G
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.10.28 Nr253
Czas czytania: ok. 20 min.Wielkiego
NAN
TA
Xi ę stwa
SKI EGO
Nakładem Drukarni Nadwornej W, Dehera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.
JW 253. - W S O b O t ę d n i a 2 8 . P a ź d z i e r n i k a 1837 .
Wiadolllości zagraniczne.
p ols k a. Z Warszawy, dnia ar. Października.
W Imieniu Najjaśniejszego Mikołaja 1., Cesarza WSzech Rossyi, Króla Polskiego etc. Rada Administracyjna Królestwa.
W wykonaniu decyzyi Ifgo Cesarsko Królewskiej Mości, objawionej Radzie Administra cyjnej przez Namiestnika Królesiwa, taź Rada postanowiła i etanowi co następuje: Art. i. Poczynając z dniem i. Maja r. b., wydawaną będzie w Warszawie dla Królestwa Pilskiego Gazeta Rządowa. Art. 2. Gazeta Rządowa przeznaczona jest głównie do umieszczania wszelkich urządzeń rządowych i obwieszczeń tak sądowych" jako i administracyjnych, wymagających urzędowego ogłoszenia, niemniej wiadomości urzędowych. Art. 3 Gazeta Rządowa wychodzić będeie w dwóch językach: rossyjsAim i polskim, i zostawać pod bezpośrednim kierunkiem Dyrektora GłównegoSpraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia Pu blicznego, tudzież pod ogólną Cenzurą Rządową. Redakcyą jej trudnić się będą osoby, przez tegoż Dyrektora Głównego wyznaczyć się mające, stosownie do etatu przez Radę Adminietracyjną zatwierdzonego. Art, 4. Postanowienia, rozporządzenia i nominacye, tudzież wiadomości i obwieszczenia ze strony władzadministracyjnych i sądowych, do publikacyi przeznaczone, mają być przedewszystkiem w Gazecie Rządowej zamieszczone, i w tym celu przez władzę do Redakcyi tejże Gazety przesyłane. Inne gazety, pisma puoliczne, dopiero w 25 godzin po ogłoszeniu przez Gazetę Rządową, powtórzyć je będą mogły, chyba, żeby im do umieszczenia bezpośrednio przez właściwe władze nadesłanemi zostały. Art. 5. Wyjąwszy postanów enia i decyzye Rządu, bezpłatnie zamieszczać się mające od publikacyi wszelkich obwieszczeń bądź administracyjnych, bądź sądowych, pobieraną będzie dotychczasowa opłata, postanowieniem Rady Adminisiracyjnei z dnia 2 Grudnia roku 1823 oznaczona. Art. 6- Kwartalna prenumerata Ga» zet y Rządowej, która na całych arkuszach codziennie (wyjąwszy uroczyste święia) wychodzić będzie, ustanawia się na złp. ośm. Art. 7, Oprócz dochodu z prenumeraty, którego ścisła konirolla zaprowadzoną być winna, na koszta wydawania tej gazety wyznacza się z dochodów Skarbu Publicznego coroczny zasiłek do wysokości summy złp. so.oco; część tejże summy, o ileby na cel właściwy użytą nie był a, równie jak i wszelkie osiągnąć się mogące korzyści na wydawaniu Gazety Rządowej, z końcem każdego ruku zwracane być mają do Skarbu. Art. 8- Dla zapewnienia w samych początkach potrzebnego funduszu na koszta re zostaje do końca 1838 roku od opłaty portoryów; po upływie tego zaś czasu opłata rzeczona ma być oddzielnie z Dyrekcyą Poczt u« mówiona- Art. 9. Wykonanie niniejszego postanowienia, które w Dzienniku Praw ma być umieszczone, Dyrektorowi Głównemu, Prezydującemu w Kommissyi Rządowe) Spraw Wewnętrznych Duchownych i Oświecenia Publicznego, poleca się. Działo się w Warszawie na posiedzeniu Rady Administracyjnej d, 2. (1 4.) L u t e g o 1 S37 . r. - ( P o d p i s a n o ) N a - miesln K Generał Feldmarszałek Xiąię Warszawski. D rekior Główny Prezydujący w Ko m. Rząd- Spraw Wewnęl. Duch. 1 Ośw, Publiczn.
(podp.) E, tifłowin. Sekretarz Stanu, (podp.) J, Tymowski. Zgodno z oryginałem: Sekretarz Sianu, (podp.) J. Tymowski. Ogłaszając powyższe postanowienie Rady Administracyjnej Królestwa, Kommissya Rządowa Spraw Wewn. Duchowo, i Oświecenia Publicznego podaje zarazem do publiczn. wiadomości, iz (Iaztta Rządowa od dnia 1. Maja r. b., dla niektórych przeszkód administracyjnych wychodzić nAe mogąca, po usunięciu tychże, z dniem 1 6go Giudnia (Igo Stycznia) 181'" niezawodnie wydawaną być zacznie.
Przedwczoraj o okolicach Bielan, wobec JO. Feldmarszałka, Xiecia Warszawskiego, otoczonego sztabem, od były się rozmaite wojskowe manewry pułków składających garnizon warszaweki, jakoteż świeżo przybyłego konne go Muzułmańskiego pułku. Xieztwo Jchmość i znakomite osoby płci obie) obiadowali w Bielanach.
11 o s s y a.
Z Petersburga, dn. 4. (16) Października.
Dwie odezwy P. Dowodzcy K a ukazkiego oddzielnego korpusu do P. Ministra Wojny.
fDalsay ci. ig.) "Z dn. 9 Czerwca oddział Generał-majora Faesi, spuściwszy się z góry Batletskiej, ruszył ku Aszilcie, położonej u zbiegu Andyjs k i ej K o j s u z A war s k ą i w b a r d z o m o c n e m stanowisku; o wiorst cztery odAszilty, napotkał Miuridów, Kojsubujlińców, Gumbietońców i innych Tawlińców, pod dowództwem UdiMułly, Ali-Beka, Surchaj-Kadi i Imama-Ali, Do nieprzyjacielskiego stanowiska, na lewym brzegu rzeczki Bellet, prowadziła jedna tylko wazka 4 ścieszka, równoległa do lewego jego skrzydła. Podpułkownik Berzul, z batalionem, wspieranym dwoma d ru g i e m i, wyparował nieprzyjaciela ze stanowiska i pędził niezatrzymując się do samej Aszilty. Wieś ta, zabudowana w półkole, leży na skalistym i urwistymbrzeg u m ałej rzeczki, przykrywając d ro gę, i. dącą do wsi Czyrkat, na rzece Awarski Kojsu; wszystkie domy lej wsi, budowane z kamieni, przyprowadzone były do obronnego sta n u: wszędzie w ścianach strzelnice o kilku rzędach; na płaskich dachach wały; przestrzenie między domami i ulice zawalone; na obu skrzydłach wsi obronne wieże z kamienia. 1 Broniących Aszilty było do 2000 ludzi, którzy zobowiązali się wzajemną przysięgą na xiedze koranu wykonaną: "zwyciężyć lub zginąć." Przedsięwzięty był do Aszilty szturm trzema kolumnami. Dowództwo nad niemi poruczone było podpułkownikowi Berzulowi. Lewą kolumną, złożoną ze czterech kompanij piechoty, dowodził major Apszt ronskiego pieszego pułku Sznimikow; prawą, ze trzech kompanij, jedne) seciny obróconych w piechotę linjowych kozaków i Szamchalskiej jazdy, dowodził major Apszerońskiego pieszego pułku Fuchs; średnią zaś, ze czterech kompanij piechoty, podpułkownik Berzul. - Dla wspierania tych kolumn w 2m szeregu było pięć kompanij piechoty i secuta obróconych w piechotę koza* ków. W odwodzie, dla przykrycia anylleryi, która nie mogła była jeszcze przybyć, znajdowało się 7 kompanij piechoty. Zamierzono iżby odpartemu nieprzyjacielowi, cofającemu się ku Aszilcie, niedać czasu do namysłu; i dla tego, nieczekająe na artylleną, natychmiast przystąpić do szturmu; nadto, wśród średniej kolumny, działały dwie górne śtmgownice. Po długiej, uporczywej obronie, lewa kolumna, mając na czele sztabs kapitana Kurińskiego pułku strzelców Pułło, wpadła do warown i; za nią toż samo uczyniła prawa, a nakoniec t średnia kolumna, mając na c/ele sztahs-kapitana Apszerońskiego pułku strzelców Wagnera. Po wejściu wszystkich trzech kolumn do twierdzy, wszczęła się najzacięigza lęczna walka; każdy dom trzeba było oddzielnie brać szturmem. Po długiem pasowaniu się broniących się z attakującemi, bohaterskie męztwo Rossyan znagliło Miuridów i innych Tawlińców do ucieczki za wieś, w góry. Stamtąd, podżegani krzykiem swoich mulłów, oni po sześćkroć ze wściekłością wpadali na nas/e kolumny ażeby opanować Aszi Itę, ale za każdym razem ze stratą odpierani, zmuszeni byli ratować się ucieczką w rożnych kierunkach; większa część nieprzyjaciół puściła się przez Andyjską Kojsu ku wsi Czyrkatu, zniósłszy pozasobą most; drudzy biegli w góry po prawym brzegu Kojsu, inni skryli się do obronnego zamku Szamala, o kilka wiorst niżej od Czyrwatu, na rzece Andyjskiej Kojsu. Nieprzyjaciel był ścigany, ale ciemność nocy położyła kres czynnościom dnia tego, W bitwie pod Asziltą i w szturmie rzy 28, ranionych: oficer wyższy i, niższych 8, żołnierzy 107; kontuzyą otrzymało: jeden wyźsny oficer i 39 żołnierzy. Ciał zabitych Tawlińców naliczono na polu bitwy 87, nie rachują tych, co spłonęli lub zginęli pod gruzami domów,- droga od Aszilty do Czyrkata zbroczona była krwią wrogów zabitych i rannych, uniesionych przez swych towarzyszy. N ie wzięto wcale niewolnika; nieprzyjaciele bili się zapamiętale i nie prosili o darowanie życia. Przy szturmie Aszilty, jak świadczy Generał major Faesi, dawali dowody męztwa i bohaterskiej nieustraszoności oficerowie wszelkich stopni,i żołnierze dowodzontgo przezeń oddziału. Żołnierze Apszerońscy, Kunńscy i Tarkowscy, pałający gorliwością, gardząc niebezpieczeństwy, jedni przed drugimi popisywali się. Wszakże najświetnićj odznaczyli się: podpułkownik pułku Kurińskiego strzelców Berzul; majorowie Apszerońskiego Sznitnikow i Fuchs; Sziabs tapitani: Wagner, Kiitarew i Łysienko; sztabs- kapitani Kurińskiego pułku Pulło i Martynow, porucznik Tert ntjew 1 Kizlarskiego pułku kozaków esauł Ałiano w; sztabskapitan pułku Gruzyjskiego grenadyerow Sum batów i urzędnik 10 klassy, koinisyoner oddzia łu Szadyków; sprawujący obowiązki adjutan tńw Generał majora Faesi i z największem narażeniem się w tym dniu czyniący swą powinność adjutanci tegoż Generała: sztabs- kapitan Kwiatkowski, chorąży Kabardyńskiego pułku strzelców Bibikow i spraw. obow. adjtitatita 2 bryg. ao dyw. pieszej, poiucznik Kariakin. - O tern wszystkiem mam zaszczyt uwiadomić J, W, Hrabię, dla doniesienia J. C. Mości." (DalszY ciąg nastąpi.) F r a n c y u, Z Parcia, dnia 15. Października.
J eden z tutejszych dzienników utrzymuje, iż przy konferencyi odbytej niedawno co do przy« szłych wyborów, wynikła wielka różność zdań między Panami Laffitte i Odilon Barrot; ponieważ ostatni przechyla się ku stronnictwu P. Thiers, gdy tymczasem pierwszy skłania się na Stronę Pana Garnier Pages. Rozdwojenie to gdyby się potwierdzić miało, zadałoby ostatni cios oppozycyi. Kolej żelazna do St, Germain jest teraz dla Paryźan głównym przedmiotem ich rozmowy, Administracya nie ma dosyć powozów osobowych na pomieszczenie wzmagającej się nieustannie liczby podróżnych. Środki przewozu pomnażają się tam codziennie. Za kilka miesięcy stanie podwójna kolej, a w ten czas nie będzie żadnej przerwy w odjeżdżaniu, J estto nadzwyczajny widok, gdy się patrzy na 1500 podróżnych tara i napowrót spieszących. N aillSdejdzie niezadługo ten czas, ze kolej żelama Sężermeńska tworzyć będzie wielką arterią okolic stolicy, a inne koleje tak z niej wychodzić będą, jak inne żyły w człowieku, A n g l i a.
Z L o n d y n u, dnia 17. Października.
Królowa słaba była przez kilka dni i musiała używać pomocy lekarskiej. Teraz już znowu całkiem zdrowie odzyskała. - W czasie odwiedzin Królowej w Cityi, na jakie się d. 9. następnego miesiąca na prośby municypalności uda, odbywać będzie straż honorową kompania artylleryi obywateli londyńskich, ktorei Szefem jest Xiążę Sussex. - S un głosi, że się znowu rozchodzi wieść o mianowaniu Xiecia Cambridge Naczelnym wodzem armii w miejsce Lorda Hilla. * N a giełdzie sprawiła dziś rano wiadomość o bankructwie znakomitego domu handlowego, handlującego towarami russyjskiemi, wielkie wrażenie. Dom ten utrzymywał się przeszło pół wieku i posiadał kapitał 100,000 funt. szt. Długi jego wynoszą około 96,000 lunt. a massa czynna 76,000, Okręt parowy "Braganza", który do Falrnouthu przybył, opuścił Lizbonę dnia logo, Oporto dn. u., Vigo dn. 12. a Kadyx dn, 7.
i przywiózł Xiecia Terceirę z kilku oficerami z jego sztabu. Wiadomości z Lizbony opiewają, że stolica zupełnie spokojna i wolność druku po upływie czasu, w którym rządowi nadzwyczajna władza przyznaną była, znowu przywrócona, t. j. zwyczajnym przepisom prawa poddana. Królowa, nie będąca w stanie utworzenia nowego gabinetu, oświadczyła Ministrom, że ich podań o dymissyą przyjąć nie może, a zarazem także natnieniła, że nie wi- dzi przyczyny, dla ktorejby Marszałków Ter.ceirę 1 Saldanhę urzędów wojskowych pozbawić miała (a lego właśnie żądali Ministrowie) i że owszem Ministrowie zamiast żądania czegoś podobnego, o to się starać powinni, aby rożne stronnictwa z sobą pojednać. Oświadczenie takowe, wręczone Ministrom, przesiane zaraz przez tychże zostało Kortezom, a ci oddali je pod rozwagę Kommissyi. Raport Komrnissyi, którego z wielkiern wyglądano upragnieniem, jeszcze nie był wiadomy w chwili odpłynięcia wyżej wspomnianego okrętu. Jeżeli odpowiedź nie nastąpi w duchu oświadczenia Królowej, z pewnością przewidzieć można, że między rządem a Kortezami zacięte wynikną spory, ile że Królowa j t st niezachwiana w swojćm postanowieniu i nawet łask wyświadczać nie c h c e, jakich się stronnictwo demokratyczne dla wielu domagało osób. Spór także między Posłem angielskim a Ministrem spraw wewnętrznych z po jeszcze nie załatwiony. Minister wydal notę do Pe * łów» L i z b o n i e, w której irr. eświsucza i źe rząd zamierzył sobie pociągnąć do odpowiedzialności wydawcę dziennika "V e d e t a" w Porto, w którym naprzód rozkaz ten dzienny byl umieszczony. Oświadczenie takowe nie zaspokoiło przecież Lorda Howarda de Waiden,- oznajmił on owszem, źe tym tylko sposobem rzecz cała załatwioną być może, gdy rząd się das Antasa zapyta, czy rzeczywiście rozkaz ten wydal. Jeżeli się zaś to potwierdzi, należy samego das Antasa do odpowiedzialności pociągnąć, nie zaś wydawcę dziennika. - Kortezowie zajmowali się jeszcze ciągle obradami nad składem ciała prawodawczego. Pierwsze pytanie wniesione było, czyli Izba ma być Izbą obiorczą, albo składać się z członków, którychby Król na całe życie mianował. Podług wszelkiego prawdopodobieństwa ogłoszą się Kortezowie za pierwszem. - Obecność Xiecia Terceiry w Lizbonie, dokąd się udał w celu urządzenia swych prywatnych stosunków, tak dalece tamże wzburzyła umysły, źe przez gciodninwy pobyt na pokładzie okrętu angielskiego ani nogą na ląd stąpić nie śmiał. Dwór przecież okazał mu swój udział i szacunek i Wysłał do niego kilka znakomitych osób, a między tern! i Margrabinę Loule. T akie Admirał N apier był na obiedzie z swoiini dawniejszymi towarzyszami broni na pokładzie "Malabaru" . - U mieszczone w K ur y e r z e listy 2 Porto twierdzą, ie nowe Mimsteryurn, mająre b\ć niezawodnie utworze ne po powrocie Wicehrabiego Sa da Bandeiry (który jeszcze d 10 W Pono przebywał) przybierze całkiem postać wojskową pod przewodnictwem Sa da Bandeiry i das Antaaa. Król Ferdynand ponawia znowu swoje roszczenia, aby go na mocy układu przedślubnego Naczelnym wodzem armii zrobiono. X ąźę nie mógł, jak wiadomo, dokazać tego. - Z raportów Gubernatora Zamory w Hiszpanii z d, jO. z. m. dowiadujemy się teraz, źe wszelkie ślady powstania kartystow znikły. Donosi on bowiem, źe portugalski Generał brygady Baron St tubal (Schwalbach), Pułkownik, Podpułkownik, Major', 35 ońcerow i 80 podoficerów i żołnierzy z korpusu Marszałka Sałdanliy, złożyli dnia 28. broń pod Bempostą, ostatnią wsią pograniczną portugalską i do Hiszpanii weszli. -- Lizboński N a t i o n a l z dn. 23. Wrześma donosi o postępowaniu Konsula angielskiego w Porto co następuje: Podarł on w obecności oddawcy list odebrany od Prezesa Izby municypalnej, w którym tenże o przyłożenie się do subskrypcyi w celu wyjednania przytułku żołnierzom das Antasa, na drobnekawałki i rzekł do niego: Oto moja odpowiedź! a jeźelibyś jeszcze raz śmiał powrócić, z schodów zepchnąć cię każę! Korrespondent N at i o n a l e oświadcza zarazem, źe, jeżeliby kto o prawdzie podania takowego miał powątpiewać, nazwisko swoje wyjawić gotów, -. Dnia 5. b, m, popłynął" Maximo" pod banderą portugalską do wysp Zielonego przylądka, albo raczej do brzegów afrykańskich, w zamiarze przewiezienia ztamtąd n i e w o l n i k ó w do H a w a n y - Handel niewolnikami w Hawannie ma być bafdzo znaczny, a Gubernator tameczny, wybierając samowładnie nałożony przez siebie podatek po 2 funt. 6 szyi. od każdego czarnego niewolnika, już znaczny zebrał majątek. · W sobotę Królowa udzieliła posłuchanie Admirałowi portu Brighton, Sir Philip Durham i Lordowi Henrykowi Russell. Po południu Lord Yarborough za rozkazem Królowej udał się do Portsmouth dla ściągnięcia dwóch ztamtld fregat; na jednej z nich Królowa pragnie małą przejażdżkę morską odprawić. Według wiadomości ze .Środkowej Ameryki, cholera mocno grasować tam zaczyna. - W San Salvador, w przeciągu dni 9 umaiło na nię 13co, w Tonganata w ciągu 21 dn. I2CO osób, a po wielu innych miejscach przeszło 1 ludności. W dwóch indyjskich Wsiach, niedaleko San Salvador, Indyanie powstali w massie i zamordowali wielką liczbę osób, pod pozorem, źe prezydent rzeczy · pospolitej kazał zatruć wszystkie rzeki, dla wy gub i t nia ubogich, czego najlepszym jakoby dowodem jest okoliczność, iż nikt jeszcze z bogatych ludzi nie u marł. Indyanie uwierzyli naio, iź kraj ich ma być zaprzedany Angl.kom. J eden Anglik, ktory, na brzegach rzeki Limpy, bawił się myśliwstwem, został od nich oskarżony o zatrucie tej rzeki, i zabity. Obawiano się ażeby te rozruchy, obok zbliżającego się terminu obioru nowego prezydenta, me doprowadziły do powszechnej rewolucyi. Hiszpania, Z Saragossy, dnia 8 Październ.
Tutejszy N o v i cio donosi, źe Generałowie Oraa i Mendez Vigo z trzecim batalionem z Majorki, szwadronem lekkiej jazdy i zupełną bateryą do Daroki wyruszyli. Poprzednio zaś wyprawili już tamże 200 wozów i wiele koni z pieniędzmi, zbożem, wódką, solą, mięsem, sucharami, ładunkami i 80co worów zitmi do usypania bateryi, jako też zinnemi materyjałami wojennemu Listy z San-Sebastyanu z dn. Q. Października powiadają, iź przyczyną zaburzeń żołnie. rzy B legionu angielskiego było to, ie Gene glików i Hiszpanów 1 A ,000 piastrów, podczas gdy pierwsi sobie prawo do całej summy rościli. Gubernator san-sebastyański zamknął 3 kompanie wichrzycieli w warowni i 50 z nich skatano na dwuletnie więzienie do Santony. Z powodu skoncentrowania się wszystkich batalionów karolistowskich pod Pampełoną obawiano się natarcia na linie pod H ernani. Wiochy, Z R z y m u, dnia 10. Październiia, Di a r i o zawiera raport o ostatniem posiedzeniu Akademii katolickiej, na kiórem Abba(e Sauli miał uczoną, mowę przeciw niektórym twierdzeniom francuzkiego Professora Lerminiera, jakie tenże w dziele swem Lettres iż un Berlinois o kościele katolickim umieścił. Mów ca bowiem poczytał 10 za zasługę kościoła katolickiego, że ten, mimo wszelkich pocisków z strony nieprzyjaciół, ciągle nie wzruszony przy swoich dogmatach i zasadach obstawał i t>m sposobem wszelkie przeszkody pokonał. Obecni kardynałowie Spada, Sala, Rivarola i Polidori obsypali mówcę pochwałami, Z T u r y n u, dnia 16. Października, Zdaje się, że Livorno wkrótce zupełnie od cholery zostanie uwolnionem; bo ani w tern mieście, ani w okolicy od kilku dni nikt natę chorobę me umarł. Modena i Lucca jeszcze jest od Toskanii kordonem oddzielona; mówią jednak, że za kilka dni związki pomiędzy feini rniasiami zosianą przywrócone. Livorno od Pisa u MIl na r óltory godziny drogi jest odległe; zadziwiająca więc rzecz, ie gdy w pierwszern mieść e cholera już powtórn e grasuje, Ng drugiem mieście jeszcze się nie zjawiła.
Róanież i Lucca w tym roku ne doznała lej klęski. Lecz za to z Catania wiadomości są zasmucające; miagio to liczyło 60 000 mieszkań CJW, z tych już 14,000 umarło. Pierwszy przy kiad w Europie lak nadzwyczajnej śmiertelne śu.
ROZlllaite wiadolllOŚci.
Z Poznania.
O I dnia 26. na 27. m. bież. zachorowało na cholerę osób 5, umarła i, wyzdrowiało t8» pozostaje chorych 89
Z P o z n a n i a. - Dziennik urzędowy Król.
Regeccyi w Poznaniu z dn, 24, Października zamyka między inneini obwieszczenie tyczą. ce się niszczenia gąsienic sosnowca; - obwieszczenie tyczące się Berlińskiego instytutu zapewnień na życie; - następujące doniesienie o chorobie bydlęcej: Z powodu wybu
chnienia zgorzeliny śledziony między rogacizną w Bronisze wicach ptu Pleszewekiego, za» rządzono zamknięcie tej wsi co do bydła rogatego, owiec, świń, ostrej paszy i mierzwy; - doniesienie o wakującej posadzie chirurga powiatowego w Rawiczu; - doniesienia o młynobudownictwie; - nasiępujące doniesienie cenzuralne: Król. najwyższa władza cenzura!na dozwoliła przedaży następujących pism polskich: i) Liebe i Siora, romans. Kraków i837> aA Charaktery rozumów ludzkich. Kraków 1837. M. Wiśniewskiego, 3) Mornue. Kraków 1896. fiu Żółkowskiego, Cz, L 4) Wielki i święty tydzień. Wilno 1835. 5) Kolęda dla dzieci na rok 1836, A. Moszczyńskiego. 6) Upominek ojca z podróiy. Petersburg 1836. i tomy, Witwickiego. 7) Poezye Piotrowskiego. Berdyczów r S36. 8) Wypisy polskie Bartoszewicza. Wilno 1837, 9) Graminaiyka polska dla dzieci. Wilno 1837- 10) Zimna woda czyli główny środek zachowania zdrowia. Lwów 1837. ii) Przepis robienia octów, Lwów 1837. 12) Rozmowy polsko rossyjsko francuzkie. Wilno 1835- 13) Książka do nabożeństwa. Wilno i Warszawa 1884 4) O lnie towarnym litewskim. Wilno 1834- 15) Wizerunki i roztrząsania naukowe. Wilno 1836- Nowy poczet, zeszyt to. 11, i 12. 16) Poezye Seweryna Grozy. Wilno 1836 2 tomiki, Przekłady 2 niemieckich poeiow Schillera, Matbiseona i L d. 17) Teatr Warszawski. 1837, 2.ci oddział. 18) JT)godnik rolniczy, Kurowskiego. Nr. 29. i 30. Warszawa 1837. 19) Muzeum domowe. Nr. 22, i 23. 1 37. 20) Kwartalnik naukowy, 1'. 1 2. zeszyt Ągo tomu.
Kraków 1836'; - ogłoszenie względem nagród za iibte wilki; - i następujące kroniki osobiste: Potwierdzony przez Król. Ministerstwo spraw duchownych, naukowych i lekarskich pod dniem 6 i resp. 30. Maja praktyczny lekarz i akuszer Dr. Adoif Danziger osiadł w Zdunach. Pod dniem 13, Lutego r. b. od Kr. M-nisterstwa i-praw duchownych, naukowych i lekarskich, approbowauy praktyczny lekarz i chirurg Dr. Helinutli, osiadł za tiaszem przyzwoleniem tu w Poznaniu. Lekarz praktyczny, operator i akuszer Dr. Hantke, przeniósł swe zamieszkanie z W rztśni do Poznania. Pod dniem 15 Lipca r. z. od Król. Ministerstwa spraw duchownych, naukowych i lekarskich approbowany chirurg L klassy Izaak Korach, obrał sobie zamieszkanie tu w Poznaniu. W obwieszczeniu z d. 28- z. m. N o. 1998. Września nie wspomniano o godności doktorskiej praktycznego lekarza, chirurga i akuszera, Karola Fryderyka Alexandra Schlecht. Na jego wniosek uwiadamia się pu pień doktora medycyny i chirurgii.
Nowy Panek. - Pewien rękodzielnik na.
rzędzi muzycznych w Paryżu został przez re* wolucyją nagle bardzo bogatym, i z zarozumiałością, właściwą nowym Pankom, niezmiernie nad swój stan się wynosił. Jednego dnia, będąc w salonie, do którego wolny wstęp zjednało mu bogactwo, chełpił się swemi pieniądzmi, mówiąc o krociach, milijonach, jakby o drobnych fraszkach. W lem Talleyrand, Stojący przypadkiem obok niego, uderzył bez wstydnego fabrykanta fortepianów po ramieniu i rzekł z uśmiechem sarkastycznym: "P i a n o , p i a n i s s i m o , mój przyjacielu, nie masz tu żadnego powodu do grania forte." Pies inwalidów w Paryżu. - Podług rozporządzeń dla domu inwalidów w Paryżu, które Ludwik XIV. sam swą ręką napisał, wyłączone były z tego instytutu, kobiety i psy bez wyjątku. Rzecz ta iem jest ważniejszą, ile że ten Król wielki lubił tak I eiino jak i drogie. Co się dotyczę płci pięknej, zakaz był wkrótce przestąpiony, ale co do psów, utrzymał się dotychczas z największą surowością. Tylko jeden pies, jako wyjątek, dostał się w ostatnich czasach do tego instytutu i otrzymał w nim mi»j«ce. Pies ten nazywa się Moricoult, i dostąpił tej łaski nie przez piękność, bo jest stary, słaby i mrukliwy, ale winien ją swym zasługom. Moricault znajdował się razem w bitwie pod Waterloo i widzianego, jak w największym natłoku, choć sam bardzo pokaleczony, lizał rany żołnierzy, którzy od nieprzyjacielskich kul padli na placu. Z mnóstwem wojowników, swych towarzyszy, ale bez swego Pana, który poległ na bojowisku, przyszedł do domu inwalidów i tam się zustał. Przez wiele lat żył na esplanadzie z litości poczciwych inwalidów, bowiem z samego domu zawsze był wypędzany. Jednak nie opuścił nigdy swojego stanowiska i cierpliwie znosił swoje nieszczęście, tak, iż jednego dnia marszałek Jourdan, gubernator inwalidów, posłyszawszy o psie, który budzi inwalidów, gdy który zaśnie w czatnicy , czuwa przy żołnierzach, gdy który wpadnie w przeIcopę, i za każdym pogrzebem z domu inwalidów na cmentarz idzie, życzył sobie zobaczyć tego psa nadzwyczajnego. Od tego czasu został Moricault na zawsze do domu inwalidów przyjętym, gdzie jako weteran z bitwy pod Waterloo, kosztem rządu jest żywionym.
Brzut oka na Lizbonę przez Rosh&uw St, Hilaire, Dnia 17.Lipca r. b" o godz. 7. rano, znajdowaliśmy się jeszcze w porcie Coruńa, a o północy dnia ig. już staliśmy na kotwicy przy ujściu Tagu, przepłynąwszy przestrzeń 120 mij morskich, czyli 6 stopni szerokości jeograficznćj. Przez cały ciąg tej podróży sprzyjał nam północno-wschodni wiatr, a nasz statek z wzdętemi żaglami pomykał się z nadzwyczajną szybkością. Następnego dnia, równo ze świtem, już znajdowałem się na pokładzie, aby przypatrzyć się L;zbonie. Muszę wyznać, że widok tego miasta nie nazbyt korzystne uczynił na mnie wrażenie, Trzeba sobie wystawić przestrzeń blizko dwurnilową, pokrytą wielką massa rnurów, dachów, wieź, ciemnem'szeregami domów rozrzuconych bez najmniejszego porządku, pomiędzy któremi nie można upatrzyć żadnego wspanialszego gmachu,. na którymby oko z upragnieniem spoczęło. - Wschodnio · południowy kraniec miasta jest bez wątpienia najpiękniejszą jego częścią, zajmuje pałac królewski, którego jednak tylko szczyt był dla mnie w tej chwili widzialnym. Gmach ten moczony jest innemi pomniejszemi wprawdzie najgorszego smaku, lecz zieloność rozciągających się wokoło ogrodów wspaniale odbija przy białych murach. Dalej ukazują się budynki przeznaczone na składy towarów, i przytykają do zbrojowni, wybudowanej w kształcie amfiteatru sięgającej szczytu pagórka, na którego pochyłości Lizbona jest położoną. Na najwynioślejszem miejscu rozciąga się zamek, rozległy gmach bez symetryi, nieozdobny , różni się od innych domów tylko wysokością dachu. Jrdnem słowtm, Lizbona, na piet wszy rzut oka, może się wydać cudzoziemcowi potężnem i zamoźnem miastem, ale nigdy zająć go nie zdoła. Jest to trawestowany Neapol, Neapol bez ogrodów, bez Wezuwiuszu, bez wy6py Capri i Ischia, bez owych zachwycających wspaniałych, wiejskich posiadłości które otaczając go, jedne z nim całość stanowią W okolicach Lizbony tylko nowo wzniesiony pałac Ayuda zasługuje na uwagę. Zamek ten, na ćwierć mili od stolicy odległy, mógłby się nazwać prawdziwie pięknym, i nawet z gmachami Madrytu iść w zawody, gdyby był zupełnie wykończony. Teraz nawet należy oddać pochwałę jego lekkiej budowie i wzorowemu etylowi, (em wiece), że Portugalczycy w architekturze zwykle odznaczają się złym i dziwacznym smakiem. Pałac jest postawiony w czworobok a mimo swej szczupłości i białego koloru murów, przypomina nieco ponury i wspaniały Eskuryal. U stóp zamku lsźy miasteczko Ayuda, od którego, na wszystkie strony, rozciągają się jednostajne wzgórza, pokryte zbożem, i całą Lizbonę, ota tak nudnego widoku. Również i część miasta, leżąca na przeciwnym brzegu rzeki, ma ponurą i smętną postać; gdzieniegdzie tylko przy domkach wiejskich ukazują s>ę pojedyn - cze dr/ewa. W ogolę. W)brze2a są nizkie, piaszczyste i tylko jabność południowego nieba upiększa tak jednostajne widoki. Mimo swej wielkiej ludności Lizbona utraciła juź dawną Świetność. Razem z Brazylią postradała owe źródło życia i zamożności: zamorski handel; a jej przystań, w której do roku 1828 po 500 zawijało okrętów kupieckich, liczy ich teraz zaledwie trzydzieści * W owej trhwili stało na kotwicy kilkanaście staikow parowych angielskich, piękny 6 O - działowy okręt francuzki "D ry a d e; " a całą siłę zbrojną morską Portugalii, lego mocarstwa, co niegdyś w całym świecie słynęło żeglugą, reprezentował stary, rozbrojony, juź nieużyteczny okręt liniowy "D on Juan,« todzieź dwie czy trzy fregaty.
Dokończenie iv przyszłym numer
T III \ ViJasZLZENIE.
Folwark Z i e l a z n o, w powiecie Kościańskim położony, który do majętności Lubińskiej należał, ma być od S w. Jana r. nast. przez publiczną licytacyą przedany . Zawiera on 343 mórg. 49[Jpr.roli, 155» 8* >1 łąk, 15 118»' ogrodów, 305 35 M pastwiska, 119 124» boru, 2 >1 63. > )rzciniska, 5 M 88 >>; podwórza i pod budynkami, 38 u jezior i gruntu nie przydatnego,tlogółem 1058mórg. 157[jprętów, Termin licytacyi dnia 15. Grudnia r. b. 2 południa o godzinie 4tej w seesyonalnej izbie podpisanego oddziału Regencyi przed Panem Badzcą regencyjnym Bitter. Warunki kupna, opis folwarku, mapę i regestra bonitacyi przejrzeć można w inszej domanialnej registraturze. Chętni nabycia złożą kaucyą w summie 500 tal. gotowizną lub papierami pełen kurs mającemi. Poznań, dnia \%. Października 1837K role wsko- Pr uska Regencya.
Wydział dochodów stałych dóbr i lasów rządowych. OB W iEaZCZENiE, W dniu 14. Lipca r. b. między godziną 2gą i 3cią zrana znaleziono przez dwóch dozorców pogranicznych dziesięć sztuk świń pośrednich i czternaście sztuk prosiąt wyrosłych, które,jak siej domyśleć daje, z Polski przemycone zostały przy samem wejściu do boru Myjowickiego, położonego w powiecie Schildbergsfcim, 1 sprzedano takowe publicznie za Talarów 77, srebrnych groszy 27. Nieznajomi dotąd właściciele tychże świń wzywają się do udowodnienia prawa swego na zebraną kwotę, licytacyjną stosownie do $. Igo. Tit. 51. Cz. 1. Onfynacyi sądowej z lem nadmienieniem: że jeżeli się w przeciągu 40h tygodni od dnia tegoż rachując, w którym niniejsze obwieszczenie pierwszy raz umieszczone zostanie w dzienniku inteliigencyjnym, u Głównego urzędu celnego w Podzamczu, nikt nie zgłosi, summa wsporaniona na rzecz skarbu obrachowaną zostanie. Poznań, dnia 14. Września 1837.
Prowincyalny Dyrektor poborów.
d e l' E g rei. SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu.
Wydział I.
Dobra szlacheckie O b r a w powiecie Babimostskiin, przez Dyrekcyą Ziemstwa oszacowane na 129,187 tal. 23 sgr. 4 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznyrn i warunkami w Registraiurze, mają być dnia 15, Stycznia 1838przed południem o godzinie lotej w mIeJSCU zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Niewiadomi z pobytu wierzyciele realni, . . .
a mIanOWICIe: i) sukcessorowie Jungmanna, Adwokata Są« du Pokoju w Lesznie, 2) Karol Edward Tcmpelhof, a teraz sukcessorOWIe, 3) Hrabia Mikołaj Ferdynand Józef Burghausen, 4) sukcessorowie Hrabiny Henryetty z Riehthofów Pin to, 5) sukcessorowie zmarłego Generała Jerzego Fryderyka Karola Huenerbein, szczególnie wdowa tegoż Ulrika Wilhelmina z Knobelsdorf, i dzieci jego, jako to: Beata Wilhelmina Fryderyka Joanna, Henryk Karol Jerzy i Ulryka Eleonora, zapozywają się niniejszem publicznie. Poznań. dnia 24. Maia »837Ur. Raiał Obiezierski, dóbr R u s k o dziedzic, tamże pod Jarocinem zamieszkały, jako wykonawca testamentu niegdy Ur. Hieronima Jaraczewskiego w roku 1822, zmarłego, umyślił dwom legataryuszkom oddać do własnej ich dyspozycyi część pozostałości po Hieronimie J araczewskim, z której według postanowienia testamentu tegoż Ur. Hieronima J ara niężnych i długi pozostałości mobiliarnej mają być zaspokojone, legataryuszki zaś postanowiły podzielenie pomiędzy siebie funduszów im oddać się mających. Według analogii przepisów . 137. Ty t. 17. Części I, Powszechnego Prawa krajowego objętych, zawiadomiają się o tern nieznajomi kredytorowie majątku ruchomego po Hieronimie Oraczewskim pozostałego, gdyby jeszcze jakowi być mogli, i wzywają eię, aby o należnościach jakieby po Hieronimie Jaracztwskim jeszcze rr.ieć mogli, w przeciągu irzech miesięcy donieśli Ur. Ra. falowi Obiezierskiernu lub Radzcy sprawiedliwości Weissie der w Poznaniu, gdyż w razie późniejszej odezwy podobni kredytorowie bę dą zniewoleni trzymać się każdej l' galaryuszki osobno i w proporcyi udziału tejże z owych funduszów. Poznań, dnia 18. Października 1837
-4"
]I[ Wyprzedaż towarów złotych i srebrnych. H W skutek nastąpionej dnia iggo t. m. Y II śmierci męża mego, tutejszego obywatela :ij * i złotnika Jana Wilhelma Radeckiego y pozostałe zapasy różnych towarów zło tych i siebrnych w znacznie zniżonej ce nie wyprzedawać będę. - Proszę o ła skawą uwagę na uwiadomienie niniejsze H, owdowiała R a d e c k a , w rynku pod Nr. 90. y
T H III H H H H H. . . . . .11 - - · H U1L. ! llliIill1IIIIU....1111111.....I1
NOWO URZĄDZONA CUKIERNIA Antoniego Prevostego i Spółki na ulicy Frydery kowskiej Nr. 183. na dniu 23. t, m. otworzona, poleca swe wyroby cukiernicze, skład rozmaitych francuzkich , reńskich i węgierskich win, fabrykę likierów pojedynczych, dubeltowych i czokolady, przy umiarkowanych cenach i najrychlejszej usłudze. Przyjmuje także wszelkiego gatunku obstalunki, jako to: torty, od 15sgr. zacząwszy; rozmaite ciaeta, galarety winne, Cremes, marcepany, karmelki i piramidy do herbaty tańcującej. Poznań, dnia 28. Października 1837Ceny zboża w Berlinie,
.*
Dnia 23. Puździem. 1837.
L ą d e m : Pszenica i tal. 22 sgr. 6 fen.
i r tal. 20 sgr,; żyto 1 tal. ó sgr. i 1 tal. 5 egr.; jęczmień wielki 27 sgr. 6 fen.; jęczmień mały 2 9 SBf> 5 ,en» ' 2 6 SSf_ 3 fen.; owies 23 sgr.
9 len. i 20 sgr. y fen.; groch I tal. 15 egr.
i 1 tal. 5 sgr.; soczewica I (al. 15 sgr, i 1 tal. 10 sgr.
Wo d ą: Pszenica (biała) I tal. 27 sgr. 6 fen.
i i_ tal. 25 sgr. jako też I tal. 20 sgr.; żyto 1 tal. 7 sgr. 6 fen. i 1 tal. 6 sgr. 3 fen.; jęczmień wielki 28 sgr. 9 fen.; owies 23 sgr. g fen. i 21 sgr. 3 fen.; groch, pośledni, 1 lal. 7 sgr. 6 fen.
W Sobotę, dn. 21. Październ. 1837.
Kopa słomy 5 tal. 22 sgr. 6 fen. i A tal. 5 sgr.; cetnar siana I tal. 5 sgr. I ao sgr. 1 H . · ' · ' ........................ · " - H
· W niedziele, d. '29. Październ. 1837 roku« 1 bedą mie li kazanie
W ciągu tygodn» 011 d. 20. ai do 26. Październ 1837.
N azwy kościołów.
przed południem.
W kościele katedralnym X. W i k Laferski Tamże d. 1. Listopada - Kan. J dbczyński » »2.» - M ultyszewski W kościele farnym S. Ma ryi Magdaleny , Tamie d. 1. Listopada S. Wojciecha , , Bernardynów , (Parafia 8?,0 Marcina.) Franciszkanów. · (Parafia Sgo Rocha.) Dominikanów - Przeor Scholz W klaszt. sióstr miłosierdzia - Pr. Dyniewicz W ewangelickim S. Krzyża! <and. Borkenhagen Tamie d. 1. Listopada »Butzke W ewangelickim S. Piotra! » Dihrberg W kościele garnizonowymI » Winkler
- Mans. Zejland - Dz. Wróblewski - Pr , Urbanowicz - Prob. Kamieński
- Gward. Akolińskiurodziło się umarło ślub po południu. chło- dzie- płci pICI wzięło j pców. wcząt. mesk. zeńsk. par. A AA Ulm 2 6 11 , *
- l 2 3 8 l - 3 l 2 2 3 - 2 2 3 9 l - - l - - - Kand, Meissner 3 a 5 7 3 » I » Nebe - - - 1 - - I » Bauer - l 5 1 - 2 O g olen i l 11 26 I 37 I 12 l 'J 1
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.10.28 Nr253 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.