GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.11.25 Nr276
Czas czytania: ok. 20 min.POZNAŃSKIEGO.
Nakładem Drukami Nadworaćj W, Dekera i Spółki. - Redaktor: JI, WannoweHi,
J\Q $? # «
W Poniedziałek dnia 25. Listopada.
4.81&f}*
Wiadomości zagraniczne.
Rossya.
z Petersburga, d: 12. Listopada. (Gaz. Niem.) Słychać, ze odbyta pod dowództwem Gen. Poruczn.Grabbe wciągu lata tego wyprawa w celu podbicia górali, ze względu na zbliżanie się zimy od kilku tygodni przerwy doznała. N a cały czas zimy rozmaite oddziały armii zakaukazkiej na swoje zimowe leża tamże wróciły. Tegoroczna wyprawa ten stanowczy wydała skutek, że buntownicze hordy po nad Kubanern i w północnym Daghe stanie w znacznej przeslrzeni odparto i w góry zapędzono, gdzie je teraz wojsko nasze zewsząd opasało. Obaj z dobroczynności swojej i za granicą słynący bracia Paweł i Anatol Oemidowowie temi dniami nowy świetny dali dowód hojności swojej. Przeznaczyli bowiem dła istniejącego tu i przez Generała Hr. Benkendorfa założonego szpitalu dla dzieci 200,000 rubli kapitału, pod warunkiem, żeby zakład ten pod opiekę Cesarzowej oddano a po wystąpieniu teraźniejszego jego fundatora, członka jakiego rodziny Demidowów kuratorem onego mianowano. N. Pan do wniosków Hrab. Demidowów najłaskawiej przychylić się raczył.
Z Ti flisu, dn. 25. Września.
(Gaz. powsz. lips.J Nowy Kasi-Mollah podburza całe pasmo gór kaukazkich i wpada w południowej i północnej stronie do prowincyi rossyjskich. Od początku tegorocznej wiosny zaczął Molłah - Szemił fanatyzować naprzód mahometanskioh mieszkańców Kaukazu a , szczególnej Lesghiów. Utrzymuje on równie jak Kasi-Mollah, ie sam prorok Mahomet poruczył mu obronę religii mahometańskiej przeciw przywłaszczeniom Rossyi. Stronnictwo j.'go było pierwiastkowe małoznaezne, wspomnienie albowiem na nieszczęśliwy koniec rokoszu Kasi MoHaha, który w swojej własnej twierdzy Humri nad Koisu oblężony został i zabity, tkwi jeszcze w świeżej pamięci. Lecz szczęśliwe napady na linią, przyczem wiele bydła w A Ó ry sprowadzono, zwiększały coraz bardziej liczbę jego stronników, a on coraz zuchwalszych dopuszczał się napadów. Roztropnie szczególniej obrał sebie cza», w którym Generałowie Rajewski i Grabbe wCzerkassyi nad morzem Czarnem byli zatrudnieni. Rozkazano wszystkiemu, na linii będącemu wojsku zebrać się na jedno miejsce, dla zapobieżenia możliwemu napadowi z strony Szemila, a po powrocie Grabbego w Sierpniu gotowano się do w.ielkiej wyp ra wy przeciw nienau. Wyśledzono, że bardzo warowoe Ach ulgo, jest miejscem zbierania się jego towarzyszy i źe stamtąd wszyslkie napady uskuteczniają. Generał-Porucznik Grabbe rozpoczął na początku Września wyprawę i p z chodził naprzód przez wiele osad zaprzyjaznionych dawniej Czetczencow, odbierając od nich znowu przysięgę wierności. Droga przez mnóstwo ważkich dolin do doliny Koisu stawała się coraz uciążliwszą i niebezpieczniejsza, ponieważ ze wszystkich stron snuły się roje nieprzyjacielskie na około 6000 korpusu rossyjskiego. 'Przy tej sposobności zabito mnós t w o żołnierzy i oficerów. N areszcie stanęli pod Achulgo, gdzie Szemil czoło stawić zamyślał. Broniono się uporczywie i po wielkich natężeniach, szczególniej przy pomocy dział, Generał G a l a fi e w pierwszy na mury twierdzy wstąpił; mimo to broniła się jeszcze pozostała garstka nieprzyjaciół do upadłego. Strata na obydwóch stronach była bardzo znaczna i wielu oficerów p"adło tu ofiarą swego męztwa, a między tymi Podpułkownik Fuchs i Major Milarodowicz. Szemel zemknął i na czele kilkotysiącznego oddziału, dążącego mu na pomoc, przeprawił się przez szczyt Kaukazu i ukazał się nagle w prowinćyi Dscher, gdzie go jednak Pułkownik Bezobrazow godnie powitał i w góry odparł. Nadaremno starał się pozyskać dla siebie d w ó c h z Rossyą zaprzyjaźnionych Xiąźąt dwóch pokoleń Lesghijskich, Mursala, Okana Kasi-Kumiicken i Sułtana Dawida z Elissui; udał się więc w wschodnim kierunku do prowinćyi Kuba z powrotem. Tam przyjął go Pułkownik Wrangel na czele swego pułku Paszkiewicza i zapędził go aż w góry. Lecz za daleko się zapuścił., i gdy właśnie oddział Lesghiów dparł, został w piersi kulą ugodzony. L.esghl wie widząc, jak z konia spadał, «uderzylI z największą wściekłością na pozbawione wodza wojsko i okropną rzeź w niem sprawili. Z największą trudnością i wielkićm męzbwem zdołała pozostała garstka cofną.ć się do Kuby, unosząc z sobą ranionego Pulkowika. Wrangel, liczący 34 lat wieku, umarł w kilka dni później, a Rossya utraciła w nim jednego. z swoich najwaleczniejszych oficerów. Lesghlowie nabrali nanowo odwagi i choć nie w tym roku, gdzie juź zima nastała, ale w następnym znowu napady swoje ponowią. - Końcowo nadmieniam jeszcze, źe główno - dowodzący Gołowin rzeczywistym Generałem mianowany został.
Francya, Z Paryża, dnia 15. Listopada.
Rozporządzeniem królewskiem z d. 12. b.-m.
mianowany został W i c e a d m i r a ł B o s a m e l
Naczelnym Wodzem eskadry odwodowe j , tworzącej się chwilowo w Tulonie. W razie, gdyby się eskadra ta później z flottą połączyć miała, Wiceadmirał Rosamel naturalnie dowództwo nad nią zatrzyma. - Rozporządzenie to tern większe robi wrażenie,. gdy po doniesieniach dziennika T e m p s raczej się zawarcia traktatu, nie zaś nowych uzbrojeń wojennych spodziewano. T e m p s obstaje wprawdzie dziś jeszcze przy twierdzeniu, źe odebrane przez niego ze Wschodu wiadomości potwierdzają zupełnie dawniejsze jego doniesienie o przyjęciu przez Sułtana i Mehmeda Alego zasad, na mocy których pokój między sobą zawrzeć zamyślają, ale dodaje: «Nie wiemy, dla czego Ministeryum tai dziś ze Wschodu odebrane depesze. Mianowanie Admirała Rosartfela, dziś ogłoszone i juź dnia 12. Listopada, jak zapewniają, w dniu, w którym pierwsza wiadomość o turecko egipskim traktacie do Paryża nadeszła, wydane, zwraca uwagę wszystkich dyplomatycznych'salonów w najwyższym stopniu na siebie. Powiadają, źe w otrzymanych depeszach jeszcze się coś więcej prócz wiadomości o porozumieniu się Sułtana z MehmedemAlim znajduje. Domyślają się nawet, źe zniechęcenie Anglii, która Baszy uporczywie Syryi zaprzecza a na Kandyą chciwem spogląda okiem, mogłoby bardzo łatwo zmusić Francyą do chwycenia się grodków których pierwszy początek tworząca się e kadra odwodowa stanowi. Admirał Rosamel uda się niezwłocznie do Tulonu.« Dziwnćm zdarzeniem donosi dziś kilka dzienników, źe co tylko nadeszłe Gazety m a r s yl ij s ki e przywożą wiadomość o przybyciu tamże Xiccia Orleańskiego, podczas gdy przed kilku dniami depesza telegraficzna przybycie jego do Tulonu zwiastowała. Czyliź tu pomyłka drukarska lub błąd telegraficzny zaszedł? Pierwsza zapewne, imczej bowiem M o n i t o r byłby juz niezawodnie błąd taki sprostował. Z drugiej jednak strony powiada jeden z tutejszych dzienników: «XiąźęOrleański przybył do Marsylii, nie zaś do Tulonu.« O podróży Xiecia Bordeaux umieścił Kuryer i r a n c u z k i następujący artykuł: »Podróż Xiecia Bordeaux po Włoszech zdziwiła rząd francuzki i niespokojności nabawiła. _ Obecność młodego Xiecia w Rzymie, gdzie także Xiezna Berry i Don Miguel przebywają, można było za wstęp do spisku uważać. Zwolennicy prawowitości, tak chętnie oddający się złudzeniu, wynurzali przy tej sposobności życzenia, które w kraju, gdzie życzenie narodu jest wszechwładne, śmiesznemi się być zdają. N ajzagorzalsi awanturnicy pomiędzy nimi juź myślą, o pielgrzymkach do przestają [na przepowiedni Nostradamusa, z rok 1840 ob hity będzie w dziwne wypadkI. Nie wierzymy w cuda, ale pojmujemy, źe policya, juz nieraz w pole w wiedzio a, chwyci się środków ostrożności, ktoreby w I nym czasie za dziecinne poczytano. NIe zdaje się jednak, żeby młody Xiążę chciał usprav» iedfiwiać obawę rządu irancuzkiego; powiadają, ze on zna dokładnie) prawdz wy stan rzeczY we Francy i, niź jego stronnIcy. Xiczria B e rry chętnieby drugą wyprawę do Wandei rozpoczęła, wiedząc, ze Xiąźęta w takim razie nic nie tracą. Ale Xiąźę Bordeaux inne ma zamiary i wie, źe jego godzina jeszcze nie wybiła; opuścił on Gorycyą dla uniknienia aby raz nudów swego szczupł g dwo u, ą szczególniej aby pokazać, źe nIe Jest. WIęźniem austryackim. Ministeryum z dnIa 15. Kwietnia poczytało sąsiedztwo Ludwika Napoleona za niebezpieczne; cóź gabinet z dnia 12. Maja pomyśli o Xicciu Bordeaux? My oświadczamy, źe na teraz ani sprawiedliwość, ani ostrożność nie może oddalenia jego żądać. Prawo wygania na zawsze Burbonów z r ncyi, ale nie mamy prawa do ;vypędzenla Ich z Europy. Gdyby młody Xiązę zawsze knował spiski przeciw Francyi, gdyby popierał przedsięwzięcia kilku awanturników, gotowych co chwila spokojność kraju zakłócić, mógłby rząd od Papieża żądać, aby podobnych osób w kraju swoim nie cierpiał. Lecz dopóki ostatni reprezentant prawowitości żyje skromnie i spokojnie, dopóki szanuje wolność, jaką sobie Francya w Lipcu nanowo W) w lczyła nie moglibyśmy nigdy tego pochwalIć, zęby dyplomacya nasza do prześladowań udać się miała. JNiech sobie więc Xiąźę Bordeaux podróżuje. Gdy mu się Włoch . spr ykrz , niech mu wolno będzie do AngIn wYJechac; niech nawet i do Stanów Zjednoczonych wycieczki swe posunie, chociaż Xiąźęta, zwiedzający tę republikańską zie ię: niedługo. otrzymane tamże nauki w pamIęCI zatrzymuJą.« Z dnia 16 Listopada.
Monitor dzisieiszy o utworzeniu eskadry odwodowej w Tulonie nic zgoła nie donosi. Zawiera tylko wiadomości z Wschodu na tern się ograniczające, źe Xiąźę J oinville i P. Pontois do Konstantynopola przybyli i źe ostatni z nich przez Ciało dyplomatyczne a osobliwie przez Lorda"Ponsonby, z którym już w .Brazylii się zeznajomił, z największą uprzeJI?ością przyięty został. -. T e mp s trwa w tWler dzeniu swojem, źe Sułtan z Mehrnedem AlI już się pogodził, i źe honor wypadku tego Francyi się przynależy. Dowód, źe rząd sam sprawy Wschodu za skończone uważa,
upatruje Temps w tej okoliczności, źe Wiceadmirał Rosamel naczelnym wodzem eskadry odwodowej mianowany. To dla Pa a Rosamel zaiste nie bardzo zaszczytne zdanIe T e m p s tak objaśnia: Pan Rosamel równie niezdatny do pojęcia pytania dyplomatycznego, jak do poddania się' w bitwie , ieprzyja ielowio Wolałby raczej okręt sWOJ w powIetrze wysadzić, aniżeli się poddać, ale o trudności missyi dyplomatycznej równie małoby się troszczył, jak o interessach Minister m swego, gdy jeszcze był w gabinecie. NadanIe mu dowództwa uważamy niejako za środek ostrożności którego przeciw przyszłej polityce Anglii żyć chcą, kiedy Admirał ten, idąc za przykładem kollegów swoi.ch: Anglik?,; w najwyższym stopniu nienawI zI: Choclazb śmy w tej mierze mianowanIe Jego pochwalic mogli, pytać się jednak rn.usim, ja im Sp?SObem Admirał Ouperre, wIedząc, ze dowodzcy eskadr w obecnej właśnie. c wili najznamienitszych potrzeba przymlotow, taka! mógł podpisać nominacyę! Jeżeli na W ch?dzie do kroków nieprzyjacielskich, przYJdzIe, Admirał Rosamel zupełnie na swojein będzie miejscu} ale kiedy o to h?dzi, ,aby noty. wymieniać nad depeszamI slęczyc, z polItyką , .
się pasować, tedy Francya bardzo nIeszczęśliwego obrała .sobie reprez ntanta. - Prz.e ciwnie Courrler franc aIS w mIanowanIU. Admirała Bosamel i utworzeniu eskadry odwodowej nie upatruje bynajmniej potwierdzenia krążących od dni kilku wieści c« pokoju. Zdaniem tej gazety, rząd gdyby był przekonany, źe Sułtan sam w dobry SPOSÓ? spr wy swoje z Mehrnedem, Ali załatw.I, !lI. uzbrajałby jeszcze drugiej eskadry,., maJą J a 12 okrętów liniowych w LewancIe; zdaje SIę więc, źe chce innym mocarstwom, zaimponować. Journal de Paris uważa, że zapewne ciągle uzbrajania Kossyi gabinet nasz dol wystawienia drugiej eskadry spowodowały. M o n i t o r o w i donoszą z Madrytu z dniat 9. Listopada, źe Marszałek Espartero- jeszcze przed dn. 20. m. b. w Madrycie spodziewany i źe wojsko do stolicy tej ściągają, aby spekojność publiczną tamże zabezpieczyć. K u rye r francuz ki dopytuje się . przycz n tej' nadzwyczajnej nowiny. «Czyż Jest zamlare Marszalka wprzód osobiście o duchu publIcznym się przekonać, nim Królowej żądanej' rady udzieli? Sposobność do tego byłaby bardzo niestosownie obrana; Generał dowodzący armią w polu i stojący naprzeciw nieprzyjacielowi, zdaniem naszem - co lepszego ma do czynienia, niź się od wo ska swego na 50 mil oddalać" aby kombinacye ministeryalne rozbierać. Żołnierzy w wilią przed bitwą przesilenia wygląda - opuszczać, jest to to samo, co kia; zdradzić Ale gorzejby jeszcze było, jeżeliby go do Madrytu wezwano, aby tam czyn gwałtu wykonać Wmówiono w tego męża, iź może grać rolę N apoleona, chce więc może 18. Brumaire doświadczać. Prawdziwi przyjaciele Hiszpanii z stałości.') i uniiarkowanieni śmieszne te zabiegi zniweczyć powinni. " Xięźna Paszkiewiczowa w chwili, gdy do Warszawy wyjechać chciała, gońca od małżonka swego otrzymała, pozwalającego jej jeszcze przez 2 tygodnie w Paryżu zabawić. Wyjedzie więc stąd dopiero dnia l. Grudnia i uda się do Wiednia, gdzie tejś - stosownie do pogłoski - małżonka swego zastanie. iCuryer francuz ki donosi, źe jedno z poselstw tutejszych odebrało wiadomość, iź korpus 12,000 Kossyan od armii zakaukazkićj, rozkaz otrzymał, aby natychmiast przyspieszonym pochodem do Persyi się udaf,
Anpl\a, Z Londynu, d. 15. Listopada.
Xiąźęta Ernest i Albert Sasko-Koburscy wczoraj z Windsoru wyjechali, aby się w Dower na ląd stały zaambarkować. Xiąźę Jerzy Cambridge z podróży swej tu powrócił.
Z śledztwa przedsiębranego z powstańcami N ewporjt'skiemi pokazuje się, że szefowie kartystów także usiłowania czynili, aby żołnierzy na s.vojc przeciągnąć stronę albo ich przynajmniej do zbiegostwa skłonić. Dwaj prości 45. pułku istotnie namówić się dali. W lud wmawiali ci wichrzyciele, że wszyscy żołnierze za ich sprawą się oświadczyli i za pierwszą okazyą z nimi się połączą. Wszakże wojsko ani na/mniejszego współuczucia dla buntowników nie okazywało, owszem pułk 45ty hotelu Westgale w N ewport tak walecznie bronił, że Magistrat miasta do naczelnego wodza prośbę wydał, aby uwagę N. Pani na lolalrje branie się żołnierzy zwrócić raczył, kiedy miasto N ewport im tylko ocalunie swe zawdzięcza. Onegdaj ujęto też jednego z główniejszych przywódzców powstania, Johna Lnevellin. W ogólności siedzi teraz 10 hersztów buntu w więzieniu, oskarżonych o zbrodnię majestatu, a między nimi też John Frost. Rząd surowo ich ukarać postanowił, aby szerzącemu się duchowi powstania w okolicach tamecznych raz na zawsze koniep położyć, Hiszpania.
Z nad granicy hiszpańskiej.
Eco de Aragon obejmuje następujące doniesienia z widowni wojny: «Dnia 3, Listopada armia Królowej osadziła wsie Aguaviva, Mas de las Matas, Winogrady pod Castellotr, Luco, Bordon i Forłanete. Mieszkańcy Castellote za zbliżeniem się wojska Królowej opuścili mieszkania swoje, które wprzód już przez karo listów byty złupione. Forcadell stojąc w 3 bataliony w górach La Mi'ela de la Todella w Walencyi uważa na stojące w Bordon i Luco wojsko Królowe;. Inne bataliony karolistowskie stoją w Igłesueli. Słychać, źe karoliści depesze Espartery przejęli, w których denerałowi O'Donnell dano rozkaz, aby do Villarluengo wyruszył i klasztor panieński Monte Santo oszańcował, ale teraz wyprzedził go w tern Cabrera. Dowódzca karolistowskt Garcia stoi z Guidami, piątym pułkiem Aragońskim i Guery lasami Kas kij skiaii w La benebrosa, a Balmased.i z 500 jeźdźcami w rJexeile i Yalderoblas. Ginebrosa, o 6 leguas od Morelli, i Iglesuela tworzą końce linii karolistowskich a Tolodella, tylko na półczwarta mil od Cantaviei oddalona, środek tychże. Cabrera, będąc w przeszłym miesiącu w Cantaviei, zabił własną ręką dwóch oficerów załogi, ponieważ właśnie chłopa schwytano, mającego przy sobie pismo do Espartery , w którym oficerowie ci mu sposób podawali, jakimby najłatwiej Cantavieje zdobyć mógł. Wszystkie konaytucyonislom odbierane zapasy przewożą do Morelli a -wieśniakom surowo nakazano, ażeby trzody swoje do Vallebony i Cale zapędzili. Wczoraj cztery 241 untowe działa z Logrono do Saragossy przytyły. Tutejsi mieszkańcy (w Saragossie) głośno narzekają, źe żołnierzy u siYbie przyjmować muszą, kiedy karność tychże w" domach prywatnych mniej chwalebna, jak w koszarach, gdzie są pod dozorem oficerów.« Kuryerowi piszą z łJarcelony, źe Cabrera posłańca, przynoszącego mu rozkaz Don Cailosa aby broń złożył i Królowej się poddał, publicznie wychlostać kazał. Przeczytał potem depesze te wojsku swemu z oświadczeniem, źe żadnemu z Francyi mu nadesłanemu rozkazowi zadość nie uczyni, kiedy Don Carlos będąc w niewoli nie jest panera czynów swoich,
Turcya, Z K o n s t a n t y n o p o l a, dnia l. Listopada (daz.Poważ.)- Reprezentanci pojedynczo, każdy dla siebie, notę Porcie podali w odpowiedzi na wydaną ostatniemi czasy ze strony Porty notę, w zamiarze dostąpienia rychłego załatwienia spraw egipsko-tureckich przea pośrednictwo wielkich mocarstw. W tych specyalnych notach daje każdy z Posłów Porcie zaręczenie, że na szczerych chęciach wiej zachować i z równem zawsze umiarkowaniern działać powinna, kiedy to najlepszym środkiem, aby Mehmeda Alego znużyć i do ulegania zniewolić, mianowicie skoro się na jednozgodnćj woli mocarstw pozna, co już zapewne nastąpiło, ponieważ Konsulom w Alexandryi oświadczył, źe kroków nieprzyjacielskich przeciw Sułtanowi nie rozpocznie, źe się z Chosrewem Baszą chce poiednać i flottę zwrócić, skoro się pod względem innych urządzeń dla lepszego ustalenia i utrzymania pokoju, z Porta w przyjacielski sposób porozumIe. E g i p t .
Z Alexandryi, dnia 19. Października.
iJournal de Sm)r,ie. ') - W zamiarach Mehmeda Alego, a więc w polityce jego, wielka, jak się zdaje, zaszła zmiana; nie pokazuje bowiem teraz takiego uporu, jak przed swoją ostatnią podróżą. Dnia 17. w dniu po powrocie swoim, przyjmował Konsulów z nierównie większą uprzejmością, jak zwyczajnie. Nadzieja więc załatwienia nieszczęsnych sporów z Porta w sposób przyjazny, upowszechniła się, chociaż osoby, znające dokładnie charakter Wicekróla, właśnie teraz najmniej mu dowierzają i nowych się obawiaj aideł. Jakkolwiek bądź, powrót łlotty turę ckićj do Konstantynopola ma być obecnie postanowionym; słychać, źe Mehmed Ali z Portą w układy wszedł i tylko odpowiedzi na ostatnią depeszę swoje czeka, aby flottę natyihmiast wydać. Podobnie głoszą, źe o oddaleniu Lhosrewa Baszy teraz więcej mowy nie ma, ponieważ Mehmed Ali się przekonał, źe W. Wezir nie jest jego nieprzyjacielem, źe on przeciwnie gniew zmarłego Sułtana często łagodził J Wicekróla przed nim uniewinniał.
Rozmaite Wiadomości.
Z Poznania. - Dziennik urzędowy Król.
Regencyi w Poznaniu z d. 19. Listopada r. b.
zawiera między innemi doniesienie o odbytem przezkilku kyndydatów urzędu kaznodziejskiego examim'c; - następujące doniesienia o chorobie bydlęcej: Pomiędzy owcami w Ciążyniu i na folwarku mieszczanina Dutkiewicza pod Rogoźnem, na olędrach Smolarskich i w Uścikowie pow. Obornickiego, w Jabłonie i Gloden pow. Babimostskiego, w Międzychodzie pow. Międzychodskiego, w Wynryślance pow. Bukowskiego, w Gonicach, Biegapowie, Stawie pow. Wrzesińskiego, wPanekowie pod Gajem i Szymanowie pow. SzamotuIskiego, w N owym młynie pow. Międzyrzeckiego, wj A
buchta ospa naturalna, i zostały mIeJsca rzeczone zamknięte dla owiec, wełny, ostrej paszy i mierzwy. - Gdy ustała ośpica między owcami w Pierzynie, Pieske i Nowejwsi pow. Międzyrzeckiego, w Unii pow. Wrzesińskiego, w Karnie, Gościeszynie i Rataju pow. Babimostskiego, kordon wsi rzeczonych znosi się niniejszem;- doniesienie o otworzeniu gościńca z Kostrzyna do Wrześni; - zalecenie wyciąga z pisma "das westliche N ordamerika, in besonderer Beziehung auf die deutschen Einwanderer in ihren landwirtschaftlichen, Handels- und Gewerbs- Verhaltnissen," (zachodnia część Ameryki północnej, z szczególnym względem na stosunki gospodarcze, handlowe i procederowe przychodniów niemieckich); - i następujące kroniki osobiste: W trzeciem ćwierćroczu r. b. od podpisanej Król. Regcncyi potwierdzenia A. p l e b a n a m i: 1) dotychczasowy pleban FranciszekRyszkiewicz w Sarnowie plebanem w Boruszynie, urzędu domanialnego Połajewskiegz. B. Nauczyciela mi; 1) tymczasowy nauczyciel Wawrzyniec Długosz nauczycielem w Ołoboku, 2) tymcz.
nauczyciel Bogumił Banike nauczycielem w Skrzydlewie, 3) tymcz. nauczyciel Maurycy Siegmann nauczycielem żydowskim w Kargowie, 4) tymcz. nauczyciel Karol Manisch nauczycielem wSiernianieach, 5) tymcz. nauczyciel Juhusz Teklenburg Stym nauczycielem szkoły dla chłopców w Rawiczu, 6) tymcza?, nauczyciel Bogumił Biberstein nauczycielem W Gostyniu, T (2f Gaz. Por.) Wiadomości o kościele XX. Jezuitów w Warszawie. - (*)1() Szkoły. - Zgromadzenie XX. Jezuitów rozpoczęło w Warszawie powołanie nauczycielskie r. 1668; nie była to epoka najprzyjaźniejsza naukom : ale pomimo trudności i przeszkód nie przestali się krzątać Jezuici gorliwie około kształcenia młodzi. Dobór znakomitych professorocv, % których niektórzy nabyli sławy europejskiej, znajdował się ciągle w Warszawie. - Tu był proiessorem wspomniany kilkakrotnie w tym opisie historycznym X. Piotr Skarga Pawęzki, tu nauczał JVIaciej Kaźmierz ftarbiewski, tu później uczony Wyrwicz obeznawał młodzież z potrzebriemi naukami, tu talent Naruszewicza najpierwej dał się poznać i zjednał mu przystęp i względy uczonego monarchy, tu Bohomohc rozpoczął swój zawód nauczycielski, tu Albertrandy, Piramowicz i tylu innych zaszczytnie pracowało i w pismach swoich zostawiło dowód wielkiego talentu. - Pierwsze szkoły Jezuitów mieściły się przy kollegium; w roku 1725 Ludwik Załuski, biskup Płocki, wysta od jego nazwiska (i im nasi um Z al u sei an um nazwany został. W tych murach utrzymywały się szkoły nawet po zniesieniu Jezuit ó w do czasów pruskiego rz ąd u; za księztwa warszawskiego założona została szkoła lekarska, a później po ustanowieniu uniwersytetu warszawskiego, wydział laka- ski z kliniką umieszczony zosta 1 . Teraz mieści się w nim jeszcze instytut położniczy i akuszerek. Oznaczony jest ten gmach JNrem 73, na ulicy tegoż nazwiska co i kollegium. - Taką wiadomość z rozmaitych pism albo też z podań osub godnych wiary zebraną, udzielamy czytelnikom o zgromadzeniu, które lat 06 nie znajduje się W kraju. Mało dziś w prawdzie kogo zajmować może jego stan, zamożność, byt i upadek; jednak wszelka przeszłość należy do historyi, a ta potrzebuje szczegółów, aby z nich ogólny, i dokładny obraz utworzyć. Podając rzetelny opis ,własności Jezuitów, wstrzymywaliśmy się od wszelkich uwag, jakie nastręczały pisma przeciw i za nimi mówiące, ale tego pominąć nie można, że liczbę światłego duchowieństwa Jezuici znacznie powiększyli. Ks. Kur o w s ki.
Kry t Y k a . »0 literaturze szalonej" przez M.Gr. Wilno. 1838-366. r. (Dalszy ciąg).
(Z Tyg. Petersb.) Paryż, to wielkie ognisko zbytku, ciśnie na swojem łonie wiele młodzieży, która codzień patrząc na życie bogatych, na rozkosz dostatków, nie mając antidotów przeciw chorobliwemu pragnieniu nasycenia zmysłowego w źadnem przekonaniu moralnem , w żadnej zasadzie religijnej; sądzi życie nie slachetną walką, nie użytecznem poświęceniem się, lecz chwilą nasycenia i pasmem rozkoszy. Cała młodzież nie roi poświęceń, nie chce pracy i zajęcia, ale nagłe pożąda bogactwa wywyższenia, aby skosztować wszystkiego co dają pieniądze. Gdy to jedyne żądanie zostanie próźnem, gdy ten cel minie którego, rozpacza i zamiast powolnie pracować, nabija się. To odkrywa zupełny brak religijno-moralnej edukacyj, brak wyobrażeń elementarnych o człowieku i życiu, a chociaż literatura mogłaby w części temu zaradzić, nie potrafi zupełnie zniszczyć tego ducha materjalizmu, który już głęboko Wsięknął w ducha narodu. Paryż wystawujący obraz najzepsutszej stolicy, tchnący jedynie zmysłowością, łatwo młodzieży umysłom może w fałszywem świetle życie przedstawić. Tu wszyscy pną się do szczytu i nie pojmują szczęścia bez pieniędzy, bez tych tysiąca fraszek wymyślonych dla zapełnienia próżni żywota i obudzenia nasyconych, zużytych zmy
słów, nie pojmują SZczęSCla w zaciszu, w kole rodzinnem, bo w Paryżu nie ma iamilij, są tylko klassy i koterye. W tych to pojęciach życia, które młodzież z powietrzem wciąga, jest ziarno z którego potem samobójcza rozpacz wyrasta i, tyle przeciwko społeczeństwu zamachów. Żadna stolica w świecie nie jest tak demoralizująca jak Paryż, w żadnej nie jest tak upowszechnione pragnienie dostatków jak tutaj, nigdzie mniej nie pracują, więcej się nie bawią, a razem nigdzie tyle nie narzekają na losy. Brak gruntowności jaki autor w końcu zarzuca literaturze fuancuzkiej, jest bardzo słuszny, wiele w niej błyskotek, a mało sumienności. Ale podohno tak zawsze było z literaturą tego kraju i tak zawsze będzie. "W VI. Rozdziale autor nowym sposobem usiłuje dowieść niemoralności nowej literatury francuzskiej, porównywaj ąc ją z okrzyczanym i ogłoszonem za niemoralny romansem XVIII. wieku, N ową Heloizą Russa, której (a razem autora jej) apoiogią czyni, usiłując okazać, że Heloiza nietylko jest moralniejszą od wszystkich dzisiejszych u tworów lecz że jest j'edyna Epopeją XVIII. w. i xiąźką całkiem celem moralną. Tu autor przyjmuje nasze zdanie (wyłożone w autykule Przeszłość i przyszłość romansu) że jedyną dziś epopeją, może być tylko romans. Podwójnie w tym rozdziale autor walczy: jako przeciwnik nowej literatury i namiętny wielbiciel Russa. Sposób widzenia tego człowieka, ma sobie właściwy autor - nie będziem się nad tern rozwodzić, lecz dodamy tylko że wybierając naj niemo rai ni ejsz y utwór XVIII, wieku należało wziąść nie Heloizę, lecz Sofę lub les Bijoux indiscrets. Zastanawia się autor nad szkołą filozoficzną XVIII, wieku i Russem, którego zowie jej przeciwnikiem, prorokiem XIX. wieku, poczynającym już odbudować co zburzył wiek XVIII. Prawda to w części, Ale Russo do XIX, wieku w żaden sposób nie należy, nie ma z nim żadnej analogij, jest to syntheza XVI li. wieku, jeśli koniecznie ma być syntheza; jest to człowiek który deklamując na prawo i na lewo, zajęty więcej stylem niż rzeczą, sobą niż filozonją, a sławą niż prawdą, chciał cóś budować na gruzach, ale nić nie potrafił. Wszystkie jego prace mają raczej minę deklamacyj, niż rozumowanych i głęboko uczutych dzieł. Zalecanie zaś stanu natury i mnóstwo maxym sceptycznych, (chociaż zdarzają się i w duchu religijnym), łączą go w jeden snopek z szkołą filozoficzną XVI I I, wieku od której go tylko osobiste odcięły nieprzyjaźni. Niechcemy zbyt głęboko szukać przyczyn sympatij autora dla Russa, sympatij oczewistej wszędzie gdzie chodzącej na jaw, pozwalamy na moralność nowej Heloizy, wszystko co a tąd wnioskuje autor, pozwalamy i na to źe Russo, lepiej i milel od swoich współczesnych czytać się daj e; lecz czy w jego uczuciomanii nie ma także przesady? jeśt1i on tak zupełnie szczery jak utrzymuje autor, jestli on jeden czysty wśród nieczystych duchów? jestli szczerym przyjacielem wiary Chrystusa? Co znaczą i jaką myśl po sobie zostawują jego S p o w i e - dź i; co znaczy ścisłe wziąwszy Emil? Tyle juź o tern wszystkie m tomów napisano, źe się wstrzymujem od, dalszych zaciekań nad Russem, którego charakter jako autora i człowieka ze wszystkich już stron okazano tak wybornie, iź nicbyśmy do tźj psychografii dodać nie mogli. Idźmy więc dalej. Rozwodzi się tu autor nad celem kilku romansów francuskich widocznie antysocialnym, a mianowicie dążącym do zepsucia kobiet; mybyśmy tylko dodać chcieli uwagę, że romanse tak brane jakby być powinny, nikogo zepsuć nie mogą. Nic mniej nad romans nie dowodzi, bo cóź dowodzi zmyślenie? tylko pewne usposobienie człowieka jednego; nie może ono być żadnym przykładem, żadną powagą, (autorite). Potrzeba by to lako antidotum dać uczuć czytelnikom. Czyż koniecznie poczwara jaka z marmuru wycięta dłótem mistrza, w chwili szału, ma dowodzić, źe podobne jći znajdują się, albo źe to jest piękności norma? albo źe trzeba się starać być podobnym te) poczwarze? Bierzmy wszystko nie przesadzając z taką intencyą z jaką się zwyczajnie pisze. W VII rozdziale zawarł autor filozoficzne uwagi nad stanem ducha Francyi, nad charakterem epoki, nad religją chrześciańską i potrzebą wiary w społeczeństwie. Obwinia tu Francyą, iź kieruje się tylko samym racionalizmem; nie wierząc w nic nad rozum i rozumowanie, nieprzyjmując równie wrodzonych jak rozum władz czy usposobień. bładzi bard zo. (d. c. n.)
OBWIESZCZENIE.
Główny Sąd Ziemiański Wydział I.
wPoznaniu. Dobra szlacheckie Karsy, wraz z dobrami Bobry i Zwierzchosław, z wyłączeniem wsi Ciechel w powiecie Pleszewskim położone, sądownie na tal. 26,310 sgr. 4 fen. 6, prócz borów co do wartości substancyi również sprzedać się mających, których wartość tal. 1673 sgr. 24 fen. 2 wynosi, oszacowane wedle taxy, mogącej być przejrzanej wraz z Wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, mają byćdnia 7go Maja 1840. zrana o godzinie IOtej w miejscu zwykłem posiedzeń sadowe m sprzedane. Poznań. dnia 12. Października 183 9.
SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Do koniecznej publicznej sprzedaży gruntów sukcessorów Xawerego Kłossowskiego należących, a mianowicie: a) domu mieszkalnego murowanego z przyiegłościami tu w Gnieźnie pod Nr. 33. łożonego, sądownie na 5381 tal. 26 sgr. 6\ fen. oszacowanego, b') gruntu do budowli z ogrodem na Warszawskiej i Stelmaskiej ulicy pod Nr. 218. i 235. położonego, sądownie na 517 tał. 22 sgr. 6 fen. otaxowanego, wyznaczyliśmy termin na dzień 6. Lutego 1840. zrana o godzin. 9. przed Assessorem Kolewe. Taxa i wykaz hypoteczny w Registraturze naszej przejrzane być mogą. Zarazem wzywają się wszyscy niewiadomi wierzyciele, którzy sądzą mieć prawo realne do rzeczonych gruntów, aby się w terminie wyznaczonym stawili i pretensye swoje podali. Wierzyciele w terminie nie stawający, z wszelkiemi pretensyami swemi zostaną wyłączeni i z tego powodu im wieczne milczenie nakazanćm będzie. · Gniezno, dnia 20. Czerwca 1839.
Król. Sad ZiemsKo-mi eis Ki.
SHRZEDAZ KONlbCZNA.
Sąd Ziemsko-miejski wMiędzyrzeczu.
Folwark emphyteutyczny we wsi Ryboja da eh położony, sukcessorom po niegdy M a r c i n i e F r aj e r należący, oszacowany na 15508 tal. 27 sgr. 9 fen. wedle taxy, mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze, ma być dnia 6. Lutego 1840 przed południem o godzinie IOćj * w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedany. Wszyscy, niewiadomi pretendenci realni wzywają się, ażeby się pod uniknieniem prekluzyi zgłosili najpóźniej w terminie ozna _ 4 czonym. ] OBWIESZCZENIE.
Właściciel młyna Retzlaff w Gulczu zamierza na polu do siebie należącego gruntu, wiatrak hollenderski o dwóch gankach do miewa wystawić, i doprasza się o potrzebny w tej mierze konsens. N a mocy rozporządzenia Powszechnego Prawa Krajowego Części II.
Ty t 15. . 229. i następnych, jako tćź obwieszczenia umieszczonego w Dzienniku urzędowym Departamentu Bydgoskiego za rok 1837. CO przeciw założeniu takowego wiatraka sądziliby mieć prawo z swojemi przedłużeniami wystąpić, aby takowe pod zagrożeniem prekłuzyi w przeciągu ośmiu tygodni podpisanemu Urzędowi Radzco-Ziemiańskiemu podali. Po upłynieniu bowiem czasu tego na żaden wniosek uważanem nie będzie i eventualiter do wybudowania wspomnionego zakładu konsens wydanym zosIanie. W Czarnkowie, dnia 14. Listopada 1839.
Królewski Urzad Radzeo-Zi emiańsKi.
Zapytanie o przedai apteki.
Osoba będąca w stanie zapłacenia, życzy sobie nabyć aptekę w cenie 20 do 30 tysięcy talarów. T y l k o właściciele niechaj raczą oferty swoje nadesłać kupcowi Janowi Gust. Koschny w Wrocławiu, ulica »NicolaiS t r a s s e" N r Ti.
Wiadomość dla właścicieli wielkich maj ątków ziemskich. Obywatel szlachcic w Królestwie Polskiem mieszkający przez lat ośmnaście i do tej chwili na własnych gospodarstwach rolnych, fabrycznych i przemysłowych praktykujący, nabywszy w tychże tyle wiadomości za granicą i w kraju własnym, ile ich z prawdziw ern onych zamiłowaniem nabyć można, wychodząc z tej zasady: źe wiadomości te wtedy tylko nieść mogą owoce, kiedy do nich łączy się możność zastosowania i wykonania ich na skalę większą -; czego z miernym majątkiem uskutecznić niepodobna; zamierzył przyjąć administracyę dóbr wielkich. - Ktoby więc z właścicieli takowych pragnął znaleźć osobę, dobrem jego tyle, co własnem swojem zająć się zdolną i pełnomocnictwo przyjąć do prowadzenia jego interessów, nadewszystko zaś dać mu co do siebie zaspakajające pod każdym względem objaśnienia, raczy niezwłocznie zgłosić się przez Warszawę do D o b r z y n i a nadWisłą »poste re stan te« doAlexandra Ewarysta Jeźm i oskiego, z wyrażeniem położenia, rozległości i ludności dóbr do adminisfracyi proponowanych. Ogłaszający ma sobie za obowiązek uprzedzić interesowane osoby: źe lubo jako człowiek honoru, wysokie bardzo mający wyobrażenie o obowiązkach, które zdecydował się przyjąć, i o sposobie, w któren jako taki, raz przyjęte, do ostatniej chwili dopełniaćby musiał, stosowne do obowiązków tych warunki układu, podać ma zamiar; nie przyjąłby jednak i w dwójnasób korzystniejszych, gdyby niepochodziły od osoby, która w wypływających z układu takowego stosunkach wzaiemnych, niepotrafilaby postępowaniem swojem wzbudzić w nim
uczucia, jakiem koniecznie pneicłym powinien być ten, któren jej dobro jak własne cenić jest w chęci. - Ktoby więc z właścicieli wielkich majątków, zasadę tę oceniwszy, według niej postępować mógł i chciał, raczy z pełnem zaufaniem, że nie napróźno to uciyni, wskazane wiadomości przesłać pod adresem powyższym.
PRZE DA Z DRZEWA.
Brzeziny i dębiny w sążniach ze zwózką dostać można na N owem mieście przy ulicy Berlińskiej Nr. 14. pod Złotem drzewem jako i przy ulicy Młyńskiej Nr. 21. naprzeciwko domu sikawki u J.Schultz.
Kurs papierów l pieniędzy giełdy Berlińs kiej.
Dnia 22. Listopada lS39.
Obligi długu państwa. .
PI. ang, obłigacye 1830. .
Obligi premiow handlu morsk Obligi Kurmarchii z bież. kup Obligi tymtz. N owej Marchii dt Berlińskie obłigacye miejskie Królewieckie dito Elblągskie dito Gdańskie dito w T.
Zachodnio - Pr. listy zastawne Listy zast. W. X. Poznańskiego W s' hodnio - Pr. listy zastawne Pomorskie di to Kur- i Nowomarch. dito Szląskie di to Ob1". zaległ, kap. iprC. Kur- i No wej - Marchii Złoto a l marco . . . . .
Nowe dukaty ..... Frydryehsdory ..... inne monety złote po 5 talarów Pisrftnfo
Ceny targowe w mieście Poznaniu.
Pszenicy szefel Zyta .... Jęczmienia dt. .
Owsa dt.. Tatarki dt.
Grochu dt. .
Ziemiaków dt. .
Siana cetnar .
Słomy kopa Masła garniec Spirytusu beczka
INapr. kurant .Stopa papie- gotoprC, rami wizną 4 10' >i 4 102 4 102 103$ 4 4 1001 IJ IIi 4 IOIJ,X 4 1041 84 102'3, 10J 3; 1035 U 102Ś
103} 102
101 b 215 214 18* 12JA 12f, 10i 10 a 4 D. 22. Listopada 1839. r.
od do r. fen. Til. sgr. fen. 1 - - 1 i! i 3 - 22 b - '25 , 17 - - 18 6 25--!276 115 =-I --=- .::- 1 6 18 - - 19 4 1M 4'20 1 20 1 25 13 10 13,15
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1839.11.25 Nr276 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.