GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.08.23 Nr196

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

Xi e s twa POZNANSKIEGO

Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor.- A. Wannowski,

J\iidG. - W Czwartek dnia 23. Sierpnia 1838.

Wiadolll0ści zagraniraine.

p o l s k a . ,III Z 'W arsz a wy, dnia 16. Silenia.

W wykonaniu Najwyższej N. Cesarza i Króla woli, wzniesiony być ma w mieście gubernialnem Suwałkach kościół parafialny OreckoRossyjski. Dnia 4. b. m. założony juź został kamień -węgielny. Wszystkie przysposobienia do jak najspieszniejszego wzniesienia budowy są poczynione. Miasto Suwałki wkrótce pozyska świetną ozdobę; a lud wszelkiego wyznania, za ten przybytek czci i chwały Przedwiecznego Boga, błogosławi troskliwość N. Monarchy. Obrzęd założenia kamienia -węgielnego odbył się z wspaniałością, godną wzniosłego przedsięwzięcia. R o s s y a.

Z Petersburga, dn. 28. Lipca (9. Sierpnia.) UkazY Rządzącego Senatu, i. Depart.

Dnv12.b. m. - Z powodu odezwy Prezydującego wKommfssyi Rządowej Przychodów i Skarbu Królestwa Polskiego, Radzcy Tajnego Fuhrmarai, z zapytaniem: który z Rządów: Cesarstwa i Królestwa ma mieć w swej władzy takie skonfiskowane dobra, których część jedna znajduje się w Cesarstwie, a druga w Królestwie? Minister Dóbr Rządowych, nie mając na to- stanowczego- przepisu, przedstawiał I..I, okoliczność na rozwiązanie Komitetu.

« guberni) zachodnich, na którego zdanie, N.

· '-Cesarz J mć, w dn. 9. Czerwca b. r. rozkazał j i co następuje; 1) Nieruchome majątki powstańców, konfiskacie uległe, mają zostawać wwiedzy Rządu tego kraju, w którym są położone. 2) Ruchome majątki i kapitały, ulegają temuż prawidłu co i nieruchome. 3) Jeżeli powstaniec ma majątek nieruchomy w Rossyi, a ruchomy w Polsce, w takim razie oba te rodzaje majątku należą do Rossyi, i nawzajem. 5) Jeżeli po powstancu pozostały nieruchome i ruchome majątki tak w Rossyi jak i w Królestwie Polskiem, wtedy jedne przechodzą do Skarbu Cesarstwa, a drugie do Skarbu Królestwa. 5) JeźeH powstaniec miał tylko ruchomość i kapitały, t e, gdziekolwiek się znajdują, należą do tego Rządu, którego on był poddanym. Dn. 13. b. m. - Wolą Monarszą, obwieszczoną Ukazem Rządź. Senatu z dn. 6. Września 1837roku, polecono Ministerstwu Spraw Wewnętrznych ustanowić w gubernijach zachodnich zakłady wychowania dzieci miejscowej niedostatniej szlachty i urzędników, z funduszów tak od urzędów Powszechnej Opieki jak i od Skarbu udzielonych. Minister Spraw Wewnętrznych, zabierając się do wykonania tej woli Cesarskiej, porozumiewał się z Ministrem Oświecenia i otrzymawszy od niego szczegółowy wykład zasad, na których z wię zakłady, pod wiedzą szkolnej zwierzchności, przedstawiał o tein Komitetowi PP. iMinistrów, na zdanie którego, Naj. Cesarz J mć, dnia 24. Maja b. r. raczył roskazać co następuje: 1) Zamiast naznaczonego przez Ukaz d. b. Września 1837 r. ustanowienia w zachodnich gubernijach pod wiedzą urzędów Powsz. Opieki zakładów -wychowania dzieci miejscowej niedostatnićj szlachty i urzędników, założyć dla nich pensye przy Gymnazyach lub powiatowych szkołach, na początek w miastach: 1»rodnie i N owogró dku dla gubernij Grodzieńskiej, Wileńskiej i Obwodu białostockiego-w Kamieńcu Podolskim dla Podulskiej - w Kijowie dla Kijowskiej i Wołyńskiej - w Mohylewie, dla Mohylewskićj, Witebskiej i Mińskiej. 2) Te zakłady utrzymywać we wszystkiera na zasadach wspólnych z będącemi juź przy gymnazyach pensyami. - 3) Pieniądze na utrzymanie w pernyach uczniów, wypłacać z sum Urzędów Powszechnej Opieki. Szczegółowe wyrachowanie summy, jaka przypadnie na każdy z tych urzędów f , do okręgu zakładu zaliczonych, stosownie do środków każdego z nich, tudzież naznaczenie kompletu pensyonaryuszów w każde j pensyi, ma być zrobione przez Ministerstwo Spraw Wewn. za porozumieniem się % Ministerstwem Oświecenia., 4) Dla niedostatku w Kijowie gotowego, * lokalu, nająć takowy dla pensyi tymczasowo A lub, jeżeli to będzie korzystniej , kupić, albo wybudować dom, z udzielonego ze Skarbu wsparcia, które jednak według brzmienia Ukazu d. 6. Września 1837, nie ma przechodzić 20,000 rubli. 5) Na pensyą ustanawiającą się w Mohylewie, wydać jednorazowie z tamecznego urzędu Powszechno Opieki summc 20,000 rubli, a nadto wypłacać z dochodów tegoż urzędu corocznie, przez pierwsze pięć lat od otwarcia pensyi, po 10,00J rub. a przez dalsze lata po 5,000 r. z których odpowiednia liczba pensyonaryuszów Ur*zędu P. Opieki ma być utrzymywana. - 6) Przy ustanowieniu W dalszym czasie pensyj szlachetnych przy innych gymnazyach i szkołach powiatowych w guberniach Zachodnich, daje się władza Ministerstwu Spław Wewn. za porozumieniem się z Minis1. Oświecenia, naznaczać do nich pensyonaryuszów Urzędów Powsz. Opieki, stosownie do zamożności tych Urzędów i dogodności lokalu - 7) Szczegółowe przepisy co do wybierania pensyonaryuszów do pomienionych zakładów, utrzymywania ich i uczenia, umieszczania w służbie Rządowej po ukończeniu wychowania, i t. p. mają być wyłożone w oddzielnej Ustawie o tych zakładach, ku czemu ma być sporządzony projekt, który,po roztrząśnieniu w Ministerstwach: Spraw Wewn. i Oświecenia, będzie wniesiony na zatwierdzenie porządkiem zwyczajnym. S tosownie do Najwyższego J. Ces. Mości rozkazu, z d. 19.Lutego r. b., ma bjć otwartą w Petersburgu w Maju roku przyszłego po raz trzeci publiczna wystawa wyrobów Rossyjskich. Na tę wystawę przyjmowane będą wyroby zakładów rządowych, niemniej prywatnych fabrykantów, rzemieślników i w ogólności wszelkich w Rossyi zakładów, przemysłu rękodzielnicznego dotyczących. Wyroby przyjmować będzie oddzielny komitet, ustanowiony w celu urządzenia wystawy; tym zaś z fabrykantów, którzy sami na wystawę przybyć nie będą mogli, ani wysłać do Petersburga swoich kommissantów, zostawioną jest wolność przesyłania wyro b ów swoich na ręce jednego z meklerów Petersburskich, przez Rząd dla odbioru przedmiotów wyznaczonych, którzy mają sobie poleconem składanie ich na wystawę, dozorowanie przez ciąg trwania takowej i sprzedawanie, po ukończeniu zaś wystawy zwracanie niesprzedanych przedmiotów ich -właścicielom, a -w razie sprzedaży takowych, przesyłanie tymże pieniędzy. Przyjmowanie w komitecie na wystawę przedmiotów rozpocznie się z dniem 1. Lutego i trwać będzie do 15. Kwietnia r. lS39. Międzj? Petersburgiem, Hawrem, Ebenerem i IAsenhagą ustaloną została kommunikacya zaA>omocą żeglugi parowej. Statek parowy Paryż, mieszczący no 600 beczek ładunku, i wypróbowany w odbytych poprzednio podróżach między Hawrem i Hamburgiem, odchodzić będzie do wzwyż rzeczonych portów pod dowództwem kapitana Delarue. Na tym pięknym statku, z angielskiemi machinami, o sile 200 koni, znajdują się wygodne lokale dla znacznej liczby passaźerów. Dnie odchodu statku z Petersburga są: 3. (15.) Sierpnia, 3. (15.) Września i 3. (15.) Paźdz. 1839 r.

F 2 a n c y a.

Z P ary ż a, dnia 13. Sierpnia.

Pan Mazel, Referendarz przy Minisleryum spraw zagranicznych w Hadze, przybył tu wczoraj, aby przy poselstwie hollenderskiem zastąpić miejsce Pana Fabriciue, który onegdaj z rodziną swoją z Paryża odjechał. Zdaje się, że nieporozumienia z szwajcaryą bliskie juź załatwienia. Z toku obrad sejmowych (szwajcarskich) wyprowadzają · wniosek, że większość postępowania Xiecia Ludwika nie pochwala (bo w tym duchu wielu członków wyraźnie też się tjuraaczyło) i skłonna do zadośćczynienia roszczeniom Francyi w sposób z honorem Szwajcaryi zgodny. Czyż panował taki sposób myślenia juś się teraz pytają. Czyż Poseł francuzki i Ministeryum francuzkie nie były o tern zawiadomione? Czyż zaniechano zbadać poprzednio zdania w tej mierze Reprezentantów Szwajcaryi? «W tym razie, powiada J ournal de P a r i s, byłoby owe uroczyste ogłoszenie tej noty istotnie wielkiem przywidzeniem; jeżeliby i bez tego obejść się mogło, trzebaby było notę tę przytłumić« - Dość tuszą sobie, iż spowodują Xiecia Ludwika do opuszczenia Szwajcaryi; miał juz nawet, stosownie do listów z Bern, pisać do Prezesa Związku w Lucern, iź zamyśla opuścić Thurgau i udać się do Włoch, nie chce tylko, żeby go do tego przymuszano a to jeszcze z mocy noty francuzkiej. Wychodzący w Genewie F 6 d e r a l donosi, że Ludwik buonaparte już się żegna z swymi współobywatelami w Thurgau, sądząc, że im przez to przysługę wyrządza. Wczoraj wieczorem o godz. 9. na kolei żelaznej do St. Germain, w pobliżu Asnieres, wydarzyło się to nieszczęście, że 2 konwoje w ciemności o siebie uderzyły. Kilka wozów natychmiast pogruchotanych zostało, około 40 osób poniosło mniej więcej ciężkie rany. Już podano skargę na administracyą mairowi w Asnieres. Powszechne objawia się oburzenie na niedbalstwo i lekkomyślność, jaka przy regulowaniu od- i przyjazAw spostrzegać się daje. Wczoraj wieczorem około 1500 osób w Le Pecq długo na próżno odejścia najbliższego konwoju z Paryża czekało; niecierpliwość ich do tego doszła stopnia, że gwałtu użyć chcieli; pokwapiono się więc zbytecznie wysłaniem onego, a to zapewne było przyczyną nieszczęścia. Donoszą teraz, że Pannę Grouvelle do Montpellier zawieziono.

Wielka przędzialnia bawełny i fabryka sukna Pana Randoing w Elbeuf spłonęła w nocy z dnia 3. na 4. m. b. W Rouen ta wiadomość sprawiła wielkie poruszenie, mnóstwo mieszkańców wyszło ztamtąd do sąsiedniego miasta. Fabryka zatrudniała 200 robotników, i mogła 5000 postawów sukna dostarczyć. Szkodę szacują na milion franków.

O tegorocznych sprzętach we Francyi dochodzą zewsząd bardzo niepocieszające wiadomości. Z Rouen piszą pod dniem 31. z. m., że ostatnie gwałtowne deszcze zbiły trzy czwarte części zboża, tak, że je za zupełnie stracone uważać należy. W okolicach Bordeaux i Marsylii również wszystkie prawie nadzieje rolnika zniweczone zostały; z nad Renu i Prus wschodnich także bardzo niepomyślne dochodzą wiadomości. Zboże w ogólnościdojrzałe, lecz dla ciągłych deszczownie Tore być sprzątnione i gnije. A ngli a.

Z L o n d y n u, dnia 11 Sierpnia.

Głoszą teraz, źe nie Xiąźę Devonshire, tylko Sir F. Lamb wyjedzie w charakterze Nadzwyczajnego Posła angielskiego na koronacyą N. Cesarza austryackiego do Medyolanu.

Pewne stronnictwo w Anglii, zawsze jeszcze posądza młodą Królowę o skryte sprzyjanie katolicyzmowi. Z powodu mianowania Namiestnika Irlandyi Lorda Mulgrave margrabią N ormanby, jedna gazeta daje następną anagrammę tego nowego tytułu: »acquired by romanism,« co znaczy: nabyty przez sprzyjanie Rzymowi. B e 19 i a, Z Bruxelli, dnia 13. Sierpnia.

W Tiltf, gdzie ustawienie krzyża przez missyonarzy tyle narobiło hałasu, tenże w nocy ostatniemi czasy obalono i rozpilowano; dwie sztuki z obrazem Chrystusa znaleziono nazajutrz w rzece. Pojąć można, jak pleban tameczny czynem takowym oburzony, ale pojąć nie można, co go do tak niesłusznego twierdzenia spowodować mogło, że mieszkańcy TiUIu zbrodnią tę pochwalają, liur"mistrz podał w tej mierze protestacyą i ostro na plebana z przyczyny tak bezzasadnego zarzutu powstaje. Niemcy.

Z Monachium, dnia 13. Sierpnia.

(Gaz, Powsz.) Stpsownie do listów z Kreuth, N. Cesarz Wszech Rossyi wczoraj zrana o godzinie lOtej tamże przybył. Gdy monarcha w Gemund (przed Tegernsee) przez kilka osób poznanym się widział, · wysiadł z swego sześciokonnego pojazdu i najął prostą landarę, w której w dalszą podróż się udał. Swoje dostojną małżonkę zastał na promenadzie w bliskości pomnika ś. p. Króla Maxymiliana, a radość widzenia się była z obu stron czuła i rozrzewniająca. Rozumieją, że Cesarz kilka dni w Kreuth przepędzi, zanim w dalszą uda się podróż; dla tego też uroczystość wiejską, która w sobotę daną być miała, do środy odłożono. JI u s t 2 Y a.

Między znaj duj ącemi się w Bernie cudzoziemcami, szczególną zwracają na siebie uwagę czterej Turcy. Dwaj z nich są kupcami, których Sułtan wysłał, aby się pilnie przypatrywali i nauczyli tkania sukna i innych wełnianych wyrobów, iżby podobne [rękodzieła W swojej ojczyźnie zaprowadzić mogli. Przemysł ten bowiem istotnie u nas wysoce kwitnie i mógłby innym krajom za przykład posłużyć. Drudzy dwaj Turcy są-to wojskowi grania na dętych instrumentach w Czechach i Morawa, aby potem janczarską muzykę w Turcyi udoskonalić mogli.

Z Innsbrucka, dnia 10. Sierpnia.

W czorai wieczorem nastąpił uroczysty wjazd N. Cesarza, którego przy tej sposobności lud zgromadzony z zapałem witał. Zajechał on na zamek i po krótkim odpoczynku wyszedł na balkon dla przypatrzenia się przechodzącemu wojsku, gdzie go znowu huczne okrzyki radości powitały. Powierzchowność jego dowodzi czerstwego zdrowia. Dziś wyjeżdżają N. Państwo do zamku Ambras, w bliskości Innsbrucka, sławnego pobytem pięknej Filipiny Weiser. W sobotę odśpiewano uroczystą kantatę, dzieło krajowego muzykanta, P. Gansbachera. W niedzielę będzie składanie hołdu i świetny ogień sztuczny. W poniedziałek bal pare, a we wtorek festyn u strzelnicy, gdzie sam N. Cesarz strzelanie rozpocznie. W środę oświecenie kościoła nadwornego i położenie kamienia węgielnego na pomnik dla poległych Tyrolczyków, w czwartek uroczystość dla ludu, w piątek wyjazd Cesarza. Przez cały ten czas będzie bezpłatny teatr.

W t o c Ii y.

Z N e ap o l u, dnia 2. Sierpnia.

(Gaz. Powsz.) - Wezuwiusz, który juź od kilku tygodni coś groźnego zapowiadać się zdawał, zaczął onegdaj wieczorem wspaniałe wybuchać płomienie, połączone zawsze z mnóstwem żarzących się kamieni, które spadając całą powierzchnią krateru (otworu) okrywały . Najpiękniejsze chwile były od 8. do 10. godziny wieczorem, które nietylko tego, co górę tę po raz pierwszy , w wzburzeniu widział, lecz też nie jednego zgrzybiałego sąsiada w zadumienie wprawiały. Przed 11. godziną Wezuwiusz przestał się burzyć, chcąc niby razem z przyrodą i ludźmi używać spoczynku; wszakże obudził się wkrótce znowu z większym jeszcze łoskotem. Przy wschodzie słońca mgła gęsta go okrywała, nie ustępująca przez cały dzień, tak dalece, że szczytu góry ani widać nie było; okropny łoskot, który o 5. godz. z południa słyszano, i potok lawy, płynący na stronie północnej ku pustelnikowi, dowodziły jednak, że nie spoczywa, 6 czem się też z zapadającym zmrokiem przekonano; bo podczas kiedy powietrze zupełnie było czyste a księżyc po za górą jasno przyświecał, zasłona mglista, p rz e z wy b u c h y p 0piołu utworzona, straszliwy górze nadawała widok; słupy płomieniste na kilka set kroków · wysokie i ogromnej objętości wznosiły się w obłoki, miliony rozpalonych kamieni nadzwyczajnej wielkości wydobywając się z ło

skotem z wnętrzności gór z trzaskiem na ziemię spadały. Najgwałtowniejszy wybuch był około 10. godz., poczerń się znowu nieco uspokoił, aby zapewne dzisiaj wieczorem i tak w stopniowym wzroście aż do pełni księżyca d. 5. coraz bardziej się sroźyć; wiadomą bowiem rzeczą, że Wezuwiusz nietylko kiedy księżyc rośnie, lecz też niekiedy zrana przy wschodzie słońca wreć zaczyna.Dopis. Wieczorem. Wezuwiusz okropnie się sroiy - ogromny potok lawy widzimy znowu ciągnący w kierunku ku pustelnikowi. Daj Boże! żeby to bez klęski przeminęło; dotychczas nie ma niebezpieczeństwa, chociaż mieszkańcy u slóp góry są na ostrożności, aby z chudobą swoją ujść zawczasu. JE g i p t.

ZAIexandryi, dnia 20. Lipca.

(Gaz. powsz.) - W tej chwili otrzymałem wiarogodny list z Bejrutu z dn. 7. b. m. o położeniu rzeczy w Syryi: Dnia 15. b. m. odniósł nareszcie Ibrahim Basza stanowcze zwycięztwo nad rokoszanami i sądził, że rokosz w Kurdanie przytłumił. Bokosz tymczasem nanowo pod górą Libanem wybuchnął. Druzowie pobudzeni do buntu przez Scheblego El Ąriana i dowodzeni przez niego zalali gościńce wiodące od Damaszku i Balbeku. Odgrażając pozornie Damaszkowi uderzyli niespodzianie na pułk jeden, stojący we wsi w bliskqjpi Balbeku i w pień żołnierzy wycięli. Zarządzca obwodu tego zgromadził w koło siebie resztę w bliskości będącego wojska, które jednak, choć 4000 głów liczyło, wklasztorze schronienia szukać musiało, i tenże Druzowie niezwłocznie obiegli. Przez 3 dni mężnie się bronili, a gdy im na żywności zbywało, w rozpaczą natchniętej odwadze ocalenia swego szukali. Chcieli się oni przedrzeć przez szyki nieprzyjacielskie, ale za uderzeniem tychże, prawie ich polowa na placu poległa. Dowiedziawszy się o tern Ibrahim Basza myślał tylko o przywróceniu sławy orężowi swemu. Posłał on Emirowi Libanu 16,000 strzelb, któremiby mieszkających tamże chrześcian (nieprzyjaciół Druzów) uzbroił, i zebrawszy tym sposobem 7000 ludzi wyruszył do Balbeku, który juź Druzowie opuścili. Obsadził on kolumnami swemi, do boju gotowemi, wzgórza Libanu, aby i związek z Damaszkiem sobie zapewnić i rokoszan ogniem działowym dosięgnąć. Lecz i tu musiał się z stratą w dolinę cofnąć. W tern zabłysnął promyk szczęścia dla Egipcyan. JDruzowie bowiem spuścili się także w dolinę dla zupełnego zniesienia nieprzyjaciela. Egipcyanie ożywieni przykładem Ibrahima)'wsparci wojskiem odwodowćrn i jazdą ponowili bój, trwający dwie godziny.

Znajomość sztuki wojskowej dopomagała Egipcyanom, a przeważna hczba Druzom.

Wtem wyprawił Ibrahm 1000 Arnautow, którzy Druzom tył wzięli. Tu się zmieniła postać rzeczy; Druzowie wzięci we dwa ognie zasiali pobojowisko trupami; zabijano ich jak trzodę bydła i żaden żywcem w n.ewo a nie wpadł. W głównej kwaterze okrzyknięto zwyci.ęztwo, al 01?łakane zaiste zwycięztwo! ZWycICŁlwu, alV VJbo rzeź takowa oburzy jeszcze bardziej Dru zów. Strata Egipcyan musiała także być znaczna, ale jej nie podano. W buletynie Ihrahi ma Baszy są dwa dziwne zdania o tern zwycięztwie: «Rozum i prawda lepiej się odbijają na pałaszu niż na papierze!« i «dzisiejsze pobojowisko jest piękniejsze i zaszczytniejsze niż pod Koniahem.« Pozdrawiają Ibrahima Baszę jak drugiego Buonapartego, ale nieszczęśliwa i spustoszona Syrya złorzeczy mu i uwaźa w nim męża, który jej się jako apostoł buntu narzucił, obietnicami niepodległości łudził, a nareszcie ujarzmiwszy ją, krwią, mordem i pożogami okrył. Mimo tego zwycięstwa związki między Damaszkiem a Beyrutem aż do d. 7- Lipca były przerwane. Tymczasem nieszczęśliwa wieś Safet, osada niemieckich żydów, naprzód przez Druzów złupiona, a następnie przez Egipcyan zdobyta, prawie całkiem zburzona została.« Od kilku dni mówi? tu o bliskie'm przybyciu Kapudńna Baszy, mającego sobie poleconą missyą do Mehmeda Alego. Generalni Konsulowie mocarstw europejskich odbywają jeszcze ciągle posiedzenia z Wicekrólem, który istotnie W zamiarach swoich bardzo się chwiać zaczyna. Flotta wprawdzie wypłynęła, nie oddala się jednak daleko od portu. Uzbrojenie jednego okrętu liniowego skorym idzie postępem. - Dżuma, j'ak się zdaje, z wolna ustaje. (Journ. de Smarne.) - Wiadomości z Syryi, na ostatnim statku parowym tu nadeszłe, tak sprzeczne i opaczne, że nikt z nich mądry by ć nie może. Niektórzy korrespondenci twierdzą, że powstanie coraz bardziej się szerzy, stronnicy zaś Mehmeda Alego przeciwnie twierdzą, że powstanie zupełnie poskromione. Podług rozsiewanych przez rząd pogłosek, obozujący pod Hasbeją i Rasbeją Druzowie właśnie, gdy już myśleli, że zupełne odniosą zwycięztwo, na głowę pobici zostali. Bo już zwycięztwo na ich się przechylało stronę, gdy bitwa po przybyciu samego Ibrahima Baszy na czele 12,000 świeżego wojska wcale inny wzięła obrót. Powstańcy ulegli przemocy, chociaż i Egipcyanie 3000 ludzi w walce tej stracili. Tamci do Naplus się cofnęli. Podług twierdzenia tych osób, od których wiadomości te pochodzą, Ibrahim Basza do ojca swego pisał, że w bitwie te*j więcej krwi przelano, aniżeli w rozprawie pod Konieh. p e r s y a. Journal de Smyrne donosi z Tabrizu z d. 30. Czerwca: « Upór, z jakim Szach perski przedsięwzięcie swoje przeciw Heratowi popiera i wzgardzenie z jego strony wszelkich przedstawień i zażaleń czynionych przez Posła angielskiego, Pana Macneil, który mu do obozu towarzyszył, chcąc go od kroku tego odwieść, dowodzą, że między Persyą a Anglią wojna prawie nieuchronna. Twierdzą, że wymieniony dyplomat, przekonawszy się na ostatniem posłuchaniu u Szacha, że poradom Posła rossyjskiego zawsze pierwszeństwo dawano a rady Anglii lekceważono, urzędownie oświadczył, iż dwór perski natychmiast opuści, jeżeli Szach niezwłocznie zamiarów swoich przeciw Heratowi nie odstąpi. Ponieważ jednak to ultimatum żadnego na Szacha nie zrobiło wrażenia, udał się więc Pan Macneil do granicy tureckiej, gdzie, jak słychać, nowych instrukcyi od dworu swego doczekać się chce. Mamy jednak przyczyny mniemać, że Szach na ważności kroku tego Posła angielskiego wkrótce się pozna i go do powrotu i pozostania przy dworze swoim spowoduje. Jakkolwiek bądź, przebywający W Persyi Anglicy stosowne poczynili przygotowania, aby na najpierwszą odezwę Posła swego kraj opuścić, przeto też kupcy -wszystkie swoje interessa czemprędzej załatwić i pokończyć się starają. Tymczasem Szach z większą niż kiedykolwiek gorliwością przedsięwzięcie swoje przeciw Heratowi popiera a dotychczasowe niepowodzenie otuchy go bynajmniej nie pozbawiło. Wszakże wypadek walki tej bardzo niepewny , kiedy armia perska, licho płatna, źle uzbrojona i cierpiąc niedostatek każdego rodzaju, demoralizować się zaczyna i niezdatna do wykonania wielkich czynów. Szach ciągle żąda rekrutów i amunicyi, ale rozkazy jego jużto dla ubóstwa kraju, juźto ze złej chęci Ministrów, źle wykonywane bywają. Widoki więc dla niego bynajmniej nie pocieszające i być może, że później uporu swego żałować będzie. Wyprawa przeciw Heratowi niepopularna już dla tego, że kraj pokoju żąda, którego też potrzebuje, przez długie trwanie swoje powszechne nieukontentowanie jeszcze zwiększy. Persya życzy, żeby Szach czemprędzej zakończył wojnę, która kraj wyludnia, rolnictwu mnóstwo rąk odbiera i wiele rodzin w biedzie pogrąża. I handel mocno na tern cierpi, interessa wszędzie zatamowane, kredyt podupadł i upowszechnia się obawa bliskiej katastrofy handlowej.«o p i e śni ac h ludu li tewskiego. (Dok.) - Pieśni te, które dzisiaj lud' nasz śpiewa, f owiększej części należą do rodzaju pieśni miośnych albo tez elegijnych. Uczucia które się w nich malują, sa powolne, proste, czyste, niepokalane, dziewicze. lNie znajdziesz tam owych swawolnych, sprośnych i wyuzdanych wyrażeń, któremi się wielka liczba śpiewek ukraińskich, mazowieckich i krakowskich piętnuje. Lud litewski poczciwy, pobożny, niewinny, gościnny, namiętnie przywiązany do ojczystej roli, nienaruszenie dotąd jeszcze swojemu stanowi właściwe od naddziadów powzięte cnoty zachował. Jego myśli, żądze,i uczucia Wprost z serca pochodzą. Ztądto i w jego pieśniach się wyraża miłość czysta, jak serce skromnej tego kraju dziewicy, upiększonej wstydliwości rumieńcem; gorąca pobożność, religijna rezygnacya, i niczem niezachwiana wierność dla przodków wiary, jak owego starego naszego Jagiełły, który dla niej dwa przed tem zawzięte przeciw sobie narody, wiecznotrwałą zgodą połączył; zamiłowanie rodzinnej strzechy zrówna temu jakie było ich ojców, owych pierwiastkowych, litewskich puszcz mieszkańców, którzy pod swoje moc podbiwszy żyzne i roszkoszne krainy południowe nie opuszczali szumiących lasów, gdzie oni i ich domowe bogi miały swoje pomieszkania. Ezecz dziwna: jeszcze do tąd nasi dziedzice albo jak ich słusznie Birkowski nazywa Odrzychłopscy, nie przekonali się iż bogactwo i dobre mienie panów, zależy jedynie od bogactwa i pomyślności ich kmiotków. JNie wiem skąd ta pogarda dla stanu rolniczego urosła i do czego jeżeli się nie Dostrzeżemy, doprowadzi? Kimże jest teraz litewski wieśniak? Kto temu winien? - dziedzice. .., Nie mówię tu jednak o wszystkich, są jeszcze i u nas dobrzy panowie, prawi obywatele, którzy dbają o pomyślność swoich poddanych; cześć im! Prowincyę Zmudzką, jakolwiek okrzyczaną za ciemna, i nieucywili - zowaną, policzyć można w rzędzie tych krain, W których choć cień jeszcze błogiego bytu pospólstwa pozostał. Tam lud ze swego jeograncsnego położenia zbliżonego do portu, szczęśliwszy od innych mieszkańców Litwy, jest rzezki, wesoły. Wyjdź tylko na pole w czasie sianożęcia, lub zbierania zboża: a usłyszysz zdaleka przeciągłą, rzewną, tęskną, harmonijną notę śpiewu. Przypatrz się zabawom, dożynkom, obchodom weselnym, a postrzeźesz jaka tam radość, jakie niewinne uciechy na nich panują! Zbliż się do tej gromady pracowitego Judu, zrzuć wszelką dumę, stań sięuprzejmymj a będziesz pożądanym gosclem. Zaraz z okoliczności twoiego przybycia, młoda'wiejska piękność z gronem hożych swych towarzyszek zaimprowizuje ładną, naiwną piosneczkę. Sam byłem świadkiem, jak na peanem weselu, kiedy przybyły dziedzic rozpoczął uroczystość i poszedł z panną młodą W taniec; wieiska dziewica, aż do łez rozczu-f łona dobrocią swojego pana, bez żadnego przygotowania śpiewała piosnkę wynurzającą przywiązanie i wdzięczność! Bardzo -wielka szkoda, żem nie. wziął z sobą papieru i ołówka, dla zapisania tego utworu poetki natury. Treścią pieśni dzisiaj przez nasze pospólstwo śpiewanych najczęściej jest wypadek miłosny, alt bo też opisanie jakiegokolwiek historycznego wydarzenia. Są nawet nie które mające cechę miejscowości, jak np. o kurhanach nad brzegiem Wety, o Ondynach rzeki Inry i t. p. Spiewy którem słyszał w powiecie Trockim i Wilkomierskim są zupełnie bez sensu. Najczęściej kilka wyrazów, żadnego nie mających pomiędzy sobą związku, rozmaicie powtarzanych stanowią pieśń. Zwroty jakie napotykamy w poezyi gminnej litewskiej, ściągaią się pospolicie do rucianego wianka, który zdobi głową każdej młodej dziewicy, wysokiego świronka, gdzie się cały dobytek przechowuje, cienkich płócien, ręczników śnieżystej białości, źartkiego konika i wojennych oręźy. - Wszystkie oświecone narody, już oddawna obfite pieśni gminnych posiadają zbiory, w P o łszcze i Litwie najpóźniej o nichmyślić poczęto i dotąd jeszcze dwa tylko u nas w Litwie się okazały: Rhesy i Szymona Staniewicza; ja, już od lat wielu mojemi się zatrudniam i kilkaset mam zebranych. Przed laty czterma począłem był je przekładać na język polski, lecz zmiana rodzaju zatrudnień i powołania na czas pewny przymusiły odłożyć tę moje pracę, dla tego -więc na ten raz tak szczupłą liczbę tłumaczonych śpiewek wydaję. Wkrótce zaś jeśli tylko obowiązki mojego zawodu pozwolą, i resztę na widok publiczny ukażę. Pieśni litewskiego ludu, oddawna już zwróciły na się uwagę uczonych mężów i oddawna już posiadamy choć nie liczne, lecz wzorowe próbki ich przekładów. Przodek przed wszystkie mi trzymają w tym rodzaju prace K a z i m i e r z a B r o d z i ń s k i e g o, A. E. O d y ń c a , i Al e x .

Chodźki. Ad. Mickiewicz z właściwym sobie talentem, z pieśni gminnych umiał korzystać i kilka z nich w genialnych swoich utworach umieścił. Godni tu także są wspomnienia Ludwik Osiński, Franciszek Zatorski i Emeryk Staniewicz. Ostatni umieścił w Tygodniku Wileńskim przekład kilkunastu litewskich piosenek, szkoda tylko ii jego tłuma ne, azatemipozbawione tego uroku i słodyczy jakiemi się poezya naszego ludu odznaczax. Ludwik Adam Juceivicz. Wiele znakomitych osób oddaje się. z pomyślnym skutkiem ćwiczeniom muzycznym. . Syn Marszałka N e y a, ukończył operę, którą przeznacza dla teatru Opery Komicznej. Xiąię Eugeniusz Wirtembergsk-f kończy w tej chwili wielką operę pod tytułem: nie Geisrerbraut. (Narzeczona Widma.) Wiele już mówią na pochwałę tego dzieła, którego wiele ustępów dozwolono było słyszeć niektórym amatorom, "'Królewicz Hanowerski robi także szybkie postępy wkompozycyi. Niedawne wyszedł prześliczny romans jego utworu. Według spisu urzędowego odbytego w roku 1837, ludność miasta St. Petersburga wynosi 468,625 mieszkańców, a ludność Moskwy 364,000.

Piszą z Londyn u: «Miasto Kalkutta, stolica naszych posiadłości w Indyach Wschodnich, liczyło d. 1. Stycznia 1838, według spisu urzędowego, odbytego naówczas, 229,714 mieszkańców, z których 144,911 mężczyzn, a tylko 84,803 kobiet. - Ta ludność składa się z 3133 Anglików, 160 Francuzów, 3181 Portugalczyków, 4746 Amerikanów, 362 Chińczyków, 636 Armeńczyków, 49 chrześcian krajowców (to jest Indyan którzy przyjęli wiarę chrześciańską) 307 Izraelitów, 58,744 Mahometanów, 156,735 Indyan i 1661 Buddystów, Mongołów i Tatarów. Pierwszego Stycznia znajdowało się w Kalkucie 65,945 domów, ale z których tylko 15,074 jest murowanych i zbudowanych po europejsku; pozostałe50,b71 są to pewnego rodzaju chatki z gliny i z trzciny bambusowej, z których 20,304 są pokryte dachówką a 30,567 słomą. Czytamy w jednym dzienniku angielskim: Prowincye wyższe Bengalu w tej chwili są pastwą głodu, System niepolityczny , zachowywany przez Rząd względem rolników, przyprawi * z nich 10,000 o śmierć. Dnia 14. Kwietnia bież. r. 78,600 nieszczęśliwych było żywionych w Agrze z miłosierdzia publicznego, a od 1. do 15. Marca już 71,523 wzywało poratowania. Srnierć .poczyniła tak wielkie opustoszenia w massie, pospólstwa, że powietrze przesycone 'jest trupiemi wyziewami i że Jumma i Ganges przepełnione są ciałami zmarłych; dEi tego woda i ryby z tych rzek odrzucane są z uczuciem szczególnego wstrętu. Piszą z Frankfurtu nad M."d. 29. Lipca: - II Dzień wczorajszy był dla naszego miasta dniem radości i szczęścia. Starcy i młodzież, wszyscy z zapałem witali Uroczystość śpiewu, prawdziwe święto popularne. Wszystko cojest wielkie, unosi niejako człowieka z granic samego siebie; wszyscy krajowcy i cudzoziemcy uważali się za jedne tylko rodzinę. Sztandary, chorągwie, salwy, zwiastowały i powiększały radość w naszym Frankfurcie. A pomimo tej niezmiernej ciżby, jaki porządek przedziwny! Cześć mieszkańcom! Ten porządek jest wskazówką dobrego ducha, jaki panuje tutaj. Ogólna próba, która odbyła się wczoraj w kościele S. Katarzyny, zupełnie się powiodła i przynosi zaszczyt naszemu naczelnikowi orkiestry, który kierował tą próbą. Wrażenie sprawione na licznych słuchaczach przez tę muzykę trudne jest do opisania. Cudzoziemcy przybywają zewsząd lądem i wodą. Uroczystość iutrzeisza bedzie świetna.«

Z A P O Z E W EUYKTALNY.

N ad pozostałością zmarłego tutaj na dniu 1.

Stycznia r. 1833. Filipa Zakrzewskiego został dziś proces spadko wo-likwidacyjny otworzony. Termin do podania wszystkich pretensyi i obierania kuratora został na dzień 25. Października r. b. o godzinie IOtej przed południem w Izbie stron tutejszego Sądu przed Keferendaryuszem N oeldecnen wyznaczony. Kto się w terminie tym nie zgłosi, zostanie za utrącającego prawo pierwszeństwa jakieby miał uznany, i z pretensyą swoją li do tego odesłany, coby się po zaspokojeniu zgłoszonych -wierzycieli pozostało, i zostanie kurator podług obierania interessentów stawająrych potwierdzonym. Poznań, dnia 12. Czerwca 1838.

Król. Główny Sąd Ziemiański.

Wydział I.

* SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Sąd Główny Ziemiański wPoznaniu.

Dobra szlacheckie Xi ąź a należące do Hrabi Maltzan w powiecie Szremskim położone, oszacowane na 58,141 tal. 23 sgr. 2 fen. wedle taxy mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w registrat ur z e, ma być vy terminie do dalszej łicytacyi ną dzień 5. Listopada 1838. przed południem o godzinie l!. w miejscu posiedzeń zwykłych sądowych sprzedane. Poznań. dnia l!. Sierpnia 1838. r.

SfKZEDAZ KONIECZNA.

Sąd Ziemsko - miejski w Poznaniu, Nieruchomość, Ur, Ewie Krystynie z Klugow Held, małżonce Ur. H e l d, Nad rad*cy Akcysy i cła, wprzódy owdowiałej Pfeiffer należąca, (u przyetarym rynku pod Nr, 46. sytuowana, oszacowana na 10164 Tal. 13 egr, 4 fen, wedle taxy, mogącej bj ć przejrzanej Regietraturze, ma być dnia ggo Października i 838 przedpołudniem o godzinie iotej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedana. Niewiadomi z pobytu wierzyciele, miano, WICIe: aj Jan Jakob Pfeifler, lub tegoi sukcessorOWIe, b) Henryete Krystyana Pfeifier rrtodo tejże sukceBBorowie, zapozywają się niniejszem publicznie. Poznań, dnia 10. Lutego 1838

ZAPOZEW EDYKTALNY.

Nad majątkiem Loebla Hirsz kupca tutejszego rozporządzeniem na dniu dzisiejszym ogłoszonem, konkurs z urzędu zagailiśmy, W czem ku podaniu i udowodnieniu rzetelności pretensyi wszelkich wierzycieli, niemniej ku oświadczeniu się tychże, -względem pozostawienia nadal Ur. Fritsch tutejszego Kommissarza sprawiedliwości jako dotychczasowego kuratora intermistycznego i kontradyktora, termin przed Ur. Rhau Sędzią Ziemskomiejskim na dzień 29. Października r. b. rano o godzinie 9tej w lokalu naszym sądowym wyznaczyliśmy, na który wszystkich .wierzycieli Hirsza z wezwaniem, aby osobiście lub przez dopuszczalnych pełnomocników stanęli i z tem zagrożeniem niniejszem zapozywamy, że niestawający względem wszelkich pretensyi swych do massy prekluzyi doznają i milczenie na zawsze przeciwko drufim wierzycielom im się nałoży; zresztą zaś urator konkursowy i- kontradyktor podług większości głosów a na koniec w miarę obowiązkowego roztrząśnienia sądu zostanie mianowany. Nieznajomi lub tacy wierzyciele, którzy W stawieniu się swem przeszkody doznają, znieść się mogą z Ur. Nowackim Kommissarzem sprawiedliwości. Krotoszyn, dnia 23» Czerwca 1838.

Królewski Sąd Ziemsko-miejski".

OBWIESZCZENIE.

Właściciel młyna nazwanego Polski młyn, dziedzic dóbr ziemskich naddzierzawca J mci Liwonius, ma zamiar pogorzałe młyńskie budynki z dwiema gankami i tartakiem, oraz jednem gankiem do przysposobienia oleju na nowo wystawić; dopraszając się na ten przedmiot rządowego konsensu. Na mocy przepisu powszechnego Prawa Krajowego a mianowicie Części IŁ Tyk 15.

. 229. et seq., jako też obwieszczenia w dzienniku urzędowym za rok 1837. na stronnicy 274. objentćj, wzywa się niniejszem wszystkich tych, którzyby przeciw temu założeniu mniemali mieć prawo opozycyą czynić, aby swoje w tej mierze mające powody najpóźniej w osiem tygodni pod prekluzyą podpisanemu urzędowi radzco ziemiańskiemu podali. Ile po upłynieniu pomienionego czasu na żaden przeciwny wniosek zważanem nie będzie, i raczej domagający konsens udzielonym zostanie. Czarnkowo, dnia 16. Sierpnia 1838 r.

Królewski Urząd Radżo Ziemiański.

Doniesienie.

Na uczynione w gazecie Poznańskiej z d. 6.

Sierpnia r. b. doniesienie Król. nadwornego fabrykanta instrumentów Pana J. R o h m a n n a z Wrocławia, powodowany jestem odpowiedzieć, iż firma: «Król. nadworni fabrykanci instrumentów Jak. Rohmann i Bogumił Brandt« tylko z imienia exystowała, i że każdy tą firmą, równie jak ńrmą p i e rw s z e g o tylko opatrzony instrument p r)K e)K e T fi 1 e S a - i fi e g o był sfabrykowany, albowiem Pan R o h m a n n od przeszło lat 10 żadnego sam nie kazał robić instrumentu, ale owszem wszystkie przezeń przedawane instrumenta odemnie były brane; o zapowiedzianem więc w rzeczonej gazecie wyjściu jego ze współki wcale mowy być nie może, o czem wysokie Obywatelstwo i szanowną Publiczność w Poznaniu i w okolicy mam sobie za obowiązek uwiadomić z tem )la AHIIIAenBreT oświadczeniem, iż ku większej łatwości dla tamecznych szanownych osób, zasaczycająch mnie pokupem moich insrumentów, utrzymuję skład kommissowy gotowych instrumentów w nOWYlll lllagazynie fortepianów u Pana Ludwika Falka w Poznaniu, w rynku Nr. 89., w domu Reissfgerdw. Wrocław, dnia 10. Sierpnia 1838.

Bogumił Brandt, fabrykant instrumentów.

KT Zakup nasion. TS Za rzepak, rydz, siemię lniane, daje ceny korzystne

Fabryka oleju i handel nasion · Braci Auerbach, przy ulicy Butelskiej w Poznaniu.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.08.23 Nr196 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry