GAZE
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.26 Nr172
Czas czytania: ok. 10 min.Wielkiego
TAiXiestwa
T83?
EGO
Nakładem Drukarni Nadwornej )K Drtera i V A < - -- Redaktor: JI. Wanno wski.
JW172.- W Srodę dnia 26. Lipca 1837.
Wiadolllości zagraniczne.
Polska.
Z Warszawy, dnia 18 Lipca.
Dzień 6. b. m. był dniem żałobnego obrzę du, który dopełnił miary zasmucenia serc sprzyjających postępowi nauk i umiejętności. Oddane zostały wiekuistemu spoczynkowi znikorne zwłoki Męża, kiedy duch jego po wypełnieniu swoich przeznaczeń wzniósł się ku siedlisku Stwórcy, krórego przedwieczną mądrość wysławiał na ziemi. Adam Maxymilian Kitajewski, był jtdnym z pośród ziomków, którzy poświęcili wszystkie chwile życia dla naukowych krąju korzyści. Jeszcze młodzieniec, przebywający zawód szkolnego wychowania, wszelkich sił dokładał, ażedy się stał godnym opieki Rządu i mógł za jego pomocą przyjrzeć się kwitnącemu w ł<nyach obc\ch Btanowi umiejętności, którą wyłącznie upodobał sobie. Zwiedził Niemcy, Francyą i Anglią, a przez pobyt w tych krajach wielki plon wiadomości zebrawszy, cały poświęcił się usługom kraju, i w różnych kolejach nauczycielskiego zawodu, wzorowej gorliwości i niezmordowanej pracowitości piętno zostawił. Zasłużony w gronie nauczycieli b. Liceum Wargz" nie mniejsze ednał sobie znaczenie w nauczycielskim składzie b. Uniwersytetu, w którym koleją doszedł do stopnia Piofesso
ra radnego, a w krotce na Dziekana wydziału Filozoficznego wybrany i przez Rząd potwierdzony został; Jednocześnie pracował jako Professor w b. szkole Leśnictwa, szkole zimowej Artylle ryi i szkole Aplikacyjnej. Wysoka jego nauka i niezmordowana czynność, jednały mu chlubne powołanie wśród różnych dla krąju stowarzyszeń. Był Członkiem b. Towarzystwa Przyjaciół Nauk, Towarzystwa do xiąg element., Członkiem Rady organizującej szkołę politechn., na ostatek Członkiem Rady Lekarskiej i Komitetu Examinacyjnego, a oraz Profeseorem tak nazwanych kursów dodatkowych; największą zaś część pomierzonych obowiązków bezpłatnie sprawował. Tak wielu i tak makomitych biegłego w swojej umiejętności Profeesora zasług, nie zostawił sprawiedliwy Rząd bez wynagrodzeń szczególnych. Kitajewski zaszczycony był orderem Sgo. Stanisława i mak honorowy niezkazitelnej służby otrzymał. Ale zaszczyty nie zmniejszały bynajmniej jego wytrwałości w pracach. Aż do zapomnienia siebie poświęcał się czytaniu dzieł naukowych, które z wyłożeniem nadzwyczajnych kosztów zgromadził. Nikt u nas nie posiadał zupełniejszej do swego przedmiotu biblioteki. Kitajewski mocnym był stronnikiem zdania, iż wiele pierwej należy czytać, nim się pisać zacznie. Jednakowoż niemało pojedynczych rozpraw warzy stwa Przyjaciół N a uk, w Dzienniku leśniczym Sylwan i innych, a nadewszyetfco pismo czasowe Slawiamn, kióre długo prawie sam tylko wydawał, umieściły imię jego w poczet znakomitych literatów naszych. Postęp chemii w Polsce, wiele Mężowi temu jest winien. Ta umiejętność sfala się głównym wielu jego uczniów przedmiotem, i dopóki tylko utrzyma się w kwitnącym stanie u nas, dopóty ważna część wdzięczności powszechnej Kitajewskietnu należeć się będzie. U rządził trzy chemiczne dla szkół pracownie, i we wzorowe sprzęty je opatrzył. Wykonał wiele ważnych rozbiorów chemicznych, które rozkazem wojskowych i cywilnych władz rządowych polecane mu były; onto wygotował dla użytku Rządu wiflki raport o obecnym stanie hutnictwa żelaznego w Anglii i Francyi, dokąd umyślnie w tym celu z rozkazu Rządu naukową podróż odprawił. Przywalony zawsze ciężarem prac mozolnych, Kitajewski jednak byt w każdej chwili dla potrzebujących rad lub pomocy jego gotowym. Jeżeli wielkiemi były zalety jego rozumu, nie mniejszą mu chlubę zjednały i zalety serca. Cześć dla tamtych, dla tych niestety żal dziś pozostał/ Wielbi» ciel postępowań prawych, był członkiem społeczności nader użytecznym dla niej: otwarty, przystępny i ludzki, w głębokim smutku licznych przyjaciół swoich zostawił! Jakąż świetność nauce swojej przymiotami cnoty na dawał! Źy! jak żyć powinniśmy. Szacował zasługę i zasłużonych, pracę i pracujących. Serce jego było organem najczystszej miłości j dla osoby, której letnienie był winien, dla matki aż do 2gonu pozostało całern. Ś. p. Jan Szymaniecki, dawniej Major b, wojsk polskich-, zakończył życie dn. iy. b, m., przeżywszy lat 54- Ozdobą jego była dobroć serca i piękne umysłu przymioty. Pracował dla literatury,- pozostały po nim pisma, przysłużył eię i 6cerHe kilku tłumaczeniami; miał wydać opis podróży, którą dawniej odbył, F 2 a n c y a.
"Z Paryża, dnia i6- Lipca, Król przyjął wczoraj pismo Króla hanowerskiego Ernesta Augusta, donoszące mu o śmierci brata jego Króla Wilhelma IV. i wstąpieniu jego na tron. Xiążę Decazes gotuje się w podióż do Lizbony, gdzie cały przyszły miesiąc przepędzić zamyśla. Admirał Roussin wsiadł dnia I I. w Marsylii na okręt i udaje się na miejsce urzędowania swego w Konstantynopolu. M o n i t o r umieścił następujący artykuł: "D zienniki prawią od dni kilku swym czy tel
nikom o zaburzeniach i buntowniczych scenach w kopalniach auzinskich. W tern tyle tylko jest prawdziwego, że mała garstka robotników zdołała utworzyć związek w celu dostawania większej zapłaty i pracę przez kilka dni wstrzymała. J ak zwykle tak i teraz większość nie usłuchała podszeptów i pogróżek kilku zagorzalców, których szeregi znacznie się już przerzedziły. Wypadek zaś tak pomyślnej zmiany jawnie dowodzi, jaki wpływ ojcowskie przestrogi i sprężystość władz na umysły wywrzeć pot y fi. Dnia l i" zaietn nazajutrz po nastaniu zaburzeń, wydobyto tylko z kopalni 262 beczek, dnia 12. zaś już 488. a dnia 13" 699. Chwycono się najskuteczniejszych środków dla wstrzymania tych zaburzeń, nie mających z resztą najmniejszego związku z polityką. Z wszystkiego wnosić można, że obecnie spokojność zupełna przy wrócona." Jeden dziennik tutejezy powiada na to: Żałujemy bardzo, że nadzieja Monitora nie zupełnie się sprawdziła. D. 14. bowiem ciągle jeszcze umysły były wzburzone, a aresztowanie kilku naczelników buntu jeszcze bardziej robotników rozjątrzyło. · Spodziewano się przecież, źe spokojność przywrócona będzie. W liście prywatnym z Algieru z d. 7. m. b.
wyrażono między innerni: Stolica i regencya algierska są w tej chwili podrzędnym tylko punktem spraw afrykańskich; wszystkie czynności odbywają się obecnie w Oranie i tamto właśnie jest ognisko rządu. W okolicy wszędzie spokojnie; ale ratyfikacya traktatu pokoju z Abdel - Kaderem żywą wznieciła niechęć, ponieważ wolanoby przez wojnę aniżeli przez pokój przyjść do posiadłości. Podpułkownik Delarue, który tu wczoraj stanął, ma mieć sobie polecone wyrozumienie opinii publicznej i Generała Damremonta o wyprawie do Konstantyny. Wszyscy domagają się głośno tej wyprawy i rnocnoby żałowali, gdyby ją do przyszłego roku odłożono. Podróżni z okrętu "Castor" dużo rozprawiają o rozkazie dziennym Generała Bugeauda, w którem oświadcza żołnierzom, źe sobie myślą o uprawie pól, zakładaniu gościńców i budowaniu domów i wynagrodzić muszą wawrzyny, które ich ominęły. Mialźtby Generał Bugeaud mieć zamiar założenia osady wojskowej w Afryce? T e m p e zawiera dziś następujący artykuł, który miał wypłynąć z pióra jednego członka gabinetu: Zajmują się czynnie przygotowaniami do wyprawy przeciw Konstantynie. Zawiązaliśmy układy o pokój z Abdel- Kaderem, a gotujemy 6ię na wojnę przeciw Achmedowi Bejowi. N iektóre dzienniki mocno przeciw temu powstają. Z Achmede-m, powiadają, wdaliśmy się w układy o pokój, a z Abdel Dla czegóż to powiadają owe dzienniki? Czyli dla tego, źe rząd eobie przeciwnie postępuje? Widoczną jcsł przecież rzeczą, źe w Afryce plamę nasze pod Konstantyna zrnyć powinniś iny. Byłoby to prawdziuem szaleństwem gdybyśmy Achmedowi pokój w tej chwili ofiaiować mitli. Powinniśmy naprzód pomścić się zadanej naszemu orężowi klęski. Wyprawa ta i ten jeszcze pomyślny wyda skutek, źe utrwali tern bardziej zawarty traktat. Rozwinięcie naszej siły zbrojne), a w razie potrzeby zwycięztwo, okażą. Arabom Abdel- Kadera, źe koniecznie włożonym na nich warunkom zadosyć uczynić muszą. Zyczyćby naturalnie należało, żeby Bej Konstantyny uprzedził przybycie wojska naszego pod mury jego miasta dostatecznem zadosyćuczynienit-m. Zrzekając się syetematu wojennego życzyć sobie powinniśmy zwiększenia liczby naszych sprzymierzeńców w Afryce. Tak bowiem nie samibyśmy w razie wojny walczyli i moglibyśmy w zwyczajnych czasach sprawować użyteczny urząd rozjemców, Ale ostatnie te\uwagi są tylko rozwinięciem syetematu, przyjętego przez nas pod względem Afryki; i dziwną jest przynajmniej rzeczą, ie z tego chcą brać pochóp do opozycji. R e v u e d e s d e u x M o n d e s zawie bardzo obszerny i ważny artykuł o Rossyi, którego autor, Loewe- Weimar, niedawno temu z długiej po Rossyi powracał podróży. Głoszą, źe Gabinet londyński wniósł do rządu madrydzkiego o sprzedanie mu z tamecznego muzeum galeryi obrazów, jednej z najbogatszych w całej Europie, za milion funtów szterlingów. Dodają dalej, ie rząd madrycki, mimo gwałtownej potrzeby pieniędzy wszelkie w te; mierze układy odrzucił. Z dnia 17. Lipca.
J o u r n a l de P ari s następujący umieścił artykuł: Objawione przez nas życzenie, aby przywrócono order Sw. Ludwika, oburzył opozycyą i kgitymisrow, Treściwe powody milszfby nam były nad czcze gadaniny. Z kąd taka zawziętość przeciw orderowi Sw. Ludwika? Czy dra tego tylko, źe ustanowiony przez rząd absolutny, półtora przetrwa! wieku? Tak zaisif, absolutny Monarcha ustanowił go. Ale który? Om len, którego dzieje przydomkiem Wielkiego uczcilyi który dom inwalidów założył. Czy chcecie także Wersal, facyatę Luwru i wszystkie inne najwyborniejsze zakłady zniweczyć dla te£o, ie Ludwik XIV. był ich twórcą? Order Sw. Ludwika szanowny jest z powodu swej starożytności i hańbą by było zapierać się sławy przodków naszych. Albo czyhź go dla tego nie pragną, źe 'byt
nagrodą zaeług wojskowych? Któreź poświęcenie może się równać poświęceniu się żołnierza? A ktoź częściej od niego niesie swe życie w ofierze? Inni znoszą także trudy, ale eremie są te trudy w porównań u z trudami żołnierza? A któźto poświęca tak ochoczo jak żołnierz swoje wolą i wolność nawet, którą dziś nad wszystko przenoszą? Któż od niego większej ulega karności? l któż gorzej jest od niego płatny? Honor i sława oto jego żołd praw'dziwy! Niechże rnu przynajmniej tego nie zazdroszczą. Gdyby zatem nie było osobnego krzyża wojskowego, należałoby go ustanowić, a skoro takowy jest, znosić go nie należy. Nie zapominajmy także, źe order Sw, Ludwika jeszcze istnieje. Po rewolucyi lipcowej wezwano tylko kawalerów tego orderu, aby go nie nosili, i stało się temu zadosyć. N ie ma żadnego prawa znoszącego ten order l żadenby się Minister lub Deputowany nie znalazł, któryby zechciał domagać się zniesienia tego orderu, H 1 s z [> a n 1 a.
Z Madrytu, dnia 7. Lipca.
Zadziwia tu *szystkich, iż w przeważnych okolicznościach dzisiejszych, Generał N arvacz nie jest do ąd użyty. Pochodzi to podobno z tej przyczyny, ie nie chce publicznego zrobić odwołania albo raczej przeproszenia. Podobnie jalc z nim, postąpionoby zapewne z Generałami Espartero i Meer, gdyby się nie lękano buntowniczych poruszeń w wojsku, które nie jest regularnie płatne. Tymczasem Karoliśei, polegając na bezsilności Rządu naszego, stają się codzień śmielszymi. Deputowani Garcia Orasso, Nunez i Leal, przedstawili Kortezom wniosek, obejmujący punkta następujące: l) Ministrowie mają przedłożyć Izbie wszelkie korrespondeneye prowadzone od trzech miesięcy z Generałami Lspaitero, Don Marcelino Oraa i Baronem de Metr. 2) Minister skarbu ma być obowiązany do przedstawienia Izbie korrespondencyj dotyczących długu zagranicznego, a prowadzonych z Kummiesyą finansową, w Liondynie ustanowioną l z Prezesem tejże Komrniesyi, Don Pedro Juan de Zarlueta, 3) Po złożeniu tych dokumentów, wyznaczą KOMezy oddzielną Kommisssą, która im naj dalej w dniach ośmiu stosowny raport z tego wszy. stkiego zdać winna. 4) Rząd doniesie Kor« tezom, czy jest w posiadaniu dostatecznych środków na zaspokojenie wydatków publicznych, a w szczególności na wojsko. 5) Ma być nareszcie wezwany Rząd, aby pod pośrednią odpowiedzialnością oświadczył Kortezom: czyli ma w mocy swojej dostateczne środki na utrzymanie publicznego porządku i do wpro; dniczej. Oddział wojsk krystynietowekich, pod rozkazami D. Jglesias, zabiał juntę Karlistowską z Królestwa Aragonii w rnalem miasteczku Miranbel. Między tymi jeńcami, znajduje eię X. Maya, który długi czas dowodził bandą rokoszan tego kraju, Pułkownik Canpos i wiele ważnych z tej fakcyi osób. Niemcy, Z Szwerynu, dnia 29. Czerwca.
Z zadziwieniem czytaliśmy rozmaite artykuły w »Merkurym Szwabekim« i w »Korespondencie Hamburskitn", o dążności i skutkach traktatu wolnego spławu, i handlowego, zawartego w rukti zeszłym między naszym a francuzkim rządem. Te art y kułyzawierają wielkie błędy, i widoczną jest rzeczą, źe sobie autor życzy wyeiawić w ziem świetle handlową, poltykę naszego rządu względem państw składających związek co do handlu niemieckiego. Cel tego traktatu, na 10 lat zawartego, nie między Xiestwem Meklemburskiern a Prancyą, ale między Prancyą i Xię stwern Meklembursko - Szwf.-yńskiem, jest: ułatwienie korzystnego odbytu ziemio- płodów i bydła w portach fraocuzkich, jako też ulżęnie co do praw, dia statków rneklemburskich, prowadzących handel przewozowy z temi portami. Wypływa 2 tfgo traktatu, źe nasze związki handlowe i spławu zyskały ruch; lecz kto twierdzi, że Prancya zyskała przez ten traktat odbycie w Niemczech na swoje płody przemysłu, dowodzi tylko, źe nie zna naszych praw celnych; bo, chociaż wzajemność zupełna służy za podstawę (rakiatu, choć francuzkie statki, w ponach tutejszych są uważane jak nasze własne, trzeba jednak uważać, źe w porcie Wismar nie ma różnicy między cudzerai statkami a krajowerni. Dodać jeszcze mamy, źe ra różnica utrzymywana w Rostock, jest nawet nic nie znaczącą, i tylko się tyczy txpedycyi towarów na rachunek zagraniczny, prócz tego, Wismar i Rostock są jedyne porta Meklembursko-Szweryńskie, Towary francuzkie, nie nadchodzące wprost z Prancyi, nie są objęte traktatem. Cóźby więc ułatwiało odbyt wyłączny towarom francuzkim? Wszystko, cokolwiek pisano o towarach fiancuzkich, źe niemi nasze targi są zarzucone, o powiększonej konsumcyi francuzkich win i towarów kolonialnych, jest czystym wymysłem. Od zawarcia traktatu nie zaszła w tej mierze znaczna zmiana, a z pogardą zaprzeczamy zarzutowi, źe te urojone towary francuzkie przeznaczone są na przemycanie ich potaj emnie w sąsiedzkie kraj e; ktokolwiek zna charakter narodowy Meklemburczyków, i wie, jak skwapliwie rząd dopomaga środkom przedsiębranym przez sąsiadów, do zapobiegania przt mycaniom, nie będzie wymagał od nas dalszych na te zarzuty dowodów.
" SPRZEDAZ"KONIECZNA.
Sąd Główny Ziemiański w Poznaniu.
Dobra szlacheckie Przy b ysławi ce w powiecie Odalanowskim, sądownie oszacowane na 13,402 tal. 9 egr. 7 fen, wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być w terminie na dniu 23. Października 2 837przed południem o godzinie u. w miejscu posiedzeń zwykłych sądowych sprzedane. Niewiadomi z pobytu wierzyciele, jako to: l) Jakób Kiedrzyński, 2) J ulianna z Bogdańskich Kiedrzyńska, 3) Teresa z Gosławskich N owacka, teraz syn jej Józef Nowacki, 4) Katarzyna i Salomeą rodzeństwo Chodupscy i 5) Konstancya Miaskowska owdowiała Iłowiecka, zapozywają eię niniejszem publicznie. Poznań, dnia 8- Marca 1837.
DONIESIENIE.
W celu zapobieżenia nieporozumieniom uwiadomiam niniejszem, ii długów, które mąż mój od czasu separacyi naszej, bez mojego spółpodpisu, już zaciągnął, lub w ciągu mojego z nim rozwodzenia się jeszcze zaciągnie, ani nie uznam, ani płacić nie będę. Kord u la z Skarżyńskich Krynkowska.
Co tylko prasse opuścił: Nowy SŁOWNICZEK POLSKO - NIEMIECKI in 8vo maj. cena złp, 3. T. S c h e r k, w starym rynku Nr. 77.
naprzeciw głównego odwachu.
Ceny zboża na Pruską miarę 1 wagę w Poznaniu. Dnia 84. Lipca 1837.
Tal. Śgl. len. do Tał. śgr. Uno Pszenica. 1 5 I 7 o Zyto 35 27 Jęczmień 20 23 Owies . ao ap 33 Tatarka 27 6 I Groch . 1 a 6 Ziemiaki 16 4 18 Siana cetnar a n o fI. 13 20 Słomy kopa a 1200 ff . 4 10 4 15 Masła garniec I 7 6 1 10 Beczka splry - tusu . 16 17
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.07.26 Nr172 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.