GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.05.31 Nr125

Czas czytania: ok. 21 min.

Wielkiego

ZNAN

Xiestwa

S K I E G O.

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dekera i Spółki, - Redaktor: A. WannowsU,

.M125.- W Czwartek dnia 31. Maja

Wiadolllości zagranICZne.

R o s s y a.

Z Petersburga, d.(s.) 17. Maja.

Minister Woj ny miał zaszczyt złożyć N ajj.

Panu pierwszy tom Jeografii, napisanej dla użytku wojskowo · naukowych zakładów, przez Kapitana Igo Moskiewskiego Korpusu Kadetów, Sokołowskiego, przykoraenderowanego do Sztabu J. C W. Wielkiego Xigcia Michała, N. Pan łaskawie przyjąwszy toż dzieło, udarować raczył autora kosztownym pierścieniem. Owoc ten pracy Pana Sokołowskiego, poświę eony J. C, Wysokości Wielkiemu Xieciu, zyskał szczególne względy J. C. Wysokości, i autor miał zaszczyt otrzymać od J, C. Wysokości brylantowy pierścień. W jednym z dzienników niemieckich ogłoszono list ze Sztutgardu pisany, donoszący o robotach, odbywających* się około wzniesienia pomnika dla SzylIera; w liście tym jest, między innemi, wzmianka o okoliczności, ciekawej dla potomnych, a szczególniej dla Russyan. Na podstawie pomnika ma być skreślone sławne imię Potężnego Monarchy, którego wojownicy, przed dwudziestu pięciu laty, świetnie walczyli na polach bitew w Niemczech. W roku 1813» podczas znajdowania się wojsk sprzymierzonych w We/marze, pod glównem dowództwem Xigcia Wittgenetejna, jedjnie dla

1838.

wojskowych dane było przedstawienie pierwszej części trylogu Szyllerowskiego, WallenSztejn (Wallensteins Lager). Żadne widowisko nie mogło wtenczas większego sprawić wrażenia! Przy budowaniu w Petersburgu pomnika dla Cesarza Alexandra Błogosławionego, wobec architekia Adamini , kierującego robotą, oddany został Pułkownikowi Pott, Sekretarzowi towarzystwa mineralogicznego w Petersburgu, jeden z kawałków granitu, odciętych od krawędzi kolumny. Z polecenia tegoż Pułkownika Pott, kawałek ten został wypolerowanym, i osadzono w nim tablicę brorszową pozłacaną, z stosownym napisem. Odesłano (en kamień do Sztutgardu, gdzie będzie złożony w fundamencie pomnika, wystawić się mającego dla nieśmiertelnego poety. Napie na tablicy bronzowej jeet następny: "Kiedy w roku 1813 wojownicy Alexandra I" pod wodaą Xiecia Witigensteina, pospieszyli na odsiecz Niemcom, w czasie pobytu ich w Wejmarze, na cześć wojsk tego Wodza, przedstawiono SzylIera "Obóz Wallenszieina." Wsppminając o tym wypadku z wdzięcznością, P u ł k o . wnik Polt, w imieniu wszystkich wojowników Ceearsko-rossyjskich, skreślił te wyrazy na granicie z pomnika, wzniesionego przez Rossyą dla swego ubóstwianego Monarchy, Cesarza Alexandra Ig o, w Petersburgu, " Na tejże tablicy wyrżnięte jest Jac simile świadectwa Bu odrąbany był od kolumny. Donoszą z Tweru co następuje: Dnia 9.

(21.) Kwietnia, o godzinie w wieczór, przy jasnej pogodzie, podniosła się od południozachodu mgła gęsta, w ktrótce rozciągnęła się nad naszem miastem i po trzykrotnem silnem uderzeniu piorunu, wśród ulewnego deszczu, puściły lody na rzekach: Wołdze, Twerce i Tmace. Nazajutrz woda podniosła się nad poziom swój zwyczajny na 21 stóp, a następnego dnia dosięgła wysokości 37 stóp i przeszło dobę w jednej zostawała mierze. Przy takie m podniesieniu wody, części niższe miasta w wielkiej przestrzeni zostały zalane. Spotkało to nieszczęśliwych mieszkańców prawie niespodzianie; za Tmaką, z 410 domów, tę część miasta składających, 392 zalała woda na 2 do 4 arszynów; ra Twercą, r 6j4 domów, 302 dotknął zalew na r a nawet do 3 arsz.; na lewym brzegu Wołgi, w części miasta więcej podniesionej, z 416 domów42 zalanych zostało na 3 lub jarsz.; lecz na prawym brzegu, tylko SO domo w, będących za obrębem miasta, doświadczyło zalewu, reszta zaś, 94$ domów, składających tak zwaną część miejską, najporządniejszą i najludniejszą ze wszystkich, dzięki rozporządzeniom troskliwego Naczelnika G u . bernii, uniknęła zalewu. Część tę miasta opasują okopy, które wszakże od gwałtownego parcia wody w kilku miejscach przerwane zostały; niebezpieczeństwo już zaczynało zda* wać się być wielkie n: lecz nasz Gubernator ukazał się na wałach; miejsca zagrożone zawrzały ludem; w okamgnieniu wzniosła się nowa zapora, i Bogu dzięki, szczęśliwie wielki wodo-biór Wołgi przemknął się nad głowami pracujących. -. O szkodach, jakie ponieśli obywatele w częściach miasta zalanych, nie można nic stanowczego powiedzieć; muszą atoli być znaczne. Nikt nie utonął; a ci, którzy przez wiek podeszły lub słabość nie mogli się ratować, ocalenie swe winni policyi. - Wylew ten niższy był O 3 stopy od wylewu roku 1807, z ta atoli różnicą, że wówczas woda na najwyższym punkcie utrzymywała się tylko przez 6 godzin, a obecnie około ach dób. F 2 a n c y a, Z P a ryż a, dnia 21. Maja, N a dowód nieugiętej spokojności umysłu KięciaTalleyranda przytaczają następujący wypadek: Pewnego dnia kazał sobie swemu Sekretarzowi podać pisemko ulotne; niedługo potem sasnął w krześle, a pisemko owe, wypadłszy mu z ręki, u nóg jego leżało. Ciekawość wzięła, jakie to pismo mogło uśpić Kięcia i przekonano się, że to był haniebny paszkwil na śpiącego,

Jeden tutejszy dziennik powiada? "Zdaje się, źe dyplomacya nasza na wszystkich punktach Ameryki w zatargi się uwikłała. W Mexiko, jak wiadomo, zamyślają wszystkich kupców francuskich oddalić, i flotylla francuzka krąży na tamecznem wybrzeżu. Coś podobnego wydarzyło siej w Buenos Ayres. Przypomnijmy sobie, że w skutek wzbraniania się tamecznego rządu aby uwolnić kupców francuzkich od tluiby w milicyi, fctóregoto przy« wileju kupcy angielscy używają, Konsul francuzki urząd swój opuścił i przeciw żądaniom władzy wykonawczej protestacyą zaniósł. Admiral francuzki wyprawił zaraz po przybyciu jego do Rio Korwetę i kazał oświadczyć rządowi w Buenos Ayres, źe jeżeli przy swych roszczeniach obstawać będzie, miejsce to zamknie. "

A ng li a.

Z Londynu, dnia 19. Maja.

Królowa Wikiorya zamówić miała z Francyi wszystkie materyaly na swój ubiór koronacyjny. W Londynie postanowiono Kommiesyą tajnej Rady, mającą rozpoznawać wszelkie pretensye osób, chcących pełnić służbę przy koronacyi. I tak: Lord Wilougby d'Eresby, ja« ko Lord-podkomorzy Anglii, upomina się o dawne prawo mieszkania u Dworu Królowej, w dzień koronacyi przyniesienia sukien, a dostania za to w darze 40 łokci czerwonego axa. mitu, oraz łoże, na którern Królowa poprzedniej nocy spała, i wszystkie sprzęty pokoju. Kapituła katedralna w Westminster Żąda, ażeby jej, jak od niepamiętnych czasów bywało, pozwolono uczyć Królową obrzędów koronacyjnych, asystować Arcybiskupowi i ornat koronacyjny przechować w zakrystyi i za co tejże kapitule przynależy pewna miara materyi i uncya złota. Biskup z Durham upiera się, że powinien prowadzić Królową pod czas pochodu koronacyjnego. Małżonka Xiqcia Kapuy w zeszły wtorek powiła córkę, która na chrzcie św. otrzymała imiona Penelope Bourbon Kapua, M o r n i n g - H e r a l d sądzi, iż popularność Pana O'Connella już bardzo na schyłku; na · zgromadzeniu rzemieślników w Dorchester w tygodniu zeszłym złorzeczono mu i ostro nań powstawano; jedna radykalna gazeta niedzielna powiada o nim, że świat nigdy jeszcze tak nikczemnego i przewrotnego'demagoga i obłudnika nie widział i czas już nareszcie, aby wszyscy dobrze myślący palcami na niego wskazywali; nareszcie na zgromadzeniu, odbytem w poniedziałek w kawiarni pod Koroną i Kotwicą dla poparcia roszczeń hfgionu angielskiego, Pułkownik Thompson bliski upadek O'ConnelJ a i jego »narzędzi« przepo« oklaskami. Co się tego ostatniego zgromadzenia dotyczy, któremu Pułkownik Churchill przewodniczył, czyniono tam Ministrom gorzkie wyrzuty, że oni, którzy jednak tylu Anglików do służby hiszpańskiej spowodowali, obecnie nic nie czynią, aby dostąpić zaspokojenia naleźytości dla tych ludzi. Pułkownik Churchill przeczytał mowę, miana przez angielskiego Kommisearza, Pułkownika Wylde, do żołnierzy legionu, w której im uroczyście przyrzeka, iź rząd angielski o zaspokojenie ich gorliwie starać się będzie. Powszechne dało się słyszeć szemranie, gdy Pułkownik nazwisko Evans wymienił; jeden ze zgromadzonych zapytał: "Gdzieś jest ten Generał Evansp Dla czego go tutaj nie ma? Cóż uczynił on w parlamencie dla żołnierzy legii?" Wyrzucano oraz Generałowi, że z Hiszpanii zemknął i wojsko swoje haniebnie opuścił. Kapitan Matthews oświadczył, ie sprawę legionu wkrótce uczyni przedmiotem wniosku w parlamencie. Wzeszły poniedziałek padł znowu w Iriandyi posiedziciel dóbr, nazwiskiem John Kre5Ie, ofiarą tamecznych nieszczęśliwych stosunków między dziedzicami a dzierżawcami. Ugodzono go śmiertelnie kulą karabinową na drodze z domu swego w Mountain Cashele do katolickiej kaplicy wModeligo, w hrabstwie Warerford, i sądzą, ie zabójcą był jeden z dzieizawców, których niedawno temu Pan Kreffe z przyczyny niepłacenia dzierżawy z dóbr swoich wypędzić kazał. Już dawniej kuszono się, ale bezskutecznie, o pozbawienie go życia. Zabity liczył lat 8 o, był katolikiem i miał rocznego dochodu 2000 funt. szterl. Przy tej sposobności czynią nanowo pailamentowi zarzut, ie jui dawniej nie wydał uchwały, któraby lepszy stosunek między dziedzicami a dzierżawcami w Irlandyi ustaliła. Niedawno temu zabity także został w hrabstwie Tipperary niejaki Pan Cooper, z podobnego zapewne powodu, i teraz znowu Sędzia pokoju w ternie samem hrabstwie odebrał list odgrażający, w którym go z zimną krwią uwiadomiono, ie oddawna jui uknuto spisek na jego i jego syna fycie, i ie obydwaj śmierci uniknąć nie mogą. Podczas gdy przesełający list takowy przybrał postawę, jakoby po dawnej znajomości o zagraźającem niebezpieczeństwie przyjaciela swego ostrzegał-, nie podał mu przeciei iadnego środka, za pomocą którego mógłby się ocalić; ani tei przyczyny, dla której go zabić pragną, nie przytoczył, to jedno wyjąwszy, ie się miał po barbarzyńsku obchodzić. Z powodu tych wszystkich wypadków czyni T i m e s uwagę, ii dawno jui przepowiedziała, że opór przeciw cfziesięcfllcrft miał l fy1ko w fthnaj't dY ogg do targnięcia się na cudzą własność utorować, i ie zacząwszy od księży na posiedzicielach dóbr skończą. Ale czylii tei mogło być inaczej w kraju, odzywa się ta sama gazeta, gdzie sądownictwo w sposób nie do darowania zaniedbano i gdzie Lord Porucznik po większej części łagodzi karę zawyrokowaną przez Sądy w sprawach naj ohydniej szych zbrodniarzy! Lądem odebrano wiadomości z Kalkutty z d. Ig., z Madras z d. 23 , z Bombay z d. 3:. Marca, a z Chin z d, 1. Lutego. Doszły one z Bombay do Suez w ciągu dni 17 a Pan VVaghorn dalej je przesiał przez Marsylią;.

Stosunki handlowe w Indyach wschodniej» nieco się polepszyły, ale doniesienia o głodzie w prowmcyacb zachodnich panującym, brzmią okropnie; mieszkańcy Agry musieli swych wieczornych przechadzek zaniechać, ponieważ fetoru gnijących na polu trupów wytrzymać nie mogą; mała rzeka w pobliiu Kabnporu trupami z głodu umarłych całkiem zapchana. W Kalkucie otworzono subskrypcyą na korzyść biednych, a do dnia 15. Marca uzbierano jui z tych składek 40,000 rupiów. W Delhi taki był niedobór wkaseach, że sam Cesarz jui od jch miesięcy zat'nej nie pobierał płacy. Młody dziedzic tronu Gwalioru po trzechmiesięcznych ciężkich cierpieniach z tym światem się pożegnał. Hrabia i Hrabina Cardigan wybierają się z powrotem do Anglii, aby tam jeszcze przybyć na koronacyA Królowej. W Kantonie cena opium ai do d. I. Lutego jeszcze się nie wzniosła, a w Bengali! i Bombay ceny bawełny ciągle były przyciśnione. Pułk angielski <:3CI do Mulmiha wezwano, a 4 korpusy krajowców miały być w pogotowiu, aby co chwila z Madras do Eanguhn się zaambarfcować. Upatrywano w tern przygotowania do wojny z Birmanarni. Kapitan Campbell dnia 25. Lutego 103 dzieci w prowincyi Gumsur , które na ofiarę spalić chciano, od okropnej śmierci wybawił. Kuryer umieścił następujące nadesłane mu uwagi o wojnie między Peru a Chili: "Chili wkroczyło niedawno temu, jak wiadomo, w napadzie szalonej zazdrości i wbrew przestrogom rządo angielskiego, do kraju peruańskiego, w celu wzniecania niezgody między tamecznymi obywatelami. Lecz plan ten się nie udał; 7000 patryotów stanęło pod chorągwią Generała Santa-Cruz, i gdy tenia bezsilnemu nieprzyjacielowi odwrót odciął, dozwolił mu się bez przeszkody cofnąć i w pra. wny zupełnie sposób układ z nim zawarł. Rząd chilijski nader się wdzięcznym za takową; wspaniałomyślność okazał. Za powrotem do domu swoich sooo żołnierzy, którzy niczego dzić! Za pozór zaś kroku takowego bierze szczególne okoliczności, wśród jakich go za« warto; jak gdyby właśnie te szczególne okoliczności, ocalające życie 2000 żołnierzy nie były na mocy praw boskich i ludzkich tern bardziej obowiązującemu Co więcej, pieniądze, przeznaczone przez Peru na spłacenie długu angielskiego, muszą obecnie być użyte na u trzymanie wojska lądowego i morskiego na stopie wojennej. Słusznieby więc było, aby nie ścierpiano takowego pozbawienia wierzycieli angielskich należących im się pieniędzy przez Chili." Portugalia.

Z L i z b o n y , dnia 5. Maja.

(Gaz. Powsz.) Wojna z przywódzcem guerylasów, Remeschido, dotychczas nie ustaje; ciągle i bezprzcsiannie okolice pobliskie górom Algarbii, gdzie ten rozbójnik się krząta, na rozboje, łupiestwa i mordy wystawione, co większa-napady te rozciągają się nawet aż do ludnych miast w odległych okolicach prowincyi Alemiejo. Przyroda nieprzystępnej prawie okolicy, zamieszkałej przez zdziczałych barbarzyńców, będących wiernymi sprzymierzeńcami i strzelcami Remeechidy,' oraz dotychczasowa niedotęźność gubernatora w użyciu energicznych środków, połączona z niedostatkiem pieniędzy dla płacenia żołdu wojskowym, nareszcie ciemnota władz tamecznych, kióre drobnostkami 6ię trudnią a o głównej rzeczy zapominają, te to są przyczyny, dla których Remeschido już od lat czierech panem tych prowincyi i dotychczas pokonanym być nie mógł. Diario do Guverna w os tal nim swoim numerze obszerny podaje raport o krwawej rozprawie, w której na oddział rozbójników, którymi sam Remeschido dowodził, i których liczba przeszło 100 wynosiła, po czierykroć w korzystnych stanowiskach uderzano; guerylasy dzielny utrzymywali ogień, musieli jt-dnak nareszcie pójść w rozsypkę. Wojsko rządowe w tej utarczce jednego ;ylko żołnierza straciło, znaleziono zaś na pobojowisku 15 nieprzyjaciół zabitych, prócz tego zdobyto jednego konia, kilka krów, strzelbę i inne drobnostki. Z Elvas donoszą stosownie do gazety miguelistewskiej "E c h o," iż tam przybył goniec,' rozsiewający pogłoskę, że w Le> wancie wyprawę miguelistowską uzbrajają, co powszechną w owem mieście sprawiło trwogę; słychać więc, że za kilka dni połowa załogi z dwoma działami i jedną haubicą do Algarbii wyruszy, aby Remeechidę zniszczyć, zanim wyprawa ta nadejilzi(! Z Taviry przeciwnie piszą z dnia s6. Kwietnia, ie tam największa panuje obawa, kiedy.Remeschido przed bramami miasta obozuje, a wojsko wyszło, aby go zaczepić, i źe w tej chwili słyszano huk dział. Zapewne to ta utarczka, o której po« wyżej wspomnieliśmy. Niemcy; Z Nory m berga, d. 17. Maja, Tutejszy Kor e s p o n d e n t pisze z nad Menu pod dn. I I. Maja: "Gazety francuzkie donoszą nam, że nad granicą północną - t. j. nad francuzko · belgijską - korpus obserwacyjny ma być skoncentrowany. Wiadomość ta nie przyszła Lam niespodzianie; ale wyglądamy jednak dokładniejszych o niej szczegółów. Słabe umysły mogłyby więc popaść w obawę, źe wypadek w Strassen zdarzony groźne za sobą pociągnie skutki. My przecież wyznać musim, źe się z takiej obawy uśmiechamy i pojąć nie możemy, jakim sposobem choćby tylko na chwilę powstać mogła. Gabinet francuzki - z pewnością o tem donieść możemy - krok, do którego komendant twierdzy związkowej Luxemburga w Strassenie z n i e w o lon y został, z prawdziwego i sprawiedliwego osądził stanowiska, nie może się więc ujrzeć spowodowanym do zaniesienia swych w tej mierze zażaleń do konferencyi londyńskiej albo do związku Rzeszy niemieckiej. Jakżeż więc wierzyć można, żeby dla wypadku Strassenskifgo Prancya korpus obserwacyjny nad granicą ustawić miała P Czyi rozumieją, że bliskość armii francuskiej leżące w obwodzie twierdzy Luxemburg wsie zachęci do powiórnego zatknięcia chorągwi belgijskiej? Albo - gdyby to nastąpić miało - czyż tak dalece waleczności niemieckiej uwłaczać i sądzić chcą, że komendant twierdzy czyn takowy przepuści bezkarnie, ponieważ armia francuzka nad granicą belgijską obozuje? Rozumiemy, iż słuszne mamy przy. czyny mniemać, źe Prancya na pochwalenie poruszeń buntowniczych w obwodzie twierdzy związkowej się nie odważy, ani też choć jednego tylko żołnierza w obwód twierdzy nie weśle, by poruszenia te popierać. Zwróćmy więc na co innego uwagę nasze. Objawiające się w Belgii obecnie wzruszenie umysłowe nie może być dla Prancyi obojętnem. Wzburzenie to, jakwadomo, powstało z nadziei, których ziszczenia Król Leopold ani nie przyrzekł ani przyrzec nie mógł. Najprzód w Luxemburskiem dużo hałasu narobiono o ustąpieniu części tego W. Xiestwa Holendrom. Ale rząd belgijski nie omieszkał z swej strony dać wyraźnie do zrozumienia patryotom, źe wzburzenia (ego nie pochwala i źe nie jest w etanie obalenia warunków traktatu, do którego się przed sześciu laty przychylił. Takowe woli objawienie zdziwiło mocno patryotow snemu rządowi. Ale nadziei swej dla lego jeszcze nie odstąpili, ile że im się udało i Lim burczyków do demonetracyi przeciw podziałowi W. Xigstwa Luxemburskiego skłonić. N ie rozumiemy wprawdzie, żeby zaburzenia jakie w Bruxelli nastąpić miały, nie wahamy eię jednak oświadczyć, że rząd Leopolda powinien być na straży i ostrożności, najbardziej przeciw własnym swoim "patryotom" . W śród takich okoliczności. Król Leopold może ma umysł swobodniejszy, jeżeli wie, że armia francuzka jest w bliskości, ile że konferencya londyńska i nad we w n ę t r z n ą Belgii spokójnością czuwać zobowiązana. Tymczasem przestajemy na tem mniemaniu, iż latwoby korpus armii francuzkiej dopóty został nad granicą belgijską, aż owe 24 artykuły <lo skutku przyprowadzone będą. Wszakże domysł ten w tym tylko razie do pra>vdy podobny, jeżeliby były_ widoki, że holendersko - belgijskie pytanie' wkrótce zostanie stanowczo załarwionem. O tem może niezadługo coś pewniejszego będziem mogli powiedzieć, Ale tyle już i dzisiaj wyrazić sobie pozwalamy, iż przyjemną to zapewne rzeczą dla M'nisteryiirn francuskiego, że t*k rychło znalazło powod'i zręczność, aby otrzymany w Izbie kredyt dla po mnożenia artyleryi pozornie przynajmniej usprawiedliwić. " Z Luxemburgs, d. 19, Maja.

Dyrygujący Komitet zawiązanego w Arionie towarzystwa patryotycznego wydał proklama« cyą, odznaczającą się równie popędliwością i bezwstydnością jak mnóstwem fałszywie poprzekręcanych dat historycznych. D z i e n n i k tutejszy tak się w tej mierze odzywa: "Panowie z Arlonu słusznie rozdrobnienie prowincyi nieszczęściem nazywają; ale któż przyczyną tegop Czyliź sprawcy powstania brabanckiego chcieli także i w Lux> mburgu powsianie wywołać? Mówili tak wprawdzie, ale inaczej się stało. N.e mogąc Belgijczykowie opanować głównego miasta, musieli się takie części prowincyi wyrzec, Myśl włączenia Belgii do związku niemieckiego była tylko marą. Nie znajdujemy zaś w tej praklamacyi krótkiego podania zażaleń, któreby zmianę rzeczy w f830 roku także i u nas usprawiedliwić mogły. U stanowiona w Bruxclli Kommissya do ułożenia manifestu narodowego była za słaba do uskutecznienia takowego dzieła; czegóż więc dopiero chciano w Arionie dokazać, gdzie nawet o tylekrotnie wspominanem monopolium jnaukowem nic powiedzieć nie można było? Panowie ci muszą radzi nie radzi przestać na zasadzie, że mocarstwa rozrządziły nami w 1815 roku bez zasięgania rady naszej, Przytocze

.753

nie to JEI jednak dosyć niestosowne, bo gdybyśmy je za stosowne uważali, każdy kraj byłby upoważniony do wzniecenia powstania. Ubieganiem się za takowe mi teoryami wywracania nie zdołamy sobie zjednać przyjaciół ani monarchów ująć. Niech ci Panowie mówią. co chcą, nie trzeba nam się było w roku 1830 dać złudzić, - ale ogół ludności nigdy nie jesC winny, tylko przywódzcy." B e 19 i a.

Papież udzielił Prezesowi belgijskiej Izby Reprezentantów i Sądu Kassacyjnego, P an u Gerlache, order W. Grzegorza.

Z L e o d y j u m, dnia 20. Maja, Coraz bardziej znika nadzieja utworzenia znowu teraz także jak w roku 1830 unii różnorodnych stronnictw, a tutejsza gazeta będąca dawniej organem owej un ii «Politique "przechyliła się niedawno temu widocznie na stronę ultramontanisiów. Inny dziennik przeciwnie, trzymający dotąd środek między ultramontanistami a wolnomyślnymi "Espoir" przeszedł teraz zupełnie na stronę ostatnich, gdzie wspólnie z "J ournal de Liege" walczy przeciw "Courrier dela Meuse" i "Politique." Te ostatnie posiłkuje jeszcze wychodzący w miesięcznych zeszytach pod opieką biskupa Botnmela w Leodyjum "Polityczno-literacki dziennik", który służy za wzór wydawanemu w Monachium dziennikowi pod tytułem: "Historyczno polityczne pismo". Dziwią się tu naturalnie nie mało, jakim sposobem mógł Belgią, znaną tylko dotąd z swoich przedruków 1 naśladowania, tak znakomity spotkać honor, że w Niemczech, gdzie nauki i krytyka kwitną, właśnie płód Pana Kerstena, t. j. "Jouroai politique i litterai re ", przeznaczony naturalnie tylko dla czy. telników walońskich, godnym zwrócenia na niego uwagi osądzono. Oprócz wymienionych dopiero pięciu dzienników, wychodzi jeszcze u nas szósty; "Industrie", który zbijając ultramontanistów utrzymuje wprawdzie niejaką równowagę między obiema stronami, ale z powodu swej oranźystowskićj dążności mały tylko wpływ wywiera. Mimo to maja; dzienniki liberalne wigcej czytelników niż ultramontanistowskie, i widocznie się okazuje, że wolne rozprawy wywołane przez ultramontanisow, im właśnie najbardziej zaszkodziły. Gdzie idzie o walkę między światłem a ciemnością, (?) zawsze publiczność światłu sprzyjać będ/ie, i tylko w okresach, w których jek w r. 1830., zachodzi nie naturalne połączenie się ostateczności ku wspólnemu celowi, cel takowy, mimo swej wewnętrznej sprzeczności przez czas niejaki zwycięstwo odnieść może. To z resztą wielce ultramontanistom w Belgii dopomaga, że się sami k a t o l i k a m i, przeciwników zaś wiek wie wprawdzie bardzo dobrze, że można być nieprzyjacielem ul ramontanistó w,(?) jezuitów, liguryanów i u a. bez najmniejszego u« bliżenia katolicyzmowi, ale wieśniak belgijski nie zdoła tej różnicy rozpoznać i wierzy w ietocie temu, co ultrarr ontaniści rozgłaszają, że religia jego zagrożoną będzie, gdy wolnomyślni mężowie większość wdeputacyach prowin« cyalnyeh, a następnie i w Izbie deputowanych otrzymają. Dla tego też, mimo małej liczby czytelników dzienników ultramontanistowskich większa część wyborów wypada na korzyść kandydatów stronnictwa tego. T M 2 C Y a.

Z Konstantynopola, dn. 36. Kwietnia.

Ciągle jeszcze wychodzą wojska z stolicy do Azyi mniejszej t a to coraz nowe pogłoski o . . .

WOJnIe wznawIa.

Słychać ie Rossya zamyśla założyć kilka zaIładów handlowych na wyspie Sulima przy ujściu Dunaju. Afryka.

Monitor Algierski udziela następującej wiadomości z obozu w Mediez- Hammer: »Dowódca umyślił zwiedzić krainę Guerfa; w tym celu wyruszył oddział francuzki w dniu algo Kwietnia i stanął obozem przy granicach tego pokolenia. N oc przeszła spokojnie; lecz na. zajutrz z poblizkich wzgórz z wielkim krzykiem uderzyli na szeregi nasze Arabowie; mieszkańcy pokolenia Qued-Zenari napróżno ich zapewniali, że przybywamy w zamiarach przyjaznych; wszczęła się walka, w której wielu poległo Arabów, lecz francuzkie wojsko cofnąć się musiało. Straciliśmy jfch oficerów, pomiędzy tymi kapitana 4 pułku liniowego i mamy wielu iołnierzy lekko rannych. Wyprawa powróciła do Mediz- Hammer 22. wieczorem.« (Wiadomość ta wyjęta z Gazety Rządowej Warszawskiej.)

Rozmaite wiadomości.

Rusałka. Część 1-, wydana przez Alex.

Grozę. Wiłno, u Zawadzkiego, 1838 roku, aj4 str. - Gdzieindziej nikomu by zapewne na myśl nie przyszło sądzić tak ulotne pisma jakiemi są Almanachy, (do nich niewątpliwie aaliczye potrzeba Rusałkę); lecz tam, gdzie jak u nas niema prawie pism periodycznych czysto-literaekicb, N oworoezniki, a nawet Magazyny, podjąwszy się zastępować je, innej całki e m, przez t o , nabierają wagi. N i e są j u i one jak zagranicą błahym- przysmakiem dla płci pięknej, ozdobą toalety i wieczornego stolika elegantki; lecz wyrazem literatury bieżącej, tieśeią myśli pisarzy współczesnych, obiazkieraskróconym ruchu umysłowego. Jakoż Rusałka doskonale reprezentuje nasze literaturę dzisiejszą, ze wszystkie mi jej zaletami i wadami, żywym popędem i niewprawnością młodzieńczą. Nim do rozbioru szczególowego przystąpim, jeszcze tylko słówko. Weszło u nas teraz właśnie we zwyczaj dawać podobnym zbiorom tytuły jakieś dziwaczne, nie stosujące się do rzeczy, a raczej tylko na prędce jakby dla odróżnienia jednej od drugiej położone. Taki był tytuł prawie Meliieli 1 Birmy. Znicza nie liczę, bo jego miano głęboko godziło się z rzeczą i celem. Rusałka, każe się nam lękać, abyśmy w tytułach nie wrócili do nadziei emblematyzmu, jakich przykład dały i u nas świeżo ubiegłe wieki; a chociaż ta uwaga błahą zdawać się może, niech nam wydawca za złe jej nie bierze, bo nie rozumiemy, dla czego Rusałka jest Rusałką! Chcielibyśmy to poiąć, ale to ten, to ów artykuł w niej zawarty, zbija nas z tropu i nie dozwala (ścisłe biorąc) dać takiego nazwiska, które jednakże mieć związek ścisły z rzeczą, powinno. Dwa najważniejsze bezwątpienia artykuły są Pana Grabowskiego, Stanowisko religijne dzisiejszych pisarzy francuskich i P, Podwysockiego uwagi-o życiu Karpińskiego. Ten ostatni, z wyższą niż dotąd krytyką przystępuje do poety białowieskiej puszczy, lecz często jednakże myli się, zapędziwszy za nadto absolutnie w założeniach. Uderzyło nas najbardziej zapewnienie, iż Karpiński, co do form poetycznych wieku zfrancuziałych, nie należy do czasu w którym pisał. Tego, rozczytując się w nim naj pilniej , dostrzedz niepodobna. Owszem, tok jego wiersza, etyl, rytm, układ poematów, aż do nazwisk Ternir, Filonów, Klorynd i t. p, należą i noszacharakterXVIII. wieku. Rzadko pojedyncze wyrazy starsze, przypominają czas przed wpływem literatury łrancuskiej, i to tylko w niewielu poezyach i psalmach, reszta stroi się wybornie do tonu z którego grają wszyscy ówcześni poeci, a raczej pseudopoeci tylko. Naszem zdaniem, głębiej trzeba szukać - odrzucając na bok formy - ducha poezyi Karpińskiego i inaczej go sądzić. On jeden z poetów dworu Stanisława, brał poezyą po większej części z siebie, nie z drugiej ręki, to jest z poezyj i literatury naśladowniczej; on jeden najmniej pochlebiał, najmniej pisał do okoliczności, gdy wszyscy szafowali wierszami na imieniny, urodziny, pochwały, nawet psów jaśnie wielmożnych i jaśnie oświeconych. Dowodem kiopek i piesek starościnej Małogolskiej» Karpiński bylegoista, i egoizm zrobił go poetą, głębokie uczucie swojej niedoli mniemane;, wysokie wyobrażenie o swoich talentach i wartości, przekonanie ze go świat ocenienie u równie jak charakter prawy i mniej od otaczających zepsuty. Pamiętniki jego, o których pisze P. Podwysocki są ciągiem narzekaniem ra świat, z resztą dość trywiainem, i nudnem gdyż aż do ckliwości, nasyca nas poeta (emi odwiecznemi skargami, na niesprawiedliwość świata, które, jak wiadomo, żadnego nigdy nie czynią skutku. Siła twórcza ledwie Karpińskiemu na utwory egotfczne wystarczała, lecz wszędzie (prócz psalmów) podlegał Karpiński mimo woli smakowi i formom XVIII, wieku, i jest z powodu swojego przemagającego nad naśladownictwo egoizmu, nową tytko modyfi. kacyą nos?ąrą znamię swojego czasu jak. inne. W nim tylko więcej maluje się osobisty, zgryźliwy charakter, odróżniający go od tłumu, który w niewolnxzem naśladownictwie zacierał wszystkie rysy indywidualne, i odlewał poezyą wjedoą formę zwyczajem ukształconą. Co do uczuć ducha, Karpiński, zgadzam się, nie jest towarzyszem tej plejady zepsutych pocblebników dworu Stanisława, lecz co do form należy do nie;. Prędzej, mimo złego użycia talentu, przyznalibyśmy niepodległość w tym względzie jędrnej wyrazistości Naruszewicza, często nawet smak obrażającej. - Jakkolwiek warunkowe być może porównanie Karpińskiego z J. J. Rousseau i na to się jeszcze zgodzić trudno zbliżenie, W sposobie zamiłowania i uważania natury tych dwóch ludzi, jest potężna różnica, z odmiennych zdolności wynika« jąca. Wprawdzie oba narzekali na świat, lecz gdy J. Jakób wahał się wziąść za arkusz przepisanych nót, więcej niż zwyczajnie za nie płacono, nasz Karpiński umiał się jak najdrolej ocenić i przyjmował chętnie zapis kilku tysięcy od przyjaciela, od drugiego przywilej na Kolonią i t. p, A gdy szło o kilkaset dukatów, pisał allegoryczną powiastkę do Xiecia Dominika, aby mu je oddał, uf zaiste nie był to J. Jakób! mizantropij a J. Jakóba miała oprócz osobistych uczuć, źródło w mniemaniu i przekonaniu o zepsuciu świata, o fałszywych posadach towarzystwa. Ola jego zepsucia więcej niż dla wyrządzonych sobie kriywd, nienawidził świat J, Jakób. Zamiłowanie natury i cześć jaką jej ten ostatni wyrządzał, była czysto filozoficzną, systematyczną, w Karpińskim zaś poe* tyczną, sentymentalną, zależną od okoliczności i widać jasno z pamiętników jego, że gdy. by nra był Król dał dużo pieniędzy i niezwiązał go w żaden nudny obowiązek nauczania lub urzędowania, P. Fr. był by prędko wieś porzucił i swój d o m u b o g i, który kazał podeprzeć dia tego, że wrócił Z Warszawy z pró« żnemi rękoma. Jakkolwiek głowa Jana Jakoba i serce cą oblekane falezywecti eystematem, trndno jeszcze zdolności tych dwóch (udzi mwet zdaleka porównać. J. Jakób jest jednym z ko. ryfeuszów nieszczęsnej szkoły scfptycznej, Karpiński tylko poeta drugiego rzędu i bardzo drugiego. - Confessions Rousseau i pamiętniki Karpińskiego, tern się naj mocniej co do sposobu traktowania rzeczy różnią, że pierwszy napisał wszystko, drugi część tylko. W J. Jabóbie jest ta zupełność wyznania zuchwalstwem i rodzajem niedbania o sąd świata, w Karpińskim, ostatni to dowód egoizmu który był treścią całego żywota poety. Jako jedyne może malowidło swego czasu, pamiętniki Karpińskiego są pomnikiem wielkiej wagi, a choć w nich obraz nie cały i nadto światła na »ja« a zamało na otaczający świat pada, wszakże i to mało, jest i powinno być wysoko cenionem. Kto wie, czy historya (tak je nazywa sam Karpiński) nie więcej jest warta, od całej reszty dzieł? Bo zastanowiwszy się nad psalmami, trudno w nich wielkiej części zasługi Kochanowskiemu nie wrócić. P. Mich. Grabowskiego: Stanowisko religijne dzisiejszych pisarzy francuskich jest artykułem bardzo ważnym. Odkrywa on u nas prawdy które teraz właśnie wszystkie prawe umysły zaczynają po świecie całym spostrzegać. Powrót ze sceptyzmu do idei religijnych, daje się czuć w drgających konwulsyjnie członkach całej ludzkości, pozbawionej odjęciem chwilowem wsparcia religij - celu swojego i punktu oporu. Francya która zaraziła tym duchem całą prawie Europę, zdaje się teraz sama dawać przykład powrotu. Od czasu napisania artykułu tego P. M. G, dążność religijna, jeszcze się wyświeciła we Francyi. Lerm inier zwolennik starej filozofii sceptycznej, uznaje ją (Rev. d. deux Mondes i 8j 8) we wszystkich tworach, a nawet ślad jej postrzega w nowym dramacie P. Oumas p. t. Caligula, - a chociaż ten eystemat nazywa modą tylko, niemniej go jako fakt zaszły uznaje. Zresztą nie od powierzchownych i błyskotliwych to francuzów, odrodzenia zdrowej idei religijnej, oczekiwać należy. J. Korzeniowskiego dramat pięknie napisany (prozą) uderza także w Rusałce, był on jakeśmy słyszeli grany na teatrze Warszawskim, i dia tego nic o nim już niepowietny. Powieść P. J, M. Szczygielskiego, co do myśli żadna, co do stylu wymuszona, odkrywa jednak talent, może przeciw naturze swej ujęty w naśladownictwo. Więcej naturalności wymagać potrzeba po au torze. Tym którym poetyczność i pathetyczność przychodzi bez oczewistego wymusu, pozwolić na nie potrzeba; lecz wszystko wymuszone, przykre robi wrażenie, choćby talent udawaniu przewodniczył. - Szkice kontraktowe wydawcy Rusałki, tąfcariką niezmier wości. Styl ich poetyczny a naturalny, umie przechodzić w dowcipną sarkastyczność z uniesień- dość jest powiedzieć na pochwałę autora, że od kilkuset lat powiarzanejfilippiki przeciw J asnie-wielmoinym, tu jeszcze mimo zużycia głównej myśli, dla samej formy czytać się z przyjemnością dają. Co do poezyi - jest tu kilka zajmujących wyjątków, mianowicie Kotoniego i M. Jezierskiego. Artem Popowicz Winnickiego nadto jest krótki, aby mógł o całości dać wyobrażenie. Lecz dwa wspomniane dłuższe wyjątki z powieści K a s z t e l a n i P o dr ó ż n y, uważać należy za główne w tym zbiorze i najlepsze. W obu szczególne podobieństwo stylu i sposobu pisania, może aż nadto drobiazgowa troskliwość malowideł. Ta ostatnia wada (.albo przymiot) każe sit} lękać, abyśmy poezyj nie zdenaturalizowali zbytniem jej materjalizowaniem. Zapewne duch poezyi równo być może w herbie, stroju i krześle Kasztelana, jak w sankach P. Marszalka, ale zby. tek szczegółów ją zabija w końcu. Dodajmy iż mozolne noty historyczne odczarowują czytelnika, wskazując mu suche materyały natchnienia, pracę zimną i żmudną. Niektóre noty są nawet zbyteczne, gdyż objaśniają rzeczy powszechnie znajome. Poezyja brzydzi się podobnego rodzaju dodatkami, Wykładem i objaśnieniem zimnem, a jeśli jej dodają ten przyrostek bezkarnie, to chyba obce ręce uczonych, biorących pj>ezyą materyalnie. Przypominamy że do Child Harolda, nie Byron pisał noty owe pełne erudycyi, ale Tb. Moore. Czuł on jako prawdziwy poeta, że tych tajni poetycznego porodzenia samemu odkrywać się nie godzi, bo to urok poezyj zabij a, i wiary nie tylko że nie powiększa, ale ją osłabia. W fakta poetyczne wierzym jak by były natchnione duchem wieszczym, lecz jak ekoro zniża się poeta aż do eyiacyi i erudycyi, już go ma prawo zimna krytyka histeryczna, trupią swoją dotknąć ręką. Inne poezyje R, są dość słabe, a co najgorzej znać w nich szkolę, są sobie podobne w duchu jak bliźnięta, jednostajne jak sztychy jedną blachą, tylko odmiennym odbite kolorem. Niema w nich cha» Taktem indywidualnego, który istotnych poetów, odznacza; tę wadę spostrzedz można i w dwóch najlepszych wyjątkach o których mówiliśmy: są to wyroby lepszej szkoły, ale znad W nich szkołę i naśladownictwo mistrza. Mistrzowstwo zaś, pamiętajmy o tern, na tern zależy, aby z siebie nie z cudzych utworów ciągnąć ducha. Wprawdzie jest to wada nas wszy. etkich dzisiaj piszących (że już o dawniejszych nie wspominam nawet), i daj Boże, aby to było znakiem nieśmiałości, nie słabości. - Omelno, dn." %, Kwietnia 1838 r, J, 1, KraszwskU

Pasterka poetką; - Na granicy Szkoeyt pośród gor prawie niedoetępnych, wstąpił bogaty Sir Leed do chaty pewnego pasterza i znalazł w niej poezyje Roberta Burnsa, Tomasza Moore, Bajrona, niektóre poetyckie dzieła Waltera Skota. Stary pasterz będący sam jeden w domu, zapytany prze« Sir Leeda, do kogoby należały te książki, wskazał wiszący na ścianie wizerunek swej wnuczki, i udzielił zadziwionemu Lordowi do przeczytania własnych poezyjnych utworów tej dziewczyny. Poezyje jej mają być z rodzaju najpiękniejszych, jakiem! się. nowoczesna, angielska poezyja zaszczycić może. Wszelako poetka nie pozwala, aby je drukiem ogłoszono. Zdanie Janina o autorze Scribe. - Scribe jest bogatym, wielkim panem w swoim sposobie, który ma swoich dworzan, pochlebców, zwolenników i sekretarzy. On przedsiębierze dramatyczne prace podług ogromnej skali, i mając w zasobie tuzinami konceptów dla teatru, wyrabia je nieustannie. Ma on fabryki i waistaty podobnie, jak wielcy fabrykanci w Birmingham, w których robotnicy przedmioty wynalazków na godziny wyrabiają, to jest: gatunkują, czeszą, toczą i przędą. Słowa są artykułem, w którym Scribe pracuje, podobnie jak tamci w bawełnie lub metalu. I w samej rzeczy jest on znakomitym fabrykantem. Nie pojmuję, dla czego nie ma krzesła w sądzie handlowym; gdyż rychlej lub później wezwanym będzie do założenia ministerstwa dla dramaturgii.

OBWIESZCZENIE.

W Dominium L u b o s z pod Pniewami jest do sprzedania 250 sztuk skopów, 1 "'O " macior i 40 " baranów.

iiiZnUJu*rt,uJb JlUl1'l1.llUlUl1'lVlM H M H q H B H M M H M..HHBM-HHMH»

Dominium K ruchowo pod Trzemesznem ma 2 swojej owczarni 300 sztuk macior różnego wieku i 100 " jarlaków zdatnych do chowu i dobrze poprawnych, na sprzedaż.

N a nadchodzący jarlllark na wełnę sa. porządne pokoje lllieszkalne, równie jak dogodnie położone lokalności do składu wełny do wynajęcia pod Nr, 67. W starYlll rynku Weicher.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.05.31 Nr125 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry