GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.02.01 Nr27
Czas czytania: ok. 20 min.V\lielkiego
- -
Xi Hva POZNANSKIEGO.
Nakładem Drukarni Nadwornej JII. Dekero » Spółki. - Redaktor: A. Wannowski,
JWV9.
1844»
W Czwart ek dnia I. Lu tego.
Wiadomości krajowe.
Z Berlina, dnia 28. Stycznia.
Gazeta Magdeburska w Nr. 17. donosiła, że oskarżone pismo C Bauera jeszsze nim wyrok sądowy zapadł, zniszszone i »w p apierni zmelone« zostało. Nie odpowiedzieliśmy na to dotychczas, w nadziei, ze zdrowy rozsądek publiczności, równie jak redakcyi innych gazet, tak grubą pot warz władzy odeprze. Teraz widzimy, że artykuł ten nie tylko iuue gazety takie umieściły, ale nadto Gaz. Dysseldorfska powtarza go z tą uwagą, że fakt ten przyczyni się »do zrzucenia niejednej illuzyi. « Na pewnych oparci wiadomościach spowodowani jesteśmy podanie takowe za całkiem nieprawdziwe ogłosić. Wszelkfe zatem wnioski upadają same przez się.
Wiadomości zagraniczne.
1 o ł .Ka: z Warszawy, dnia 26. Stycznia. Rząd Gubernialny Mazowiecki. - J O. Xiążę Namiestnik, decyzyą przez odezwę Sekretarza Stanu z d. 9. (21.) Lutego 1 843. r. Nr. 1222.
oznajmioną, postanowił: »aby odtąd nikt nie był przedstawiony kandydatem do urzędu Burmistrza, kto poprzednio nie udowodni przez egzamen znajomości przepisów do tego urzędu potrzebnych. «
Rossya.
Gazety Angielskie donoszą z Petersburga pod dniem 16. Stycznia, że Cesarz ku końcowi miesiąca zeszłego z koniem upadł i dla tego w dniu urodzin swoich ciała dyplomatycznego przyjmować nie mógł. W ogólności ostatnie dni zeszłego roku bardzo spokojnie w Petersburgu przeminęły.
Z Petersburga, d. 9. Stycznia.
System, którego się rząd nasz w Lipcu r.
1842. przeciw góralom Kaukazu chwycił, t. j.
aby nie zaczepnie działać, lecz tylko odpornie, nie utrzymał się. Górale środek ten wywołany tylko przez życzenie zapobieżenia krwi rozlewowi, poczytali za dowód tchórzostwa, zaczęli częściej wpadać do posiadłości naszych, niepokoili ciągle mieszkańców nadgraniczuych, szturmowali częściej nasze fortece i załogi nielitościwie w pień wyrzynali. Najbardziej srozyły się pokolenia Czeczeńców i Lesgiów, najokrutniejsze i najdziksze ze wszystkich. Ostatnie mi czasy napadły znowu w Dagestanie na fortecę Temishandszurek i większą część załogi w pień wycięli. Generał-Porucznik Gurko, Szef sztabu głównego armii kaukazkil j, pospieszył na odsiecz twierdzy. Nieprzyjaciel siłą przemagający prawie go całkiem otoczył. Wszakże waleczny Generał- Major Freilag z strony, z której się go weale nie spodziewano, na nieprzyjaciela uderzył i do spiesznego odwrotu przy twierdzy szturm, ale waleczna załoga,-nawet kobiety rossyjskie w walce udział miały-wroga zwycięzko odparła. - Tak tedy wrócono się juz do dawniejszego systemu zaczepnego. Woj sko nasze tropi i ściga nieprzyjaciela w górach i kryjówkach jego i nie daje mu ani chwili odpoczynku. Armia kaukaska korpusem 5 armii, który dotychczas w Bessarabii stał, wzmocniona, rozpoczęła nową kampanię i krwawe walki często się wydarzają. - Temi dniami dożyliśmy tu smutnego wypadku. Poddani służący jednego Pana żądali od niego koniecznie, ażeby stosownie do znanego Ukazu z Kwietnia 1842. , zapowiadającego stosunek wzajemnej ugody między panami i chłopstwem, wolnością ich obdarzył. Szlachcic nie chciał na to przystać. Poddani widząc, że go proźbami nie nakłonią, postanowili się nad nim zemścić. Kilku z pomiędzy nich wpadłszy do pokoju swego pana zaczęli go chłostać i byliby może na śmierć go zbili, gdyby na krzyk chłostanego inni ludzie w pomoc mu nie nadbiegli. Złoczyńców oddano do policyi; czyn ten wymagał srogiej, niezwłocznej kary dla przykładu dla innych paddanych, stanowiących tu szóstą część całej ludności. Skazano ich na bieganie przez rózgi przez szeregi t, 5 O O żołnierzy. Exekucy<; tę spełniono na tutejszym placu parady w obec wszystkich poddanych. Owi nieszczęśliwi winowajcy kary swej w jednym dniu wytrzymać nie mogli. Wszpitalu poniekąd wyleczeni, raz jeszeze karze ulegli. Kilku z nich skonało a tych którzy wszystkie te katusze przetrwali, do Sy bery i do ciężkich robót odesłano. Surowość ta po wsiach od podobnych czynów może odstraszy. F r a fi c v a.
Z P ary ż a, dnia 22. Stycznia.
Na posiedzeniu dzisiejszem Izby Deputowanych wystąpił P. T hiers z zapowiedzianą IIIOeW\ swoją na korzyść poprawki Billaulta do czwartego paragrafu. Mimo świetności talentu krasomówczego exiijinistra, gdy przystąpiono do głosowania nad tą poprawką, o d r z u c o n o ją większością podobno 50 głosów. To zwycięstwo gabinetu radosną wywołało sensacyę na ławach ministeryalnych i w centrum; głosowanie jednak nad paragrafem samym musiano jeszcze odłożyć do jutra. Z dnia 23. Stycznia.
Posiedzenie dzisiejsze rozpoczęło się znów dopiero o godzie 2 , galerye nie były wprawdzie tak pełne jak w dni poprzednie, ale deputowani rówuie byli licznie zebraui i wszyscyministrowie obecni. P. S a i n t P r i e s t wniósł następującą poprawkę do . 7.: "Z wielką ochotą odbieramy zapewnienie, że nam w ciągu tego posiedzenia przełożony być ma projekt do prawa względem wychowania drugiego rzędu, i że tenże projekt jedne z obietnic karty uiści, zachowując państwu obok prawa czujnego dozoru także opiekuńczy wpływ na publiczne wychowanie.« Potem przystąpiła Izba do obrady nad poprawką Pana Dawjda do . 4.; tenże mówił za wnioskiem swoim, a mianowicie za niepodległością Grecyi. Pan G u i z o t odpowiedział mu, uznając dobre chęci Pana Davida, pochwalił wyrzeczone w poprawce uczucia, ale nie widział korzyści z przyjęcia takowej poprawki. Pan Lherbctte należący do lewej oppozycyi, opierał się poprawce, utrzymuje, że paragraf komissyi najgorliwszych zwolenuików i obrońców Grecyi zaspokoić powinien, równie jak tych, co ją wewnątrz wolną i na drodze konstytucyjnej postępującą widzieć chcą. Pan St. Marc Girardin, członek komissyi i sprawozdawca, bronił paragrafu, poprawkę Pana Davida odrzucono, a . 4. bez oppozycyi przyjęto. Prezes odczytał . 5. Pan Billault wszedł na mównicę. Uważa on ten paragraf za nader ważny dla niepodległości A Prancyi, o którą chodzi w kwestyi o prawie rewizyj nem. Dla lego deputowani mocno się tern zająć powinni. - Rząd angielski umiarkował może iustrukcye swoje dla oficerów swej marynarki, ale zasada została ta sama, a słowa Sir Roberta Peela wyrzeczone w angielskiej Izbie Niższej roku 1843. utwierdziły ją na nowo. Izba winna się ministerstwa zapytać, co w kwestyi prawa rewizyjnego uczynić zamyśla. Ministeryum oświadczyło, że nigdy na zniesienie istnących traktatów nie pozwoli. Izba zas nastawać na to powinna, aby kwestyą tak ważną dla handlu francuzkiego co prędzej wziąść pod rozwagę.. Pan Billault zapuszcza się potem w historyczny rozbiór prawa rewizyjnego, nadmienia o roli, jaką Pan Casimir Perier w tym względzie odegrał, a potem o układach pomiędzy Lordem Palmersfonem a Generałem Sebastianie Dowodzi, jak wielkie szkody ztąd wynikają dla handlu i politycznych stosunków innych narodów. Za cóżby się Prancya wykonaniu tych traktatów poddać miała, kiedy się temuż Stany Zjednoczoue oparły? Naród i Izba jako organ tegoż powinnyby się w tej sprawie przeciw ministerstwu i przeciw mocarstwom zagranicznym oświadczyć i domagać się niezwłocznego zniesienia tegoż traktatu. Pan G a s p a r i n jest za iiniany, ale przedewszystkiem nad tern pomyśleć wypada, aby wynaleść skuteczny środek ku przytłumieniu handlu niewolnikami. Skoro się tylko takowy znajdzie, gotów jest głosować za zniesieniem traktatów. Dotąd prawo rewizyjne jest potrzebne i uzyteczue. (Szemranie lia wielu ławach). Iuaczej działać, byłoby to nie poznać się na usposobieniu narodu, który chce, aby handel niewolnikami był zniesiony. Pierwej należy coś lepszego w miejsce prawa rewizyjnego wynaleść, a wtedy będzie Izba miała prawo od Ministrów ścisłych domagać się rachunków. Bo handel rzeczony bynajmniej jeszcze nie ustał, i owszem wnet szeroko się rozpostrze, skoro się z surowości nieco popuści. Większość, która się wczoraj przeciw poprawce Pana Billaulta oświadczył a, wynosiła 56 głosów według podania członków biura. Do dziś duia braknie jeszcze 18 członków parlyi konserwatywnej, których głosy zatem do większości doliczyć należy. Widać stąd słabość całej oppozycyi, chociaż się nawet wszystkie jej fiakcye połączą, jak io wczoraj było. Dzisiaj toczyły się wszystkie rozmowy w sali konferenc)jne';' około uchwały wczorajszej, której wysokie znaczenie powszechnie uznano. W przyszły poniedziałek będzie Izba po biórach swych roztrząsała budżet przełożony właśnie przez Ministra finansów. Niezwłocznie zajmie się także żądanem upoważnieniem do sądowego processu przeciw Panu Emilowi Girardin, Deputowanemu i redaktorowi dziennika la P r e s s e . Czterech sędziów królewskiego sądu w Limoges podało o to do Izby, na mocy uchwały sądu kassacyjuego, który jest tego zdania, aby rzeczonego Pana Girardin stawić przed sąd assysów departamentu Haute Vienne. P. Maugnin, bawiący teraz w Madrycie, podobno w interesie jakimś finansowym, napisał list do jednego Deputowanego, w którym nieobecność swoje w ten sposób usprawiedliwia. List ten krążył dziś w Izbie.
Anglia.
Z Londynu, dnia 22. Stycznia.
Wysłuchanie świadków w processie O'Connella, na przedwczorajszćui posiedzeniu QuensBench w Dublinie dalej prowadzone było. Bieg rzeczy w sprawach podobnych jest ten, że, skoro Jury o skardze zawiadomione in zostało, i przez Adwokata oskarżającego, w obecnym przypadku przez generalnego Prokuratora w ogólności objaśuionem zostało pod względem dowodów, twierdzenia Adwokata oskarżonego pojedynczo przez wysłuchauie świadków dowiedzio
ne być muszą. Adwokatom prawnym oskarżonych służy prawo udziału w teffiŻe wysłuchaniu, mają oni moc examinowania świadków stawianych przez Adwokata oskarżającego, a skutkiem tego jest, iż przez różne pytania na korzyść jednej lub drugiej strony wysłuchanie długo się ciągnie, a często nawet przez kilka posiedzeń prowadzone'm bywa. Przedwczoraj A sze sądowe posiedzenie dublińskiego QuensBench jest już drugie, które się zajmuje wysłuchaniem o wem, dotąd wszakże dopiero czterech wysłuchano świadków. Łatwo pojąć, że Adwokaci oskarżanych wszystko czynić będę, przezcoby jakąś przewłokę w czynnościach sprawić mogli, a jeżeli pizez swe długie niepotrzebne pytania świadków nie wprowadzą w sprzeczność, starają się przynajmniej zezuania ich w śmiesznem wystawić świetle i takim sposobem zabawiać zgromadzenie całe. Za przykład niechaj posłużą następujące pytania i odpowiedzi z strony Adwokata O'Connella, Pana Hatchell i stenografa Hughes tyczące się mów mianych na zgromadzeniu w Mullaghmast. Hughes w sprawozdaniu swojem wspomniał o pstrej czapce repealowskiej, którą OConnell nosił wówczas jako koronę jaką. Adwokat zapylał się: Czyś Pan był kiedy przytomny zgromadzeniu jakiemu przemysłowemu? - Nie. Byłeś Pan kiedy członkiem zakładu jakiego dfa dźwiguieuia przemysłu krajowego? - Nie. Słyszałeś Pan o czapkach repealowskich, których dostać można u Wbita przy ulicy Ś. Tomasza? - Słyszałem. Wiadomo Panu, że przez pochwalenie czapek tych na zgromadzeniu publiczuem sprzedającemu wielki wyjednano pokup onychże? - Wiadomo. - Nie masz Pan nic do nadmienienia przeciw zachęceniu do przemysłu narodowego?- Nie mam. Czyliżeś Pan upatrywał w noszeniu tych czapek cos zbrodniczego? - W tym względzie żadnego nie mam zdania. Gdyby Pan White był Panu zrobił czapkę, czyhbyś ją Pan nosił? - Nie nosiłem żadnej. Nie wiadomo Panu, iż wielu przynosi sobie z Paryża trójkolorowe republikańskie czapki, by je obrócić na czapki nocne? - Nie daję temu wiary. Czyliś Pan nie kupił nic z manufaktury irlandzkiej? - O kupiłem. Może tabinet dla żony pańskiej? - W rzeczy samej, tak jest. Dobrze więc jest, żeś Pan z tak daleka tu dotąd wezwany został, skoro Pan podnosisz przemysł irlandzki; ja myślę, że gdybyś Pan nie był żonaty, w miejsce tabiuetu wybrałbyś Pan tu sobie żonę. - Być może. Zona pańska w tym razie byłaby najnieszczęśliwszą i t. d. - Otóż takim sposobem starali się Adno ile możności przeciągać. - Zeznania zresztą nie są zupełnie niekorzystne dla oskarżonych; popierają one wprawdzie dowody skargi, które przytoczył generalny Prokurator, przez zaprzysiężenie i odczytanie sprawozdań tyczących się różnych zgromadzeń repealowyeh przeszłego roku, jest dostatecznem, by skargę usprawiedliwić na fundamencie wymienionych w indiktment mniejszych zbrodni, wszakże przy zeznaniu tein wyraźnie oświadczono, iż przy wszystkich zgromadzeniach atii razu porządek nadwerężony nie był, owsze'm iż zawsze do spokojności i posłuszeństwa prawu zachęcano, a imię Królowej wspomiuano zawsze z niezaprzeczonemi oznakami przywiązania i szacunku. Ostatnim z przedwczoraj wysłuchanych świadków był drukarz komitetu Repealów, który miał wyznać, jakie pisma drukował dla zgromadzenia tego. Między dokumentami, które przytaczał, znajdowały się także instrukcye tyczące się nomiuacyi dozorców Repealów, które po niejakim oporze z strony oskarżonych przyłączone zostały do dowodów oskarżenia. Wiadomo, że rząd angielski zniżył już od roku taksę pocztową wewnątrz kraju na 1 penny od pojedynczego listu; teraz nastąpiło także zmniejszenie porto od listów zagranicznych i tak od 1. S tycznia r. b., płaci się teraz od listu z Anglii do Hamburga, Lubeki i Bremen, tylko 6 pence (30 gr. p.) A li S t r y a.
Z T r i e s t u, dnia. 1 7 . Stycznia.
Stan zdrowia J. K. W. Księcia Angouleme nie wiele się zmienił według listów z G o r z . Powraca codziennie lekka febra, a lekarze obawiają się, aby Się nie przydało zapalenie. Powrót Księcia Bordeaux, którego gońcem o stanie wysokiego pacienta uwiadomiono, spodziewany jest na dzień 24. albo 25. b. m. Wiochy.
Z Rzymu, dn. 15. Stycznia.
(Gaz, P.) - Poseł rossyjski Radzca Tajny B u t e n i e w miewa częste konferencye z Kuryą Papieską; równocześnie zachodzi żywa zmiana gońców między Rzymem a Petersburgiem. - Dzisiaj wyjechał ztąd za urlopem do Rossyi dla uporządkowania tam swoich interesów familijnych, P. Kriwzoff, który od wielu lat przy tutejsze'm poselstwieRossyjskiem pełnił funkcye pierwszego Sekretarza. Miejsce jego P. Skareatin zastępować będzie.
Rozll1aite wiadoll1ości.
Koncert Pana Kossowskiego dnia 29. Stycznia. (Dokończenie. ) Wczorajszy koncert, acz bardzo liczną zaszczycon publicznością, jaką się rzadko drugi koncert i naj sławniej szych mistrzów w Poznaniu zwykł cieszyć, nieco mniej przywabił słuchaczów. Nie szukając innych powodów, uważam to być bardzo naturalne m rzeczy skojarzeniem. Owa trójka doznała niejakiego ubytku w liczbie hołdujących c i e k a w o ś c i, ale za to przybrała postać jednostki, którą wzniosłe ożywiało uczucie: «Piękna Bogów iskra - radość.« Mowa, gesla, dłonie, dawały to znać od początku aż do końca. Pan K o s s o w s k i przeznaczył na biesiadę dla uszu tego wieczora: 1) Waryacye na tema »Król duchów alpejskich«, - 2) Fantazyę: «GoraI w gościnie u Krakowiaka« , - 3) »Karnawał Wenecki.« - Wstępem i pierwszą waryacyą zachęcił mnie do podzielania powszechnej radości, która się na wszystkich malowała twarzach. Mniej wrażeżenia zrobiła na mnie druga waryacyą arpedziami oddana. Te dla odleglejszych słuchaczów tak były słabo wykonane, iż ja przynajmniej nie mogłem poznać, czy się obija o me uszy arp e g i o l e g a t o czy s t a c c a t o . T ę wadę godzi się pewnie instrumentowi przypisać. Ogarnęło mnie niejakie zadumieuie. Następuje, zapewne jako 3cia waryacyą, Andante. 1 kompozycya i boskie jej wykonanie wprawiło mnie w wyższy nad zaduinienie stopień podzi e wienia. W oddaniu tego Andante przekonałem się, cze'm już jest i czem jeszcze być może nasz artysta. Po Ignacym Woykowskiin, niegdyś najlepszym tutejszym skrzypku amatorze, nie słyszałem tak jędrnego trylIera, po Karolu Lipińskim tak dźwięcznego i wdzięcznego flażeoletu.-W fantazyi (Nr. 2.) rozwinął P.K. także wielki talent pod jednym i drugim względem, lecz od razu trudno ją zrozumieć bez kommentarza samego autora. - Karnawałem Weneckim przewyższył nasz gość zapewne wszystkich 0czekiwauia. Kompozjcya ta, podobno jego własna, lubo J ego na afiszu nie powiedziano, jest niezawodnie jednym z najlepszych jego utworów. W kompozycyi tej, która nosi na sobie cechę oryginalnego jeniuszu, widać natchnienie, jak w wykonaniu jej widać uniesienie. W wykonaniu jeJ objawił nam artysta śpiewność X. R a d z i w i ł ł a, lekkość, ale nieklassyczność, Romberga, jędrność Ganza, słodycz-czyje?- Kossowskiego. Przy tak wieloslron lu razem ześrodkowanych w sobie pełnych wdzięku i uroku przymiotów umie przemówić dzielnie do serc, trafić pokonawczo do uczuć swoich słuchaczów. Pomimo, iż trzy numera dostatecznein są dla koncercisty na jeden wieczór zadaniem, bez względu na należenie nerwów, jakiego tak długie na wiolonczeli granie wymaga, zawołały niektóre głosy «mazurka.« Jest to poniekąd niegrzeczność, ale cóż uióze zapał z jednej, powolność z drugiej strony? Kossowski - czegoby Romberg nie był uczynił-zaimprowizował niby to na mazurkowe tema fantazyę, która mu wielki przynosi zaszczyt, która nadto dowodzi, ii Kossowski jest naszym muzykalnym Mickiewiczem. Biedna, acz sławna M a li bran, stała się łupem śmierci w skutek niesfornego przez Anglików wołania: da capo. Ale co innego śpiewać, co innego grać, lubo i wiolonczela Awielkie wywołuje wysilenie. Pomimo wszystkich zdobiących Kossowskiego zalet muzykalnych, żaden jednak znawca niezaprzeczy. ii ze wszystkich, których tu słyszeliśmy wiolonczelistów, B e r n a r d R o m b e r g stoi na ich przedzie i j ak słusznie Niemcy nazwali go niegdyś Romberg jedyny, tak my między Polakami wiolonczelistami nazwać moiem Kossowskiego pierwszYm, W jego wieku, przy jego połączonym z żelazną pilnością talencie, może on nietylko doścignąć ale nawet prześcignąć najsłynniejszych dziś wiolonczelistów. Sądząc z tego, co napisał autor artykułu w Gazecie Nr. 15., com od innych później słyszał, i co sam uważałem, przyznaj ę, ii K. wszystko nieledwie sam sobie winien, i dla tego tei nioie nie zdaje się mieć dosyć pewności w biegach terciowych i oktawnych. Metoda jego gry zdaje się być jego własną. Zwykle wiolonczeliści zasadziwszy palec duży wchodzą w stosunek skrzypcy, K. przeciwnie zdaje się zawsze zostawać w pierwszem założeniu od dołu do góry, a czwarty jego palec jest gwałtownie czynnym, co mówi na jego korzyść przed innymi wirtuozami; K. albo się uczył bez szkoły, - tern większa zasługa-, albo postanowił naśladować A r n o l d a, który miał takie wielką zwinność w chwytaniu czwartym palcem, - lecz o tera wątpię. Przynnj mniej szkoła Romberga zdaje mu się być obcą. Aż do pojawienia się tej A r n o l d i inni pisali tylko na klucz basowy i skrzypcowy. Romberg dopiero wprowadził klucz tenorowy w zastosowanie mianowicie w solach koncertowych, i tym pomysłem wielce się zasłużył wiolonczelistom. - Jeżeli się godzi, radziłbym naszemumuzykalnemu ziomkowi, ażeby nie tak często grał sul ponticello, bo to zdaje się być prawdziwą dla niego charybdą, przynajmniej na teraźniejszym jego instrumencie, który jak przedziwne wydaje tony w aplikaturze stron D i A., tak niezmiernie rzęży na stronach C i G. i razi uszy słuchacza. Podziwiam ja jednak ten instrument, gdy słyszę, iż jest dziełem prostego chłopa polskiego. Jeżeli tak, a Pan K. ma certyfikat pochodzenia, moie na nim wyjść bardzo dobrze, zbywając go jakiemu amatorowi, lecz kto wie, czyliby lepiej na nim nie wyszedł, powierzając go jakiemu zręcznemu fabrykantowi instrumentów do naprawy, a zresztą może jest doń przywiązane pręt i um affectionis. Tak dzielny wiolonczelista, jakim jest P. K. wart jak najlepszego instrumentu, godnego Amatów, Stradywarów. Tak dzielny, mówię, na tak wysokim stopniu stojący artysta jak on, niepotrzebuje z drugiej strony ani się zdawać na filantropiezne kryty ki, ani zważać na czyjekolwiek anatemata muzykalne, ani błagać kogo o korzystną recenzyą, ani przedarowywać biletami krytyków, - jak się za granicą dzieje - owo zgoła niepotrzebuje ani się kłaniać Arystarchom, ani się lękać Zoilów; gra jego potrafi wytrzymać wszelką próbę ognia krytycznego; jego Karnawał Wenecki zapewnia mu wszędzie tryumf i podobać się będzie we wszystkich krajach, a dopieroz w sameJ Wen e c j i . W dalszych krajach, gdzie muzyka wyższego rzędu bardziej upowszechniona, bujniej kwitnie, sama publiczność jest w stanie dawać najtrafniejszy sąd o zdolnościach artysty. Tam, gdzie n. p, córka pólku, des Teufels Antheil, bardziej się podoba, niż Lucia de Lam mermoor i Belizarjusz, podobno muzyka wyższego rzędu jeszcze jest t e r r a inc o g n i t a dla publiczności. Radziłbym nadto Panu K., aieby za granicą z klassyczniejszemi występował rzeczami, i niezważał na innego rodzaju trudności, o jakie przyjdzie mu może jeszcze nieraz zawadzić. Wiadome są przyjaciołom Lipińskiego trudności, przeszkody, jakich ten Polski Ainphion doznał, starając się o posadę w pewnej wielkiej stolicy, równie jak wiadomy im jest ich sprawca, który czuł jego nad sobą wyższość. Ale nie ma złego ..... L. zajmuje dziś jako pierwszy mistrz koncertów dworu N. Króla Saskiego stanowisko, jakiegoby mu mógł nawet ów przeciwnik jego pozazdrościć. - Niech Pan K. - jeżeli mu się na nieszczęście zdarzy być kiedy w podobnym przypadku - pomni na to, ie i królowa kwiatów, Ró ia, nie jest bez ciernia, bez kolców, symbolikę róży - róży, która za to i po śmierci pachnie. Iszczą się życzenia O r ę d o - wnika co do pobytu gościa naszego w Poznaniu; spełni się, ani wątpić, i proroctwo Dziennika domowego: »że skoro się (Pan K.) rozpatrzy w muzycznym świecie, stanie pomiędzy pierwszymi mistrzami.. ' Z mojej strony życzę mu, ażeby, pod jednym względem, dorównał Ber. Romberg owi smyczkiem, Jędrzejowi Rombergowi piórem, ażeby pod drugim względem, który się odnosi do świętych słów: »dignus est operarius niercede« powodziło mu się wszędzie jak Bernardowi Rombergowi - nie jak w Hiszpanii, nie jak w Anglii, gdzie się na nim nie poznano - ale jak mu się powodziło n. p. w Warszawie. Wpisanym do mnie liście z Berlina dnia 3. Maja 18 Ib. tak się B. R. o Warszawie wyraża: »Mit Warschau bin ich ganz besonders zufrieden; ich gab dort 3 Konzerte zu meinem Besten, und ein viertes zum Besten der Armen. Meine drei Konzerte brachten eine Einnahme von 2659 Thaler Preusisch Courant; nach Abzug der Konzert- und sonstiger Kosten, welche mein Aufenthalt, und die Reise hin und zuriick verursacht hat, blieben mir netto 2000 Thaler iibrig. Damit kann ein honetter Mann zufrieden seyn i tain dalej.« To moje życzenie odbije się zapewne w sercach wszystkich równie mu życzących -a artysta laki, jak on, przy prawdziwej skromności, której dziś, choć to z postępem oświaty, zuchwałość bardzo wchodzi w drogę, taki mówię artysta, w parze z tą towarzyszką, łatwo stać się może ulubieńcem serc swoich słuchaczów. - Drugie moje życzenie: żeby P. K. nie doznał smutnego losu, jaki spotkał poczciwego B. R o m b e r g a. Człowiek ten ze wszech miar skromny, dobry ojciec, dobry i oszczędny gospodarz, zapracowany nakładem wielkich mozołów majątek, złożouy z 80,000 Tal. stracił w okamgnieniu u bankiera. Ta okropna klęska zapewne przedwcześnie zerwała pasmo dni jego życia. - Trzecie życzenie: ażeby P. K. zdecydował się dać 3ci koncert dla siebie, a czwarty, idąc za przykładem Romberga, na korzyśó towarzystwa wspierania uczącej się młodzieży. Wszakże ktoś powiedział, »iż sama natura przepisuje, żeśmy na tym świecie powinni się uawzajem wspierać i dopomagać sobie.« Będzie to wyraz wdzięczności, którą P. K. za nas poniesie temu szanownemu stowarzyszeniu, do którego godnie, słusznie i sprawiedliwie odnieść można owe wiersze:
-o grono słodkiej litości, J akiejieś godne wdzięczności, Z waszej tak drogiej przysługi Biedna młodzież nauczona O żyjcie nam na czas długi JI wasze zacne imiona Godne wieczystej pamięci, jNiecliaj potomność uświęci.» Może pomiędzy ubogimi dobroczynnie wspieranymi młodzieńcami znajdzie się niejeden, który uczuje w sobie powołanie do wiolonczeli. Do udzielania nauki na tym instrumencie nie znam tu zdatniejszego człowieka nad kapelmajstra od pieszeJ artyleryi Saeftel, który nam tu pierwszy dał poznać prawdziwą wartość muzyki blaszane'j, a który wybornie gra - co bardzo wiele znaczy - kwarteta na wiolonczeli. Jeden z tutejszych gimnazistów K - ski, uczę« jego, który się przenosi na dalsze wykształcenie naukowe do Berlina, rokuje nadzieję dobrego wiolonczelisty, na którego tern bardziej będzie się mógł usposobić w tej stolicy. - N ienwgę zakończyć tego artykułu bez chlubne) wzmianki o Panu Greulich, który na pysznym fortepianie Breitkopfa i Haertel w Lipsku, użytym ze składu tutejszego kupca Pana J ahn, oznaczone w afiszu kompozycje po mistrzowska odegrał i dowiódł, co mogą dokazać zwinne palce na dobrym instrumeiicie. Ten i podobne mn instrumenta są nadto powabne, ażebj miały długo stać na składzie. Poznań, dnia 30. Stycznia 1844.
J. S. Raabski.
Z Poznania. - W liczbie artystów rozmaitego zawodu, którzy do Poznania w ostatnich czasach zawitali, niepoślednie zajmuje miejsce i godzien zaszczytnej wzmianki JPao L u d w i k W l a c h, plastyk doskonały i członek Elektoralne-książęcej Akademii w Kassel. P. W l a c h przedstawia arcydzieła starożytne') i nowoczesnej plastyki z takiem głębokiem pojęciem kunsztu i z taką dokładnością wszelkich odcieni posągów, że zdumiony widz myśli, iż istotnie I o dzieło kunsztu przed oczyma jego stanęło. P. Wlach nie tylko pojedyncze statuy, lecz nawet w towarzyslwie żony swojej i ppmocnika grupy przedstawiać będzie. Ponieważ podobny artysta n i g d y jeszcze do Poznania nie zawitał, - jakoż kunszt cały dopiero świeżego jest wynalazku, - a recenzyje Wrocławskie wielkiemi Pana W l a c h a zaszczycają pochwałami, pozwalamy więc sobie zwrócić nań uwagę szanownej publiczności i przedstawy jego łaskawym względom jej polecić. R. C. - - Tygodnika literackiego wyszedł Nr. 44. i zawiera: »N adzieja« i »Chwila słoki.-O żywej, pojmującej się i dokonywającej się Narodowości przez Małeckiego (c. dal.) - Baraszki. - (Prospekt szlacheckiego konwiktu we Lwowie pod zarządem towarzystwa jezusowego) .
Nowy kalendarz powszechny na rok 1844.
wydany w Warszawie, zawiera pomiędzy innemi obszerniejszą rozprawę o Koperniku, które profesor Krzyżanowski, korzystając ze sposobności trzystuletniej jubileuszowej rocznicy pięknem piórem napisał. Dawniej już Krzyżanowskiego staraniom winniśmy wyłącznie wybicie w r. 1824 w Paryżu medalu Kopernikowi jako Polakowi, za jego także staraniem Justyn Brenau przełożył rozprawę Śniadeckiego O Koperniku na język angielski.
Bożki chińskie. - Pewien Anglik pisze do dziennika S t a n d a r d z Hae, stolicy Czuzanu te oto słowa: J ak odstręczającą jest ta ziemia swoją nieczystością, jak szkodliwą swenii zaraźliwćmi wyziewy, tak jest piękną przepyszneini świątyniami, których szczególniejszą ozdobą są olbrzymie bożyszcza chińskie, już snycerską robotą z drzewa sztucznie wyrabiane, jaz misternie odlewane z gipsu, już strojone ozdóbkami i wyzłacaniem. W.głównyui kościele jest »Królowa nieba« w jedwabiach, w bogate hafty, pierwszym przedmiotem czci powszechnej ; przedstawia się jako występująca z morza, prawe nogę opiera na potworze morskim, a na lewem ramieniu trzyma dziecię. Ze wszech stron otaczają ją pólbożki; na dole u ołtarza są szczerolite pochodnie, a na przodzie palące się piramidy. Nędza i zbrodnie w Londynie. -Leon Faucher umieszcza w Revue des deux M o n d e s wiadomość, która zgrozą przenika.
Parafia Saint Giles, znana w rocznikach zbrodni, jest zamieszkana przez łotrów, złodziei i nierządnice. Jakby pod zasłoni) jakiejś nietykalności dzieją się tam najsprośniejsze zbrodnie, gdyż i władza policyjna z obawy przed tą bandą rabusiów, nie zapędza się w te kryjówki zbrodniarzy, które małą Irlandyą przezwano. Nędza jest tam główną przyczyną wszystkich zbrodni, i nigdzie nie okazała się ona w szkaradniejszćj postaci jak ostatniemi laty w Londynie. Domy ubogich mieszczą tam 30,000 ludzi, samych prawie starców i dzieci, około 130,000 pobiera wsparcie po domach; w tej dzielnicy miasta do Hrabstwa Middle-Sex należącej, żyło w r. 1840., 49,814 .osób publiczną dobroczynnością, w r. 1841. podniosła się taliczba, do 73,815 przez napływ ubogich ze wsi. N ędza i rozpusta idą tam obok siebie, i nie masz miasta, gdzieby tak wcześnie jak w Londynie dojrzewano do zbrodni. Chłopiec 10 lub 12letni jest tam już doskonałym złodziejem i utrzymuje sobie miłośnicę. Z każdym dniem powiększa się zepsucie dzieci; w r. 1837. liczono w Londynie młodych zbrodniarzy na 11, 78 1, a w r. 1 840. na 14 , 03 1 .
U czeni przy pługu. - W Ameryce znajdują niemieccy uczeni i pisarze, korzystną pracę i zajęcie. Pewien Niemiec pisze z nad Ohio: Wielu naszych, którzy dawniej tylko piórem pracowali, robią dziś z wielką zręcznością siekierą lub kosą, chodzą przy pługu lub przeprawiają 6 wołami zaprzężne wozy przez niezmierne obszary, kamieniste góry, bagniska i rzeki, na których brzegach wysokich jak domy, żaden jeszcze most nie postał. Widziałem niemieckich prawników, lekarzy i teologów, którzy się teraz wykierowali na biegłych F a r m e r (ekonomów). W Illinois jest cała kolonia nazwana kolonią łacińską, osiedlona przez samych literackich ekonomów, którzy teraz uprawiają rolę własne mi rękoma, podczas gdy pierwiej oddając się literaturze, pracowali piórem. Zaślubiny w Chili. - W Chili zawierają się małżeństwa z nadzwyczajnym pośpiechem. - Tam nie trzeba ani zapowiedzi, ani przyzwolenia rodziców ani metryki lub świadectwa wolnego stanu, dość jest dać dwa piastry kapłanowi, który młodej parze daje błogosławieństwo, poczem otwiera księgę, w której państwo młodzi zapisują swoje lub też - obce nazwiska, i już po wszelkiej ceremonii ślubnej. Nic więc łatwiejszego, jak tamże zawierać śluby małżeńskie; ale skoro kapłan dał już swoje błogosławieństwo, wtedy zaczynają ustawy czuwać nad świętością ślubów. - Na wielożeństwo jest tam kara śmierci; kto pod fałszywem nazwiskiem wstępuje w związki małżeńskie, karze go ustawa robotą publiczną na całe życie. Opuścić żonę wolno tylko za jej zezwoleniem lub też cichaczem, aby się nie doniosło do rządu. Z Paryża. - Nowa gwiazda wzejszła na horyzoncie dramaturgii francuskie'j. Ta gwiazda w czarnym fraku i lakierowanych butach ma to samo imię, co sławny Hugo; nazywa się bowiem Wiktor Sejour. Drama, które napisał pod tytułem Diegarias, przyjętą została jednogłośuemi pochwałami od komitetu teatru fran<;ais; sztuce tej rokują większe jeszcze powodzenie niż Lukrecyi Ponsarda. Pan Wiktor Sejour ma 25,000 fr. rocznego dochodut jest Kreolczykiem.
Okręt rzadkiej wytrwałości - Temi czasy zawinął do zatoki Havre we Prancyi okręt kupiecki «Olimpia,« o ciężarze 300 beczek zbudowany r. 1826. w Bostonie. Przez lat 1 7 byi ten okręt nieustannie na morzu, ani przez jeden cały miesiąc nie bawił w zatoce, co zwłaszcza w porze zimowej zdaje się niepodobień*stwem. Czterdzieści i jeden razy przebywał on morze atlantyckie, a więc 5 razy w roku płynął z jednej półkuli świata do drugie'j. Dziwną jest rzeczą, że w tak długiej i dalekiej żegludze żadnego nie doznał na morzu nieszczęścia. Lunatyczka. - W Dreźnie zginęło rodzicom Sletnie dziecię; drugie, które z nieni bawiło, wyznało, że wpadło w wodę, ale nie mogło oznaczyć miejsca. Rodzice udali się do lunatyczki Amelii Klinger, która kilka tygodni leżała we śnie magnetycznym. Na pytanie rodziców: gdzie jest ich dziecię, odpowiedziała jasnowidząca, że utonęło w stawie, i leży przy łotokach między śluzą, jakoż w istocie tam je znaleziono 1
OBWIESZCZENIE.
Dnia 14 Lutego r. b. zrana o godzinie lOteJ majj być różne w drodze exekucyi zatradowane effekta, pomiędzy któremi się znajdują skrzydło mahoniowe i różne meble mahoniowe na podwórzu pariskiem w Zają czko wie pod Pniewami za gotową zapłatę, publicznie być sprzedawane. Szamotuły, dnia 25. Stycznia 1844.
Król. Pruski Sąd Zi emsk o - miejski, OBWIESZCZENIE.
Dom w dobrym stanie, murowany, do Dominium Kórnik należący, pod Nr. 108. na ulicy Poznańskiej w Bninie położony, z stajnią, wo zownią i ogródkiem, jest każdego czasu z wolnej ręki do sprzedania. O bliższych w tym względzie kondycyach, można się w Biurze dominialnem w Prowencie Bnin dowiedzieć. Dominium maj ętności K ó r n i c K i e' i.
W Piątek dnia 2. Lutego Ludwik Włach plasko-rzeżbiarż, członek Xiąźęco Hesskićj Akademii w Kassel, zaszczyt mieć będzie dać przedstawienie starożytnej i nowożytnej szluki rzeźbiarskiej, czyli Muzeum posągów marmurowych, arcydzieł płaskorzeźby. W lszym oddziale przedstawienia tego działać będzie przed wyjazdem swym I..I,» I S o s e o Z g r z e c z n o ś c i i przedstawi nowe widowisko w magii Egipskiej własnego swego wynalazku, składające się z 12. nowych sztuk. Bliższe wyszczególnienia ukażą afisze Bilety dosIać można u Kasztelana teatru, wieczorem znś pizy kassie. Początek o 7 , koniec o pół do W wieczorem. Otwarcie kassy o 6. wieczorem.
.216
Bal towarzystwa okolicy Szamotulskiej dany będzie w dniu 18. L u t e g o r. b., o czem szanownych członków zawiadomią Dyrekcya.
W sobotę dnia 3. Lutego REB UT Aw wielkiej sali Bazaru. Biletów po 4 Złt. dostać tylko można w mojeJ cukierni do godziny 7mćj wieczornej, gdyż w lokalu redutowym przedaź biletów miejsca mieć nie będzie. Służący nie mąją przystępu. «P. NQ. I*ietrowski, przy Nowej ulicy pod liczbą 4. Handel materyalny i tabaki Juliusza Horwitz w narożniku placu Wilhelmoskiego pod JNr. 1. w domu P. Krause naprzeciwko Bazarii poleca najprzedniejszy cukier, którego funt dotąd po 6 sgr. był przedawanym, po 5 A sgr. biorącym głowami, najpiękniejszą herbatę Pecco funt po 3 Tał, tudzież Berlińskie połyskujące świece po 5 sgr. 4 fen. funt., dub. rafinowany olej rzepakowy po 3 sgr. 9 fen. funt, najlepsze twarde mydło po 4 sgr. 6 fen. funt" jako tez prawdziwe Hawańskie cygary, stary rum Jamaikski i wszelkie gatunki kar i do g r a - fi i a w najpomierniejszych cenach.
Kurs giełdy Berlińskiej e Sto- S n pr. kurant pa papie- 1 g»toprC. 1 rami- I wiznq.
Duia '29. Stycznia 1844.
Obligi długu skarbowego .
Prusko-ang. obligi z r. 18 10.
Obligi preniiów handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i N owejm m\ 4 102* 901 « 1 1 C)OI Sk 104 48 3i, w ił d' &i - IlJ 101$ 3 ti I3A Ul 3
· > » Gdańska wT. .
Listy zastawne Pruss. Zachód.
WXPoznausk.
» » dite » »Pruss. Wschód.
· · »Pomorskie. , .
March. Elek.ilV.
» »Szląskie . . . .
Inne monety złote po 5 tal.
A K ej e Drogi żel. BerI. - Poczdamskiój Obligi upierw. Berl.-Poczdams.
Drogi żel. Magd.-Lipskiej . .
Obligi upierw. Magd.-Lipskie .
Drogi żel. Berl.-Anhallskit.
j Obli#i upierw. Berl.-Anfjaltskie Drogi żel. Dyssel.-Blberleld.
Obligi u pierw. Dysscl. - Blberf.
4
85i 99 4 5 Obligi upierw. Reńskie 4 Drogi żel. Berlinsko- Frankfort. 5 Obligi upierw. BerI. - Fraiikl'ort. 4 Drogi żel. Góriio- Szlqskit.
j .. 4 » dito Lii. Ii.. - » · Berl.-Szcz. Lit. A. i B. - « - Magdeb.-Halbcrst 4 Dr. żel, Wrocf.-Szwidu.-Frcib,j 4 116 H9ilOS 1011 IJK 1051mf 101}
13JI IIf
103} 178 103$ 142$ 103$
Y8} 146 1»3£ 118 115 121 \ 122, 1181
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.02.01 Nr27 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.