GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.04 Nr81
Czas czytania: ok. 20 min."'ielkiego
Xi stwa
POZNANSKIEGO
Nakładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.
.JI? 8 1 .
W Czwartek dnia 4. Kwietnia.
1844.
Jutro, w Wielki Piątek, nie wyjd/JIe Gazeta.
Wiadomości zagranIczne.
Polska.
z Warszawy donoszą: Niedawno przybył tu Generał Kotzebue, syn znanego autora i jeden z uajzasłużeńszych oficerów wojska rossyjskiego, dla objęcia urzędu generalnego kwatermistrza czynnej armii, ktore'j główną kwaterą jest Warszawa. Poprzednik jego, Generał piechoty Berg, 'Został wezwany jako szef generalnego kwatermistrzowskiego sztabu całego rossyjskiego wojska do Petersburga, był on tu powszechuie kochany i poważany, i pozostawia po sobie sławę poczciwego człowieka w całe'm tego słowa znaczeniu. - Potwierdza się wiadomość, że Warszawa będzie gazem oświetlana; pierwszą próbę w lej mierze zamyślają od być na zamku królewskim. - Biorą się tez czynnie i do kolei żelaznej warszawsko-krakowsktćj; słychać, że już w tym roku 4ry i ćwierć mil niemieckich będzie znpełuie do jazdy gotowych.
R O s s V a.
· Z Wilna, dnia 12. Marca.
Wszyscy Rabini w guberniach nadgranicznych, aby na przyszłość ile możności wszelkim powodom albo pozorom prześladowania współwierców swoich zapobicdz, w synagogach rozporządzeuic ogłosili, stosownie na każdego Żydaalbo Żydówkę (skoro Zyd rok wieku 13sty, a Żydówka 12sty skończyła) coby się odtąd stali winne mi przemycania, wielka klątwa synagogi spada. Pod zagrożeniem klątwy wszystkim Żydom każda styczności wszelkie związki z taką osobą surowo się zabraniają, i pod zagrożeniem podobnej kary wkłada się na każdego Żyda obowiązek o każdem do wiadomości jego dochodzące»! przemycaniu natychmiast do władzy gmiunej donieść, która następnie policyę niezwłocznie zawiadomi. Komu znajome jest okropne wrażenie, sprawiane przez zagrożenie Cheremu (klątwy) na umysłach Żydostwa tutejszego, ten zapewne w lem ogłoszeniu Rabinów nieiówuieskuteczniejszy środek do zapobieżenia przemycaniu - o ile ono przez Zydowstwo bywa popełnianein - upatrywać musi, aniżeli choć w najściślejszem strzeżeniu granicy i w najsurowszych prawach odwetu. Żyd polski i rossyjski ledwo knuta i Syberyi tak się lęka, jak clieremu swego Rabina.
Z n a d g r a n i c y r o s s y j s k i ej, d. 25 . Marca.
Postanowienie Hr. Kankrina złożenia urzędu swego dla nadwątlonego stanu zdrowia, zwróciło uwagę wszystkich gazet na jego dwudziestoletnie zawiadowauie finansami Cesarstwa Rossyjskiego. Zdania o tern bardzo są sprzeczne między sobą podług stanowiska piszących, a zupełnie tez samo zdanie objawiał, gdy potężny minister jeszcze był otoczony całym blaskiem wysokiego dostojeństwa swego. Administracya skarbu K a n k r i n a przez zbieg wielu do tego przyczyniających się okoliczności dla Rossyi nader szkodliwe sprowadziła rezultaty. Wydatki zawsze prawie regularny dochód przewyższały. Rossya, której dług w r. 1820. wynosił 335 mil. talar., ma obecnie przynajmniej (włącznie z pożyczką dla kolei żelaznej) 520 mil. tal. d ługu, więc w przeciągu lat 23.
pomnożył się dług państwa tego o 185 mil. tal. Źródła dochodów nie były tak obfite jak tego przyrost wydatków wymagał. Jakoż w ogólności stósuuki R o s s y i dla pocieszającego, prędkiego rozwijania sił podatkowych nie są pomyślne, ale system prohibicyjny, w którym HI. Kankrin Rossyę uwikłał, najbardziej się do uszczuplania dochodów państwa przyczyniał. - Dopóki ten system zamknięcia zatrzymanym będzie, finanse lepsze'j przyszłości spodziewać sią nie mogą, bo co Ural z swoich kopalni dostarcza, jest to jakby kropla w bezdenne morze potrzeb.
F r a fi c y a.
Izba deputowanych. Posiedzenie z d.
25. Marca. - W dalszej dyskussyi prowadzonej dzisiaj nad projektem prawa względem rekrutowania, wywołały szczególniej długie debaty postanowieuia tyczące się organizacyi rezerwy i długości służby wojskowej. Idzie tu przedewszystkie'in o wybór między systemem projektu prawa a systemem projektowanym w poprawce przez Generała Subervic. Obadwa systema zgadzają się w te'm, iż postanawiają służbę wojskową na lat 8.; ale stosownie do poprawki ma co rok cały kontyngens stanąć pod sztandarem, gdy tymczasem projekt prawa bynajmniej tego konieczne'm nie czyni, ale raczej @graniczą się na te'm, aby całkowite i bezpośrednie wcielenie postanowić jako zbawienną regułę, którejby rząd ile możności trzymać się powinien, od której jednak stosownie do okoliczności i potrzeby odstąpićby mógł. Poprawka wspieraną była przez Pana Odilon Barrot, ale Generałowie Paixhans i Oudinot, jako tez Marszałek Soult powstawali silnie przeciw niej.
Nieprzyjaciele poprawki przyznawali wprawdzie, iż jest rzeczą nader ważną mieć wprawną i wyćwiczoną rezerwę, któraby przy pierwszem niebezpieczeństwie była w stanie wstąpić w linię, i że żołnierze, którzy wsi swej nieopuściłi, i chorągwi swej nie widzieli, właściwie żołnierzami nazwani być nie mogą; ważniejszą wszakże rzeczą jest, aby armia czynna odebrała dobre, należyte i całkowite wykształcenie, a jeźli obadwa cele jednocześnie osiągnięlemi być nie mogą, przedewszystkiem starać się należy o wykształcenie armii; przy systemie zaś projektowanym przez Generała Subervic, każdy kontyngens tylko lat 3 mógłby pozostać pod sztandarem, a czas ten uważać należy za krótki dla wykształcenia wojskowego, szczególniej dla pojedynczych rodzai broni, chociażby może dla reszty armii był wystarczającym. Wszystko więc czynić należy, aby mieć dobrą rezerwę, szczególniej jednak myśleć o dobrej armii, i nie robić ofiary z rzeczy pobocznej, z tego co jest konieczne'm dla tego co jest zbyteczne'm, nareszcie z rzeczy pewnej dla rzeczy niepewnej . Generał Paixhans mówił między innemi: »Sposób myślenia nasz jest zapewne jeden i tenże sam, i przy kwestyi tego rodzaju nie może być mowy ani o oppozycyi ani też o większości. Wszyscy chcemy, ażeby armia francuzka żadosyć uczyniła wielkiemu i wysokiemu swemu przeznaczeniu. Wszyscy mamy jeden i tenże sam cel. Co się jednak tyczy środków, aby mieć dzielną armią, któraby była w stanie przy wybuchu wielkiej wojny, a tylko wielkie wojny na teraz mieć będziem, godnie odpowiedzieć swemu zadaniu, w tym punkcie różnią się zdania nasze. (Pan Beaumont: I dla tego niechcesz Pan rezerwy?) Właśnie dla tego, że chcę rezerwę, chcę wpródy armią. Warmii francuzkie'j, jak w każdej armii bardziej idzie o jakość jak o ilość. My zaś na jakość bardziej jeszcze uwagę zwracać powinniśmy jak inne narody, ponieważ w przypadku wojny liczba wojska naszego nierównie mniejszą będzie. Pizy takich więc okolicznościach równowaga osiągniętą być może li tylko przez jakość wojska. W Anglii, Rossyi i Niemczech są gwardye cesarskie i królewskie i zagraniczne rezerwy, których my nie mamy. W Anglii i Rossyi są żołnierze, którzy prawie całe swe życie służą, a to jest wojskowa korzyść, której my nie posiadamy. Czyliż byłoby podobieństwem przedsięwziąść coś narodowego, gdybyśmy zmniejszyli nasze kadry wojskowe, to jądro naszej armii? Sprawcy poprawki nie chcieli zapewne tego, ale ich środki całkiem przeciwne są ich celowi. Ja więc głosuję przeCIW poprawce.« Na posiedzeniu te'm kwestya wojskowa bynajmniej całkowicie rozstrzygniętą nie była, odesłaną raczej została jeszcze raz pod rozwagę komissyi. M o n i t o r udziela dzisiaj depeszę telegraficzną zMarssylii z d. 23.Marca obejmującą następujące wiadomości z Algieru z d. 20. : «Książę Aumale wszedł d. 4. bez dobycia broni do Biskara, gdzie dobrze był przyjęty. Reszta wieśniaków Zibanu poszła za przykładem malej stolicy. Dnia 8. znajdował się Książę w Sidi-okba na południe od Biskary. Naczelnicy nomadyjscy przybyli do niego. J ego Królewska Wysokość zamyślał opuścić Biskarę w d. 13., by się udać ku górom Aures. Ben-Achmed-Ben-Hadscba podrzędny dowódzca Abdel Kadeta, opuszczony od swoich, uciekł w góry Aures. Stan zdrowia wojska jest wyborny. Książęta są zdrowi. «
W Izbie Parów M nister spraw wewnętrznych przedłożył projekt do prawa względem tajnych funduszów z następującemi uwagami: »Będziem w obec Panów takim samym mówić tonem, jak przed drugą Izbą. Nie będziera chcieli wywoływać debatów, ale zawsze okazem się gotowymi one przyjąć. Wiemy, iż polityka rządu, której zasadą jest wewnątrz utrzymanie poszanowania dla wszelkich praw i obrona wszelkich prawnych interessów , a na zewnątrz utrzymanie godnego i zaszczytnego pokoju, wtenczas tylko zyskać może, jeśli będzie wyjaśniana i rozważana. Polityka ta jest prawdziwie parlamentarska, od czterech posiedzeń bowiem osiągnęła ona ciągłą pomoc Izb; jej myśl a nasza jest jedna i taż sama; i spodziewamy się, iż zgoda ta między wladzam* nowej nabędzie mocy przez roztrząsanie prawa, które Panom przedłożyć mamy zaszczyt.« W biórach Izby deputowanych jak już wspomniano, przyjętą została zasada objawiona w wniosku Panów G. de Beaumont, Lacrosse i Leyrand względem przekupstwa przy obiorach.
Minister spraw wewnętrznych poparł wniosek, ztem jednakże zastrzeżeniem, iżby układ jego zawierał zarazem rękojmię przeciw przebiegom i kupowaniu głosów. Układ i różne postanowienia projektu prawa wywołały mocne zarzuty. Roztrząsanie ściągało się szczególniej na artykuł 2, który ma dozwalać ścigania publicznych urzędników bez pierwotnego dozwolenia rady stanu, wbrew artykułowi 75 koustytucyi z roku VIII. »Debaty w tym względzie», mówi Dziennik Sporów, »były pewne i wieloznaczne. Partya konserwatystów odrzuciła jedtiozgodnie artykuł 2 i odniosła zupełne zwycięstwo. Między wybranymi Kominissarzami znajduje się 8 konserwatystów a jedon rjłonek oppozycyi. Sprawcy wnioskupowtórzyli w bióraeh swoich dowody, które już wyłożyli byli na posiedzeniu publicznem. Pan Odilon Barrot utrzymuje, iż obawa nadużyć, któreby wypłynąć mogły z prawa zapozywania wprost urzędników, jest przesadzona, i że zatrzymanie artykułu 2 wniosku pociągnie za sobą równość między administracyą a oppozycyą. Wielu innych członków oppozycyi silnie poparło wniosek.« Arcybiskup z Albi i Biskup z Metz przesiali także do Ministra kultu reklamacye na korzyść wolności nauki. Po śmierci Króla Szwedów, Marszałek Soult jest teraz jedyny jeszcze przy życiu będący z 18 pierwszych Marszałków cesarstwa, którzy wr. 1804. w obozie Boulogne mianowani byli. Depesza telegraficzna donosi rządowi, iż Najjaśniejsza Królowa Marya Krystyna Hiszpańska d. 2 1. Marca zjechała się z królewskie mi swe mi córkami w Araujuez, i przyjętą była z wielkim tryumfem. Z dnia 27. Marca.
Na podróż do Marsylii stronnictwo Legitymistów dla Pana Berryera, me posiadającego majątku, 50,000 fr. uzbierać miało, podczas, kiedy tenże deputowany oprócz tego już drogą składek 100,000 fr. rocznej pensyi pobiera. W Awinionie przejazd Berryera, który już krzesło swoje w Izbie zajął, stał się powodem zaburzeń. Komisarz policyi orszakowi towarzyszącemu pojazdowi uwielbianego Legitymisty, przystępu do miasta wzbronić chciał, ale tłumy ludu jego razem z ludźmi jego z sobą uniosły. Przed ratuszem stało wojsko z nabitą bronią. Komissarz policyi na czele oddziału jazdy oparł się dalszemu postępowaniu pochodu do hotelu Europejskiego, gdzie przeszło 2000 osób na Berryera czekało. Wysiadłszy u Markiza Forbin o godz. 10. wieczorem, gdy się już tłumy były rozbiegły, spokojnie do hotelu się udał. Przygolowauego dlań bankietu nie dano;'jadło wszelkie rozdano pomiędzy ubogich. Filippiści zażądali w teatrze marsylianki, hasłem zaś legitymistów były słowa: »Precz z Anglikami!« I Biskup strazburski przesiał królowi memoryał przeciw projektowi do prawa względem nauki podrzędnej. - U n i we r s powiada, że reklamacya ta prawdziwie biskupią szlachetnością i stałością się odznacza. W biurach ministeryum marynarki mówią teraz wiele o wspaniałym statku parowym, budującym się w Brest a mającym na przyszłe lato rodzinę Kjólewską przewieść do Anglii. Całe mi malowidłami i ozdobami w zlocie, podłoga ma być" z drzewa polixander, drzwi mahoniowe a szufle kół ciselowane. Anglia.
Z L o n d y n u , dnia 23. Marca.
J ego Królewska Wysokość Książę Albrecht uda się jednak w podróż do Koburga, jak dziś donosi nawet Morning Herald, który przed kilku dniami wiadomość lę zbijał. W przyszłą środę i czwartek parostatek admiralicyi ma być w pogotowiu, aby zanieść małżonka Kołowej na lad stały. Królowa Belgów oczekiwana jest w środę w pałacu Bukingham. W zarządzie pałacu królewskiego większa jeszcze oszczędność zaprowadzona być ma przez oddalenie niepotrzebnych osób służbowych. G lob e mówi, iż liczba drabantów koronnych ma być zmniejszona. »Malowniczy teu korpus, mówi dziennik ten, utworzonym był przez Henryka VIII., przez następców zachowany, a w czasie rządu Jerzego III. czynił on służbę dzień i noc w pałacu St. James albo w Windsor. Od czasu Jerzego IV. obowiązki służby jego były coraz bardziej zmiejszane, i rozciągały się teraz li tylko na processye urzędowe, bale, posiedzenia tajnych radzców i uroczystości dworu. Dawniej musiał drabant od gward yi mieć 6 stóp i musiał zapłacić 3 O O funt. szl. Wilhelm IV. rozdawał miejsca te zasłużonym podoficerom wojska lądowego i morskiego. Pierwszy, który takim sposobem był przypuszczony, był sierżant floty Skoker, który pod Trafalgar w objęcia swoje przyjął śmiertelnie rannego Nelsona. Odląd znajdują się w korpusie drabantów prawie sami wysłużeni godni wo. .
JownICY. « Z Nowego-Yorku donoszą: Pożar najgwałtowniejszy wybuchł dnia 1 1. Lutego w Nowym Orleanie, w sławnej fabryce kartonów drukowanych, naj obszerniej szej w całym świecie.Prócz ogromnych gmachów użytych do tej gałęzi przemyslowe'j, 8500 wańtuchów bawełny wartości 340,000 dolarów, stały się pastwą płomieni. Dowiadujemy się jednak, że wszystko było zaassekurowane lak w Nowym Orleanie, jak T Londynie i Paryżu. Zwada rodzaju nie mniej ważnego jak nadzwyczajnego, zaszła w Montevideo między Ministrem wojny łe'j rzeczypospolitej i Admirałem franruzkim, dowódcą siły morskiej tego narodu na tamecznych wodach. Minister spotkawszy Admirała francuskiego przechadzającego się blisko portu, znajdował w postawie jego coś 0
brażającego i nie omieszkał wyzwać go na pojedynek. Admirał kazał mu oświadczyć, że nie miał bynajmniej zamiaru obrazić go. To wylłómaczenie się nie zdawało się Ministrowi Montevideanskiemu dostalecznem, i oświadczył, że jedno z dwojga musi wybierać: bić się lub go publicznie przeprosić przez dzienniki. Admirał odmówił tak jedno jak drugie i odesłał swego przeciwnika do rządu francuskiego, jako jedynego właściwego sądu w podobne'j zwadzie. Otrzymaliśmy wiadomości z Buenos-Ayres i Montevideo aż do d. 8. Stycznia. Oribe attakował dnia 6. Stycznia Montevideo z calemi swemi silami, ale po uporczywej walce odparty został. Załoga miała 200 ludzi w zabitych i ranionych. Przeciwnicy musieli utracić. daleko wIęceJ. Lord Rosse kazał zrobić olbrzymi teleskop, który ma powiększać przedmioty 4800 razy, a którym mianowicie uważać mąją księżyc, gdyż przedmioty na nim wielkości domu, będzie można dojrzeć. Mieszkańców księżyca nie będzie można jednak widzieć przez ten teleskop, chyba gdyby byli olbrzymiej wielkości, czego przypuścić nie można. Z dnia 24. Marca.
Z Manszeslru piszą do Times, iż poprawka AsWpya do rządowego bilu fabrycznego we wszystkich dystryktach fabrycznych z wielką radością przyjętą była. Wszędzie tylko o tern mówiono; nigdzie nie usłyszano żadnego nieukontentowania z tego powodu, i dzieci nawet po ulicach cieszyły się i opowiadały sobie, iż bracia i siostry odtąd nie więcej jak dziesięć godzin dziennie pracować będą. Times ciągle jeszcze ujmuje się za poprawką Lorda AsWey, i żałuje, iź rząd względy ludzkości zupełnie pomija. Ale tak doniesienia o ukontentowaniu, które środki Lorda Ashley wywoływały w dystryktach fabrycznych, jako te'ż zaczepki rządu przez Times polegają na przesądach i fałszywych wyobrażeniach; dobro fabryk i handlu angielskiego sprzeciwia się zupełnie nowemu projektowi skrurenia prac; ze 150 właścicieli fabryk z Lanceshire, którzy Jwczoraj wysłali deputacyę do P. James Graham, oświadczyło się tylko 13 za bilem lOgodzinnym, 17 za 11 godzinami, a 12 O za dotychczasowym systemem pracy. Z dnia 27. Marca.
N. Królowa Belgijczyków wczoraj w Woolwich wylądowała, gdzie Księżna Kent ją przyjmowała. Królowa podobnie jak księżna w grubej były żałobie i udały się niebawem po wylądowaniu do pałacu Buchingham. - J. K. W. podróż do Niemiec się udaje, ale zapewne juz dnia 10. albo 11. Kwietnia do Londynu powróci. Podczas kiedy prassa paryska, przynaj - mniej dotychczas, o zgonie Bernadolego milczenia przeslrzega pełuego znaczenia, gazety angielskie różne juz zamieściły rozumowania o życiu zgasłego Króla. Ich sąd nad umarłym w ogóle pomyślny, osobliwie zdanie gazety T i m e s , która go - co w oczach Anglików największą jest pochwałą - z Wellingtonem porównywa, kiedy obaj pierwszą połowę długiego żywota swego zbieraniu wojennych wawrzynów, a drugą osiąganiu wysokich zasług .n;a polu pokoju poświęcali. - C h r o n i c i e mniej korzystny wydaje sąd; dla Szwecyi wewnętrznego dobra zmarły król zapewne wiele zdziałał, ale na zewuątrz pozbawił on kraj dobra nieoszacowanego: t. j. niezawisłości politycznej, bo Szwecya obecnie prawie całkiem wazalki; Rossyi. Hiszpania.
Z M a d r y t u, dnia 18. Marca.
Kommissya, która od rząda otrzymała polecenie, wypracować projekt do prawa względem urządzenia Rady Stanu, ukończyła juz prace swoje, i rząd przyjął ten projekt w całości. - Według niego, Rada Stanu składać się będzie z 30 cztonków, pomiędzy klóremi znajdować się muszą dwie osoby urodzone w osadach hiszpańskich. Korona mianuje Radców Sianu na przedstawienie całego ministerstwa. Nikt, kto posiada jakibądź cywilny lub wojskowy urząd, nie może być jednocześnie Radcą Stanu. Wszyscy Ministrowie, dopóki zostają na urzędzie, są zarazem członkami Rady Stanu. - Prezesa mianuje Korona. Prezes pobierać będzie rocznie 70,000, a każdy Radca stanu po 60,000 realów. Rada Stanu dzielić się będzie na 5 oddziałów, to jest: 1) spraw zagranicznych, sprawiedliwości i stosunków kościelnych; 2) wojny i marynarki; 3) skarbu i zarządu wewnętrznego; 4) handlu i osad; 5) spraw spornych sądowych. Minister wojny gorliwie pracuje nad uporządkowaniem armii. Zdaniem jego armia składać się ma z 95,000 ludzi, która przez dobrze uorganizowaną rezerwę w ciągu 3ch miesięcy powiększona być może do 200,000. Koszta utrzymania wojska w czasie pokoju nie mają przenosić 14 mil. piastrów, Z Paryża, dnia 27. Marca.
Rząd odebrał telegrafem wiadomość o przybyciu Królowej Krystyny w dniu 23. m. b. do
Madrytu, gdzie ją podobnie jak we wszystkich miastach Hiszpanii z największćm radości unie.. .
SIenIem przYJmowano.
Szwajcarya.
Z Sitten, dnia 16. Marca.
Po okropnych lawinach w miesiącu Lutym, które mianowicie w dolinie Conches wielkie zrządziły spustoszenia, następują teraz ulewne deszcze. Drogi i gościńce zniszczone, mosty zerwane, góry się zapadają, inne grożą zapadnięciem. Opactwo St. Maurice uszło klęski, jaka je przed kilku wiekami spotkała. Dn. 26. Lut. wieczorem o godz, 9. kawał ziemi oddzieliwszy się wysoko od góry upadając coraz to bardziej się zwiększał i zerwał wielkie przez ciągłe ulewy nadmiękczone bryły skaliste, które wszelako szczęściem spadając pokruszyły się, niin jeszcze na dach klasztoru spadły. Mimo to część dachu mocno uszkodzona, ale dzięki Bogu, nikt życia nieutracił. Teraz u nas najpiękniejsze powietrze wiosenne i fiołki pakazują się obok brudnego starego śniegu. Wzburzenie stronnictw w kraju jeszcze nie ustało, chociaż mniej obecnie groźne. W Sieders obawiano się zbrojnego napadu ze strony jeune Suisse. Podczas kiedy rząd z nędznej biblioteki Bełizara Marmontela, etudes de la nalure przez Bernardin de Saint - Pierre, geographie racontee przez Levi, historyą rewolucji francuskiej przez Migueta i tyin podobne dzieła wyrzucać każe, jeune Suisse uszlych z więzienia winowajców na łono swe przyjmuje i broni ich od powtórnego aresztowania przez władze sądowe. Ciągle Radzcy Stanu i gmin urzędy swe składają a te znowu w duchu wstecznego stronnictwa obsadzane bywają.
Rozmaite wiadomości.
Kossowski 1 Jego krytycy w Berlinie.
Publiczność Poznańska poznawszy talent Kossowskiego w kilku koncertach, nieobojętną zapewne będzie na dalsze jego powodzenie, a mianowicie w krajach gdzie tylko zimna rozwaga i gust zaprawiony w sztuce spotykają artystę nie przynoszącego z sobą ani wspóluczucia narodowego, ani sławy z daleka brzmiącej. Z upragnieniem oczekiwaliśmy doniesienia o przyjęciu K o s s o w s k i e g o w Berlinie, i tem smutniej nam było słyszeć nie zbyt pomyślne wieści zrazu uas dochodzące. Po pierwszym koncercie jego niektóre dzienniki dosyć pochwalnie przemówiły, lecz Ganz pierwszy szy krytyk, nie korzystnie dla niego się odezwali, owszem z naganą dali się słyszeć. Zdanie tych dwuch potężnych znawców, a przynajmniej za takich uchodzących, jakby wyrok areopagu, wyrok śmierci w opinii berlińskiej, rozległo się po mieście i złą nadal wróżbę zapowiadały naszemu artyście. Trzeba było nieugiętego charakteru i mocnego zaufania w siebie, żeby się nie zrazić lakierni przeciwnościami. Wsparty od ziomków urządził Kossowski drugi koncert na dniu 26. z. m., na który 400 osób się zebrało. Przed same'm rozpoczęciem otworzyły się drzwi sali, gdzie się oczy obecnych zwracając postrzegły z zadziwieniem wchodzącego S e rv a i s, który świeżo po zebraniu tak świetnych laurów na wiolonczelli, opuścił był Berlin. Znajdował się on właśnie w Magdeburgu, gdy wyczytawszy doniesienie o koncercie Kossowskiego, przybył umyślnie koleją żelazną, aby słyszeć grę jego, dziwiąc się zapewne śmiałości naszego ziomka, który się odważał z nim iść w zapasy. Wiadomość że Servais jest obecny przebiegając z ust do ust po sali doszła i do Kossowskiego. Powszechne nastąpiło oczekiwanie, jakie wrażenie sprawi gra K o s s o w s k i e g o na największym dzisiaj mistrzu wiolonczelli. Była to ważna uroczysta chwila, z jednej strony dla rozpoczynającego swój zawód artysty, z drugiej dla słuchaczy, których serce biło tak rozmaiłem tętnem, już to ciekawości, juz wreszcie zawiści. Pośród takiego usposobienia słuchaczy ozwały się strony dźwięcznemi tony z Andante i Poloneza Roniberga. Lecz jakież nastąpić musiało zadziwienie, gdy po skończonej grze pierwszy Servais z oznakami zadowolenia wzniósł oklaski, które po całej sali z zapałem powtórzone zostały. Nastąpiły własne kompozycye Kossowskiego, waryacye na tema »Król duchów alpejskich«, Karnawał wenecki i Fantazya na teina szwajcarskie. Coraz bardziej wzrastał zapał, coraz żywszemi okrzyki pochwały i radości obsypywano Kossowskiego, który na końcu przywołany na głośne żądanie da c a p o , odegrał ulubionego swego mazura, czem nawet ozięble lub zgrzybiałe wiekiem dusze porywać zwykł w zachwycenie. Przybliżają się już ośmieleni słuchacze do Serwego, aby z ust jego sąd usłyszeć. Ten mistrz szlachetny, daleki od wszelakich osobistości, uznał w naszym rodaku drugiego mistrza, oświadczając publicznie, iż na tym koncercie dwóch słyszał artystów, Romberga i Kossowskiego. Wielbił jego talent w kompozycyi równie jak w wyko
64bnaniu, podziwiał także jego organiczno fIZyczne usposobienie, i świetną mu rokował przyszłość. Wezwał go nareszcie, aby w przyszłym miesiącu przybył do Drezna, dla dawania z nim wspólnie koncertów i pożegnawszy uprzejmie odjechał na powrót do Magdeburga. - Ten tryumf tak zaszczytny dla naszego artysty rozniósł się prosto z sali po calem mieście, bo już nazajutrz z uniesieniem wspomniano wszędzie o koncercie Kossowskiego. Adjutant królewski Generał Kalkreuth przybył do niego zapraszając aby grał na dworze Jego Król. Mości, a powszechne życzenie objawiło się dalszych koncertów publicznych.- O mistrzu nasz.' błogosławieństwo wieszcza dane ci na drogę przy pożegnaniu, niechaj ci ciągle towarzyszy, i my wraz z nim powtarzamy: »szczęść Boże w świat!« a twoi nieprzy - jaciele niechaj wszędzie polegną zwalczeni siłą twojego twórczego talentu. Gdziekolwiek zaś będziesz pomnij tez o naszych przyjacielskich radach i naszych uczuciach dla ciebie okazanych, pomnij iż nad próżne brzmienie sławy u obcych wyższa jest miłość i szacunek rodaków.
KAS PEREK.
POWIASTKA DOMOWA.
(Dokończenie.) »ISizyi pot pisany Dzisiaj karę ot trzymałem i za tę karę oras iza plagi moje bo leśliwe przed sie wzionem upasdc do nug WieI możnemu Panu dobremu y sprawied liwemu apo wtóra, rażą - Panu Bogu po dzię kować ze dopuścił no to że ja z mojego przed stępstwa naprzeciw Pana - iuż roz grzeszony jestem, boia bijąc się w piersi wyz naie żem wielgiego i do puściłem sie przest<;m stwa - żem od dał w rę cebrudne zydo skie- Pańskką -odzież i luberye która nosi na sobie chonor Pański - imię i herby szlacheckie pańskie - moja wina wielga i bardzo wielga do tego sie przy znaie i wyzuaie że temi plagami byłem sprawie - dli wie obłożony -Ale nizyi pot pisany - prosi oras Wel mozego Pana do brego y sprawied liwego - ażeby wejrzał deli katnym rozumem swoim, to, jeżelija nizyi pot pisany zawinił, bom zostawił i oddał naponie wierke odzież Pańską w rę ce żydoskie nie będziesz- że to jeszcze więgsza wina i przest<;m stwo? jeżeli niektóry Pan WieI możny nie odzież ale swoje własne dziecię - albo teś syna swego własnego - który tagże nosi i honor pański - i imię i herby szlacheckie pańskie - kiedy to dziecię odda na poniewierkę i trzymanie - do rąk brudnych żydostwa w żydoskich rękach pozostawi synaczka kochanego który więcej coś pieuiądze się kupuje a Synów to Pan Bóg daje -a i opiekować się nie mi przykazał, surowo-« Na chorążego gorący pot wystąpił; dla ukrycia swojego pomieszania czytał dalej - »Nizyi pot pisany - ot trzymał już swoje plagi na które zasłużył swoyim przed tęmstwein a któż tego Wel możnego Pana-karać będzie?« Chorąży się spocił jakby cepami robił, przerwał czytanie a jeszcze patrzał w ten papier, który drżał w rękach jego jak liść na osice. Kasper w progu z podelba tylko spoglądał na Pana gorącą łaźnię odbywającego, ciekawy wszelako, co to'z togo będzie - bo zaprawdę na wielkie rzeczy się odważył, pisać Panu swemu takie ostre przymówki i wyrzuty przykre. Chwila upłynęła, poczćm Chorąży, jakby się z drzemki nagle rozbudził, zerwał się z krzesełka i rzekł: »Kasprze - idź - bież-każ co prędzej zaprzęgać do kolasy; jadę na folwark - do mojego Nikodemka - ty ze mną pojedziesz.« Rozweseliła się twarz sługi; co tchu biegł do stajni, a po drodze szeptał do siebie: »U dał się fortej, a choć ciało pokutuje, sierota się wyratuje. « Kiedy się krzątano na podwórzu około wyciągania kolasy z wozowni i zaprzęgania, tymczasem Chorąży w swoim gabinecie odbywał z sobą długie rekolekcyje. Jakie one tam były, tegom się nie dowiedział, ani je powtórzę. Rychło zaterkotała kolasa przed gankiem, wsiadł Pan, sługę swego Kasperka posadził przy sobie na lewej stronie; Kasperek rósł w radościach jak na drożdżach, a fraucymer gdy to obaczył okienkiem, wziął się cały za głowę, i wysłał z swego grona deputacyę do Imości Dobrodziejki, która o tern wszystkim zdała relacyję. Pani Chorążyna potruchlała, zatrzęsły jej się ręce z samego gniewu, i książeczkę wypuściły na ziemię. - Po chwili Chorążyna przyszła do sie bie, zadzwoniła na sługę, aby jej książeczkę podniosła - i, jako on C e z ar, który razem dwa listy dyktował, tak ona z pacierzem, który szeptała, myślała o czemś innem jeszcze.
Nie skończyła pacierza, kiedy drzwi od alkierza otworzyły się, a przed jej obliczem stanęła wysoka poważna postać małżonka, trzymającego za rękę chłopczynę obdartą i bosą. Na ten niespodziewauy widok'-Imość już zemdleć chciała, przypomuiawszy sobie jednak, że w całym domuuie ma ani kropli Lar end 0gry do trzeźwienia, odłożyła tę nagłą chorobę na czas późniejszy - i tylko małą twarzyczkązrobiwszy ogromnego marsa - rzekła głosem z gniewu drżącym: »Kiedy tak sobie jegomość postępuje, to ja odjeżdżam z domu do Księżnej mojej cioci, jeszcze dzisiaj, jeszcze dzisiaj pojadę.« »W takim razie (odrzekł mąż) marszałek odbierze dyspozycyją, ażeby miał w pogotowiu 5 koni do karety i osobną brykę pod rzeczy i wyprawę Asani Dobrodziejki.« Chorążyna nie zważając już na to, że Larendogry nie ma w domu, zemdlała - a Chorąży wyszedł z pokoju i kazał zaprzęgać - ale nie do karety, tylko do bryki, Nikodemka wykąpać, i w bieliznę i w sukienki czyste przybrać polecił. I tegoż jeszcze dnia zabrawszy wszystkich trzech chłopaków z sobą, razem z Kasperkiem wyjechał do Warszawy do Pana Konarskiego. Nikodemka i dwóch synków młodszych oddał do Konwiktu Nobiłium. Co sprawiwszy, wrócił na wieś ze spokojnym umysłem, ale sercem trapione'm zawdy. Trapiła go ta myśl, że dotąd za swoje przestępstwo, za grzeszną uległość dla żony, za ten grzech popełniony przeciw miłości i obowiązkom ojca, nie odprawił pokuty, zasłużonej nie odebrał kary. I tegoż jeszcze wieczora, kiedy się wszyscy spać pokładliChorąży przywołał do siebie Kasperka - długo % nim rozmawiał; w końcu zdjął dyscyplinę z gwoździa, na którym wisiała, i oddał ją do rąk Kasperka, a oddając mówił: »Kasprze - twoja ręka będzie mnie siekła, abyś mą duszę wybawił z piekła; co masz siły · - nie żałuj ręki, ażebym ja na tamtym świecie nie żałował, żem nie dosyć pokutował.« - Kasperek dla zbawienia duszy czynił zadość woli Pańskiej, bił i siekł co mocy, a płakał i wzdychał z miłosierdzia. Po tej nocy, przez tydzień cały Chorąży zalegał łoże - po czem wstałudał się do alkierza Imości. Spodziewał się wielkiej burzy - a tu był tylko mały, piękny deszczyk płaczu z rozrzewnienia, że obaczyla znowu męża;-i z tęsknoty za dziećmi, że je nie widzi.
* * *
W Zawladowie w kościele parafialnym spoczywają ciała Chorążego i jego synów. Ich pamięci nie ma poświęconego pomnika, ale na ścianie od zakrystyi, wmurowany marmur nosi · napis taki: KASPROWI CIUPIŃSKIEMU DOBREMU SŁUDZE WIERNY PAN POŁOŻYŁ.
I drugi list Pana J, S. zawierający dalsze doniesienia o e x e k u c y i w Gazecie Poznańskiej nie może być umieszczony.
OBWIESZCZENIE.
Do kilkarocznego wydzierżawienia szlachec kiej wsi S i e r n i k, położonej w powiecie Szubińskim, a należącej do rodzeństwa Knutzów, poczynając od Sgo Jana r. b., wyznaczyliśmy termin na dzień 6. Maja r b. zrana o godzinie 11. przed Ur. H a a k Assessoren] Sądu Głównego, na który chęć dzierżawienia mających z tern nadmienieniem wzywamy, że warunki dzierżawy już przed terminem w oddziale V. Registratury naszej przejrzane być mogą. Bydgoszcz, dn. 27. Lutego 1844.
Król. Główny Sąd Ziemiański. Wydz I.
OBWIESZCZENIE.
W środę dnia 10. Kwietnia r. b zrana mają być na miejscu różne ogrody i role twierdzy odrębnie najwięcej ofiarującym wydzierżawione, i równocześnie także przeznaczone do rozebrania domy, tudzież stare żelastwo, sprzęty i t. d. przedane. Ochotę dzierżawy i kupna mający proszeni są na termin z łem zauważeniem, iż miejscem zebrania się o godzinie 7. rannej będzie dziedziniec budownictwa twierdzy, gdzie bliższe warunki odczytane zostaną. Poznań, dnia 1. Kwietnia 1844.
Król. Dyrekcja budowania twierdzy.
Podpisana Dyrekcya wzywa niniejszem szanownych członków Towarzystwa, którzy dotąd nie złożyli składki . ocim (Jstaw postanowionej, ażeby takową najpóźniej do 15. Kwietnia r. b. na ręce Skarbnika towarzystwa, H i p o l i t a R a d o ń s k i e g o w Gożuchowie pod Kłeckiem niezawodnie przesłali, inaczej bowiem wystawią się na nieprzyjemności . 4 tym poinienionych Ustaw oznaczone.
Gniezno, dnia 29. Marca 1844. r.
Dyrekcya Towarzystwa zawiązanego w G n i e ź n i e, celem rozkrzewieniai ulepszenia chowu koni w WielkieIII Xi<;stwie Poznańskiem.
Prezes: T a d e u s z R a d o risk i.
Pisarz: Alfons Białkowski.
. Podpisana Dyrekcya zwraca uwagę chodujących konie na program wyścigów dnia 30. Kwietnia r. b. zrana od godziny Śmej, w Gnieźnie odbywać się mających, w którym są cztery nagrody dla samych włościan i mieszczan rolników wyznaczone, a prócz tego wyścig następUJący : »VI. - Nagroda Towarzystwa 900 złotych »polsHch d!a zwvei<;zcv na torze wyścigowym « nez zawad; ewierc min - zwycięztwo poje»dyricze: konie wszystkich krajów. O tę na»grodę i nieczłoukom Towarzystwa ubiegać »się wolno, lecz przypuszczone tylko ogiery
» przez Dyrekcyę za odpowiednie celowi uzna»ue. S ta wka: dla członków 100. dla obcych »zaś 150 złotych polskich pod przepadkiem. - »Zwycięzca odbiera nagrodę i stawki, a ogier »wygrywający staje się własnością Towarzys t w a; stawka zostanie zwróconą właścicielowi «drugiego konia, jeśli nie distansowany.« »Wyścig ni e p r z y j d z i e do skutku, jeżeli »przynajmniej trzy konie nie będą zgłoszone »( i stawki członkami nie będących złożone) do »15. Kwietnia u Pisarza Towarzystwa, Biał»kowskiego w Pierzchnie pod Środą.
»Gniezno, dnia 2.9. Marca 1844. r.« Dyrekcya Towarzystwa zawiązanego w Gnieźnie celem rozkrzewieuia i ulepszenia chowu koni w Wie1Kiem Xi<;stwie Pozuańskiem.
Prezes: Tadeusz Radoriski.
Pisarz: Alfons Białkowski.
,,'MI--IIIA
Sprzedaż OWIec.
W Dominium Huuern pod Winzig i Herrnstadt znajdują się do sprzedania około sto baranów (Lichnowskiej rasy), jako też dwieście maciorek do chowu jeszcze zdolnych. Za zdro. .
WIe zaręcza SIę Podpułkownik N eu h au s s w Hiinern.
Świeże Ilollszt. ostrzygi odebrali Biacia Va s s a 11 i, przy ulicy Pryderykowskiej.
MUB*M giełdy IgcrliilsBiiej.
Sto- l -iMa l'r- Kurant pa I papie- gotoprt\ I rami. \ wizna.
Dnia 1. Kwietnia 1844.
Obligi długu skarbowego . .
Prusko-ang. obligi z r. i8iO.
Obligi premiów handln morsko Obligi Marchii Elekt, i JVowej Oblig-i miasta Berlina . . . .
» Udan.ska w T. .
Listy zastawne Pruss. Zachód.
» » W. XPoziiaiisk.
dito » Pruss. Wschód.
» »Pomorskie. . .
March. Blek.iJV.
» Szlaskie. . . .
Frydrychsdory. . . . . . . .
Inne monety złote po 5 tal.
Discouto. . . . . . . . . . . .
AK ej e Drogi żel. BcH.-Poczdamskiej Obligi upierw. BerI. - Poczdams.
Drogi żel. Magd.-Lipskiej . .
Obligi upierw. Magd. - Lipskie .
Drogi żel. Berl.-Anhaitt>kićj .
Obligi upierw. BerI.-Aiihaltskie Drogi żel. Dyssel. Elbcrteld.
Obligi u pierw. DysseI. - Flberf.
D ro gi żel. lieiiskiej . . . . .
Obiigi upierw. Reńskie .... » od rządu garaiiloHnnc.
Drogi żel. Berlinsko- Frankfort.
Obligi upierw. BerI. - Frankf ort.
Drogi żel. tfórńo-Szlijskiej. .
dilo Lii. H, . » -Berl-Sj.cz. Lit. JA 8.
« » Magdeb-Halbersl,Dr. żel, WrocI.-Szwidu.-Frcib,
3<5 4 m\ 4 100 Ą 48 4 1034 K too.' looi 13f 12+
100*
Ul, 98' 994.
13JI IlJ 4 \IIJ 191'r 1031 155 96 \ \IIJ 991 m, 90 89 99? 981 1031 125 117 132 131 na 118
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.04 Nr81 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.