GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1843.04.12 Nr87
Czas czytania: ok. 19 min.VVielkiego
Xicstwa
SKIEGO.
Nakładem Drukami Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannawski.
$?W Srodę dnia 12. Kwietnia.
1843.
Wiadomości kraj owe.
o jawno śc i o b r a dow ania. Z różnych stron wyszły petycye o większą jawność obrad Sejmowych. Czyli już teraz będą wysłuchane, to rzecz niepewna, kiedy i to nawet jeszcze po myśli nie jest rozstrzygnięte, ze obrady władz miejskich jawnie odbywać się mają. Wszakże co do kwestyi ostatniej, pomyślnego rozwiązania spodziewać się należy, gdyż nie wiedzieć, coby się temu sprzeciwiać mogło. - Całe nasze polityczne urządzenie dopiero się rozwija, ale Król oświadczył, że rozwój ten ma nastąpić; o postępie przeto wątpić nie można. Urządzenie owo nie ma polegać na instytucyi powszechnej, narodowej, ale wyrobić się ma raczej z danego żywiołu instytucyi prowincyonaluej. Ponieważ instytucya prowincyonałna nie uznaje ograniczenia władzy najwyższej, przeto, jeźli celu swego chybiać nie ma, niższym sferom większą przyznać musi wolność. ISie wdając się w zarząd szczegółowy, zatrzy.
mać sobie tylko winna kierowanie sprawami ogólnemi, podniecając opinią publiczną, ale nie dając się przez nię opanować. Monarchia absolutna w naszych czasach tylko massami tego dostąpić może, czego naród wolny małemi materyalnemi dokazuje siłami. Duch wynagradza i przeważa liczbę. Kiedy więc państwo potęgę swoje podnieść chce, dokazać tego może tylko za pomocą wolnych instytucyi. - Król nasz zdąża do tego celu na drodze instytucyi prowincyonalnych, i ma za prawdę do tego żywioł niemiecki, którego wykształcenie pięknym jest zawodem. I lepiej też jest pozwolić narodowi na własnej postępować drodze, aniżeli mu obce narzucać formy. Ale żywioł ten rozwinąć się dopiero musi, i to jest wolą wyraźnie wyrzeczoną. W olność sama nie ma takiej wartości, co interes, jaki ona obudza. Nigdy zaś w tajności interessu mieć nie można, gdyby nawet było przekonanie, że tajność ta zaręcza wszelkie wolności i prawa. - Azatem choćby i najlepsze prawo obiórcze nieodzowną czyni jawność czynności. Im odrębniejsze są najwyższe władze rządowe, tym jawniejsze być muszą podrzędne, aby udział domagający się zaspokojenia znaleść je mógł. Im mniejsze są attrybuty przyznane reprezentantom ludu, tym potrzebniejszą jest jawność ich posiedzeń i czynności. W Izbach mających najwyższą władzę i głos stanowczy przypuścić mimo to jest żywym, uwaga wytężona na dccyzyą stanowiącą pewny rezultat. W naszych przeciwnie zgromadzeniach, gdzie tylko idzie o wykształcenie narodu na drodze wolnego rozwoju i o zdanie opinii względem pewnych przedmiotów, nieodzowną jest jawność czynności, jeźli publiczność trwały w nich objawić ma inieres, ponieważ nie tak skutek obrad, jak raczej tryb tychże, do ukształcenia ludu przyczyniać się ma. Jeźli władzy najwyższej wolne ręce zostawić należy, to tym uieodzowniejszą staje się rzeczą trzy instylucye z wszelkich uwolnić więzów: sądownictwo, władze miejskie i instytucyą prowmcyonalną. - Wolność czynności pospolitych zgadza się z rządem najabsolutniejszym, jest ona najpierwszym tam warunkiem, gdzie Monarchia ludowi większy chce dać udział w zarządzie, gdzie oświadcza, że się opierać chce na wyrobionej opinii publicznej. J ak mało zaś najwolniejsza nawet magistratura miejska bez jawnych czynności na obywatelstwo wpływać może, dostastecznie nauczyło doświadczenie. Przez to, że niedostatek jawności udział w wyborach, jako tez w czynnościach paraliżuje, nawet niweczy, nie tylko się chybia cel politycznego ukształcenia, ale nadto pozbawia się rządu użytecznej kontrolli opiuii publicznej i wywołuje stan, który gorszym się stać może, od lego, w którym rząd miejski od wyższego zależnym jest rządu. Ten sam stosunek przypada do prowincyi i ich reprczenlacyi. Udział w wyborach, choćby najrozleglejszy, nie wystarcza do ustalenia potrzebnego udziału. Sam Król najpierwćj tego dostrzegł, i stąd to ogłaszaniu obrad sejmowych rozleglejsze zakreślił granice. Wszakże przekonanie, że stan rzeczy dawny wystarczać nie mógł, wywołać musi to drugie za sobą, że i postęp obecny jeszcze niedostateczny ; owszem, przekonanie to już jest powszechne, ale związane opinią, że niezwyczajny stan zupełnej jawności na raz jest niepodobnym, że się raczej zwolna wyrobić, z wyrzeczonej potrzeby wyniknąć musi. Skoro tylko potrzeba ta powszechnie się objawi, nastąpi i jej zaspokojenie. Zarzuty czynione jawnym czynnościom nie mogą iść w porównanie z zyskiem z stąd wypływającym, bo oparte są tylko na tern, że jawność czynności podsycać będzie
proznosc. J ak lichą jest ta szkoda w porównaniu z przyspieszonem życiem politycznem, z podwyższonym udziałem obywateli w rządzie, azatem też z wzmocnionym palryotyzmem, rzeczą jest jasną. Boć to właśnie największą jest zalelą wolnych instytucyi, że każdy pojmuje, jaką wdzięczność winien jest Królowi i ojczyźnie za przypuszczenie go do udziału w sprawach publicznych, za powierzenie mu wywołanych przez opinią publiczną instytucyi, za przysposobienie obywatela do poświęcenia się za ojczyznę. Powtarzamy, że decyzya reprezentacyi w ogóle uie jest tak ważną, jak tryb samych czynności. J eźli więc naród petycye wnosi o lepsze wglądanie w czynności, dowodzi tylko, że się stara godnym pokazać pięknego przyrzeczenia królewskiego i pojmuje, w jaki sposób teraźniejszą instytucyą prowincjonalną wykształcić można. (Gaz. niem. Poz.)
Wiadomości zagraniczne.
F r a n c y a.
Z P a ryż a, dnia 29. Marca.
Właśnie dochodzi mnie wiadomość, ze i przebywający tu od niejakiego czasu młody Xiążę rossyjski Gołowin, odebrał rozkaz cesarski, aby natychmiast do Petersburga powrócił. Xiążę len zamyślał wydać tu dzieło politycznoekonomicznej treści, w którem szczególnie pytanie o poddaństwie w Rossyi obszernie chciał rozbierać. Zdaje się, że arystokracya Rossyjska od czynionego jej zewsząd zarzutn, jakoby się emancypacyi włościan opierała, uwolnić i wszelką w lej mierze winę na tych zwalać chce, którzy jej ręce związali. (Zdaniem nasze'm, trudnoby było podobny wyprowadzić dowód, bo poddani w dobrach cesarskich już od dawna wolnemi są chłopami.) Xiążę Gołowin, pod względem sposobu myślenia i zasad zupełnie do Xiecia Dołgorukiego podobien, zreszlą juź oświadczył i świadectwem łekarskiem udowodnił, że jego stan zdrowia w podróż do Petersburga udać się mu nie pozwala. Sprawa rossyjskiego Xiecia Dołgorukiego wielkie tu sprawiła wrażenie. Dzieło, które nań niełaskę cesarską ściągnęło, drukowane tu zostało za przyzwoleniem wielu z pomiędzy najznakomitszej szlachty rossyjskiej, która mu nawet wiadomości dostarczała. Nafi Efendi, wcale nie zna etykiety dworskiej.
I tak na picrwszein wstcpne'm posłuchaniu, w przemowie do Króla, nazwał Sułtana: Panem świata, wspaniałeni słońcem, którego dobroczynne promienie rozszerzają się na wszystkie narody; Króla zaś Filipa mianował tylko po prostu: Padiszachem Francuzów. KroIowej powiedział między innerni, ze jej ubiór jest bardzo bogaty i gustowny, a Xieciu Nemours, że jest ładnym młodzieńcem; słowem rozmawiał z członkami rodziny Królewskiej, jak z równe mi sobie. Utworzył się w Paryżu nowy oryentalny komitet, który, dodać należy, nie ma nic wspólnego z komitetem Dra Barracbin (byłego den tysty w Konstantynopolu). Nowy komifet urządzony jest na wzór Atbenian Society w r. 1804. przez teraźniejszego Ministra spraw zagranicznych, Lorda Aberdeen, w Londynie urządzonego. Nikt nie może być na członka jego przyjęty, kto przynajmniej jednej podróży nie odbył na Wschodzie. - Dążnością tego związku jest wpływać na zachowanie całości Porty, jak na conditio sine qua non politycznej równowagi i powszechnego pokoju świata. W tym celu komitet oryentalny wydawać będzie pismo czasowe, w ktore'm prawdziwe stanowisko Porty, reformy, jakie w interessie swej samoistności przedsięwziąć powinna, zachodzące zdarzenia*na Wschodzie i t. p., mają być roztrząsane i statystyczne mi datami objaśniane. Związek ten liczy między swemi członkami kilku Parów i Deputowanych i ma Prezesem p. Denis, Deputowanego z Tulonu, który przyjął zarazem dyrekcyą wychodzić mającego Re v u e O r i e n t a l. Z dnia 30. Marca.
Podług nadeszłej od Hrabi St. Aulaire z Londynu depeszy miał gabinet an'gielski oświadczyć, że przeciw zajęciu wysp Markezyjskich i Otahejti nic nie ma do nadmienienia. Ta dosyć niespodziana gotowość zdaje się zostawać w związku z usilne'm życzeniem gabinetu angielskiego, aby traktat handlowy z Francyą jak najpredze'j przyszedł do skutku. Anglii nigdy nie zbywa na grzeczności, gdzie idzie o 0sięgnięcie korzyści handlowych. - Urzędo*wnie zapowiedziane przybycie rossyjskiego Ministra, Hrabi Benkendorfa, znaczne tu zrobiło wrażenie. Hrabia Benkendorf jest bliskim krewnym Xiezuy Lieven, podobnie jak jest spowinowacony z Posłem austryackim przez ożenienie się młodego Hrabi Appony z Hrabiaoką Benkendorf. Dzienniki legitymistyczue, ciągle jeszcze nadzieję swoje na północ zwracające, przypisują tej podróży zamiary zgodne z ich duchem; inne sądzą, że Hrabia Benkendorf, ulubieniec Cesarza, ma sobie szczegółowe posłannictwo powierzone co do spraw hiszpańskich i serbskich, ale wszystko to czyste domysły, które dopie'ro przyszłość wyjaśni. Królestwo Belgijczyków spodziewane tu w połowie Kwietnia, i tuszą sobie, że pobyt ich przywiedzie do skutku projekt francuzko-belgijskiej unii. Z drugiej strony przybył Poseł angielski przy Związku niemieckim do Bruxelli, aby się z tamecznym Posłem, Sir G. Hamiltonem Sejmurem względem stanowiska Belgii do niemieckiego celnego związku porozumieć. - Od niejakiego czasu obostrzono czujność w Tuileryach jeszcze bardziej i straże w nocy chodzą z nabitemi karabinami. Po dziedzińcach i ogrodach obchodzą czaty co pół godziny, a po kurytarzach co godzina. Z dnia 1. Kwietnia.
Opinia publiczna w Anglii przez zajęcie wysp towarzyskich przez Francuzów coraz bardziej się oburza; Francuzi zapewne nie raz cierpkie zarzuty z powodu tego słyszeć będą musieli. Zapalczywy artykuł w Stan darcie powtarzają gazety tutejsze, usiłując go odpierać i nicować - ale napróżno; w te'm tylko słuszność mają po sobie, że Anglikom właśnie ich przykłady przy rozszerzaniu posiadłości kolonialnych na pamięć przywodzą. Zresztą tę sprawiedliwość prassie tutejszej oddać musim, że przy dyskussyach podobnych zdania swego nie tai, lecz zawsze z te'm się popisuje przekonaniem, że każdy naród przez ujarzmienie przez Francuzów lylko zyskać może; utrata samoistności narodowej' , w śród wszelkich okoliczności najokropniejsze nieszczęście, staje się istne'm dobrodziejstwe'm, skoro cywilizacya wyższa francuzka dawne zwyczaje i obyczaje ruguje i wszelkie ustawy przeszłości wytępia, [Pytaniem, czy tylko sami Francuzi takie o sobie mąją porozumienie ?] Z dnia 3. Kwietnia.
W Tuileryach zajmują się obecnie tylko za Fontainebleau na miejsce ślubu, ijuz tam wszelkie czynią przygotowania. Królestwo Belgijczyków, Xiążęta Nemurski, Aumale (spodziewany dnia 20. Kwietnia z Algieru) i Montpensier i Królowa Krystyna, znajdować się będą na tym ślubie; zaproszono także nań całe Ciało dyplomatyczne, Parów i Deputowanych i wiele znakomitych osób. Z rodziny królewskiej niedostawać tylko będzie Xiecia J oinville, bawiącego obecnie w Rio-Janeiro, Xieznej Orleańskiej, która jeszcze w Komnatach swoich samotne pędzi życie. Bogata wyprawa Xiezniczki, do której zbytek i przemysł paryski swych skarbów dostarczyły, publicznie wystawiona będzie. N owożeńcy zamieszkają w St. Cloud, a potem odprawią podróż do Koburga i Wiednia, ztamtąd udadzą się do Florencyi i dopiero za rok powrócą. Ciągle się jeszcze spodziewają, że przy sposobności tego zamęścia ogólna amnestya ogłoszona zostanie. Szczególny proces zajmuje obecnie uwagę publiczną. W czasie nieszczęśliwego przypadku na wersalskiej kolei żelaznej Państwo Pegsselonowie utracili życie. Pobrali się niedawno przedtem i urzędownie zapisali sobie wzajemnie majątek tak, że ten miał się stać własnością strony, która drugą przeżyje. Któreż tu z małżeństwa pierwsze umarło? Do któregoż z nich należał chwilowo cały majątek? Którzy spadkobiercy mają prawo do niego, z strony męża czy z strony żony? Takieto pytauia przedłożono tymczasowo Trybunałowi rozjemczemu, z lekarzy złożonemu. Anglia.
z Londynu, dnia 1. Kwietnia. Na ostatniem repealskiem posiedzeniu w Dublinie zebrano 350 funt, szter. na fundusz stowarzyszenia. - Wkrótce potem odbyło się w T r i m i e wielkie zgromadzenie repealskie, na którem P a n O ' C o n n e 11 przewodniczył, jeden z obecnych wniósł o ułożenie wotum dziękczynnego dla Pana T y l e r a , syna północno - amerykańskiego Prezydenta, który niedawno temu w Washingtonie miał żarliwą mowę przeciw unii między Anglią a Irlandyą, a razem w niej twierdził, że Irlandczykowie na rozlew krwi wzdrygać się nie powinni. O'Connell tymczasem wyraźnie oświadczył, że tego twierdzenia bynajmniej nie podziela, ponieważ
Irlandyą jedynie za pomocą moralnych środków z odrzuceniem wszelkiej fizycznej siły winna dążyć do swego celu i tak go najpewniej osięgnie. On z swej strony wyrzekłby się nawet najbardziej upragnionej zmiany politycznej, gdyby takową choć kroplą krwi ludzkiej okupić wypadało. Jego wofum dziękczynne zatem ma jedynie na celu wynurzenie uznania z strony repealerów udziału ludu amerykańskiego w ich sprawie, który ciągle przez przeselanie składek pieniężnych dla funduszu repealskiego objawiają. Przypuścić także należy, że Prezydent Tyler podziela zasady syna swego; współuczucie zaś ludu i rządu północnoamerykańskiego nie jest dla Irlandyi rzeczą obojętną, chociaż ztamtąd uzbrojonej pomocy nie potrzebuje i nie oczekuje, i że równie nie pragnie wojny między Anglią a Stanami Zjednoczouemi, aby z tego dla własnej sprawy korzystać. Głownem nieszczęściem Irlandyi było dawnie'j, żeinne narody jej uciemiężonego stanu i sposobu myślenia nie znały i na nic nie zważały. Nawet Napoleon nie znał położenia Irlandyi, przedsiębiorąc swoją wyprawę do Egiptu; gdyby wtedy wojsko swoje był do Irlandyi zaprowadził, ta byłaby się w ciągu trzech miesięcy od Anglii oderwała. Teraz zaś Europa i Ameryka znają położenie Irlandyi; tylko Anglia nie chce podobno przyjść do rozpoznania, ale liczne repealowskie zgromadzenia, które powoli we wszystkich irlandzkich hrabstwach odbywać się będą, zmuszą ją do przekonania, że lud irlandzki stale unią zerwać postanowił, jeżeli mu długo i haniebnie wstrzymywanych praw nie przywrócą. Na przedsięwziętem w Rochestrze przed tamecznym Majorem śledztwie z powodu uwięzionego tamże Ellisa, zeznało kilku żołnierzy jednozgodnie, że tenże w szynkowni, gdzie za zdrowie Królowej pito, wyraźnie oświadczył, iż przy pierwszej sposobności Królową zastrzeli, bo ona jest tylko oszustką i w ogóle kobieta nie powinna tronu zajmować. Wypłacają jej znaczne summy, do których nie ma prawa, daje sobą całkiem Peelowi powodować i temu w łeb palnie lub mu głowę toporem rozpłata. Za przyczynę tej pogróżki podawał Ellis, że już od 19 lat służy, a tylko 6 pennów codziennie pobiera. Ze się zaś okazało, iż Ellis wówczas nie był pijany, doniesiono o mes Grahamowi. Tymczasem Ellis w więzienI u siedzi.
Hiszpania.
Z Madrytu, dnia 21. Marca.
W Madrycie rozpoczęły się znowu krwawe walki byków. Co dwa tygodnie dawane jest przedstawienie przy wielkim natłoku publiczności. W przeszłą niedzielę zakończyło się bardzo nieszczęśliwie dla biednych walczących. Były to dzikie, okropnie rogate byki z lasów Gawirii, które z ogromnym rykiem weszły na plac walki: z pięciu, trzy tylko pozostały na placu ranione, - rzadkie zdarzenie, bo zwykle wszystkie polegają. Zaledwie jeden z matodorów stanął naprzeciw pierwszego byka, gdy ten silnym skokiem uderzył na niego, i swojemi rogami tak szkaradne zadał mu rany, ze padł na ziemię i z wielką tylko trudnością zdołano go zakrwawionego przed gorszym jeszcze usunąć losem. Walczący dzirytem (banderillero) został zaraz potem jeszcze niebezpieczniej uderzony w ramię, i także musiano go z placu wynieść. Dzienniki tutejsze nie są obojętnemi na tego rodzaju okrutne widowiska, na których życie ludzkie stawiają za brzęk pieniężny; wszystkie prawie potępiają je bez litości. W Portugalii istnieją jeszcze podobne igrzyska, ale tam są one niekrwawe, gdyż końce rogów byczych opatrzone są gałkami gumielastycznemi, i walczą z niemi tylko psy i błazny. Belgia.
Z Bruxeli, dnia 25. Marca.
Wczoraj oddano ostatnią cześć śmiertelnym szczątkom zmarłego tu Posła hollenderskiego, Pana Falck, odprowadziwszy je w uroczystym orszaku na dworzec kolei żelaznej. Ministrowie i ciało dyplomatyczne zebrało się w pałacu zmarłego, zkąd po odprawieniu nabożeństwa ruszył orszak pogrzebowy, poprzedzony batalionem korpusu wyborczego z muzyką pułkową. Końce całunu trzymali: Minister spraw zagr», oraz Posłowie angielski, pruski i austfyacki. Na dworcu kolejowym urządzony był oddzielny tabor, dla przewiezienia ciała do Antwerpii, zkąd na jachcie hollenderskim odpłynąć ma do Hollandyi.
W ł O C b y.
Z N e a p o l u, dnia 12. Marca.
Od czasu, jak tylko pamięć ludzka zasięgnąć I
może, nie przypominają tu sobie tak złej zimy jak tego roku, nawet od Sierpuia, oprócz w Grudniu, mamy ciągle złe, dżdżyste powietrze. - Od trzech tygodni pada deszcz bez ustanku; przez ten cały czas słońce ani na chwilę się nie pokazało. Z powodu niesłychanej wilgoci zaczynają się bardzo lękać o zasiewy polne i w ogólności o całe przyszłe żniwa. Podobnie ma się rzecz w Sycylii, gdzie nawet miejscami kommuuikacya została przerwaną. Z Rzymu od kilkunastu dni nie mamy wcale żadnych listów; nawet kuryer austryacki nie przybył wcale. Temperatura przy panującym Sirocco i wiatrze południowym jest dosyć łagodna; termometr pokazuje 8 - 10 stopni nad zerem; pomimo to, Wezuwiusz i okoliczne góry pokryte są ogromnemi masami śniegu. Z Rzymu, dnia 19. Marca.
Wczoraj umarł tu na apoplexya, bawiący od niejakiego czasu dla poratowania zdrowia Xiążę Manchester, w bardzo podeszłym wieku.
Chociaż w Rzymie nie zbywa na fundacyach dobroczynności narodowo-polskich z czasów potęgi i samoistności Królestwa Polskiego - przypominamy tu tylko znaczne własności kościoła S. S t a n i s l a o -użytkowanie wszelako tychże już od lat wielu dla nikogo nie było z korzyścią, jak tylko dla rządu Rossyjskiego. Wielu po ostatniej rewolucyi tu na wygnaniu żyjących i po większej części zawodowi duchownemu poświęcających się Polaków, jeżeli nie mieli majątku własnego, z funduszów prywatnych utrzymywani być musieli. Wiele w tym względzie czynił ks. Arcybiskup Paryski. Jego to nalegającym prośbom zawdzięczają obecnie owi wygnańcy, że Król Francuzów pomieszkanie i lokal do nauki w gmachach przybocznych starego narodowego Burgundzkiego kościoła S t. Clodio dla nich przeznaczył.
Z dnia 26. Marca.
(Gaz. pow.) - Podług nagle zmienionego planu podróży, już onegdaj Xstwo Leuchtenberscy byli wraz z swym orszakiem na pożegnaniu w Watykanie, gdzie Papież na ten cel dawał uroczyste posłuchanie. Następnie opuścili J. C. W. dziś rano Rzym i udali się do Florencyi; Xieina jechała w prost w towarzystwie Posła rossyjskiego, Xiecia Potemkina, i tegoż małżonki, a Xiążę zboczył nieco, dla zwiedzenia dóbr swoich pod Ankoną.
(Z Tgg. Petersb.) Krytyka historyczna.
(Ciąg dalszY) Przerwa niemal trzyletnia, która w te'm miejscu w listach królewskich zachodzi, nie pozwala wiedzieć, jakie były prawdziwe skłonności Księżniczki Halszki, która jak wiadomo z Górnickiego *) wyjechała nakoniec ze Lwowa z mężem Łukaszem z Gorki, którego mimo woli matki Król podstępem z nią złączył. Beata z taką zaciętością broniąca córce małżeństwa, dla siebie była mniej surową, bo w kilka lat pote'm wyszła za mąż za człowieka nierównie od siebie młodszego Olbrachta Łaskiego wojewodę sieradzkiego, i już w r. 1570. nieiyła, kiedy Łaski hartował Hlusk i dalsze dobra przez żonę sobie zapisane**). We dwa wieki później, mnich bazyljański Stebelski, zwiedzając zwaliska Osfrogskie dowiedział się z miejscowego podania: że xiezniczka Halszka po zgonie męża wpadła w obłąkanie i w domu stryja nieszczęśliwie życie skończyła, a jej matka znienawidzona przez powtórnego męża w więzieniu pokutowała za swoją płochość. Ciąg III. - Jan Tarnowski, hetman w. koronny, kasztelan krakowski, uchodzi podług zgodnego podania dziejopisów naszych za najprzywiązańszego z senatorów swojego czasu do Zygmunta Augusta, bo lubo Górnicki pod r. 1554. , z powodu starostwa kraszewskiego danego kanclerzowi Ocieskiemu, przytacza mowę hetmana i odpowiedź kanclerza, oraz dokłada, ze go to b o l a ł o, iż pominionym został * * * ), wszakże zdaje się iż dla tego tylko te mowy powtórzył, że Ocieskiemu udało się zwycięsko upokorzyć rodową dumę Tarnowskiego, który równością szlachecką pomiatał; o tern wszakże aby królowi był nieżyczliwym najmniejszej nigdzie wzmianki nieznalazłem. Z ogłoszonych dopiero listów odkrywa się, że go król od dawna w rzędzie osobistych i zawziętych swoich nieprzyjaciół liczył, a to do tego stopnia, że medał się nawet uprosić Radziwiłłowi aby wesele syna Tarnowskiego z Zofią Odrowążanką obecnością swoją zaszczycił;
*) D jiojp w Koronie str. 150 do 158.
**) Metryka W. Ks. Lit. T. XLIX, str 75 rerso ***) Dzieje w Korom@ sto. 115 do 120.
»Na wesele ku uczciwości domu pana krakowskiego, chociaż swemi obyczajami wielu przeciw nam do zuchwalstwa prowadzi, nieodmawialibyśmy do Tarnowa sami jechać, jedno iż podczas sejmu odjeżdżali, mieli się bez nas senatorowie do rady schadzać, ale tego nieuczynili za sprawą pana Krakowskiego, choć inni chcieli, on sam niechciał bez nas w senacie bywać« (str. 37). Odwdzięczył to wkrótce Tarnowski królowi, tak dalece, że Zygmunt August uprzedzając burzę, poruczał Radziwiłłowi odwodzić hetmana od znajdowania się n a sejmie, bo był ostrzeżonym przez Jakuba Uchańskiego biskupa chełmskiego później prymasa, iż Tarnowski przed nim się zwierzył: »że na sejmie będąc, nie miał nic dobrego czynić, a gdyć ten, dodaje król w liście swoim, który jest z nim najściślej, to o nim rozumie, rzecz pewna że w panu Krakowskim jadu dosyć« (str. 44) . Jakoż wnet z następnego listu pokazało się, że ostrzeżenie U chańskiego było rzetelne, bo na sejmie krakowskim Hieronim Ossoliński marszałek izby poselskiej wystąpił z mową, którą król p a s z K W ilem nazywa: »Po t woje'm ' odjachaniu, pisze do Radziwiłła, nic się innego nieponowiło, jedno iż nam posłowie, jakimsi libeluszem, który czytał Ossoliński od nich, nałajali. Trzebuchowski ci go posyła, wyrozumiesz że to nie poselski, ani Ossolińskiego wymysł, ale pana Krakowskiego, bo w tern piśmie są upodobane jego sposoby mówienia których używa gdy o nas i o innych swe zwykłe puszcza jady. Daliśmy posłom za to jak przystało, dosyć nie łaskawą odpowiedź, to cięższe i z niełaską od nich przyjmując, że tak nieuczciwą rzeczą godność naszą królewską obrazili« (str. 46)- Pod koniec tegoż samego miesiąca uwiadamia król Radziwiłła, jak Tarnowski przez swoje narzędzia: Uchańskiego, Marcina Zborowskiego i Andrzeja Tęczyńskiego, tudziei przez niektórych posłów, »nie z potrzeby, ale z uporu chciał sejm rozerwać, jednakże z pilne'm staraniem nasze 'm, skąd też i zdrowiaśmy nadtargali, ustawicznie a bardzo długo dosiadując, sejm się dobrze dokonał. Tak się nasze dobrodziejstwa nam płacą! -J ednak uiedokazali na co się tak silnie tylko z uporu, z waśni a nie z rozumu byli uparli« (str. 47, 48). Król tak był rozjątrzony na Tarnowskiego, że mu nawet przypisywał gwałt na Ostrogu do pochodzi, t. j. z lego, który i tu i w Litwie rządzić chce« (str. 64). Radziwiłł będąc szwagrem Tarnowskiego, który miał za sobą Zofią Szydłowiecką siostrę Radziwiłłowej, chciał go Z królem pojednać i donosił, ze tym końcem umyślnie się z sobą zjeżdżali, król oświadczył ze się zachowa przeciw Tarnowskiemu jak będzie przystało, wszakże wątpił aby te jego obietnice jaki owoc przyniosły (str. 75) i dobrze przewidywał, gdyż we dwa tygodnie później uwiadamia Radziwiłła: »że Tarnowski po staremu ua sejmie (lubelskim) odzywał się ze zdaniami tak burzliwemi, tak pełnemi zapędu, jakby chciał aby się sejm natychmiast rozjechał« (str. 75). Później, a zwłaszcza gdy się zanosiło na wojnę (1555.) Tarnowski okazywał wiele uległości królowi, oświadczał się że sam hetmanić będzie; już rotmistrzów spisywał - »nakoniec zaś, jak król pisze, syna nam ku tej potrzebie, przykazał, dla siostrzana swego (Mikołaja Mieleckiego) marszałkowslwo w. kor. wyjednał i tak się z nami bardzo gładce rozjechał wielkie na nas błogosławieństwa zlewając (str. 92).« Niedługo to jednak trwało, bo znowu król żali się na niego: »wszystko się pauu Krakowskiemu niepodoba, prosto z podziwieniem ludzkie m szaleje i nabroi tak wiele błędów, że je trudno będzie kiedy wykorzenić, tak jest jadowity bardzo« (str. 118). Już to ostatnia o nim wzmianka, bo też w kilkanaście miesięcy później (1 561. Maja 16.) zszedł ze świata. Wielkie zasługi które dla kraju położył, każą zapominać o popędliwości na którą się Zygmuot August żali, ale z łych listów dopiero dowiadujemy się, co znaczą wyrazy, chwalcy jego Stanisława Orzechowskiego, że był zębatym senatorem(*). ( Dals ciąg ua$taj>i.)
*) Żywot Tarnowskiego pisany przez Orzechowskiego wydany przez Bohomolca; edycyi lipskiej str. 38.
Teatr polski.
Widokrąg widowni polskiej w ostatnich czasach nieco się zachmurzył. Niejedność artystów ma wielce zly wpływ na ich grę, kiedy w grze takiej najwięcej jednota stanowi i więc towarzystwo artystów dramatycznych gronem przyjaciół, jedną prawie rodziną, być powinno, nie zaś ogniskiem rozdwojenia, zlą więc szkolą dla narodu, któremu dawniej na jedności tylko brakło, a któremu i dotąd na niej jeszcze zbywa. Było zły ten tfplyw widać po przedstawię niektórych widowisk, juz poprzednio lepiej odegrauych, a w których na teraz brak wspólnego życia, brak jednej duszy, uczuć się dawał. Któż lepiej złemu w sztuce drammatycznej zaradzićby zdołał, któż bardziej mógłby być Wstanie towarzystwo do ładu naprowadzać, jeżeli niej eden z nie wielu juz towarzyszów i przyjaciół Bogusławskiego, twórcy teatru narodowego, jeżeli nie Pan Anczyc, ten Nestor, któremu już przez ten wzgląd cześć się należy, który przy tern jeszcze i sam nie ustał być wzorowym artystą. Nieporządki, jakie w scenie i za sceną, pomimo jego szlachetnych usiłowań. się wkradły bolą g o; zdaje się, i e, kiedy dotąd przyjar.ielt.kicb napomnień z nie wielkim skutkiem używał, jeżeli trzeba będzie, ostatecznych środków, jakie mu słuszność i jego prawa podają, wkrótce użyje. Przy wystawie »Bandyty«, kiedy pierwsza pora tak pięknie się zaczęła, ostatnia jej scena, już po spuszczeniu zasłony odbyta, udzielona przez wiarogodne osoby, oburzać tylko widzów mogła. Przecież to z podziwieniem wyznać należy, ie w dalszej grze »B an d Y t Y pomieszania nie było widać, tak ze cale wykonanie tego pięknego drammatu, ułożonego wiernie podług znanej tu dobrze powieści angielskiej o Masaronim, dobrem było można nazwać. Dopełniająca czas komedyo-opera »Antonii Antosia« nie szła tak gładko j ak dawniej. Pan Krzesiński żwawością i trafnością swej gry przedstawę lę krasił; obok którego Pani Pietrzykowska i Pan Fedecki na pochwalne zasługują wspomnienia. Pan, Pietrzykowski, którego talent tak jest widoczny, za nadto się niekiedy na tenże talent spuszcza i nie uczy się ról należycie. »Spazmy modne-, sławna ta koinedya Bogusławskiego, już pewnie blisko 30 lat istnienia licząca, ściągnęła, ile niegrana tu od dawnych czasów, liczną publiczność. Dusza publiczności wpływa zawsze na duszę artystów, i ztąd cala ta komedya przyzwoicie, z życiem odegrana została. Co do utworu tej komedyi, jakkolwiek i teraz jeszcze w ogóle za wzór slnżyćby mogła, uważać należy, iż nie jest bez uchybień. Takiemi jest np. scena ostatnia w pierwszym akcie, między Jurgą a Sluzalskim, gdzie kiedy Zdawnialski i wiele osób fiual dobry stanowią i rzecz przy ich odejściu już zaokrąglona, jeszcze Jurga dowcip już powiedziany, o wypadnieniu z sanek w śnieg, dwa razy powtarza, który dowcip pierwszy raz dobry, drugi i trzeci raz, zwłaszcza po zaokrągleniu rzeczy, juź jest niepotrzebnym. Tak samo się rzecz ma z końcem, gdzie kiedy wszystko juz jest zakończone pięknie, nauką moralną, która głównym i ostatnim celem sztuki jakiejkolwiek drammatycznej być powinna, jeszcze przyczepiona jest scena dyszczyplinowa między Sluzalskim, a j ego zoną, scena któraby raczej w ostatni final odeszlych już osób powinna była być wcielona. Do językowych uchybień należy, że nie powinno się powiedzieć »tyle jwemiadów«, ale »tyle j eremiad«; do treściowych, ie nie powinnoby być »jakżeż ten się nie miał' dać zwieśdź, kiedy ja stary głupiec zwieśdź się dałem!« się dałem. '« I doktorowi nazwa » Mizantropskiego « nie przystała kiedy on tyle »Filantropskim« się okazał. Pod względem gry, usiłowania wszystkich artystów publiczność, jako zasłużyli, oklaskami i wywołaniami pochwalała. Pan Pietrzykowski podobno rolę hrabiego w ostatnim już. dniu w miejsce Pana Nowaczynskiego otrzymał. Na szczególną pochwałę zasługują Panna Stachowicz i Pan Gwozdecki, nie za już dobrą grę, ale za tak znaczny postęp, jaki w sztuee drammatycznej w oczach tutejszej publiczności czynią: przy podobnym j ak dotąd starunku daleko dojśdź mogą. P. Fedecki przez swą trafnie i z pewnym charakterem dowcipną grę już stał się kocbaukiem weselszej publiczności. Ale szczególniej zajął światłą publiczność Pan Anczyc w roli Zdawnialskiego: każdy jego wyraz, każdy jego ruch, okazywał wytrawnego, znakomitego ar- 3C tystę. D la wyrażenia swego żywego zadowolenia nie tylko na samym końcu, ale też jnż po drugiej porze, publiczność Pana Anczyca wywołała, aby go uczcić pelnemi oklaskami. Pau Anczyc rzadko tylko występować może, kiedy, nie tylko na próbach, ale przy każdej przedstawię z pełnćm poświęceniem się pilnuje, aby towarzystwo odpowiadało jak najbardziej przepisom sztuki drammatycznej i życzeniom serc poczciwych! M. B.
Właśnie wyszło i jest do nabycia w księgarni Braci Sserlióu) w Poznaniu: Pielgrzym w Dobromilu, czyli nauki wiejskie; kart. złp. \ \ czyli 7% sgr. W książeczce tej tyle są nauk z zabawą połączeni, że młodzież wiejska z największem zadowoleniem czytać ją będzie. Wielmożna Konsyliarzowa Cywilkowska, córka ś. p. zmarłej Wronieckiej, obywatelki tutejszej, raczyła do kościoła parafii S.M.Magdaleny następujące darować przedmioty: 1) cztery kandelabry do 12 świec, z których dwa przeznaczone na ołtarz Pana Jezusa, a dwa na ołtarz Najświętszej Panny; 2) dwanaście świec jarzących do tychże kandelabrów ; 3) kobierczyk przed ołtarz Najśw. Panny; 4) dwa wazoniki z kwiatami do tegoż ołtarza, i 5) fieranki do tegoż ołtarza.
, Za darowiznę tę Kollegium kościelne parafii S. M. Magdaleny najpowinniejsze i najuprzejmiejsze niniejszem składa podziękowanie. Poznań, dn. 10. Kwietnia 1843.
Ponieważ mi testament mój zaginął, zatem unieważniam go niniejszem dla zapobieżenia nadużyciu % takowego. Maryanna Lewandowska.
Od 1. Maja mieszkać będę przy ulicy Wiihelmowskićj w domu Dra. Ordełina. Krauthofer.
Widząc, iż liczba zegarków, sprzedawanych przez oszustów za pochodzące z naszej rękodzielui, znacznie się zwiększa, że nie tylko nazwiska nasze, ale już i znak wewnętrzny kładą na takowych, podajemy do publicznej wiadomości: iż odtąd przy każdym zegarku u nas zrobionym, znajdywać się będzie jego szczegółowy opis z naszym własnoręcznym podpisem. Okazanie nam takiego świadectwa w razie potrzeby, stanie się dowodem, iż sztuka wychodzi z naszej rękodzielni, lub gdyby było fałszywe, za rękojmią do ścigania oszusta przed sądem. Genewa, dn. 7. Marca 1843.
Patek & Czapek, właściciele rękodzielni zegarmistrzostwa w Genewie.
- XXXXXXXXX;«g t A Niżej podpisany handel, zawia- Ix, xS domia publiczność, iż znaczny zapas IX $t) obić li tylko francuskich, SI x$ nie w komisie, nie w móstrach, ani też xc}:> na czas wypłaty, lecz za gotowy piext> niądz nabył, przez co korzystając z raxf batu takowe taniej sprzedaje. Nadsełka xl ostatnia w naj nowszych deseniach nadex szła dnia 3. Kwietnia r. b. xi Zjednawszy sobie zaufanie przez ścisłe x* wykonanie poleceń zapewnić może, że £5 i nadal na nie sobie zasłużyć potrafi.
Kaźmierz A. Szymański IX w Bazarze x( KXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXXJIXXXXXXXXXXXXXXXX* N a uka tańca.
Wysoką Szlachtę i Szanowną Publiczność mam honor zawiadomić niniejszem, iż zostałem zaszszytnie wezwany do Poznania dla udzielania tamże nauki tańca tak osobom dorosłym, jako też i dzieciom, a to wedle własnej łatwej do pojęcia metody. Końcem tego przyjazd mój do Poznania w dniu 23. Kwietnia nastąpi. C. S en ge r, Królewski Solo tancerz z Berlina.
Pienvszą nadsyłkę p r a w d z i - wych Paryskich kapeluszy dla mężczyzn i czapek, najnowszego kształtu, poleca J. L. Meyer, w rynku Nr. 73.
Znaczny dobór naj nowszych kapeluszy dla mężczyzn, od 25 sw. do 6 tal., poleca handel galanteryjny i broni Alexandra i Swarzenskiego.
Od dnia dzisiejszego dosIać można prawdziwego Bawarskiego piwa, a l sgr. 6 fen. butelkę, na Waliszewie Tamskiej ulicy Nr. 117., ręcząc za dobrą usługę. A, Schneider.
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1843.04.12 Nr87 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.