GAZE
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.04.25 Nr96
Czas czytania: ok. 10 min.Wielkiego
NAN
TA
Xię stwa
SKI EGO
Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A, Wannowshi.
JW%.
W Srodę dnia 25. Kwietnia 1838.
Wiadoll1ości zagranIczne.
F 2 a n c y u.
Z P ary ż a, dma 16. Kwietnia.
Dziś rozpoczynają się w Izbie Deputowanych obrady nad wnioskiem Pana Ciouina względem redukryi renty, a dzienniki wczorajsze korzystały jeszcze 2 ostatnich chwil, aby z głębokiem westchnieniem wszystko wynurzyć, co im jeszcze w tej mierze na sercu ciążyło. Szefowie różnorodnych stronnictw wydali swoje ostateczne przepisy i przygotowali wszystko do stanowcze] walki. Zresztą dzienniki ministeryalne dośŁ wyraźnie dają do zrozumienia, że bardzo wątpią o zwycięstwie Ministrów w Izbie Deputowanych, Używają wprawdzie wszelkich sztuk wymowy końcem przeciągnięcia na swoje, stronę wahających eię jeszcze deputowanych, ale już się gotują na drugą wyprawki gdyby pierwsza niepomyślnie wyp3Śdi miała. Dziennik sporów, stojący na czele antikonwersyonistów, oświadcza bez ogródki, że się po Izbie Deputowanych pod względem'pytania renty mało, albo raczej niczego nie spodziewa, afe w Izbie Parów upatruje zaporę, Jttóra się zgubnemu tokowi redukcyi skutecznie oprzeć potrafi, Już raz, powiada ten dziennik, nietyłko sobie Izba Parów przez swój opór przeciw temu za gubnemu środkowi wieJką. zasługę zjednała,
ale także i wielkiej popularności nabyła, i teraz takie da znowu Izba Parów niezawodne du? lody, ie jest jedną 2 najużyitczniejasysli sprężyn w machinie reprezentacyjnej. Jeżeli dziennik ten odwołuje się do oj)oru Dby Parów przy podobnej sposobności i eo nabytej tym sposobem popularności, zdaje się ttn tak ostrożny inną rażą organ rninisteryainy zapominać, jaka jeet różnica między rokiem f824. a 1&3SJ. Wtedy to bowiem Villele, niezawodnie jeden z największych finans'atow, jakich Francya kiedyżkołwiek posiadała, i którego powagę w następnych czasach wszysikie stronnictwa uznały, pierwszy pytanie redukcyi wznowił. Przedmiot był podówczas całkiem nowy, kredyt publiczny mniej więcej się wahał, a co najwa£niejs«tgo, duch opozycyi tak był silny i systematyczny w narodzie, że naj. uiyteczniejsze nawet środki, przez Villela wnoszone, na opór natrafiały. Villele wniósł bezsprzecznie redukcyą renty z wewnętrznego przekonania o użytku tejże; nie opierał mu się wtedy iaden wyższy wpływ i Izba Deputowanych znaczną większością głosów wniosek jego przyjęła. Ta ostatnia okoliczność zaszkodziła mu w tak nazwanej opinii publicznej, która podówczas, więcej niż teraz, od kilku dzienników kierowana była, a te we wszystfciem, co tylko liczba trzystu (tai nazywano większość pod Miniateryum v.llelow dla lego takie przekona nie upowszechnić chciały, że Ministei yum zamyśla euro oszczędzonych użyć na korzyśćemigrantow. Co więcej, op ozycya wtedy do i ego posunęła eięeiop nia, że Villela obwiniała, jakoby tylko w zamiarze zniszczenia kilku bankierów a podniesienia i zbogacenia kilku innych środek un przedsiębrał. Gdy więc Izba Parów, reprezentująca jeszcze wówczas bogac'wo kraju, i członkowie tejże byliby najwięcej przez plan redukcyi ucierpieli, i dla tego eię wnioskowi Villela opierali, wyjedna! jej istotnie czyn ten chwilową popularność, - popularność, która się bardzo nietrwałą być okazała, i którejby sumienny dziennik dostojnej Izby nie powinien za pobudkę albo nawet za cel uważać. Lecz pominąwszy to, powstałoby pytanie, czyliby Izba Parów z 1838- r. wstępując w ślady swej dziedzicznej jeszcze koleżanki z 1824, roku zjednała sobie wśród obecnych okoliczności podobną popularność? Redukcya renty - nie wchodząc w to, czy j*st słuszna i użyteczna, okazuje się w oczach większej części kolegiów obiorczych jako odpowiednia potrzebom czasu; wszystk;f wpływy, które się jej opierały, wywołane były przez interes osobisty, i Izba Parów mogłaby istotnie chwilowe urzeczywistnienie planu tego wstrzymać, ale natomiast inneby niedogodności wywołała, któreby z 0wem opóźnieniem w żadnym stosunku nie zostawały. We l u przeto także sądzi, że Dziennik sporów uważa odezwę do Izby Parów za ostatni środek, aby na bojaźbwe umysły w Izbie Deputowanych przez wznieceni' oba» y przed ścieraniem się wpływ wywierać i dla tego spodziewać eię należy, że, skoro Izba Deputowanych plan redukcyi przyj mie, ow ostrożny dziennik pierwszy Izbę Pa rów od myśli oporu przeciw tak uzy t e c z n emu środkowi odwodzić będzie. A n g l i a.
Z L o n d y n u, dnia 13. Kwietnia.
Nauiowsze północno amerykańskie g a z e t y zawierają koreBpondencyą między Panami Forsythem , Sekretarzem Stanu Stanów Zjednoczonych, a Fox. m, Posłem angielskim w Washingtonie, względem zabrania okrętu "Caroline." P'erwezy z nich uważa kiok takowy za napaść, nieusprawiedliwioną przez wykład Sir Francis Reda, i powiada, że po zuptłntm wysłuchaniu świadków zaźahnie Z tego powodu do rzJ\du angielskiego zaniosą i wynagrodzenia żądać będą. Pan Forsyth twietdzi, że rząd jego chwycił się szybkich i najmniejszych środków w celu zapobieżenia (rażdemti wmtszauiu się do walki z strony mieszkaruow płńsiw pogranicznych, ale spa
lenie okrętu parowego "Caroline« sprzeClWla'o się tym zamiarom. Kur y e r przecież bynajmniej nie wątpi o załatwieniu lej sprawy w dobry sposób, i wojnę między Anglią a Stanami Zjednoczonerni za rzecz niepodobną poczytuje, chociaż dzienniki torysowskie inaczej sądzą i obydwa narody rozjątrzyć na siebie pragną. Ze rządowi amerykańskiemu służy prawo zażądania w tej mierze wyjaśnień od rządu angielskiego, temu bynajmniej nie przeczy, ale z równą pewnością sądzi, że 8'<; rząd amerykański o zupełnej słuszności kroku takowego przekona, gdy i najznakomitsi członkowie kongressu amerykańskiego i najcelniej - sze dzienniki amerykańskie zdanie takowe podzielają. Zresztą i na lo jeszcze zwraca K uryer uwagę, że, gdyby jeszcze do większych nieporozumi« ń między temi dwoma państwami przyjść miało, niktby nieporozumień tych lepiej załatwić nie potrafił jak nowy Generalny Gubernator Kanady, Lord Durham; poselstwo jego bowiem do Petersburga pewną jest w tej mierze rękojmią, chociaż dzienniki torysowskie, rozgniewane o powierzenie mu tego urzędu, odmawiają mu znajomości sztuki wojskowej. Do Londynu ma niezadługo przybyć Pan B. C. Roward, teraźniejszy członek kongressu z Maryland, który obejmie urzędowarne Posła Stanów Zjednoczonych w miejsce Pana Stephensona, który otrzyma wydział marynarki, J\ Podług wiadomość 2 Chin, z dn. ai. Grudnia, wszelki handel zagraniczny z tern Państwem ustał. Władze chińskie w Kanton odrzuciły przełożenia Rządu W. Brytanii i Intendent generalny P. Charles Elliot wydał do kupców angielsk.cli okólnik, w którym ostrzega, iż wszelka kornmunikarva między nim a Rlądzcą Kantonu ustała i wzywa kupców iżby przedstawili dokładne wyrachowanie strat swoich dla przełożenia ich rządowi angielskiemu. B e 19 i a.
Z L e o d y jur n, d. 13 Kwietnia.
Odkąd z jednej strony usiały kazania misyonarekie w kościele ŚW. Katarzyny, 3 z drugiej strony wystawienie "Świętoszka" Moliera na scenie zakazano, nie zakłócono tu więcej spokojności i porządku. Dowiadujemy się teraz, że nasza Rada miejska już postanowiła, gdyby kazania w kościele Św. Katarzyny nowe zaburzenia wywołać miały, zamknąć takowy na swoje własną odpowiedzialność. Gdy się Gubernator, Pan van derStten, o takowem postanowieniu dowiedział, zawiadomił zaraz o niem Bibkupa Bommela, a ten nie chcąc dopuścić wdawania się magistratu, sam na czas pewny kazań takowych zakazał. Dzienniki nasze wykazują zresztą, że Biskup namurski cal bowiem Jezuici francuscy pod nazwiskiem redemlorystow wystąpili, i do Biskupstwa jego w celu miewania kazań misyonarskich wkroczyli, napisał de Banet, Biskup namurski, do całego duchowieństwa dyecezyi swoje): "Strzeżcie się fałszywych proroków, którzy do was przychodzą w postaci baranków, ale co do czynów swoich iatotnemi są wilkami." D z i e n n i k i b e l g ij s k i e mówią, o nowym protokóle konferencyi londyńskiej, ułożonym przez Posła austryackiego, Xiecia Esterhazego, ale który wtedy dopiero ma być publicznie ogłoszony, skoro "wszystkie, w konferencji londyńskiej udział mające mocarstwa, do niego bię przychylą. JI u s t 2 Y a.
Z P r a g i, dnia 14. Kwietnia.
(Nekrolog.) - Jak już donieśliśmy, umarł d. 26. Marca, tknięty apoplexyja, X ążę/\ Ar cybiskup praski, kawaler wielkiego krzyża c. k. orderu Leopolda, Pr>mas Królestwa Czeskiego, Andrzej A lo i z y Hrabia Skarbek 2 P o e ł a w i c A n k w i c z , Archidyectzyja praska utraciła w nim pobożnego i pełnego zasługi Arcypasterza, który życie swoje w naj zupelniejszem znaczeniu tego wyrazu religii poświęcał 1 wysoką godność swoje z besprzy kładną piastował sprawiedliwością. U rodził się w Krakowie d. 23. Czerwca 1775, r. 1804 uiończył filozofia a r. 1806 teoiogiję w Wiedniu, i d. r. Wiześnia 1810 otrzymał poświęcenie kapłańskie z rąk wiedeńskiego Xiecia Arcybiskupa, Hrabiego Hohenwarth. Zaraz potem kanonikiem ołdrnunieckim (Canonicus regius) manowany, jako tenże ii.stalowany był uroczyście dn. 26. Grudnia r. 1810, lecz dopiero r, 1313 stolicę otrzymał. Wyszczególniał się działalnością jako dyrektor wydziału teologicznego i' xiążęco arcybiskupiego seminaryiurn w Ołomuńcu. Wszelką staranność ewoję poświęcał kształceniu uczniów, sposobiących się do duchownego stanu, wspierał ich radą i uczynkiem. J. C. K. Mość Cesarz Franciszek I. wyniósł go na Arcybiskupstwo lwowskie r. 1814. Hrabia Ankwicz sprawował tę godność z taką goiliwością, że od najdostojniejszego Monarchy r. 183 0 wielki krzyż orderu Leopolda a roku J834 Arc)biskupstwo praskie otrzymał. Tu dostąpił tego wysokiego szczęścia, ze przy zdarzonej r. 1836 koronacyi Ich C, K, Mości Cesarza Feidynanda I. i Ce sarzowej Maryi Anny, pełrnł urząd jako kon sekrator, a później Arcyx ęźn czkę Teresę (córkę bohaterskiego Arcyxiecia Karola, te raźniejszą Królowę Oboje] Sycylii) na Ksienię zakonu dam szlacheckich na zamku praskim instalował. Zmarły w testamencie swoimmianowała siostrę swoje Krystynę, teraźniejszą. Hrabinę Żeleńską, uniwersalną spadkobierczynią i rozporządził, ażeby z majątku jego wszystkie długi jtgo ojca spłacone zostały.
Rozll1aite wiadoll1ości.
K a p r y s y k o b i e c e . (Tad, Bulgarina.) (Dokończenie. ) A całe nieszczęście, że na innego oczkiem rzuciła, do innego się uśmiechnęła, z innym mówiła. H a! to okropnie - to rzecz do rozpaczy! Taka zniewaga zemsty żąda. Bieżymy do innej p>ękności i staramy się, mimo ran w sercu, okazać się tkliwymi, kochania godnymi, a nawet namięmie kochającymi; ale coż się dzieje, oro rwracamy wzrok za siebie i czytamy w oczach kochanki - wyrzuty, a na jej ustach - słodkie zaproszenie I wszystko już zapomniane! 1 znowu jesteśmy uradowani i zachwyceni! Podczas letniego, cichego wieczora przechadzamy się z kochanką po ogrodzie; dusza pragnąca czułych wylań, serce otwarte radości; ale kochanka wzdycha, zaduma sępi jej lica, a w źrenicach błyszczą łzy. Słucha roztargniona, odpowiada poł-dźwiękami - oddala się i - zostawia cię sam na sarn r księżycem! O przeklęte kaprysy! Lfcisz do dom u, piszesz list rozpaczający, i - odbietasz nań tak słodką odpowiedź, żeś gotów na nowo tysiąc takich kaprysów przecierpieć. N akoniec juźeśmy ożenieni. A! winszujemy! Zona ubostwiona, i ani wątpienia, źe kocha swego męża. Tymczasem albo jego nie ma cały dzień w dom u, albo żona się nie pokazuje i siedzi · jrzez dlień cały w swym pokoju, skarżąc się na migrenę i ból nerwów. Czasem widać małżeństwo w powozie; on wyziera lewem, ona prawem oknem. W towarzystwie zdarza się epostrzedz nie raz, źe mąż ani razu nie zwróci się ku żonie, i przymila się jakiejś odkwitlej kokietce, podczas gdy żona, uśmiechając się, słucha andronów jakiegoś modnisia, N akoniec przychodzi do tego, źe mąż pozwala sob e skarżyć się niekiedy przed zaufanym przyjacielem na żonę swoje: "Luba, dobra jak anioł, ale ma kaprysy..." I już stare Weelalki i litościwe kurny żałują biednych małżonków. - Słychać nawet o nieszczęśliwem pożyciu: Ale tak rnowt tylko głupota, nip poświęcona w rajnie prawdziwej i szczerej miłości. Tak mówią zawistnp kapłanki, chcące być sułtankarni miłości. Ale proszę rni powiedzieć na sumienie czy może być coś słodszego w świecie, nad pojednanie po rhwilowym kaprysie? nad łzy przebaczenia, nad uśmiech zapomnianych u raz? Raźno ulatuje ognista miłość, ale w czne, niezatarte po eobie ślady. Temi ślady są wspomnienia. One jedyne rozweselają nasz żywot nudny, materyjalny, jednostajny. Lecz podług ustaw natury, te tylko wspomnienia są dla nas dobroczynne, w których z nieprzyjemnością przyjemność się miesza. W tedy tylko możemy się nastadzać wspomnieniami swej miłości, kiedyśmy zaznali kaprysów. J estto rzecz dziwaczna, ale prawdziwa. Wszystko w świecie ma swój czas; widofc, miara i waga raają swe granice. Ładnym, przyjemnym dziewczętom kaprysy pozwolone do pierwszego zmarszczka, a ładnym, przyjemnym kobietom - do pierwszego dziecięcia. Pierwszym stają się kaprysy na dal szkodliwemi - drugim już niepotrzebne. Czułość macierzyńska zajmuje teraz wszystkie próżne zakątki miłości małżeńskiej, które wprzódy dla równowagi wypadało wypełniać kaprysami. Co się dotyczę formy kaprysów, są one tylko w pantomimie wdziękiem; podobne do tańców panny Taglioni. Każcież jej śród tańca śpiewać albo mówić - a już po uro ku! Skoro się kaprysy w s ł o wazamienią, wtedy już nie są kaprysami, ale złością, swarem, melodramatemi'N a wagę . mają by ć lak lekkiemi, jak najcięższe westchnienia kobiety; a co do miary, to powinien, podług mnie, najdłuższy kaprys nie trwać dłużej - nad trzy długie pocałunki. Mężczyznom kaprysy nie tylko że nie są pozwolone, ale owszem jak najsurowie ; zabronione, pod karą konfiskacyi serca na rzeca podstarzałych kokietek, albo młodych, pustych dziewcząt. Mężczyzna niech sobie będzie jak chce surowy, przykry, ale uchowaj Boże! niech kaprysów nie ma; bo inaczej stanie się więcej niż nieznośnym, stanie się - ś m i e s z n y m. - Ale cóż pozostanie na pociechę owym dobrym, odkwitłym paniom, owym byłym pięknościom, owym dziewczętom o pierwszych zmarszczkach, jeżeli im kaprysy odbierzemy? Ac h! pozostanie im prócz tego jeszcze doayć przyjemności, do których mianowicie i lo pozwolenie liczyć należy: że mogą jrać młodzież trapiącą się kaprysami za przedmiot - szyderczych *uwag swoich. (fi. L. )
OBWIESZCZENIE.
N ależące do rozwiązanego amiu domanialnego Rogozińskiego prawo rybołóstwa tatowego i zimowego*. e) w jeziorze Rogozińskim i jego odnodze, b) w Wełnie, t) w stawach młynów Cieśla, miejskiego i N owego młyna, ma od i. Lipca 1538 drogą publicznej licytacyi,bez zastrzeżenia czynszu domanialnego, być sprzedanem. Wyznaczyliśmy tyra ko-ńcem termin na dzień 34. Maja r. b, przed Król, Urzędem domanialno-rentowym w Rogoźnie i wzywa» my nań niniejszem ochotę kupna mających z nadmienieniem, iż szczególne warunki licytacyi i kupna codziennie w lokalu urzędowym Król. Urzędu domanialno-rentowego przejrzanemi być mają. Poznań, dnia 26. Marca 1538.
Królewsko- Pruska Regency 3. .
KP Doniesienie o winach. T33 Odebranym niedawno wprost z Węgier znacznym trasportem win .uzupełniliśmy na nowo skład nasz win węgierskich. Donosimy o tern szanownym osobom, zaszczycającym nas pokupem z nadmienieniem, iż obok najrzetelniejszej usługi najniższe ceny podać jesteśmy w sranIe. Poznań, dnia 20. Kwietnia i838Bracia And ersch.
firma: Karol Gumprecht. Czerwone i białe nasienie koniczyny, włoski rajgras, brzankę i sporek czyli pięć kolan, wszystko nasiona pewnego rostkowania% -poleca W c<;nach najumiarkowańszych. C, F. B i n d er, w Poznaniu, w rynku Nr. 8i. Zostając z Anglią w związkach handlowych, jestem w stanie prawdziwą angielską smołę z kamienia węgielnego w znacznie zniżonej cenie sprzedawać.
S. M a r c u B e, przy Wrocławskiej ulicy Nr. 14.
Ceny zboża na pruską miarę 1 wagę w Poznaniu.
Dnia 11 . Kwietnia
1838.
C e od do Tal. sgr. fen. Tal. sgr. fen.
" r , . .
Wyszczególnienie 'gatunku,
Pszenica Zyto.
Jęczmień Owies Tatarka Groch Ziemiaki Masła garniec, czyli 8 fun pruskich . . . . Siana cetnar a IT o ff.
Słomy kopa a 1200 s> Spirytusu beczka.
1 20 - 1 22 I 8 - 1 10 - 24 - - 25 - 22 6 - 25 - 24 - - 25 I I b I 2 - 10 - - 12 1 10 - 1 12 - 22 6 - 24 5 25 - 6 - ib rvJ' 17
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.04.25 Nr96 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.