści od oblężenia Caspe, ełupiwezy i spaliwszy poprzednio część miasta. (?) A n g li a.
Z Londynu, dnia 23. Czerwca.
Czynią wprawdzie przygotowania do pogrze Jbu królewskiego, ale dzień jeszcze nie jest oznaczony i do lego czasu same tylko rusztowania widać przed kaplicą ś. Jerzego. Ciało złożono tymczasowo w prosie) drewnianej skrzyni, bo trumna ołowiana jeszcze nie gotowa. Nadworny stolarz, Turner , zajmuje się robotą ozdób na trumnę, u niego bowiem jeszcze za życia Król jako Xiąźę Clarence był sobie trumnę zamówił. Wszystko podług źyczenia dostojnego zmarłego będzie bardzo" prosto urządzone. Podczas gdy większa część gazet donosi, że Król hanowerski dziś lub juiro Anglią opuści, twierdzą drugie, że N. Pan wyjedzie dopieropo pogrzebie Króla Wilhelma IV. Z powo» du wykonania przysięgi homagialnej przez Króla hanowerskiego, jako Para angielskiego, także dzieniki tutejsze w różne zapuszczają się dornyeły. S t a n d a r d odwołuje się w tej mie» rze do danego przykładu przez Jerzego 1., który jeszcze jako Xiąźę elektoralny hanowerski na 8 lat przed śmiercią Królowej Anny, tytułem Xiecia Cambridge na godność para angielskiego wyniesiony został i podług zdania jednego z naj znakomitszych prawników korony, Lorda Somerea, byłby miejsce swoje w parlamencie zajął, gd>by śmierć Królowej nie była nastąpiła. Zresztą sądzi S t a n d a r d, że żadna wątpliwość w tej mierze w obecnym czasie zachodzić nie może, ile że Xiąźę ten, rodowity Anglik, za Anglią walczył, krew swoje, przelewał i rolą swoią w parlamencie się odznaczył. Morning Chronicie innego jest zdania i zapytuje się, jak można pogodzić stopień niezawisłego Monarchy z stopniem poddanego angielskiego, gdy łatwo być m c i e , że interes Hanoweru od interessu Anglii odłączony i jeden drugiemu przeciwny będzie. Tak np. mogłaby Anglia rozpocząć wojnę z Prussami, a Hanower ujrzałby się w konieczności połączenia się z Prussami, Tak już Hanowerczykowie musieli w czasie wojny rewolucyjnej za to pokutować, że ich Monarcha był Królem angielskim i tak też nieraz Anglia dawniej musiała prowadzić wojnę li tylko o interes hanowerski nie zaś angielski. W żadnym zaś razie, dodaje ten dziennik, nie powinien obcy Monarcha wpływać do układów Tajnej rady i parlamentu. Tymczasem już T i m e s doniosła, że Król hanowerski nie zostawił upoważnienia do dawania w miejsce jeg» głosu w Izbie wyższej. Według listów z Konstantynopola ż dn. 31.
z. m. nie zawierały ostatnie listy z Synopy nowszych doniesitń o Panach Bell i Longworth. Rossya coraz bardziej etrzeie wybrzeża. J eden naczelnik Czerkiesów, nazwiskiem Cefir- Bej, żyje w Paradszyku nad morzem Czarnern, dokąd go Porta na żądanie Rossyi wyprawiła na wygnanie. Kuryer donosi, że Don Carlos znowu 6 mil. fr. od rządu Rossyjskiego, Austryackiego i Sardyńskiego dla dalszego prowadzenia wojny otrzymał« Część drogi żelaznej pomiędzy Londynem a Birmingham zostanie wkrótce dla publiczno ści otwartą. Jest to droga od Londynu do Watford, mająca 22 mile ang. Droga z Birmingham do Liverpool gotową jest także aź do Wednesfield tak iż brakuje tylko 15 mil, dia zupełnego jej ukończenia. Wtedy to będzie można przebiegać całą przeettzeń od Li we 4 godziny. W jednej z gazet tutejszych czytamy: "N iepodobna jest wyobrazić sobie jak wielka ilość jaj przywożoną jest codziennie z Francyi do Rarnsgate. Często w jednym dniu przybywa tam kilka okrętów płodem tym naładowanych. Jaja upakowane eą starannie, w długich drewnianych skrzyniach; po wylądowaniu, w Rarnsga te, opatrywane są przez urzędników celnych i natychmiast wyprawiane do Londynu na gohotach. Około 20 tych okrętów zaj inuje się tego rodzaju handlem z Francyą." Portugalia.
Z L i z b o n y, dnia 12. Czerwca.
(Gazety angielskie.) - Kilka batalionów źołnierzy obywatelskich juz sobie zaczyna przykrzyć służbę wojskową w tutejszej załodze, i dla zrzucenia z siebie tego ciężaru puścili w obieg petycyą do podpisania. Dopraszają 6ię w niej rządu, aby rzecz tę wziął pod rozwagę i nadal wojska liniowego do takowej posługi użył. Stronnictwo buntownicze poczytuje ten wypadek za podstęp Charnorroeów albo zwolenników Karty, aby tym sposobem gwaidyą narodową rozbroić, a następnie teraźniejszy stan rzeczy obalić. Niespokojny Pułkownik i5tego batalionu, znany Jose dae Mantas, bojący się o utracenie swojej posad) wojskowej i cywilnej, wydał piorunującą odezwę do obywateli żołnierzy tej stolicy, w której powiada, że do utrzymania ich swobód konieczną jeet rzeczą, aby nie podpisywali podobnego podania, którego sprawcy są nieprzyjaciółmi kraju i teraźniejszego rządu, i że dla tego batalion, któremu on ma honor przewodniczyć, aczkolwiek przekonany, że służba ta wielkich po nim ofiar wymaga, wygody jego uszczupla i interessom prywatnym uszczerbek przynosi, przecież postanowił służbę tę i nadal pełnić, ponieważ ją za koniecznie potrzebną do szczęścia narodu poczytuje. Odezwa ta miała w części dążność buntowniczą i d. g, wieczorem wydarzył się gatunek zbiegowiska, gdy 250 - 300 ludzi, po większej części z batalionu mantaskiego, ale bez broni przebiegali szeregami ulice miasta wśród okrzyków: Niech długo żyje konstytucya z 1820 roku! Śmierć wojsku liniowemu! śmierć Charnorrosom! Precz z Anglikami! Po kwaterach rozmawiali z żołnierzami innych batalionów gwardyi narodowej i wzywali ich, aby pośli za ich przykładem. N areszcie jednak, nie doznając zasadnego oporu, sami się krzykami znudzili i do domów rozcśli. - Manifest ministrów względem postanowienia, którego się trzymać będą, przy obecnem przesileniu i krzyżujących się interesach rozlicznych stronnictw
politycznych obudzą jak sieJ zdaje; powszechne zadowolenie. Mądrość, którą cała ta odezwa ichnie, nadaje ministrom prawo do zaufania. Teraźniejszy minister skarbu, Pan Juan d'Oliveira, deputowany wyspy Madejra, jest jednym z najbogatszych właścicieli dóbc w Portugalii; ma on około 400,000 funt. szt. majątku i znajomy też w Londynie z wielkich swoich spekuiacyi kupieckich. Był on w liczbie najgorliwszych popieraczy expedycyi, która Don Miguela z Portugalii wyrugowała. Gdy zamiaru wywołania Don Miguela Panu Oliveira udzielono, podpisał zaraz 30,000 funt. szier. i później znaczne też poniósł ofiary. JI u s t 2 Y a.
Z W i e d n i a, dnia i a . C z e rw c a.
Przedwczoraj robiono w Ischi przygotowania w apartamentach, przeznaczonych dla familii Cesarskiej. U da się tam cała familia, prócz Arcyxięźnej Maryi Anny, i prócz dzieci Arcyxiecia Franciszka Karola; tudzież Rada Gabinetowa, na czele której będzie Xiąźc Metternich i Hrabia Kolowrat, Dwór zabawi tam przez a miesiące. Xiąże Metternich wyjedzie z Ischl na parę tygodni do swoich dóbc w Czechach. Zeszłego tygodnia była wielka konferencya, na której zasiadali Arcy-Xiążę Ludwik, Franciszek Karol, i Wice-Król Włoeki. Mówią o podróży Arcy. Xiecia Jana do Stambułu. Ma tę podróż odbyć parowym statkiem i w towarzystwie wielu oficerów inżynieryi.
ROZlllaite wiadolllości.
W dzienniku angielskim "Athenaeum" znajduje się następny artykuł: "Przed kilku laty daliśmy wiadomość o "Dusicielach" (Thugs) barbarzyńskich czcicielach bogini "B ha v ani, " kiór2y poczytują za bardzo pobożny i bóstwu ich przyjemny uczynek, kiedy zadławią kogokolwiek z podróżnych, co im w ręce wpadną. Ale oto niedalej jak o pięćdziesiąt mil od Kał« kutty, stolicy posiadłości angielskich w Indyach Wschodnich, znajduje się plemię, które bynajmniej nie tai się z upodobaniem swojem w ludzkiem mięsie i bez miłosierdzia zjada każdego człowieka co mu się nawinie. Członkowie tego plemienia nie mają w tern żadnej religijnej idei, jak T h ug i; jest to prosto pokolenie ludojadów, osiadłe w puszczach okręgu Cliittagong. Okręg ten prowincyi Bengalu wybrany został przez kompaniją na zakład oswajania i ujeżdżania słoniów, na które polują w łańcuchu gór okrążających prowincyą ze strony A wy. O w o i, w wycieczkach tego to polowania odkryło pamienioną hordę dzikich. r Dni% ?9- Czerma 1837. L ą d e m : Tal. t£i. fen. Tal. igr; Antolllette Kaplinska, p nka . . - - - i premierę chanteuse du grand theatre de o. " : ,'. *> 6 Varsovie Jfumien wielki - 28 9 Jęczmień mały - * » « « TM TM « » ™ Owies "u a n d on te roit paraitre, aimable enchanteresse, Groch Sous les lambris de l'art 011 brillcnt tes attraits, W O d a :A Chacun, d'un pur transport, l'admire et pniss'empresse Pszenica (biała) A t e coinbler d*ćgards, d'honneurs les plus parfaits. Zyto J ouis de cet hommage, ange de 1 'Iiarmonie! Jęczmień wielki Cest le prix qu'on dćcerne aux gdiees, aux talents, Jęczmień mały C'est le prix, qui convient a ton rare genie, Owies. , .
C'est celui qu' enfantent tes doux enchantements. Groch" X, Kcpa słomy Cetnar siana
N ie jednoczą eię oni w obozy lub wioski, jak inne indyjskie pokolenia; miejscem ich poby«u są gałęziete drzewa. Z baoubusu robią sobie rodzaj fundamentu, na którym budują chatkę, gdzie mieszka cała ro dzina, kołysząc eię gwoli wiatrom. Starannie obcinają dolne Łonary, zapobiegając, iżby spółmieszkańcy puszczy, dzikie zwierzęta, do gniazd ich wdrapać się nie mogły. Dyrektor zakładu, major Gardner , kusił się ich oświecić, ale naprófnoJ eden z naczelników, którego był namówił do ełuiby w zakładzie, nie mógł oprzeć się ewej chętce do ludzkiego mięsa; złowiony został na uczynku, osądzony i stracony. Od tego czasu niepodobna inaczej zagłębiać się w puszczę, jak oddziałami od dziesięciu najmniej łudzi dobrze uzbrojonych. Myśliwiec jeden, oddaliwszy się od swoich, został schwytany, na sztuki pocięty 1 zjedzony wprzód, mm zdołano przyjść mu na ratunek. Plemię to nosi nazwisko "Kukisów" (Kookies); major Gardner opisuje ich, jako mających wielite brzuchy, wzrost mały, rysy twarzy wydatne, muskuły mocne i sprężyste. Mówią szczególnym, niezrozumiałym językiem; góry Błękitne okręgu Chittagong pełne są tych ludo. Serców i zdaje się rzeczą nader trudną ich wytępić, ponieważ nie mają stałego mieszkama i ustawn.e w tych nieprzebytych lasach z miejsca na rmejsca przechodzą.« W Królewcu niedawno zdarzył się pożar 2 takiej przyczyny na którą dotąd zbyt mało zwracano uwagi. Poko, jeden a zanim. dom, zapalił się od napełnionej »odą karafki, stoją cej Da słońcu. Wypukłość tego naczynia stanowiła właśnie zapalną soczewkę, której ognieko, skupiające promienie słoneczne, przypadło nieszczęściem na stos papierów. Fenomen ten tłumaczy wiele pożarów, których przyczyna była dotąd niedocieczoną. M M - M M....... ........,...........................-.. "7L
SPRZEDAŻ KONIECZNA, Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu, Dobra szlacheckie S t o p a n o w o w Powiecie Szamotulskim przez Dyrekcyą Ztemstwa oszacowane na 34372 Tal. 25 sgr. 5 fen. wedie taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze mają być > dnia 12, Paidzfernika 1837. przed południem o godzinie igtej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane, Poznań. dnia 13. Marca 1837 .
(j B WIESZCZEiNiET TM """"''''''TM''''TMTM* Tymczasowe depozytowe zachowywania (asserwaty) nie są już dozwolone. Kto zatem c n c e pieniądze, ważne papiery pieniężne, dokumenta, klejnoty lub inne rzeczy do depożytu sądowego złożyć, obowiązany jest podług przepisów postępowania sądowego wzglę. dem przyjęcia takowych zgłosić się. Skoro dopiero depozyt uzyska nakaz do przyjęcia j c n ( a zgłaszający się o tern zawiadomionym będzie, może takowe w oznaczonym dniu depo Z ytowym, który u podpisanego sądu w pią. I e k każdego tygodnia odbywać się będzie, do dipozytu złożyć. Szamoruły, dnia 26. Czerwca 1837.
Kr ól. Pruski Sad Zi emsKo-miejski.
Maclor200, skopów 200, są w ws. Sliwnit a c h i e c i e Odalanowskim do sprzedania,; dzy te mi znaj(Jllje sic wiele '£acior koC.
£ h 4 o d lt M a r c a . C e n a \ z" ", g z t li k a #cfa ć k Jnaj Czerwca 18q7.
Łch zaprasza się od dnia 24.
Turecki tytuń tak nazwany Drahma-Basma w nadzwyczajnie dobiym gatunku zalecam funt po 1 talarze. D i d e lot. w rynku Nr. 79 .
A Mademoiselle
niMif«nli
T al. igr.
1 25 1 3 28 2 5 - 2 2 112 J 1 10ten.
Tal. ćgr. fen.
1 22 6 1 2 O 9 6 1 , 8 6 7 25 9 6
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.05 Nr154 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.