\T

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.12.24 Nr301

Czas czytania: ok. 20 min.

LA

Wielkiego

.. A

\u l

Xiestwa

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Behera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowskb

JW301. - W Poniedziałek dnia 24 Grudnia 1838.

Z powodu świat Bożego N arodzenia, Gazeta ta dopiero we czwartek dnia 27. Grudnia wydaną, będzie.

Wiadoll1ościkrajowe.

Z Berlina, dnia 18. Grudnia.

N. Pan dotychczasowego Dyrektora Sądu Ziemsko-miejskiego w Grodzisku, Pfl iickera, Dyrektorem takiegoż Sądu w Inowrocławiu mianować raczył. Z dnia 20. Grudnia.

N. Pan raczył Tajnemu Nadradzcy Regencyjnemu Seiffart w Ministeryurn spraw wewnętrznych i policyi pozwolić nosić nadany mu przez N. Cesarza rossyjskiego order św. Stanisława 2. klassywwwwwwww

Wiadoll1ości zagranICZne.

F 2 a n c y a.

Z P ary ż a, dnia 13. Grudnia.

M o n i t o r ogłasza dziś uchwałę ułaskawienia dla wszystkich gwardzistów narodowych departamentu Sekwany, którzy za wykroczenie przeciw prawom karności karze ulegli. Marszałek Gerard, który zapewne jest głównym powodem do wydania powyższejuchwały, jakiej się już przy narodzeniu Hrabi Paryskiego spodziewano, «le nadaremno, wydał następujący rozkaz dzienny do gwardyi narodowej: «Kochani koledzy! Król wzywa mnie do zaszczytu przewodrńczenia wam. Czuję całą ważność tego znakomitego dowodu zaufania, i przejęty jestem poruczonemi mi obowiązkami, którym się przy objęciu dowództwa całkiem poświęciłem« Wszyscy ubolewają nad do t I,<. li w ą, przez ojczyznę poniesioną stratę. Smierć pozbawiła Francyą jednego z najlepszych obywateli, a armią wielkiego imienia. Marszałek Lobau, wasz zacny wódz, zabiera z sobą do grobu miłość i szacunek wszystkich; lecz nikt go bardziej od gwardyi narodowej żałować nie może; utracą ona bowiem wodza, ze wszystkie m swemu szlachetnemu powołaniu poświęconego. I ia żołnierz, jak on, z czasów rewolucyi i cesarskich czasów, i ja, jak on, poświęcony dynasty i i insty tucyom, których obronę wam poruczono, mam nadzieję, ze w szeregach waszych podobneź współuczucie znajdę. Gwardya narodowa departamentu Sekwany za nadto wiele przysług wyświadczyła, uczu

cia W" n a d t o są znane, żebym nie miał przy każde, sposobność. UczYć na jej prawe wspófdziałanie a natomiast i ona na troskliwości moje, polegać, być pewną może, źe czuwać będę nad zachowaniem w całości iii ustaw i przywilei. Drodzy koledzy, godło na wasze, chorągwi: Wolność, porządeK p u b l i c z n y, obejmuje w sobie w podziwiema godny sposób życzenia i interes kraju Temu i na przyszłość wiernymi pozostaniecie (podp.) Hrabia Gerard.» Kuryer francuzki tak powiada o wysłaniu Pana Desages do Londynu: «Dzienniki poczytują wyjazd Pana Desages do Londynu za nader ważny środek, mogący pociągnąć za sobą bardzo ważne skutki. o jeden dlłenntk jednak powiada, źe posłannictwo to zmierza jedyme do tego, ażeby Król w mow7e od tronu móg o spraw. e holendersko-belgijskiej coś zaspokajającego powiedzieć. d o c i ą ł W mowie będący dziennik domysł takowy z oburzeniem odrzuca, upatrując w tern Jtunek poniżenia się Prancyi w tej mierze fądzimy jednak, ze to właśnie prawdziw; cel wyprawienia Pana Desages. AZgadzamy sie chętnie na pochwały, oddawane przez L s t fi T » r - 6*8" lrcV.q1pm y bynajmniej o zdrowych jego radach i biegłości dyplomat ycz e" ale pytamy s.ę samych siebie, jakfe zmIany poczyn.ć może w ustalonych uź postanowieniach, . ,ak zdoła ukazanie się urzędnika jednego z wydziału Ministerstwa spraw zagran.cznych złagodzić zawyrokowanie konferencyi? W najgorszym razie mógłby Pan Desages dodać odwag, , stałości naszemu poselstwu któremu podobno na tych dwóch rzeczach bardzo zbywa. Pełnomocnictwo Pana Desages ściągać się tylko niezawodnie będzie do prośby o odwlokę, bo to zda,e się być najgłowniejszym celem Prancyi w sprawie na korzyść Belgii rozpoczętej.« Pan Dupin sam teraz głos zabiera. Wydał on obszerny okólnik do swoiYh obiorców do którego następujące słowa dołączył: «Chcia łera Cię, mój Panie i kochany ziomku, dokładnie zawiadom.ć przez dołączoną notę przed zagajeniem posiedzenia, jak się ma brać deputowany pański wśród dziwnego położenia W jakie go wprawić usiłują.« TM D V Z i a l 4 Gr" d .

, nla.

W Kneims kazania missyonarzy stały sie powodem do zakłócenia spokojności. Jeden z tych missyonarzy wystawiał smutny koniec napoleona jako sprawiedliwą karę za postępowanie jego z Papieżem Piusem VII , dV przy tej spo obności oświadczał, źe N apol on na wyspie Sw Heleny haniebną śmiercią życie zakończył, przerywano mu mimo świę

tość przybytku sykaniem i gwizdaniem. Wieczorem spiknęli się rzemieślnicy przed mieszkaniem plebana, który missyonarzy tych u ! bie przyjął i nim jeszcze siła zbrojna nadejsc mogła, wyłamano drzwi, powybijano okna, powyrzucano wszystkie sprzęty na ulicę a duchowni sami ledwo uszli wściekłości ludu. Nazajutrz musieli natychmiast z miasta się oddalić. Z dnia 15. Grudnia.

Potwierdza się teraz zupełnie źe ducho. , , Wlenstwo w Clermond - Perrand Hrabiego Montlosier przed śmiercią ani w ś. sakramenta opatrzyć, ani ciała zmarłego do kościoła .wpuścić nie chciało, a to dla tego, ponieważ Hrabia pism swoich, a mianowicie sławnego dzieła przeciw Jezuitom «Memoire ii consulter« odwołać nie chciał. Pan Montlosier oświad.czył. się być gotowym do podpisania następującej, przez czterech przyjaciół jego ułożonej deklaracyi: «Oświadczam, iż nigdy nie było zamiarem moim, pisać co przeciw kościołowi rzymsko-katolickiemu, na łonie którego urzeć pragnę. Jeżeli mi jakiekolwiek dogUlom albo nauce moralności kościoła sprzeciwiające się zdanie się wymknęło, wyrzekam się jego i odwołuję je uroczyście.« Wszakże ta deklaracya nie zadowolniła Biskupa, a gdy Hrabia innej, rozciąglejszć dać nie chciał" w skutek rozkazu Biskupa' żadnemu księdzu nie wolno było ani wysłuchać spowiedzi jego, ani mu dać absolucyi. - Dziennik s p o rów pod względem tego zdarzenia i p wyżej z Rheims doniesionego, obszerny zamIeścił .artykuł, w którym oświadcza, iż tuszy sobIe, źe organa duchowieństwa wiadomościom tym zaprzeczą.

A ngli a.

Z Londynu, dnia 12. Grudnia.

Z dzienników oppozycyi wykrywa się, źe Torysowie chcą sprawy Durhamskiej użyć za główną broń przeciw Ministrom na następnćm posiedzeniu. Zdaje się nawet, źe Durhama ile możności oszczędzać będą, aby tylko całą winę na Ministrów zwalić. Dwa pytania, jak powiadają, głównie parlament zajjmą: jedno między Lordem Durhamem a krajem, a drugie między nim a Ministrami. Pod względem pierwszego zarzucają naturalnie byłemu Generalnemu Gubernatorowi, źe interes kraju swojem postępowaniem na szwank naraził; ale, dodają, jeżeliby mu Ministrowie nie chcieli podać sposobności do całkowitego usprawiedliwienia się, jeżeliby śledztwo w tej mierze sami bez wiedzy parlamentu uskutecznić zamyślali, jak już teraz nawet przystęp do Królowej i drzwi do zamku przed Lordem Durhamem zamknęli, natenczas oppozy dzy nim a gabinetem. Przy tern liczą także szczególniej na Hrabiego Greja, teścia Lorda Durhama, którego obejście się Ministrów z zięciem głęboko dotknąć musiało, i który dla tego, chociaż się z polityką swego dumnego nierozważnego i drażliwego zięcia oswoić ni J?oże, przecież w obronie jego przeciw MInIstrom wystąpi.

Z dnia 14. Grudnia.

Podług Navaland military Gazette maj " dwa pułki niezwłocznie do Indyów odeJsc a przeznaczone dla wszystkich tam konsystujących pułków wzmocnienia wkrótce ta że się puszczą. Nabory dla wojska indyjskIego w wszystkich częściach W. Hrytanii gorliwie przedsiębrane, ale nie wszędzie z pom?,ślnym skutkiem. Wspomniona gazeta powIada, że podług podania około 1800 ludzi nie ostaje, aby pułki w Indyach uzupełnić, ale l czba. ta bynajmniej jeszcze istotnej potrzebIe nIe odpowiada, kiedy wielu inwalidów z Kalkutty, Madras i Bombayu do Anglii wrócić ma, lubo na spisie pułków jeszcze są umieszczeni. Zważając na naglącą potrzebę wzmocnienia sił wojskowych w Kanadzie i Indyach, rząd wkrótce się ujrzy w konieczności wezwania do służby części milicyi angielskiej. . tatek. z Bahii, ?O Liverpoolu przybyły przywlozł wladomosc, że dowódzca eskadry francuzkiej w Hio de la Plata dn. 1. Października rzeczypospolitej Buenos-Ayres formalnie wojnę wypowiedział i wyspę Martin Garcia zajął. Wszakże w giełdzie londyńskiej wiadomości tej mało dawano wiary, ponieważ okręt ów d ia 29. źdz ernika z ,Bahii odpłynął, owa wladomosc WIęC, ktorą fregata angielska z Buenos-Ayres do Rio-Janeiro przewieść a która stamtąd do Bahii się dostać miała w tak krótkim czasie, zważając na wiejąc Monsuhny, do Bahii dojśćby nie mogła. Zresztą poczytują gazety ministeryalne rzeczą b rdzo do prawdy podobną, że postępowanIe PrancYI nareszcie do wojny z BuenosAyres doprowadzi.

Hiszpania.

Z Sewilli, dnia 1. Grudnia.

Generał Cleonard przybywszy tu onegdaj» natychmiast objął dowództwo w mieście. Wcz?raj wydał proklamacyą, w której naazuJ ,. . aby .gwardyą narodową zwinięto l bron Jej w CIągU 24ch godzin do arzenału n powrót oddano. Oświadcza, źe po wydanIU broni Kommissyą mianować będzie ma. . .,. ' Jącą SIę zając reorganlzacyą gwardyi narodowej i składać z Igo członka deputacyi municypalnej, z Igo urzędnika municypalności,.

4ch gwardzistów narodowych i 3ch właścicieli albo kupców. Wczoraj aresztowano teź za rozkazem Generała Cleonard kilkanaście osób, które do Junty należały. Z nad granicy hiszpańskiej.

Piszą z Bajonny z d. 10. Grudnia: «W potyczce, dnia 4. między Maroto i Dort Diego Leon pod Mendawią zaszłej, jazda karolistowska zniechęcona przez oddalenie Balmasedy, wodza swego, wszystko popsuła. Uciekła bowie.m, skoro krystynistów zoczyła, do SueskI, co Marotę zniewoliło do cofnięcia się podobnie do Sueski. - Zresztą obwiniają karoliśc arotte, źe z Esparterą, pod którym d wn eJ służył, sekretnćm zostaje porozumIenIU. - Słychac, że Generał O'Donnell dla niechęci swojej ku przedsięwzięciu Munagorreg , "Wic królem N awarry mianowany zostanIe, w Jego zaś miejsce Uako dowódzca Kantabryi) Generał Hoyos nastąpi. - " Niderlandy.

Z Hagi, dnia 13. Grudnia.

(Handelsblad. ') - Polityczne doniesienie udzielone wczoraj przez rząd drugiej Izbi tan?w o.gób;ych jest dotychczas głęboką taJemnIcą, Ile ze członkom surowo zachowanie tajemnicy polecono. Zapewniają jednak że się w ogólności zgadza z dawniejszemi d niesienia i .0 uc wale konferencyi londyńskiej. U broJenla WOjenne w Belgii tern bardziej tuta} uw.agę na .siebie ściągają, gdy w Holandyi nIkt SIę prawIe od podejrzenia oderwać nie może, źe Prancya w całej tej sprawie dwuznaczną ?ra r lę. Belgia niczego nie pomija, coby posrednlo lub bezpośrednio na rząd francuzki lub Izby francuzkie wpływ wyrzeć mogło. Rząd niderlandzki, zwracając cI le bac ne o o na obroty wojska belgijskIego, nIe omIeszka także zapewne i z swej strony większą rozwinąć czynność. Z A m s t e r d a m u , dnia 14. Grudnia.

(Handelsblad). - Właśnie tej chwili odbieamy z Hagi .doniesienie, źe tam nadeszły proJekta do mających być zawartemi traktatów które, jak się spodziewają, do pożądaneg skut u dopro adzą. Gabinet angielski przystąpIł zupełnIe do systematu trzech innych mocarstw, zostawiając gabinetowi francuzkiemu do woli postąpić, jak mu się podoba. Wkrótce się więc pokaże, o ile danym przez Prancyą przyrzeczeniom ufać można.

B e 19 i a.

Z Bruxelli, dnia 12. Grudnia.

Podług tutejszych dzienników udaje się prywatny Sekretarz królewski, Pan Praet, znowu do Paryża z uwiadomieniem Króla Pranc1!zów" o wypadku naszej rady ministeryalneJ w skutek ostatnich Z Londynu nade on z sobą poufne listy do Króla Ludwika Filipa, «Daj Boże, dodaje C o m m e r c e Beige, aby to ostatnie posłannictwo było w wiadomej sprawie, bo widnokrąg do tego zachmurza się stopnia, ie jeżeli wcześnie temu nie zaradzą, okropne przesilenie nastąpić może.« Wspomniany dziennik powiada także: «Pomiędzy wojennemi przygotowaniami, wywołanemi przez za nadto żądzą wojenną pałającą większość reprezentantów naszych, należy także postawienie dwóch szwadronów Guidów na stopie wojennej. Pytanie, na co się te wydatki wojenne przydadzą, jeżeli, jak nawet gazety Hrabiego Mole zapewniają, mocarstwa wpływające do konferencyi londyńskiej j e d n o m y ś l n y wyrok -wydały? Czy liż sama Belgia bez pomocy sprzymierzeńców swoich zdoła wypowiedzieć wojnę całej Europie pragnącej pokoju? Antwerpski Dziennik handlowy donosi z Bruxelli: "U mysły mocno są wzburzone różnemi politycznemi i wojennemi doniesieniami. Wczoraj otrzymał pułk Guidów rozkaz utworzenia dwóch nowych szwadronów, i zapewniają, że urządzone teraz 4 szwadrony w Limburskie wyruszyć mają. Powiadają także znowu, że Król Leopold ma zamiar udania się do swego teścia do faryźa, w celu uzyskania od niego samego tego, co mu Ministeryum Hrabiego Mole odmawia.« Z dnia 13. Grudnia.

O b s e r y a t e u r wyraża: "Wiadomości % pewnych pochodzące źródeł zapewniają, że członkowie konferencyi jednozgodnie postanowili utrzymać warunki 24 artykułów pod względem posiadłości terrytoryalnćj i na żadne modyfikacye tychże nie zezwalać. W łym więc względzie niczego więcej w Londynie nie uzyskamy. Wszystko, co na korzyść nasze uczyniono, ogranicza się na zmniejszeniu naszego długu o 3 mil zł. rocznie. Usiłowaliśmy zawsze usuwać złośliwą od kilku miesięcy rozsiewaną obawę, ale taić tego nie można, że odpieranie tych pogtosek z strony naszej niestety! nie pokazało się być uzasadnionem. Co się przed 3. miesiącami zdawało być kłamstwem, w ciągu kilku tygodni, a może i kilku dni stanie się smutną prawdą. Obawiać się trzeba, żeby gabinet francuzki nas zupełnie nie opuścił i do traktatu 24 artykułów bezwarunkowo nie przystąpił, jeżeli Izba innego nie wywoł a ducha." Z Leodyum, dnia 14. Grudnia.

Dzisiaj zrana uzbrojona zupełnie 18ta baterya artyleryi pod rozkazem Kapitana Lavigart ztąd do Tirlemont odeszła. W tej chwili zajmują się formowaniem 3ch nowych bateryi

fortecznych. W naszych magazynach wojennych panuje największa czynnpść. Trzecią dywizyą armii, przeznaczoną da Luxemburga, Generał Olivier dowodzić będzie. Pod nim jakiś Generał Gerard brygadą komenderować ma. Dowództwo nad jazdą obejmie Generał Duvivier. T u 2 C Y a.

Zamieszczone w M o r n i n g - C h r o n i c i e pismo z Konstantynopola z dn. 17. Listopada wyraża pod względem wieści o powszechnem powstaniu w Georgii przeciw rządowi rossyjskiemu i o klęsce Rossyjan, co następuje: "Lubo prawdziwości tych doniesień z pewnością zaprzeczać nie można, wolno nam jednak powątpiewać- o niej, kiedy rzeczą prawie do prawdy niepodobną, żeby Rossya w prowincyach, które już od dawna posiada, mieszkańcom broń i sposoby zostawić miała, któreby ich postawiły w możności stawiania op >m i pobicia tak znacznego korpusu, o którym pogłoska wspomina, a jeszcze do prawdy niepodobniejszą, żeby przypuściwszy nawet, że się to stało, wielka armia, którą Rossyaw Georgii utrzymuje, powstania przytłumić nie zdołała, nie otrzymawszy nawet 15000 wojska wzmocnienia; a ponieważ nareszcie z Czerkasyi żadne o tern wiadomości nie nadeszły, lubo Lesghiowie w powstaniu tern nibyto udział mieli, więc całe to podanie potwierdzenia wymaga.« - Pod względem stosunków politycznych Turcyi tenże korespondent uważa: «Wiadomości o zaszłej w zamiarach gabinetu tureckiego zmianie, zdają się niestety! być uzasadnione. Dowodem tego pogłoska, która, gdyby się potwierdziła, najsmutniejszeby obecnie wydała skutki, t. j. mianowanie Kapudana baszy Ministrem wojny i nastąpienie w miejsce jego (jako Admirała flotty tureckiej) Malila Baszy, zięcia Sułtana. Czyż może być co niedorzeczniejszego nad to, jak Achmeda Baszę, który z powodu doświadczenia i znajomości marynarstwa jedynie tylko na Admirała flotty się zdał, dowódzcą wojska lądowego mianować, a Halila Baszę, który lubo dobrym będąc żołnierzem, o marynarce nic zgoła nie 'Wie, na godność Admirała wynieść? Wszakże wieść ta ledwo na wiarę zasługuje.« - N areszcie donosi ten korespondent: "Czerkiesy, co z Trapezuntu do Konstantynopola przybyli, głoszą, że Rossyjanie, postanowiwszy dłużej na to nie zezwalać, żeby brak fortecy nad zatoką Sutschuk, nadal rzytaczano za dowód przeciw prawności zarania "Vixenu," tam wylądowali i obok starych rozwalin fortecznych nową twierdzę zakładać zaczęli; wszakże Czerkiesy mężnie im się opierali i krwawe tam stoczono boje. ·

Rozmaite wiadomości.

Literatura francużka. Pisma publiczne donoszą o wyjściu jednego z naipożyteczniejszych 'dzieł, które ogłosiły księgarnie paryzkie, mianowicie: Bibliothhquedes arts et rrktitrs, callection.de livres iiVusagedes industrieis agriculteurs, fabricants et ouvriers. t Dotychczas wyszło piętnaście tomów, lecz całe dzieło obejmować będzie sto tomów. W nowszych i dawniejszych czasach wydano wprawdzie wiele dzieł w podobnym rodzaju pod rózmaitemi tytułami, leoz praktyczny rzemieślnik nie odnosił z nich najmniejszego pożytku, ponieważ teoretyczni autorowie ich częścią sami nie doświadczali praktycznie tego, co pisali; częścią nie umieli zastosować się do pojęcia tych, dla których były przeznaczone ich pisma. W tern zaś dziele ułożony jest plan w sposobie wzorowym, a'wykonanie jego powierzono sumiennym i utalentowanym autorom. Sądzimy przeto, iż zwięzłość i jasność, tudzież wyłuszczenie istoty każdego rzemiosła ze względu na uczynione postępy i nowe odkrycia, piękna powierzchowność i mierna cena przyłożą się do rozpowszechnienia i u nas tego użytecznego dzieła. Historyczny dramat angielski.

W angielskiej literaturze szczególniejszą uwagę zwraca' na siebie dzieło Panna Pennie, pod nazwą: Historyczny drama t wielkiej Brytanii, nie maiący sobie nic równego, tak co xlo oryginalności planu jak i dążności, zmierzającej do wyjaśnienia zwyczajów i religijnych obrzędów w różnych epokach kraju angielskiego. Dzieło to, wychodzące w zeszytach zostaje pod bezpośrednią opieką królowej. Nagrobek Agniszki Sorel. W pewnym domu w Rouen odkryto kamień, który służył za nagrobek dla sławnej Agniszki Sorel; napis na nim jest następujący: Cy gyst noble demoiselle Agnes Seurelle, et son vivant dvme dt btaulte de Roquesure, d7ssouldun et de Vernon sur Seine, piteuse entre tovtes gens, en qui lar gemem donnait de ses biens- aux egilses et auxpauvres, laquelle trepassa -e IX jvur de jevrier de Fan de grace MCCCCXLIX (1449). jriezDieu pour Vame d 'elle. Amen. Stefensona maszyneryj a teatralna.

- Machiniści teatralni za naszych czasów nie mało dokazali: w okamgnieniu zapada się cały gmach w gruzy; wychodzą duchy, a śmiertelni z czarodziejską szybkością nikną w podziemnej głębi, całe miasto chowa się w ziemię podobnie jak list kryje się w stoliku. Maszynery ja pod sceną jest tak doskonałą, jak sobie tylko życzyć można, lecz górne przyrządzenia

dla-odmian dekoracyj, są jeszcze bardzo niezgrabne i sprawiają częstokroć zamieszanie. Makdonalda Stefensona patent theatre mac h i n e r y zapobiega tym niedogodnościom. Maszyneryja jego przy pomocy trzeciej części osób, których dotychczas używamy, wykonywa z łatwością i dokładnością największe odmiany. Przez poruszenie jej występują za jednym razem poboczne kulisy i cały głąb sceny bez J wszelkiego zgle}k c' i: Ż: arri ie zaifiii w tai< krótkim czasie, jaki na przeczytanie tych kilku wierszy jest potrzebny. Maszyneryję tę zastosować można w największych i najmniejszych widowniach. Cały aparat złożony jest z kutego lub lanego żelaza, a zatem przeciw wszelkim uszkodzeniom od pożaru zabezpieczony; może być ustawionym w przeciągu jednego miesiąca bez przerwy przedstawień teatralnych; nawet odmian dekoracyj nie wymaga. We trzy lata przez samo oszczędzenie (70 procent) dziennej płacy wracają się łożone koszta. Bearlaj, który wybudował jednaście teatrów, oświadczył, iż przy dwunastym zaprowadzi niezawodnie maszyneryję Stefensona. Adres do Makdonalda btefensona, cywilnego inżyniera jest następujący: London, 105; Upper Thames Street, close to London Bridge.

Przestroga dla dłużników. - W Paryżu został obecnie uwięzionym pewien mężczyzna, mający lat 43, za dług winny swej własnej mamce, której za to, ze go karmiła, jeszcze dotychczas nie zapłacono. Wypadek ten jest oraz przestrogą i przykładem, jak dalece dług się powiększyć może, jeżeli go dopokąd jest małym, wypłacić zaniedbamy. - W r. 1795 rodzice uwięzionego zostali mamce swego dziecięcia dłużnymi trzysta franków. Syn ich zostawszy później pełnoletnim, przyznał ten dług i podejmując się go wypłacić, wydal rewers na siebie. Roku 1822 odnowiono już po raz trzeci ten rewers i zawsze doń policzono procenta. Tym sposobem diug ten, obejmujący z początku 300 franków, przemieniony później w dług wexlowy w roku 1828 wynosił już 2400 franków. Rewers ten dostał się później lako wexel w ręce pewnego adwokata. Przez lat 10 właściciel tego wexlu przestawał na zwyczajnych procentach, a przez ciągłe ponawianie rewersu powstał z tego nakoniec diug, wynoszący5700 franków. Wtem wierzyciel osądził za rzecz potrzebną podać do sądu o uwięzienie dłużnika i zaskarżył wycbowańca mamki, który właśnie przed kilkoma dniami obchodził 44tą rocznicę swego urodzenia, że tenże zwleka zapłacić dług za karmienie swej mamce. Zresztą gdyby nadmieniony wychowaniec chciał był skłonić swego wierzyciela do przedłużenia tego długu za siał zato jeszcze około 1213 franków zapłacić. Oby wszyscy lekarze tak wielki mieli zarobek. - Ast1ey Cooper należy do naj sławniej szych i najzdatniejszych chirurgów yv swoim wieku. Maź ten tak wielką ma Wziętość w kraju angielskim, iż zaledwo uwierzyć moina, ale teź i dochody jego są prawie książęce. Jak znaczną czasem otrzymuje nagrodę, jest dowodem przykład następujący: Pewien Anglik, osiadły zdawna w lndyjach Zachodnich, przyszedł do wielkiego majątku i postarzał się w owym kraju. Dożywszy lat siedmdziesięciu na niczem mu nie zbywało, tylko na zdrowiu. Kamień pęcherzowy sprawiał mu niewymowne boleści, postanowił więc pojechać do Londynu i poddać się operacyi lekarza Astley Coopera. Operacyj a ta odbyła się szczęśliwie. Jednego razu, gdy pacyjent mógł już opuścić łóżko, wyszedł na przeciw swego wybawcy i rzekł: »Lekarzom już zapłaciłem, lecz W ćpanu nie dałem jeszcze żadnej nagrody; powiedz, co ci się należy?« - »Sto gwineów.« - »Sto gwineów!« odrzekł bogaty plantator; ]l nie, tyle nie dam; ale oto!« To rzekłszy rzucił mu w ręce czapkę nocną. Astley Cooper wziął szłafmicę i włożywszy ją na głowę, odrzekł: "Wszystko, co od Pana pochodzi, ma u mnie wielką cenę.« W domu znalazł w tej czapce nocnej rewers na tysiąc gwineów (przeszło 40,000 zł. polsk.). Astley Cooper miewał już niejednego roku po 170,000 talarów dochodu, ale nigdy mniej nad 100,000. Najsławniejszy kuchmistrz europejski. - Chcąc oznaczyć największego mistrza w sztuce kucharskiej mianują tylko zwykle znanego Prancuza Vatel; jednakże roczniki gastronomiczne sporninają. jeszcze a sławniejszćm imieniu tego narodu, to jest, o Panu Viard, który żył w drugiej połowie zeszłego wieku. P. Viard byl kuchmistrzem u francuskiego ambasadora w Petersburgu, Hrabiego Segur, i musiał nie raz podczas świetnych uczt za panowania Katarzyny IL zawiadywać kuchnią Cesarzowej. Sława o jego zdatności i wybornym smaku przeszła aż do Londynu, akoz wJÓ-ótce potem mianowanym został lkuchmistrzem Jerzego III. z roczną pensy ją 1200 funt. szterl. (30,000 franków). Panu Viard, jakkolwiek obsypanemu pieniądzmi i wyszczególnieniem, nie podobał się jednak pobyt w Londynie, albowiem utrzymywał, ze ciągła mgła w tej stolicy jest powodem, iż się mu nie najlepiej udawały delikatne jego legominy, i przeszkadzały do należytego ocenienia jego potraw kosztownych, jakoż w krótkim czasie przyjął obowiązek u majętne

go, anglikańskiego biskupa, Lorda Bridgewatter, który mieszkając na przemiany w Brightonie i Paryżu, żył jedynie dla rozkoszy gastronomicznej. Po śmierci Lorda okazało się, że tenże i dla Pana Viard znaczną zapisał kwotę. Albowiem podług testamentu zmarłego znaleziono w )ego gabinecie roszt i kocieł Z lanego srebra ozdobione herbem Lorda Biskupa, z tym żartobliwym napisem: "Wdzięczny żołądek Panu Viardowi." Od tego czasu P. Viard nie brał już na siebie obowiązku, i tylko w znacznych domach, co do urządzenia stołów udzielał swojej porady. Mniemanie rabinów. - Podług talmudu każdy człowiek ma w sobie 248 Kości. Jedna z tych nazwana Lus, podług zdania dawnych rabinów jest jedyną, która żadnemu nie podpada zniszczeniu, i z której w dzień Sądu ostatecznego człowiek znowu powstanie.

Kosteczka ta podług jednych ma się znajdować w grzbiecie pacierzowym, podług drugich także pod czaszką, lub na końcu kości krzyżowej, wszelako żaden anatomik dotychczas j ej nie znalazł. Van A m b u r g h, który z tak świetnym skutkiem wychował lwy i tygrysy, urodził się w N owym - Yorku i ma obecnie Jat dwadzieścia i sześć. Sławny ten dyrektor rpenaźeryi posiada siłę Herkulesa, i jest nadzwyczaj mocno zbudowanym. Znajdując się pierwszy raz w obecności lwa wszedł był do klatki jedynie z kijem w ręku, przemówił do zwierza mocnym głosem, a lew okazał bojaiń i posłuszeństwo jak władcy swojemu. "Tajemnica moja (tak mówi on) zależy jedynie na okazaniu odwagi naprzeciw tym zwierzętom, gdyż tylko przezto rozkazywać im można." Mógł on w jednej klatce zamknąć lwa i tygrysa, a gdy takowe w kilkakrotnie ponawianych walkach wycieńczyły swe siły, wtedy nieustraszony stanął między niemi dyrektor i jako władzca nakazywał im posłuszeństwo. W ogólności rozmawia on z niemi iak z rozumnemi istotami, dając im do poznania, że je jednym zamachem swej maczugi zdruzgotać może. Rzeczą jest niezawodną, iż w tak zbudowanym człowieku każdy ruch znamionuje nadzwyczajną przewagę. Trzeba widzieć drżące zwierzęta, jak przelęknione kryją się w kącie swojej klatki, gdy ich władca gniewem jest oburzony. Przenikając jego wzrok włada niemi zupełnie. Widziano jak Amburghpodbił pod moc swoje rozsrożonego tygrysajednym zamachem maczugi, grożąc, że mu natychmiast łeb roztrzaska, jeźli. nie będzie- posłusznym jego woli. Podczas podróży do Europy przymuszonym był na kilka tygodni rozstać się z swojemi zwierzętami, za powrotem sobliwszćj uwagi, lwy i tygrysy na przemiany łasiły się około niego i nogi mu lizały, a najszczególniej lew okazywał swoje radość tak głośnym rykiem, źe wszystko jak od huku grzmotu drżało wokoło. (Roz. L w) Warszawa, Październik 1838. - Pracownia Suchodolskiego. - Im'rzadsi są u nas wielcy artyści, poeci, pisarze, tern więcej zajmują oni tych nie wielu wybranych, których nauki, sztuka, poezya, wiarę i -wyznanie stanowię; im z większemi trudnościami i zawadami spotykać się muszą na drodze swoj ej, tern większego uwielbienia warc,i, gdy wytrwają do końca. Jeszcze malarze mowią przynajmniej szczęśliwi jednym językiem całemu światu zrozumiałym, ich dzieła wszyscy rozumieją; - lecz biedni pisarze rzuceni od losu wśród małej garstki współ-towarzyszów jednym językiem i myślami z niemi mówiących, a potrzebujący słuchaczów i odgłosu, jakże cierpieć muszą, ogranicz ni ?o szczupłej często garstki słuchaczy, ktorą Jeszcze ścieśnia przesąd, moda i uprzedzenia koteryj. Lecz cóż robić, mówimy jak Turcy: «tak było napisano.« Tak - dla nich napisany był los taki w xiedze żywota, kazano im być głosem wołającego na puszczy, pieśnią umarłą wśród głuchej nocy! - Cóż robić! - TaK myślałem, przez Saski ogród ogołocony z liści idąc i kierując się ku pracowni jedynego może w krajumalarza oryginalnego, Januarego Suchodolskiego, którego dzieła namiętnie poznać chciałem - i artystę, razem pół-wojsko wego, pół-malarza, poł-szlachcica, który por.zuc w szy to życie swojej braci-szlachty próżnIackIe l niezapełnione , nie wahał się z swojern pięknem imieniem wziąść pęzel w ręce. Cześć rnu niech będzie, źe zrozumiał tak dobrze, iź syn Skarbnego W. X. Litewskiego, nie straci na tytule artysty. Chciałem poznać, powtarzam, i artystę i dzieła, bo niewidziaiem jeszcze artysty swojaka; moźnaź bowiem to imię dać wyrobnikom bez duszy i myśli, którzy niewolniczo -wzory, często miernie bardzo, kopjują? Cieszyłem się, źe poznam Suchodolskiego, którego zagranicą cenią, co w kraju u nas, - o cudo! - w kraju nawet już chwalić zaczynają. Szedłem do niego na chwilę tylko, niemająe żadnego tytułu, któryby mi serce i względy jego otworzył, ale ufałem trochę w ł o s, a nareście w gościnność naszą krajową, której, jakem miał nadzieję, pobyt pod obcem niebem, nie zatarł. Juźeśmy byli we drzwiach domu, niepozornego wcale, ale czystego, i szliśmy po wschodach, mijając drzwi konsulatu austryackiego i kierując się

wyżej jeszcze. U progu przyjął nas brat artysty i śliczny pies duński, faworyt dzieci i ich obrońca zapewne. Potem weszliśmy do ślicznego saloniku pięknemi malowidłami ozdobionego. Nie powiem nic o przyjęciu, bo na co to opisywać? A potem, mówiłem już zdaje misie, ze nie miałem żadnego tytułu do lepszego od innych natrętów przyjęcia, których tylu często bardzo nudnych, A zawsze przynajmniej pracującemu nie potrzebnych, kosztem drogiego czasu, przyjmować musi malarz w swojej pracowni. Lecz śpieszmy mówić o obrazach. Nad kanapą wisiała próba widoku morza, rozbijającego się o brzegi, z falami wzdętemi i rospryśniętemi; tuż, dwie sceny życia wieśniaków toskańskich, przypominające wybornie tamten lud, jego fizyonomie i charakter. Z drugiej strony drzwi pod-, malowany obraz dziecięcia z psem faworytem, który nas u drzwi powitał. Drzwi te na lewo salonu prowadziły do świątyni artysty, do której, dzięki mojej przewodniczce, i ja się dostałem. - Był to mały pokój; ale naprzód o samym malarzu. Człowiek średnieg wieku, blady, cóś wojskowego w twarzy l ruchu, wąsy tępo ucięte, uśmiech smutny i spokojny, ułożenie ujmujące i miłe, ubiór poufały i wygodny, zaniedbany, twarz wcale nie cudzoziemska, owszem jeden z typów często u nas spotykanych. Zaledwie nas -wprowadził do pracowni, sam usiadł do roboty, nie mogąc sobie przerywać a myśmy ani śmieli mu przeszkadzać; - tak krótkie dni zimowe! Ja byłem obcy. - Patrzeliśmy zatem w milczeniu, sami sobie tłómacząc. - Jedno okno dość wysokie oświecało pokój z góry, dwa inne zasłonione były obrazami. N a kozłach stało wzięcie Achałcyku, sławne w dziejach ostatnich kampanij rossyjskich, wielki i piękny obraz, któremu podobny, nieco mniejszy, a już skończony stał obok. I pejzaż i okoliczności tej nocnej bitwy, przyłożyły się do uczynienia tego obrazu jednym z najmocniej zajmujących dzieł artysty. Widać na nim fortecę ze swemi kopułami i -wieżyczkami Jbizantyjskierni, z kilką dachami na płomienjstem niebie, oświeconem ogniem wystrzałów ?ziałowych i pożaru, .rzucających gorące śWIatło na cały obraz. Zołnierze ida do szturmu, widać wodza zachęcającego ich i mówiącego im-naprzód! turków broniących się zajadle na wyłomie. Wszystko to w czarnych a wyraźnych grupach maluje się na tle ognistem. (Dokończ. nast4piJ

OBWIESZCZENIE.

Na majętności Kempnie, do .massy spadkowo- likwidacyjnej Wojciecha Zeromskiego aa. bb. cc. dla Teressy Bronikowskiej, Adolfa Franciszka Moryca Bronikowskiego i fięnryetty Fryderyki Amalii Bronikowskiej, a w prawdzie dla każdego tych trzech osób talarów 197* dgr. 3 fen. 6 zaintabulowanemi &lA, w względzie których osobom pomienionym W wyroku klassyfikacyjnym na dniu 22. Czerwca r. 1836. zapadłym, prawa zastrzeżone zostały. Teressa Bronikowska odumarła i testamentem swym na dniu 26. Kwietnia roku 1815. w Wrocławiu ogłoszonym rodzeństwo swe 4ro," jako t o: 1) Generałową z Bronikowskich Koscbenbalir w Wrocławiu, 2) Adolfa Moryca Bronikowskiego starszego powiatowego w Kaiserswaldau, 3) Augustyna Bronikowskiego Intendanta w Warszawie, 4) Henryettę Amalią Bronikowską pannę, później podobno zamężną Bogusławską, W Warszawie, sukcessorami swemi ustanowiła. Celem podania i udowodnienia pretensyi swych do powyższych dla Teressy Bronikowskiej i Adolfa Franciszka Bronikowskiego na majętności Kempnie zaintabulowanych summ został termin na dzień 4. Kwietnia 1839. r. zrana o godzinie IOtej przed Deputowanym Ur. Coiomb Beferendaryuszem wyznaczony, na który się Teressa Bronikowska, na teraz sukcessorowie jej, a mianowicie: 1) Generałowa z Bronikowskich Koschenbahr, w Wrocławiu, 2) Adolf Moryc Bronikowski, starszy powiatowy, w Kaiserswaldau, 3) Augustyn Bronikowski, Intendant, w WarszaWIe, 4) Henryetta Amalia Bronikowska panna, później podobno zamężna Bogusławska, w Warszawie, i Adolf Franciszek Moryc Bronikowski, albo sukcessorowie tegoż, jako też cessyonaryusze, dzierzyciele, lub inni jakowi następcy prawa pod tern zagrożeniem zapozywa;ą, iż niestawający za utrącającego prawa jakieby miał uznany i z pretensyą swoją li do tego coby się po zaspokojeniu zgłoszonych wierzycieli pozostało odesłanym zostanie. Poznań, dnia 17. Listopada 1838, Królewski Główny Sąd Ziemiański.

Wydziału I.

ZAPOZEW EDYKTALNY.

Nad pozostałością zmarłego H e nryka Bogumiła Schulbach dzierżawcy, otworzonodziś process spądkowo-likwidacyjny. Termin do podania wszystkich pretensyi wyznaczony, przypada na dzień 9. Kwietnia 1839 r. o godzinie 10 przed południem w izbie stron tutejszego Sądu przed deputowanym Wielm. N eumann Sędzią Ziemsko - Miejskim.

Kto się w terminie tym nie zgłosi, zostanie za utrącającego prawo pierszeństwa jakieby miął uznany, i z pretensyą swoją li do tego odesłany, coby się po zaspokojeniu zgłoszonych wierzycieli pozostało. Poznań, dnia 6. Grudnia 1838., Król. Pr us ki Sad Ziemsko-Mi eis ki.

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Sąd Ziemsko miejski w Międzyrzecz u, dnia 11. Września 1838 r. Folwark do pozostałości po Fanie Gottfrydzie Linke należący w Zbączyniu pod liczbą 116j120 położony, z przyległościami oszacowany na 5525 Tal. 1 sgr. 4 fen. wedle taxy, mogocej być przejrzanej -wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w registraturze, ma w terminie do dnia Igo Maja 1839 przed południem o godzinie 11 w miejscu posiedzeń zw ykłych sadowych sprzedany . Osobom posiadającym zręczność w rysowaniu planów i map, mogą podpisani wskazać bardzo dobre i trwałe miejsce. Poznań, dnia 21. Grudnia 1838.

D. L. L u b e n a u wdowa l syn.

Kurs papIerów I pieniędzy giełdy Berlińskie} .

t

Dnia 20. Grudnia 1838.

N a pI. kurant I papie- gotorami wizn a pa prC 4 4

Obligi długu państwa .

PI. ang, obligacye 1830. .

Obligi premiow handlu morsk Obligi Kurmarchii z bież. kup Obligi tymcz. N owej Marchii dt Berlińskie obligacye miejskie Królewieckie dito Elblągskie dito Gdańskie dito w T.

Zachodnio - Pr. listy zastawne Listy zast. W X. Poznańskiego Wschodnio- PI. listy zastawne Pomorskie dito Kur- i Nowomarch. dito Szląskie dito ObI. zaległ, kap, i prC. Kur- i No we] - Marchii Złoto al marco Nowe dukaty.

Frydrychsdory , Inne monety złote po 5 talarów Discanto.

102J 691 102{ 102 103 1011 691 4 4 4 4 48 I( lCDf 4 1041 3 * 1011 3i 101A 9* 101f 4 1031

1 O 11 214 mĄ 4 41

13> 2 121 4

II

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1838.12.24 Nr301 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry