GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.08.02 Nr178

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

Xiestwa

PO ZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki, - Redaktor: A. WannowsVi.

JWUS.'A r - W Czwartek dnia 2. Sierpnia 1838.

Wiadolllości krajowe.

z Berlina, dnia 28. Lipca. N. Pan raczył byłemu Kapitanowi Chrzanowskiemu, który w 1836 roku z pensy ą dyrygenta policyi w Skwierzynie nad Wartą' dymissyą otrzymał, pozwolić nosić nadesłany mu później krzyż legii honorowej irancuzkićj. Z dnia 29. Lipca.

N. Pan raczył rzeczywistego Tajnego Nadradzcę regencyjnego K o e h l e r a n a jego prośbę uwolnić od obowiązków w wydziale Ministerstwa spraw wewnętrznych w ten sposób, że tenże w innych swoich stosunkach urzędowych pozostanie, a w miejsce jego mianować dotychczasowego Prezesa regencyi M edinga w Merseburgu z predykatem rzeczywistego Tajnego Nadradzcy regencyjnego Dyrektorem w wydziale wspomnianego Ministerstwa,

MUUWWkV'M«

Wiadolllości zagraniczne.

R o s s y a.

Z Petersburga, dnia 12. Lipca.

Jedna tutejsza Gazeta umieściła następujące urzędowe doniesienie: "W numerze9. z dn. 18. Maja b. r. przedrukowano art ykuł z "dziennika urzędowego dla Inflant, Kmv landyi i Estonii," datowany z Rewalu z dnia 19. Kwietnia, w którym między innemi i ta się wiadomość znajdowała, że jedyny ksiądz rzymskokatolicki, będący w Rewalu, wzbronił wstępu do kościoła jednemu kupcowi, należącemu do jego parafii, za ożenienie się z protestantką. Ponieważ okoliczność ta nie mogła na żaden sposób być przedmiotem urzędowego artykułu w gazecie, a oprócz tego, jeżeli wiadomość ta była uzasadniona, postępowanie księdza tego, sprzeciwia ące się zupełnie zasadom taierancyi w Rossyi przestrzeganej, nie mogłoby było pozostać bez śledztwa i kary, przeto się teraz po przedsięwziętern z strony rządu badaniu wykryło, że wiafdomość ta jest fałszywa. W trzecie święto wielkanocne brał w Rewalu ślub tameczny katolik, kupiec Piesche, zluterką, córką drukarza bressela i z strony rzymsko-katolickiego kapłana żadnej w tej mierze nie doznał przeszkody. Wspomniany kupiec był w Wielki tydzień u spowiedzi i zawsze po ślubie swoim jak dawniej w kościele bywa* Prócz tego dwóch jest wRewalu rzymsko-katolickich księży, nie }eden, jak powyższy dziennik podaje. Z tego powodu postanowił rzą<ł -wykryć autora tego artykułu i pociągnąć go do odpowiedzialności za rozsiewanie fałszywych doniesień. Z P aryia, dnia 23. Lipca.

Powrotu Marszałka Soull spodziewamy się tu w pierwszych dniach przyszłego tygodnia. Z pewnej strony badano go podobno, czyby nie zechciał przyjąć Ministerstwa jakiego. Miał on bez ogródki i hardo odpowiedzieć «Nie!« eświedczając oraz, źe w l'aryźu tylko dzień jeden, a najwięcej dwa przepędzi, a potem zaraz do dóbr swoich w departamencie Tarn się uda, aby wątek wszelkich pogłosek przeciąć i natrętnych uniknąć wizyt. Pomiędzy książkami Xiecia TallejramJa znalazła się jedna, mała i niepozorna, której wszelako dla wewnętrznej jej wartości wcale na aukcyi nie przedawano; jestto egzemplarz «Xiecia« przez Machiavella, z przypiekami własnoręrznemi zmarłego Xiecia Tallejranda. Z Algieru donoszą z d. 13. rn. b., źe Generał Rapatel dnia tego na statku "Acheron" z Bony tam przybył, ale w stanie tak osłabionym, iź go na ląd wynieść trzeba było. Poseł Abdel-Kadera, Ben Arach, w towarzystwie Adjutanta Generał-Gubernatora do Emira swego powrócił. Pokazało się przy tej sposobności, jak wielkie Arabowie mają uszanowanie i przywiązanie do Emira. Mnóstwo ludzi zgromadziło się na równinie Metidscha, gdzie oddział 600 Hadschutów na spolkinie posła wyszedł i go z wielką uroczystością przywitał. W Douerze Ben Arach 500 fuzyi i 5000 kilogramów prochu odebrał, których mu dyrekeya artyleryi dostawiła. Wszyscy Arcybiskupi i Biskupi Królestwa przyjętym raz sposobem przez pismo pod pieczęcią Królewską z d. i\. Lipca do odprawienia nabożeństwa żałobnego.za poległych podczas dni lipcowych r. ib30. i d. 28. Lipca 1835. bohaterów, wezwani zostali. H i s z p a n i a.

O odkrytym w stolicy Uiszpanii spisku karolistowskim donosi korespondent madrycki Gazety Powszechnej pod d. 14. z. m., <o następuje: "Miał on na celu utworzenie i uzbrojenie znacznego korpusu, który w okolicy Madrytu miał chorągiew zatknąć. Tym końcem skupowano broń, amunicyą, mundury, a nawet konie, i wszystkie te rzeczy ukrywano w ogrodzie za bramą segowijską. Władza wojskowa dowiedziała się tymczasem o tern przedsięwzięciu i właśnie -wczoraj, gdy miano dać hasło do powstania, napadnięto w owym ogrodzie na osoby, które t*nu powstaniu przewodniczyć miały, a między terni na gwardzistę narodowego nazwiskiem Don Jose deOrtizde Velasco, i je do więzienia odprowadzono. Równocześnie i niezawodnie W celu wspierania owego powstania zbliżał

»ię Szef karolistowski la Perdin do stolicy, zniósłszy poprzednio w Escalonie oddział wojska należący do pułku Królowej Regentki. Wczoraj wyruszyło stąd wojsko przeciw niemu. " Tenże sam korespondent donosi dalej: "Nic nie ma śmieszniejszego nad powieści umieszczane w zagranicznych gazetach o gwałtownych rządach stronnictwa umiarkowanego, o teroryzmie, pod jakim prowineye jęczą, i deportacyach, na jakie "prawdziwi patryoci" mają być wystawieni. Już tu od dość dawnego czasu niema stronnictwa umiarkowanego; większa część osób, które się pod tern nazwiskiem do siebie zbliżały, codziennie się bardziej przekonywa, że niepodobną jest rzeczą spełnić dosłownie konstytucyą i równocześnie bronić się przed -wewnętrznym i zewnętrznym nieprzyjacielem. Usuwają się one od Ministeryum nie mającego środków do przytłumienia paszkwili, jakie prassa codziennie na nie miota, jako też zniweczenia w samym zarodzie jawnie zapowiedzianych spisków. Osoby te już się ośmieliły publicznie oświadczyć, źe wszelkie natężenia od 1834. roku począwszy w zamiarze rządzenia tym krajem spełzły na niczćm li tyłko dla samego charakteru narodowego, i ze ten niezawisłego monarchy potrzebuje i takowego żąda. Zdanie takowe ciągle się -wzmaga i może niezadługo ważne za sobą pociągnie skutkt. Same prowineye na we t, ogłoszone za będące w- stanie oblężenia, upatrują w tern jedyny środeJc swego ocalenia, i tylko nigdy nie spoczj vi aiące stronnictwo, które massy ludu porusza, aby e na własną swoje korzyść złupić, a swi>ich przeciwników wprawdzie z kraju nie-wywołuje, ale ich morduje i po ulicach włóczy, rozprawia o pogwałceniu Konst)tucyi i Ministrćrw despotami nazywa. Obydwa stronnictwa, dawniejsze umiarkowane i zagorzałe, przekonały się z smutnego doświadczenia, źe popisana Karta papieru nie jest Konstytucyą, i źe urząd z e ń , do j akic h lud o d w i e k ó w n a w j k ł, jednem pociągnięciem pióra zniweczyć nie można. Obydwa więc stronnictwa obecnie bez ogródki zdanie swoje objawiają, nie zostawiając żadnej środkowel drogi. Podczas gdy» Eco deI Comercio« przeciwnikom swoim z urąganiem powiada, źe chrześciańska religia, rozprawiająca o równości, otwierająca niebo bogatym i ubogim, i upokarzająca dumę moźnowładzców, za kacerstwo poczytaną być powinna, wyrażono w sprawozdaniu Komissyi . senatorskiej o tymczasowych pensyach d uchowieństwa: »Większa część Hiszpanów nie może dłużej obojętnćm patrzeć okiem na poniewieranie religii chrześciańskiej, którą wy ponieważ im ją oj cowe przekazali i ponieważ ona, jako z nieba wypływająca, jedynie jest prawdziwą religią. Beligia katolicka jest potrzebą dla narodu hiszpańskiego, (ponieważ przy łasce Boga Hiszpanie nigdy innej religii nie znali. Powierzchowne obrzędy publicznego nabożeństwa wymagają przygotowań, uroczystości i powagi, a nie kiedy nawet i okazałości, bo te powierzchowne znaki przemawiają do zmysłów, a przez zmysły wciskają się tajemnice, które znaki te wyrażają, aż do głębi serca.« Każdy czuje potrzebę pojednania się z kościołem, a koszta nabożeństwa i nędzne u trzymywanie księży li tylko nabożni ludzie opędzają od chwili, w której dobra duchowne zagrabiono Ministeryum jednak wstrzymało się jesz<-ze od ostatecznego środka i ciągle się obecnie waha między zagorzalcami a wstecz postępującymi. Obydwa stronnictwa, dalekie od pojednania lub połączenia się z sobą, wałczyłyby z sobą do ostatniego, gdyby im wzajemna bojaźń przed Karolistami miecza z ręki nie wytrącała. Gdyby jednak jedno z tych stronnictw miało się za dość silne poczytać do uderzenia na drugie w wściekłości swojej, natenczas drugie z pewnościąby raczej u Karolistów pomocy szukało, niż, żeby się obojętnie losowi poddać miało.« Z nad granicy hiszpańskiej.

Piszą z Bajunny z dn. 19. 1 ipca: «Wczoraj Espartoro dał byt rozkaz" aby do Estelli wyruszono, i artylerya już była konie pod działa założyła, gdy nagle przeciwne wydano rozkazy i* wojsko do dawnych swoich stanowisk wróciło. Za to miał Generał 3000 ludzi wysiać w celu opanowania folwarku Labrasa, leżącego w pobliżu Estelli i bronionego tylko przez 20 karolistowskich weteranów. Mieszkańcy i załoga Estelli pracują ciągle około ufortyfikowania miasta." Z nad granicy nawarskiej donoszą, że Don Carlos wszystkim swoim władzom wojskowym zalecił, ażeby żadnego wychodjcy hiszpańskiego przez granicę nie przepuszczali, jeżeli nie ma paszportu ministeryalnego. Espartero zamyśla d. 24. Lipca, w dzień Św. Kry styny, na Estellę uderzyć. SentinelledesPyrenćes odebrała zPassages pismo następujące z d. 17- Lipca: «Batalion angielskiej marynarki jeszcze tu się znajduje i tworzy właściwie nasze załogę, kiedy Chapelgorysy tylko służbę dla władz hiszpańskich pełnią. Angielska artylerya marynarki pod rozkazami Pułkownika Colquhoun zostanie w San Sebastian. Korweta «N orth Starv o 28 działach, na której Lord John Hay banderę swoje zatknął, wypłynęła stąd do San

Sebastian, aby krążyć nad brzegami Hiszpanii; wyręczy tu ją «Modesta« o 16 działachCzekamy tu też co moment przybycia fregaty parowej «Gorgone«, mającej na swym pokładzie 16 dział02funtowych i 2 84funtowe działa i przeznaczonej.- do przewożenia wojska hiszpańskiego z jednego miejsca na drugie. Korweta «Tweed« stoi pod Santanderem a bryg «Royalist« na rzece pod Bilbao; ostatni wkrótce odwołają, kiedy czas służby jego przeminął. - Anglicy ciągle zakładają łortyfikacye pod San Sebastian a teraz -yrłaśnie zajęci SClc wystawieniem reduty na wzgórzach Aguirre, o I leguas od miasta, które nad równiną Astigarragi i Loyoli panują." Niderlandy.

Z Hagi, dnia 22. Lipca.

Podług wiadomości z Hanoweru nie tak prędko prj.ybędzie tu J. C M. W. Xiążę Następca tronu rossyjskiego, kiedy jeszcze ciągle jest slaby w skutek zaziębienia się. Sądzą teraz, źe go się tu dopiero w Październiku spodziewać należy. S z iv e c y a.

Z Sztokholmu, dnia 20. Lipca.

Dzisiaj zrana o godzinie 9. odprowadzono Assesora Crusenstolpego z więzienia ratuszowego do twierdzy Waxholm Crusenstolpego sprowadzono wraz z jego małżonką, której pozwolono towarzyszyć mu do twierdzy, na szalupę, której towarzyszyły trzy inne szalupy żołnierzami obsadzone, i tak bez przeszkody na miejscu przeznaczonem stanęli. Nie wydarzyły się przy tern żadne niespokoiności. O wczorajszym nader groźnym zgiełku, przy którym się niestety bez rozlewu krwi nie obeszło, zawierają jeszcze nasze gazety rozmaite szczegóły. Z urzędowych raportów policyi i służbę mającego oficera na placu Soedermalms, wskazuj e się, że zbiegowisko to juz się o godzinie 12 w południe rozpoczęło. Publiczność wiedziała bowiem, źe o tej godzinie termin upłynął, do którego Crusenstolpe mógł powstawać przeciw wyrokowi Sądu dworskiego, -wydanego przeciw niemu; także gazeta »Dagligt Allehanda« dniem pierw na to zwracała uwagę i zarazem domysł wynurzyła, źe potępionego zapewne o te czasy odprowadzą. Do tego przyłączyło się, że około południa istotnie na ulicy Goeth ogień wybuchnął, który -wprawdzie wkrótce ugaszono, ale który zarazem wielką liczbę ludzi zgromadził, a ci się do tych przyłączyli, co już więzienie ratuszne byli otoczyli. Gubernator Kuylenstjerna, Komendant i Szef policyi używali wszelkich sposobów, aby lud w dobry sposób do rozejścia się skłonić, i ten też rzeczywiście po południu w znacznej części się ksze się jeszcze tłumy zebrały, i odgłos, aby Crusenstolpego z więzienia wypuszczono, cortz się bardziej wzmagał Niektórzy wichrzyciele usiłowali takie lud podburzać i skłonić go do uderzenia na ratusz. Teraz dopiero rozstawione tu i owdzie straże wojskowe, ale zanadto słabe, odebrały rozkaz, aby gwałt gwaltemodeprzeć, i gdy na oddział żołnierzy pod wodzą l'orucznika Sandelsa od sweadskiej gwardii przybocznej kamieniami, szkłem i innemi skorupami, rzucać zaczęto, a wszelkie napomnienia i przestrogi nic nie pomagały, kazał .tenże dać ognia, naprzód w powietrze a następnie, gdy i to nie pomogło, do wichrzycieli, z których jeden - majtek, jak powiadają, padł trupem na miejscu. Teraz mógł się oficer z żołnierzami do odwachu cofnąć, a za nadejściem wkrótce posiłków wojskowych oczyszczono plac i wszystkie ulice, wiodące do rynku Soedermalms, zamknięto, przyczem jednak znowu z jednej strony kamieniami rzucano, a z drugiej ognia dawano. Szef policyi Hultberg, na którego także kilkakrotnie kamieniami rzucono, potrafił jednak nareszcie tłumy rozpłoszyć i o północy spokojność przywrócono. * Niemcy.

Z Augszburga, dnia 23. Lipca.

(Gazeta puwszech lipska*) - Ciągle jeszcze czynią przygotowania na nasze obroty wojskowe; Król i Następca tronu mieszkać będą przez ten czas w tutejsze) stolicy; dla Cesarza rossyjskiego i Cesarzowej, jako też dla Króla Wirtemberskiego urządzono pokoje w znaczniejszych domach prywatnych. Następca tronu pruskiego, którego przybycia także tu wyglądają, mieszkać będzie w jednej z najpierwszych oberży. Pogłoska rozsiana w Monachium, jakoby obóz na ten ceł winnem miejscu urządzić miano, jak bezzasadna, A u s t 2 Y a.

Z Wiednia, d 21. Lipca.

Na wielkie obroty wojskowe, mające się odbyć w tutejszej stolicy w czasie pobytu J. C. M. W. Xiecia Następcy tronu rossyjskiego, przeznaczono pułk piechoty «Gustaw Xiążę Waza,« stojący w okolicy Wiednia pułk piechoty «Baron Langenau,« pułk jazdy «Hrabia Wallmoden - Gimbern - Kirassyer,« pułk jazdy «Baron Mengen Kirassyer,« dywizya ułanów »Arcyxiccia Karola,« i nareszcie załogę tutejszą, złoioną z pułków piecho,ty «Arcyxiążę Karol« i "Xiąię Hessen- Homburg," 5 batalionów grenadyerów, pułku jazdy z artyleryą i odwodowym oddziałem, ogółem 15,000 łudzi.

Egipt.

Journal de Smyrne udziela teraz następujących szczegółów pożaru w Kahira, z dn. 25. Czerwca: «W Kahirze sroży się od 4ch dni pożar, jakiego w Egipcie może wcale nie pamiętają. Dzielnica Franków zgorzała i obawiają się o ocalenie reszty miasta. Ogień, zapewne podłożony, dn. 21. Czerwca po południu o 4tej godzinie na ulicy Bar el- Ghennena wybuchnął i z nadzwyczajną szerzył się szybkością. Dnia 23. spodziewano się na chwilę, że się da przytłumić, ale znowu nagle w pięciu czy sześciu miejscach się pokazał. Widziano Arabów, przedmioty palne, mianowicie bawełnę woleju namoczoną, W płomienie wrzucających. 30 takich podpalaczy ujęto, ale krzątało ich się może kilka set. mnia 25. nareszcie ogień skoncentrowawszy się na jednym punkcie, przez zniszczenie wszystkicii pobliskich domostw zatamowany został. Tuszono więc sobie, że dalszą klęskę odwrócono, jeżeli podpalacze i w innych dzielnicach ognia nie podłożą. Władze egipskie dowiodły przy tej sposobności haniebnej gnuśności i niedbalstwa, ani pomagając Europejczykom przy gaszeniu pożaru, ani ofiarując pomocy swej Konsulom dla ujęcia podpalaczy i złodziejów; nie chciały nawet kupcom europejskim próżnych odstąpić magazynów dla przechowania tam uratowanych z ognia przedmiotów. Z trudnością tylko można było 300 żołnierzy dla obrony domów Europejczyków i gmachów konsularnych otrzymać; ale i to wcale nic nie pomogło, kiedy żołnierze ci, połączywszy się z rabusiami podobnie jak oni łupili i kradli. Konsulowie generalni w Alexandryi zawiadomieni o tej Klęsce, udali się natychmiast do Mehmeda Alego, który przy tej okazy i osobliwszą miał okazać obojętność i na prośbę Konsulów, aby majątki Europejczyków dzielnćmi środkami od zguby ocalił i nieładowi tamę położył, błahą i pozorną dał odpowiedź. Klucz, że tak rzeknę, do tej obojętności otrzymano dopiero, gdy się dowiedziano, że magazyny i fabryki haszy ocalone zostały. Gubernator Kahiry miał przy tej sposobności niepojętej dowieść głupowatości i nieczucia. Sekretarz Mehmeda Alego, Hussein- Basza, z nieograniczoną plenipotencyą do Kahiry się udał; ponieważ jednak mierne zdolności człowieka tego dość znane, po środkach których użyje nie wiele spodziewać się można. Wicekról sam obawia się udać do Kahiry, ponieważ się lęka wściekłości rozkiełzanego pospólstwa. Strat, które Kahira ponosi, dotychczas obrachować nie można: kilka set domów się spaliło, a kilka set złupiono." de S m y r n e) bynajmniej jeszcze nie przy tłu1. mione; lubo rząd rozsiewaniu wszelkich wiai domości z Syryi zapobiegać usilne, wiemy B jednak, źe się Druzom udało opuścić górę Ledscha i źe obecnie na południowći stronie Libanonu we wsiach Rasbeja i Hasbeja mocne stanowisko zajęli. Obawiają się więc szerzenia się powstania wLibanonie,- Ibrahim i Basza z Damaszku nowe oddziały wojsk nai przeciw powstańcom wyprawił a Emir-Beschir podobnie się uzbraja. Stanowisko Druzów zdAje sie. być wyborne a jeżeli w górach nie znajdą stronników, otwarta im zawsze droga powrotu do iNaplus, gdzie ich Arabowie zapewne wspierać będą. 1 Ostatnie z Konstantynopola przez rząd odebrane wiadomości, nie podobały się podobno Wicekrólowi. Anglik pewien, który w interesach handlowych do Alexandryi przybył, miał od Mehmeda Alego otrzymać zlecenie, 1 aby Porcie nowe czynił przedłożenia względem jego (Mehmeda) niepodległości; zdaje się wszelako, że Porta do niczego przychylić się nie chciała. Cholera po upływie dni kilku znowu w Alexandryi zupełnie ustała. Dżuma ciągle jeszcze sprząta ofiary i ani spodziewać się nie można, ieby całkiem ustać miała, jeżeli rząd marynarki nie przymusi do poddania się pod przepisy Kommissyi zdrowia, bo większa część przypadków powietrza wydarza się na flocie. Stany Zjednoczone północnej Ameryki.

Morning C b ronicie zawiera następujące pismo z Filadelfii z d. 2S. Czerwca: "Listy i gazety z nad granicy Kanady ciągle jeszcze napełnione są wieściami o wojnie,- wszystkie te wieści pochodzą z zupełnie wiarogodnego źródła, ale nazajutrz zwykle je odwołują. Tak np. czytaliśmy przed kilkoma I dniami o potyczce, stoczonej pod Short-Hills w wyższej kanadzie, w której 12 - 14 ułanów poledz miało. Teraz się wykrywa, źe to tylko prosta bijatyka karczemna była, w której nikogo nie zabito i tylko jednego ( człowieka lekko raniono. Drugie zdarzenie zresztą prawdziwe; napadła bowiem liczna gromada powstańców na dom, w którym kilku ułanów spało, rozbroiła ich, -wydarła im wszystko co miełi i złupiwszy dom spaliła go. Bądź Pan przekonany, źe taki stan rzeczy długo trwać nie może, .kiedy cała wyższa część prowincyi pełna wojska- Prawda, źe tak nazwani patryoci ostatniemi czasy przez władze Stanów Zjednoczonych tak byli prześladowani i ścigani, że w nocy małe mi oddziałąmi przez rzekę św- Wawrzyńca przeszli, a ci to właśnie tworzą ów już to'na 30Q

ludzi, już to na 900 podawany korpus, krzątający się obecnie w bagniskach i borach w odległości mil 15 angielskich od wodospadu Niagary. W Buffalo wielka powstała ztąd trwoga, źe Indyjanie Senaka zwani, osiadli w Stanach Zjednoczonych, w pieniądze i bron opatrzeni, przez miasto to przechodzili, aby, jak powiadali, na Gran-Island polowaniem się bawić. N iektórzy twierdzą, źe rząd angielski ich ma w swoim żołdzie, drudzy zaś powiadają, (a to do prawdy podobniejszem), źe Patryjoci ich płacą, aby przeciw Anglikom · walczyli. Jest to niesprawiedliwym zabiegiem, owi Indyjanie albowiem są poniekąd obywatelami rzeczypospolitej a patryjoci po nad granicą wszelką stracą popularność, kiedy dzikie ludzi tych namiętności podburzają, aby sprawę własną popierać. Jest to istotnie zagubny sposób ratunku.«

I. 'WVV'VWLIjV'V'V'vw

ROZlllaite wiadolllości.

Pamiętni ki Jana Chryzostoma Paska przełożone zostały na język niemiecki, i jak Magazin fur die Literatur des Auslandes donosi, wyszedł ten przekład we Wracławiu, przejrzany i powiększony uwagami, przez professora S tenzel. Jeszcze r. 1836 wydał w Gradcu pana Filip Jakób Rechfeld, professor c. K. akad. gimnazyjum i c. k. bibliotekarz w Gorycyi, -w przekładzie niemieckim: »Wybór Od Macieja Kazimierza Sarbiewskiego,« tomów dwa, zawierających o d y 3eiej i 4tej księgi. Uczony tłumacz powiada o Sarbiewskim: »źe jest autorem, który nowszym pomysłom umiał zręcznie nadać osłonę starożytności, i w którego utworach poezyjnych duch Szyllera w ciele Horacego się pojawia.« · »Tygodnika rolniczo-przemysłowego« wyszedł Nr. 36. i obejmuje przedmioty następujące: l) O nowym pługu do wykopywania kartofli. 2) O pługu bez przewodnika. 3) Niektóre doświadczenia w hodowaniu łnu.

4) O koniach arabskich. 5) Młynek do mielenia kości. 6) Wiadomości czasowe. Z Kra k o w a. (Wyimek Z listu). - Wydrukowano właśnie drugie wydanie: »Rysu literatury polskiej Łukaszewicza,« a p. Olszewski wydał osobno swój znany z »Pamiętnika naukowego" artykuł: Oświata u Sławian. - JNa parnasie polskim zlawia się nowy poeta J, Dworzecki.

Karol Lipiński w Wilnie. Wszędzie pożądany, po całej Europie sławiony, zstąpił i do nas Lipiński, pierwszy skrzypek INajj. Cesarza Wszech Rossyj, przy dyyorze szczyci się chlubą odwiedzin jego. Sala ratuszowa, największa jaką tu mamy, dnia 29go Kwietnia nie mogła pomieścić w sobie gromadzących się słuchaczów; wielu też do domów wróciło ode drzwi. Prośby nasze skłoniły Lipińskiego, iź dnia 5. Maja dał się nam słyszeć powtórnie. Słuchać grania Lipińskiego i zostawać pod wpływem niepojętej władzy; dać zdanie o jego talencie, lub to, co jest niepojęte, chcieć wytłumaczyć, są rzeczy jedno i toź samo znaczące. Aby opisać wrażenie, jakiemuśmy ulegli, trzebaby wznieść się do tej szczytnej wysokości, z której on harmoniją i melodyją na dusze nasze rozlewał; trzebaby czucie tak mieć wypolerowane, aby promienie jeniuszu ;ego w ognisku naszem przez odbicie zajaśniały. Ażeby drugim dać wyobrażenie tego, cośmy słyszeli, trzebaby sztukę tak czuć, tak pojmować i wykonywać, jak ją czuje, pojmuje i wykonywa Lipiński! Dalecy od tego, nieśmy łiołd czci i uwielbienia za te drogie chwile, jakierni nas darzył, objąwszy ster nad uczuciami naszemi. Ile skrzypce mają w sobie mocy i świetności, ile słodyczy i czułości, jak są namiętne w wydaniu tonów rozlicznych, jak podatne i zręczne w użyciu rozdrobnionej harmonii, ilu głosami władać mogą, dał nam to poznać Lipiński, przechodząc z łatwością ustalone prawie granice naszych wyobrażeń o tym instrumencie. Jego męzka siła, władnąca wszystkie mi sposoby, to ma sobie właściwego, iż w kilka godzin zaledwo rozważyć możesz trudności, jakie przechodził; W ciągu grania nie znasz ich, bo one mu się nie stawią do pokonania, lecz ulegają pod władzą i panowaniem jego. Słuchając jego zdziwisz się nie nad nim, ale nad sobą samym, boś się w podobnym stanie przedtem nie znajdował. Ziomku Artysto! chlubo krainy, w którejś się urodził! Cześć tobie niosę, na jaką mię stało: kwiatek pamięci, do wieńca zdobiącego twe skronie, nie dla twojej, lecz dla naszej sł a wy; jeżelić będzie miły i chętnie przez ciebie przyjęty, stanie się dla ofiarującego rzetelną chlubą! Papier z drzewa.- Jedno z najciekawszych odkryć, dotyczących się wyrobów w rękodzielniach, zrobił nie dawno pan Montgolfier, który przy fabrykacyi papieru wynalazł sposób używania drzewa zamiast gałganów, okazawszy, iź materyjał ten do wyrabiania z niego papieru doskonale przydać się może. Rzadki przypadek prawny. - Sądowi paryzkiemu przedłożono obecnie następujący osobliwszy przypadek prawny: Były liwerant armii posiadał rentę krajową w kwocie 15000 franków. Małżonka jego w czasie ostatniejjego choroby zbliżała się do połogu. Liweran t umarł. Testamentem, napisanym na dni kilka przed swoją śmiercią, rozporządził swoim majątkiem w sposób następujący: »Cały mó I majątek podzielam na trzy równe szęści. W przypadku gdy małżonka moja powije syna, spadną na tegoż dwie trzecie części mego majątku, a na matkę pozostała część trzecia; jeżeli zaś wyda na świat córkę, natenczas córka jedne, a matka dwie trzecie części otrzyma« - Ale przypadek zrządził, że żona porodziła bliźnięta, a mianowicie chłopca i dziewczynę. Rzecznik pupilów utrzymuje, że stosownie do ostatniej woli ojca, który przeznaczył dwie trzecie części dla syna, a jedne trzecią część dla córki, matce r-ic należy się jak tylko dożywotne używanie doihodów. Z 2ej strony zaś adwokat matki twierdzi, iź ojciec swoją ostatnią wolą zmierzał do zabezpieczenia matce na wszelki przypadek trzeciej części, a zatem podług woli zmarłego należy, aby ta trzecia część matce, a drugie dwie trzecie części dzieciom były oddane, to znaczy, aby cala ta puścizna na trzy równe części po.dzieloną została. W swoim czasie doniesiemy czytelnikom o sadowem roztrzygnieniu tego procesu. A k t o r k a D e s g a r c i n s . - Między aktorkarni, które za czasów rzeezypospolitój irancuzkiej w tragicznym zawodzie najszczególniśj zdobiły scenę narodową, pani Desgarcins zajmowała najpierwsze mielc e, a okropny jej zgon może najlepszym być dowodem, db jakiego stopnia przejmowała się duchem ról, które przedstawiać miała. Ponieważ nadwątlone zdrowie dwuletniej jej córki wymagało świeżego powietrza, by ją więc lepiej pielęgnować mogła, udała się z nią do Clignacourl pod Paryżem. Jednej nocy, gdy snem ujęta była i nikt już z domowników nie czuwał, banda rabusiów, włamawszy się w jej pomieszkanie, skrępowała nieszczęśliwą aktorkę i ogołociła ją po największej rzęs.-i z majątku. J eden ze złoczyńców niezadowolony tern lupieztwem, wrócił do jej sypialni, i wymierzywszy sztyletem do ;ćj piersi, groził, źe ją zabije, jeżeli jeszcze ukrytych klejnotów mu nie wyda. Drżącą ręką podała mu Desgareins kosztowny dyjadem, który się w nocnym stoliku jej znaj dował, zaklinając przy tern wyrazem najokropniejszej rozpaczy dziko wyglądającego łotra, by jej wiszący na jej szyi portret córki zostawił. Rabuś zmiękczony żałosnym głosem matki, skłonił się do jej prośby, i zabrawszy resztę zdobyczy umknął z pokoju. Wzruszenie, jakiego przy tym wypadku doznał umysł tej aktorki, było nadzwyczajne, równie dręczące wspomnienie o nim tkwiło nieustannie odtąd w jej sercu. Po niejakiej J

, , "almy w nowo przez p. Ducis przerobionym O tell u Szekspiera. Sztuka się rozpoczęła; teatr był zapełniony widzami, a publiczność na'huczniejszym oklaskiem powitała aktorkę, której tak długo była pozbawioną. P. Desgarcins przedstawiała Desdemonę z zwykła przewagą swego talentu, a Talrna, który dla ochrony jeszcze wątłego zdrowia artystki przedsięwziął był w swojej grze być umiarkowanym, T alma, który obeznany z literaturą angielską, w przekładzie Ducisa umiał upatrzyć ducha Szekspira, nie mógł opanować swego zapału, dał się unieść owym ognistym wzruszeniom, owym wybuchom srogiego gniewu, które później postrzegano tylko wKeanie i Macreadym, gdy przedstawiali toż samo dzieło angielskiego poety. W piątym akcie przestrach p. Desgarcins był istotnym Drżącym i częstokroć przerywanym głosem śpiewała ona znaną piosnkę o wierzbie i jej cieniu. Lękała się Otella i jego sztyletu Przez osobliwsze pomieszanie przestraszonego jej umysłu znalazła w tej chwili jakieś podobieństwo między Talmą, a owym rabusiem, pod którego sztyletem w Clignancourt omal że trupem nie padła. (Idy więc aktor przybliżył się do łóika, na którem podczas przedstawienia sztuki leżała, wydała krzyk przeraźliwy; a ponieważ pamięć jej uobecniała jej tę chwilę, w której rabusia zaklinała: «Przez miłość Boską! nie bądź tak srogim i«pozostaw mi ten portret;« toź samo murzynowi powtarzając, pomieszania zmysłów dostała!'. . Śród powszechnego przestrachu spadla zasłona. Płeć piękna była blizka omdlenia: po ealym teatrze słychać było glos f owSZeChny: »Zabił ją! zabił ją! Obywatela Desgarcins, obywatelka Desgarcins niech wystąpi! prosimy!« - Po (niosła się zasłona, a pani Desgarcins blada i z osłupiałym wzrokiem, szukając ciągle pomiędzy otaczającemi ją osobami portretu swo ej córki, skłoniła się po raz ostatni publiczności, której już nie rozumiała oklasków. Od tej chwili postradała przytomność umysłu na zawsze. W kilka miesięcy później umarła w 27mym roku życia swego. (Kozm. Lw.) Stan dzisiejszy Grecyi. (Dokończenie.) - Pod Rządem tureckim mieszkańcy wyspy Milo płacili podatków, licząc w to i zwyczajne podarunki, 30,000 piastrów (okoł022,000zł.); ta summa składała się po większej części z ceł od zboża i z haraczu czyli pogłównego; dzisiaj mieszkańcy Milo płacą Rządowi greckiemu 2 razy tyle; cło za sól wynosiło przedtem 1 grosza od 27 ok, a teraz po gr. 4 od oka. - Wiele mówiono przeciw haraczowi, ale ta opłata, trzeba wyznać, bardzo dogodnie za

mieniała konskrypcyą, której ulegali sami tylko Turcy. Podatek ten byl podzielony na różne stopnie, stosownie do zamożności płacących; naimniejsza opłata wynosiła 10 zł. od każdego młodego człowieka od 12 do 18 lat; kobiety nic nie płaciły. I jak jeszcze ten podatek był wybierany? Grecy chytrzy z przyrodzenia, rozmaitemi sposobami oszukiwali nieobrotnych Turków. Kryli się oni w czasie wybierania podatków i takim sposobem unikali opłaty, ponieważ haracz jest podatkiem osobistym. Robili fałszywe pokwitowania do tego stopnia nawet, że w miastach były stałe pokątne fabryki kwi tów, które sprzedawały się po kilka groszy. W gminach chrześcianskich, gdzie nie było muzułmanów, mieszkańcy mieli zwykle wspólną kasę na opłatę podatków i takim sposobem każda rodzina wnosiła rocznie około pięciu piastrów. Jleżeli ojciec umarł, dzieci wolne były od opłaty dopóki się starszy brat nie ożenił. Jeżeli charadzczy (poborca) był muzułmanem, to przy wybieraniu podatków zdarzały się najzabawniejsze spory. Grecy często przedstawiali fałszywe metryki urodzenia, dla tego poborcom pozwolone było mierzyć głowy dzieci, ażeby wiedzieć czy one doszły już prawem naznaczonego wieku. Jeżeli głowa chłopca przechodziła wiadomą miarę, włączano go natychmiast w liczbę płacących podatki. M uzułmanie znajdowali to bardzo dogodnem, lecz można wyobrazić sobie złość Greków, kiedy się zdarzało, że głowa chłopca niemającego lat 12 była większą jak zwyczajnie! Wyspy Idra, Pisara, i Specia, nie opłacały haraczu, lecz za to dostarczały corocznie pewną liczbę majtków: Idra 300, Pisara 200, Specia 100. Bę. dąc pod komendą swoich zwierzchników, służyli podoficerami we flocie ortomańskiej. N a okrętach obchodzono się z nimi bardzo dobrze i greccy majtkowie bynajmniej nie zależeli od oficerów tureckich; ćwiczenia uważali oni jak rozrywkę i w ogólności było im tak dobrze, że naczelnicy wysp często z trudnością mogli zadosyć uczynić żądaniom wszystkich chcących służyć na flocie. J drioccyKapitani i do dziś dnia chełpią się z poważania, jakiego doznawali dla tego, że im wolno było nosić oręż, żółte trzewiki i nawet karać majtków tureckich. Pod opieką Kapudana Baszy szumnie weselili się w Galacie i w całym okręgu arsenalskim. Sami Grecy powiadają, że wyspy nigdy już nie będą się cieszyć dawną swoją pomyślnością. Zarząd wewnętrzny był cały wich ręku: w Grudniu i Styczniu każda wyspa obierała sobie na rok następny naczelnika i wysyłała go z połową podatku do Kapudana baszy dla utwierdzenia w no prawiali zwyczajnie drugą połowę do tego portu, gdzie się admirał w tę porę znajdował; zawsze prawie na wyspie Paros. Dzisiaj wyspy już nie obierają sobie naczelników, przysyła ich Rząd grecki, i ci rządcy bywają najczęściej cudzoziemcy. Wyspa Sira, która pozostała przy Turkach i doznaje ich szczególnej opieki, stała się przytułkiem chioskich kupców; i wyspa ta, która była przedtem nic nieznaczącą skałą, teraz nabrała w Archipelagu wielkiej wziętości, i bez wątpienia długo ją zachowa; oto dla czego mimo wszystkie usiłowania Rządu greckiego, ateński Piteus nigdy nie będzie składem handlu greckiego. Przedtem wyspa Idra posiadała sto doskonałych brygów, a teraz lichych statków nie ma więcej jak dwadzieścia. Wysiadając w Pireju z zadziwieniem postrzega się jak wielką liczbą kawiarń, traktyerów i szynków odznaczają się teraźniejsze Ateny. - Zakłady t e, oznaki europejskiej cywilizacyi, zajmują przynajmniej trzecią część wszystkich budowli miasta; jeden tylko wielki i piękny dom różni się od wszystkich: jestto dom kupca genueńskiego Feraldi, który wystawił go w nadziei, źe Pireus w krotce dawną swoją wziętość odzyska. Teraz przedsiębierczy Pan Feraldi zmuszony jest wspaniałe swe mieszkanie oddawać w najem częściami. Munichia jeszcze nieszczęśli wszą jakPireus: tam. gdzie niegdyś było prawie tyle świątyń i posągów jak w Atenach, wznosi się tylko jakaś drewniana szopa, wystająca na morze; są-to łazienki wystawione przez Hrabiego Armansperga dla swej familii. Między Pireem i Atenami żołnierze bawarscy urządzili szeroką drogę, która idzie równoodległe od głównej ściany. Naturalnie, jest ona dogodną dla pojazdów, których zresztą niewiele; ale mówiąc ogólnie, droga ta bardziej jest szkodliwą jak użyteczną, dla tego źe jest źle zrobiona i że nikt się nie troszczy o jej utrzymanie w porządkuj -wiatr północny, omiatając ją, pokrywa Ateny drobnym białym pyłem, z c z e g o , t r u d n o w y o b r a z i ć s o b i e , j ak g ę s t e tworzą się tumany. Zęby uniknąć tej drogi, trzeba z Pfreus zawrócić na lewo, i jechać po-nad brzegami czystego Cefizu, między oliwkowemi gaikami. Droga ta jest dłuższą, lecz więcej rozmaitą, świeższą, i przy tern tu się przejeżdża koło najpiękniejszych osad, z których jedna należy do Anglika Bela. Zresztą, wyjąwszy miejsca przyległe rzece, cała ta piękna strona jest nieuprawioną. Nie jedna tylko ateńska równina znajduje się w tern smutnem położeniu: wzgórza Arkadyi, Messenia, brzegi odnogi'patroskiej, bogate ziemie koryntskie, jeszcze yr gorszym są, stanie, Jeżelito być może. Trzebaź się po tern wszystkiem dziwić, źe w niezawisłej (irecyi nie ma więcej jak 650,000 mieszkańców , -wtedy, kiedy ona z łatwością mogłaby wykarmić ludność sześć razy większą? Jednym środkiem ratunku dla Giecyi jest teraz obszerna kolonizacya na system angielski. Zawiść tylko Greków i liawarczyków przeszkadza przemyślnym JNiemcom przesiedlać się do Grecy i, dokądby oni zapewne z większą udawali się ochotą jak do Ameryki.

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Poznaniu.

Dobra szlacheckie W s z e m b o r z w powiecie VVrzesinekirn, eadownie oszacowane na 25,665 Tal, 23 sgr. 1 fen. wedle (3XY mogącej b) ć przejrzane) wraz z wykazem hypote« cznym i warunkami w Registraturze, mają być dnia 15. Października l 838. przed południem o godzinie joiel w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedane. Niewiadomi 2 pobytu preiendi-nci realni, Nepomucena, Antoni, Helena i Weronika rodzeństwo Zbyiewgbch, zapojywają »ie, na takowy celem dopilnowania praw swych niniejszem publicznie. Porrrarr, dnia 2[. Marca 183&.

Podaje się niniejszem do publicznej wiadomo ś c i, ź e s z e w c F e r d y n a n d B e 11 in z Xi ęźa i narzeczona tegoż Dorota Elżbieta F e is t z Olędrów Radoszkowskich kontraktem przedślubnym wspólność majątku i dorobku wyłączyli. Szrem, dnia 20. Czerwca 1838.

Król Pruski Sąd Ziemsko-Miejski.

OBWIESZCZENIE.

Właściciel młyna nazwanego Proscklermiihle w powiecie Czarnkowskirn, J mci Schmidt, ma zamiar obok tegoż młyna tartak założyć, i doprasza się na ten przedmiot rządowego policyjnego konsensu. Wzywa się przeto niniejszem wszystkich, którzyby mniemali mieć prawo opozycy«} przeciw temu założeniu czynić, aby swoje w tej mierze miewające powody do niedozwolenia w przeciągu ośm tygodni pod prekluzyą podpisanemu urzędowi Radzco-Ziemiańskiemu podali. \ Ile po upiynieniu pomienionego czasu na żaden przeciwny wniosek zważanem nie będzie, i raczej domagający konsens udzielonym zostanie. Czarnkowo, dnia 23. Lipca 1838.

Królewski Urząd Radzco-Ziemiańskt

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.08.02 Nr178 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry