G

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.07.12 Nr160

Czas czytania: ok. 19 min.

AZ

Wielkiego

Xiestwa

POZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W Deheia i Spółki. - Redaktor: A. WannawsU.

JM 160. - W Czwartek dnia 12. Lipca 1838.

Wiadolllości krajowe.

z Berlina, dnia 9. Lipca. Przybył tu Cesarsko-rossyjski Tajny Radzca, nadzwyczajny Poseł i pełnomocny Minister przy dworze konstantynopolitańskim, B u t e - n i e w, z Hamburga.

WV\iWM jwv*wv*

Wiadolllości zagraniczne.

Po Iska.

Z Warszawy, dnia 20. Czerwca.

Dnia onegdajszego stojące obozem pod Warszawą wojska, składające korpus czwarty, przeciągnęły w paradzie przed Jego Cesarską Mością. J. K. Mość Arcy-Xiąie Ferdynand obecny temu obrzędowi, przeprowadził przed N. Panem pułk huzarów, którego jest Szefem.

Wracając z obozu, Jego Cesarska Mość odwiedził J O. Xięźnę Warszawską, wieczorem zaś zwiedzał cytadellę Alexandrowska. Dnia wczorajszego rano, Biskup, Członkowie Bady Stanu i Rady Administracyjnej Królestwa mieli zaszczyt być przedstawionymi J. Cesarskiej Mości pTzez Namiestnika Królestwa, na pokojach pałacu Łazienkowskiego. Następnie, N. Pan znajdował się na nabożeństwie W Katedrze Grecko-Rossyjskiej. Po południu Łazienki przepełnione były mieszkańcami Warszawy. W amfiteatrze dane było widowisko

«akończone ogniami sztucznymi; poczem całe Łazienki w sposób zachwycający oświecone zostały, - Radość jaką sprawia obecność w murach naszych ukochanego Monarchy, nadała nowe życie naszemu miastu. UHce i miejsca w których obecność N. Pana jest spodziewana, napełnione są ciągle mnóstwem ludu, pragnącego oglądać Jego Oblicze. Oświecenie miasta, które miało miejsce przez 5 dni obok najpiękniejszej pogody, do później nocy przeciąga wesołość powszechną. Z dnia 21. Czerwca.

Dnia onegdajszego, o godzinie 10tej w wieczór, Jego Cesarska Mość udał się z pałacu Łazienkowskiego do obozu, gdzie przenocować raczył, a dnia następnego obecnym był na ćwiczeniach wojskowych które się z rana rozpoczęły. Z dnia 22. Czerwca.

Jego Cesarska Mość raczył w dniu wczorajszym oglądać roboty fortyfikacyjne za Pragą, wprost cytadelli AleXandrowskiej; poczem zaszczycił odwiedzeniem Swem Instytut Rządowy Wychowania Panien. Po południu na polach Mokotowskich odbyły się wobec N. Pana ćwiczenia Kozaków Unijnych i jazdy muzułmańskiej. Błonia przyległe pokryte były mnóstwem pojazdów i osób płci obojćj, pragnących nasycić się widokiem ukochanego Monarchy.

nand zwiedził w dniu wczorajszym wystawę sztuk pięknych i przemysłu krajowego. Z dnia 24. Czerwca.

W dniach 4 i 5. b. m. odbyły się wobec Jego Cesarskie] Mości w okolicach Warszawy, wielkie manewra wojsk stojących obozem. Mnóstwo mieszkańców przypatrywało się temu zajmującemu widokowi. F 2 a n c y a.

Z P ary ż a, dnia 'J. Lipca.

Z Londynu donoszą, że Królowa Wiktorya Marszałka Soult orderem Wilhelma I I I . ozdobi. Eskadra angielska d. 28. Czerwca na przystani tulonskiej na kotwicach stanęła. Składa się z 4eh okrętów liniowych: "Xiężna Charlotte", "Vanguard- ' , "Uodney", i "Bugham"; z l ' regaty "Barham", korwety "Carasiord" , brygu "Arlequin" i statka parowego "Kadamante". (Gazety ministeryalne wszelako wiadomości tej leszcze nie udzielają) W Kuryerze francuzkim czytamy: "Angielska eskadra istotnie d. 28. z. m zarzuciła kotwice -w przystani tuloriskićj, a poczta jutrzejsza zapewne nam bliższe wiadomości w tej mierze przywiezie. Już poprzednio wydano ztąd rozkazy, aby Hotę owę jak najuprzejmiej przyjęto, chociaż środek takowy zdaje się być zbytecznym, gdy od bitwy pod Nawarynem między angielską a naszą, marynarką najlepsza przyjaźń panuje. Większa część naszej siły zbroinej opuściła niestety przed kilku tygodniami port tuloński i tylko 3 okręty tamże pozostały. Lecz władze i mieszkańcy nie omieszkają z pewnością przyjąć gościnnie Anglików pod niebytność naszego wojska. Przejęcie, jakiego obecnie Marszałek Soult doznał z strony ludu angielskiego będzie niezawodnie dla Tulończyków bodźcem do wywzaj emnienia się eskadrze angielskiej. JI n g l i a.

Z Londynu, dnia 30 Czerwca.

010 lest proklamacya wydana przez Hrabiego Uurhama do Kandyjczyków dnia 29. Maja, zaraz po przybyciu lego do Quebeku: »Ponieważ mi Królowa zarząd angielskie; Ameryki północnej powierzyć raczyła, przefo dziś urzędowanie ino e rozpocząłem. Przy dopełnianiu tej ważnej powinności liczę z ufnością na pomoc wszystkich poddanych N. Pani, abym tym sposobem mógł jak najlepiej załatwić wszelkie interessa dotyczące się pomyślności waszej, a szczególniej te, które wiadomości mojej w charakterze pełnomocnika Najj. Pani dojdą. Prawi, summienni obrońcy zmiany i ulepszenia niedokładnych urządzeń, bez różnicy stronnictw, rodu albo politycznego sposobu myślenia liczyć mogą na moje wsparcie i zachęcenie, jakiego ich patryotyzm, dążący do ustalenia związków między krajem macierzystym a temi ważnemi osadami, spodziewać się ma prawo. Ale wichrzyciele publicznej spoko ności, przestępcy praw, nieprzyiaciele korony i państwa angielskiego znajdą we mnie nieubłaganego przeciwnika, gotowego do użycia przeciw nim wszelkiej służące) mi cywilne) i wojskowej władzy. Politowania godne wypadki w jednej prowincyi wymagały niestety zawieszenia reprezentacymei konstytucji, i najwyższą władzę w ręku moim złożono. Wielka odpowiedzialność, jaka z tego powodu mnie ciąży, i trudne me obowiązki naglić mnie naturalnie będą, abym ak najprędzej znowu te czasy przywrócił, w których władza wykonawcza wolna od wszelkiego przymusu znowu liberalnemi i angielskiemi ustawami otoczona będzie. Od was, mieszkańcy angielskiej Ameryki, od waszego brania się i współdziałania opóźnienie lub przyspieszenie tej pomyślne, chwili szczególniej zależeć będzie. Wzywam was przeto do jak najotwartszego wyznania. Proszę was, abyście we mnie przyjaciela i rozjemcę widzieli, który zawsze was«) eh życzeń, skarg i zażaleń słuchać i z na większą bezstronnością sobie postępować będzie. Jeżeli z waszej strony zechcecie porzucić wszelkie rozjąlrzenie stronnictw i połączyć się ze mną do ustalenia błogiego dzieła pokoju i jedności, przekonany jestem, że będę mógł założyć kamień węgielny do systematu administracyjnego, który prawa i interessa wszystkich mieszkańców zapewni, wszelkie niesnaski umorzy, i przy pomocy Opatrzności boski( j pomyślność, wielkość i szczęście, do których te żyzne kraje tyle żywiołów posiadają, na zan-sze ustali.« Z dnia 3. Lipca.

N. Pani dawała wczoraj w N owym pałacu wjefki bal dyplomatyczny, jeden z najświetniejszych od czasu panowania Jerzego IV. Znajdowali się na mm członkowie rodziny królewskiej, Xiążę Nernurski, Xiążę Ernest Hessen Philippsthal, Xiąźę Leiningen, Xiąźę Krystyan Holstein- Glftcksburg, Xiążę SaskoKoburski, Xiążę N assawski i wszyscy Posłowie wysiani na koronacyą. O godzinie 10tej zaczęły $iq zjeżdżać powozy i to trwało do godziny 12. Wszystkie pokoje ozdobiono najpiękniejszemi kwiatami i najrzadszemi roślinami. Za ukazaniem się Królowej w sali o 101 zagrała orkiestra Straussa pieśń narodową (yod save tht Queen, Około godziny 11. rozpoczęła N. Pani ż Xieciem N emurskim bal. Xiążę Jerzy Cambridge zaprosił do pierwszego tańca Xiczrie Hohenlohe. W drugim kadrylu prze Jerzemu, a Xiążę Nemurski tańczył z Xiężną Hohenlohe. Później wezwała także Królowa Xiccia Sasko-Koburskiego do tańca. O godzinie 1. udało się zgromadzenie do sali tronowej, A dzie zastawiono wieczerzę; następnie znowu tańczono aż do samego dnia. Królowa miała na sobie niebieską atłasową suknią z białemi blondynami; na lewem ramieniu Order podwiązki, a na głowie ubiór z białych róź, w środku których połyskiwał bukiet z brylantów. Na zgromadzeniu komitetu, wyznaczonego przez radę gminną londyńską, w celu naradzenia się względem balu na cześć przybyłych na koronacyą posłów, oznajmiono w sobotę, że ci zaprosiny przyjęli. Postanowiono zatem dać obiad d. 10. b. m. i zaprosić nań tak ministrów jak i najznakomitszych członków opoeycyi, a to dla zatarcia wszystkich śladów ducha stronnictw. Damy nie będą proszone a liczba wszystkich gości nie ma przechodzić 600 osób. Pokoje w Uuildhall tak będą urządzone jak w czasie balu, danego dn. Y. Listopada r. z. na cześć Królowej. Według M o r n i n g - P o s t znajduje się N astępca tronu bawarskiego od kilku dni w Londynie, ale przestrzega jak najściślejszego inkognito. Miał on już tu wieczorem przed koronacyą przybyć. Dnia Igo Czerwca zniósł także Hrabia Durham -w Q u e b e k u ustanowioną przez Sir J. Colbornego szczegółową radę. Proklama cyą wydaną przez Hrabiego za jego przybyciem do Kanady obydwa stronnictwa naswoję wykładały korzyść, obydwa go także w czasie wysiadania na ląd d. 28. z równą uprzeimością powitały. Nad granicą Stanów Zjednoczonych umysły ciągle leszcze wzburzone, i niektórzy angielscy olicerowie , którzy niedawno temu z wyższej Kanady do Detroit pojechali, doznawali różnych obelg z strony pospólstwa. Wołano za nimi: Torys, torys! i rzucano na nich błotem i śmierdzącemi jajami. Władze jednak z obydwóch stron wszelkiego dokładały starania, aby spokojność utrzymać. Ludzi, którzy w B r o c k v i 11 e w Kanadzie do statka parowego amerykańskiego «Telegraph« strzelali w celu pomszczenia się za spalenie statka parowego angielskiego »Sir Robert Peel," wszystkich do więzienia wtrącono i mają być surowo ukarani. Z drugiej strony także wyznaczył Hrabia Durham 1000 funt. szt. nagrody za odkrycie i sprowadzenie każdego członka, który się na statek »Sir Robert Peel" tarfnał. Gubernator państwa N owo-yorgskiego, an Marcy, uprzedził go w tej mierze i wyznaczył nagrody po 500, 250 i 100 dolarów za

sprowadzenie tych zbrodniarzy. N a każdy jednak przypadek zgromadzono nad granicą kanadyjską i amerykańską woj sko, dla zasłonienia życia i majątku mieszkańców. Sir John Colborne udał się z sztabem swoim z Quebeku do wyższej Kanady, gdzie obejmie dowództwo nad będącem tamże wojskiem angielskiem. Sir G. Arthur, jako Gubernator wyższej Kanady, doznaje w administracyj wielkich przeszkód, gdyż prowincya ta bliska jest bankructwa.

Hiszpania.

Z Madrytu, d. 23. Czerwca.

Rozeszła się tu pogłoska, że Generał N arvaez karo listów pod Palillosem w bliskości Tembleque na głowę poraził i większą część tychże wziął w niewolą. Wszakże gazeta nadworna nic o tern nie pisze. Stosownie do innego podania, karoliści między Tembleque i Madridejos po zaciętej walce transport z Andaluzyi idący zabrać mieli. Wedle listów z Murviedro z d. 15. CzeTw., niekarność i demoralizacya między żołnierzami stojącego tam legionu portskiego do tego miała dojść stopnia, iż Generał U raa ujrzał się w konieczności rozkazania, aby Och żołnierzy rozstrzelano a 18 do więzienia wtrącono. W J o u r n a l d e s P y r e n e e s O r i e n t a l e » czytamy z nad granicy hiszpańskiej Abezdaty): «Zakonnicy prowincyi Taragony , którzy z pensyi Daiesięcznej, po zniesieniu klasztorów im przyizeczonej, od lat trzech ani grosza nie dostali, korzystając z obecności Generał-Kapitana w Taragonie , przedstawili mu smutne położenie swoje. Baron Meer wydał też niezwłocznie potrzebne na ich korzyść rozkazy i sam się o wykonaniu tychże przekonał. Życzy ćby należało, żeby przy tej sposobności zażądał był sprawozdania, na co dochody wielkiego klasztoru P6blet obrócono; te albowiem same wystarczyłyby na płacenie pensyi zakonnikom, kiedy li tylko dochód z oliwy 20,000 piastrów wynosi. - W Barcelonie panuje zupełna spokojność, tak dalece, że processya Bożego ciała, której od lat 3ch nie było, bez najmniejszego spokojności zakłócenia się odbyła.« Niemcy.

Z Frankfortu n. M., d. 3. Lipca.

Stosownie do tutejszej Ober-Post-AmtsZ e i t u n g, podróż tegoroczna Cesarza Rossyjskiego rozciągać się będzie ai do jeziora Bodensee.

Z H a n o w e r u, dnia 2. Lipca.

(Korres. hamb.) -. Dzisiaj po południu gruchnęła tu wieść, że Cesarz Rossyjski dzisiaj J ego Cesarskiej Mości czekano, aż njreszcie o 2. z południa wiadomości nadeszły, które nadzieję tę zniweczyły. J. G. W. W. Xiążę Następca tronu za to niezawodnie wkrótce tu f irzYbędzie i na zamku królewskim Herrenlausen wszyscy go juz czekają; część orszaku jego umieszczoną zostanie w pokojach tak nazwanego Fiirstenhofu. Równocześnie spodziewani tu J O. Xiąźę Brunświcki i J. K. W. Xiąźę Wilhelm Pruski (syn N. Króla Pruskiego.) Na przyjęcie tych dostojnych gości urządzono Fiirstenhof, pałac królewski i zamek letni w ogrodzie Jerzego. W sali oranieryi w Herrenhausen czynme się zatrudniają urządzeniem teatru, na którym podczas obecności obcych xiAzat widowiska dawane będą. W tym celu przybędzie tu kilku członków opery brunświrkiej, na co Xiąźę Brunświcki za wezwaniem dworu naszego zezwolił. Tute;si bowiem aktorowie obecnie prawie wszyscy w podróży a scena dworska, którą teraz właśnie naprawiają, nie jest w należytym stanie. W przyszłą środę park herrenhauski wspaniale będzie oświecony.

Egipt.

J ournal de Smyrne obecnie także z Alexandryi z d. 6. Czerwca donosi, że Mehmed Ali konsulom mocarstw europejskich oświadczył, iż nie tylko interes polityki jego, ale nawet wzgląd na byt własny go zniewala do zajęcia groźniejszego naprzeciw W. Porcie stanowiska, że więc z każdej nastręczającej mu się sposobności korzystać będzie, aby się ogłosić niepodległym panem. Konsulowie takowe m oświadczeniem w zadumie nie wprawieni mieli mu oświadczyć, że bliższych instrukcyi od dworów ewo ich zasięgnąć muszą. Równocześnie jednak przedstawili Wicekrólowi niebezpieczeństwo z krokiem tym połączone i groźne zrzędności jego skutki, usiłując go ile możności od zamiarów wojennych odprowadzić. Jakoż przedstawienia te o tyle nie miały być bezskutecznemi, źe Mehmed Ali te okręty wojenne, którym już dał był rozkaz wyjścia pod żagle, znowu w porcie wstrzymał. Ten odwołujący rozkaz miał tern większe sprawić zadziwienie, ile źe go w chwili wydano, gdy cała flotta egipska już była gotowa i żagle rozwijała, aby z portu wypłynąć.

Kuba.

Były Generał-Kapitan Kuby, General Tącon, podług zwyczaju w osadach hiszpańskich przyjętego, przed odjazdem swoim z tej wyspy zdał sprawozdanie pod względem administracyi swojej i złożył je w ręce następcy swego, Generała Espelety. Uważa w niem,ie różnica, jaka w stanie tej wyspy w r. 1838. a położeniem ;ej w r. 1834. zachodzi, istotnie uderzającą. Przed Czerwcem r. 1834. demoralizacya tamże do tego doszła stopnia, że rozboje we dnie i na głównych ulicach i traktach często się wydarzały. Na poparcie tego twierdzenia przytacza sprawozdanie swego poprzednika. Potem tak dalej mówi: «Trwoga sprawiona przez rozbójników' była tak wielką, źe ełuźący kupców naszych bez zasłony wojskowej nie wychodzili, ile razy pieniądze przy sobie mieli. Były towarzystwa skrytobójców, gotowe za lada nagrodą każdego zamordować, bez względu na stan i wiek. W samej Hawanie przeszło 12,000 ludzi różnego koloru przez domy gier się utrzymywało. Inni żywili się rozmaitemi sposobami łotrostwa, występując w roli fałszywych świadków i nabawiając spokojnych mieszkańców przez krzywoprzysięstwo szkaradnych processów. Wszyscy ci hultaje utworzyli między sobą związek, celem stawienia oporu władzom i prawu. Policya miasta była w najopłakańszym stanie, kiedy na każdy dystrykt jeden tylko był kommissarz z jednym pomocnikiem. Alkałdzi i sędziowie pokoju zwykli byli miejsca podrzędne najniegodzi wszvm liirbinrv. - wszym ludziom powierzać, którzy albo juz raz w więzieniu siedzieli albo do robot fortecznych skazani byli, a tacy to ludzie przeciągali następnie wsie i miasta jako inspektorowie, dawali o zapasach i towarach kupców polubowne wyroki i każdego kto ich przekupić nie chciał albo nie mógł, na zapłacenie kary pieniężnej skazywali. Tak się ich jednak lękano, źe nikt im się sprzeciwiać nie śmiał. N a okrzyk: »Katujcie ! rozbójnicy! złodzieje!« wśród białego dnia spokojni obywatele drzwi i sklepy swoje zamykali i rozbójnikowi albo złodziejowi uciekać pozwalali, aby nienawiści towarzystwa złoczyńców na siebie nie ściągnąć. Ulice i okolice miasta pełne były psów zażartych, które na podróżujących napadały; w r. 1833. rozszarpały i pożarły te bestyje Kapitana Don Luis Mendiolę. Ponieważ często bydło na targ pędzone i ludzi kąsały, szerzyła się wścieklizna, a tak w 1833. roku 22 osób na wodowstręt umarło. Nie podobna opisać sprosności, która między Negrami panowała. Wszędzie po ulicach, na publicznych placach, w kawiarniach, a nawet i w celach klasztornych widziano stoły gier, a rząd pobłażał temu wszystkiemu pod pozorem ludzkości i religii, ponieważ ci, którzy mieli pozwolenie ustawiania tych stołów, dary na korzyść szpitali przesćłałi i operę włoską utrzymywali.« Taki to był obraz stanu tej wyspy, kiedy Generał Tacon urząd mę swoje od wzmocnienia policyi, która mu codziennie raport zdawać musiała. Kommissarzom towarzyszyli podczas patrulowania zbrojni złonierze w mundurach. Zniósł on straż policyjną, składającą się z ludzi do każdego bezprawia zdolnych a w jej miejsce ustanowił uzbrojony i umundurowany korpus żołnierzy, którzy czas swój już odsłużyli; wszakże i tych tylko wtenczas przyjmował, jeżeli dobre od oficerów swoich mieli świadectwa. Zakazał miarkowania inspektorów przez zwyczajne władze, zastrzegając to sobie samemu. Ogłosił na nowo wszystkie prawa przeciw noszeniu broni, złodziejom, włóczęgom i pokątnym adwokatom i objawił niezachwianą wolę swoje, że wszystkich do należącego się tym prawom posłuszeństwa zniewoli. Skutek tych zbawiennych i dzielnie wykonywanych środków tak był świetny, że obcy zupełnem teraz na wyspie i osoby i majątku swego cieszą się bezpieczeństwem a liczba przybyszów coraz się zwiększa. Zmiany tej nie przez surowośś i prześladowanie dostąpiono, lubo pogłoski rozsiewano, że tysią e rodzin przez Generał-kapitana na wygnanIe skazanych zostało. Liczba wygnań wynosi tylko 51 a te były wszystkie prawomocne. Ilość zbrodni znacznie się zmniejszyła. Od ó. 1. Września 1830 r. do d. 1. Czerwca 1834 stracono 8 białych a 33 kolorowych; od dnia 1. Czerwca 1834 aż do daty niniejszego sprawozdania, więc w przeciągu 3. lat i 9 miesięcy, tylko 7 białych i 17 kolorowych. Zmniejszenie się liczby kar wypływało z przekonania ludzi, iż niepodobieństwem uniknąć prawa. Generał oraz oświadcza, że wolność druku dla ogłoszenia pożjtecznych rzeczy zachęcał i w tenczas tylko wkraczał, kiedy «pokojność na szwank narażoną widział. Nareszcie mówi się o reformach dotyczących się interesów lokalnych.

Rozmaite wiadomości.

Amerikanka w Polsce. (Romans.) St. Petersburg, w drukarni Karola Krajq 1538 r. - DalszY ciqg. - Córka wodza wprowadza go do swego mieszkania; po gościnnej lulce, znaku przymierza, staje się domowym w tej chacie ojca nadobnej Karisty, głośnej z piękności i wdzięków. Po kilkumiesięcznym pobycie chcąc się oderwać młody wygnaniec od tego przedmiotu swojej miłości, rzuca wigwam gościnny, i -w dalsze zapuszcza się lasy. Niespokojność, trwoga namiętności, po bezsennych nocach, wracają goznowu. Jakież słyszy narzekania, jęki, jakie to bole rodziny o jego obijają się uszy? Jest to płacz Karisty po biednym rozbitku, są to spazmy miłości, które nam, trochę nie w miejscu, przypominają świat stary, wśród tych pustyń Kanady. Ojciec wita go jak zbawcę, zdrowie powraca nadobnej Karyście, która wkrótce zostawszy Panią Rajecką, słodzi tęskne wspomnienia męża, i sama staje mu za dom, rodzinę, ojczyznę. Wstęp ten, herold listów, jak go autor nazywa, koniecznym jest do pojęcia dalszego ciągu powieści. Po nim występują na scenę trzej młodzi ludnie, pomiędzy którymi Zbigniew, uosobnia w sobie całą istotę i całe myśl tego romansu. Zbigniew wracający na wieś przywozi z sobą zwykłą młodym ludziom niewiarę we wszystkie uczucia, nudzi się sam wśród pustek wiejskiego mieszkania, i szuka towarzystwa aby swą przykrą samotność rozerwać. Objeżdża swoich sąsiadów*. przypomina się dawnym znajomościom, widzi młode osoby które go zaczynają godzić z uczuciami, zbiera pomału śmieszności bliźnich, czasem się smuci, to znowu weseli, to wzdycha do melancholii i do tkliwych dumań. Charakter zmienny, niestały, zapalający się łatwo, szukający z roskoszą trudnych do zwyciężenia przeszkód, które raz zwalczone przynoszą mu przesyt, czczość serca, rodzaj niesmaku, obrzydzenia. Do tego dodawszy iakąś niepewność w celach, żądzę łatwej sławy, nie okupionej pracą i wytrwaniem, jakąś gorączkową działalność, wahanie się w wierze, jakąś złość do ludzi i towarzystwa, razem z źywem sercem, zapaloną imaginacyą i szczególną drażliwością, będziemy mieli wyobrażenie umysłowego stanu tego Zbigniewa, który w całym ciągu tego romansu, utrzymany jest z wielką dokładnością i prawdą. Zbigniew w sąsiedztwie swojem spotyka Panią Karistę Rajeckę, z domu Huronkę, przybyłą do Polski, aby odwiedzić rodzinę męża, z którąśmy już dawniej zabrali z.najomość. Córka jej, panna Anakoana RaJecka, łącząc »żywość Amerykanki do ogłady Europejskiej« ujmuje sobie serce Zbigniewa: p woli to zajęcie się chwilowe przetwarza SIę w mocniejsze uczucie, w miłość pełną energii i życia, w uniesienia tak właściwe charakterowi Zbigniewa. Śliczne jest opisanie tego nowego dla niego uczucia w listach do Walerego, kiedy młody zapaleniec, mając serce zaprzątnione tern jednem uczuciem, zaczyna z innej strony widzieć wszystkie przedmioty, dawniej osute ciemnemi farbami, teraz obleczone jak tęczą przymierza, która godzi człowieka z naturą i ludźmi. Zbigniew jest to rzeczywiście dziecko XIX. wieku, niekontent lub nie, karmiący w sobie jakąś pożerającą go żądzę przodkowania, mieniący się być przeznaczonym do wielkich czynów, do głośnych reform, istota niepewnego bytu, pól życia trawiąca W bezsilnych kuszeniach się, a drugą połowę w rospaczy i żalu. Miłość jego z roskoszą podziela Amerykanka, która z pustyń swoich przywiozła serce tkliwe, mocne uczucia, i wiarę jeszcze dziewiczą; której ufność szczerą tak okropnie zawiedzie błyskotny polor i obłudny, jak wzrok grzechotnika, fałsz Europejski. Miłość ich nie jest tajną matce, trzeba tylko zezwolenia ojca, który zastał jako zakład między Huronami. Po długich oczekiwaniach, żądane błogosławieństwo przychodzi. Pani Ralecka w szczęściu swojem uwiadamia o tern Zbigniewa i młoda Anakoana wciska mały bilecik, expressya swych uczuć i serca. Zdaje się iż powinniśmy widzieć młodego zapaleńca, lecącego z roskoszą na tę wiadomość, która w zawieszczeniu trzymała jego przyszłość pełną uroku i szczęścia. D la czegoź widzimy list tylko do Pani Rajeckiej, w którym mieni się być niegodnym ręki Anakoany? Jakaż to tak nagła odmiana? Co jest powodem zerwania tych związków, które wzajemna miłość złączyła? Jak JIry tłumaczyć ezczególne to rozwiązanie? Oto już miłości w sercu Zbigniewa nie było. Póki były trudności, póki zazdrość do Władysława, utrzymywała w ciągłem natężeniu jego uczucia, miłość się wzmagała całą siłą jego niespokojności, całem zajęciem się jego serca; lecz skoro usunięte zostały przeszkody, miłość Anakoany już dla niego była niezrozumianą, już się postrzegał że przy niej godziny leniwo płynęły, jui język jej był dla niego niepojęty, za nadto czuły, natrętny. Przesyt opanował jego serce, trapił go czczością, nudził obojętnością, dziwnem uczuciem po silnej namiętności, które nasuwa nanowo czarne obrazy nawet na przeszłość pełną nadziei szczęścia. Z zapalonego kochanka zimny i nieczuły przyjaciel Erzesyła Anakoanie, w zamian za jej słów kila, jakąś szyderską cytacyę, sardoniczny uśmiech wzgardy, na miejscu litości i żalu. Znowu samotny przykrzy sobie, opuszcza dom w którym go tęskne prześladują wspomnienia, rzuca się między ludzi, a po trzyletniej próbie, zawiedziony w swych widokach szczęścia i współczucia, wraca w domowe ustronie, bogaty w doświadczenie nabyte z boleścią i niewiarą po zawiedzionych nadziejach. Smutny, z rozpaczą w sercu, bez łez w oku, szuka na nowo towarzystwa, widzi amerykankę już zamężną, czyta jej listy w której opisuje przyjaciółce stan je; serca po

odebraniu szczególnego pisma Zbigniewa, dowiaduje się o śmierci Karisty, której przyczyną było jego dzikie dziwactwo, i te wszystkie nowiny, które powinny były skruszyć tę pow ł o k ę zimnej nieczułości, w którą się oblekł, zostawują go jak był, filozofującego o przeznaczeniu z zimną jakąś pełną rospaczy logiką, suchem okiem i próżnem sercem. Potem kryje się gdzieś między skały i lasy, pustelnik szczególnego rodzaju, wyrzeka na wszystko, wszystko wini prócz siebie, błaga o miłosierdzie, Wstrzymuje rękę samobójczą i ginie gdzieś w ęstwinie puszczy, bez nadziei, bez celu, przyry sobie i ludziom. Oto jest cala ta powieść, jak widzimy tak prosta, bez żadnych naciąganych zdarzeń, bez żadnych okropnych dekoracyj, a jednakże tak szczerze zajmująca, tak pełna prawdy, tak naturalnie, a razem tak sztucznie ułożona. Zbigniew i Anakoana, d w a charaktery całkiem od siebie oddzielne, są dwa przedmioty silnie zajmujące uwagę i serce czytelnika. J ak nie żałować tej biednej amerykanki, tak zawiedzionej w swych nadziejach szczęścia i współczucia? J ak nie litować się nad jej położeniem, kiedy w goryczy serca wyrzuca sobie swą ufność. »Ja cudzoziemka, mówi, ja amerykanka, przybyłam na ląd Europy, i wkrótcem też poznała europejskie kraje i europejskie twarze. Ach! czemużem tak prędko i serc ich poznać nie mogła!" Zbigniewa jakieśmy widzieli, jest to doskonały obraz charakteru wielu młodych ludzi teraźniejszego świata, tło jakieś poetyczne, rozmarzona imaginacya, nieukontentowanie wewnętrzne, które jest w powietrzu którem oddychają; jakiś marazm, choroba trapiąca niespokojnością, wszystko to są cechy wydatne, łatwo postrzegać się dające. Gdzieindziej jak np. we Frań» cyi, można to łatwo wytłumaczyć brakiem wiary, niepewnością bytu, ciągle wahającem się stanowiskiem politycznem. JNiespokojność trapiąca towarzystwo przechodzi w indywidua, jest to choroba zaraźliwa, wciskająca się ukradkiem, bez wiedzy; rodzaj epidemii. My zaś mając stałą wiarę, rzadko gdzie tkniętą powątpiewaniem, mani} też trwalsze pryncypia, i Zbigniew u nas może jest tylko wyjątkiem. Jednakże charakter jego, jest w całym ciągu romansu, doskonale oddany, Jaka to prawda tych wszystkich obrazów, w których własności charakterowi takiemu właściwe, tak naturalnie na jaw wychodzą; jak smutna jest walka tego niepewnego bytu, tych błędnych dążeń! Zbigniew ma wiele podobieństwa z Edmundem, jednakże zdaniem naszćm, daleko zostawia za sobą szaleńca Witwickiego. Powieść ta jest jedna z tych, które W naszym języku najmocniej nas zajęły. W cia rzystwa; jak prawdziwa jest ta panna Leonilda z otaczającem ja gronem wymuskanych dandy, jak zręcznie schwytane sa śmieszności nam właściwe, czczość tych salonowych rozmów, które u nas uchodzą za doskonały ton wielkiego świata, za prawdziwą expressya du vrai Jasliionabh. Jednakże w tych listach, które stanowią sam ciąg powieści, widzimy często samego autora zabierającego glos, jak na przykład wrozmowach z P. Pryzmą, i kiedy autor wyrzuca teraźniejszym pisarzom romansu iź sami wychodzą na scenę, sam niepostrzeżenie w ten błąd wpada. Równie o Nowćl Holoizie, nie jesteśmy zdania Zbigniewa albo raczej Autora Amerykanki. Jeźli zarzut o filozofowaniu i mnóstwie uwag jest sprawiedliwy, nie można powiedzieć aby Zbigniew od tego był wolny. Co robi biografia Kolumba w namiętnych liftach kochanka Anakoany? Jeśli miłość Holoizy jest nienaturalna, przesadna, jeśli, jak mówi autor, jesteśmy teraz zepsuci i pragniemy gwałtowności w obrazie, zwycięsko odpowiada na to P. Pryzma przytacza jąc przykład teraźniejszych romansów francuskich, które nie są, zdaniem naszem, jak mówi sam au tor, przejściem do jakiegoś olbrzymiego u tworu który ma się z nich wyrodzić, ale raczej zepsutym płodem, upadkiem literatury. Stan ten gorączkowy we Francyi już ustał, został po nim przesyt i obrzydzenie, jak w sercu Zbigniewa, który może ztamtąd wziął choć maluczką część swej dzikiej niespokojności i złości do ludzi. (£). c. nast.)

TEATR FOLSKI.

(N a d e s ł a n o . ) Onegdaj towarzystwo aktorów naszych przedstawiało komedyą w 3. aktach, przez JI!ex. Hr. Fredra, podtytułem: "Damy i huzary«. Sztuka ta · większej części wykształconej i czytającej publiczności zapewne znana; nie jest tu tez miejsce wchodzić w rozbiór jej treści, tyle niech nam tylko Wolno będzie powiedzieć, że komedya ta równie daleka od przesadzonej sentymentalności, jak od gminnej płytkości, cechą wyższego, szlachetnego ducha, językiem gładkim i milą konwersacyi lekkością chlubnie się odznacza i nam lepsze lfflanda i- Kotj.ebuego płody mimowolnie na myśl przywodzi. Aktorowie nasi ile możności duchem roli swojej przejąć się i wiernie ją oddać usiłowali, mianowicie udało się im to w scenach bardziej komicznych i śmiech wzbudzających, n. p. w pierwszym akcie, kiedy te trzy siostry jedna drugiej wyprzedzić się nie dając, gadatliwe i zazdrosne, biednego Majora zupełnie załuszają. Gra Pari!Orgonowej (P.Majewskiej) yła naturalna i żywa, ale cieniowanie głosu niekiedy zbyt ucho rażące i przeraźliwe podobać się nie mogło, ile źe z ust kobiety pocho» dziło. Nawet i oddanie naturalności ma w sztuce pewne granice, których przekraczać się nie godzi. Major (J P. N owaczyński) był prawdziwie, czćm być powinien, starym, nieco nieobrotnym wojakiem, nie obeznanym z formami życia dworskiego; przytćm dobroduszny a w towarzystwie kobiet lękliwy. Pan Porucznik W pierwszych mianowicie scenach mniej nam się podobał. .Zimny, nieruchawy - zdawało się, że często suflera czekał, którego niekiedy dosłyszeć nie mógł. Takowe zacinanie się głosu: nie - wymowny -, u - sprawiedliwiać - dowodzące niepewności aktora, przedewszystkiem w chwilach pełnych uniesienia, kiedy moc uczuć grającego całkiem owładnąć powinna, przykre sprawia wrażenie i niszczy illuzyą, Przekonani jesteśmy, że P. Łoziński z większym by grał ogniem i niewymuszonym entuzyazmem, gdyby rolę swoje lepiej pamiętał. Toź samo poniekąd i o Zofii powiedzieć można, ale damom jak w życiu rzeczy wistem, tak i na scenie łatwiej przebaczamy. Inni artyści publiczność zadowolnić się starali. - Dzisiaj JPani Raszewska w wielkim melodramie "Trzydzieści lat, czyli życie szulera" pierwszy raz na sevnie tutejszej wystąpi. Cośmy o grze tej już wprawnej artystki słyszeli, upoważnia nas do odezwania się do prześwietnej publiczności miasta naszego z słuszną prośbą, aby przedstawienie dzisiejsze licznem odwiedzaniem zaszczycić i udziałem swoim nietylko nowo przybyłą artystkę, lecz też całe ojczystych aktorów towarzystwo zachęcić raczyła. B,

OBWIESZCZENIE.

Podaje się niniejszem do publicznej wiadomości, iż Teodor Mańkowski i małżonka tegoż Bogusława z Dąbrowskich, układem z dnia 24. Marca roku bieżącego wspólność majątku i dorobku wyłączyli. Poznań, dnia 28. Kwietnia 1838, Król. Główny Sąd Ziemiański, U. Wvdziah. -.

UWIADOMIENIE PUBLICZNE.

Niewiadomi wierzyciele zmarłego w Brodo wie dn 7- Lutego 1838. Ludwika Drwęs kie go, uwiadomiają się o nadchodzącym podziale pozostałości z tern wezwaniem, aby pretensye swoje -w przeciągu trzech miesięcy podali, inaczej z tako we mi w skutek . 137i następ. Tytułu 17. Części L Prawa Powsz. oddzielnie w miarę schedy jego, odesłanemi będę. Poznań, dnia 28. Maja 1838.

Król. Główny Sąd Ziemiański, Wydział I I .

SPRZEDAŻ KONIECZNA, Sąd (iłowny Ziemiański w Poznaniu« Oobra szlacheckie S t r z e l c z e z przyległościami w powiecie Krobskim przez dyrekcyą ziemstwa, oszacowane na 48868 Tal. 18 egr. 4 fen. wedle taxy, mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w registraiurze, mają być w terminie na dniu 39. Października 1838 przed południem o godzinie ioćj w miejscu posiedzeń zwykłych sądowych sprzedane. Niewiadomi z pobytu wierzyciele, jako to: i) Walenty i Krystyna Dorota małżonkowie Kwiatkowscy, 1) Franciszka z Rozmysłowskich Zbijewska, 3) Markus Beer Guhrauer, 4) Karol Gliszczyński, i 5) Jan Gliszczyński, zapozywają się niniejezero publicznie. Poznań, dnia 21, Marca 1838

ZAPOZEW EDYKTALNY.

Król, Pruski Sąd Ziemsko-Miejski w Pleszewie. Dnia 29. Września 1837« Celem legitymacyi sukcessorów na dniu 8Maja 1826. w Wiraszyeach powiecie Pleszewekiiii w Wielkiem Xiqstwie Poznańskiem zmarłej małżonki W. Nicephora Gorzeńskiego, Konstancyi z Sołtyków Gorzeńskiej, wyznaczony został termin na dzień 5. Września 1838«'. w miejscu sadowem. Niewiadomi sukcessorowie zapozywają się przeto niniejszem; niestawający spodziewać sie; mogą, ie pozostałość zgłoszącym się sukcessorom wbrew . 484. 486- Tit. IX. Cz. I, Powszechnego Prawa Krajowego, do wolnej dyspozycyi pozostawioną zostanie. Gdyby zaś żaden z sukcessorów zgłosić się nie miał, zatem pozostałość jako bezwłaeność fiskusowi przypadać będzie. Niniejsze wezwanie szczegółowo zachodzi do rodzeństwa epadkodawczyoi czyli tychże sukcessorów, mianowicie do 2) Ur, Kajetana Sołtyka, 2) Ur. Józefa Sołtyka czyli tegoż dzieci łub sukcessorów, jako t o: a) Ur. Franciszka Sołtyka,b) Ur. Leona Sołtyka, c) Ur. Joanny z Sołtyków zamężnej Kochanowskiej, d) Maryanny z Sołtyków zamężnej NiemIerzyn, e) Barbary I. voto Małachowskiej, lido voto Prusitnowskiej; 3) Stanisława Sołtyka czyli tegoż dzieci lub sukcessorów, a) Romana Sołtyka, b) Ur, Konstancyi z Sołtyków zamężnej Lempickiej; 4) Magdaleny z Sołtyków I. voto Bystrzanowskićj, I I. voto Straż, czyli tejże dzieci lub sukcessorów a) Ur. Ignacego Bystrzanowskiego, b) Ur. Maryanny z Byeirzanowekich Gliszczyńskiej; 5) Teresy z Sołtyków I, voto Sieraszewskiej, I I. voto Czerpetyńskiej alias Czetwertyńskiej, czyli tejie dzieci lub sukcessorów, jako to: a) Ur, Kazimierza Sieraszewskiego, b) Ur. Nepomucena Sieraszewskiego, c) Ur. Tekli z Sieraszewskich zamężnej Broniewskiej, d) Ur. Franciszki z Sieraszewskich I. voto Zabłockiej, I I. voto Swieźalskiej, e) Ur. Romany z Sieraszewskich rozwiedzionej Jasińskiej, j) Ur. Scholastik! z Sieraszewskich zamężnej Swinarskiej czyli tejże syna J ozefa, Pleszew , dnia 30, Września 1837.

Król. Pruski Sąd Ziemsko- Miejski,

Kontinuacya aukcyi porcelany zdrowia.

Dnia 12go, 13go i l4go Lipca r. h., przed południem od godziny 9te'J przedawać będzie w Poznaniu W gmachu Król. głównego urzędu poborowego w pomieszkaniu Inspektora Pana Schulz, Królewska Berlińska rękodzieJnia porcelany zdrowia, drogę publiczne; licytacyi za g o t ową zapłat? grubą monetę, pruska, przez podpisanego urzędnika, różne białe naczynia, jako to: naczynia kawiane, stołowe i herbaciane, salaterki do kumputów, sałaty i sosierek, półmiski, talerze, wazy, imbryczki do kawy i herbaty, urynały, węborki, miednice, ówiercie 1 dzbanki, lulki i wiele innych artykułów. Przedmioty w każdym dniu sprzedawać siq mające, mogą na godzinę przed zaczęciem aukcyi być oglądane.

A 1 t.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.07.12 Nr160 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry