GAZE

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.06.16 Nr138

Czas czytania: ok. 19 min.

Wielkiego

ZNANSKIEGO

TA

Xiestwa

Nakładem Drukarni Nadwornej W Dahera i Spółki. - Redaktor: A. WannowM

JW138.- W Sobotę dnia 16. Czerwca 1838.

Do czytelników gazety.

Z kończącym się drugim kwartałem przYpominamy, ii prenumerata etviereroczna dla tutejszYch czytelników wynosi: 1 Tal. 1 S I sgr.; dla zamiejscowych zaś:, ... 2 Tal. Zamiejscowi czYtelnicy odbierać będą za tę cenę CODZIENNIE wychodzącą gazetę na wszystkich Król. Urzędach Pocztowych w całej Monarchii. Prenumerata egzemplarza na papierze kancellaryjnym wynosi 15 sgr. ćwierćrocznie więcej od powyższej ceny - Nie naszą będzie winą, jeżeli dla późniejszego zamówienia w ciągu bieżącego kwartału, poprzedzające numera nie będą mogly być przesłane. Poznań! dnia 16. Czerwca 1838.

Expedycya Gazet W Dekera l Spółki.

Wiadoll1ości zagranICZne.

A ngli a.

Z Londynu, dnia 5 Czerwca, Obywatelstwo miasta Glazgow dawało temi dniami Panu Urguhart, który przez rolę, jaką niedawno temu grał w Konstantynopolu, w świecie się wsławił, suty obiad, na którym na politykę Lorda Palmerstona ostro powstawano. Panowie Urguhart i Buchanan zarzucali Ministrowi, iź to jego wina, ze Rossyja panowanie swoje w Czerkasyi coraz bardziej utwierdza i źe handel angielski coraz więcej upada. Gazety ministeryjalne zwalają wszelako winę tych stosunków o ile są uzasadnione, na dawniejszą administracyję torysowską i na torysów \y ogólności. Powiadają, źe

Xigz<; Wellington spokojnie na to patrzał, kiedy Rossyja panowanie swoje na Wschodzie coraz bardziej rozprzestrzeniała a Francyja Algier zaj*ęła. Pod względem handlu, Toryso wie dotychczas nawet w oporze swoim przeciw wszelkiej zmianie praw zbożowych trwają a jeżeli główne płody Niemiec i Polski do targów angielskich nie przypuszczają, dzieciństwem istotnie narzekać na prawo odwetu. Wszakże widoki dla handlu angielskiego nie są bynajmięj tak zasmucające, jak to ludzie źle myślący wystawiają a jeżeli Anglia na lądzie stałym obecnie nie tyle zbywa płodów przemysłu swego, jak dawniej, to coraz pomyślniej się rozwijający byt Ameryki i osad angielskich nowe dla jej płodów otwiera targi. Pogłoski o zmianie mim'starm'iln/\; oof»

się, lubo im w powszechności wiary nie da- szkanie przysposobiono. - Austryg reprewają. N a przypadek, gdyfey istotnie koalicyj- zentować będzie Xiąię S eh war z e n b erg, ne Ministeryjum nastąpić miało, wymieniają któremu towarzyszy małżonka jego, najpięSir Roberta Peel jako kanclerza Izby skarbo- kniejsza dama w państwie austryackiem. Orwej w miejsce Pana Spring-Rice, rozumieją szak jego nader będzie świetny, a wytwor,oraz, że Lord Palmerston, Glenelg, P. Poulett ność ubiorów z pewnością każdego na się Thomson i Sir John Hobhouse wystąpią i przez oczy zwróci. - Rossy ą zastąpi Hr. StroLorda Stanleya, Sir James Grahama i innych ganow, jeden z najznakomitszej szlachty tegokonserwatystów wyręczeni zostaną. Wszakże dotychczasto tylko domysły, może na niczem innem nie polegające, jak na grzeczności, którą na ostatnich obradach parlamentu Panowie John Russell i Sir R. Peel sobie na wzajem okazywali, jako też na umiarkowaniu gazet »Morning-Chronicie« i »Times,« które od niejakiego czasu zwyczajnych pocisków na Ministrów nie miotają. - Inne gazety koalicyi takowej zupełnie zaprzeczają. M o r n i n g - Herald tego zdania, że torysom samym nie przypadnie do smaku a liberalistów rozjątrzy; K u ryj er dowodzi, że łagodność Sir R. Peela tylko maską i że Ministrowie jej się strzedz powinni; chwilową zgodę między stronnictwami poczytuje tylko za przepowiednią tern zaciętszej walki na przyszłość. Z dnia 6. Czerwca.

Wczoraj głoszono w mieście, że w zamku Królowe] zaraźliwa wybuchła choroba; nic .jednak dotąd pogłoski tej nie potwierdza i sądzą, że odroczenie zapowiedzianego nadzień onegdajszy balu z powodu wyjazdu N. Pani do Windsoru, gdzie aź do koronacyi zabawi., było powodem do tej pogłoski. W Morning-Post umieszczona jest następująca l:sta osób, które przy koronacyi Królowej zagranicznych monarchów zastępować będą. przyczćm dziennik ten zarazemnadmienia: "J eźeli Ministrowie Królowej chcieli wielkiej w tej mierze przestrzegać oszczędności, wszyscy mocarze europejscy inaczej całkiem sądzą, Zważając, że młoda i piękna Xiężna na tron sprzymierzonego państwa wstępuje, postanowili zastępców swoich w całym blasku okazałości na tę uroczystość wysłać. Co więcej, sam nawet Sułtan turecki poraź pierwszy, ile nam wiadomo, Posła swego na tę uroczystość wyprawia. Jak dworno zaś Posłowie zagraniczni wystąpią najlepszy mamy dowód z tego, że stolica nasza ledwo zdoła dogodnych dostarczyć pomieszkań i to jeszcze za niezmiernie wysoką opłatą. F r a n c ya wyseła Marszałka S oul ta, pierwszego wodza francuzkiego po Napoleonie i męża niezmiernie bogatego, który z strony Xiecia Wellingtona najuprzejmiejszego dozna przyjęcia. Towarzyszyć mu będą najznakomitsze w każdym względzie osoby, a prócz tego i dla samego Xi<;cia Nemurskiego juź także na ten cel mie

ogromnego Cesarstwa. Wiezie on z sobą róźne świetne, wyroby z fabryk krajowych dla upiększenia mieszkania swego, a znany z bogactw swoich Hrabia Anatol Demidow, który mu towarzyszy, nie da się zapewne w- przepychu* przewyższyć. W orszaku jego znajduje się kilku Xiąząt azyatyckich, ulegających od lat 50 berłu rossyjskiemu. P ru s s y obrały zastępcą swoim jednego z najznakomitszej i najbogatszej rodziny szlacheckiej, Xiecia Putbusa. Nie wiadomo jeszcze, kto mu towarzyszyć będzie. - Generał Hrabia L o e wen hj e l m, dawniejszy Poseł w Paryżu, reprezentować będzie Króla Szwedzkiego. - Holandya wysela Generała Barona C a p e 11 e n , uchodzącego w ojczyźnie za najznakomitszego Administratora. - Reprezentantem Danii obrany jest młody Xiążę Holstein-Gottorp, wnuk królewski.Xiąźę W i r t e m b e r s k i będzie Reprezentantem Króla Wirtemberskiego. - Xiąźę de Ligne Króla Belgij czyków. - Hiszpania wyseła znakomitego męża, Margrabiego Florida Bianca. Portugalia wybrała na ten cel znanego wszystkim dyplomatyka, Xiecia Pa Im elle. - Margrabia Brigniole wraz z Hrabią Pól on wystąpią w imieniu Sardynii. - Hrabia Ludolf, Poseł neapolitański przy naszym dworze, reprezentować będzie Króla Neapolitański eg o". - Wysoka Porta wyprawia na ten cel Achmeda Ferida. - Z Bawaryi, ile nam wiadomo, jeszcze Poseł nie mianowany. Francuzkie poselstwo, szukając długo nadaremnie dość obszernego domu, zgodziło się nareszcie z Panem Ponsonby i najęło pałac jego za 1600 funt. szt. na sześć tygodni, Poselstwo rossyjskie, które później dopytywać się zaczęło, ofiarowało 3000 funt za Burlington - house, co też przyjęto; ponieważ jednak później jakieś zaszły trudności i nieporozu - mienia, kontrakt cały cofnięto. Nareszcie najęła Rossya gmach Lorda Stuart de Rothsay z ościenną kamienicą za 2500 funt. szt. napięć tygodni. - Wszyscy prawie posłowie przybędą tu z małżonkami swemi, w rzędzie których (zdaniem dzienników tutejszych) wielką rolę grać będzie słynąca z powabów i wdzięków małżonka Xiecia de Ligne, z domu Xi<;żniczka Lubomirska."

Hiszpania.

Z nad granicy hiszpańskiej.

W Phare de Bayonne czytamy: Espartero poczynił przygotowania do rozpoczęcia kroków nieprzyjacielskich. Dnia 27. wysłał mocną kolumnę dla rozpoznania Estelli i wy· arowano prawie bez oporu Karolistów z AIlo, Arellano i Dicastillo; gdy im przecież posiłki nadeszły, przyszło we wsi Dicastillo do zaciętej utarczki. Wojsko Królowej pozostało przez noc w Alio i cofnęło się następnego dnia do Sesmy i Lerina. W tymże samym czasie posunął się naprzód inny korpus między Oteizą i Laragą, odparł stojącą tamże straż przednią karolistowską i postrach aż do Echauri rozstarł. - Podług Codziennika miał sam Don Carlos przewodniczyć wojsku pod Dicastillo. Także "sądzi ten dziennik, że Balmesada zdobył bez rozlewu krwi miasto Lermę w prowincyi Burgos. Pismo z B aj o n n y z d. 1. Czerwca donos;, że trzech karolistowskich Pułkowników, którzy w bliskości Very na ziemię francuzką Wstąpili, ujęto. Według ich zeznania przez to tylko sprawa Don Carlosu ocaleć może, jeżeli Zariategui, Elio, Eguia i Villareal dawniejsze swe stanowiska zajmą. Podług tego samego ...;isma przybył wódz karolistowski Tristany do tjStelli, a doniesienie to zbija dawniejszą pogłoskę o ujęciu tegoż na ziemi francuzkiej. Z nad granicy nawarskiej donoszą pod dniem 31. Maja: »Junta karolistowską w N awarze zawarła układ z dwoma osobami, które się zobowiązały dostawić 1000 koni z Francyi dla utworzenia 10 szwadronów jazdy. W czasie -wyprawy O'Donnella do Very wysłali Krystyniści znaczną ilość rogacizny, zdobytej W górach, do Irunu. (- Dnia 29. przeszło 7 karolistowskich żołnierzy i jeden oficer z bronią do Munagorrego. Tego samego dnia opuścił Don Carlos Estelle i udał się do Guipuzkoi, a nazajutrz kika osób w Estelli stracono. - Biskup leoński, wygnany do jednej wsi w Borundzie, odesłany zastał, jak głoszą, do cytadeli Guevary w Ala wie, gdzie ma dalszych rozkazów Don Carlosa oczekiwać. Dzienniki bajońskie zawierają pismo z Saragossy z dn. 29. Maja, w którem donoszą, że kolumna jedna Miqueleta z Reus zrobiła wycieczkę i Juntę karolistowską tego obwodu, chcącą się udać do wsi pobliskiej, napadła. Wszyscy członkowie lunty, jakotei straż tejże, złożona z 6 ludzi, mieli poledz. Wiadomość z Villafranki deI Canades potwierdza tę wiadomość i dodaje, że kolumna Karolistowską Barrerv, znajdująca się wwymienionem na ostatku miejscu, również przez Mitjueleta napadniętą i pobitą została. Głoszą

także, że Junta karolistowską w Berdze uciekła i do Erancyi schronić się myśli. Portugalia.

Z Lizbony, dnia 30. Maja.

Przywódzca miguelistowski Bemeschido W prowincyi Algarbii nowe miał odnieść zwycięztwo nad wojskiem rządowem. Niesie nawet pogłoska, że sam Don Miguel w południowej prowincyi Portugalii wylądował; wszakże wieść ta nie zyskuje wiary. JB e l g i a.

Z B r u x e 11 i, dn. 4. C z e rw c a.

Niespokojne sceny tygodnia upłynionego znowu się wczoraj powtórzyły. W wielkim teatrze dawano przy nadzwyczajnym natłoku publiczności Niemą z Portici. Po skończeniu drugiego aktu zrzucono karteczkę na scenę, w której się odśpiewania Braban<;onny domagano. Dyrektor oświadczył, że żaden z aktorów w operze dzisiejszej grających pieśni tej na pamięć nie umie, prosił więc publiczności, ażeby aż do skończenia trzeciej odsłony zaczekać raczyła. Jakoż po skończeniu trzeciego aktu przywołany tymczasem śpiewak wiersze wspomniane zanócił, a publiczność nawet nie towarzyszyła mu. Po ukończeniu całej reprezentacyi mnóstwo ludzi zgromadziło się na placu przed teatrem i śpiewając Parisienne i Braban<;onne rozproszyło się po przyległych ulicach. Przed gmachem ministeryjum spraw wewnętrznych tłumy młodzieży zatrzymały się, wołając: «Precz z mnichami!" Gdy wezwanie, wydane przez kommissarza policyi, aby się spiknieni rozeszli, żadnego nie miało skutku, oddział żandarmów przed domem Ministra ustawiony uderzył na te tłumy i odegnał je. Gruppy, które się na placu mennicy utworzyły, jeszcze dłużej na miejscu zostały, aż nareszcie patrule wojskowe i tych wichrzy-, cieli rozegnały a tak ulice oczyściły. Wiele osób przyaresztowano. - Każdy rozsądny łatwo się przekona, ze tak czcze demonstracyj e ani rządu, ani mocarstw wielkich do zmodyfikowania 24 artykułów nie skłonią. Uważają tu, że Hr. Le Hon, Poseł belgijski w Paryżu, którego Król Francuzów dawniej prawie codziennie przyjmował, teraz rzadko kiedy w Tuilleryjach bywa. A u s t 2 Y a.

Kilka Pań szlacheckiego stanu we Lwowie, mianowicie Hrabina z Strzemboszów Ożarowska, Hrabina z Lambertów Kesselstadt, Hrabina z Kownackich Łosiowa, Hrabina z Rzeczyckich Fredrowa, Pani z Pieńczykowskich Szumlańska i Pani z Łodyńskich Bohdano wa, podobnie jak w latach przeszłych i tego roku w wielki tydzień trudniły się osobiście zbieraniem darów na wsparcie ubogich ilość pieniężną przesłano bądź istnącym w Galicyi instytutom Sióstr Miłosierdzia, bądź rozdzielono pomiędzy szczególnie potrzebnych ubogich po domach. J. C. K. Mość powziąwszy wiadomość o tych pod względem ludzkości usiłowaniach pomienionych Pań szłacheckiego stanu, najwyźszem postanowieniem z dn. 20. Maja r. b. rozporządzić raczył, izby one osobnern prezydyalnem pismem Kancellaryi Nadwornej zawiadomione zostały o Jego najwyźszem zadowoleniuG a l i c y a.

Ze L w o w a, dn. 7. Czerwca.

J. Ces. Mość Arcyksiąźę Ferdinand d'Este, cywilny i wojenny Generał Gubernator Galicyi, wrócił w najpoźąrlańszem zdrowiu, do stolicy naszej, dnia 6. b. m. o godzinie pół do siódmej wieczorem, ku powszechnej radości mieszkańców. Tu 2 C Y a.

Z Konstantynopola, dnia 17. Maja.

N owsze wiadomości z P e r s y i donoszą, źe Poseł rossyjski, Hrabia Simonicz, w 12 dni po odjeździe Posła angielskiego do obozu Szacha, podobnież tamie wyruszył, ale zapewne i inne mi planami niż tamten, który wszelkich chciał użyć sposobów do odwiedzenia Szacha od wyprawy przeciwHeratowi. Szach dostał zresztą znaczne posiłki w ludziach i amunicji, i armia jego na nowo dostatecznie we wszystko opatrzona była. Ale takie mieszkańcy miasta umieli korzystać z przerwania kroków nieprzyjacielskich i wyłomy w murach znowu ponaprawiali. Postanowili oni bronić się do ostatniego. W skutek ostatnich reform przedsięwziętych przez Sułtana, wiadomo, źe wszyscy urzędnicy pobierają wyższe płace; i tak: trzej pierwsi Ministrowie pobierają miesięcznej płacy po 75,000 piastrów (30,000 złp.), a Pierwszy Minister 90,000 piastrów (36,000 złp.). S Y r Y a.

Ostatnie wiadomości z S yryi nadeszły do Alexandryi pod dniem 26. Kwietnia. Około tego czasu zgromadził Soliman Basza, dowodzący oddziałem wojska przeznaczonym do działania przeciw Druzom w Hurahie, wszystkie swoje siły w dolinie, do której nadaremno powstańców chciał zwabić. A tak postanowił góry opasać. Następnie wysłali Druzowie swego najznakomitszego Szeika z poleceniem do Generała egipskiego. Soliman Basza, będący, jak się zdaje, przygotowany na to, przyjął Posła uprzejmje i zapewniał Drużbów o przebaczeniu Mehmeda Alego i Ibrahima Baszy pod następującemi -warunkami: Druzowie uznają uroczyście zwierzchnią władzę Mehemeda Alego, płacić będą haracz i pewną liczbę żołnierzy do armii egipskiej dostawią; dalej winni wszelką broń i potrzeby wojenne Solimanowi Baszy wydać i koszta wojenne! zwrócić. Wysłany Szeik twierdził, źe nie ma dostatecznego pełnomocnictwa do zawarcia ostatecznego układu i prosił o odwlokę. Soliman Basza Zostawił mu 24 godzin czasu do dania stanowczej odpowiedzi. Upłynęły juz 4 dni a o Pośle nic słychać nie było. Ibrahim Basza ciągle jeszcze przebywał w] )amasku i juz byt zdrowszy. Czekał on na po» siłki z Egiptu, a mianowicie na 6 pułków wojska liniowego', aby sam mógł preciw Druzom wyruszyć. Mustafa Basza z Kandyi przybył do Damasku z 2000 Albańczyków i sądzą, ze się z Ibrahimcm Baszą połączy. Taki byl stan rzeczy w Syryi przy odejściu ostatniej poczty a czas wykryje dalsze postępy Egipcyan.

Rozmaite wiadomości.

Horacy Verne t, który wyjechawszy z Paryża odbywa podróż do Rossyi, przyjechał także do Berlina i zabawi niejaki czas w tćm mieście. N ajnowszy obraz tego wielkiego artysty: P o p i s woj s k o w y p r z e d N a p o l e o - nem, przeznaczony dla Mikołaja, cesarza Rossyjskiego, który sam Vernet cesarzowi oddać zamyśla, ma być misternem dziełem. - Szczególniej znajdujący się na obrazie marszałkowie i jenerałowie mają być doskonale trafieni. Szalona śmiałość. - Zdarzenie podczas wyprawy przeciw Tippo-Saibowi, Pewien młody Francuz, hrabia Horacy de Benzeval, wezwany był do Indyj Wschodnich dla objęcia puścizny po śmierci swego wuja, i poznał się tamże z dwoma młodymi Anglikami, zostającymi w wojsku, którzy przy zdarzonej sposobności, mówiąc o polowaniu ha zające w Europie, oświadczyli z przytykiem, iź podobne myśliwstwo jest dowodem niedostatecznej odwagi i chełpili się przy tern z swych łowów na tygrysy. Poczem napomknęli, iź zna ą miejsce, w którem tygrzyca z młodemi się znajduje, i wkrótce na nią wielkie wyprawią łowy. Francuz urażony poprzedniczerni przekąsami, zapytał nareszcie, azali tylko sztyletem uzbrojeni do tygrzycy pieszo zbliźeć się odważą. Oficerowie mieli takie przedsięwzięcie 'za istotne szaleństwo; lecz Francuz, nie zważając na wszelkie ich napomnienia oświadczył, iż dokona tego, co wyrzekł i dowiedzie tym. czynem, %e iudzie w Europie mają także odwagę. Nazajutrz wieiu oficerów, wsiadłszy na'koń i zaopatrzywszy się w strzelby, udało ry nie mając przy sobie żadnej broni, ubrany był w tak lekkiej, wytwornej sukni, iź się zdawało', jak gdyby szedł na przechadzkę do lasku Boulońskiego. Przybywszy na brzeg bagniska, starali się jeszcze raz jego towarzysze odwieść go od szalonego przedsięwzięcia, lecz wszelkie ich przedstawienia były nadaremne. W niejakiej odległości dal się słyszeć ryk tak okropny, ze konie z trwogi dęba stawać zaczęły. W tern Francuz zapina suknię, prosi jednego z swoich towarzyszów o jedwabną szarfę" dla obwinięcia nią lewego ramienia, bierze od swego malajskiego sługi sztylet i każe, aby mu go zmoczoną chustką przywiązał do ramienia, poczem zdejmuje kapelusz, i poprawiwszy sobie na głowie włosy, kroczy śmiało w gęste sitowie, i znikną w niem z oczu swych towarzyszy, którzy zawsze jeszcze nie wierzyli, aby człowiek do tego stopnia mógł być zapamiętałym. Pomału i z przezornością postępował drogą, którą się puścił, a uszedłszy niemal dwieście kroków, usłyszał głuche warczenie, co oznajmiało, źe tygrzyca miała się nabaczności; lecz nieustraszony Francuz stanął tylko na chwilę, a potem kroczył dalej. Przedarłszy się przez szuwar na kroków niemal pięćdziesiąt, poznał, źe jest blizko u celu, bo wokoło postrzegł Jeżące kości; obejrzawszy się, postrzegł łożysko, gdzie t ygrzyca z pośród gęstej trawy kły ku niemu z rozwartej paszczy wyszczerzyła; tygrysięta igrały koło niej jak małe koty. Jakiem czuciem na ten -widok okropny serce jego przejęte było, on tylko sam powiedzieć może. Przez niejaki czas wpatrzyli się w siebie oboje, nie ruszając się z miejsca, a źe tygrzyca podobno nie śrńiała porzucić swoich młodych, postąpił więc ku niej odważny Francuz. Przybliżywszy się do niej niemal na cztery kroki, rzucił SA ę na nią z całą mocą. Widzowie, stojący woddaleniu na -wzgórzu, usłyszeli w równym czasie ryk i skrzyknienie , -widzieli tylko, iź się szuwar poruszał, poczem -wszystko umilkło i nastała cisza spokojna. Czekali jeszcze przez chwil kilka, w mniemaniu, iź młody Francuz powróci, ale nie wracał. Wtedy zaczęli żałować, iź mu pozwolili samemu narażać się na tak wielkie niebezpieczeństwo, postanowili więc, ocalić przynajmniej jego zwłoki. Udali się W grzązkie bagnisko, i tylko kiedy niekiedy, dla podsłuchania, stanęli; nakoniec znaleźli obu przeciwników, jednego na drugim; t ygrzyca leżała nieżywa, a Francuz był omdlały i prawie bez duszy. Tygrysięta zaś z ran ciekących krew lizały. Tygrzyca odniosła 17 ran sztyletem zadanych" a l'rancuz prócz szponami poszarpanych piersią byl ukąszony w lewe

ramię, które tygrzyca zębami zgruchotała. Oficerowie -wzięli z sobą tygrzycę i PYancuza. - Niewolnik malajski, powiązawszy młode tygrysięta muszlinem, zdjętym z swego turbanu, pozawieszał je po obu stronach swego siodła. Młody Francuz po dniach czternastu, gdy przyszedł znowu do zdrowia, ujrzał przed swojćm łóżkiem skórę tygrzyey, mającą z.ęby wysadzone perłami, oczy błyszczące rubinami i złote szpony - byłto dar od oficerów angielskich, którzy byli świadkami nadzwyczajnej jego odwagi. (Rozm. Lyr)

Gawędy stare i obrazy.

KULIG C Dokoiiczenie.) Sztuczkato nie lada - rzekł z podziwem gruby podsędek. Większa sztuka - rzekł cześnik - lej w gębę włożyć, i wytrzymać, gdy przezeń lano w gardło po kwarcie do razu. Tak bywało dawniej, o czem nasze wspominają kroniki *). Starosta radził dalej beczek kosztować, gdy dano znać, źe czekają wszyscy z polonezem; radzi nieradzi, wyjść musieli z piwnicy. Jan z Szczuczyna juź dobrze podcięty chciał tańczyć drabanta; pomieszana małżonka wzięła go na stronę i doniosła, ie kulig zapowiedziano do nich na dzień jutrzejszy jako ostatni wtorek. Zmieszał się nieco; a źe mieszkał w buskiem sąsiedztwie, po tańcu wysunął się zręcznie, wsiadł na przygotowane sanie, i ruszył do domu. - Jakież było jeAo podziwienie, gdy mu domownicy donieśli o przybyciu niedawno czterech sani z kucharzem cześnike, pełnych zwierzyny, mięsiwa i dwoma beczkami wina z piwnicy starosty. I przejrzawszy ok wite dary, skosztowawszy nieco i wina, podziękował Bogu szczerze, źe się wyzwolił z kłopotu niemałego, i ze łzami radości wrócił napowrót uspokoić zmartwioną żonę. Siedziała smętna w kącie sali, gdy Jan -wesoły zbliżył się i uwiadomił o wszystkiem; uśmiech szczęścia i radości spędził smętek. Sam poszedł do starosty, uścisnął mu kolana, dziękował cześnikowi, i radosny dotrzymywał wszystkim pola. Ochocza młodzież doczekała świtu, nim znużyła się tańcem. Pan Jan z Szczuczyna wcześniej z żoną i dziećmi odje,chał do domu, aby przysposobić wszystko na przyjęcie licznych gości. Skromny dworek Jana z Szczuczyna, z modrzewiu pod słomianym dachem, stał blisko brzozowego gaju; na dziedzieńcu nieobszernym mała sadzawka zarybiona dostarcz3ła okwicie w post jadła. Dworek aam składał się z dużej izby czysto, wybielonej, z piecem i kominem, i dwóch małych alkierzy; *) Kronika Bernarda Wapowskiegcjj część przeznaczona dla goąpodarstwa, tamta na przyjęcie gości. W małej tak zwanej oficynie mieściła się czeladź, teraz dla zjazdu na wieś wyruszona, a male izdebki -wyczyszczono dla młodzieży. Od rana kucharz cześnika piekł na rożnach pieczyste, pan Jan ściągał wino, - małżonka jego z córkami piekła faworki i pączki, synowie porządkowali gumno na pomieszczenie koni i sani. - W pobliskim kościele dzwoniono na modlitwy, gospodarze tego domostwa pierwszy jaz musieli zabaczyć słuchania mszy codziennej. S tarosta kulig zatrzymał dłużej z umysłu u siebie, i doniósł żeby się nietroskałi obiadem. Jakoż dopiero z samym zmrokiem tak cicho wkradł sie arlekin na dziedziniec z sankami, że go dostrzegli dopiero jak wyskakiwał z sanek, a wpadłszy do izby gościnnej zapowiedział kulig. I zaraz za nim odgłos muzyki i dzwonków zwiastował przybycie kuligu. Pan Jan z małżonką i dziećmi na ganku przyjmował wszystkich: dobyto jeszcze z sari cześnika i starosty opleśniatych więcej butelek, i skrycie -wniesiono do izby. Umieszczono kapelę w przyległej alkowce, i znajszczerszą wespłością hasała młodzież, weselili się starcy. Pan Jan uszczęśliwiony, że zaczczycono jego słomiane poddasze i wszystkiego był dostatek, odmłodniał, zachęcał wszystkich do tańca i do kielichów; śpiewał radosny, a przypomniawszy sobie piosneczkę staroświecką, z zapleśniałą butelką w zebranym starszych gronie w przyległej alkowie i kilku młodzieży, zapomniawszy o kielichu, prosto z niej popijając śpiewał: "Wina! panien a muiyki! Kto chce rnelankoliki Rozweselić, to troje Wybiją ze łba roje.

W i e c komu nogi drgają.

Niech mu w dudy zagrają, W takt poskoczyć nie wadzi, Którzy tańcują ładzi.

Frasunki suszą kości, Trzeba zalać wnętrzności, A młodzieńcy z pannami, N iech się bawią żartami.

Przed kim dwie pełne stoją.

Jedna niech będzie moją.; Bodajże zdrów sądziedzie ! Każdy niech wesół będzie *).

Dla uczczenia swoich zacnych gości, i jak nazwał benefaitorów, szczególniej w osobie starosty i cześnika, gdy wnosił ich zdrowie, ustawiona czeladź pod oknami dała ognia ze strzelb kilku i dwóch dawnych szturmaków. Przed wieczerzą, w czasie spoczynku zmę

*) Co nowego it. d, przez M. Trtyprztyekiego z XVII. wiekuczonej tańcem młodzi, wprowadził zabawę wiejską. Domownicy jego przebrani za zwierzęta i ptaki, przy brzmieniu kobzy, naśladowali zręcznie skoki swoich postaci, "jakie przybrali na siebie: powtórzono śpiewki kolędowa. Pan Jan z zywem wilczęciem obchodził damy, i wymagał kolędy wedle dawnego zwyczaju. Wprowadzono na ostatku ogromnego niedźwiedzia, który zgrabnie tańczył, robi! kijem, i kłaniał się każdemu. Bylto stary strzelec starosty obszyty w skórę, który doskonale umiał niezgrabnego zwierza poruszenia naśladować, przypatrzywszy się niedźwiedziom w samych kniejach z bliska, i nie jedne z niemi odbywszy przeprawę, czego ślady w potężnych kresach na czole nosił. Pan Jan usadził się na to, żeby swoich gości popoił, jakoż pó wieczerzy sędziego i podsędka wyniesiono. S tarosta z cześnikiem uchronić się zręcznie zbytecznych kielichów umieli. - O północy, podług odwiecznego kmieci mazowieckich zwyczaju, -wjechał na zrobionym zgrabnie koniu syn naj starszy pana Jana przedstawiając »zapust." W jednej ręce trzymał w Woreczku popiół z przywiązanym śledziem, drugą hamował rozhukanego rumaka. Pohasawszy po całej izbie, zapowiedział swój zgon bliski i nadejście postu. Tu potrząsł' popiołem i · wskazał śledzia. N a ten znak arlekin .rzucił maskę i trzepaczkę pod nogi zapustowi. Poj\. wszechne milczenie towarzyszyło jego odjazdowi; przecież mimo zapowiedzenia zapustu tańczono i bawiono się wesoło do białego świtu. W środę popielcową wieczorem już każdy w swoim domu bawił; znikły muzyka, tańce i śpiewy - bo umilkły dzwonki gromadnej drużyny kuligu. - K Wl. W (Pam. Nauk.)

OBWIESZCZENIE.

Folwark królewski Prusinowo , W powiecie Pleszewskim położony, zupełnie odseperowany, 1 56 mórg. 149 [J pr. ogrodu, 385" 108" roli, 45" 78-" łąk, 28" 163" pastwisk, 46" 60" gruntu nieużytkowego ,ogółem 563 mórg. 18 D p r - obejmujący, jednakże z wyłączeniem czynszów włościańskich, lecz z budynkami, ogrodzeniami i innemi objektami budowlowemi, wraz z inwentarzem królewskim co do siewów i uprawy roli" także z propinacyą i polowaniem, od dnia Św. Jana r. bież. wystawiony będzie na licytacyą, albo na sprzedaż, z zastrzeżeniem czynszu, lub bez czynszu, albo na jednoroczną dzierżawę dzień 25. m. b. po południu o godzinie 4tej, w naszej Izbie wydziałowej sessyonalnej, przed Wnym Bitter Radzcą Regencyi, i wzywarny ochotników licytacyi, aby na takową przybyli. Kaucya, jaką mieć z sobą powinni, wynosi na przypadek sprzedaży 500 tał., a na dzierżawę 200 tal. i złożona być musi gotówką, lub w obligach rządowych, lub w krajowych listach zastawnych, zupełny kurs mających. Inne warunki, oraz regestr przemiarowy i mapp<;, .można przejrzeć codziennie w naszej Registraturze dóbr królewskich. Poznań, dnia 10. Czerwca 1838.

Król. Pruska Regencya.

Wydzi ał dóbr i lasów królewskich.

" aPRZEDA2 KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu.

Dobra szlacheckie Kargowa w powiecie Babiraoskim, włącznie z czynszem procederowym w ilości 477 tal, gegr. g fen. przyznanym przez Dyrekcyą Ziemstwa, oszacowane na 119439 Tal. 25 sgr. io fen. wedle taxy, mogącej być przejrzanej wraz a wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być dnia 2.4. Stycznia. 1839. przed południem o godzinie lotej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Niewiadomi z pobym wierzyciele, jako to:. J) Starosta Tadeusz Młocki, 2) sukceesorowie Hrabiny Wilhelminy Fili« piny Beaty U nruh, 3) sukcessor. wdowy Anny Doroty Bunzel, 4) były Podpułkownik Viereck, 5) Buchhalter Adolf Alexander Krystyan Peschel dawniej w Btrlinie na teraz sukceesorowie tegoż, 6) sukceesorowie Paulitz, 7) sukcessorowie wójta Karola Roehl, 8) owdowiała Konsyliarzowa U nruh teraz sukcessorowie tejie zapozywają się na takowy niniejezem publicznle. Poznań. dnia gl. Kwietnia 1838.

SPKZEDA2 KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu.

Wydział I.

Dobra szlacheckie Gostyń Igo oddziału w powiecie Krobskim, sądownie oszacowane o> 11>339 Tal. 2 sgr. li fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem bypotecznym i warunkami w Registraturze, mają być w terminie do dalszej licytacyi na dniu 28> Sierpnia 1838pried południem o godzinie lotej w miejscu posiedzeń zwykłych sądowych sprzedane, Poznań, dnia 28. Kwietnia 1838.

OBWIESZCZENIE.

Niżej wyrażonym z pobytu swego niewiadomym osobom podaje się niniejszem do wiadomości, iż im w Mchach w powiecie Szremskim zmarły dziedzic Sebastyan Bieńkowski W swoim w dniu 1. Października 1835. roku sądownie sporządzonym, a pod dniem 9. Grudnia r. z. otworzonym testamencie następujące legaty wyznaczył: o) !(onstancyi z Bieńkowskich Raszewskiej ICX)U talarów; b) dzieciom zmarłej Józef y z Strachowskich Kramplicz 800 talarów; c) Sewerynowi Bieńkowskiemu, synowi Kaźmierza Bieńkowskiego, 2000 talarów; d) Franciszce Konikiewicz, córce Walentego i Antoniny małżonków Konikiewicz, 200 talarów; e) Klementynie Koczorowskiej, cdrce Hilarego i ZofIi małżonków Koczorowskich, 1000 talarów; /) Janowi Koczorowskiemu, szwagrowI spadkodawcy, dożywotnie pobierać się mające kwantum alimentacyjne 100 tal. rocznIe, 1 g) zamężnej Zwierskićj, siostrze Seweryna Bieńkowskiego, 203 talarów.

Poznań, dnia 1. Czerwca 1838.

Królewski Główny Sąd Ziemiański.

I I. Wydziału.

OBWIESZCZENIE.

Dobra Ligot ta, położone w powiecie Ostrseszowskiin, będą wydzierżawione drogą publicznej licytacyi najwięcej dającemu na trzy po sobie idące lata, od Sw. Jana r. b., aż do tegoż w r. 1841-, w terminie dnia 26. Czerwca r. b. o godzinie 4tej po południu w domu Ziemstwa kredytowego. Wszystkich chęć dzierżawienia mających wzywamy na termin powyższy z nadmienieniem, iż ci tylko przypuszczeni będą do licytacyi, którzy w gotowiznę złożą kaucyi 500 Tal., a w razie potrzeby udowodnią, iż warunkom dzierżawnym zadosyć uczynić mogą. Warunki dzierżawne mogą być przejrzane w Registraturze naszej. W Poznaniu, dnia 23. Maja 1838.

Dyrekcya Prowincyalna Ziemstwa.

OBWIESZCZENIE.

Dobra Niegołewo, położone w powiecie Bukowskim, będą wydzierżawione drogą publicznej licytacyi pluslicitando na trzy po sobie idące lata, od Św. Jana r. b. aż do tegoż w roku 1841., w terminie dnia 27- Czerwca r. b. o godzinie 4tej po południu, w domu towarzystwa kredytowego. Wzywamy na termin powyższy z tern nadmienieniem, iż tylko ci przypuszczeni będą do licytacyi, którzy w gotowiźnie złożą kaucyą 500 tal., a w razie potrzeby udowodnią, iz Warunkom dzierżawnym zadosyć uczynić mogą. Warunkr dzierżawne mogą być przejrzane w Registraturze naszej. Poznań, dnia 2. Czerwca 1838.

Dyrekcya Prowincyalna Ziernstwa.

OBWIESZCZENIE.

Dostawa materyałówpiśmiennych, jako tez formularzy drukowanych dla bióra Dyrekcyi podpisanej potrzebnych, ma być od d. 1. Lipca 1838. r. do 1. Lipca 1841. r. drogą submissyi najmniej żądającemu pozostawiona. Wzywają się zatem niniejszem mający ochotę dostawienia wymienionych przedmiotów, aby swe oświadczenia w tej mierze do dnia 22. m. b. do godziny 5tej po południu na piśmie i zapieczętowane nadesłali. Warunki mogą być każdego czasu w Registraturze naszej przejrzane. Poznań, dnia 11. Czerwca 1838.

Dyrekcya Prowincyalna Ziemstwa.

OBWIESZCZENIE.

Właściciel młyna nazwanego Altmiihle pod Trzcianką, Ferdinand Retzlaff, zamyśla

obok swego młyna tarlak założyć, dopraszając się na cel ten rządowo - policyjnego konsensu. W zywa się przeto niniejszem wszystkich tych, którzyby mniemali mieć prawo op ozycyą przeciw temu założeniu czynić, aby swoje w tej mierze mniemające powody do niedozwolenia w przeciągu 8 tygodni pod prekluzyą podpisanemu urzędowi Radzco- Ziemiańskiemu donieśli, ile że po upłynieniu pomierzonego czasu na żaden przeciwny -wniosek zwazanem nie będzie i raczej owszem domagany konsens udzielonym zostanie. Czarnków, dnia 31. Maja 1838. r.

Król. Urząd Radzco-Zierniański.

Ceny targowe Dnia 6. Czerwca 1838. r.

Poznaniu. od do Tal. sgr. fen. Tal. sgr. fen.

Pszenica szefel l 27 6 2 - Zyto dt. l 15 - l 17 6 Jęczmień dt. - 27 6 l - - Owies dt. - 25 - - 27 6 Tatarka dt. - 27 6 l - Groch dt. l 7 6 l 10 - Ziemiaki dt. - 13 - - 14 - Siana cetnar - 23 - - 25 - Słomy kopa. 5 20 - 5 25 - Masła garniec l 10 - l 12 6 Spirytusu beczł.a . 16 - - 17 - -

*> W niedzielę dnia 17. Czerwca 1838 r. W ciągu tygodnia od dnia 8. aź do będą mieli kazanie 14. Czerwca 1838. N azwy kościołów. urodziło się umaiło ślub - przed południem. po południu. wzięło fchło- dzie- płci płci pców. wcząt. męsko źeńsk. par. W kościele katedralnym X. PI. Urbanowicz 3 4 2 l W kościele farnym S. Maryi Magdaleny , - Prob. Pawłowski 5 l l S. Wojciecha 3 l- I Bernardynów X. Wik, Borowicz 2 l l (Parafia Sgo Marcina.) Tamże d. 18. Czerwca - Mans. Grandke Franciszkanów l (Parafia Sgo Rocha.) - Dominikanów - Krajewski W klaszt. sióstr miłosierdzia - PI. Dyniewicz W ewangelickim S. Krzyża Superint. Fischer Pastor Friedrich l l 2 3 l W ewangelickim S. Piotra Kandydat Buchholz W kościele garabonowyn NKazn.DI.Walther 2 l Ogółem l 11 I 11 I 7 i 6 I 3 , l ,

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.06.16 Nr138 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry