GAZ

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1842.09.02 Nr204

Czas czytania: ok. 10 min.

VVi e lki e go

TA

Xicst wa POZNANSKIEGO

Nakładem Dmkami Nadworaej Jłi: Beckera i Spółki. - Redaktor: A. IIanno't2lUM.

A « O 4 .

W Piątek dnia 2. Września.

184fc«

Wiadomości krajowe.

Depesza telegrraflexna.

Diisseldorf, d. 28. Sierpnia. - NN. Pańs t w o dzisiaj po południu o 4. godzinie w pożądanćm zdrowiu na kolei żelaznej tu przybyli. J.K. W. Xiąźę Kard I wyjechał nad Ren.

Wiadomości zagraniczne.

Francya.

z Paryża, dnia 24. Sierpnia. Obecnie uwaga powszechności na Xiccia Nemours li( zwróciła, który dotychczas żył od wielu nie znany a dla tego też i posądzany. D z i e n n i k S p o rów podając dzisiaj obszerne poniesienia o podróży Xiccia tego do Alzacyi, następujące dołączył uwagi; »Podróż Xiccia Nemours jest bardzo bolesne, bo co krok na, trafia on na ślady uroczystości, na przyiccie nieszczęśliwego brata jego przygotowanych; przyjmuje hołdy, przeznaczone dla Następcy tronu;-ale jest to t㣠podróżą ważnych wypadków i pożytecznych nauk; bo Xiążę N e - niour* rozpoczyna odtąd, nowy zawód, który nieszczęście rodziny jego, interes kraju i głos parlamentu na patryotyzm i wiek jego młodo« ciany wkładają. Wotowane l?fze* Izbę Deputowanych praw« vrprawia Xiccia Nemoura

w nowe zupełnie dlań położenie, które jednakże, aczkolwiek cios tak niespodziany mocno go dotknął, ani poświęcenia ani odwagi jego zmniejszyć nie mogło. Zajmował on chętnie drugą rangę, zgodną z skromnością ducha i charakteru jego. Nie myślał on nigdy o tero, aby z Następcą tronu spór wieść o pierwszeństwo, zabezpieczone temuż przez jego rzadkie przymioty, świetność Królewskiej reprezentacyi i piękną nadzieję przyszłości. Wojsko znało Xiecia Nemours; walczył i cierpiał on z żołnierzem. Spełnił wszelkie o» »owigzki o:fficera i powinności Królewicza francuzkiego w całym ich obrębie. Nie chciał tylko nigdy przekraczać granicy, wytkniętej bardzie) jeszcze przez umiarkowanie A ducha jego aniżeli przez rangę i wśród której on życie swoje skromnie pełnieniu owego szlachetnego zawodu poświęcał, w którym gorliwość ukrywać się może, nie przestając być użyteczną i gdzie naj szczęśliwsze dary ducha i serca w godności posłuszeństwa mieścić się mogą. Takie to było położenie Xiccia Nemours, gdy piorun padł na pierwszą stopę tronu królewskiego i jemu tam na czas długi miejsce przeznaczył. > Nie mówimy nic o uczuciach, z kłóremi ten szlachetny następca ś. p. Xiccia Orleanu »mutną łaskę losu przyjął, która rozdzierając «erce jego, rang«, mu podważyła. ją się troski nowego stanowiska, a kraj śledzi · wszelkie kroki jego z wielką i sprawiedliwą uwagą.« Z długiego opisu podróży, umieszczamy tu tylko odpowiedź charakterystyczne, który Xiąźc dał Generałowi jednemu rozmawiającemu z nim o trudnościach powołania jego: »Ani mi przez myśl nie przechodzi, łu dzić się nadzieją, ażebym kiedykolwiek nieszczęśliwego brata mego mógł wyręczyć, który w każdym względzie mnie przewyższał. Ale uczynię, co tylko w mocy moje) będzie, a dobre chęci moje przy tern wspierać mię będą. Każdv ma przymioty sobie właściwe; a będąc tern, cze"m jestem i jak Bóg chciał, żebym był, starać się będę odpowiadać ternu, czego się po mnie spodziewają. Już to wiele, kiedy kto posiada prostotę umysłu i chęć działania dobrze. To się we mnie zawsze znajdzie. « Odjazd rodziny królewskiej do zamku Eu znowu odłożony został a to z powodu słabości Xiecia Chartres, drugiego syna Xiecia Orleań'ekiego. Rozumieją teraz, że podróż ta dopiero po przyjęciu prawa Regencyjnego przez Izbę P a rów nastąpi.

Sprawozdanie o prawie regencyj nera Izbie Pard-w jutro zostanie przedłożone; obrady, które zapewne tylko krótko trwać będą, pozajutro się rozpoceną. Belgia.

z Br 07x e il i, dnia 24. Sierpnia. Króla w podróży do Ardenne o mało nieszczęście nie spotkało. Pistolet, w torbie pojazdu schowany, puścił, kula wyleciała przez górną część poiazdu, ale nikogo nie zraniła. Minister skarbu, przedłożył Izbie Reprezentantów projekt upoważniający rząd do zaciągnienia nowej pożyczki 331 mil., z których 30 mil. są przeznaczone na ukończenie kolei żelaznych, a 2 mil. na gościńce w Luxemburgskiem, a lj miliona na ukończenie magazynu W Antwerpii.

Anglia.Z L o n d y n u, dn. 24. Sierpnia.

Podług ostatnich wiadomości zpowiatów ręko dzielnych bunty robotników prawie całkiem już ustały; nigdzie ostatniemi czasy nie zaszły poruszenia, a po większych miastach fabrycznych robotnicy tameczni do roboty wracają, chociaż w Manchester, w samem ognisku powstania, ciągle narzekają, że tu i owdzie władza jeszcze sobie powagi wyjednać nie urnie i ze Kartyści tam wielkie odbywają zgromadzenia. Jakoż ci zdają się być główneRii podżegaczami buntu i władze miej»kie baczną na ich zabiegi zwracać muszą uwagę.

, 1250

Tuta] w Londynie władza energicznie z nimi postąpiła i odbywaniu zgromadzeń dzielnie zapobiedz umiała. Cztery kompanie ochotników ze Stanów Zjednoczonych przybyły, według ostatnich doniesień, do Texas, gdzie oczekiwano jeszcze wielkiej liczby Indyan, którzy mają być użyci do napadu na MexYK. Dwóch Texyanów powieszono niedawno w Mexy kańskiej prowincyi Leon, jako przekonanych o śpiegostwo. T u r c y a.

-Z Konstantynopola, dnia 10. Sierpnia.

(Gaz. Pow. L.) - Ostatni parostatek z Trebisondu zaspakajające z Persy i przywiózł wiadomości, stosownie do tychże Persowie nad granicą kroków nieprzyjacielskich zaniechali. Anglia i Rossya Szachowi energiczne mieli uczynić przedstawienia i go spowodować, ażeby aż do załatwienia sprawy Persko-tureckićj w drodze układów dyplomatycznych za pośrednictwem obudwuch mocarstw", wojsko swoje od granicy Perskiej cofnął. Podobnie Porta gpóców za wysłanćra do Bagdadu wojskiem wyprawić miała, z rozkazem, aby pochodu swego- nie przyspieszało, ponieważ może ćałkism odwołane zostanie. Wiadomoiei t» potwigrdża ta okoliczność, że na ostatnim parostatku wiciu kupcOW pe»okich tu przybyło. · Wszakże listy z Erzerum przeciwnie opiewają, że woisko Szacha aż do pro. wincyi Wan (w bliskości Erzerumu) wtargnęło. Być może, że to płonną wieścią. Summa, laką się kupcy Perscy na targu tutejszym zadłużyli, około 80 milionów piastów Wynosić ma.

- -- Morning-Chronicle zawiera* następującą ważną depeszę Gubernatora w Suleimaniehu, AbduIUha Beja, do Konsula tureckiego w Tabrisie, nie mającą jednak daty. »D ukontentowaniem odebrałem list Pana, w którym żądasz wyjaśnienia tego, co między mną a Generalnym Gubernatorem Kurdystanu zaszło, jako też okoliczności, które wojnę wywołać mogły. Pragniesz Pan wiedzieć, gdzie starcie się zaszło, jakie było stanowisko obydwóch wojsk, i kto pierwszy bój rozpoczął. Otóż jest wierne doniesienie: "Risa Kuli Chan, Generalny Gubernator ,prowincyi Sindist, wyruszył na czele znacznej armii nad granicę Tschehri Soru, w zamiarze ustanowienia Mahmuda Baszy Gubernatorem w SuIćimaniehu. Zbuntował on mieszkańców kraju przeciw władzom rządowym i zajął miasta Gulgabre i Albidsch, siedliska władz w Tschehri Sorze. Opanował on także KisUdschią, Merre i Abnsial, najważniejsze wsie tej prowincyi, nował. Przy takim napadzie państwa Otto. rnańskiego przez obce wojsko, zmuszony, byłem, chociaż niechętnie, opuścić miasto Suleiruanteh, i udałem się do Tschehri Soru dla bronienia kraju. Za mojera tamże przybyciem wysłałem Hadschi Achmeda Agę i Hadschi Husseina Agę, tych samych, których tu Basza Bagdadzki był wyprawił, do Risy Kuli Chana, dla oznajmienia mu, że napad takowy jest 0czywistem pogwałceniem traktatów; pragnąłem się dowiedzieć, czyli on przez rząd swój był do tego upoważniony. Lecz Bisa Kuli Chan nie zważał na- moje posłannictwo. Wy.

brał się w dalszy pochód, chcąc mię liczbą ewego wojska zastraszyć. U derzył on na jeden punkt miasta, zwany Purdschimin, zdobył go i rozbił namioty swoje. To mnie prze cieź nie zastraszyło; udałem się do Kisildschii, gdziem po trzech dniach przybył, spodziewając się jeszcze ciągle, że Persowie posuwania eie naprzód zaniechają. Ale wieczorem lego «aroego dnia, w którym we wsi stanąłem, wy«łał R.sa Kuh Chan Amanullaha Chana, jednego znakomitego Kurdystańczyka i krewnego Mahmuda Reszyda Beja, aby Mahmuda Baszę Gubernatorem w Suleimaniehu ogłosił.

"Wysłał on także Kubada Beja w 700 do 1000 Judzi, aby się na pobliskich górach na zasadzce usadowili, nieprzyjaciela z tyłu zaczepili i odwrót mu odcięli. Dziś ukazał się Hisa Kuli Chan w SOOO koni f z batalionem regularnej piechoty przed naszą armią, dla walczenia. Bój się rozpoczął, nieprzyjaciel najpierw na tarł, a ja poczytałem za rzecz przyzwoitą odeprzeć go; uczyniłem to i w ciągu kwadransa armia perska poszła w rozsypkę. Walkę tę stoczono na ziemi naszej. Ścigałem nieprzyjaciela kawał, ale na ziemię jego nie wstąpiłem, aby nie ściągnąć na siebie żadnego zarzu. lu z strony Ministeryurn Cesarskiego. Przed rozpoczęciem bitwy rozkazałem moim żołnierzom, aby granicy nieprzyjacielskiej nie przekraczali. j \ o c :Q. spcd. zilem na pobojowisku, postanowiwszy nazajutrz równo z wschodem ełoncai wyruszyć i Suleimanieh z rąk Amanullaha Chana , Mahmuda uwolnić. Ale ci dowódzcy, o moje zbliżaniu się uwiadomieni, złupih bule.mamehi sąsiedzkie wsie. Upro A wadził, także z »oba należące do naczelników pokoleń trzody owiec i kóz, podobnie jak Wiele koni · osłów na drodze z Bany do Sikesu i Suerdsitu. A N ie poczytałem za rzecz stosowną ścigać ich, gdyby mnie to za granicę było zaprowadziło, a ja się n<* naganę wystawić nie chciałem. Nieprzyjaciel złupił cały kraj, przez który przechodził, i zabił kilku mężczyzn i kobiet, stawiających mu opór.

300 rodzin uprowadził do Bany. N amiot* w bule.maniehu zastałem złupione i zburzone. J ruano opisać nieszczęście, zrządzone przez msc Kul, Chana«

Rozmaite wiadomości.

** Rozporządzenie Królewskie z dnia 10.

Grudnia r. z., które jak zaraz na wstępie po'wiedziano, uznając wartość i potrzebę wof. nomysIne, , .przyzwoitej jawności, miało na celu uwolnienie pra.sy od niestosownych iw Najwyższym zamiarze nie leżących ograniczeń-, pomimo tego am odpowiedzieć «ł o w i, ani też nas zadowolnić nie mogło. Wszelka bowiem wolność w pisaniu, która nawet do zazierama w wewnętrzne sprawy państwa ma b.yc. Posuniętą, przy cenzorze jest nfepodo. Bienstwćm, dopóki nie będzie wynaleziony sposób, aby cenzorowie mogli myśl ludzka łokciem lub miarą odmierzać. Sarn rząd uznał tę trudność, nie mógł jednakże sobie inaczej poradzić, jak tylko powierzając cały kierunek prassy wykształceniu i rozsądkowi cenzorów, czyi. inne mi słowy, czyniąc ich nicograniczonemi panami druku. Z tąd wypłynąć" musiało krytyczne dla cenzorów położenie, bo gdy Jud cały wrzeszczy na nich, aby go wypuszczono b o słyszał, ie mu -vit w o , £ o eh £_

dzić i rząd nawet nakazuje, aby byli wofnomyślnymi i me tworziiwemi, za każdy zaś krok uczyniony zagranicę, która istnieje lubo jej nikt dojrzeć nie moie i którą możnaby dopiero według chwilowej potrzeby, po uczynionym nawet kroku zakreślić, sarn cenzor tylko odpowiada. Rząd więc, który miał na celu zaprowadzenie większej jednostajności w wykonaniu cenzury, zamiast tego większe tylko sprawił zamieszanie, gdyż każda proW.ncya jakby osobne państwo, rządzi się cał« kiem róAnemi przepisami, te zaś wypłynęły z mniej więcej liberalnego lub trwożliwego sposobu myślenia cenzorów. Te uderzającą różnicę widzimy n. p. między pismami wychodzącemi w Kolonii łub Królewcu, a Berlinie nie jeden redaktor sądzi, iż w tencżas dopiero może artykuł z gazety zagranicznej w swćm piśmie umieścić, skoro go wlinnej gazecie pruskiej przedrukowany znalazł. Dostrzegł rząd to wielkie zamieszanie, które sarn sprawił, i gotuje podobno nowe prawo cenzuralne. - Lecz na cóż się zdadzą te wszystkie te półśrodki? - Powtarzamy raz jeszcze, iż wszelka wolność druku z cenzurą jest niepodobieństwem. bzegoz krępować i zamykać całą ludność, ażeby kilku praezto przeszkodzić w dokonaniu ich zbrodni? fcząd powinien po a ustanowić prawo, aby ukarać tych, którzy swćj wolności ze szkodą drugich nadużyli. Czyż wszystkie rośliny i kwiaty, które milą się do nas swą wonią i barwą i tysiączne dla nas wydają leki, dla tego wycinać iwynisz» czać mamy, ze kilka z nich mieszczą w sobie truciznę? - Rząd, który chce iść z postępem czasu, powinien pozwolić wszystko drukować, a odpowiedzialny redaktor pisma, powinien być obowiązany, na wezwanie Sądu, wymieniać nazwisko tego, który woluości tej nadużył. Wszakże słowa człowieka nie ogranicza cenzura, a jednakże na niem panuje prawo. Wszakże przez naukę pisania tyle już fałszywych zasad było rozprzestrzenionych i wszystko złe umysłowe z niej wypłynięto, a przecież czembyśmy byli, gd) byśmy pisaii aż dotąd nie umieli? - Wszakże każdy przedmiot dąży do swćj doskonałości, gdy jest przez wiele zdań przetrząsany, gdy więcej osób nad nim obraduje, nauka zaś pisania i bezwarunkowe objawianie swej myśli, jest to rozmowa i obrada łudzi, na całćj kuli ziemskiej. Przez wolność druku nie będziemy jeszcze wprawdzie Prusakami, ani tćż Polski nie odzyskamy, ale wszyscy staniemy się ludźmi. Były od wieków pewne nienawiści pomiędzy narodami i może jeszcze długo po* jrwają, ale człowiek Z człowiekiem aawszc i wszędzie mile się powita i ze sobą pomówi, a dla każdego rządu zaszczytnie) jest, bydź naczelnikiem dwódziestu ludzi, niżeli panu« wać nad tysiącem bydląt. A przecież jest wiele łudzi, którzy są nieawalczonymi nieprzyjaciółmi wolności druku, widzą w nićj tylko potwór, który jak dzikie zwierzę, rzuca się na bezbronnych, kąsa ich i rozdziera, lecz ci nierozumieją po większej części przedmiotu, o którym swe zdanie objawiają, tym więc darujemy. Lecz są inni, których życie jest zapewne pasmem zbrodni, złe przewyższa dobre, ci więc wolności druku wypowiedzieli wieczną walkę, bo w niej dobry ćzy zły postępek świeci światłością słońca, jest to rynek publiczny, do którego ka« źdemu wnijść wolno i przypatrywać się zbliska innym przechodzącym. A oni złorzeczą chwili, kiedy wschodzące słońce ma rozproszić ciemności nocne i unikają ludzi, aby z nich nie mieli świadków swych niecnych poatępków." Już przezto samo więc okazuje się, iz natura wolności druku musi być dobrą, gdzyż jej lękają się źli i podstępni. A więc i tę nastręcza nam korzyść, iż przez swój postrach nie jedno złe w swym zarodzie tamuje, występek zaś już dokonany, natychmiast na wzgardę wszystkich wykrywa, a sama przyodpowiedzialności wydawcy, dosyć jesl zw?a> zaną, aby komu lekkomyślnie szkodzić mogła. Wyraz Rokoko. - Jeden z korespondentów drezdeńskiego pisma Morgenblatt utrzymuje, że wyraz Rokoko wzjęty jest z nazwy papugi, należącćj do jedne) bardzo majętnej nadwornej damy w Paryżu! Twierdzenie to jest bezzasadne. Wyraz Rokoko jest wynalazkiem pewnego od publiczności ulubionego franćuzkiego komika. Jestto wyraz, który powstał podobnie jak lary jary terefere 11. p., bez wszelkiego pierwiastku, i który wziętość swą winien tylko swemu dziwnemu brzmieniu i potrzebie posiadania nowego wyrazu na oznaczenie nowego wyobrażenia. Nazwisko komika, od którego pochodzi narwą Rokoko, tirzytoczone jest nawet w słowniku akademii lrancuzkićj. Aktor ten był na scenie, i miał oznaczyć przymioty pewne) damy, która na pół nowoczesną, a na pół starożytną powierzchowność miała. Być może, iż zapomniał prawdziwe słowo, którćm autor sztuki tę rzecz wymienił, albo też umyślnie extemporował: »Ona jest i siak i tak - jakże mam powiedzieć? -' Ona jest - Rokoko« - a Paryż pochwyciwszy ten wyraz, przyswoił go sobie imieniem wszystkich języków europejskich.

Drukowano i do nabycia u W. Stefan» skiego w Bazarze: Lettre sur le Celibat ileś »refre s.

Adressee a Mr. Mikorski par Eugene Breza.

Prix: 2 silbr. et demi.

Knacznytransport najlepszego świeżego sera Szwaycars f e i e g O otrzymałem i przedaje funt po B Mgr. Mł. JL. H?zaeiJez 9 przy Wodnej ulicy w domu szkolnym imienia Ludwiki pod No. 30.

C e n y t a r g o w e Dnia 31. Sierpnia . ., . 1842. r.

w lllleSCle POZNANIU. od do

Tli. sm. fen Tal. »Ę:r. fan»

Pszenicy szefei .

Zyta dl.

Jęczmienia dt.. .

Owsa . dt.

Tatarki dt.

Grochu . dt.

Ziemiaków d t .

Siana cetnar Słomy kopa .

Masła garniec .

2. - l 2J 5 - l 6 25 3 - 26 18 6 - 19 5 - l 6 5 - l 6 22 - - 22 l - l fi 8 2 6 - ł - 2, 2 6

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1842.09.02 Nr204 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry