GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.08.02 Nr178
Czas czytania: ok. 10 min.Vfe
Wielkiego
. ; :JI c
NAN
» iviiXiest\Na
I>o.
K I
Nakładem Drukarni Nadwornej My, Dehera i Spółki. - Redaktor: A, Wannowshi.
JW 178. - W S r O d ę d n i a ' 2 . S i e r p n i a 1837 .
Wiadolllości zagranIczne. -j.
f r ii ]l c y a, Z Paryża, dnia 23. Lipca.
f Abbe de la Menais zniknął przed kilku dniami z swego mieszkania i nawet'-jegcf hajzaufańei przyjaciele niewiedzą, gdzie się podział. Jedni sądzą, źe potajemnie do Rzymu wyjechał, drudzy, ie do zakonu Trapistów wstąpił. Według nowszych wiadomości z Marsylii nie wydarzył się między osadą okrętu "Leonidas" żaden nowszy przypadek dżumy. J eden tutejszy dziennik powiada: Na giełdzie rozsiano wczoraj pogłoskę, de Francy a namyśla nareszcie wkroczyć zbrojno do Hiszpanii, i chociaż mało osób ufa takowej pogłosce, przecież ją dzienniki umieściły. Wiadomość ta jest równie teraz jak przed sześciu miesiącami całkiem bezzasadna. Zdaje się tylko, źe szczerze myślą o uzupełnieniu legionu zagranicznego w Hiszpanii, ale trudniej teraz niż dawniej znaleźć ludzi do tego legionu. Opis cierpień, na jakie legion Pułkownika Conrada był wystawiony, nie zdoła zachęcić żołnierzy, i głoszą, źe do dnia dzisiejszego dopiero 400 rekrutów zebrano. Z dnia 24. Lipca.
Obie wczoraj nie dokończone depesze, dzisiaj kilku tylko słowy uzupełniają. Bajońska z dn. su. Lipca tak się kończy: "Zamierzoneprzez 4 bataliony karolietowskie uderzenie na linie pod Zubiri, wycieczka 4000 wojska »«Pampelony zniweczyła? nie przyszło wcale do bitwy." <(f-- DQ Marsylijekiej z d. 3T. Lipca tylko tyle dodają: "z ranionymi przybywa do miasta. "
Hanoweranczyków, *oat>" Afljehów a 5151 Polaków.
Xiestwo Orleańscy wyjadą w pierwszych dniach przyszłego miesiąca do Dieppe, a następnie do zamku E u, gdzie i cała rodzina królewska przybędzie. W wydjZia1e Ministerstwa spraw wewnętrznych mówią o ujęciu bardzo ważnej osoby w bliskości Bajonny. Osobą tą ma być dawniejszy oficer francuzki i Adjutant Marszalka Bourmonta; ujęto go zaś w chwili, gdy się, przez granicę chciał przeprawić. Żaden z dzienników ministeryalnych nie potwierdza dziś wiadomości o śmierci AbdelKadera, i zdaje się też istotnie, źe wiadomość ta należy do [liczby wielu innych wymysłów dziennikarzy], kcóremi ci w niedostatku wiadomości politycznych kolumny swoje zapełniają. .. Dziś odebrał rząd następujące depesze telegraficzne: Marsylia, dnia %%, Lipca. Okręt przewozowy "la Mediterannee", który dn. 16. obejmujące niektóre szczegóły o zaciętej walce stoczonej w bliskości Walencyi z przednią strażą Don Carloea przez dywizyą Generała Oray. N ie wiedziano jeszcze w Walencyi na drodze urzędowej o wypadku lefie, ale prywatnie obiegała pogłoska, źe n i e p o m y ś l n i e dla Kon et y lucy o nistó w wypadła. B o r d e a u x, dnia 23. Lipca. Oraa uderzył dnia 15. w okolicy Chivy na Don Carlosa, cheącego udać się do Cueriki i poraził go. Tego samego dnia miał on swoje główną kwaterę w Bunolu. Karoliści utracili około 2000 ludzi. Dnia 16. przybyli do Walencyi zbiegowie i jeńcy. Baron Meer odniósł także znaczne korzyści pod Prats-de-Leusanes; nieprzyjaciel rozpierzchł się i utracił ,na nowo zdobyte pod Berga armaty. (Obiedwie te telegraficzne depesze, tak sprzeczne pod względf-m walki w bliskości Walencyi, są co do treści dawniejsze od wczorajszej telegraficznej depeszy z Ba/onny z dnia 22. Lipca, zawierającej .wiadomość o wojsku Don Carlosa aż do dnia 17. W niej nie ma najmniejszej wzmianK o tafc znacznej stracie Karolietów. Niepodobnem także zdaje się być do prawdy, żeby, w Walencyi mimo tafcie) bliskości jeszcze d. 16. o wypadku b;twy nie wiedziano, ile źe z jednej strony powiadają, źe" niepomyślnie dla Krystynistów wypadła, a z drugiej stratę Karolietów na 2000 podają. Być może, źe owe 2pOO należą do 373,000 ludzi, utraconych /u£ podług buletynow Generałów krystynietowskich przez Karolietów.) 4 J o u r n a l de, P a r i s j>owuda''',5£e» nie Pan Acunha, jak -Jedna »ostatnich' depeszy tele graficznych opiewała-, -tylko Pa'n Arrnendantz mianowany został Ministrem spraw wewnęfrz n>ch. Pan Acunha otrzymał takie -wydział jeden w Ministerstwie, ale nie wiadomo jeszcze, czy sprawiedliwości, · czyli też marynar ki. G a ze ta fra o c u Z K a powiada: Odebraliśmy doniesienia z głównej kwatery Don Carlosa, Arrnia znajduje się w jak najlepszym stanie i oddycha najlepszym duchem. W wszystk eh stoczonych dutąd utarczkach nie ucierpiała jeszcze właściwie wcale, bo tylko pojedyncze oddziały guerylasów miały w nicli udział. Z nadesłanych narn rajjortów dowiadujemy się przy pomocy własnych kombinacyi, ie Don Carlos ni»; zamierza udać się do Króle'eiwa Murc>i. Sądzimy owszem, źe rnvślą jeAo jest przedrzeć się przez góry ku Cuence, aby stanąć między Oraą a Buerensem i pojedynczo na nich uderzać. Zdaje się, źe obren takowy, poparty zwykłą mu szybkością i odwagą wojska, najpomyślniejszy wyda skutek.
Dania.
Z K o p e n h a g i, dn. 29. Czerwca.
Szczególny wypadek zasługuje na uwagę.
Dzienniki, które korzystając z wolności druku, w nic/em się dotąd nie ograniczały, przepowiadając przyszłość i ogłaszając niedoetatek kraj owy , teraz w czasie słabości królewskiej, wstrzymują się jak najostróźnićj z pochwałami następcy 1 z rozgłaszaniem tego, co po oirn kraj spodziewać eię rnoźe. Lecz prywatnie w towarzystwach wspominano Xiecia Krystyana 2 uniesieniem.
Niemcy.
Z Hanoweru, dnia 22, Lipca.
(Korresp. hambur.) - N. Pan zaniecha, jak słychać, 1« merzonej podróży do Karlsbadu 1 lato (u przepędzi. Powiadają także za rzecz pewną, że Królowa i N astępca tronu przyszłą zimę znowu w Berlinie przepędzą, ile źe osta- A tni dla poratowania swego zdrowia ciągle pomocy Tajnpgo Radzcy, Pana Graefego, potrze buj e, a ten się na tak długi czas z stolicy Pruss oddalić nie może.
Z dnia 24, Lipca, Czytamy w gazecie tutejszej: Ustanowiona Kommissya Królewska do wzięcia pod rozwarę zasadniczego prawa krajowego już się, jak słychać," porozurniała względem pytania, czy Nt Pan jest obowiązany uznać zasadnicze prawo krajowe. N ie wiadomo przecież dotąd, jakie zdania kommissya w tej mierze obwieści. Wiochy, _A Z N e a p o l u, dnia 13. Lipca. 4Q Urzędowy buletyn o cholerze w Neapolu z d. 3. na 4. Lipca': 374 umarłych; z d. 4. II3 5. 370,- z 5, na 6 , 529; z 6. na 7., 314; 2 J.
na 8 . , 3 56 i z g. na 9., 3 6 5; z 9. na 1 O . , 3 1 6 ; ogolem 2,432. - Buletyn o cholerze w Palermie z dnia 23. na 29. Czerwca: Go umarłych; z dn. 29 na 30., 183; z 3°_ na !. Lipca 247; z 1. na a., 3Ó5; z 2. na 3 , 502; z 3. na 4" 380; z 4. na 5 - , 712, - z 5. n a 6., 8 3 5; z 6 n a 7., 995; z 7. na Ę., 1105. pf*y powszechnej trwodze, panującej w Palermie, trudno zaiste dokładne oznaczyć liczbę umarłych. Podanie powyższe pochodzi jtdnak 51 bardzo wiarogounego źiódla. Ta okoliczność zapewne się najwięcej do rozpościerania zarazy przyczynia, źe wszviitkiii trupy po domach leź A , gdy się ich nikt tkn A Ć n. e chce. Aby sobie lem lepiej Okropność położenia tamecznych mieszkańcciw wyobrazić. wjeifziec nalf-zy źe trze na część ludność- wyniosła się z nilref;. , 3 lak" rtszta liczy obecnie tylko no do 115 aD ludzi pozbawionych wszelkich zasobów. Lekarze pouciskali, a spieki podobnie jak inne sklepy pozamykano. Wszystkie uzbrojone okręty królewskie udały się tamże, aby częścią prze częścią takie w celu przewiezienia na urlopie będących żołnierzy.' Podobnie wyaeła tam rząd pokarmy, lekarstwa, kilku lekarzy i kilkuset niewolników galerowych, którzy tamże posługę grobarzy odbywać mają a następnie po ustaniu choroby wolność otrzymają. Tu w N eapolu spostrzegać się daje powolne zmniejszenie się tej zarazy, ale natomiast wy. bucha ona tem gwałtowniej w okolicyi.
ROZlllaite wiadolllOŚci.
Wystawa płodów kunsztu w Poznan i li W r. r 837 - (Ciąg dalszy.) - Sprawozda. wca zwracając się leraz do lanczawtow czyli krajobrazów, zastanawia się nasamprzod nad obrazami francuzkiemi, w których najwyraźniej przejście od akadem cznych do nowoczesnych krajobrazów spostrzegamy. Jeden przymiot im wszystkim właściwy, t. j. dążność do przekonania. Zamiar z łatwością poznać się daje. Zwolennicy starej szkoły, do których B e r l i n należy, rzadko podług przyrody samej malowali; naśladowali wzory starej wenęcyjekiej albo holenderskiej ezkoly i układali w duchu tychże lanczawty podług reguł estetyki. P locjom ich więc po większej części zbywało na prawdzie i prawdziwym uroku, ponieważ wynalazki wyobraźni ludzkiej piękności przyrody rzadko wyrównywają. Do rzędu utworów tej starej szkoły należą kompozyeye Nr. 44. Ber ti na i Nr. ig4. G u e'go, o których właśnip poWmrzyć można, co o całym rodzaju powiedziane. Prawdy natury III ówdzie nie widać, sie okolice i wegetacya poetycznym jednak i blisko do natury zbliżającym się charakterern odznaczone. Grapy drzew i ich poruszanie się trafnie oddane. - Wateleta "Okolica Normandyi" (Nr. 708) należy do nowoczesnej szkoły. Przedstawia nam mokrą, przez czynnych ludzi zamieszkałą dolinę, Młyny i farbiemie, główne i poboczne domostwa, odbijające *ię światła i ponura cienność! -Wideimy jak mgła ciągnie po nad górami, czujemy prawie wilgome powietrze, sł-ysziymy szelest wody i kołutanie kół. Obraz dzielnym pędzlem i zręczną ręką malowany, oddycha prawdą i mimowolnie działa na oglądacza. Równej wart'ści Le P o irrvirta "Srena tisd-krzeina", Nr. 414., lubo udziałem takim nas nie przejmuje. KoeKKoe ka'. "Krajobraz- zimow\" (Nr. 337.) i jego "Okolica leśna" (Nr, 338.) i Wic ku n berga "Okolice nocne" (Nr. 71t -7'6) - Do rzędu utworów ezkoły Dusseldoriskiej należy
Schirmera "Widok z balkonu" (Nr, 564,) i "Lanczawt leśny" na ostatniej ścianie. Są to dzieła (ego, którego oko naturę pojmuje i piękności jej cenić umie', które właśnie tyle obejmuje, ile w istotnej chwili w oku źywem i wprawnem się mieści. Dla lego też, odstępując na kilka kroków, nawet w znacznej odległości, złudzenie poetyczne nie ginie; rozumiemy, że tu rzeczywiście przyroda przed nami eię otwiera, W ostatnim obrazie, w którym oko po lewej stronie przez gęstą bu· kowinę słoneczne postrzega łąki i fiołkowo sklnące się skały w dalekiej odległości, a po prawej stronie nad obaloną sosną się zdumiewa - życzylibyśmy tylko, żeby przód obrazu więcej miał siły i z większą działalnością od mass głębiej leżących się odbijał. Nr. 504 przedstawia scenę domowego życia, szczęśliwą siedzibę spokojnych mieszkańców, w cieni gę. stych drzew orzechowych jasnem i świtżern powietrzem otoczoną.
(Dalszy ciąg nastąpi.)
Paryskiej Akademii Nauk, na pos. jej w d.
2. b, III. zakomunikowane zostały dwie ważne wiadomości, tyczące się dwóch naj sławniejszych ludzi XVI I wieku. P. Gousin, w ciągu ostatniej swolej podróży do Hollandyi, zebrał kilka nieogłoszonych jeszcze drukiem listów znanego Descartes, z których jeden, pisany w języku hollenderskim, dowodzi w sposób niezaprzeczony, iż sławna jego przygoda z majtkami niderlandzkimi mogła być. przynaj . mniej podobną do prawdy. Ale najważniejszym ze znalezionych w Leydeńskiej bibliotece rękopisów, jest zdanie stawnego Huyghensa, o zasługach Descarta, uważanego jako filozofa, matematyka i fizyka. W tym ostatnim względzie, Huyghens, jak wiadomo może być sędzią nader zaufania godnym. W ogólnej, lecz nader surowej krytyce, zanosi on przeciw Descartowi skargę, która, w razie'jeśliby okazała się sprawiedliwą, może być nader wielkiej wagi. Huyghens, którego bezstronność i sumienne zamiłowanie prawdy nie-może ulegać żadnej wątpliwości, zapewnia, iż długo widz ał u Descarta rękopis Snelliusa, w którym cała teorya załamania promieni słonecznych, wydana póimęj przez Descarta za jego własną, obszernie był? rozwinioną. - Dru. ga 2 udzielonych Akademii wiadomości jest jeszcze ważniejszą. Tyczy się ona Newtona. W Anglii odkryto ostatn.emi czasy wiele autentycznych rękopisów tego sławnego męża. P. Rob nson, dożywotni Sekretarz Królewskiej Akademii w Edinburgu, misi je wszystkie w swoim ręku, i, Dr. Brewster , znany w świecie uczonym z biografii Newtona, otrzymał zle Ważne te dokurntnta składają się z obszernej korreepondencyi, gdzie w liczbie innych, znajduje eiq list, jawnie dowodzący, iź obojętność N ewtona ku płci pięknej wcale nie była tak daleko posunioną, jak dotąd głosili jego biografowie. Jest to formalne miłosne oświadczenie.
W Obeervateur Beige czytamy: "Od dwóch lat, w okolicach Mastrychtu, zYJe w stanie dzikości młoda dziewczyna!, rodem, jak zapewniają, włoszka, obrawszy sobie mieszkanie w ogJornnych kopalniach kamieni, któremi miasto jest otoczone i unikając wszelkiego spotkania z wieśniakami, którzy ofiarowali jej pomoc ewoję. Przybyła ona do Mastrycbtu pieszo, sarna jedna, poszukując jakoby krewnych, po których dostać się jej miał znaczny spadek. Ale, sądząc z jej słów i powierzchowności, wzięto ją za pozbawioną rozsądku i odmówiono jej nawet wstępu do tej fortecy, i odtąd nieszczęśliwa ta błąkała się w okolicznych lasach i kopalniach. Dziś dowiadujemy się iż Konsul Sabaudzki zgłosił się po nią, i że z jej zeznań okazuje się iż jest dziedziczką możnego domu, której, za pomocą rozmaitych intryg, pozbyć się chciano.
Termin examinu ucznlOW dla katolickiego se ni i nary urn nauczycielskiego w Paradyżu pod Międzyrzeczem wyznaczyliśmy na d z i e ń 7.
i 8' Sierpnia r, bież. Warunki przyjęcia umieszczone są w Dzienniku U rzęd, Król. Regencyi za r. 1836. Nr. 36. sir. 316.
Poznań, dnia 28 Lipca 1837.
Kroi. Kollegium szkolne prowincyi Pozna ńskiej,
OBWIESZCZENIE.
Dostawa drzewa na opał dla tutejszego N ajwyższego Sądu Appellacyjnego i Głównego Sądu Ziemiańskiego, wynosząca 94 sążnie drzewa dębowego i 16 sążni drzewa sosnowego, ma być wraz z zwózką, przez licytacyą najmniej żądającemu wypuszczoną. Termin w tej mierze wyznaczony jeet na d z i e ń 11, Sierpnia r. b. po południu o godzinie 4tej w biórze Głównego Sądu Ziemiańskiego przed Dyrektorem kancelaryi, Radzcą, sprawiedliwości Wandelt, na który ochotę mających ninieiszem wzywamy, W Poznaniu, dnia 55. Lipca 1837.
Królewski Główny Są.d Ziemiański,
OBWIESZCZENIE.
Właściciel młyna w Czarnkowskim Hammer, W. Berndt, zamyśla koło swego młyna piłę założyć, do czego o konsene prawno-policyjny doprasza się. Wzywa się tedy wszystkich, którzyby przeciw założeniu takowego tartaka mogli mieć prawo do wniesienia jakowych excepcyi, aby takowe w przeciągu ośm tygodni pod prekluzyą Królewskiemu Urzędowi Radzco-Ziemiańskiemu podali. Po upłynieniu pomienionego terminu na żaden opozycyjny wniosek uważanem nie będzie, lecz domagany konsens udzielonym zostanie. W Czarnkowie, dnia 24. Lipca 1837.
K ról e w s k i U r z ą d R a d z c o · Z i e m i a ń SKi.
O BWI E S Z CZ E NI E.
Lokale do wyszynku piwa grodziskiego , a mianowicie sklep pod ratuszem Gełta zwany, i izby z należącemi do tego sklepami p o d wagą nazwane Kratka, na czas od 1. Stycznia 1838. do ostatniego Grudnia 1840. r. a zatem na trzy lata z wolnością wyszynku nietylko grodziskiego ale także każdego innego piwa, najwięcej dającemu wydzierżawione być mają. Tym celem termin licytacyjny na dzień 24. Sierpnia r. b, przed południem o godzinie lotej w sali naszej sessyonalnej naznaczonym został. Warunki dzierżawne w Registraturze naszej przejrzane być mogą. Poznań, dnia ig. Lipca 1837M a g i B t rat.
Ceny zboża na Pruska miarę 1 wagę w Poznaniu. Dnia 26. Lipca 1837.
Tal. igr. ( «II. do Tal. igr. fen.
Pszenica . 1 5 I 7 O Zyto 27 6 I Jęczmień 20 22 Owies . 18 M 20 Tatarka « 2.7 I Groch 1 1 2 6 Ziemiaki 14 -- 16 Siana cetnar a no ff.. 20 82 Słomy kopa a 1200 ff . 4 5 4 10 Masła garniec I 5 1 7 -6 Beczka SpIrytusu , 16 17
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.08.02 Nr178 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.