GAZE
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.08.21 Nr194
Czas czytania: ok. 20 min.Wielkiego
ZNANSKIEGO
TA
Xiestwa
Nakładem Drukarni Nadwornej W, Dehera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowshi.
)/(III.- W Poniedziałek dnia 21. Sierpnia 1837.
tjHMH
Wiadolllości krajowe.
z Poznania, dnia 18. Sierpnia. Daisiajpopołud. ogod. -jj przybyli tu J J. KK, MM. Xiążęta August i Adalbert Prunr w podróży z Berlina do Wosnoeenska, aby tam być obecnymi na wielkich obrotach jazdy. Z B e rlina, dn. 17. Sierpnia.
JJ. KK. MM. Xiąźęta Wilhelm Albert 1 August wyjechali z tąd do Woenesenska.
J1J1J1J1jWVi łWV» wv»
Wiadolllo ści zag raniczne.
Po Iska.
Z Warszawy, dnia 14 Sierpnia.
Kommissya Rządowa Sprawiedliwości zatwierdziła protokół examinu w Kommissyi E xaminacyjnej Gubernii Mazowieckiej przez P P. MarcelIego Zielińskiego, pracującego w Kommissyi Rządowej Sprawiedliwości; Karola Skowrońskiego, byłego Nauczyciela szkól publicznych i Felixa Wiśniewskiego, Zastępcę Aesessora Piokuratoru Generalnej, złożonego, w skutek którego przyznany im został stopień zdolności do sprawowania urzędów radowych do klassy a należących, z przyzwoitym dla kraju użytkiem. R o s s y a» Z Petersburga, d. 26.Lipca(7.Sierpnia) Nowmy Dworn.
W Niedzielę 18, b, ID, Generał-porucznik
służby Hannowerskićj, P. Halkett, miał zaszczyt mieć prywatne posłuchanie u N. Cesarza Jmci, potem zaś u N. Pani, dla oznajmięnia o wstąpieniu na tron Hannowerski Króla Ernesta Augusta. Tegoż dnia syn wspomnianego Generała, razem z kapitanem Hay, by. Jym adjutantem J. K. W. Xiecia Cambridge, tudzież kapitanami służby Duńskiej Hay i Harry, i kapitanem Nichols, dowódzcą Iregaty Amerykańskiej, na której przybył tu 2 rodziną ewoją nowy poseł Stanów Zjedu. Am. Póln., P. Dallas, mieli zaszczyt być J. C, Mości przedstawionymi.
Ukaz Cesarski do Rządzącego Senatu.
D. 82. b. m, "Mając wzgląd na wstawienie się najulubieńazego Syna Naszego, Następcy Naszego Tronu, Cesarzewicza i Wielkiego Xiecia Alexandra Mikołajewicza, uznaliśmy za przyzwoitą udzielić niejakich ulg i łask tym z liczby zostających w Syberyi zesłańcom, którzy, lubo splamili siebie błędami i przestępstwy, lecz odtąd prowadzeniem się swojem zasłużyli iżby ku nim zwrócone było Nasze miłosierdzie. Skutkiem tego, i po rozpatizeniu przedstawionych nam o stanie zesłańców w ogóle wiadomości, Rozkazujemy: 1) Tym, którzy, należąc do podatkujących stanów ludności, zesłani byli do Syberyi na osiedlenie ClC do wewnętrznych gubemtj Państwa, dla obrania tam eobie stanu, jeżeli oni w naznaczonych im miejscach zesłania wybyli nie mniej nad lat pięć, ihząc po dzień przybycia Następcy Tronu Naszego, Cesarzewirza i W.
X. Alexandra Mikołajowicza do Tobolska, i przez cały ten czas prowadzili -eię nie nagannie , nie będąc ani pod sądem, ani w liczbie zbiegów. Od tego wyjęci są jedynie ci, którzy skazani zostali za przestępstwa przeciwko religii, lub za włóczęgę, połączoną z upornem tajeniem nazwie stanu, pochodzenia, i nakoniec takich, którzy zesłani są r woli swych Panów lub z wyroków miejskich i wiejskich gromad, za rozpustne, bez nadziei poprawy prowadzenie się, W>łącz3Ją się też i ci, którzy, zawarłszy w Syberyi związki małżeńskie, założyli iam etałe gospodarstwo i przeto sami nieźądaliby opuścić dotychczasowych miejsc pobytu. 2) Dla tych zesłanych na osiedlenie którzy nie będą żądali lub nie będą mogli korzystać z pozwolenia powrotu tło wewnętrznych gubernij Cesarstwa, dia krótkości czasu ich zostawania w Syberyi lub z innych przyczyn, lecz którzy również od czasu zesłania prowadzili się nienagannie i nie byli ani w ucieczce, skrócić o połowę terrnina, wyznaczone im dla zostawania w cechu sług, lub w rzędzie robotników rzemieślniczych, a znajduję cych się na tymczasowych fabrycznych robotach, uwolnić od nich niezwłocznie iAzaliczyć do innych rzędów zesłańców, z prawami i ulgami, tym rzędom nad.anemi. 3) Tym, którzy, z mocy powyższego prawidła, przejdą 2 cechu sług na mieszczan i cechowych, a z rzemieślniczych robotników na osadników, tu dzież wprost na osiedlenie przeznaczonym, darować podwójny termin swobody od opłaty skarbowych podatków w porównaniu r tym, jaki zakreślony jest 749 artykułem Układu urządzeń o zesłańcach, rozciągając tę łaskę i do tych zesłańców, którzy juź są osiedleni, lecz dla których ogólny termin ulgi w poda. tkath, nie był jeszcze upłynął w dniu przyjazdu do Tobolska Następcy Tronu Naszego, Cesarzewicza i W, X. Alexandra Mikołajewicza* 4) Zaległości podatków skarbowych, po» liczające eię tak na zesłańcach mających po* Zwolenie wrócenia do wewnętrznych gubernij, jako i na pozostających w Syberyi, do jakiegokolwiek pierwiastkowie należeli sianu, darować i z rachunków wykreślić, uzyskując je tylko od tych, którzy juz więcej niż od lat 10 za prowadzili stałe gospodarstwo. 5) Pomienione udzielające się ulgi i łaski, (wyjąwszy pozwolenie wrócenia do wewnętrznych guberni] Państwa), lozciągnąć też i na zesłane" do Sy
10S4beryi osoby stanu szlacheckiego, urzędników i innych, w pierwiastkowym etanie swoim nieuległych karorn cielesnym, wyjmując wszakże takich, którzy, z jakichbądź" przyczyn, zostali zesłani na oeadę mimo t o, iż popełnili ważne według określenia Układu Praw Kryminalnych przestępstwa, uległe karze ciężkich robot. N ad to, tym z liczby mających korzystać z udzielających się łask zesłańców lego rzędu, którzy, zostając w Syberyi niemniej jak przez lat 10, do brem pmwadzeniem się zjednali względy miejscowej Zwierzchności, pozwolić, jeżeli tego żądać będą, iżby się wykreślili z rzę. du zesłańców i zapisali się do tamecznych gru. mad miejskich, lub nawet weszli w Syberyi lub za Kaukazem do służby wojskowej w rangach nieoficerskich, na ogólnych dla ludzi tego rodzaju zasadach. Głowna Zwierzchność miejscowa może też, z własnej uwagi, pozwolić im wejść i do cywilnej służby w Syberyi, również w rangach nieoficerskich, z prawem otrzymania pierwszej oficerskiej rangi po upływie 12 lat; ze względu zaś na szczególne, godne uwagi przyczyny, taż Zwierzchność będzie mogła wyjtdnywać od N as dla niektórych z ich pozwolenie powrotu do wewnętrznych gubernij Cesarstwa, z prawem wejścia tam do cywilnej lub wojskowej służby w nieoficerskich rangach. "U dzielające się przez nas zostającym w Syberyi zesłańcom ulgi nie mogą być rozciągnione na przestępców, skazanych do ciężkich robot; lecz żeby dać dowód Monarszego miłosierdzia N aszego tym z ich liczby, którzy, podczas zwiedzenia gubernii Tobolskiej przez N astępcę Tronu Naszego, Cesarzewicza i Wielkiego Xrecia Alexandra Mikołaj ewicza, błagali Go o wstawienie się do N as, rozkazujemy, naznaczone dla nich przez wyroki sądów zakresy zostawania w robotach, skrócić o lednę trzecią część, lub nawei i o połowę, stosownie do rodzaju przestępstwa, wie ku i stan u zdrowia, zostawiając to do uwagi Głównych miejscowych Zwierzchności; dla skazanych zaś do robot na czas nieograniczony , naznaczyć zakres lat piętnastu, pozwalając Gfównym władzom w Syberyi skracać i ten 15 letni zakres o lat 5 dla tych, którzy staną się tego godnemi prowadzeniem się swojern w ciągu pozostającego czasu zostawania ich w robotach, lub którzy okażą się Azasługującemi na szczególne zmiłowanie dla podeszłego wieku i słabości zdrowia. Ulgi te wszakże n e mają być stoeowane do takich, skazanych na ciężkie roboty przestępców, ktoizy przeszli na ten rodzaj kary ze stanu zesłańców, lub którzy przed upływem terminu, dja nich naznaczonego, popełnili, lub jeszcze popełnią, no we przestępstwa. Rządzący Senat ma uczynić rozporządzenia, "
Dalsze szczegóły o podróży J. C. W, W, Xiecia Następcy Cesarzewicza. - Dni» ii. Lipca, w niedzielą, Cesarzewicz po wysłuchaniu mszy Św., o wpół do dziesiątej zrana, opuścił Tulę i przejechawszy pr<ez miasto Alexin, o "'tej po południu przybył do Kaługi. Niezwłocznie po przyjeździe J. C, W. , mieli szczęście przedstawiać się Wysokiemu Gościowi: Cywilny Gubernator Kałużski , Marszałek guberriialny szlachty i inne znakomitsze osoby. Wtenczas też nastąpiło, w imieniu kałużskiej szlachty i stanu kupieckiego, najuniżeńsze zaproszenie na bal, który N astępca raczył tegoż wieczora obecnością swoją uświetnić. 12go J. C W. przyjąwszy łaskawie urzędników gubernialnych, sdachtę, znakomitssych duchownych i kupców, znajdował się na zmianie warty, zaciąganej przez kałuźski wewnętrzny batalion garnizonu, po czem oglądał zakłady nakźące do Izby powezeehnej opieki, park artyUtryjski kałuźski, park ruchomy 6go korpusu piechoty i wiezie» ni e, tudzież zwiedził gimnazyum i wystawę płodów miejscowych przyrodzenia i przemysłu. O 7mej wieczorem Cesarzewicz jeździł za miasto, do monasteru Sw. Wawrzyńca, który jest miejscem pobytu biskupa kałuźskiego. i3go o %m&\ rano J. C. W. wyjechał z Kaługi i ciągnął swą podróż traktem na Smoleńsk, o 7mej wieczornej przybył do Wiążmy, gdzie, po obejrzeniu okolicznych pól, oznaczonych pamiętnemi w I8ia. roku wypadkami, pozostał na noc. J4go, pomodliwszy się w cerkwi klasztoru panieńskiego, ar* kadyewskiego, Następca o 7ine] rano wyjechał z Wiazmy; o lej po południu obejrzał Dorogobuż przejazdem, i o 13 wiorst od tego miasta zatrtymał swą uwagę na położeniu wsi Uswiatje. Na etacyi Bredichino spoikał Cesarzewicza J mci Generał Gubernator GenerałAdjutant Djakow, o ia wiorst przed Smoleńskiem. J. C. W. wsiadł na koń i w towarzystwie Generał- Gubernatora i swego orszaku, oglądał pole bitwy pod Łubinem, a potem, nie zatrzymując się, jechał dalej do Smoleńska, gdzie stanął o lotej wieczorem i pomodliwszy się we wspanialej sobornej cerkwi smoleńskiej Matki Najśw., udał się do przeznaczonego dla się domu Zgromadzenia szlachty. i5go, Następca przyjąwszy urzędników gubernialnych, szlachtę, znakomitsze osoby etanów duchownego i kupieckiego, i pomodliwszy się w cerkwi N ajśw. Matki smoleńskiej nad Dnieprowską bramą, był na zmianie warty i oglądał starożytne ściany warownii wał; lazaret wojskowy, gimnazyum, szkolę dzieci posługaczy kanctlaryjnych, batalion kantonistów wojskowych i zamek więzienia, szczególną zaś poświęcił uwagę wystawie płodów przyrodzonych i rękodzielniczych. Po obiedzie Wielki Xiąźę obchodził te części miejskiego wału, na które głównie zwrócony był napad Francuzów i raz jeszcze zaszedł do soboru, aby go z większą obejrzeć uwagą. Wieczorem J. C. W. raczył być na danym przez szlachtę balu. i6go, o lotej rano, Na» stępca wyiechał traktem do miasta Krasnyj i praeglądał wszystkie stanowiska 1812. roku, na przestrzeni od Kory mi do Krasnego, a o 7mej wieczorem wrócił do Smoleńska. Tegoż wieczora, wśród niezliczonego zgromadzenia publiczności, Cesarzewicz przechadzał się po ogrodzie miejskim, nazwanym Błonie . We wszystkie 3 wieczory pobyiu J. C. W. w Smoleńsku, miasto wspaniale było oświecane. t 2 a n c y a, Z P a ryż a, dnia 10. Sierpnia.
Pa ix i Journal de Paris powstają przeciw rozwiązaniu Izby Deputowanych. Panowie C. Thomas, Bastide i Trelat przyjinują od dnia dzisiejszego redakcyą N a t i o - n a l e, i na czele dzisiejszego n um t t u umieścili swoje wyznanie wiary politycznej. Oświadczają w niem, że prawa wrześniowe wstrzy« mywały ich od obwieszczenia swojego sposobu myślenia, lecz że zawsze zamiarem ich będzie walczyć przeciw królom i duchowieństwu i dowodzić wyborności zwierzchnictwa ludu. Czytamy w Sentinelle de l'Armee: Dowiadujemy się w lej chwili, że w skutek pobicia się batalionu siódmego pułku, stojącego w Wersalu, z drugim pułkiem huzarów, batalion ów niezwłocznie do Soissons wyruezył, a miejsce jego w Wersalu trzeci batalion 40go pułku liniowego zajął. Nie mając pewnych doniesień o przyczynie tej bijatyki, nie myślimy także powtarzać doszłych nas w tej mierze pogłosek, noszących na sobie oczywiste piętno przesady, W G a z e c i e f r a n c u z k i e j czytamy: O d e - braliśmy wiadomości z głównej kwatery karolistowskiej. D o n Carlos przebywa jeszcze ciągle w Cantaviei i okolicy; nieprzyjaciel stoi w niejakiej 2 tąd odległości, uważa tylko na jego obroty ale zaczepić nie chce. Dwie karolistowskie wyprawy pod Zariateguim i Guergee, które się nie dawno temu przez Ebro przeprawiły, połączyły się i tworzą obecnie małą armią. Mówią także o trzeciej wyprawie, która się w tej chwili w N awarze zbiera. D zienniki z nad granicy hiszpańskiej ciągle donoszą o wypadkach pomyślnych dla Karoli - etów w Katalonii. Trzecia wyprawa dowodzi, i dobry duch nie ostygł. Generałowie Królowej stoją w obliczu armii karolistowskiej ale się na nic uderzyć boją. Któżby więc wśród takich okoliczności uwierzył temu, ie rząd madrycki - jak nas listy z owej okolicy zapewniają - napisał do Generała Espartery i ofia rował mu wydział ministerstwa wojny, co jednak wtedy dopiero ma nastąpić, gdy wojna domowa ukończona i Don Carlos w mocy jego będzie? Trudno zaiste zastanawiać się nad podobnego rodzaju warunkiem, zważając, na cały związek obecnych stosunków. Dziś nie nadeszły tu ani depesze telegraf!.
czne, ani też nowsze wiadomości z nad granicy hiszpańskiej. S e m a p h o r e d e M arse iII e donosi z dnia 7 go, ie cholera na Malcie wiele osób sprząta.
Od 14, do gG Lipca zachorowało 2731 osób, a z tych 1177 umarło. Ż dnia 11. Sierpnia.
Lekarz rnarsylijski, Pan Robert, nadesłał akademii raport o trzech przypadkach dżumy, które się w lazarecie tamecznym wydarzyły. Pan Robert oświadcza, że charakter dżumy był wyraźny na trzech owych umarłych osobach, lecz że mimo to zdołano za pomocą sprężystych środków ostrożności nietylko Marsylią, ale także i resztę ludzi na okręcie "L e - onidas" od lej zarazy zachować. Rząd otrzymał dziś następującą depeszę telegraficzną: "Bordeaux, d. 9. Sierpnia. Espjrtero przybył d. 31. do Fortanele; tego samego dnia obsadził Oraa Mosqueluere, pobiwszy poprzednio kilka batalionów nieprzyjacielskich, które mu opór stawić chciały. Buletyn ogłoszony dn. 4. w Saragossie donosi, ie mocny oddział karolistów stanął w bliskości Belchite i obsadził Mosquele i Blesę-Zuarc. Wyprąwa kastylijska stalą d. 31. w okolicy Roi, lecz nie wiedziano, w którym się uda kierunku." W liście jednym z nad granicy hiszpańskiej donoszą, że Generał Espartero nie przyjął ofiarowanego sobie urzędu ministra wojny. Powiadano nawet, że chce swoje naczelne dowództwo złożyć. W piśmie jednem z Oranu z dnia 27. z, m.
wyrażono: Generał Bugeaud napisał do Abdel- Kadera z żądaniem zadosyć uczynienia za zabicie kilku żołnierzy francuzkich, powracających z Treraezenu. Abdel-Kader przyrzekł zbrodnią takową ukarać, ale zarazem dodał, ie za poiedyńczych zbrodniarzy odpowiedzialnym być nie może i końcowo nadmieni ł , że ustanowi policyą, która nad bezpieczeństwem dróg publicznych czuwać będzie. .*- VV kolo Guelmy krząta się kilka tysięcy Arabów i żaden dzień bez wycieczki nie przeminie. Okręt parowy" Castor" przewiózł 400 ludzi do Bony apotem powrócił do Oranu, gdzie rozkazów Generała Bugeauda oczekiwać będzie, który dn. so. Sierpnia ma do Francyi powrócić. Z Oranu wyprawiono robotników do wydobywania soli z kopalni pod Arzewem, Roboty te niezwłocznie się rozpoczną.
Memorial Bordelais zawiera co następuje: Od kilku dni gubią się w rozlicznych domysłach o położeniu Don Carlosa i jego dalszych planach. My możemy zapewnić, że Don Carlos za radą swoich generałów postanowił o dwie i cztery godziny przed Cantawieją wyciągnąć linie wojskowe i takowe wałami wzmocnić. Linie te opierać się będą o góry niższej Aragonii prawie na wzór linii pod ArIabanem w Btskai, które tylu żołnierzy królowej życiem opłaciło. Ponieważ Cantawieja jest kluczem do Aragonii, Katalonii, Walencyi i Kastylii, będzie przeto nadal głównym puckiem działań karoliscowskich , a w razie nieszczęścia i ich przytułkiem. Zdaje się, że Don Carlos ma w Cantawiei 15,000 regularnego wojska, a 9000 prócz tego należy do ró-> źnych pojedynczych korpusów ruchomych. Od dnia 22. sprowadzono do Cantawiei prze* szło 25,000 sztuk bydła na zabicie, a tak miasto to na czas znaczny od głodu zabezpieczone. Anglia, Z L o n d y n u, dnia 9, Sierpnia.
W Dublinie rozmawiają o dziwnym przypadku, ie szeryf w Waterfordzie wraz z protokółem wyborów uprowadzony został przez excentrycznego Margrabiego Waterforda. W czasie przechadzki bowiem zaprosił Margrabia Waterford szeryfa na szklankę lodem ochłodzonego szampańskiego wina. Szeryf przyjął to mile, ile że upał był wielki, ale pierw chciał pójść na pocztę i listy odebrać. Stało się tak; szeryf,- mający protokół wyborów w kieszeni, poszedł z Margrabią Waterfordem na pokład jego yachtu. Od tej chwili nie widziano już ani yachtu, ani szeryfa, ant też margrabiego. Wiadomo zaś, źe margrabia zamyślał zwiedzić Norwegią. Z dnia 11. Sierpnia.
Pomiędzy osobami, ubiegającymi się o rękę Królowej Wiktoryi, za któremi najwięcej przemawia, jeżeliby się to z radą sprzyrnie-, rzeńców i krewnych N. Pani, jako leż z dobrem kraju a może i skłonnością samej królowej zgadzało, wymienia M o r n i n g - P o s t następujące: Jej kuzyna, Xiecia Jerzego Carnbridge; młodego Xiecia Oranu, poioroków domów Koburg i Hojstein Gliicfcsburg, i nareszcie szlachetnego'młodzieńca, który obecnie przebywając na wschodzie zajęty cudami tamecznych okcJic, zapewne sobie ani o tern Lord Elphinetone, teraźniejszy gubernator w Bombaju, którego ministrowie nie bez przyczyny tak daleko wyprawili, Z, Lizbony nadeszły statkiem parowym "Manchester", który do Liverpoolu zawinął, wiadomości sięgające do dn, 31. Lipca. Powstanie kanystow szerzyło sie, coraz bardziej a w samej Lizbonie wielka panowała trwoga, wywołana przez różne sprzeczne z sobą pogłoski. Margrabia Saldanba opuścił stolicę, gdzie go aresztować nie śmiano, i w Cintrze połączywszy się z 50 z Lizbony zbiegłymi ułanami stanął na czele znacznej liczby ofice« rów i żołnierzy i zagrała Lizbonie, której li« nie są wprawdzie w stanie obronnym, ale wątpią, żeby miasto to długo opierać się mogło. Prezes ministrów, Pan Oliveira, podał się wraz z Panem Castro Peirą do dymissyi, gdy rtszia członków ministeryalnych nie chciała »lucliać rady jego, aby tymczasowo konstytucyą zawiesić. Królowa przyjęła podanie o dymissyą i sądzą, że z kartystami w porozumieniu zostaje. Kortezowie wysłali deputacyą do królowej z wynurzeniem przywiązania 6Wego do rewolucyi wrześniowej. Tej deputacyi nie przyjęła królowa i obawiają się, żeby się na okręt liniowy angielski nie schroniła. Abrantes wpadł w ręce powstańców a w twierdzy saotaremekiej miano kartę obwołać, W nocy d. a8- była w stolicy wielka niespokojność, uderzono w bębny i gwardya obywatelska stanęła pod bronią. Kilka batalionów z korpusu arsenału i gwardyi narodowej wyruszyło na linią, ale nieprzyjaciela nie natrafiono. Oddział artylleryi, który chciał z Belemu uciec, jeszcze w sam czas rozbrojono; podpułkownik jeden z 40 żołnierzami, nie chcącymi należeć do buntu pułku, przybył do Lizbony. Minister skarbu, rządzący obecnie tylko sam jeszcze z ministrem wojny, miał już być w konieczności przyjmowania miguelietowskich papierów skarbowych. Na więźniów politycznych, będących na okrętach w porcie lizbońskim, chciano także uderzyć, ale pcsełangielski oświadczył na t o, że angielskie okręty wojenne nie tylko napadu takowego nie dozwolą, ale nadto sam Belem zaraz obsadzą. Statek wojenny »Liberał" wyprawiono Tagiem do Villafranki. Głoszono o wydanym rozkazie ujęcia Barona Bomfina. Artykuł w gazecie rządowej lizbońskiej zapewnia wprawdzie, źe powstanie za przytłumione uważać należy, lecz korrespondent jednego z tutejszych dzienników napisał o tej gazecie: Nie wierz WPan temu, co gazety prawią. Rewolucya jest przed drzwiami i rewolucya ta będzie krwawa. Różno« radne pogłoski lizbońskie są przyczyną, że i korre»
epondenci naszych gazet Tim ee, MorningPost, Morning-Chronicie i Kuryera, są z sobą sprzeczni. Podług jednych bowiem nie wiedziano jeszcze z zupełną pewnością o zamiarach Marszałka Saldanhy, w Santaremie uznawano jeszcze powagę królowej i Abrantes znowu powstańcom odebrano. Stary Generał Schwalbach udaje się z jednym batalionem 18.
pułku, który kartę okrzyknął, do Caetello Branco, gdzie jest główne ognisko powstania w południowej stronie. Na północy był jeszcze Baron Leiria w Valency, pod któremto miastem Sa da Bandeira bateryą ustawił, Leiria już zdemontował jedno działo i batalion i3go pułku piechoty przeszedł na jego stronę. W Porto wyglądają także co chwila okrzyku Viva a Cartal ale do dn. 29. jeszcze panowała spokojność. Najbliższą pocztą spodziewają się nader ważnych wiadomości z Portugalii, które aż do 6. Sierpnia dochodzić będą. Hiszpania, Z Madrytu, dnia 30. Lipca.
(Gaz. Powsz.) Kortezowie uchwalili wczoraj następujący artykuł: "Rząd opatrzy w ciągu kanonami i prawami ustanowionego czasu osierocone kościoły w dostateczną liczbę duchownych. Gdyby okoliczności jakie miały mu w tej mierze stać na przeszkodzie, spodziewać się należy, że to jednak w jak najkrótszym czasie uskuteczni i stany o tem zawiadomi," To ma znaczyć, że rząd na przypadek, gdyby papież nie potwierdził wybranych na ten cel biskupów, wynajdzie środek i obsadzi wakujące biskupstwa bez czekania na potwierdzenie papiezkie. Lecz gdzież ten środek wynaleźć? i któryż biskup zechce dać przykład nieposłuszeństwa dla głowy kościoła? Obecnie jest W Hiszpanii 32 biskupstw osieroconych, albo zarządzanych przez biskupów, nie potwierdzonych w Rzymie. Obrady nad wnioskiem, aby biskupom nadać moc dyspensowania w swoich dyecezyach w przeszkodach do małżeństwa, jeszcze nie ukończone. Wszystkie te nowości popierają szczególniej czterej deputowani wybrani z stanu duchownego: Mar. tinez V elasco, biskup nominal jaeński; Ve . negas, kanonik granadski; Gil Orduna, ka» nonik tortoski i Garcia Blanco, nadworny kapelan w Sewilli. Właśnie teraz podpisała królowa prawa do* tyczące się, zniesienia dziesięcin, przytłumienia zakonników i uznania dóbr kościelnych z» dobra narodowe. Utrzymywanie keięży i wy. datki ca nabożeństwo opędzano dotąd z dobrowolnych składek i darowizn osób pobożnych; wielką część z tego otrzymywał rząd na mocy zezwolenia stolicy apostolskiej, druga należała ęłuazoie do ubóstwa, Tetaz du* prrer nałożenie podatku zaspokoić" jego najgwałtowniejsze potrzeby. Wszystko to uchwaliło zgromadzenie prawodawcze, które rozrządzą zarówno najświętszemi prawami osób prywatnych jak i korony, a tó bez najmniejszego zarzutu z strony obcej i całkiem samowładnie. - Teraz nareezcie po usunięciu iuteressów klasztornych, sprzętów kościelnych, dóbr duchownych i dziesięcin, burzą i sarnę starożytną budowę kościoła w Hiszpanii, depcą nogami powagę stolicy apostolskiej, na konkordatach opartej i wyrokują, że wszelkie przypadki zastrzeżone, bez wiedzy papieża w samym kraju przez b;skupów rozstrzygane być mają. Ustanowiona przez fcortezów kommiesya do wzięcia pod rozwagę reformy duchowieństwa, wniosła, aby innego prawa koJatorskiego nie uznawać prócz prawa korony (dotąd służyło papieżowi prawo obsadzania 72 posad duchownych), usunąć trybunał nuncyatury, zakony rycerskie i t. d" znieść wszystkie święta, sześć wyjąwszy, podzielić półwysep na 47 biskupstw, których obwody całkiem obwodom okręgów cywilnych odpowiadać mają, przenieść prymasowstwo z Toledy do Madrytu, ustanowić pięć nowych biskupstw, znieść 13 starych biskupstw i wszystkie kollegiaty, przeorostwa, opactwa i t, d" i aby tylko w każdym biskupstwie jedne kapitułę zatrzymać. Także i pensyami duchownych zajęła się kommissya. Każdy arcybiskup ma pobierać rocznie 120,000 realów (24,000 franków), biskup go.ooo I. (16,000fr.), proboszcz najniższej klassy 3300 real. (660 fI.) a najwyższej 10,000 I. (2000 fr»). Wniosek ten przyjęli kortezowie d. 26. większością 110 głosów przeciw 17 i ci właśnie deputowani, którzy w prawie zasadnicze«! religijną intolerancyą uświęcili, rozprawiają najbezczelniei o przedmiotach kościelnych. Przyjęto już także artykuł o prawie kolatoralnern, służacem koronie.
ROZlllaite wiadolllOŚci.
Z P r a g i. - Wyszło tu dzieło: O brąz literatury Sławi an narzecza czeskiego w Czechach, Morawie i Węgrach od I. 1825. do I. 1837- Napisany i wydany po czesku przez J. W. J. Michla. Zeszyt I, od jgo do 6go arkusza stronnic 96. (Dzieło nader pracowicie z wyczerpaniem wszystkich do tego źródeł, i z dobrym porządkiem ułożone, a stosownemt uwagami zwięźle i dokładnie objaśnione.) W wychodzących w Pradze Kwiatach czeskich w Nr. sctym Z b. r.
znajduje się przełożona po czesku przez J. Riegiera, legenda creBKa z r. 1184: Sobie ł w W t ó r y, napisana przez Adama Gorczynskleg o, a umieszczona w I. tomie S ławia n i n.a , wydania .Stanisława Jaszowskiego we LwowIe. Tadeusza Bułgaryna najnowszego rossyjskiego dzieła: (Rossya pod historycznym, statystycznym, jeograficznym i literackim względem) w końcu Kwietnia wyszły w Petersburgu pierwsze cztery tomy. Ponieważ autorowi w ciągu jego pracy pod piórem prawie rósł przedmiot, zmuszony był przeto odstąpić od pierwotnego planu. Miasto przyobiecanych ośmiu tomów wyjdzie ich teraz dwanaście; ostatnie ośm w dwóch oddziałach. Wiadomości statystyczne zawierają skarb ciekawych i ważnych oiaieryałów, czerpanych ze źródeł urzędowych.
W roku bieżącym przygotowują się takie do wyprawienia wielkiego festynu muzycznego w Manszestrze. Ponieważ Panna Grisi za śpiew ewój na tym festynie żądała ogromnego honoraryum 150,000 frank" zgodzono więc Panią Schroder- Devrient, która za 25,000 fr.
śpiewać będzie. Byron nie chciał z początku za swoje poezye brać honoraryum i nakładnik jego Murray musiał się mu raz aż naprzykrzać, ażeby przyjął banknot na 1000 funt. za "Oblężenie Koryn tu" i za "P arysianę" . Z czasem nawykł do brania honoraryum i za pisma swoje otrzymał w ogóle około 25,000 funt. ezterł. Teraźniejsi poeci byliby grzeczniejsi w tym względzie i księgarze, nie potrzebowaliby naprzykrzać się im z swojerni pieniędzmi. Donoszą z Państw rzymskich o ważnych wy.
kopaniach, przedsiębranych nie dawno koło Fallerone. Natrafiono na starożytny pod ziemią lasu dębowego ukryty teatr, którego mury około czterdzieści stóp wzdłuż zajmują, W skutek podjętych robót, oczyszczono scenę tego amfiteatru i okazała się lepiej zachowaną, jak sceny teatrów w Saguole i Pompei. Pisma publiczne spominały nie dawno o wy nalezionym przez pewnego Anglika telegrafie elektrycznym. Komunikacyja za pomocą takich telegrafów dziać się ma przez dróty, przeciągnione z jednego do drugiego miejsca i w jednem z nich galwanizowane, albo elektryzowane. Koszta założenia takiego telegrafu nie mają być zbyt wielkie i o wiele mniejsze od zakładania kolei żelaznej» Obliczono, ie telegraf elektryczny może jedne literę r Londynu do Edynburga (o 400 mil angielskich) donieść w sekundzie, przeto wiadomość Z 65 słów złożona, potrzebowałaby tylko na to 5 mln. czasu« N oc iub mgła nie są dla jednak bliższych o tern szczegółów. W Belgium zaprowadzono chwalebny zwyczaj, iż każdy z codziennych gości w szynkowni, traktyjerni lub domu gier, składa pewny datek dla ubogich. Rząd zwyczajowi temu, który pokrywa znaczną część wydatków na ubogich, tym sposobem większą daje zachętę, źe postanowił temu gronu gości, od których naj więcej w cią AU roku do kassy ubogich wpłynie, ofiarować w i e n i e ć b o n o r o w y, który ma być w tryumfie zawieszony w sali gościnnej. Czytamy w pismach publicznych: Rossyjski statek parowy "Carewicz", w ostatniej podróży swojej z Hawru do Bamburga, omalo nie stał się widownią tragicznego wypadku, dowodzącego, źe człowiek w przywiązaniu do zwierząt moi e być również namiętnym, jak dla podobnych sobie istot. Podeszła dama rossyjBKa, płynąca na pomienionyrn statku, miała przy sobie niepokaźnego wprawdzie, ale bardzo zmyślnego pieska, którego znajtkliwszą pftściła starannością. Nie spuszczając go ani na chwilę r oka, przytem dogadzając mu we wszystkiem, wielce przywiązała go do siebie. Biedne to zwierzę »tało się z tej przyczyny przedmiotem żartów młodych na statku osób. J eden z chłopców okrętowych, w porozumieniu z dwoma drugimi młodzikami, potrafił po kilkakrotnych daremnych usiłowaniach, tajemnie wziąć damie pieska i bądź przez niezręczność, bądź umyślnie, strącili go w morze z pokładu. Spostrzegłszy to dama i nie namyślając się długo, jak matka widząca dziecko w niebezpieczeństwie, rzuca się w morze za pieskiem. U dało się jel chwycić tonące zwierzę, ale sama na spód się zanurzywszy, byłaby niezawodnie padła przywiązania swojego ofiarą, gdyby nie majtek hamburski, imieniem Zacharyasz Holpvelt, który za tonącą wskoczywszy do morza, w sam czas ją jeszcze ocalił. Scena, następująca po tej tak nagiej zmianie przypadków, była również rozrzewniającą, jak pocieszną: dama bowiem to niebu to wybawcy swojemu za pcalenie składała dzięki, a przytem uradowana ściskała pieska, którego z ramion puścić już nie chciała. Odważnemu majtkowi hojny ofiarowała darunek i wyznaczyła pensyję dla zabezpieczenia go na dalsze lata. "N agradzam cię" rzekła "nie za to, żeś mnie na pomoc pospieszył, lecz źe ocaliłeś mojego pieska, jedyną istotę, która mi zawsze wierną pozostała." Skoro wiadomość o tym wypadku do Anglii doszła, tamtejsze towarzystwo ernancypacyi zwierząt uchwaliło przesłać mtd-il zaszczytny epomnionej damie jako bohaterce w przywiązaniu do zwierząt. '
W wysztych właśnie w Paryżu" Podróżachmarszałka Marmont po Wschodzie, w latach 1834 i 1835" znajdujemy następujący, góry Libanu dotyczący eię ustęp, który tero więcej zadziwi czytelnika, gdy p o mni, że on pochodzi z pióra żołnierza, co na bojowiskach i w zgiełku wielkiego świata życie przepędził: "W podróży mojej na górę Libanu (mówi Marmont) doznawałem tak mocnego uczucia jakiego ani przewidzieć, ani władzy jego od gadnąć nie mogłem. Dźwięk klasztornych i kościelnych dzwonów nagle uderzywszy w powietrze, obił się o moje uszy. Głos ten dla Europejczyka, który go w tych górach słyszy, ma coś zachwycającego. Nie mogłem być obojętnym na śrebrno-dzwięczne tony, bijące w powietrze i przypominające mi wiarę mej ojczyzny. To uroczyste do modlitwy wzywanie działa na każdą rozumną i czułą istotę, przypomina nam bowiem, cośmy winni stwórcy, a oraz przywodzi na pam ęć uznanie tych potrzeb, które co dzień dobrodziejstwami jego zaspokajamy. Wspólny glostcn, którego wymo wa jest w calem chrześciaństwie jednaiową; który tak dobitnie przemawia do nas w dwóch najważniejszych epokach życia, przy chrzcie i przy śmierci, który mieszkańców gorącej Iberyi z mieszkańcami lodowatych bizegów N ewy tak ścisłym kojarzy węzłem: ten od wszystkich zrozumiany, wszędzie te same myśli, te same życzenia wzniecający wyraz, w oddaleniu od Europy nie może zabrzmieć, ażeby w sercu wędrowca nie wzbudził mimowolnego, świętego zadrzenia. Tony te wszystko wyrażają: wiarę, spomnienia, ojczyznę, nadzieję, wszyetko wreszcie, co zapełnia serce człowieka, i wznosi go tiad niego samego, Człowiek czuje wtedy tak wielką potrzebę połączenia się z tymi, którzy równe z nim dzielą uczucia; serce jego tak bardzo lęka eię usroutnienia! To w ten sposób od Boga utworzone serce pragnie udzielać się i brać udział, chce należeć do uczestnictw wspólnego szczęścia. Podróżny spotykający pośród barbarzyńco* wiarę swoje i obrządek religijny, mniema BIIl" w kole pobratymców."
Aptekarz Johnson w Paryżu robi cygara z liści bielunu dzi ędzierza wy (Datura Siramonium), które chorzy, cierpiący na kurcz w pierś ach łub astmę, palą według przepisów lekarza.
SPRZEDAŻ KONIECZNA.
S ąd G ł ów n y Z i e mi ań s kiw B ydg o e z c z y.
Dobra szlacheckie R/. - egotki w Inowrocławskim powiecie położone, przez Dyrekcyą Ziemstwa na 14,571 Tal. 10 len. otaxowane wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym w Registralurze, mają być
., \ zrana o godz. litej przed południem w miej. ecu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Następnie wymienieni z pobytu niewiadomi interessenci, jako 10: i) UI. Urszula z Wolickich owdowiała de Busse, dziedziczka, lub tejże sukcessoroWIe; s) Ur. Tomasz Kosicki, dzierżawca, wzglądem zapisanego dla niego pod Rubr, I I. Nr, 1. prawa do dzierżawy; 3) nie znani sukcessorowie » Bilnie powiecie Radziejewskim zmarłej Ur. Rozalii z Bussów Zbyszewskiej powtórnie zamężnej BiesiekierskieH, do strzeżenia swych praw wraz z wszyslkiemi nieznane mi wierzycielami realnemi pod tym warunkiem zApozywają się niniejszem publicznie, ie niestawający z pretensyaaii swemi realnemi prekludowani, i ie pretensyom tym do tego gruntu wieczne milczenie nałożone bedziebPRZEDAZ KONIECZNA. Sąd Główny Ziemiański w Poznaniu.
Dobra szlacheckie Słupia wielka w powiecie Szredzkim przez Dyrekcyą Ziemstwa oszacowane na 35,098 tal. 3 sgI. 9 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem bypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być dnia 30. Października j 837« przed południem o godzinie lotej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Poznań, dnia 17. Lutego 1837SPRZEDAŻ" KONIECZNA.
Glowny Sąd Ziemiański w Poznaniu.
Wydział pierwszy.
Dobra szlacheckie Olszyna, w Powiecie Ostrzeszowskim przez Dyrekcyą Ziemstwa, oszacowane z borami na 44,676 Tał. 21. sgI. 3 fen. wedle taxy mogące") być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznyrn i warunkami w Registraturze mają być dnia 30. Listopada 1837 przed południem o godzinie lotel w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. [Niewiadomi z pobytu wierzyciele, mianowicie : 1) Felix Walewski i małżonka Jego Magda, leną z Kiełczewskich, 2) Ludwika Walewska, 3) Sukcessorowie Szczepana Kolumny Walewskiego, 4) Dzieci nie letnie sp. Mikola/3 Gorgolewskiego, zapozywają się niniejszem publicznie. Poznań, dnia 29, Marca i637«
N ad pozostałością zmarłego w Mosinie lu> pca J a n a Vel m i k e otworzono dziś proces spadkowo-likwidacyjny. Termin do podania wszystkich pretensyi wyznaczony przypada na dzień 13. Grudnia 1837. r, na godzinę 9tą przed południem w izbie stron tutejszego sądu przed Assessoren! Sądu Nadziemiańekiego Wnym Viertel. Kto się w terminie tym nie zgłosi, zostanie za utrącającego prawo pierwszeństwa jakitby miał uznany, i z pretensyą swoją li do tego odesłany, coby się po zaspokojeniu zgłoszonych wierzycieli pozostało. Szrem, dnia 26. Lipca 1837.
Rról. Pruski Sąd Ziemsko-Miejski.
JI u k c y a wina.
Dnia 4. Września I. b. przed południem o godzinie g( ej przedawać się będzie w sklepie tutejszego pakhofu pod budynkiem Królewskiej Regencyi, przez licytacyą publiczną 69 beczękwina węgierskiego z górnych Węgier. Wina te znajdują się od przybycia, kilka już lat (emu, pod kluczem Król, władzy po« borowej. Poznań, dnia 27. Lipca 1837.
Wyciąg z Berlińskiego Kursu papierów i pieniędzy.
Dnia 17. Sierpnia 1537,
Papiera- Gotowimi zną
Obligi długu państwa . .
Obhgi bankowe aź do włącznie 1«. H . . . . . .
Zachodnio- Pruskie listy zastawne . Listy zastawne W. Xicstwa Poznańskiego... .
Wschodnio-Piuskie . . .
śzląskie
Po 102-'
104!
104* 104i
1"04f 104 1061
Ceny zboża w Ber linie.
Dnia 14. Sierpak 1837.
L ą d e m : Tal. sgr. ten. Tal. *gr. fen.
Pszenica 1 11 3 1 Zyto I - * 26 3 Groch mm " Owies 9 . 2f 11 Wodą: Tal. llr. Hen * Tal. śpr. fell» Pszenica (biała) 1 22 6 1 I 20 Zyto 1 l 3 Jęczmień wielki 27 6 Jęczmień mały 25 -.
Owies 25 « - 20 8 Groch 1 2 6 Kcpa słomy 6 10 5 IS AA Cecnar siana 1 )];0 22 6
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.08.21 Nr194 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.