G-AbETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.01.06 Nr5

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiesro

Xi si"W"ap o ZNANSKIE GO.

Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannouski.

JW&.

W Sobotę dnia 6 Stycznia.

1844.

Wiadomości zagranIczne.

Rossya.

Z Petersburga, d. 25. Grudnia.

W przeszły piątek, 10. b. m. baron d'Andre'» Sprawujący inleresa Króla Jmci Francuzów, baron von Oersledt, aH z ca poselstwa pruskiego, baron Plessen, Sekretarz poselstwa duńskiego, mieli zaszczyt być przedstawionemi J ej Cesarskiej Wysokości Wielkiej Księżnie Maryi Mikołajewnie.

Dnia 5. Grudnia wieczorem około godziny 7. w Petersburgu wybuchnął pożar między barkami z sianem, stojąccmi na Newie, w przystani Rożdeslwieńskoj. bilny wiatr przykładał się do rozszerzenia ogDia, którzy groził pobliskim składom, siana, słomy, owsa drew i magazynom mąki. Połączone jednak usiłowania trzynastu komend ogniowych z tyluż części miasta i tyluż rezerw, zdołały ograniczyć pożar do barek już palących się i uratować od zniszczenia tak dalsze barki z sianem, jako i przylegle budowle. Spaliło się 7 barek i 9 pomniejszych statków, na których było 75,000 pudów siana i słomy. N. Cesarz Jmć za odznaczenie się w tym razie komend ogniowych, raczył rozkazać wydać składającym je żołnierzom po pól rubla srebrem. Za pozwoleniem N. Cesarza Jmci Metropolita Heliopolis i góry Libanu Neofita, przybył

do Rossyi z polecenia Palryarchy antiochijskiego dla zbierania składek na odnowienie w Damaszku kościoła Sw. Mikołaja tndzież na założenie szkół, szpitalu i drukarni ksiąg duchownych. Metropolita Znajduje się w tej chwili w Moskwie. TranSKauKazya.

Z nad brzegów morza czarnego, dn.

9. Grudnia. - W Kaukazie, odkąd góry te opuściłem, bardzo ważne zaszły wypadki. Dopiero dzisiaj jestem w stanie udzielenia Panu następująrych sZczegułów z źródła jak najpewniejszego. S eh a myl, znany przywództa Czerkiesów, wokoło którego na wschodnim Kaukazie wszystkie Rossyanom nieprzyjazne pokolenia gnralr się zgromadziły, w pierwszej połowie Września w 10000 wojska wtargnął w zamieszkałe przez Awarów pasmo gór między obydwoma odnogami rzeki Koisu i obiegł małą twierdzę rossyjska Unzula, mającą trzy kompanie załogi. Udało się Czeczeńcom odciąć twierdzy kommunikacye wody; załoga rossyjska, przetrwawszy dni sześć bez wody, nareszcie poddać się musiała. N a wiadomość o niebezpieczeństwie załogi Unzuli Podpułkownik Wassilicki z jednym batalionem przyspieszonym pochodem na odsiecz wyruszył. Wszakże na ten batalion Schamyl w ogrodach wsi jednej awarskiej, gdzie Rossyanie na norleg stanęli, przeważną siłą napadł go, otoczył i po walecznym oporze w pień wyciął. Kom Plake Piagenau zaraz po pierwszej wieści o wtargnięciu Schamyla swoję główną kwaterę Temis-chantschura z wszystkie'm wojskiem swoje'm opuścił, starając się w największym posiechu rozproszone po rozmaitych obronnych punktach w Awaryi stojące załogi rossyjskie z sobą połączyć i z krajowców milicye utworzyć, aby Schamylowi czoło stawić. Po klęsce batalionu Wassilickiego, przez stratę twierdzy U nzula i innego dla kommunikacyj ważnego punktu, z którego oficer jeden rossyjski z 300 wojska za zbliżeniem się Czeczeńców był ustąpił, ujrzał się Generał Płagenau od swojej główne'j kwatery Temis-chantschura odciętym i zniewolonym do schronienia się z wojskiem całem do twierdzy Chunsak. Tam go obiegł Schamyl, którego wojsko tymczasem do 20000 bitnego żołnierza się pomnożyło i który 12 JRossyanom odebranych dział z sobą prowadził.

Z obawy, żeby ważna, z wojska zupełnie 0golocona twierdza Temis-chantschura nie wpadła w ręce nieprzyjaciół, Generał rossyjski po kiłkakroć rozpaczliwe czynił usiłowania, aby się przebić, ale na próżno. Tymczasem Xiążę Argatinski powstały w dystrykcie Kasi-Kumyków na korzyść Schamyla bunt mieszkańców przytłumił i w 5000 wojska w pomoc twierdzy Chunsak pospieszył. Podczas kiedy na Czeczeńców z tyłu uderzył, Generał Plake uczynił wycieczkę z twierdzy, a tak udało się obudwom generałom rossj'jskim siły swe połączyć. Schamyl ustąpił z Awaryi, przymusił jednak większą część ludności do towarzyszenia mu w góry; wszystkie pola i ogrody Awaryi calkien? zniszczył. Strata Rossyan bardzo znaczna, sami wyznają, że 1600 prostych i 45 oficerów poległo.

Francya.

Z Paryża, dnia 28. Grudnia.

Dziś odbyły się pierwsze posiedzenia Izb parów i deputowanych. Do Izb parów wprowadzony został po raz pierwszy Książę Joiuville, który wczoraj na królewskiem posiedzeniu otworzenia Izb, złożył przysięgę Para; przysIąpiono do oborów sekretarzy, które padły na Parów, Barona Mareuił, Generała Pernetty, Hr. Harcourt i Wicehrabiego Pre'val; potem nowi Parowie składali przysięgę, t. j. P. Teste i Passy, wybrano kommissyą, która Królowi przy nadchodzącym nowym roku powinszowania złożyć ma, uorganizowano b'urą i obrano członków do komitetu próśb i pet ycyl, jako też kommissyą do ułożenia odpowiedzi H3 mowę od tronu. W Jzbie deputowanych urządzono nasamprzód dziewięć biuri których Prezydentami mianowani zostali P P . Tupinier, Fulchiron, Generał Schneider, Clement, Sebasliani, Leydet, Calmon, Hebert i Laffitte; Sekretarzami PP. Daru, Corne, Lesteyrie, Saglio, Paillard Denlici, Thiars, J 0uvencel i Estainelin. Roztrząsano następniepełnomocnictwo wielu nowo obranych deputowanych, a przy odejściu poczty miano właśnie przystępować do obioru Prezydenta. Tegoroczna mowa od tronu wyjątkowo nie zawiodła oczekiwania nie zbyt natężonego jakie sobie o niej robiono. Znajdujemy w niej więcej pojedynczych zajmujących szczegółów, aniżeli sobie obiecywano. Sposób, w jaki Król uczynił wzmiankę o stosunku Francyi do Anglii i do ostatnich zajść w Hiszpanii i Greryi, więcej czyni wrażenia, i większą ma wartość, aniżeli miejsca mowy od tronu ściągające się do interessów zagranicznych zwykle miewają. Wspomnienie przyjaznych stosunków gabinetu tuileryjskiego do gabinetu St. James tein ważniejsze jest, ile że przez wiele lat przy otwarciu I?b francuzkich niG o Anglii nie wspomniano, jak też również rząd angielski w mowach tronowych od roku 1839. najmniejszej nie czynił wzmianki o związku z Francyą. Co się tyczy pytań krajowych, wzmiankowanych w mowie od tronu, bez wątpienia najinteressowniejszy jest punkt zmierzający do zrównania dochodów i wydatków państwa; skeptyczne głowy wszak-» że sądzą, iż to rzeczy jeszcze nader odległe, i powątpiewają mocno, aby to W ciągu nowo nadchodzącego roku do skutku przyprowadzić .. ,. .

się dało. Punkt finansowy mmeJszeJ wagI, O którym sądzono, iż pouiienionym nie będzie, bynajmniej w mowie tronowej dotkniętym nie był. Mówimy tu o projekcie doiacyi Księcia Nemours jako mniemanego regenta Francyi.

Czvli pominienie punktu tego uważać należy jako poniechanie pnego, zdaje się być rzeczą wątpliwą, chociaż sobie dobrze przypominamy, iż wszelkie dawniejsze wnioski ściągające się do dotacyi jednego % członków familii królewskiej, zawsze w przody w mowie od tronu oznajmiane bywały. Dobrze nader przyjęty był punkt mowy Króla, w którym obiecuje wniosek nowego prawa tyczącego się wolności nauczania, Dążnością wniosku tego jak się zdaje ma być to, aby raz na zawsze położyć tamę wszelkim wdzierauiom się duchowieństwa w interessa państwa, szczególniej zaś, by zniweczyć zamiary tegoż duchowieństwa mające Ha celu przywłaszczenie sobie nauczania mlodzieżySpodziewać się należy wkrótce cierpkich zaża tego zawartego w mowie od tronu, one wszakże nic nie wskórają przeciw jednomyślnym poklaskom światłej opinii publicznej. Jak się spodziewać było można, partya konserwatystów obrała i tq rażą P. Sauzet kandydatem prezesostwa w Izbie Deputowanych, i rozumie się samo przez się, iż postanowienie to zrobione zostało w porozumieniu się z Ministeryum, chociaż ono dotąd 11a pozór pewuą neutralność .w względzie tyin zachowywało. Oppozycya odbędzie dziś posiedzenie, by się z strony swej «porozumieć w interessie kandydatury, i niewątpliwą jest rzeczą % iż głosować będzie za P. Dupin, tak jakby glosowała była za P. Sauzet, gdyby większość była się oświadczyła za Panem Dupin. Hiszpania.

Z Madrytu, dn. 20. Grudnia.

Eco deI Coinercio zawiera w wczorajszym numerze artykuł przeciw Królowe'; Maryi Krystynie, który nawet uajzaciętszych nieprzy - jaciół jej zgrozą przejąć musiał. Tern bardzie'j pocieszającćm jest oświadczenie, które Infant Don Franciszek i małżonka jego przez Sekretarza swego uczynili w dzisiejszym H e r a l d o . Dają oni w oświadczeniu tern do zrozumienia, iż nigdy nić wspólnego nie mieli ani z E c o ani też z żadnym innym dzienuikiem, "iż obowiązki swe jako bliscy krewni i wierni poddani Królowej Izabelli II. za nadlo dobrze znają, aby nie mieli Królowej Kryslyny szanować jako ukochanej siostry, jako wdowy po zmarłym Królu Ferdynandzie VII., i jako matki teraźniejszej Królowej, i ze dla tego więc milczeć nie mogą, gdy ona w lak niegodziwy sposób zaczepioną została w dzienniku, który w oczach niektórych osób jeśli nie za organ Infanta samego, za organ w jzakże partyi i familii jego uważanym bywa. Jeżeli (powiada Sekretarz) Ich WW. dotychczas na podobne podania odpowiedzi nie dawali, stało się tylko dla tego, ponieważ nie zdarzyła się stosowna sposobność do objawienia zdania. Teraz jednak niegodziwość sprawy całej nie dozwala lin dłużej milczeć i od. pierają uroczyście wszelkie w doslojne'j osobie Królowej Maiki Im czynione obelgi.« - Infant mądrzej by był postąpił, gbyby już dawniej z podobne'in się odezwał oświadczeniem. Niemcy.

Korrespondent Ha m burski piszez Meklenburga, że szlachta naprzód już była pewna wynagrodzenia za zrzeczenie się wyłącznej obieralności na Deputowanych. Reskrypt rządowy przypisuje szlachcie uietylko wyłączue

używanie i zarząd trzech klasztorów Dobbertina, Malchowa i Ribney, ale uznaje ją nawet za kongregacyą mającą prawo ciągłego uzupełniania się za pomocą dalszego przyjmowania. Przez to poniósł Meklenburg reakcyą. Korporacya szlachty sama się uzupełniająca, która zarazem polityczne wykonywa prawa, może się dostać na stanowisko, które tak dla Księcia jak dla narodu niebezpiecznem będzie. Słychać, że miejscy członkowie sianu rycerskiego podali do Księcia protestacyą przeciw postanowieniom w reskrypcie owym zawartym, ponieważ się takowe z jasną osnową prawa krajowego nie zgadzają. Z Frankfortu n. M., d. 26. Gruduia.

Były rossyjski Professor przy uniwersytecie dorpackim, Pan Madai, znany z zajść jakie miał w Dorpacie i wolnomyślnćj swojej deklaracji ogłoszonej w Gaz Auszburskiej, mianowany został prywatnym Sekretarzem Jej Ces. Wysokości przyszłej Księżnej Nassauskiej, z tytułem Radzcy Nadwornego. Ma to być wybór Jej C. W. Wielkiej Księżnej Heleny Rossyjskiej. Nieporozumienia O-»\e zaszły były z powodu rossyjskiego Ministra kultu, u familii Cesarskiej nie popadł P. Madai, jak się zdaje, w niełaskę. Z dnia 3 O. Grudnia.

J. C. W. W. Książę następca tronu Rossyi, wprzyszłą Środę opuści Darmstad by się udać z powrotem do Petersburga, przed końcem jeduak Lutego znów przybędzie na dwór W. Księcia heskiego.

Włochy.

Z Rzymu d. 12. Gruduia donoszą, ze sławna Angielica Catalani po krótkiej chorobie w willi swej pod Sinigaglią, która jest miejscem jej urodzenia, w 59 roku życia z tym światem się rozstała. Rozpoczęła ona była swoje karyerę w 15 roku w Wenecyi, a w r. 1831. powściągnęła się od życia publicznego.

Małżonekjej, P. Valabregue z Bourgonii umarł już był r. 1828. Z nim miała troje dzieci, które majątek jej, oszacowany na 11 miliona rzymskich Talarów, odziedziczą. Z dnia 23. Grudnia.

Dzisiaj po południu umarł tu (w Rzymie) po krótkiej chorobie Generał rossyjski Paskiewicz, brat Księcia Namieslnika Królestwa Polskiego. Turcya.

Z nad uj ścia S uliny. - W ciągu r. 1843.

nikt ręki nie ściągnął do zaręczonego oczyszczenia ujścia Suliny; przeciwnie, w skutek naszlego piasku, pozostałych w wodzie kotwic i wyrzuconych ciężarów zawijanie i odbijanie okrę żeli dawniej, a przypadki i rozbicia okrętów vr ujściu S u l i n y bywają coraz częstsze. N a dniu 18. Listopada przybił tamże rossyjski statek »St. Dimitri« z rękodzielnemi i osadniczerni towarami zLiverpoolu, <a dla mocnej burzy na próżno usiłując wpłynąć na Dunaj, musiał się cofnąć do ujścia Sgo Grzegorza. W bu»zliwćj i ciemnej nocy uderzył jakiś inny wiatrem pędzony okręt o tenże statek, i oderwał mu sztabę .wmz z częścią pokrycia. N azajutrz rano starał się uszkodzony siatek dostać się znowu do ujścia Suliny; ale ponieważ burza wzdęła była morze do niezmiernej wysokości, wtedy niepodobna było dostać się poza sztabę. Ze zaś okręt znacznie był podziurawiony i już wody nabierał, niepozostawało Kapitanowi nic innego, jak wepchnąć okręt na piasek. Gdy to się stało, stanął statek jak wryty, a morze z taką siłą na niego uderzyło, że w mgnieniu oka porwały się liny, połamały maszly i bałe, a woda napełniła cały pokład. Stało sie to wobec Suliny, a nikt nie śmiał ludziom z śmiercią walczącym na pomoc pospieszyć. Tylko jeden dzielny grecki Kapitan okrętu, któremu Kapitan Matteopulo dawniej wielką wyświadczył był przysługę, wsiadł z trzema odważnymi ludźmi na czol.no, chcąc nieszczęśliwych owych ratować. Ale czółno przewróciło się około sztaby, a czterej owi, lepszego losu godni mężowie zatonęli w wałach morskich. Równocześnie rozbiły wały pokład rozbitego okrętu, a tak wszyscy ludzie, t. j. dwunastu żeglarzy i dwóch podróżnych, zatonęli w morzu. Tylko sześciu, a pomiędzy tymi sam Kapitan byli tak szczęśliwi, że rzuceni wałami na piasek, uchwycili się mocno za trzcinę i tym sposobem ocaleni zostali. W ogóle zginęło w tern rozbiciu okrętu dwunastu ludzi, a do tego okręt z całym ładunkiem. Ujście Suliny pochłonęło od lat 10 znaczne ofiary w ludziach, pieniędzach i towarach, a ludzkość odwraca swe oblicze z żalem od scen tak okropnych. Egipt.

Z Alexandryi, duo 12. Grudnia.

Basza znajduje się wciąż jeszcze w górnym Egipcie; konsulowie wielkich mocarstw są w Kahirze i zamierzają zrobić wycieczkę do górnego Egiptu. Regimenty, które do Alexandryi ściągnięto, wyszły do Rozetty, Daunetty i innych miejsc, z każdego jednak regimentu został się jeden batalion, kióry do robót publicznych użyty być ma. Rząd każe wciąż domy zawalać dla rozszerzania ulic; wszystkie bazary uległy temu losowi, tak, iż wielu kupców w fe] chwili kramów znaleść nie może. Że ludność Alexandryi szybko się wzmaga, tego dowodem jest, iż pomimo licznych nowo wystawionych domów, mieszkania nader są trudne i drogie. Postanowiono nareszcie, aby żołnierzom i podoficerom armii ośmiomiesięczny zaległy żołd wypłacić; ale oficerowie i wszyscy inni urzędnicy, jeźli nie mają tyle zasobów, aby jeszcze dłużej czekać mogli, będą musieli żądania swoje ze stratą 25 i 26 proC. zaprzedać. Rewersy te przyjmuje rząd za sprzedaż pewnych płodów. Panuje tu ciągła niepogoda, i chociaż się zdarzają dni dosyć przyjemne co noc jednak deszcz pada, i dopiero po wschodzie słońca rozpędza chmury wiatr północno-zachodni. Stan zdrowia w mieście na tę porę roku dosyć jest do bry, nie słychać przynajmniej o zjawiskach powietrza.

Rozmaite wiadomości.

Z Poznania. - Pan Samuel Kosowski przyjechał do Poznania i w tych dniach da koncert.

Mały Tadzio. Elementarzyk dla grzecznych chłopczyków przez J u l ij ę W o y - k o w S K ą, z ryciną przedstawiającą błogosławieństwo dzieci przez Chrystusa. *) Szanowna aoforka już zkądinąd w literaturze polskiej zaszczytnie znana, skreśliła w niniejszem dziełku e l e m e n t a r z y k taki, jakiego potrzebę od dawna powszechnie przeczuwano. - Nie jest on wprawdzie czystą nauką czytania metodycznie w tym celu opracowaną, aby się z niej mechanicznych ewolucyi organa głosowe i mowne wyuczyły, lecz też tego szanowna autorka wcale nie zamierzała, jak się to z jej przedmowy okazuje. 'L tego, że szan. autorka szczególnie matkom swej elementarz poleca, wnioskować należy, że dziełko niniejsze nie tyle się kwalifIkuje do użycia publicznego po szkołach elementarnych, ile do domowego kształcenia młodzieży. Jednakowoż nauki obyezajowe i moralne z zachwycającą serdecznością i prostotą skreślone, nadaje mu taką wartość, iżby każde dziecko szkolne obok elementarza szkolnego i ten elementarzyk. domowy posiadać powinno. - Albowiem nie *) Chociaż krytykę, tego Elementarzyka juz w Gazecie naszej dawniej umieściliśmy, ważność wszelako przedmiotu i wyraźne życzenie autorki powoduje nas do zamieszczenia uiniejszej, drugiej recenzyi dziełka lego. (Pmypis. Redakcyi.J cny i zbawienny wpływ na serce i umysł młodzieńczy wywrzeć potrafiło, jak niniejsze. -Najwyższe prawdy ludzkością władające, są w nićin po prostu, i że tak rzeknę po dziecinnemu, a przecież nie oscWe ale z krasą poetyczną z uczucia płynącą, oddane. - Zaleca szanowna autorka małemu Tadziowi miłość Boga, miłość rodziców, rodzeństwa, miłość bliźniego, a w szczególności miłość rzemieślników, służących, chłopków - całego rodzaju ludzkiego. Tobym tylko miał szanownej autorce do zarzucenia, że przepomniała o miłości żydów, tyle jeszcze, a zwłaszcza w naszym kraju wzgardzonych. Zręcznie umiała także szan. autorka wprowadzić małego Tadzia w różne stosunki życia i wskazać mu co dobre a co złe, co przyzwoite a co nieprzyzwoite, co chwalebne a co naganne, co godziwe a co niegodziwe. - Trafnie przedstawiała T a d z i o w i nie tylko wewnętrzną obyczajowość duszy, ale też zewnętrzną obyczajowość i ugrzeczuioność zasadzającą się na ruchu i układzie ciała, zaleca słusznie, aby równie kształcie ciało jak i duszę i gdyby wszyscy rodzice i nauczyciele tak swe dzieci i wychowańców wieku dziecinnego prowadzili, jak szan. autorka małego Tadzia prowadzi, nie kształciliby samej tylko duszy na szkodę ciała, ani też odwrotnie, ale zdołaliby w swych dzieciach lub elewach wywołać piękne harmoniją między temi dwiema połowicami całość człowieka stanowiącemu Układ elementarzyka jest logicznym, ponieważ jest naturalnym. Składa się z pięciu części: pierwsza obejmuje alfabet, liczby arabskie i rzymskie i ćwiczeuia w trzech kolumnach do głoskowania, zgłoskowania i czytania umieszczoue; - część druga obejmuje cały dzień grzecznego Tadzia, n. p. jak mały Tadzio wstaje i ubiera się, jak je śniadanie a potem idzie do nauki, jak idzie z książeczką do mamy, jak idzie pracować do ogródka i t. d.; - część trzecia obejmuje nauki T a d z i a, które same przez się wyborne tak są wybornie napisane, iż do przekonania każdego dziecięcia trafić nie omieszkają; - cześć czwarta składa się z powieści moralnych; - część piąta obejmuje kilka wyborowych bajeczek J a c h o w i c z a i wiersz Karpińskiego o powinuościach obywatela, w skróceniu; - dodaiek zaś zawiera mały kalendarzyk i tablicę mnożenia. Znajduje się więc w niniejszym elemeutarzyku tyle do ukształcenia rozumu ile mały chłopczyk pojąć i objąć zdoła, a daleko większaczęsc zmierza do ukształcenia serca i umysłu, gdyż to ostatnie powinno być podstawą wychowania człowieka. Kończąc na tern naszą recenzyę, polecamy małego Tadzia rodzicom i nauczycielom pieczołowitym o dobro swych dziatek i uczniów, z tern głębokiem przekonaniem, iż jeżeli drobna młodzież za wzór sobie weźmie T a d z i a i jego śladem postępować będzie, kraj nasz samych zacnych obywateli a ludzkość samych czczigodnych ludzi posiadać będzie. Zacną i utalentowaną autorkę zaś usilnie upraszamy, aby mając dobro przyszłego pokolenia, a zatem nadzieję i dobro naszego narodu na względzie, w tym nowym i chlubnym zawodzie piśmiennictwa i nadal pracować zechciała. Piotr Dahlman.

c Z Rozm. Lwów.) ŻOŁNIERZ, KRÓL i ŻEBRAK.

(Dziwne j>rzjgody życia Baroua N euhof.) (Ciąg dalszy.) ŻOŁNIERZ.

Uszedłszy szczęśliwie pogoni Kozaków, napadu wilków lub niedźwiedzi, i ominąwszy topieliska, które mnie lada chwila wraz z koniem pogrążyć mogły, przybywam nareszcie pod mury Pułtawy, którą właśnie w tym dniu Karol XI I. obiegł. Dostawszy się do przednich czat, zapytałem: »Gdzie jest Król?« »W rowach podkopników« , odrzekł Szwed, »tam daje Jego królewska Mość posłuchanie zagranicznym posłom i ambasadorom.« Pod ogniem kartaczowym z twierdzy, który robotnikom w przykopach straszliwie dokuczał, lecę co kouia siły zdołają, a przybywszy na oznaczone miejsce, postrzegam oficera w prostym mundurze z grubego niebieskiego sukna, który z zalożonemi w tył rękami, w butach puszkarskich, przechadzał się spokojnie śród rażącego ognia ziejącego z paszcz działowych; zwracam się ku niemu, i pytam w języku francuzkim: »Gdzie Król?« Oficer nie zważając na moje słowa, ani się obejrzawszy, zaczął się znowu przechadzać. »Któż jesteś mój Panie?« zapytałem go w niemieckim języku tonem obrażonym. »Major sum«, odrzekł spieszno wskazując na swój mundur. »lino maximus es«, odpowiedziałem w tejże chwili, a zeskoczywszy z konia, powitałem nieznajomego niskim ukłonem. Byłto sam Król, poznałem go po jego laciii fraiicuzkiego i zwykle wyrażał się po łacinie. Karol XII. stał teraz przedemną, wpatrzył się ostro we mnie, po jego twarzy przemknął się uśmiech lekki. Gdy postrzegł list Generała w moim ręku, wziął go żywo, oderwał pieczęć i czytał spokojnie ani brwi nie zmarszczywszy chociaż wiadomość nie była pomyślna i oznajmiała utratę wszystkich zasobów żywności, których z dnia na dzień tęskno oczekiwał, by wycieńczone pracami wojsko z głodu nie zginęło. Z całą spokojnością umysłu, schował depeszę do kieszeni rzekłszy obojętnie: «Dobrze.« Chciałem mu wręczyć moje listy polecające.

»To nie potrzebne. L6wenhaupt pisze mi, że się biłeś jak na prawdziwego Szweda przystało... ja niczego więcej nie praguę; mianuję Waćpana porucznikiem w pułku wirlemberskich dragonów; udaj się do mego ministra G6rtz, uioch ci wygotuje patent; wieczorem podpiszę, a jutro będziesz z moimi grenadyerami czynnym gdy szturm do miasta przypuścimy.« To rzekłszy, chciał znowu pod działowym ogniem odbywać swoje przechadzkę, lecz nagle zwróciwszy się ku mnie, uderzył po swojej kieszeni, w które odebraną depeszę włożył, i rzekł dobitnym głosem: -»Hic arcauorum tumulus«; co znaczy wolno przełożywszy: »Tajemnice państwa zostają w mojej kieszeni.« Zrozumiałem o co chodziło, a pokłoniwszy się nisko, odszedłem. Udałem się bez wszelkiej zwłoki do Barona G6rtz, który mnie jak najlepiej przyjął, dowiedziawszy się, że jestem jego bliskim pokrewnym i że w łasce Króla zostaję. »A do stu piorunów«, rzekł do mnie, «zaraz na wstępie zostać porucznikiem, to u nas nie każdemu ochotnikowi się zdarzy. Zapewne wiadomość, którą przyniosłeś, była pomyślna, zapewne jakie zwycięzlwo?« Gdy ja na to milczałem, rzekł do mnie z uśmiechem: »WPan jesteś oraz biegłym dyplomatą; zapewne to zwycięztwo ma jeszcze pozostać tajemnicą, taka jest wola królewska, nie prawdaż? Chce nam sprawić radość niespodzianą.... I w samej istocie L6wenhaupt nie mógł w lepszą przybyć porę jak teraz, kiedyśmy 0stalni pieniądz wydali, i kiedy nam głód ostro dojmuje. Wojsko powita was jak aniołów zbawców.« J a ciągle milczałem.

«No, tymczasem weź ten patent ua porucznika pułku wirlemberskich dragonów, sam cię ja« bo bliskiego krewnego przedstawię Xi<;ciu, właścicielowi tego pułku.«

W samejże istocie zaprowadził mię do Xięcia, i lemi rzekł słowy: «Oto przedstawiam waszej Xiążęcej Mości Barona INeuhof, mego kuzyna; przybywa on z Paryża i chce szukać śmierci z dłoni kozackiej lub leż umrzeć razem z nami z g!odu i pragnienia. Na to wszyslko odważa się śmiało, aby tylko nauczył się u nas rzemiosła wojennego. »Z serca go witam«, odrzekł młody Xiążę, Achiles Szwedów, <<jeźli mu o zaszczytne czyny lub śmierć bohaterską chodzi, znajdzie u nas na to sposobność różnego rodzaju.« Nazajutrz byłem już w przykopach, gdzie się właśnie do szturmu zabierano, ale w tejże chwili zawiadomiono Karola XI I., że car na czele 70 tysięcy żołnierza w to miejsce nadciąga, Karol XII. wyruszył bez zwłoki na podjazd. Bylolo w polowie zimy, ale owej zimy z roku 1709., dla całej Europy bardzo smutno pamiętnej! Podczas zbadywania stanowiska nieprzyjaciela, legło 2,000 żołnierza szwedzkiego, co wszakże nie wstrzymało Karola XII. wdać się w potyczkę z przednią sirażą rossyjską, ale w tejże chwili, kiedy wracał do obozu, drasnęła go kula karabinowa. Karol XII., który się jak Achiles miał w boju za nienaruszonego, otrzymał pierwszy raz lekką ranę w ramię, jak jego wzór grecki w pielę; ale byłato zła przepowiednia! Trwoga przejęła żołnierzy, a na domiar nieszczęścia, przybywa L6wenhaupt tego samego dnia z 5,000 ludzi bez żywności, amunicyi i pieniędzy. Wkrótce polem nadciąga cała armia rossyjską pod Pułlawę. Karol XII. mimo odniesione'j rany, krwi zimnej nie traci, przyzywa do siebie Feldmarszałka Reuschild i rozkazuje mu: aby nazajutrz wszystko do bilwy przygolowanćm było! G6rtz, który tej chwili był obecny w namiocie monarchy, nie mógł nigdy utaić swego przeslrachu, gdy o tej slraszłiwej scenie koniu opowiadał: »Nasze wojsko liczyło 15,000 żołnierza, którzy w praw dziwem tego słowa znaczeniu z głodu marli; naokoło nas nieprzebyte pustynie i bagniska, a przed nami armia rossyjską 70,000 ludzi, mająca 100 armat polowych! »Generale«, rzekł Król spokojnym, stanowczym głosem, < utro stoczymy bitwę, niech wszystko będzie w pogolowiu.« «Dobrze Sire«, odrzekł spokojnie feldmarszałek, »rozkazy Wasze'j Królewskiej Mości będą spełnione. »Tę rozmowę, która się w łacińskim języku toczyła«, dodał G6r/z, moznabv (cmi słowy wytłumaczyć: «Marsza/Au, postanowiłem, abyś ty i cale wojsko jutro ze świtem «a rzeź poszło. '« puścił namiot królewski, i zapalał sobie obojętnie fajkę przy ogniu żołnierskim, zapytał go Minister Piper: »Cóż tam nowego marszałku?« »Nic, mniej jak nic«, odpowiedział i poszedł uwiadomić żołnierzy o woli królewskiej. Karol zas, który za kilka godzin miał swoje koronę na kartę szczęścia postawić, ujrzawszy przestrach na mojej twarzy, uśmiechnął sie, wzruszył ramionami, i spać się położył, I S azaj ulrz ze wschodem słońca stanęliśmy wszyscy pod bronią z silliale'in, postanowieniem dopełnić wiernie swoich obowiązków. Wiadomo światu, jak się ta sławna bitwa skończyła, w której szczęście po raz pierwszy opuściło Króla szwedzkiego. Król spoczywając na noszach bojowych, chciał dotrzymać placu bitwy i bronić się wszelkiemi silami.

U szedłszy rękom Rossyanów, którzy cały mój pułk wraz z dzielnym dowódzcą w jeńce zabrali, przybywam właśnie w tej chwili, gdy waleczny P o n i a t o w s k i z kilku szwadronami jazdy polskiej, Królowi na pomoc pospiesza. Przyłączam się do tej małej garstki. , idziemy przebojem przez armię rossyjską, która nam w drodze stanęła, roznosimy postrach i zniszczenie między Kozakami, i nie ustajemy pierwej, ażeśmy dopadli ładowanych wozów naszych, btóre o pół mili od pobojowiska stały. P o n i atowski wsadza Karola XII. do powozu, który by! własnością Hrabiego Pipper, i pędzimy w galopie ku Donowi. W drodze Jamie się powóz, Król dosiada znowu konia, Tymczasem noc nadchodzi, nasza mała garstka idzie w rozsypkę. Karol XII. wysilony bólem cielesnym, każe się zanieść pod drzewo i nie chce ani krokiem dalej. Przytomność umysłu zaczyna go opuszczać. Gdy się to dzieje, nieprzyjaciel coraz się bardziej zbliża; już widzieliśmy się wraz z Królem jego jeńcami. Byłato noc okropna! Z brzaskiem dnia przychodzi Król znowu do sił i pyta się Poniatowskiego, który stał przy jego boku: »Gdzież jest Hrabia Piper? « »Wzięty w niewolę wraz z całą kaucelaryą polową. « »A marszałek Reuschild? Xię Wurtemberski?« /Wzięci w niewolę, i my wkrótce w ich ręce wpadnie m !« »My, w ręce Rossyanów?« zawołał Król wzruszywszy ramionami; «raczej w ręce Bisurmanów.«

To rzekłszy, kazał się znowu na konia wsadzić, a chociaż z wielu zadanych ran znosił dotkliwe bole, gnał jednak dzikim pędem ku Donowi; tu zastał L6wenhaupta i niedobitki szwedzkiej armii. Wsadzono Króla do czółna, konie nasze poszły w pław, i tak ściśnieni jedni przy drugich, dostaliśmy się na drugi brzeg Donu właśnie w tej chwili, kiedy nieszczęśliwa piechota niedobitków szwedzkich, wydawała krzyki rozpaczy, usłyszawszy groźne hurra Kozaków.

Wszystkie inne szczegóły wtargnienia Karola do ziemi ottoinańskiej, znane są całemu światu, równie jego pobyt w Benderze, gdzie jeniecmonarcha był samowładnym Panem, mianując i składając z urzędu wezyrów, wyrokując o wojnie lub pokoju, a nawet samym Sułtanem kierując podług swej woli. Co do mnie, byłem użyty do wszystkich intryg, które od G6rtza, Poniatowskiego lub Fabriciusza pochodziły, czy to one zmierzały, aby od wielkiego wezyra dostać pieniędzy, bądź też do tego, aby go za naszego Króla do zemsty zapalić. Włócząc się po Turcyi róinemi strony, zwracałem smutne spojrzenia ku Francyi i mawiałem, sobie nieraz z westchnieniem: »Kiedyż ją obaczę znowu? Nigdy!.... Los wybrał mnie za piłk ę , którą rzuca dziwacznie na wszystkie slrony! Jestem rozbiłem, wszystkie moje nadzieje zdają się już gasnąć!« W chwilach, kiedy to rzewne uczucie mię nagabało, przychodziła mi mysi: że jestem otiarą haniebnego oszukaństwa; wtedy narzekałem w bolesnem rozjątrzeniu; »0, nikczemna uwodzicielko, szalbierska prorokini, gdzież jest ta przyobiecana korona królewska? Teraz jestem jeńcem u Turków, a jeżli nie dostąpię godności naczelnika Tatarów, lub Kalmuków, nie widzę sposobu, jakby mój horoskop mógł się urzeczywiścić!« W takichto chwilach zdawało mi się słyszeć" glos chrypliwy Sybilj, która jak owe czarownice w Makbecie wolała na mnie: »Cierpliwości, tylko cierpliwości, a doczekasz się korony!« Nieszczęście chciało, że Karol XII. musiał właśnie w tej chwili, kiedy mniemał, że miecz zemsty dosiągł jego nieprzyjaciela, dowiedzieć się o tern, iż car prawie cudem uszedł ogromnej klęski nad Prutem, któraby się powinna była stać dla niego drugą Pułtawą. Karol XII. przywiedzion prawie do wściekłości glupiem znalezieniem się wielkiego wezyra, zarzucał mu zdradę popełnioną przeciw Sułtanowi; że wypuścił % rąk swoich zdobycz, które mu sam los w ręce natracił. Na to powstanie Karola XII. odpowiedział Turek spokojnie: »Cóżby się stało ręku? Mająź wszjscy Monarchowie tułać się za granicą państw swoich?« (DalszY ciąg nastąpi.)

Bal na 7go m. b. w Szamotułach ogłoszony odwołuje się z powodu śmierci i exporlacyi śp. Wgo AdamaJJrwęskiego w dniu tymże do Szamotuł odbyć się mającej.

Dyrekcya Towarzystwa okolicy Szamotulskie 'j.

W majętności majoratu Krit sehen pod Oleśnicą zacznie się przedaż baranów oddn. 10.

Stycznia 1844 Gromada wolna od wszelkiej dziedzicznej choroby i zaręcza się za to podług upodobania kupiciela. Fassong, Radzca amtowy.

W majętności majoratu Kritschen i w dobrach do te/że należących jest do przedania 500 sztuk maciorek na rozpłód, które po strzyży odstawione będą. F a s s o n g, Radzca amtowy.

Moj od tylu lat znany handel przedałem w dniu dzisiejszym Wielmożnemu . Napoleonowi Roszkowskiemu, o czem zawiadomiając "Wysoką Publiczność, dziękuję Jej za zaufanie, jakiem mnie dotąd zaszczycała i proszę by takowe raczyła zachować memu następcy. Poznań, dnia 1. Stycznia 1844.

Wincenty Rose.

Odwołując się na powyższe zawiadomienie polecam Wysokiej Publiczności moj nowo nabyty skład różnych win, zaręczając, iż najtroskliwszćm staraniem mojem będzie zadowólniać Ją rzetelnością, skorą usługą i cenami najumiarkowariszemi. Poznań, dnia 1. Stycznia 1844.

Napoleon Roszkowski.

% /\)J( P i e r w s z Y t r a n s p o r t C'S? bardzo dużych ponsowych słodkich Messeriskich a p e l c yn i &3°* 4tą nadsełkę zupełnie świeżego Astrachańskiego szarego w dużych ziarnkach i mało solonego kawiaru funt po talarze otrzymałem; polecam także

świeży Rossyjski groch cukrowy, najlepsze prawdziwe Strassburskie pasztety z gęsich wątróbek róźne'j wielkości, tudzież świeżą Hamburską wołowinę, wędzone ozory, zupełnie zielone pomarańcze i świeży bulion w tafelkach. Józef Ephraim, &EF przy Wrodnej ulicy Nr. 1. "TIJ;/\P MJ. JE. /*O€l//óa\slii :)K Berlina "W' Wrocła"W'iu i Poznaniu przy Wrocławskiej ulicy Nr. 30. (lokal parterowy w domn) naprzeciw Hotelu Rzymskiego i Saskiego poleca swój dobrany skład najprzedniejszych ubiorów dla mężczyzn w słusznych ale stałych cenach. W niedzielę dnia 7. Stycznia przypatrzyć się będzie można pierwszy raz uiepokazywanemu dotąd nigdy jeszcze widowisku, to jest: walce między Rossyjskim niedźwiedziem lodowatym (białym) zGrenlandyi, a północno-Amerykańskim Rarypalleui, pot yka/ącemi się z sobą w jednej klatce podczas karmienia. Na zakończenie Afrykańska wielce śmieszna wieczerza, przy której kilka małp, siedzących z serwetą u stołu, wychyliwszy swój pukar stawia go znowu na stół, inne małpa usluguje im jako piwniczny i donosi im polrawy i napój Miejsce widowiska jest na placu Kamłaryjnym.

Ceny targowe w mieście POZNANIV.

Buts chk ofsk v.

Dnia 3. Stycznia.

lSJ4 r. od do fa L sgr fen. Tal. sgr fen

Pszenicy szefel ZAta . dt. .

Jęczmienia dt.

Owsa . d1.

Tatarki dt.

Grochu . dt.

Ziemiaków d1.

Siana cetnar Słomy kopa .

Masła garniec

1211- 1 1 1 6 - 1 I.

- 24j- -l.

1 7 - _' 171 > 1 5, - 1 6j1 2: 6 1 9 - 10 - - 22 6 - 24.[r5 10 - · 1 27 6 ll 21 6po południu.

W ciągu tygodnia od d. 29.

. f. ». dud. 4. »>lł cz. r. ».

U rodz. się umarło l ? 1 - S' ;)1C l .- wzieio S c 1 5 Ł £ 8 * 12 Z P ar c &. 1 liC A . 1 1 - 11 5 1 4[1 1 I I 1 1 I / 2

W niedziele dnia ". Stycznia 1844. r.

będą mieli kazanie

X. Vik. Stroessel.

- Dzick. Zeyland.

- Mans. Cel1er, - Dziek. Kamieński, - Pr. Grandke. X.Praeb. Grandke.

- Pracb. Stamm.

Kleryk Weslnhal.

Snperinlend. Fiseber. Kaznodz, Fischer.

Kand. Miibliuaini.

Xad Kazu. w. Cranz.

JI'ajJny kościołów.

przed południem.

W kościele katedralnym W kość. fam. S. Maryi Magd.

"W kościele S. Wojciecha . .

Franciszk. (gmina niem. - katol.) W klasztorze Dominikanów .

W" Klaszt. Sióstr miłosierdzia 'W' kość. ewaniel; S. Krzyża.

'W' kość. ewaniel. S. Piotra , 'W' kościele garnizonowym , .

/\

---1

-,

Ogółem

1_/3 1 -łt 3 j -i-!- 1 4 , 1 li J» 1 J3 [ 9 -o 1

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.01.06 Nr5 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry