GAZ

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1842.03.17 Nr64

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

TA

XicsbNf*

P OZ jYAŃSKI E G O.

NĄkMem Pfkarni NadoorneJ Deh Ara i Spółki. - Redaktor: JI. Ii 7tmiot< < «*f.

n A 64.

W Czwartek dnia 17. Marca.

184«.

Wiadomości Polska.

D Warszawy, dnia 11. Marca.

Minister Sekretarz Stanu zawiadomił JO.

Xiecia Namiestnika Królestwa, ie Jego Cesarska Mość, w skutek przedstawienia Jego Xiążęoej Mości, Najmiłościwiej zezwolić raczył na dozwolenJe P?wrotu. do .Króles a Polskiego wychodzcowl LudWlk?Wl KoreWIe, znajdującemu sk nateraz za gramca. ' r a fi c y a.

Z Paryża, dnia 7. Marca.

General-Porucznik Hr. Ramp on dn. 2. m.

b. skończywszy wieku lat 83. ŻYci doc esne zakończył. Pod jego rozkazami, jak Wlado» fao pułk 21. piechoty, nazwany w a I e c z n ą 32: półbrygadą, imię swoje unieśmiertelnił 'i *wietna obrona okopów pod MontenoUe w r* *796, *f dnała mu ze atrony Dyrektoryum "PVAiienit; wdzięczności narodu. We Włoweeft uświetniły nazwisko tego Generała: Montenotte d. Lonato, Rovered*, Arcole R.v lij glpcie: Piramidy, Jałra, Cirn I bor, St: Jean d'Acre i Abukir. Do Senatu przez pieł:As2€go Konsula. wprowadzopy został, kt ry" , u I u £ w E lpcle wręwył «zpadę honorow« 2a czyny zdziałane przeaen yrwyprawach W Niemczach, Włoszeche,i Egipcie. Zaufania, które w nim pokła ł Cesarz, nigdy nie zawió.dł. Od r. 1 15. zył pensyoiiowany na ustromu.- Podobnie um.arł w r. 81. życia temi dniami w dobra h swoich St. Leon, Beauchamps, niegdys członek konwentu. Z dnia 8. Marca.

M e s s a g e r obejmuje sprawozdanie Gel}e» rała Bugeaud z jego osta ej WJpraw!; pro z już wiadomych wypadkow me zaWiera nic «owego. Wyprawa Generała Bugeauda była tylko przechadzki" podczas. której r ognia nie dano. Pokolenia wszędzie Się poddąją» Stosownie do Temps u.ąd francuzki nakazał urządzenie szkoły w Algierze dla nauki młodych Arabów w języku francuzkim i innych pożytecznych wiado ośc!ac .. W cho» wańcy kosztem rządowym zyWIenl I odziewani będ«; religia ,ich, . której ich P?b żni M zułmanie nauczac maję, I zwycz je Ich ną, zostać nienaruszone. Dom służący dawniej za koszary na ceł ten urządzono. National donosi, ie u.ąd angielski natych» miast nową pożyczkę, o ilości której dotychczas wszelako nie ma żadnej pewności, zawrzeć zamyśla; przeznac ono ją na op.ędzenie sprawionych przez nieszczęsną wOjnę w Aighanistanie i długotrwałą wyprawę chmaką.

kosztów nadzwyczajnych, oraz na pokrycie wydatków na uzbrojenia, które ze względu na położenie Hiszpanii a bardziej jeszcze pod względem zachodzących ciągle z Stanami Zjednoczonemi zatargów stają się konieczne Giełda, dnia 8. Marca. - Kurs, który -ię wczoraj podnosił, nie utrzymaŁI się dzisiaj; owszem nastąpiła znaczna reakcya. Głoszono, fe w Katalonii groźne rozruchy wybuchły; obawiano się, żeby sprawy hiszpańskie rządu francuzkiego w nowe nie wplątały trudności. A fi g-l i a.

Z L o n d y n u, dnia 9 Marca.

Ministrowie uprzedzili wniosek Pana Shiela i depesze Lorda Aberdeena do Lorda Cowleja na stołach obydwóch Izb złożyli. jSir R. Peel żadnej nie dodał uwagi, ale Lord Aberdeen wyjaśniał je w Izbie wyższej, z powodu podanego mu przez Margrabiego Clanricarde pytania. Ten albowiem poczytywał za rzecz konieczną, aby kraj dowiedział się, co rząd O obsadzeniu Algieru myśli, zwłaszcza po ogloazeniu rozmowy między Lordem Aberdeenem a Hrabią St. Aulaire, i po oświadczeniu przez Sir R. Peela, źe między wyrazami «uwaga i zarzutem« istotnej nie znajduje różnicy. On zaś (Clanricarde) wielką między niemi upatruje różnicę. Jedno albowiem wysłowienie »ię W ten spósóbby wylłómaczyć można, że na zapytanie Posła francuzkiego o sprawie algierskiej, Lorc\ Aberdeen nie chciał tćl rzeczy wgłębić, ani też w tej chwili w imieniu rządu twego stanowczego wynurzyć zdania, Urug ie zaś dowodziłoby, że Anglia całkiem na zaór kraju tego zezwala i zwierzchnictwo Frań cyi nad njm uznaje. Temu drugiemu wysłowieniu więc (Clanricarde) wierzyć nie może, gdyż trudno uwierzyć, aby Ministrowie chcieli W tak łatwy sposób i bez przyczyny włożyć taki obowiązek na rząd angielski, i aby to bez zapytania się parlamentu uczynili. Na to odrzekł HI. A b e r d e e n, że od I. 1833., gdzie od Ministrów ówczesnych wyjaśnienia wyprawy francuzki ej do Afryki i złożenia pewnych papiarów zażądał, już się więcej $praw'q tą nie zajmował. Lecz powołany przed kilku miesiącami do Ministeryum, zwrócił znowu z obowiązku uwagę swoje na zajęcie Algieru i w tym względzie całkiem w ślady poprzedników swoich wstąpił; z IlJ więc przyczyny posta nowił zdania swojego o tym przedmiocie nie objawiać, wyjąwszy, gdyby go do tego wezwane. Rozmowa z Poiłem francuzkim o tymże przedmiocie była całkiem przypadkowa i poufalą i na żadńćm urzędowem doniesieniu lub żawiaqomiehiu z strony Hrabi St. hul.aire WlauomtenlU z strony uraOl 01. J-Ulaue me polegała, chociaż później Poseł Francuzki r*Qd o niej zawiadomił. Zresztą niewątpi on (Minister) bynajramiij, iź Hrabia Sfc Aulaire jest zu palnie o prawdziwości oddania lozmowy przekonany, bo nigdy nie miał do czynienia z szlachetniejszym mężem od tego Posła« i jest to prawdziwem szczęściem dla obydwóch państw, że taki maż Francyą w Anglii reprezentuje, P@ przeczytaniu jednak spra= wozdania w franejzkiej Izbie Deputowanych o tej rozmowie, sądził istotnie, iź błędne z niej wnioski wyprowadzić można, i dla tego niezwłocznie poprawił bła,d,-mi«QOWpłnieAriez Posła francuzki ego popełniony. Następnie przeczytał Minister depeszę do Lorda Cowleja z d. 28. Stycznia następującej osnowy; »Mylordzie! Uwaga moja zwrócona zo« stała na sprawozdanie, w M o n i t o r z e o mia. nej przez Pana Guizota dn, 20. b. m. w Izbie Deputowanych mowie. Przy tej sposobności przeczytała J. Ejtcellencya z mównicy sprawozdanie o rozmowie między Hr. St. Aulaire a mną, ściągającej się da posiadłeści francuskich w Afryce. VV njem powjada Hr, St, Aulaire: »Zacząłem od twierdzenia, że bez» pieczne zajęcie naszych posiadłości afrykańskich jest dla nas rzeczą naderjwielkjtfj wagi, a przysłuchując się pilnie Lord Aberdeen, odrzekł: »«Cieszy mię, iź zdanie moje o tym punkcie wyraźnie objawić mog'c. W ro'KIJ; 1b30. byłem Ministrem. Gdybym się do owych chciał zwrócić czasów, wjele miałbym do mówienie, ale' zważając na rzeczy, jaklerai są W 1841. roku, poczytuję wasze obsadzenia Afryki za rzecz ukończoną i nie mam nic więcej do zarzucenia. «« Sprawozdanie to, rzekł Hrabia Aberdeen, jest zupełnie prawdziwe ż wyłączeniem wyrazu zarzutu, gazie wyrazu uwagi'użył. Związek zresztą sam dowodzi tego, i nie bez rozwagi go wyrzekł. Czuł on, iż po dziesięćioletniem milczeniu zarzut byłby niestosowny. Z tego zaś, że kto zarzutu nie czyni, nie wynikaj aby g" uczynić nie mógł. Zresztą zwrócił on uwagę Posła francuzkiego na nieporozumienie ztyd wynikłe, i Izbie także innego wyjaśniania dać nie może. Na tein zaprzestał Margrabia Clanri*>erde. Depes*a telegraficzna z Francyi, która przybycie poczty lądowćl z lndyi uprzedziła, potwierdza już kilka naszych najgorszych przepowiedni pod wzglądem losu nieszczęśliwej armii w Afghanistanie. Generał Elphinstone, bliski krewny sławnego Mounstuarta Elphinstone, mąż który po dwakroć urzędu Generalnego Gubernatora indyjskiego nie przyjął, nie miał dosyć zdrowia do objęcia naczelnego dowództwa nad wojskiem. Nie chciał go także «> .. , .

przyjąć i pedogra już go prawie całkiem była zniszczyła. Wiadomość z ostatnjego miesiq w czasie, gdzie trzeba było całej sprężystości wodza, do ocalenia wojska, a teraz dowiadu. jemy się o śmierci jego. Lecz nie na tern je« eecze ogranicza się spis nieszczęść, jakie nas dotknęły, ifir William Macnaghten, który caiś\ wyprawy z tamtej strony Indusa szczególniej doradzał i ją popierał, i który, jako główny doradzca Szacha Sudszy w Kabulu pozostał, został d. 25. Grudnia przez straszliwy podstęp dowódzcy rokoszu BaruzyówwKabulu zamordowany. Poczta, która za kilka godzin przybędzie, przywiezie nam bliisze wyjaśnienia. Z otrzymanych na ostatku przez rząd depeszy okazuje się, iź siła angielska w Kabulu była podzielona, gdy jedna część z Szachem t>udsza pod Bala ilissarem, blisko dwie mile od miasta stała, a druga wewnątrz murów pozostała. Oddziały te rozłączała rzeka, nie łatwa do przebycia, a jedyny na niej most już był zniesiony. Pomiędzy temi depeszami znajdował się list nieszczęśliwego Sir Williama Macnaghtena, z którego widać, iż już tylko na trzy dni żywność miały, i że im tylko albo poddać się, albo poledz pozostawało, jeżeliby im z Kandaharuna odsiecz nie przybyto,co jednak, jak wiedziano, niepodobieństwem było. Osta tnie wiadomości o armii Sir R. Salego znajdują się w liście albo raczej depeszy Lady Sale, spisanej z dokładnością samego męża godną, Przeczytano ją jako urzędowy dokumens w Wschodnio-India-House i na Downing-Street, i sądzimy nawet, że N. Pani list ten parlamentowi przedłożyć rozkaże. Gazety dzisiejsze poranne udzielają już krótkie podanie o odebranych ostatnią pocztą indyjską wiadomościach, osnowy następującej: · Daty są z Chin z dn. 19. Grudnia, z Kabulu z dn. 28. Grudnia, z Bombaju z d. 1. Lutego. Doniesienia z Kabulu brzmią nader niepomyślnie. Po zamordowaniu Sir W. MacN aghten i po utracie wielu oficerów i żołnierzy, wojsko angielskie z miasta owego ustąpiło} niesie Pogłoska, że powstańcy na Anąlików w od"krocie ich napadli i wszystkich w pień wyrżnęli. Lady Mac Naghten i 16 innych kobiet pozostało w ręku powstańców, którzy się za · fydahie ich wydania Dost Mohammeda dop A 03) A. W Chinach wzmocnienia też bardzo K pO{.Fzekne; wyprawiono już takowe ? Bengali» i Madras. Doniesienia z Pendschabu, »indu, Beludschistanu i Birmy nie zawieraj. n, c - owego; wszystko tam było spokojnie.«

Hiszpani a.

Z M a d ryt u, dnia 1. Marca.

W tylokrotnie Wspominaną koalicyą. między Ujrehodzcami K.arobstovyskimi i Krystynisto

OlV

wskfniJ już lu prawie nfkt me wierzy, a nawet i sam Kegent daleki jest od podobnej wiary. Prowincye jednak wielkie) się nabawiły obawy z powodu tonu, w jakim rząd o tej pogłosce rozprawiał, i na wielu miejscach władze lydu naradzały się nad środkami ostrożności. Milicya narodowa saragoska przesiała już do Regenta adres, wynurzając gotowość swoje do przytłumienia nowego spisku. Podobne oświadczenie nadeszło tu z Sewilli. - W Walencyi popełniono nanowo niedawno temu straszliwe morderstwo na publicznej ulicy i mieszkańcy tameczni z trwogą tylko domy swe opuszczają. Onegdaj obchodsono tu jak najuroczyściej imieniny Espartery Regenta. Gazety przytaczają mowy przy tej sposobności miane i odpowiedzi Regenta. Do deputacyi gwardyi narodowej rzekł on: »Na czele takich żołnierzy, jakimi wy jesteście, nie obawiam eię żadnego tyrana na świecie, choćby wszyscy despoci przeciw nam się sprzysięgli; nie potrafią oni wolnego narodu ujarzmić; powtarzam, nie obawiam się despotów świata.« Portugalia.

Z Lizb o n y, dnia 28. Lutego.

(Times.) - N owe Ministeryum obecnie }e*ł uzupełnione; Costa Cabral mianowany Ministrem sprawiedliwości, Xiążę Terceir* Pre.n;e« sem Rady; Antonio Ageredo Mello-Carvalho, brat członka Junty Portskićj, otrzymał urząd Ministra sprawiedliwości a Baron Tojal zosU) Ministrem skarbu. Xiążę Terceira przewof dniczy tymczasowo wydziałowi spraw wewnętrznych; Król, małżonek Donny Maryi, wzbraniał się przyjąć naczelne dowództwo nad wojskiem; tak tedy główny cel poruszenia kartystowskiego chybiony. Pan Aguilar powrócił tu Z Madrytu, aby znowu objąć" iunkcye Posła hiszpańskiego przy dworze tu> tejszym. Nie obawiają się więc żadnych z strony Hiszpanii nieprzyjaznych deroonstracyi. -. Dziennik Revolucao Setembro, jest jedyne tefaz pismo, które staje w obronie oba» lonćj ustawy. Twierdzi on, że upadek tej ustawy przez przekupstwo żołnierzy osiągnięty został, i daje poznać, że 400 contos (około 4,000,000 złp,), które do skarbu wpłynęły przed przedsięwzięciem Costa Cabral, powiększaj części na ten cel użyte zostały. Belsia.

Z B ruxelli, dnia 6. Marca, Od tygodnia zwraca prawie wyłącznie foezący się przed Sądem przysięgłych process Generałów van der Smissen, van der Meeren i SPÓlników tychże uwagę, ciekawej publicŁno rzeniem tegorocznych posiedzeń izby, uskuteczniono pierwsze aresztowania w tej sprawie ogłosiła się opinia publiczna dość dobitnie' przeciw tym dwom Generałom, których za naczelników owego śmiesznego poczytywano spisku. Obrady publiczne przecież całkiem inne zrobiły wrażenie. Zawcześnie byłoby wprawdzie już teraz o istnieniu spisku Wyrokować, a tern bard iej .c:łł i m. go zaprzeczać, ale tyle przynajmniej jUZ Się teraz jasno dosyć z obrad okaz je, że. wszys ko, c spiskowym zarzuca:?, siało Się .z . Wledz , I niemal pod oczami rządu. Choclazby spisek istniał istotnie, przecież aż do dnia wczorajszego nie wykryto jeszcze najmniejsze o dowodu przeciw tym dwom Generałom, jakoby go uskutecznić usiłowali. Niejaki De ćrchen wszystkićm kierował, zawiadomiwszy poprzednio o tein z obowiązku Szeia policyi. On sam kupował pałasze i pistolety, proch i ołów, robił naboje, postarał się o dwa działa, kazał kule lać i t. d. Zmarły Minister wojny Buzen znajdował się przy ostatniej czynności, i zachęcał robotników do oddawania kul P?d warunkiem zatrzymania dwóch lub trzech jako Corpus delicti. De Crehen twierdzi wprawdzie że polecenie i pieniądze na zamówienie po yższych rzeczy od dwóch obwałowanych Gelierałów otrzymał, ale ci przeczą tętnu. Dopiero na ostatniem posiedzeniu wystąpiło dwóch świadków, twierdzących, ze ci dwaj Generałowie mówili im o miejscu na przechowanie dział, których w b ąkiem powstaniu użyć mieli. Jestto na kazdy przypadek ważne zeznanie, ale jest tćż jedyne, i dotąd brudnego postępowania De Cr h na zatrzeć nie zdołało. Nadto okazały Się jeszcze zeznania samego Szefa policyi, iż inny obżałowany, Parent, był śpiegiem policyi. Dwóch śpiegów policyi w spisku! . Rze z . ta zan:łdto *ic śmieszną w oczach pubhcznoscl okazuje.

Niemcy.

Z Monachium, dnia 6. Marca.

(Car. Powsz.) - Dzisiaj przed południem Biskup Regensburgski, Wal. Riedel, sto ownie do 15. art. konkordatu, na ręce N. Krola przysięgę wierności wyk na . Otrzyma iśm! r pewnych ust uwiadomienie o odpowiedzI, jaką Król Jmć na przysięgę X. Biskupa wyrzekł: »Masz, rzekł Król, trzech go nych, nader szanownych poprzedników. Zyczę, żebyś mianowicie X. SaiLera naśladował. Był to mąż prawdziwie apostolicznego ducha.

Com dla dobra naszego św. kościoła uczynił, O tern świadczy moje 17 -letnie panowanie.

Jestem przeciwnitóem fanatyzmu; sprawia on właśnie zagubne skutki. Moi Bawarczykowje

mąia, być pobożni, ale nie świętoszkami. Powtarzam: Niechaj ś. p. Sailer będzie wzorem dla WPana. chociaż go teraz zagrzebać chcą, pyłem, bił jednak w nim duch prawdziwie chrześciański i wiele zdziałał dobrego.« Taka to była choć nie d o s ł o w n a, jednak główna treść przemowy królewskiej. Z Gottingi, dnia 8. Marca.

Wszechnica tutejsza straciła znowu jednego z naj sławniej szych i najstarszych professorów swoich. Onegdaj bowiem, zmarł tu w 82. roku życia Tajny Radzca Sprawiedliwości i Professor Dr. Heeren.

Turcya.

Z Konstantynopola, dnia 9. Lutego.

(Z listu.)-- Spodziewane od ni jakiego c a« su zmiany ministeryalne jeszcze nie nastąpiły. Izzet Mehmed wstrzymał się nagle w swojera burzliwe m postępowaniu pod względem 0sźczędności i obalenia nowego systemu. Nabył on, zdaje się, tego przekonania, źe .tu a Wschodzie zbyt nagłe zmiany, przeskoki z jednej ostateczności do drugiej, nie tylko szkodzą sprawcy ich, ale i samej rzeczy. Z tego, co dotąd zaszło, okazuje się, że Izzet Mehm d zamierza uskutecznić szczęśliwe połączenie nowego z dawnem. - Niektóre pisma zagraniczne mową wiele o iego okrucieństwach i samowołności. Sądząc podług nich, krwawe widmo dawnych Janczarskich czasów powstałoby znowu z grobu twego. Jakkolwiek to nie miało miejsca, nie dziwimy Slq jednak temu, bo nawet tu w Pera słyszyć musimy codziennie podobne bajki. Raz, że pewnego cukiernika tureckiego, w którego sklepie zepsute znalazł ciasto, kasat ohydnym sposobem na śmierć spalić; to znowu, źe młodego Armeńczyka z dobrej familii za noszenie s kni .europejskiej (które teraz tylko Baszom I wy s y urzędnikom jest dozwolone), kazał na smlerc zasmagać; że prawie co tydzień odbyw j się tracenia obwinionych i t. p. Dochodząc zrodła tych pogłosek, majdujemy je. albo zupełni zmyślonemi, albo mało co w nich prawdy, a I to nieskończenie przekręcone i powiększone. Ow piekarz, za złe pieczywo otrzymał 50 kijów, ale przez to źycw jego'! najmniejszem nie maj duj e się niebezpieczeństwie. Owego młodego zdrowego Armeńczyka może każdy widzieć codzień w teatrze, bo W. Wezyr dał mu tylko surowe napomnienie i p ze jedne noc zamknąć go kazał. Odczasu objęcia przez niego urzędowania, jedno tylko nastąpiło tu stracenie: był to grecki Kapitan morski, któr jednego z passaierów swoich zamordował I okradł i *a to nie przez W. Wezyra ale przez Sąd z stał na śmierć skazany. Wszystkie te powieści są wymysłami próżniackich Pero rach »w Iysiącu Nocy i Jedna«, opowiadają w dzień po kawiarniach i towarzystwach, jakoby to w Stambule się stało, i uszy łatwowiernych słuchaczy napemiają trwogą i zgrozą. Żałować" tylko należy, że wielu cudzoziemców czerpią swoje wiadomości tylko z takich nieczystych kanałów, zamiast dochodzić źródła i na miejscu rozróżnić prawdę od nieprawdy. Potomstwo młodego Sułtana, liczącego do« pfen-o 18 lat wieku, składa się juz z 4-ch Xięzniczek (piąta umarła) i z jednego Xiecia. W tych dniach odkryto tu, za współdziałaniem Posła greckiego, bandę fałszerzy papierów skarbowych i wexlow; składała się ona B Jończyków, Greków, Armeńczyków i 2ch Persów, i liczyła w ogóle 73 osób. P. Manzurani, Poseł grecki, uzyskał natychmiast wydanie poddanych greckich, i okutych w kajdany posłał po ukaranie do Aten. Poselstwo angielskie odmówiło Jończykom prawa opieki i oddało ich Porcie dla ukarania. Ten wypadek sprawił pewne wrażenie na Ministrach Porty. Reis-Efendy posłał swego drogomana do Pana Manzurani, 7. wynurzeniem podziękowania Sułtana za usługę wyświadczoną rządowi i stolicy.

Rozmaite wiadomości.

z Poznania. - »Dziennika domowego« wyszedł JW 6. i zawiera: l) Kochanka hetmańska. Powieść przez Lucjana Siemieńskiego. 2) Rozwijanie się stosunków familijnych, przez Karola Libelta. Stosunek syna do ojca. Dokończenie. Część III. .0 stosunkach dzieci między sobą«, później nastąpi; w następnych zaś numerach umieszczane będą prelekcye poznańskie i Mickiewicza paryzkie. 3) Korrespondencya. Szkice z Paryża, przez S. G. 4) Rozmaitości. 5) Mody i objaśnienie ryciny.

- »Tygodnika literackiego« wyszedł J\ 'ś 8.

> zawiera: De la Religion, par Latnennais.

(Dokończenie.) - Dwa ustępy z poematu »Marzenia» przez Dahlmana. - List Godeb*k>ego do Kniaziewicza o oblężeniu Mantuy.

(Dokończenie.) - Przystąpienie do konfede« rącyi Barskiej Xicstw Zatorskiego i Oświęcimskiego (r oryginalnego dokumentu). - Przegląd dzieła «Mieszaniny obyczajowe" przez Jarosza Bejła. Wilno, 1841. - Doniesienia literackie. - »Orędownika naukowego« wyszedł JIS lity.i zawiera: Stara walka wolności z koniecznością, przez B. Trentowskiego. (Dokończenie.) - KAeepondencya z Paryża. -Nowiny literackie.

Gazeta Kolońska i Gaz. Rządowa z dn. 13. Marca, zawierają wydany pod dn. 4. m. b, przez X. Biskupa G e i s s e I, Koadjutora, oraz Administratora dyecezyi Kolońskićj, przy objęciu urzędowania, jego I i s t p a s t e r s ki. Z Berlina, dnia 27. Lutego. - Zagraniczne gazety donosiły niedawno, że urzędnik jeden pruski, rodem z Rossyi, w podróży do tego kraju dla odwiedzenia tam krewnych swoich przytrzymany i mimo reklamacyi naszego Ministerium do Syberyi zesłany został. Podanie to mylne; rzecz tak się ma: Urzędnik jeden, dawniej poddany rossyjski, a teraz umieszczony jako tłumacz przy Sądzie jednym W prowincyi Pruss Wschodnich, roku zeszłego w interesach familijnych w podróż do Rossyi się wybrał. Przybywszy do domu rodzinnego w gubernii Wileńskiej, wezwany został do stawienia się przed władzą; zabrano mu papiery i zniewolono go pozostać w Rossyi nad czas w paszporcie oznaczony; wszakie po nadeszłym z Petersburga rozkazie, niezwłocznie go wolno puszczouo, zaś rządowi pruskiemu oświadczono, ie reklamowany w r. 1817. bez pozwolenia rządu cesarskiego wydalił się z Rossyi i w służbę pruską wstąpił, ", oprócz tego przed wydaleniem się swojem dał powód do podejrzenia, przeto też zapadły n»d wyrok cesarski wyklucza go z liczby poddanych cesarskich, przekazuje jego w Rossyi będqcy majątek jego eukeesaorom i Zabrania mil na zawsze powrotu do Ro\syi, Ogrzewanie gmachów wodą. -.

W królewskiej bibliotece W Paryżu wystawiono teraz dwa piece do ogrzewania wodą, podług urządzenia tamtejszego kotlarza KipferIinga. Obadwa piece ogrzewające czytelnię na dolnćm piętrze, kosztują około 1000 talarów. Jak słychać, tenże sam kotlarz miał otrzymać zlecenie pozaprowadzać takież same piece w całym gmachu muzeum, który teraz stawiają, by go od ognia zabezpieczyć.

PAK SIESASZ.

Kilka rysów s żYcia mlodego szlachcica, . przez STANISŁAWA JASZOWSKIEOO, (D ohońc%enie.J .

Pożar» Fatalny list, owoc intrygi dworskiej, dostał się do pąk pana Matyasza, Już go on z dziesięć razy przeczytał, a jeszcze osnowie jego zaledwie wierzy. Za śmiałem, -za gorszącem na młodą panienkę wydaje się mu wezwanie odwiedzenia w nocy świątyni jej skromności i cnoty. Myśli co począć, czy nie pójść i dla wypadek, esy pójść i «karać tę, która się tak bardzo zapomniała. Ale ona zapomniała się dla niego, to pochlebia jego miłości własnej, przekupionej przywiązaniem do istoty, która mimo tego zapomnienia się, wydaje się, mu zawsze jeszcze tyle powabne, tyle dobrą, Ze złych «amiarów bynajmniej nie przypuszcza i wszelką nieprzyzwoitość na karb miłości składa. N ajłatwiej było wybadać ją, ileźe kilka razy, jak gdyby umyślnie, nawinęła mu się w dniu tym przed oczy; ale w chwili ujrzenia jej, ogarnęła go pewna nieśmiałość, sam zarumienił -ię za tę, która przy swobodnym umyśle, wesolem okiem poglądała na niego; nie zaczepił jej, ukłonił się i odszedł w milczeniu, rozmyślać nad tern, co uczyni; a tym czasem co chwila odczytywał list i błądził po ogrodzie i poglądał w okno swćj kochanki, za którego zasłoną miał być odczarowanym z wiary w świętość uczuć niewieścich, z wiary w płeć, do której zacna matka jego należała. Tymczasem leniwo przepełznął dzień i wieczór się zbliżył. Zasępiło się niebo, nagromadzone chmury groziły deszczem, a wichr, który od Zachodu się zerwał, wstrząsał drzewami ogrodu, szumiał po szpalerach i altanach. Zamilczeniem «proszonego burzą ptastwa, 0riiemiłl ogrdd i tylko z dala od psiarni słychać było poszczekiwanie psów, jak gdyby rozmawiających z widmem burzy, które, to wirem kręciło się po piasku, to slupem kurzu bujało ku brzemiennym deszczem obłokom. Ogród stał pustką i tylko pan Siemasz mniej bacząc, źe eo chwila rozlać się mogą obłoki, źe grom 2 daleka huczący, może wkrótce bliżej uderzyć, siedział na kamiennej ławeczce, mając oczy w U pionc w okna swej kochanki, a w ręku list ów, który po każdej przykrzejszej myśli sniął coraz mocniej. »Pój dę« rzekł nareszcie stanowczo, gdy zegar trzy kwadranse na dziesiątą uderzy. »Da Bóg, że się to szczęśliwie wyminie, źe ją ujrzę niewinną w tym kroku, jak była w eałem życiu niewinną« Wtedy nie powiem jej, jak czarne dręczyły inni e domysły, utłumię je w sobie i chwilowe powątpiewanie wieczną okryję tajemnicą. Lecz gdy się inaczej przekonam, powiem, źe się na mnie eawiodła, rzucę jej list w oczy i Wyrzeknę się nadziery którą byłem powziął W sercu; noga moja nie powstanie tu więcej, nie powstanie, jakem Sadalis Marianus. U derzyła godzina dziesiąta a jej ostatnie brzmienie mrozem przeszło po Matyaszu. Jak gdyby umyślnie «tata drabinka ogrodowa pod oknem Stolnikównej, a okno nie było wysokie. Przeżegnał się młody Siemasz i już miał się wspinać do góry, gdy naraz wicher zawył,aaJl

zygzakiem przebiegła łyskawrea po widokręgu, grom runął, a z okien dziecinnych pokojów księżnej, dym się pokazał i buchnął na ogród i ozwały się przeraźliwie głosy niewieście, o pomoc wołające, W mgnienia oka jui płomienie oknem sadziły, a krzyk wewnątrz coraz naglejszym, coraz przerazłiwszyra się Stawał, Młody dworzanin nie namyślając się długo przystawił drabinkę do zagrożonego okna; po gzymsach jak kot dziki dostał się do niego i środkiem buchających płomieni wskoczył do pokoju, gdzie bony i niańki w największej były trwodze, bo drzwi palić »i zaczęły, a nawet wschody ogień ogarnął. Zastat już ratujących ludzi, którzy z wewnętrza pałacu W pomoc nadbiegli. Ratunek był szybki, lecz jak zwyczajnie w takich przypadkach, bez ładu i porządku. Gdy już wszystkie niewiasty były ocalone, nagle krzyknęła jedna z dozorczyn; »Dla Boga, księżniczka została w palącym się pokoju!« Już wschody były W połowie spalone, lecz Siemasza bynajmniej to nie odstraszyło, jak szatan piął się po rozgrzanych zgliszczach, wpada do napełnionego ogniem i dymermpokoju, porywa dziecię z kolebki i szczęśliwie przez okno spuszcza się z niem do ogrodu, właśnie gdy trzask zapadających się wschodów i sufitów okazał, jak nagłem było niebezpieczeństwo i że po chwili byłoby po wszystkiemu i pierworodne dziecię księstwa, pieszczota i szeacieie rodziców, byłoby się sta« Jo pastwąpłomieni*).

W przypadku tym zapomniał Siemasz o pannie Iwanickiej i przypomniał sobie o niej dopiero wtedy, gdy ją ujrzał w tłumie niewiast otaczających księżnę, która uczuciem trwogi wiedziona, przybiegła do ogrodu, a okrywając pieszczotami cudem prawie ocalone i wniczeui nie uszkodzone dziecię swoje, nie przeomniała i o stojącym opodal skromnym wyawcy, wynurzając mu w naj czulszych wyrazach wdzięczność uszczęśliwionej matkio. Zakończenie.

W kilka dni po tern kazała księżna przywołać do swojego budoaru młodego Siemasza i raz jeszcze ee łzami w oczaeh podziękowała mu za wybawienie córki. »Czuję się do wiecznej dla Asana wdzięczności«, rzecze, »i wazelkiemi <<iłami starać się będę udowodnić to. Czy A«an kontent jesteś z pobytu na dworze naszym?" »Ach księżna pani, wielkie dla mnie szczęście.. .« prze bąknąl Siemasz. *) By łato krfęiniak« Elżbiet«, późniejsza Potocka, pitariowa Kor3noa. im rekodajnym*), nie będziesz od nikogo tylko odemnie zależał; czy przystajesz na to?« Znowu pan Matyasz coś o szczęściu przebaknał. »Asana rodzice«, mówiła dalej księżna, »mają podohnoś cząstkę pod Samborem?« *Tak )est jasna pani« »Mówiono mi, że wieś granicząca z gruntami rodziców Asana jest do sprzedania, dałam zlecenie niemu plenipotentowi, by ją kupił na ich imię, bo chce staruszkom, ma;ącym tak zacnego jak Asan syna, tę małą przychylności mo.ei zostawić pamiątkę.« «Zbytek łaski księżnej pani dla nas chudych pachołków. « »Nic więcej, tylko uiszczenie długu W malej cząstce. Skończywszy jeden interes, teraz mam drugi z Asancm. Wczoraj przy tak szła chetnćm poświęceniu się swoiem zgubiłeś list, znalazłam go i oddaję Ąsanu.« Młody Bieniasz zaczerwienił się po same uszy; byłto i''*» do. paII.IIy Iwanickiej. »Nie rumień się zacny młodzieńcze«, rzecze jcłiężna -dobrotliwie, "wiem o wszysIkiero, wiem więcej od ciebie. Tego iistu nie pisała panna Iwanicka, ona nic o nim nie wie, byłto podstęp pod Asanem,-chciano cię na śmieszność wystawić, zgubna w opinii naszej; ale nie powiodło się, a Bóg chciał, by to było sprężyną ocalenia moj ego dziecięcia.« »Któż śmiał nadużyć imieuia »acatśj panienki i uwieść moję łatwowierność!« zawołał śmielszym tonem młodzieniec, bo krew szlachecka, która w nim na myśl obelgi zawrzała, dodała mu odwagi. " · a, co to zrobili, są juz ukarani«, odrzekła księżna. »Byłeś Asan haniebną otoczony intrygą; ale źe się nic podobnego długo u dworu nie ukryje, właśni sprawcy wydali się, mniejszym przebaczono, lecz największy już jest daleko za murami Łańcuta « »Któż taki najłaskawsza pani, jeżli się zapytać wołno?« »Poczciwy człowieku, to nie wiesz nawet, kogoś miał nieprzyjacielem. Byłto Lafleur, kamerdyner mojego męża. Dawno nie lubilarn tego chytrego Francuza, ale cóż, książę fi, a ł słabość do niego. Gdy jednak pokazało \Ci że nadużywając, dobroci księcia, kradł go niehtościwie i jeszcze naigrawał się z jego zautania; mając tego dowody, przekonałam mę4 Usia* 60 od p ra ., n WIC.« U-uicze młodego Siemasza rozpromieniło się radością na *c niespodziewaną wiadomość, *) Ollem 2atrud i1!iy.o rąbdajnego było podawać »Wfj pani v%4 <10 PITM»l, lub ja B pwosuvysad»4,

Postać Stolnikówny znowu czysta, niepokalana, zajaśniała oczom jego, tym milsza, ze wolna już ód czychających spojrzeń spółzalotnika, o»«€*y- -te» obraz twk -d*ieW-na- jego uraysł; źe zapomniawszy .gdzie jest, westchnął głęboko. Uważała to księżna i uśmiechnęła się nieznacznie. Bystry wzrok jej przeniknął myśl młodzieńca, »Słyszałam", rzecze, że Lafleur w«dychał do Iwanickiej.« "Zuchwały Francuz«, zawołał z oburzeniem pan Siemasz, »pozwalał sobie podnieść oczy na szlachetnie urodzoną panienkę, służebnik na obywatelkę, maiącą zaszczyt być na respekcie u waszej książęcej mości.« »Zbyt gorliwie«, przerwała księżna, »przemawiasz Asan za panną Iwanicką. Uwa.am«, dodała z uśmiechem, »źe ci nie jest zupełni* obojętną. « »Wzrosłem i wychowałem się z nią razem jasna pani, ją jedne tylko mam na tym dworze z mych stron rodzinnych, ona przypomina mi oddalonych moich rodziców - ona - « »Dosyć tego, rozumiem Asana i pochwalam jego uczucia. Panna Iwanicka jest godna zająć tak szlachetnie myślącego jak Asan młodzieńca. Jeźłi kiedyś zapragnąłbyś odmiany stanu i domowego szczęścia przy boku ukochanej małżonki; proszę zgłosić si«; do mnie, a ja samą Asana z panną stólnikowną wyswatam. Ale to kiedyś dopiero, teraz jeszcze za młodzi je« steście.« To rzekłszy księżna podała Matyaszowi dobrotliwie rękę do ucałowania, a ten z przepełnionem radością sercem rzucił się do nóg swej nowćj dobrodziejki.

Na zakończenie winienem jeszcze dodać, źe młody Siemasz coraz bardziej od tego czasu postępował w łasce obojga księstwa, a szczególnie samej księżny Marszałkowej, i niebawem wyszedłszy przy jej dworze, jak wielu innych, na ludzi, z rękodajnego postąpił na Marszałka, potem na rządcę, plenipotenta, i 0* źeniwszy się fl panną «tolnikówną Iwanicką, osiadł w końcu przy swych podeszłych rodzicach w dziedzicznej wiosce pod Samborem, jako wdzięczny syn, szczęśliwy małżonek i dobry obywatel. (Z Rozm. Lwów.)

Księgarnia W« Stefańskiego w Poznaniu w Bazarze poleca na ciąg p o s t II .yyyszłe w niej niedawno ŚPIEWY VABOiXE dla Archidyecezyi Gnieźnieńskiej i Pomańskie*) S i e d ź» MJfoijCtlaiti.

di to na zwyczajnym . . . 6 » dito dla szkół. . . . . . .5 »

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Główny Sąd Ziemiański w Bydgo szczy. Dobra szlacheckie Skoki, w powiecie Wągrowieckim położone, przez Dyrekcyą Ziemetwa oszacowane na Tal. 30,723 sgr. 8 fen. 9, mąją być sprzedane drogą koniecznej subhastacyi w terminie na dzień 21. Lipca 1842. r. zrana o godz. litej w sali posiedzeń naszych sądowych wyznaczonym. Taxa, wykaz hypoteczny i warunki sprzedaży przejrzane być mogą w trzecim oddziale Registratury nasze;.

Z pobytu niewiadomi wierzyciele realni: sukcessorowie Mikołaja Radoliriskiego, Wincencya z Swinarskich Szczaniecka i mą; jej Klaudyusz Szczaniecki, i owdowiała z Loewissonów Blum, wzywaj a sie do tego publicznie. A

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Sąd Ziemsko - miejski w Poznaniu.

Nieruchomość tu przy Starym Rynku pod liczb.-) 62. leżąca, do Jadwigi Teressy Jankowskiej, Juliusa i Heleny Franciszki małżonków Gierschbergów, Wojciecha Jana Nepomucena, Grzegorza Bolesława, Leona Macieja i Hipolita Józefa rodzeństwa Jankowskich należąca, oszacowana na 13,974 Tal. 24 sgr. 10J fen. wedle taxy, która wraz z wykazem hypotecznym i warunkami w Registraturze przejrzana być może, będzie dnia 26go Ltpea 1842. przed południem o godzinie litej w miejscu zwykłem posiedzeń sądowych sprzedana. Wszyscy niewiadomi pretendenci realni wzywają się, ażeby się pod uniknieniem prekluzyi zgłosili najpóźniej w terminie oznaczonym. Niewiadomy z pobytu współwłaściciel Wojciech Jan Nepomucen Jankowski, sapoaywa się niniejszem publicznie, Poznań, dnia 28. Października 1841.

Na folwarku JW. Hrabiego Skórzewskiego, D zi ewo ki ucz, są 300 sztuk skopów, które się tuczą, i 30. Maja r. b. o godzinie IOtćj przed południem pluslicitando publicznie przedane będą. Dominium Prochnowo, w powiecie Chodzieiskim, dnia 11. Marca 1842. r. Al Ker t i, y. c

DONIESIENIE.

Brzózki zamówione do sadzenia nie dadzą się dotąd dla jeszcze zmarzłej ziemi w boru wydobywać. Szanowni zamówiciele tychże uwiadomiają się o tćm niniejszem. Dnia 16. Marca 1842.

Dominium Piotrowo przy Głuszynie.

Grube, wysokopienne drzewka morwowe, sztuka po 5 sgr., takież 3 do 4 stóp wysokie, kopa po Talarze, drzewka brzoskwiniowe po 20 sgr., są do przedania w Radojewie pod Poznaniem. A

Z pokupu znacznej ilości w znakomitych okolicach Węgier ostatniego winobrania, otrzymałem pierwszy transport, dotąd częścią w składzie Głównej Komory tu w miejscu zachowany, częścią w sklepach moich złożony. Zalety godne gatunki, do dziś dnia jeszcze mętne, mam honor polecić szanownym nabywcom. Poznań, dnia 16. Marca 1842.

Sypniewski.

Kurs giełdy U erlińskiej« Dni» 14. Marca 1842.

OMigi długu państwa . . .

Pr. ang. obligacje 1830. . .

Obligi premio w bandlu morsko Obligi Kurmarcbii .... Berlińskie obligacje miejskie Elbtygskie dito. . . . .

Gdańskie dito w T. . . . .

Zachodnio - Pr. listy zastawne Listy zast. W. X. Poznańskiego Wschodnio-Pr. listy zast.

Pomorskie dito . . . .

Kur- i Nowomarch. dito Szląskie dito

Akcje Kolei Berlińska - Poczdamskiej dito dito akcje a prioris . Kolei Magdebursko -lipskiej dito dito akcje» prioris . Kolei Berlińsko - Anhaltskićj dito dito akcje a prioris . Kolei Diisseldorf. · Elberfeld.

dito dito akcje a prioris . Kolei uadreiiskiej . . .

dito dito akcje a prioris . Złoto a l marco . . . . . .

Frydryehsdory.

Inne monety złote po 5 tał.

Discooto . . . . . 1

Sta- n a pL kurant pa papie- Igotowinrr runu. '711 4 105 104%4 103 102%- 83 82%4> 102%- 102%104%- 104 h - 48 - f 102%- 102%- 105%3*i - 102% 34; 102V III%fk 103%- 102%102 A 101%5 124%- J23%«4 103%- - 112 Ul 4 102%- - - 107%- 106 %4 103 102%5 - 84%5 101%- 101%5 97%- A* 4 101 13%- 13 - * ----- j -

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1842.03.17 Nr64 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry