G
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.11.28 Nr279
Czas czytania: ok. 10 min.Wielkiego mm
ZNA
Xię stwa
.Y
NSKIEGO
Nakładem Drukarni Nadwornej Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannomhi.
JI#279. - We Wtorek dnia 28. Listopada 1837.
Wiadomości krajowe.
Z Berlina, dnia 26. Listopada.
N. Pan Ujtzał się w konieczności usunięcia Arcybiskupa kolońskiego, Klemensa Aug u s t a Barona D r o s t e z u V i s c h e r i n g , od urzędowania jego. Wkrótce po wyniesieniu ewoidm na godność Arcypasterza zaczai Baron Droste połączone a tera dostojeństwem czynności odbywać w sposób, który wbrew się sprzeciwia zasadom r*ądu monarchicznego, i od żadnego Biskupa w żadnym kraju niemieckim użytym nie b\ł. N. Pan postępowania takowego tern mniej eię był powinien spodziewać, ile że gorliwe miał zawsze staranie o podźwignienie w prowincyach nadreńskich podupadłego za przeszłego panowania kościoła katolickiego w sposób przez wszystkich wyznawców tej wiary z wdzięcznością uznany i ze strony władzy wiern.e i troskliwie z surniennem zachowaniem warunków konkordatu wykonywany, oraz ze względu na pieczołowitość Swoje o za* kłady wychowania i kształcenia mieszkańców równie jak duchownych katolickich. B*,ło więc naj świętszym Arcybiskupa obowiązkiem, równie i z swojej strony wszelkiego dołożyć Starania, aby ustalające się coraz pomyślniej od lat 10 stosunki między władzą rządu i kościoła katolickiego coraz bardziej utwierdzać. Wszakże zamiast coby miał powinnościom tyirf, do których się piśmiennćm oświadczeniem, poprzedzającem wybór jego, uroczyście zobowiązał, zadość czynić, naruszał zuchwale prawa kraju, nie uznawał władzy królewskiej i uspokojone już stosunki groźnie za* wichrzył. Czynione nasamprzód przez najwyższą władzę państwa a potem za rozkazem N, Pana powtórzone usiłowania, aby Arcybiskupa drogą przyjazną względem obrębu działania jego oświecić, równie były nadaremne, jak przestrogi względem ekutkow z ciągłego oporu jego przeciw ustawom rządowym wyniknąć muszących; Arcybiskup trwał w swoich twierdze« niach i czynach, co większa, usiłował nawet umysły przeciw rządowi podburzać, Ale nawet i wśród ukich okoliczności N. Pan ze względu na zachodzące z stolicą Papieską przy. jaoelskie stosunki surowości praw przeciw Arcybiskupowi użyć nie chciał. Aby jednak prawa korony zabezpieczyć, tok adminisuacyi tak ważnej odnogi spraw wewnętrznych od nieładu ochronić, nadewszystko jednak aby spokojność i jedność poddanych Pruskich, których uszczęśliwieniu N. Król błogosławione życie swoje poświęca, utwierdzić, nie pozostawał N. Panu inny wybór, jak przynajmniej wykonywaniu urzędowych czynności dzie koniec położyć. W tym celu N. Pan z boleścią i tylko znie-, wolony ostateczną koniecznością na mocy Najwyższego postanowienia z d. 15. b. m. wykonanie środku tego naczelnemu Prezesowi prowincyi Nadreńskich, Bodtlschwing poruczyć raczył, któremu strzelenie praw Królewskich circa sacra polecono. Miał on więc nasamprzód w odbytej z stosowną uroczystością konferencyi i w obecności znakomitych, na obrząd ten wezwanych świadków Prałatowi na mocy rzeczonego Najwyższego postanowienia, podać pytanie, czyby w dawniejszych swoich oświadczeniach wytrwać zamyślał; w tym zaś razie obwieścić, ii na urzędowanie jego i dal. szy pobyt w dyjecezyi Kolońskiej N. Pan żadną miarą zezwolić nie może; pozwala mu wszelako zewnątrz tej dyjecezyi, w rodzinnej jego prowincyi, Westfalii, polubowne sobie obrać miejsce pobytu, skąd mu do Rzymu udać się nie zabroniono, jeżeliby tylko, końcem uchylenia dotychczasowego zamieszania, przyrzekł, że żadnej służby kościelnej odprawiać nie będzie; gdyby jednak przerzeczenia tego dać nie chciał, N. Pan ze względu na spokojnosć poddanych swoich, miasto Minden na miejsce pobytu dlań wyznaczy, rząd zaś do niezwłocznej podróży jego tamże potrzebne poczyni przygotowania. Naczelny Preaes d. 20. m. b, spełnił powierzoną sobie missyą; Arcybiskup przy swoich oświadczeniach obstawal i nawet przyrzeczenia wspomnianego dać nie chciał. Spowodowano go więc już dnia tego wieczorem do wyjazdu do Minden. Władzom tamecznym polecono, aby mu wszelkie osobie jego należące się względy wyświadczali i osobistej wolności jego nie ograniczali, na to tylko uważając, aby żadnej nie odprawiał czynności kościelnej. Kapituła Metropolitalna, której zawiadomienie stolicy papiezkiej o tern zdarzeniu polecono, W dniu wspomnianym (20. m, b) przyjęła na się obowiązki dotychczasowego zawiadywania Archidyjecezyą kolońską; zaś Naczelny Prezes prowincyi obwieścił równocześnie w dzienniku urzędowym zdarzony wypadek i list Ministra spraw duchownych, Barona Altensteina, z d. 15. m. h, do publicznej podał wiadomości. (Treść listu tego umieści Redakcya Gaz. Poznańskiej w następnym numerze.)
N!!VfHM(HMiVUjV
Wiadolllości zagraniczne.
F 2 a n c y a, Z P a ry ż a, dnia 16. Listopada.
Dziennik handlowy umieścił pod napisem: Wnioski Be ja tuni skiego , następu
13S4jący artykuł: Wspomnieliśmy ju2 dawnie} o niektórych wnioskach z strony Beja tuniekiego, pragnącego zatrzymać dla siebie Konstantyn«,. Listy nadesłane do Tulonu korwetą tuniską donoszą, że młody Bej istotnie zamierza zarządzać Konstantyna na rzecz Francyi, Część wybranych podatków od mieszkańców chce wnosić co rok do skarbu francuzkiego; zaręcza bezpieczeństwo pod każdym względem dla Francuzów osiadających w Konstantynie lub zwiedzających miasto to w interessach handlowych; zobowięzuje się wspierać Europejczyków w wszystkich rzeczach dotyczących się handlu, rolnictwa i przemysłu; nareszcie chce utrzymywać swoim kosztem załogi łrancuzkie zostawione w Konstantynie i innych portach tej prowincyi. Z tętni saraemi wnioskami uda« wał się już zmarły ojciec teraźniejszego Beja do Marszalka Clauzela i ofiarował mu kilka milionów, jeżeli się życzenia jego spełnią. Nadmienić tu jeszcze wypada, że Bej nietylkoby chciał prowincyą całą zarządzać, ale nadto i w portach handel sobie przywłaszczyć, a tak Francuzi byliby tylko żołnierzami na żołdzie Beja w prowincyi konstantyńskićj. Planu takowego nie chciano przyjąć w chwili, gdyśmy się ledwo w Bonie usadowili; rem mniej więc teraz spodziewać się tego można, gdyśmy Konstatitynę posiedli i związki naeae z tętn miastem zabezpieczyli. Byłoby to albo« wiem niedorzecznie; gdybyśmy się teraz do wniosków Beja przychylić mieli. Niechaj przestanie na lem, :e interesem jest naazym zostawić go pod naszą opieką w jego własnym kraju. Wiemy bardzo dobrze, że wielki krzyk powstanie przeciw summom potrze« bnym na utrzymanie systematu obsadzenia Afiyki,- a dzienniki ministeryalne już teraz aię cieszą z tarapaty, w jakiej się opozycya znajdować będzie, gdy swoje oszczędnością tchną* ce widoki popierać zechce. Przecież kloppt ten nie tak wielki będzie, ponieważ prawdziwa oszczędność zasadza »ię na użytecznem użyciu pieniędzy,
Z dnia 17. Listopada.
Generał Margrabia Bross3rd przybył w istocie przed kilku dniami do Paryża. Odwiedził on Generała Pajula i Ministra wojny,- ale ostatni z nich oświadczył m u, żeby stolicę niezwłocznie opuścił 1 do Perpignanu się udał, gdzie się zebrał Sąd wojenny, mający w sprawie jego zawyrokować. Podług listu z Perpignanu, umieszczonego w Gazette des Trib u n a ux, obwiniają Generała tego o następujące przekroczenia: 1) zdzierstwo; 2) kuszenie się o przekupienie urzędników królewskich; 3) mieszanie się do rzeczy, od których Generał jako urzędnik państwa dalekim miegzkańców przeciw władzy królewskiej. Czytamy W jednym z tutejszych dzienników! Pan Guizot przybył do Paryża i odbył już kilka* Obrad z swymi politycznymi przyjaciółmi, i to niezawodnie W celu porozumienia się z nimi względem brania się na następnem pO» siedzeniu Izb. Wnoszą, że Pan Guizot nie chce się wcale ubiegać o dostojeństwo Prezesa Izby deputowanych i W ciągu posiedzenia Izb neutralnym będzie. Czytamy W jednej gazecie miasta Bordeaux: W przystani naszej wydarzył się wczoraj przypadek godzien zaiste czasów barbarzyńskich: Podrzędny sternik amerykańskiego okrętu stojącego tutaj na kotwicy, chcąc ukarać swego kucharza, związał mu ręce i uwiesił u głównego masztu. N a krzyk tego nieszczęśliwego mnóstwo zebrało się ludzi na brzegu morskiem. Kilku młodzieńców udało się na łódź w zamiarze niesienia mu pomocy; dwóch z nich jui eię dostało na drabinę okrętową, gdy wtem ludzie okrętowi linę odcięli; jeden z nich wpadł w wodę i utonął, a drugi spadł na czółno i pokaleczył się. Oburzony lud tym widokiem rzucił się tłumem na okręt i tylko wmieszanie się siły zbrojnej wstrzymało smutne ekuiii. Uwolniony z męką kucharz został do mieszka tiią"'Jylaira zaprowadzony i lekarzowi oddany. Młodzieniec, który utonął, liczną utrzymywał rodzinę. Zal ojca, który właśnie w chwili wydobycia syna z wody przybył, zwiększył tern bardziej oburzenie ludu. Zapewniają, że podrzędnego sternika uwiężą i całą tę sprawę królewskiemu Prokuratorowi oddadzą. Na pok-ładiie okrętu ustawiono straż dla zapobieżenia dalszemu nitładowi. Z dnia l 8- Listopada.
R o n s t y t u c yo n i s t a obejmuje następujące pismo z Oranu z dn. J. m. b : "General- 1'0 ruczuik Liugeaud dowiedział się dn. 23. z. m, w Mosraganem, że Pułkownik Mcnonville, z missyą do Abdel Kadt-ra wysłany, się za strzelił. Po potwierdzeniu tej wiadomości, wyprawił Generał Rugtaud Pana Maussion, Szefa sztabu głównego, z Arzew do Maskary, aby bliższych o tern zasmucającćni zdarzeniu zasięgnąć wiadomości. - Wiadomo, że Pan Menonv.lle, nim eię do Emira udał, innego chciał mitć tłumacza. Nie mogąc dopiąć zamiaru swego, z dawnitlszym tłumaczem wyjechał. Wszystko dorozurrnewać się każe, że Pan Menonville, mając wiele nieprzyjemności z tym tłumaczem, najprzód jego a potem sie bie.zastrzelił. - Czekamy obecnie z niecierpliwością raportu Pana Maussion; inne osoby twierdzą, iż go już do Paryża odesłano. - D« pis. Rozchodzi się pogłoska, że sprawy
nasze w Maskarze źle soją; głoszą o niesnaskach i rożnych nieporozumieniach. Władza okazuje niejaką obawę." JI f. g J i a.
Z Londynu, dnia 17. Listopada.
Dzienniki ministeryalne bardzo się cieszą, ie Pan Abercromby prawie jednomyślnie na nowo mówcą Izby niższej obrany został. Mornin g Chronicie poczytuje to za wielki tryumf dla swego stronnictwa, które stojąc obecnie u str ru rządu może miłego sobie mówcę bez wszelkiego sprzeciwiania s ę mianować, podczas gdy Torysowie w podobnćrn położeniu 1835- roku tego uczynić nie mogli, M orn i n g P o s t sądzi przeciwnie, że łaiwoby T 0rysowie byli mogli sprzeciwić się temu wyborowi, gdy by tylko byli chcieli, lecz Sir R. Peel zrzekł się w zaszczytny dla niego sposób wszelkiej osobistei opozycyi. I ministeryalny Ku» r y e r także li tylkj) wpływowi Sir R. Peela wy; bór Pana Abercrpmbiego przypisuje, bo ten właśnie odwiódł Torysów od zamiaru sprzeciwiania s ę temu wyborowi. Dla tego teź Sir R. Peel przyspieszy! swój powrót do kraju z obawy, aby sironnictwo jego powodowane może lekkomyślnością klęski nie poniosło. Kur y e r chwali równocześnie rtformerów, że się tak hcznie w Izbie niższej zebrali, choć już na kilka dni pierw wiedzieli, że się Torysowie opierać nie będą. Z tego wnioskuje zarazem ten dzennik, że całe przyszłe posiedzenie pomyślnie się odbędzie, i że reformt rowie licznie 8'ę takie na obrady nad adresem zbiorą, ile za opozjeya zapewne poprawkę jaką wniesie.
Rozmaite wiadomości.
S c e n y z o b o z u A b d e l - K a d r a ; przez Df fr a n c e, Porucznika marynarki irancuzkićj. (Dalszyetag.) Abdel Kader imał tę matą próżność, że ile razy około mnie pi zajeżdżał, zawsze lubił popisywać się ze zręt zoością, a przepyszny rumak rżał l podkową rył ziemię, rzucając się dumnie i wspaniale, kierowajiy biegli} ręką swego pana, kloty uradowany, pomimowolnym uśmiechem jdawał się mnie zapytywać: "Cjyliź nie jfS'em drieinytr jeżdzcem?" W myśli odpowiadał» m, "kochany Panie Emirze, kto wir, czy wyglądałbyś tak piękne na annieIskiem siodle." Po skończeniu tych zabaw wojennych powracałem zamyślony do namiotu, a daleki od wierzenia pogłoskom, jakie Abdel- Kader rozniósł, zastanawiałem się tylko nbd tern wezystkiem, czego od trzech dni byłem świadkiem; gdy niespodzianie c,los Ben Fukalsa wyrwał mnie z dumania. "Stoczono bitwę przyTlemencen" izekl, "wyznawcy Pro nich do niewoli zabrali, ci lada chwila mają być przed Sułtana przyprowadzeni; bjdsiea« się znajdował 'w liczncm towarzystwie." - "Odczasu jak tu jestem" odpowiedziałem "mia lem sposobność dobrze poznać wasze podstępy i fałsze; mówisz mi, źe Francuzi zostali pobici i źe Arabowie zdobyli Tlemecen, Czy nie przypominasz sobie Benfaku, źe gdyśmy obozowali wTekedemta upewniłeś mnie o zajęciu Bony prrez Achmeda Beja Konstantyny ; wtenczas działa na reducie pod Tekedemta chrapliwym rykiem głosiły przez cały dzień owe świetne «wycięztwo, które sprzymierzeniec twojego Pana rniał odnieść. Powiedz źe leraz, kto miał w posiadaniu Bonę: Bej Konstantyny, czy francuzki General; powiesz, źe cię oszukano, jestto najlepsza odpowiedź, jaką mi dać możesz. Wczoraj uwiedziono cię wiadomością o śmierci Króla Francuzów, dziś znowu dajesz się zwodzić mylną wieścią o zajęciu Tlemecen przez Arabów." "W krotce zobaczysz psie cbrześciańaki kto ma słuszność: niewolnicy przybędą niezadługo ," - Powróciłem do mego towarzysza Meurice, etan jego zdrowia codzien s ę pogorszał. Starałem się tarciem rozgrzać jego poranione ciało i zlodowaciałe nogi. Chcąc uśmierzyć dokuczający mu ból głowy, przykładałem zmoczone ręce do rozpalonego czoła. Jeszcze tym byłem zajęty, gdy nagie Ben faka wszedł do namiotu z tryumfującą twarzą? "Cho dź" zawołał "Ara» bowie przyprowadzili S ułtanowi chi Zf ściańskich niewolników z pod flemecen." N ie odpowiedziawszy ani słowa, wybiegłem z namiotu i ujrzałem dwóch nieszczęśliwych żołnierzy, prawie nagich, bez obuwia. Arabowie pędzili ich przed sobą kijmi, jak rzeźmcy woły. W chwi. Ii, gdy Abdel-Kadera uwiadomiono o przybyciu niewolników, chciałem się do nich zbliżyć w celu uczynienia niektórych pytań; lecz zostałem odepchnięty, i tylko oddalając się, wi« działem jak wchodzili do namiotu Sułtana. Właśnie, gdy to opowiadałem Meuryeiwi, obaj niewolnicy zostali wprowadzeni do naszego namiotu przez Bin-faka, który ich odzieżą obdarzył. Zapytani przt ze mnie zkąd przybywają? odpowiedzieli, źe są z pod Tlemecen, i źe należeli do tameczne) załogi. "Więc pod Tlemecen zaszła bitwa" rzekłem. »Bynajmniej Panie" odrzekł jeden »oto wyszliśmy oba szukać pożywienia; wokoło miasta było dość drzew owocowych, przysunąwszy się więc z nienacka, narwaliśmy sporo, już chcemy się oddalać, gdy nagle zostajemy otoczeni przez Beduinów, którzy nas jak skowronków chwytają. Mówią, ie Abdel Kader chce, aby jego żołnierze najwięcej żywcem brali w niewolą,dla tego więc jedynie mamy jeszcze głowy na karku; lecz za to nielitościwie się Z nami obeszli, okładając nas kijmi przez całą drogę. Jeżeli Panie będziesz pisał do naszego Gubernatora, nie zapomnij zamieścić kilka słów o mnie i moim koledze, bo Bóg widzi, że tu nam nie najlepiej." Zapewniłem .obu biedaków o T 0jem współczuciu, i jeszcze tego samego wie* czora, pomówiwszy o tern z Abdel Kaderem, napisałem do Generała Rapatel, prosząc, aby w zamian za nich, przysłał sześciu wziętych do niewoli Arabów. Moi nowi współtowarzysze zapomnieli wkrótce o własnej niedoli, pielęgnując razem ze mną słabego Meurice, rozcierali jego zirnne ciało, własną odzież darli na kawały, które moczyli w wodzie i przykładali na rozognione skronią, co najwięcej pomagało. (Dokończenie nastąpi)
Wstępując w ślady ś. p. ojca mego, zakładam z dniem i. Grudnia r. b. szkołę tańca.. Przysposobiwszy się w tym zawodzie u najznakomitszych metrów baletu berlińskiego i szkoły paryzkiej, pochlebiam sobie ii choć w części cieszyć eię będę względami, jakierni Piześwietna Publiczność ojca mego zaszczycać raczyła. O n u f r y R o c h a c K i. Ulica Wodna Nr. J80. teraz ai.
Kurs papierów i pieniędzy giełdy Berlińskiej
Dnia 25. Listopada 18.j7
Stopa p,C.
N apr kurani papie- goto
4 l in Ais. * \ 4 1 lMJ} · 10 l '\ 641 h 'If 1021 1Ę 1021
Obligi długu państwa .
Pr. ang. obligacje 1830. .
Obligi prerniow handlu morsk Obligi Kurmarchii z bież. ku Obligi tymtz. Nowej Marchii d Berlińskie obligacye miejskie Królewieckie dito Elblągskie dito Gdańskie dito w T, Zachodnio - Pr. listy zastawne' 4 Listy zast- W, X. Poznańskiego. 1 4 W s' hodnio - Pr, listy zastawne 4 Pomorskie dito 4 Kur- i N owomarcłi. dito 4 dito dito dito 3i Szląskie dito 4 ObI. zaległ, kap, iprC. Kur- i No vre) - Marchii Złoto a l marco , , , N owe d u k a t y . . . t I Frydrychsdory I » Inne monety złote po 5 talarów ' Disconto «,» , 4 4 4 4
Mi
L
4Il, 104i Mi 1041 105f
104] -
104>i 2151 fl 13/\ 3gĘ
13,'a 12f 4
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1837.11.28 Nr279 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.