GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.19 Nr92

Czas czytania: ok. 20 min.

VVielkiego

Xi stwap o ZN AN SKIE GO.

Nakładem Drukarni Nadwornej W Defiera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.

A » S .

W Piątek dnia 19. Kwietnia.

1844.

Wiadomości krajowe.

Z nad Rhenu.- Teraz znowu z pewnością, głoszą, że Królowa W i k t o r y a na lato* Berlin zwiedzi.

Wiadomości zagraniczne.

F r a n c y a.

Z P a ryż a, dnia 10. Kwietnia.

Dzienniki oppozycyjne, a mianowicie Kurj e r f r a n c u s ki, uważają kroki przedsięwzięte przez rząd francuski spoinie z rządem angielskim ku o b r o n i e Chrześcian w Turcyi za całkiem bezskuteczne; - o drugiej strony utrzymuje G lob e, ze nota podana przez- Reis- Effendego posłowi francuskiemu dostateczna ze strony Porty daje rękojmią. Wszakże dość "słuszną zdaje się być uwaga» żeakkolwiek Saltan obiecuje, iż na przyszłosArenegaci chrześciańścy do wiary swćj powracający śmiercią już karani nie będą, nie wynika stąd jednak, iżby innym karom podlegać nie mieli. Kur y er francuski podaje już nawet do wiadomości, że już postanowił karę śmierci zamienić na karę dożywotniego uwięzienia; odwołuje się ten dziennik do podania D z i e nnika F r a n t fo rts ki ego, według którego w samej rzeczy nad wnioskiem takim już się naradzano, a Sir Stratford Canning odpowiedzią tą tak mało był zadowolniony, że o powtórne posłuchanie Sułtana prosił, które też na dniu 21.lub 22. Marca otrzymał. Lubo w depeszy Barona Bourqueney wczoraj zakomunikowanej wcale o tern nieinasz mowy, sądzą jednak, że Dziennik Frankfortski dobrze jest zainformowany, ponieważ tenże już 20. Marca o uchwale gabinetu Tureckiego uwiadomił, którą dopiero dnia 21. Marca posłowi francuskiemu w Konstantynopolu zakomunikowano. Na zarzuty dzienników oppozycyjnych, jakoby rząd na sprawę Chrześcian zimnem patrzał okiem, odpowiada Dziennik Sporów w następujący sposób: »Co się tyczy mniemanej naszej przychylności ku ministerstwu Ottomańskiemu, wyznajemy, że Rizaat Basza bardzo nam jest obojętnym, a ktoby twierdził, że gabinetowi tureckiemu pochlebiamy, tenby nas tylko do śmiechu pobu* dził. Nie idzie tu ani o tureckie, ani o francuskie minisferyum; rady nasze pochodziły z najprostszych zasad zdrowego rozsądku. - Przesadzony zapał, jaki objawia propaganda w kraju Muzułmanów, njpże za sobą pociągnąć nieszczęśliwy ten skutek* ze przyjdzie tamże do powszechnego rozlewu krwi przeciwka Chrześciauam. Wszyscy, co lud turecki bliżej znają, wynurzają tę obawę, a wszystkie listy, które z Lewantu odbieramy, zgadzają się w tym względzie. W Konstantynopolu, jako siedlisku rządu i posłów zagranicznych, panuje może bezpieczeństwo, ale nie masz go po pfowineyach, a Chrześcianie żyjący tamże spora fanatyków. Liczne przykłady pokazują, że pomiędzy ludem muzułmańskim nadzwyczajne panuje wzburzenie. Uważamy przeto za naszę powinność zachęcać do ostrożności. Pochwalamy z całego serca stałość, jaką objawili posłowie dworów Europejskich w Konstantynopolu, i życzymy tylko, aby trudności ich zadania nie powiększyły się. Przemawiamy w sprawie ludzkości; kiedy bracia nasi katolicy padają ofiarą dzikiego fanatyzmu, możemy się za nich pomSCIC, ale im życia wrócić nie potrafimy. Bez wątpienia posiadają Prancya i Anglia tyle potęgi, aby w razie potrzeby prawom ludzkości należne zjednać poszanowanie; ale pyiauie, czy od mocarstw tych żądać można, aby w państwie ottomariskiem ciągle policyą sprawowały i tamże utrzymywały armią okkupacyjną, zwłaszcza, że z drugiej strony także żądają, aby nietykalność i niezależność tegoż państwa ściśle zachować.

Wniosek Pana St. Marc Girardiu 1 pięciu innych członków konserwalywnych względem installacyi i podwyższania urzędników niebardzo się podoba Dziennikowi Sporów. - Dziennik ten lninisteryalny obawia się, aby myśl służąca projektowi temu za podstawę, jakkolwiek bystra, nie była zbyt trudną lub niepodobną do wykonania. Wiążąc rządowi zanadto ręce w instalacyi i posuwaniu urzędników, odbiera mu się odpowiedzialność; gdyby zaś prawne przepisy pod tym względem woli miuistrów dostateczne zostawiały pole, natenczas podawanie prawideł, które łatwo przekroczyć można, całkiem jest nadaremne. »Być może, tak kończy rzeczony dziennik, że po zbadaniu wniosku pokaże się, że najzbawien»iejszą i najlepszą będzie wszystko zostawić po staremu.t' N a t i o n a l przeciwnie pochwala len projekt, najlepszy w tera znajdując dowód, że sami nawet zwolennicy ministerstwa Guizotowego przekonani są o potrzebie położenia tamy nadużyciom, jakie się za je»o rządów wśliznę ły. »Poraź pierwszy, powiada tenże dziennik, od czasu jak Prancya posiada system reprezentacyjny, formułuje Izba publiczna naganę, nie przeciw politycznemu systemowi, ale racze'j przeciw całości trybu rządowego. Zaiste, nigdy jeszcze minister nie odebrał takiej noty cenzurowej, a P. Guizot, zamiast wystąpić przeciw wnioskowi, widzi się zmuszonym takowy popierać. «

- Z robotników przy kopalni węgli, którzy ranni byli przy zamieszaniu w Rive de Gier, Uzecb umarło. Związek buutująeych się robotników jak się zdaje rOZCIąga SIę w całym obwodzie S1. Etienne. J ournal de S1. Etienne, następujące podaje szczegóły o wybuchu niespokojności: »Wielki Piątek, jak wiadomo, od dawna zawsze jest dniem świątecznym. Dzienna praca robotników przy kopalni rozpoczyna się wszaKŻe z służbą nocną. W zeszły Piątek 20 do 30 ludzi stanęło przy wnijściu do kopalni Jes Littes, i uiedozwoliło robotnikom wjeżdżać do kopalni; owszem zmusili ich do połączenia się z nimi, wzięli ich z sobą i odgrażali się powrócić następującego dnia i niedozwolić pracy. N ie przyszło wszakże do tego, i robota szła zwyczajnym swym trybem. Jak się zdaje były to te same osoby, które w Sobotę zrana o godzinie 8mćj pokazały się przy kopalni la B erandierc, nie dozwoliły dalszej pracy i zmusiły robotników do opuszczenia kopalni. Później jednakże udało się burmistrzowi przywrócić spokojność i spowodować robotników do powrócenia na nowo do pracy. Podobne zajścia miały mieć miejsce w iVlontrambert, ale przedsięwzięte były środki przeciw temu. Przy kopalni Lagarcone stali także dziś w nocy żandarmy, aby nie zaszła jaka przerwa w pracach. Prefekt od dni kilku ciągle jest w ruchu, aby bądź w Montbrison bądź w Rive de Gier bądź nareszcie w S1. Etienne czuwać nad spokojuością publiczną.« List prywatny z Rive de Gier następującą podaje przyczynę niespokojności tych: »Dnia 4go Stycznia t. r. pięć towarzystw w ę g l a r z y w Rive de Gier i okolicy połączyło się w jedno.

Obrano w lym celu dyrektora, i przyjęto taryfę dla robotników. Mała tylko liczba robotników dostawała ciągle większą płacę. Tymczasem dnia 1. Kwietnia w dwóch kopalniach, w których dotąd dawnej trzymano się taryfy, a teraz nową zaprowadzić miano, poniechano pracy. W innych wszakże kopalniach praca zwykłym szła trybem, i niespodziewano się żadnych zajść, gdy ąyolna naprzód dość nieznaczna liczba, a nasBnir wielka massa nadeszła, i robotników częścią złym przykładem częścią groźbami, uprowadziła. Większa część zmuszoną była porzucić pracę swą. Gdyby kopalnie, w których jeszcze pracowano, dość strzeżone były, niespokojność sama przez się byłaby ustala. Nieszczęściem wszakże propaganda miała dwie noce i dwa dni czasu, aby i z innych kopalni odciągnąć robotników. Przyszło więc do tego, iż więcej jak w 40 kopalniach święcono, i więcej jak 2 O O O robotników było bez zatrudnienia. Sędzia pokoju w Rive de Gier przedsięwziął dnia 3. K wielwnia śle niearesztując z razu nikogo. Później gdy wojsko nadeszło, aresztowano kilkunastu z sprawców zamieszania tego, i krok ten właśnie był powodem do niespokojnych owych scen.« Z dnia 1 1. Kwietnia.

Tylko sześciu Arcybiskupów dotychczas zdania swego w pytaniu uniwersyteckim jeszcze nie objawiło, t. j. Arcybiskupi w Auch, bordeaux, Aragnon, Aix, Bourges i Besancon. Ich Suffragani wszelako nie przestrzegali podobnej dyskrecyi. Słychać, ie więc obecnie i kilku z powyżej wymienionych Arcybiskupów skłonnych jest ustąpić nalegającym żądaniom i przyłączyć się do oppozycyi przeciw rządowi. Twierdzą, że memoryały i protestacye Biskupów nie były bez wpływu na układ wypracowanego przez Pana Broglie sprawozdania Kounnissyi o projekcie do prawa pod wględem wychowania podrzęduego. Wychodzący w St Etienne Mercursegus i e n donosi o zaburzeniach między węglarzami co następuje: »D. 5. przeciągała bauda z 30 ludzi koucessyę la Beraudiere obejmującą cały kocieł Ricauierie. W fodynach Littes nie do zwabji robotnikom kontynować pracy; kilku z nich nawet gwahem z sobą porwali. Bównocześnie odgrażano robotnikom pracującym około kolei żelaznej do Firminy, chociaż jawnego gwałtu nie użyto. Nazajutrz maire z Valbenite w towarzystwie Kommissarza policyi różne zwiedzał fodyny, w których się zaburzenia obawiano. Aż do godz. 7 wieczór nie było ani śladu zamieszania a maire już do domu chciał powracać, gdy niespodziane odebrał doniesienie, że liczna banda uderzywszy na fodyny St. Denis robotników od pracy wstrzymuje. Maire udawszy się sam na miejsce potrafił zniechęconych do posłuszeństwa przyprowadzić.« - Taż gazeta donosi z Rive de Gier: «W piątek rano 17 w niewolą wziętych do St. Etienne odprowadzano. Eskorta składała się z 80 żołnierzy liniowych, 25 strzelców koimych i 11 żandarmów, więc w ogóle razem K)iicerami z 119 ludzi. W południe gromada A około 400 ludzi przed wsią Grand Croix, gdzie się była ukryła, eskortę nagle wstrzymała. Ze wszystkich domów zaczęto na raz kamieniami rzucać na wojsko. Dzieci ledwo lat 10 -12 mające chwytały konie za cugle. U derzenie tak było gwałtowne, że jazda ledwo się obronić mogła. Żołnierze liniowi, których broń nie była nabita, bagnetami się bronili, ale użycie ouych z przyczyny natłoku było bardzo utrudzone. Nareszcie udało się kawaleryi rozegnać wichrzycieli a wozy na których uwięzieni siedzieli, czćm prędzej z miejsca ruszyły. Piechota która pozostawszy na miejscu napady zewsząd wytrzymać musiała, nareszcie broń nabiła i dawszy ognia w dobrem porządku dalej poszła. Wielka liczba Oficerów i szeregowych ranyodniosła.«

Anglia.

Z L o n d y n u , dnia 9 . Kwietnia.

Chęć do wychodztwa z kraju, która jak się zdaje poruszeniem repealskieui przerwaną była, na nowo w Irlandyi objawiać się zaczyna, tak, iż zaledwie jest podostatkiem okrętów dla chcących wydalać się. Największa część z nich przybywa z Connaught i należy do uboższych klass katolików. WTielka wszakże liczba bogatych prezbyteryanów opuściła także prowincyą Munster, aby szukać w Ameryce nowej ojczyzny. Panująca powszechnie między sektą tą niechęć, z powodu nowego zawyrokowania przeciw prawności ich ordynacyi, a następnie mieszanych małżeństw pobłogosławionych przez ich duchownych, ma być przedewszystkiem przyczyną wychodztwa tego. W ogóluości wzburzenie umysłów coraz bardziej objawiać się zdaje, i jeźli parlament nie wprowadzi w krotce nowego stosownego prawa tyczącego się małżeństw, spodziewać się trzeba między członkami obudwóch kościołów protestanckich nienawiści, którą trudno będzie na pote'm poskromić, a która nie będzie bez ważnych następstw pod względem politycznym.

Austrya.

Gazeta Wiedeńska donosi z Żary z d.

27. Marca o 4 godz. rano, z Vrauy z d. 22.

Marca o godz. 10 rano, z Pa go z d. 22. Marca o godz. 10 rano, z Almissy z d. 23. o godz. 10 rano, i zMacaraski z d. 12. o godz. 10 rano, że we wszystkich tych miasteczkach mniej więcej gwałtowne wslrząśuienia ziemi spostrzegano.

Włochy.

Z Rzym u, dnia 2. Kwietnia.

W nocy z Piątku na Sobotę (29 - 3 O .

Marca) napadnięte zostały dwa diliżause na drodze z Neapolu do Rzymu niedaleko za Terraciuą. Podróżnym, składającym się z Niemców, Francuzów, Hollendrów i Włochów wzięto wszystkie pieniądze. Kufry i paki roztworzono tylko na drugim wozie: zawierały one niektóre summy i depesze dla poselstwa francuzkiego. W ogóle wynosi podobno strata około 9,000 franków. Zresztą nie stała sic nikomu żadna krzywda. Dr. Horkel, Niemiec, nie obciążył się był niepotrzebnemi summami. Egipt Z Alexaijdryi, dn. 23, Marca.

Od dni kilku panowała tu trwoga między Europejczykami; d. 19. bowiem córka bogatego żydowskiego bankiera stała się ofiarą powietrza morowego. Zdaje się wszelako, ze zaraza dalej się szerzyć nie będzie, ponieważ dotychczas nikt wi<;cej nie zachorował. Ojca i braci zmarłej w kwarantanie osadzono ale , służący i pomocnicy są wolni. - Wicekról temi duiami z Cairo do dolnego Egiptu się uda a ztamtąd tu przybędzie. Ibrahim Basza któ., , rego stan zdrowia obawę wzbudzał, teraz całbIern zdrowie odzyskał.

Rozmaite wiadomości.

Oetveatlczenie MSetlukeji.

Redakcya GazetyW. Ks. P. odebrała od obywatela, którego udział dla pisma swego wysoko zawsze ceniła i ceni, list w którym j ej oświadcza, ze wielu czytelników Gazety na lo się uskarża, iż tak często długie powieści z Rozmaitości Lw. i innych pism czasowych, nie mające żadnej zpolityką styczności a przy tem jeszcze czcze i jałowe w Gazecie umieszczane bywają. Daleko stosowniejszą rzeczą byłoby w ich miejsce zamieszczać rozprawy polityczne i historyczne dokumenta z Gazety Auszburskiej albo Lipskiej, któreby rzucały większe światło na wypadki czasów naszych.Szanowny nadsełacz uniewinnia poniekąd sam Redakcyę, wyrażając, że sama sobie pozostawiona . . . .widzi się być częstokroć zniewoloną ucięć się do gotowych już rzeczy, aby tylko próżne zapełnić kolumny.-Jakkolwiek truduoby zaiste było dla Redakcyi, pismo swoje uczynić zupełnie samoistne in, z innych pism polskich wcale nie korzystać i rok rocznie 3 O O drukowanych arkuszy własnego tłumaczenia dostawiać, potrafiłaby jednak i temu zaradzić, gdyby inne nie zachodziły względy - Wszystkie prawie gazety polityczne, francuzkie, angielskie i północno-amerykańskie mają jak wiadomo swój feilieton, w którym całe romanse, powieści, krytyki- dość rozliczne rozprawy niemające żadnego związku z polityką umieszczają. Romanse Lady Morgan, Koprą i innych nim z pod prassy wyszły, już albo częściowo albo też w całości w gazetach czytywano, a Konstytucyonista, który teraz odrodzenia swego oczekuje, zakupił, jak wiadomo, cały romans Pana Sue »Zyd tułacz« aby

go w feilietonie swoim wydrukować. Za przykładem tym poszły też najsławniejsze gazety niemieckie np. Akwizgrańska, Manheimska, Barmer Zeitung itd. Jeżeli więc już w tych krajach, gdzie jest byt samoistny narodu, życie polityczne w wszechstronnym rozwoju i każde pytanie żywotne polityki wewnętrznej równie jak zewnętrznej, nie tylko wzmiankować lecz też dokładnie wyświecać i zgłębiać wolno, jednak uczuło potrzebę urozmaicenia gazety politycznej, jakżeby Gaz. Poznańska, w której żywotnych owych pytań ledwo się dotknąć można, li tylko dokumenta polityczne zamieszczać mogła nie chcąc nudzić czy lelnikównionotonnością rozpraw, któreby częstokroć zapewne mniej jeszcze do gustu przypadały, aniżeli powieść z dziejów zwłaszcza narodowych wyjęta, choćby tylko krotochwilna? - Gazeta jest pismem, nie będącem li tylko w ręku samych polityków, ma ona i innym wymaganiom zadpść czynić i ciekawość ku innej stronie obróconą zaspokoić. Więc co do systemu samego, aby nie umieszczać wcale powieści i baraszek w piI. , smIe nasze m, z szanownym nadsełaczem zgodzić się nie inożem ; zaś co do drugiego zarzutu, że powieści i rozmaitości w Gazecie Poznarisk. podawane są czcze i jałowe, zdaje się nam, że nasz zacny przyjaciel może ze zbyt szczytnego stanowiska na Gazetę się zapatrując, zbyt surowy wydał sąd, zwłaszcza gdy w liście swoim i powieść Eleonory Szlurmer .»Czarne oczy« do rzędu jałowych policzył, chociaż na całej Litwie, Wołyniu - dość na całej ziemi polskiej powieść lę-jak z pewnością wiemy - z zajęciem czytywano i bardzo korzystne krytyki o niej wyszły. Zamiarem naszym przy umieszczaniu tych powieści i rozmaitości jest znużonego już czytaniem spraw politycznych czytelnika - a może nawet i czytelniczkę - zabawić, rozweselić a nawet i rozśmieszyć, jakkolwiek wyznajemy, że może nie jeden artykulik przed sądem uczonej krylyki się nie ostoi. Ze zresz A z Gazety Auszburskiej dokumentów polipeznych chociaż obszernych, skoro tylko polską publiczność bliżej obchodzą, nie pomijamy, dowiedliśmy nie raz; a tak wszystkie zażalenia memoryału Papieskiego na ucisk kościoła katolickiego ,w Rossyi i Polsce w swoi czasie w całości umieściliśmy a długi artykuł «Zożnierz rossyjski na Kaukazie« w ostatnich numerach pisma naszego z tego samego wypłynął źródła.

» B i b l i o t e k a War s z a w s k a « na miesiąc S t Y c z e ń 1 8 4 4. zawiera następujące wsze, pewność w sobie mające ślady dziejów Polski i Litwy, przez Wacława Alexandra Maciejowskiego. 2) O świetle, mowa prof. Ludwika Moser, miana na posiedzeniu Towarzystwa fizyczno-ekonomicznego w Królewcu. 3) Z poematu oryginalnego »Bogdan« przez J. Paszkowskiego, scena przedwstępna. 4) Zemsta Pana Bolesława, powieść J, Dzierzkowskiego.

5) Czy socius unius rei także tylko in id quod face re potest skazany być może? przez dokt. Karola Bachraana. 6) Rozmaitości. 7) Kronika literacka. 8) Kronika zagraniczna.

9) Kronika bibliograficzna. 10) Dostrzeżenia meteorologiczne za Listopad £ 84.3.

(Z Ro&m. jjwow.) TYLKO ŚMIAŁO.

PRZYGODA PRAWDZIWA.

(Dokończenie ).

Stanął wyprostowany Pan Mateusz, powtarzając po cichu te słowa: »Stój i nic nie mów. A więc wkrótce Xiąźę przybędzie-« i poprawiwszy w zanadrzu swoje suplikę, czekał szczęśliwej chwili. Kiedy tak w błogich myślach pogrążony stoi nieporuszenie, odzywa się na raz jeden liczna orkiestra. ISa ten odgłos niespodziany, podskoczył Pan Mateusz, lecz wkrótce przypominając sobie słowa małżonki: aby zawsze był śmiały, sądząc nadto, że ta muzyka zwiastuje niebawne przybycie Xi<;cia: poprawiwszy pasa, stał jeszcze z odwagą na swojem miejscu; lecz kiedy po chwili poduiosła się kortyna a on ujrzał przy jasućm świetle mnóstwo widzów, a między tymi grono nadobnych dam w balowych z kwiatami ubiorach; wtenczas nogi pod nim zadrżały, pot zimny zaczął występować na czoło, i natłok rozmaitych myśli snuł się w jego głowie. Chcąc się przekonać czy to wszystko istotnie widzi na jawie, podchwycił silnia za swoje suplikę; lecz w tym momencie wchodzą na scenę w bogatych szatach dostojni dignitarze: Krzysztof Opaliński, Wacław Leszczyński, Xiążę Radziwił podkomorzy litewski, z okazałym swych dworzan orszakiem. N a ten widok nowy, Panu Mateuszowi coraz bardziej mąci się w głowie i zapomniawszy zupełnie swojej instrukcyi, już w każdym z tych Panów widzi Xi<;cia Generała, już nawet chciał się ku nim zbliżyć, kiedy zuagta przy odgłosie trąb i kotłów, powtórnie zagrzmiała muzyka,a Marya Lndwika poprzedzona przez Kazanów skiego, z licznem gronem poważnych matron wstępuje w komnaty zamku królewskiego. Ta nowa przygoda nową przeraża go trwogą; tracąc z każdą chwilą przytomność umysłu, zdaje mu się, że cały świat w strojnych ubiorach, zaczyna około niego odbywać swą podróż. I kiedy odurzony, drżący, ze spuszczonemi rękami błędne'm spogląda okiem, dostrzegł jak Jerzy Ossoliński wystąpił z koła dignitarzy z powitalną mową; postawa śmiała, piękna wymowa, a nadewszystko drogie mi kamieniami osadzony pałasz, zapewniają Pana Mateusza, iż po tylu trudach znalazł nakoniec Xi<;cia Ge * iierała. Chcąc więc zakończyć okropne męczarnie, -wypełnić wolę swojej małżonki, i pozbyć się jakimbądź sposobem nieszczęsnej supliki, dobywa ją szybko z zanadrza, przychyla się ku z«emi, i już do Ossolińskiego posunął dwa kroki, kiedy jeden z figurautów schwyciwszy go silnie za poły, stanowczym do ucha rzekł mu głosem: »S tój, i nic nie mów!« Zatrząsł się Pan Mateusz, gdyż to było za wiele na jego znękany umysł; w jednej chwili zdaje mu sie, że dosiadł kobierca Szeherezady: Widzi przed sobą zaczarowane zamki, prze« chodzących Królów, Boginie, Xiążąt i Nimfy, a pędząc w obłoki słyszy - tuż - tuż za sobą «te straszne słowa: «Stój, i nic nie mów!« - Słowa, które przed chwilą kołysały go tak miłą nadzieją - a teraz wkrótce, może za moment, przeistoczą go w kamienny posąg! - Kiedy tak straszną zgnębiony myślą, zbiera ostatki rozbitego umysłu i przetarłszy silnie osłupiałe oczy, chce prędkim i cichym ratować się odwrotem, Ossoliński kończy swą mowę a wystrzał z moździerzy oznajmia mieszkańcom Krakowa przybycie Maryi Ludwiki na zamek królewski. N a ten huk straszny, zrywa się Pan Mateusz ze swego miejsca, zrywa się, jak ów odyuiec, którego niespodzianie wyrusza z legowiska śmiertelny pocisk; wpada między dygnitarzy, potrąca Denhofa, następuje na nogę Paui Guebriant i siluemi barki rozbiwszy liczny orszak dworzan, dopada szczęśliwie wschodów, z których trzema skokami staje na dziedzińcu. Tu odetchnąwszy moment, szuka strwożonym wzrokiem, w którą stronę ma dalszy przedsięwziąć odwrót, kiedy na domiar jego nieszczęścia, stary dobosz byłej gwardyi Xi<;cia wojewody ruskiego, teraz gracyalista pałacowy, dając znak na wieczerzę stołu marszałkowskiego, silny obok niego uderza werbel; tym łos gwałtownie Pan Mateusz ze swego miejsca, i zdjąwszy czapkę z głowy, pędzi niebawuie jak koń kursowy, któremu w obadwa boki ostre zasadzę kolce; a dopadłszy nakoniec szczęśliwie mety, krzyknie przeraźliwym głosem na swego woźnicę: »Janek, zaprzęgaj!« Na len głos donośny wybiegł gospodarz z latarnia, a widząc Pana Mateusza bladego z obłąkanym wzrokiem, zaledwie po długim czasie mógł się dowiedzieć przyczyny jego przestrachu; i gdy śmiejąc się chciał go uspokoić, nadszedł pokojowy z poleceniem: »że Xiążę Pan prosi na wieczerzę do pałacu przybyłego gościa.« Nie było więc żadnej wymówki, i Pan Mateusz chociaż jeszcze drżący, ruszył na tę drugą wyprawę. Tą rażą jednak nie zawiodły go nadzieje, bo Xiążę General, który lak był głośny ze swych dobroczynnych czynów, jako też z wesołego umysłu, poznawszy tragiczno-komiczuego gościa, nie tylko że wszystko o co prosił w suplice, kazał mu uczynić, ale nawet z sowitym podarunkiem wyprawił do domu, gdzie powróciwszy Pan Mateusz, opowiadał swojej małżonce, jak długi czas z Xi<;ciem rozmawiał, jak przez niego był zaproszony na teatr i sutą wieczerzę, jak nakoniec Xiążę Generał wszystko dla niego uczynił o co tylko prosił a nawet . . ,.

I WIeCej.

Czein zdumiona a razem ucieszona Pani Mateuszowa, składając berło powagi małźeńskie'j, pierwszy raz od czasu zamęścia, z wdzi<;cznem przymileuiem rzekła do swego męża : «Wszakże moje serce dobrze ci radziłam: żebyś będąc w Puławach - był zawsze ś m i a ł y . « S... H . . ,

Geografia Cammerera z r. 1823. podaje powierzchnię ziemi na 9,282,600 mil kwadratowych, z których 6,882,600 na morza, a 2,400,000 na lądy przypada. - Z tych zawiera ląd Europy na przestrzeni 170,000 mil kwadratowych 180 milionów ludności, ląd Azyi na przestrzeni 700,000 mil kwadr. 300 milon. ludności, ląd Mryki na przestrzeni 530,000 mil kwadr. 75 milion, ludności, ląd Ameryki na przestrzeni 8 O O, O O O mil kwadr. 40 mil. ludności, a ląd Australii na przestrzeni 260,000 mil kwadr. 5 mil. ludności, razem 6 O O mil. ludności na przestrzeni 2,400,000 mil kwadr. Podług tego wyrachowania wypada w przecięcięciu 250 ludzi na jedue milę kwadratową, a w tym samym stosunku powinnaby mieć Europa ludności 42,500,000, rzeczywiście zaś mawięcej o 137,500,000; Azya powinnaby mieć 1 75 mil., rzeczywiście zaś ma więcej o 125 mil.; Mryka powinnaby mieć 132,500,000, rzeczywiście zaś ma mniej o 57 mil.; Ameryka powinnaby mieć 200 mil., rzeczywiście zaś ma mniej o 160 mil.; Australia powinnaby mieć 50 mi!., rzeczywiście zaś ma umiej o 45 mil.

Gdyby więc ludność ostatnich czteru części świata w równym stosunku z rzeczywistą ludnością europejską (180 mil. ludno na 170,000 mil kwad.) obrachować, tedy wypadałoby na Azyę 741, 1 76,4 7 O, na Mry'ke 561 , 176,47 O, na Amerykę 847, 05 8 , 823 , na Australię 212 mil. 764, 7 O 5 - czyli suma ogólna 2,5 41 mil. 176,468. Odliczywszy nawet przeszło połowę tej sumy czyli 1,341, 176,468 na zimne i gorące podniebia, zostaje jeszcze 1200 mil. Z czego się okazuje, iż ludność ziemska może jeszcze o 600 mil. się powiększyć, bez obawy zbytniego przeludnienia, gdyż przy takiem rozmnożeniu musiałoby nastąpić konieczne uprawienie wielu niezamieszkałych dziś obszarów, pustyń i dziewiczych lasów, a przeto i wiele zimnych dotąd stref Jagodniejszyby klimat otrzymało i glebą urodzajuąby się stało. - Ile zaś ludzi przy pilności i pracy na szczupłej przestrzeni żywić i dobrze mieć się może, przekonuje nas niemiecka kraina palatynatu. Rozległość jej wynosi około 130 mil kwadr, z 390,000 ludności (obecnie jeszcze więcej), zatem 3000 dusz na 1 kwadr, milę; gdy Europa jako uajwi<;cej zaludniona część świata, w ogólności tylko 1058IJ; ludzi na jedną kw. mile zawiera. P a ryż zajmował podług dotychczasowych pomiarów przestrzeń 8300 morgów; jeźli zaś granice stolicy będą podciągnięte aż pod mury, których budową się teraz zajmują, wtedy przestrzeń la wynosić będzie 65,677 morgów. Według ostatnich obliczeń miał Paryż 912,53 O mieszkańców. Wliczywszy załogę z 52,000 ludzi i przybywających i odjeżdżających cudzoziemców, ma Paryż codziennie w przecięciu 1,200,000 ludzi do wyżywienia.

Łowienie prjkypiórek w Morei.

W swoich rocznjRi wędrówkach ze wschodniej Europy do Afryki obierają przypiórki drogę na More<;, zkąd odległość do Barki w Mryce jest najbliższą. Na południowym przylądku półwyspy skupiają się owe podróżne roje, które przez lato dalekie przestrzenie północniejszych okolic zalegały. Mieszkańcy tego przylądku wiedzą już porę, kiedy przypiórki nadlatują. Długi czas naprzód oznacza każdy rozległość' , na której zamierza łowić te ptaszki. Kobiety naczerpują morskiej wody do cebrów się a sól usiada. Kiedy przypiórki tu przybywają, odbyły już długą podróż i są znużone. Najtłuściejsze i najsłabsze siadają na wybrzeżu, aby sobie odpocząć, leksze lecą dalej przez morze. Łowcy nie potrzebują ani prochu ani sieci. Zbierają setkami i tysiącami omdlałe ptaki. Kobiety i dzieci skubią je, czyszczą, myją je w wodzie morskiej, suszą na wietrze i nasalają solą morską, które już mają w pogotowiu. Poczćm ułożone w beczułkach jak śledzie, bywają wysyłane na wybrzeża mało-azyjskie, gdzie bardzo poszukiwany towar stanowią. Ysabeau, klóry to opowiada, czyni przy tern uwagę, iżby się przypiórki, dla swej płodności i swego smacznego mięsa, bardzo użytecznym drobiem stać mogły, i żeby warto b A ło zająć się ich przyswojeniem Tenże sam pisarz twierdzi, żeby jeszcze wielkie zdobycze dały się zrobić w państwie źwierzęcem. T ak radzi na seryjo oswoić strusia i użyć go łatwo pod siodło. Usiąść na siebie pozwoliłby ptak ten, ale cała trudność jak nim zakierować? Przy cz<;ste'm jednak doświadczaniu i loby się może ułatwić dało. Olbrzymi okręt parowy Leviathan.

Porucznik okrętowy M o r i s s o u ogłosił w Liverpolu plan do olbrzymiego okrętu parowego własnego wynalazku, klóry ma być nazwany »Leviathan.« W »Magazine of Science« czytamy o tym bajecznym potworze następujące szczegóły: Ten statek ładowny ma być o 32,000 beczkach, i mieć do wprawiania w ruch cztery śruby Archiinedesa, każda o sile 800 koni. Pokład Leviaihana będzie na 182 metrów długi a 52 szeroki, pod pokładem będzie 1000 kajut (izdebek), jedna od drugiej oddzielonych. Wielki salon tworzy czworobok mający po każdej stronie 33 metrów, a wysokość stropu od podłogi wynosi 5 metrów. Pomieścić się może 565 O łndzi. Kosztorys budowy tego okrętu podaje suuimę 3,750,000 franków, urządzenie i zaopatrzeAe w sprzęty okrętu wynosi 1,250,000 fr., a więc razem 5 milionów. Dochód za pięciokrotną podróż do północnej Ameryki razem z powrotem obliczono na 5 milionów fr., z lej sumy wypada na koszta podróży 1,750,000 fr., zostaje więc dla właścicieli okrętu rocznego zysku 3,250,000 fr. Na około pokładu będzie zrobiona droga na 5 O O metrów długości dla przejazdki konno lub powozem. Jest tam także na wierzchu pokładu ogród na kwiaty i na warzywa wraz z cieplarniami zajmujący miejsce 225 metrów. Cena za najlepszą kajutę wraz ze stołem nie wyuiesic jak 400 franków. Ten olbizymi świat

pływający, już samą wielkością i ciężkością swoją jest zabezpieczony od wszelkich przygód morskich. Do przyspieszenia żeglugi można będzie oprócz siły 240 O koni użyć jeszcze żagli, na które najmniej wyjdzie płótna 2675 metrów kwadratowych. Z taką siłą może on bezpiecznie w jednej godzinie przebyć 20 kilometrów drogi, a więc z Liverpolu stanąć w NowymJorku w 10 dniach. Dla rozrywki będzie tea olbrzymi potwór mieć własny tealr na tysiąc widzów i własną trupę aktorów, oprócz tego swój amfiteatr, na naukowe prelekcye i nowe esperymeuta, nakouiec bazar i drukarnią, z której codziennie będzie wychodzić Gazeta. Czas wszystko zmienia. Niedawno wniósł marszałek Soult projekt w Izbie deputowanych w mowie nader pochwalnej na zmarłego Hrabiego Drouet d'Erlon, aby córce tegoż zmarłego wyznaczono pensyę 3 O O O fran. W epoce nazwauej w historyi frantuzkiej: sto dni, pisał Soult jako minister wojny do komendanta dywizyi w Lille: »Dowiaduję się, że Hr. Drouet d'Erlon przeciąga przez departament Kord, aby w imieniu haniebnego uzurpatora N apoleona uwieść wiernych żołnierzy prawego króla. Rozkazuję wpanu, poczynić natychmiast potrzebne kroki, aby Hr. Drouet d'Erlon pojmać, a skoro się ten nędznik dostanie w ręce wpaua, niech się natychmiast stawi przed sądem wojennym, i niech w przeciągu 24 godzin będzie rozstrzelany?« W roku 1843 . oznajmił Soult Hrabiemu Drouet d'Erlon nadanie mu godności marszałka w nagrodę jego inęzt-va i wiernoscI, której wszystkie czasy dawał tylekrotue dowody. Słusznie mówi wielki Szyller przez usta Gordona w W allenSteinie:

Czas wiele zdoła.' Bóg to ctidotworny; W godzinie jednej ileż chwil nie, minie, W człowieku zkuzda, myśl odmienna płynie! Dziwactwo Anglików. W przeszłym wieku było wielu klubów w Londynie, z których jeden z samych otyłych osób się składał. Pokój, w którym się zgromadzono, miał dwoje drzwi; jedne były wązkie, drugie zaś obszerne podwoje. Jeźli się który kandydat w pierwsze drzwi zmieścił, tedy go jako niezdatnego nie przypuszczono; jeźli zas uwiązł, tedy otwierano oba skrzydła drzwi drugich i przyjęto go w poczet braci. - luny klub składa! się z samych chudych osób. Dyabg między Alcuinem i jego uczniem Pipinem, wyjęty z »S1. Prest's Assays on the midie a ges.« Pipin: »Co jest niebo ?« - Alcuin : »Poruszająca się sfera - niezmierzone sklepienie.«- P. »Co jest światło?«-A. »Objaśnię - - A. »Wazwanie do roboty.« - P. »Co jest stonce? «-A. »Świetność wsze-świecia, piękność firmamentu, ozdoba natury, spaniałość nieba, ustanowiciel godzin.« - P. »Co jest ziemia? «- A. »Matka wszelkiego bytu, żywicielka wszystkich istot, spiżarnia życia, przepaść, która wszystko pochłonąć uinsi.« - P. »Co jest morze?« - A. droga odważnego, granica ziemi, ojczyzna rzek, źródło deszczu. «- P. »Co jest zima?« - A. »Wygnanie lata.«-P. »Co jest wiosna? «-A. »Malarz ziemi.« - P. »Co jest lato?«-A. »Moc, która stroi pola, owoce wygrzewa.«- P. »Co jest jesień?« - A. »Szpichlerz roku.« - P. »Co jest rok ?« -A. »Czworo-sprzężny powóz świata.«

OBWIESZCZENIE.

W depozycie niżej podpisanego Sądu znaJduje się massa procentowa pochodząca z kapitału, który dawniej na dobrach Sierakowa był zahipotekowany, w ilości 21,033 Tal. 13sgr. 6fen., należąca do pozostałości Xięźniczek francuzkich Maryi Adelaidy i Wiktoryi Ludwiki Maryi Teresy w roku 1799. i 1800. zmarłych, ciotek Ludwika XVI. Króla francuzkiego. Z polecenia władzy wyższej massa ta wydaną być ma kurateli nad pozostałością poniienioną w Francyi zaprowadzonej; przed uskutecznieniem jednak tego polecenia, wzywamy każdego, do Xieiniczek wymienionych lub do ich pozostałości z jakiego bądź zródla pretensye mieć mniemającego, aby pretensye swe celem ich zaspokojenia z massy tej najdalej w przeciągu trzech miesięcy, od dnia pierwszego obwieszczenia tego wezwania rachując, u nas zgłosił, gdyż w przeciwnym razie massa ta kurateli nad pozostałością wydaną być ma. w Poznaniu dnia 3. Lutego r. 18-14. Król. Sąd Nadziemiański I. Wydziału.

SPRZEDAŻ KONIECZNA.

Główny SądZiemiański w Bydgoszczy.

Dobra szlacheckie Po dle sie kośc ielne P. Nr. 26., iZby tka Z. Nr. 12., położone dawniej w dystrykcie Gnieźnieńskim a teraz w powiecie Wągrowieckiin, z których pierwsze na Tal 20,594 sgrJI8 fen. 1, bór d» nich naleiący na Tal. 566 sgr.29 fen. 7, a ostatnie na Tal. 17,604 sgr. 17 fen. 7, i bór do Zbytki należący, na Tal. 2198 sgr. 13 fen. 9 sądownie oszacowane zostały, mąją być sprzedane w terminie na dzień 27. Lipca 1844. zrana o godzinie litej wyznaczonym w lokalu naszym sądowym. Taxa, wykazy hipoteczne i warunki sprzedaży mogą być przejrzane w Registraturze naszej. Z pobytu niewiadomi interessenci realni, mianOWICIe : aj sukcessorowie ś. p. Karola Iłowieckiego, to jest: Eufrozyna Maryanna, Agniszka, Julianna, Stanisław, Aloyza i Karolina rodzeństwa Iłowieccy;

bJ Maryamia z Nasiorowskich owdowiała Iłowiecka; ej Franciszka Józefa Albertina Koszutska ; dJ sukcessorowie ś. p. Barona Frydryka Henryka Ernesta Kottwitza w Tuchorzy; ej Woyciech Iłowiecki; /) Maryanna z Bydzyńskich Janicka, teraz jej sukcessorowie; gJ sukcessorowie ś. p. Józefa Czechowicza . . .

mIanOWICIe: 1. wdowa Katarzyna z Głowińskich, 2. syn Stanisław, 3. córka N epomucena zamężna Ziółkowska, 4. córka Maryanna, 5. syn Hilary, 6. córka Karolina, 7. córka Antonina, 8. córka Joanna Civelda, wzywają się na ten termin publicznie. W Dominium Bytiri nad szosą Berlińską, 4 mile od Poznania, jest gorzelnia znajnowszym apparatem od Sw. J a n a r. b. z wolnej ręki do wydzierżawienia. - O warunkach dowiedzieć się można w miejscu. A A

Kule kręgielne z drzewa Ś w i ę t e g o rzadkiej piękności i ciężkości w wielkościach od 6., 6£, 7 i 1\ cala w przemiar, dostać można w magazynie bilardów pod Nr. 21. Szerokie'; ulicy.

Murs giełdy llerlińskiej_ I Sto- iJNa v r. kurant pa I papie-1 gotoprC. I rami. I wizną.

Obligi długu skarbowego . .

Prusko - ang. obligi z r. 1830.

Obligi premio«" handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i Nowej

» » Gdańska w TV .

Listy zastawne Pruss. Zachód.

W. X Poznausk.

» dito Pruss. Wschód.

U »Pomorskie.

March. Elek.i N.

» Szląskie. . . .

In ue monety zlot c p» 5 tal. .

A llej e D ro gi żel. BerI. - Poczdamskiej 5 Obligi upierw. BerI. - Poczdams. 4 Drogi żel. Magd. - Lipskiej Obligi upierw. Magd.-Lipskie .

Drogi żel. Beri.-Aiihaltskiej Obligi upierw. Berl.-Anhaltskie ,4 Drogi żel. Dyssel. Elberfeld. · * 5 Obligi u pierw. Dyssel. - Elberf. 4 5 4 3*.

5 4 4

Obligi upierw. Reńskie .... » od rządu garaHtowane.

Drogi zet. Berlinsko- Froukfort.

Obligi upierw. BerI. - Frankfort.

Drogi żel. Górno-Szląskiej . .

» » dito Lii. II.. » · BerT.-Szcz. Lit. A. i B, « - Magdeh. - Halberst.

Dr. żel. Wrocl.-Szwida.-Freib,

3' , 4

101} 881 IDO} 100] 48 100.]

3V , 4 i 34 3k lJ .

i o i I

ISA m a 162

9lJ 99i 98! 4

104f .125! 117 1314 1194

88* 99* 100

1041'

100f 100J 100f 100 13JI 11 1

M3£ 193 103ł 157 103J

15IJ; m

'-

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.19 Nr92 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry