GAZE T A

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.03.08 Nr57

Czas czytania: ok. 10 min.

Wielkiego

Xi c S t \1\1 i i POZN AN S KI EGO.

Nakładem Drukarni Nashvomej IT. Dekera 2 Spółki, - Retfaktor : lI. Wa*»notV»M,

J\//W*.

W Piątek dnia 8. Marca*

1 8 3 » .

Wiadomości zagraniczne* p ols k a. Z Warszawy, dnia 3. Merca, Radzca słana Hr, Henryk Łubieński, Wiceprezes Banku polskiego, wrócił z zagranicy. W rzeczce Łosośnie , w guber. Grodzień. , stanowią-cej granicę z Królestwem Polskiem, znaleziono kości zwierząt przedpotopowych, jakoteź szczątki drzew i żwiru odwiecznych. W. Józefa z Albryehtów, Professorowa Kucharska, była nauczycielka Instytuta Rząd.

Wychowania Panien, uzyskawszy od Kommissyi Rząd. S. W. D. i O. P. pozwolenie założenia pensyi płci żeńskiej, otwiera takową przy eliey Sto-Krzyskiej w domu Nr. 1344. po świętach Wielkanocnych r. b. F 2 o 5£ C Y a, Z PaFyźa, dnia 25. Lutego.

Obiorcy drugiego okręgu paryskiego zebrali &U{ na wczorajsze zgromadzenie nader licznie.

Liczono ich około 1500, Pan Berger, mair okręgowy, przewodniczył obradom. Pan Jak ó b L e i e b vr e zabrał pierwszy głos i tak przemówi?: "Nie bez żalu zezwoliłem na trudnienie was zebraniem się na to zgromadzę nie. Nie było ono zdaniem mojem bardzo potrzebnej dwie chorągwie, jakie przed sobą widzicie, tak są znane, i barwy ich tak różne, źe z pewnościąl już naprzód zdanie swoje qsłaliliśeie. Mówię dwie chorągwie, bo zacny Pan LafiHe i ja niczem innem nie jesteśmy. Nie idzie ta o osoby; bo osobiście nic sobie z Panem Lafittem nie mamy do zarzucenia, i tylko między dwoma zdaniami politycznemi wybór wam pozostaje. Gdybym miał wnioskować z tego, coście przez 8 lat czynili, nie wątpiłbym ani na chwilę o wypadku walki. Polityka, jakiej od 8 lat bronię, jest zarazem waszą, i dla lego mianowaliście mnie waszym deputowanym. Ciągle zaw sae jeszcze ten sami jestem, ciągle sprzyjam rewohicyi lipcowej i zdania mego nie zmieniłem. Ze rząd błędy popełnił, nie przeczę; żaden ezłowiekuniknąc" ich nie może; ale wszystko dowodzi, że interesowi krajowemu dogodzić potrafił. Nigdy bowiem Francya szczęśliwszą- nie była, jak w ciągu ostatnich lat czterech, gdzie namiętności zamilkły, a rząd nie miał rąk związanych. Sądzili wprawdzie niektórzy, źe Francya nie zajmuje należącego jej się względem innych państw stopnia, i źe ją upokorzono. Ale ja pyzeezę temu i twierdzę, źe naród nie śeierpiałby ani przez miesiąc rządu, któryby się tak upokorzył." Dalej rozwodził się mówca nad polityką zewnętrzną, mianowicie względem Belgii, i dowodził, źe rząd wszędzie godnie sobie i ostrożnie postąpił. D la cięstwo odnieść powinien. Pan Lafitte przemawia w prawdzie także w okólniku do obiorców o utrzymaniu pokoju; ale jest pewny, że z pomiędzy 212 deputowanych, co z Panem Lafittem przeciwadressowi głosowali, ani jednego nie ma, któryby obalenia rządu lipcowego nie-pragnął. Zwróciwszy nareszcie uwagę obiorców na to, jak ważny jest krok, którego się obecnie Francya chwyci, zakończył Pan Lefebvre swa mowę, a Pan L afi tte głos zabrał: "M. Panowie ! Od 52. lat mieszkam w waszym okręgu. Znane wam jest moje prywatne i publiczne życie. Zasadom moim zawszem wiernym pozostał; przed reWolucvQ lipcową byłem przez lat 15 waszym reprezentantem i później także po zrzeczeniu się godności Ministra byłem waszym deputowanym. Tak tedy zastępując was przez lat 16 w Izbie zapytałem się samego siebie, czemu już deputowanym nie jestem, anietęgo nie usprawiedliwiało. Dziś słusznie zacny «łój współzawodnik powiada, że dwa odmienne reprezentujemy zdania, choć tylko rewolucyą lipcową reprezentować powinniśmy. Różny sposób tylko zatem, w jaki sobie rewojucyą tę tłómaczymy, jest przyczyną I-óźnicy zdań naszych. Ja pragnę tylko spełnienia życzeń narodu i na zarzut fana Lefebvra odpowiadam, że z owych 211 deputowanych, każdy sprzyjał wszelkiemu Ministeryum od 1830 roku" Potem wspomniał Pan Lafitte o swych zasługach w 1830 roku i wyszydził twierdzenie, jakoby on wojny i bezrządu pragnął. Pan Lefebvre: "Mój czcigodny przeciwnik powiada, że ci 211 deputowani cierpieli każde Ministeryum, bardzo słusznie. i\igdyśmy nie chcieli zwalić rządu nie zbaczającego z toru prawności; ale jest co innego chcieć jakiego rządu a za każdem Ministeryum ślepo głosować. Tego ostatniego nigdyśmy nie uczynili i dla tego 221 czernić nie należy, jakoby niczego nie chcieli i nie żądali...." Jedengłos: "Prócz urzędów." - Pan Lefebvre: "Nie m. P. żaden z 221 urzędu nie żąda. (Poruszenie). Ci, co urzędów pragną, chcą teraźniejsze Ministeryum zwalić, bby sami ich miejsce zajęli." - W i e l e g ł os ów: "Słusznie!" Pan Lefeb vre: "Zresztą słusznie, sądzą, że Ministeryum jest rzeczą bardzo przemijającą, a jakikolwiek wypadek nastąpi, rozumiem, że jeszcze przed zebraniem się Izby Winisteryum będzie bardzo albo całkiem zmienione." - Jeden głos: "Zobaczymy!" Gdy już Prezes posiedzenie chciał zakończyć, odezwał się niejakiś Pan Bautier: "Szepnięto coś ważnego obiorcom do ucha, a. to Panu Lafittowi przypisują. Sądzę, że go

7.a to do odpowiedzialności pociągnąć należało.

Ze zaś tego nie uczyniono, oświadczam przeto, iż obwiniają Pana Lafitta, iż do jednego deputowanego powiedział: "Zmiana Ministeryum już nie jest dostateczna; Króla zwalić należy." (Mocne poruszenie.) Gdy zaś wymienienia nazwiska tego deputowanego żądano, oparł się temu Prezes, twierdząc, że nie na to zgromadzenie, aby się -wzajemnie oskarżać. - PanLefebvre: "Szanowny obiorca wspomina o rzeczy, o której który z mych przyjaciół wspomnieć był powinien; ale rzecz ta byłaby bardzo niestosowna. Cóż znaczą takie podszepty? Kogóż w ten sposób nie czernią? 1 o mnie nie jedne podobną rzecz powiadano; wzgardziłem tern, i proszę szanownego Pana L a fi t t a, aby sobie podobnież p o s t ąp ił." - P a n L a f i t t e: "T e g o , k t ó ry p o - dobne wyrazy wymyślił, znam tylko z nazwiska. We z w a n o go do tłómaczenia się, ale się wszystkiego zaparł . Ja zaś nie chcę się dłużej nad tą rozwodzić potwarzą, gdy całe moje życie dostatecznie dowodzi, żem się w podobny sposób odzywać nie mógł." Gdy następnie nikt głosu nie zażądał, zakończono posiedzenie. N a przyjęcie Xigcia J oinville wysłano do Brest Pana Frognon.

Pan Cormenin wydał broszurę, w której zastanawia się nad obecnem przesileniem we Francy i i dowodzi, że położenie obecne jest takie samo, iak było w r. 1829; z tego powodu jedno z pism czyni uwagę, że od 10 lat, a nawet od r. 1793, Francuzi podobnie jak Hebrajczycy błądzą po pustyni, a nie mogą dojść do ziemi obiecanej; pustynią tą dla nich są wyobrażenia angielskie i amerykańskie, tak niestosowne do obyczajów i społeczeństw we Francyi, Z dnia 26. Lutego.

D z i e n n i k s p o rów zawiera następujący artykuł: »Zabiegi stronnictwa, usiłującego od niejakiego czasu podburzać umysły i je do nierozsądnych spowodować dernonstracyi, już wydają owoce swoje. W miejsce głębokiej spokojności, którą się Francya od lat kilku cieszyła, zaczyna już nastawać nieład i bezrząd. *ą to teraz tylko słabe zjawiska, wyjawiają jednakie sekretne podstępy, których stosownie do nadeszłych doniesień w wielo miejscach Francyi używają. Podług wiadomości z Nimes gmina Generac widownią była nieładu, wznieconego przez tychże samych ludzi, którzy w zdarzonem przy ostatnich wyborach zaburzeniu czynny mieli udział. Dom maira gromada zapaleńców opasała; postanowieniom policyjnym urzędnika tego odmówiono posłuszeństwa; adjunkt zniewolony później nawet rzucano nań kamienie. Spokojnych mieszkańców nawet w ich własnych bomach znieważano, ponieważ w niespokojnościach tych udziału mieć nie chcieli. Nareszcie brygada żandarmów temu zakłóceniu spokojności tamę położy«! zdołała, - W Łodeve (depo Herault) od kilku dni podczas nocy na wsi, w małej od miasta odległości, spiknione i niespokojne widywano tłumy robotników. Dnia 16. m. b. wieczorem o 8. god. Kommissarz policyi udał się na miejsce, gdzie się te schadzki odbywały. W nie wielkiej odległości spostrzegł gromadę może 200 ludzi, W pośród których paląca się stała latarnia; ale w tejże chwili człowiek jakiś z bliska zakrzyknął: «Kto tam?« Na odpowiedź agenta towarzyszącego Kommissarzowi, zawołano: "do broni! « a w oka mgnieniu cały tłum okropnie odgrażając rzucił się na policjantów, którzyby niezawodnie stali się ofiarą wściekłości spiknionych, gdyby nie zemknęli pod'zasłoną ciemności nocnej, btagnacya w fabrykach sukna i brak roboty, odkąd koalicya losy kraju Tn takie naraziła przesilenie, są zdaniem naszeift główną przyczyną wzburzenia, objawiającego się przez no ne schadzki zniechęconych robotników. Zle myślący ludzie nie tają nadziei swojej, iż te przez nich utrzymywane l podsycane poru»2jcni*-vr Oniu n u n A h wyborów orężem dia nich się staną. Municypalność w Lodeve chwyciła się stosownych środków, aby wszystkim wsparcia potrzebującym ile możności nastręczyć sposobność zarobku. - Korrespondenz nasi z zachodu donoszą, że ludzie nie znani pogłoskę o wojnie domowej rozsiewają i bliskie przybycie Xięźny Berry i Xiecia Bordeaux zapowiedzieli. Wszakże niedorzeczne te wieści szczęściem mało zyskały wiary.« . Hiszpania.

Mówią, że Katalonia oświadczyła, iż w przypadku, gdyby przyszedł do skutku zamierzony traktat handlowy z Anglią, ogłosi się · Jla niepodległą, lub oś\yiadczy się za Don Carlosem. Anglia zajęta ulubionym swoim projektem owładnięcia handlu na półwyspie pirenejskim, pracuje teraz nad tern gorliwie. Ministeryum hiszpańskie uskuteczniło już rewizyą taryfy celnej; opłata wniej tak została zniżoną od towarów angielskich, że odtąd Anglia wyłącznie mieć będzie w swym ręku handel półwyspu; w prawdzie ta tary ta nie jest jeszcze potwierdzona, ale Anglia ma na to środek niezawodny; zaproponuje Hiszpanii pożyczkę 2 - 300 milionów franków, a to w następujący sposób: ustanowiony będzie w Londyniekomitet, który będzie wydawał ceduły na wolny przewóz towarów przeznaczonych do Hiszpanii, rząd będzie akceptował te ceduły, a komitet będzie od nich pobierał opłatę na zaspokojenie procentów od pożyczki, dochód z tego szacują na 12 mil. fI., które tym sposobem wpłyną do kassy komitetu. Taki projekt objawia nam, jakim sposobem Hiszpania może negocyować pożyczkę 2 - 300 mil. fran.

B e 19 i a.

Z B r u x e 11 i , dnia 27. L u te g o.

Między petycyami, umieszczonemi dzisiaj W Moniteur Belge, jest też jedna z Arion w Luxemburskiem, powstająca gwałtownie na przyjęcie l traktatu 24ch artykułów; przeciwnie petycya Izby handlowej w Ostende, równie jak innych Izb handlowych, tchnie zupełnie duchem pokoju. Stosownie do Emancipation, Hrabi Coghen wydział Ministra skarbu ofiarowano. Petycya znaczniejszych mieszkańców z Mons, domagaąca się przyjęcia traktatu, liczy przeszło 400 podpisów. Kopalnie węgli w bliskości Mons w niebezpieczeństwie zupełnej stagnacyi, jeżeli przesilenie kraju dłużej jeszcze potrwa, przeto też cała prowincya Hennegau. oświadcza się za pokojem. Już onegdaj droga na kolei żelaznej przez wyotąpieuits wuOy mblpmana2 przerwana byłaj odtąd wody między Vinsorde i Eppeghem tak wezbrały, iż się zupełnego zasuspendowania komumkacyi na kolei żelaznej obawiamy. Wprawdzie znaczna ilość robotników zajęta sypaniem grobli końcem zasłonienia kolei, rozumieją jednak, iż im się nie uda popędowi wody tamę położyć. ! Bruxelski korrespondent Amsterdamskiego Handel s.b lądu trwa w twierdzeniu swojem, że większość na korzyść Ministrów w Izbie Reprezentantów już przynajmniej 10 głosów wynosi. Kząd ciągle wszelkiego dokłada starania, aby spokojność publiczną od wszelkiego ochronić szwanku. Kilku niespokojnych Polaków, co tu przebywali, otrzymało rozkaz oddalenia się z kraju. Podobnie i Generałowi Skrzyneckiemu dano do zrozumienia, iżby to za dowód wielkiej z strony jego względności poczytywano, gdyby dobrowolnie Belgią opuścił a tak rząd od wszelkiego uwolnił kłopotu,

Szwajvarya.

W Genewie rozeszła się wieść, że na znany klasztor na górze St. Bernharda napadła banda rozbójników, atoli zamieszkujący go gościnni mnisi napad ten za pomocą swych dużych psów odparli. z N e ap ol u, dnia 16. Lutego. W przeszłym tygodniu pożar gwałtowny część gmachu, gdzie się podrzutki znajdują, W perzynę obrócił. Płomienie z taką się szerzyły szybkością, źe 23 niemowląt okropną w nIch zginęło śmiercią. Jedna mamka rozpaczą miotana z dwoma dziećmi w ręku oknem na ulicę wyskoczyła; znaleziono naturalnie i ją i dzieci zgruchotane na bruku. Afryka.

Został wydany rozkaz, ażeby obsadzić Blida i Koleah. Generał Bernel wysłał tam Pułkownika Ouvivier z kilkoma kompaniami i ten aajął Blida. Sztab rozkwaterował się w mieście, wojsko zostało przed bramą, jeden batalion zajęty jest zbudowaniem koszar. Do Koleah nie weszło wojsko, ale codzienne Wychodzenie mieszkańców, którzy wolą żyć pod namiotami Abdel-Kadera, jak w domach pod władzą Francuzów, wyludniło prawie zupełnie to miasto; będzie tam więc założona o ad niemiecka. onstantyna powstaje z popIołow, wznoszą SIę domy, sałożono kawiarnie. czytelnie. apteki.

OBWIESZCZENIE.

'W biegu miesiąca Stycznia ir. b. tutejsi piekarze przedawać będą: 1) bułkę 10 do 17 łutów ważącą za 1 sgr., 2) boehenek chleba przedniego żytniego 3 iunty 6 łutu w du Sfuiitdw ważącego za 5 sgr. %) bochenek ehłeba średniego żytniego 5 d 8 funtów za 5 sgr, 4) bochenek chleba czarnego 5 do 10 funt. za S sgr. Raeźniey zaś funt wołowiny po 2 do 3> sgr:, f nt wieprzowiny po 2j do 3£ sgr., f nt cIelęcIny po 2 do 3 sgr., funt skopowiny dItO. - Najtaniej sprzedawać będą: a) bułkę 17 ł tów ważącą aa i sgr. piekarz Meywald na Zydowskiej ulicy Nr. 26.; b) bochenek chle?a przedniego 6 funt. ,Aważąeego za 5 sgr. 1) pIekarz Neymann na A Sw. Marcinie Nr.6 A 2) p ekarz Preisler na Sw. Wojciechu Nr. 3., 3) pIekarz Tomski na Szerokiej uKcy i 4) piekarz Salinger; c) bochenek chleba średniego 8 fupt. ważącego po 5 sgr. piekarz Kuklinslci na Sw. Wojciechu Nr. 21J1Q. i piekara Nowicki na Ostrówku Nr. 10.; d) boehenek c leba ezarnegp 10 funt. waźąeego za 5 sgr. pIekarz Herse na Sw. Woj,cieehu - Ceny sprzedaży pojedynczych procederników okazują taxy potwierdzon* przez Dyrektorytim podpisane, które w każdem miejscu sprzedaży Wywieszone być muszą i na które się niniejszem uwagę publiczności awraca. Poznań, dnia 4. Marea 1-439.

Król. Dyrektorytim policyi miasta t pawtatu.

DONIESIENIE.

Za pozwoleniem Zwierzchności przedstawi niżel podpisany w szczególniejszym sposobie widowisko, jednakże tylko jedyny raz, to jest: lI/C£* WIELKĄ al ę zwierząt W 5CIU oddzIałach, w której niedźwiedź sibirski, wilk węgierski, turecki i hiszpański osieł a na koniec wilk z Spicbergu z wielu angiel skiemi psami walczyć będą. Przekonany jestem, iż widowisko to, które W. Anglii, Hiszpanii i w Niemczech do najpIerwszych zabaw należy i tutaj najżywsze znajdzie zadowolnienie. Niebezpieczeństwa lękać się nie można albowiem temu najmocniej zapobieżone z stanie. Miejsce do tego jest w podwórzu w klasztorze Katarzynek, na Wronieckiej ulicy, oraz i czas później afiszami doniosę. - Każdemu właścicielowi wielkich psów zostawiam do woli do walki ich przypuścić. ':łałka ta widzianą być może w niedzielę dnIa 10. Marea 1839. po obiedzie o goda. 4tej, Poznań, dnia 7. Marca 1839.

R o s s i z Parmy.

o.wotny . szu:vaks do frotrowanfa pokoi robI I przedaj e, Jako też angielskie smarowidło «ł? p o II M o «, funt po 3 sgr., mydlarz F. SeIdemann w Poznaniu.

Kurs papierów i pieniędzy giełdy Beriin&kie} .

Dnia &. Marca 1839.

S IN a pr. kurant teC papie- getopr . ra«i i , wizn%

Obligi długu paóstwa .

Pr. ang, obligacje 1830; O U igi premio w handlu moisk , Obligi Kurmarebii z bitó. kup.

Obligi tymcz. N ewe; Marchii dt Berlińskie ebligacye miejskie Królewieckie dite Elblągskie dito GdaJIskie dite w T.

Zachodnio - PI. listy zaeismae Listy zaet. W. X. Poznańskiego W srhadaio - P i. listy zastawne Pomorskie dit» Ker- i Nowomayeh. dite- » Szląekie ditoObi. zaległ kap.ipsC.Kur- iNo wej - Marehii Złoto al marce- . » , , , IV oive d u kał y . .. «L'» · FlydryclwdoEy » , Inne monety ak*e p»5-talarów Dissojai@ »»» 4 44 4 4

ZOSif

102« 101.

TO 104.

lees

7IJ 102*iOSi

U m MW, 4 i OSi *IIl, 3: i e il 4 103i

« Ofs

IOW im i loi i

IIl, 2ł5i

9* .

214} 181 lIIl, 12 *

IIl,* IIl, 3

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.03.08 Nr57 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry