.. G-AbETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.26 Nr98

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

Xi-;stwap O Z N A N S K I E G O.

Nakładem Drukami Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.

JW9&.

W Piątek dnia 26. Kwietnia.

1844.

Wiadomości krajowe.

Z Berlina, d. 24. Kwietnia.

N. Pan Nadzwyczajnego posła Swego i pełnomocnego ministra przy dworze król. francuzkim Hrabiego Arnim, i pełnomocnego Swego ministra przy Związku Rzeszy niemieckiej w Frankforcie u. M. Hrabiego D6nhoff Rzeczywiste'mi Tajnemi Radzcami z przydomkiem «Excellencya« a Mianowanego tymczasem Assessoren! regencyjnym dotychczasowego Referendaryusza regencyjnego II lin g Radzcą Ziemiańskim pow. Mogilnickiego w obwodzie Regencyi Bydgoskiej mianować raczył.

Z Berlina, d. 23. Kwiet. - Pod względem sprawy prywatnego docenta Dr. Nauwerk doszło nas ze strony fakultetu tutejszego uniwersytetu Fryderyka Wilhelma, co następuje: Oświadczenie. W sprawie dotychczasowego docenta Dr. Nauwerk nizeJ podpisany filozoficzny fakultet stał się w gazetach przedmiotem różnych zmyślonych albo poprzekręcanych doniesień, oświadcza więc dla sprostowania co następuje: Dr. Nauwerk był w nim dla języka arabskiego i historyi filozofii habilitowany; fakultet więc stosownie do . 43. statutów nadał mu prawo miewania odczytów o historyi filozoficznych nauk państwa.

Ponieważ jednak treść i sposób prelekcyi jego tu i owdzie zgorszeniem się stały, fakultet przypomniał mu pod d. 8. Grudnia, żeby wskazanego mn przy habilitacyi zakresu nie opuszczał i granic badań naukowych przestrzegał; Dr. Nauwerk przyrzekł to. Równocześnie nakazano fakultetowi, ażeby pod względem pytania: »azali jego dawniejsze pisma z stanowiskiem docenta przyuniwersytecieprnskim pogodzić się dadzą» zdanie swoje wyrzekł. Po ścisłem zbadaniu osądził fakultet, ze względem sposobu tiómaczenia w tych pismach prawo broszur polemicznych, a co do zasad politycznych, skoro się trzymają w obrębie naukowości, wolność nauki dostateczną jest obroną; w przypuszczeniu więc, że stosownie do swego przyrzeczenia wytkniętych mu granic naukowego roztrząsania nie przekroczy, nie widział fakultet powodu wystąpienia przeciw niemu. Po podaniu w tej mierze dokładnego sprawozdania pod dniem 4. Stycznia władza wyższa popierania kwestyi rzuconej zaniechała i milczkicin na kontyuuacye odczytów Dr. Nauwerka zezwoliła.

Wszakże wkrótce pote'm przy otwarciu swoich prelekcyi wystąpił z rozprawą o udziale w rządzie, zawierającą mało nauki a kilka podejrzenie wzbudzających ustępów. N adanie prawa wykładania publicznie nauki, jest oraz rzeczą zaufania, cze'm tern bardziej być musi, ponieważ w prelekcyach imiwersy czenia dokładnie dozorowane byp nie mogą i wszelkie dozorowanie już. moralne'm nieporozumieniem być się. zdaje. Fakultet filozoficzny pokłada! w Dobtorze Nauwerk nie ograniczone zaufanie. Jeżeli mimo to na jego prelekcyach, osobliwie na ostatniej przez przyklaskiwanie i tupanie Hiespokojuości się wydarzały, jeżeli, jak donoszą, studenci juz to za, już to przeciw wykładanym naukom-wzburzeni, większych jeszcze zdróżności dppuszczać się zamyślali, nie dozwala to, bezwzględnie na treść odczytów, aby o duchu i spokojności naukowej tychże korzystne miano porozumienie, a fakultet filozoficzny i z swej strony obrony kontynuacyi takich prelekcyi podjąćby się nie mógł. Berlin dnia 22. Kwietnia 1844.

Dziekan i professorowie fakultetu filozoficznego tutejszego król. uniwersytetu Fryderyka Wilhelma.

W imieniu i zleceniu tychże tegoczesny Dziekan D i e t e r i c i . - Obiegała pogłoska, iż jest zamiarem Najwyższym ustanowić katolickie ministeryum kultu. Pogłoska ta zapewne mylna, powstała może z powodów następujących. Wystąpienie Ministra gabinetu, v. Alvensleben, o którem często już w pismach publiczuych wspominano, nastąpi podobno w istocie d. 15. Czerwca. Natenczas byćby mogło, że Pan v.

Duesberg, obecnie dyrygent wydziału dla spraw katolickich w Ministerium kultu, w miejsce jego nastąpi. Przy tej sposobnoici zwracają uwagę, iżby to było pierwszym przypadkiem, ze Katolik obejmie wydział ministeryalny; ztąd łatwo sobie wytłumaczyć, zwłaszcza z przyczyDv obecnego stanowiska Pana Duesberga, skąd i jakim sposobem wieść o ustanowieniu drugiego Ministra kultu powstała..

Wiadomości zagraniczne.

Polska.

z War s z a w y, dnia 2 1 . Kwietnia. Najjaśniejszy Pan, na przedstawienie J O.

Księcia Namiestnika Królestwa, raczył pod dniem 20. Marca r. b., ozdobić orderami: św Stanisława II. ki., z koroną cesarską, byłego Assessora byłej kommissyi centralnej likwidacyjnej Plewińskiego; św. Stanisława II. ki. bez korony, Naczelnika archiwum kancellaryi Namiestnika, Radzcę Stanu Martynowa ; św. Anny III. ki.: Starszego Pomocnika Naczelnika wydziału kancellaryi Namiestuika, Assessora

/71

Kollegialuego Frejberga; Kadzcę Rady budowniczej przy kom. rządowej spraw wewnętrznych i Duchownych, Gołońskigo, i p, o. Pomocnika Naczelnika stołu w wydziałach po byłej kommjssyi rządowej wojny pozostałych, Mariona; św. Stanisława Il.I,. klassy: Kassyera i Buchhaltera alexaudryjskiego Instytutu wychowania panien, a zarazem nauczyciela historyi naturalnej Budziłowicza; byłego nauczyciela tegoż Instytutu, Wagę, i p. o. Naczelnika wydziału w Banku Polskim, Baguiewskiego; posunąć do wyższych stopni: Młodszego Pomocnika Naczelnika wydziału kancellaryi Namiestnika, Sekretarza koilegialnego Bibikowa, do stopn;a Radzcy Honorowego, i Kancellistę tejże Kancellaryi Kiślaka-Stankiewicza, do stopnia Registratora Koilegialnego. F r a H c y a.

Z P a ryż a, dnia 1 7 . Kwietnia.

Dzisiejsze gazety znów są zapełnione polemicznemi artykułami o sprawie Otaheityjskiej. Uwagi godna jest przede wszystkie m odpowiedź Consti tut i o nnela na wczorajszą rozprawy Dziennika Sporów o postanowieniach oppozycyi, tudzież dziwne nieco w dzienniku G lob e zawarte sprostowanie pogłoski, że rząd Porucznika Reiija w pierwszych dniach po jego przybyciu w zamknięciu trzymał, aby z nikiem rozmawiać nie mógł. C o n s t i t u t i o n n e l powiada: »W Poniedziałek umówiło się pięciu lub sześciu Deputowanych lewego środka i lewej strony, i to publicznie, w samej Izbie, aby w tym a tym dniu gabinetowi uczynić zapytanie. Z tego powodu wymyśla dziennik ministeryalny niesensowną i śmieszną bajkę. Z umowy tej robi on pewien rodzaj naradzającego się zgromadzenia, prawie jak gdyby spisek, wciągając w to Pana Berryera, który do umowy tej bynajmniej nie należał. Spisek ten miał mieć ua celu oskarżenie ministerstwa, gdy tymczasem an; nawet mowy o tem nie było, aby Izbie jakąkolwiek uchwałę proponować. Nie chcemy próżno czasu tracić na zbijaniu tak dziecinnych baśni. Ale kiedy się ministerstwo uchwałą większości zasłaniać chce, odpowiadamy, ze to tylko była uchwała odroczenia, którą ministrowie od Izby pozyskali, a nic więcej. Ministrowie sami prosili wówczas Izby, aby oświadczyła, że jeszcze nie jest dostatecznie zainformowaną, i aby przeto wyrok swój jeszcze odłożyła. Takim to sposobem wycisnęli na · większości uchwałę, z której teraz tryumfują.

Najpierw utrzymywali, wbrew prawdzie, że żadnych innych dokumentów nie posiadają, jak tylko pierwszy raport Admirała, potem żądali oświadczyła, jakoby poslępowanie ich do żadnej nagany nie dało powodu.« Oświadczenie zaś dziennika G l o b e następującej jest osnowy: »Trzy części mieszkańców Paryża dały się »poczciwym« dziennikom uwieść pod względem aresztu Porucznika Reine. Myśmy sami słyszeli, jak kilka drażliwych osób zanosi się w gniewie o to, że w dziewiętnastym wieku można się jeszcze odważyć oficera w ten sposób na uwięzi trzymać. Gdybyśmy im powiedzieli, że P. Reine mieszka w pokoju umeblowanym, Rue neuve des petits champs Nr. 78., gdzie go każdy znaleść może, ktoby z nim chciał rozmawiać; że wyjąwszy dwie lub trzy godziny przepędzone na posłuchaniach ministeryalnych, cały czas przepędził w towarzystwie swych przyjaciół i znaj omych, i że się dziś rano przed nami samymi na znużenie wskutek przechadzek po Paryżu uskarżał, nie umieliby sobie wytłumaczyć, jak dzienniki oppozycyjne tak dziwne rzeczy wymyślić mogły. Pomimo to chcielibyśmy się założyć, że dzienniki te przy tym żarcie pozostaną, i że wnet w jednym z nich czytać będziemy, iż P. Reine ciągle jeszcze jakby zbrodniarz jaki w oslrem siedzi więzieniu. « W Izbie Parów toczyły się dziś dalsze obrady względem tajnych funduszów. W i e l k i Kanclerz wstąpił uasamprzód na mównicę.

»Powiedziano często, i ja sam byłem tego zdania, że rozprawy o rzeczach religijnych mogą być niebezpieczne, ale po wczorajszem posiedzeniu wymaga po mnie powinność, wczoraj wszczęte dowody wziąść pod rozwagę i na takowe odpowiedzieć. Wszystkie podania historyi francuskiej w fałszywem wystawiono świetle, wszystko co jest wielkiem, zaszczytnem, poniżono i spotwarzono. - Jest przeto moim obowiązkiem odezwać się dzisiaj. Biskup ma zaiste wysokie, święte posłannictwo, ale nie widziano nigdy, aby Biskup prawu opór sławił. Biskup składa przysięgę posłuszeństwa dla prawa; jestże to dzieciństwem ? Mówiono z pogardą o wolnościach kościoła gallikańskiego i o konkordacie, ale według mego zdania nie masz Biskupa, któryby go nie uznawał. Zasadą wolności kościoła gallikańskiego jest, że nie jest już w mocy powagi duchownej, na całe królestwo rzucać inlerdykt. Prawda, że sławny autor, P. Lammennais r. 1826. wolności te kościoła gallikańskiego usunąć chciał, ale Biskupi powstali przeciw temu i za upoważnieniem króla ważną zdali deklaracyą, którą Izbie przekła - dam.» Po przeczytaniu tejże lak mówił dalej: »Powiedziano, że konkordat wielką ma wagę,ale jest kontraktem synallagmatycznym: jeśli go jedna strona nadweręża, tern samem druga już jest z obowiązków swoich z w o l n i o n a . Wszakże kondordat stał się prawem królestwa, a rząd w niczem go nie przekroczył. Będzie on zawsze uznawał prawa Biskupów, ale też nie zapomni, że biskupstwo ze swej strony ma też obowiązki; nie ustąpi rząd, gdyby obowiązki te zaniechane były.« Odpiera potem minister zarzuty Hrabiego Montalemberta względem Biskupa Cbalońskiego, żałuje, że się Biskupi stali dziennikarzami i tym sposobem z pierwszym lepszym pisarkiem ucierać się muszą. » U skarżają się, mówi, na nieprzyjazne postępowanie rządu względem duchowieństwa; czyliż rząd ten nie uczynił dla religii, cotylko uczynić można? nie dałże jej pomocy w każdym razit? nie odrzucono żadnego słusznego żądania duchowieństwa. Przeznaczają mu się corocznie znaczue summy na odbudowanie i reperacyą kościołów: niesłuszna przeto jest sądzić, jakoby rząd kościołowi żadnego nie dawał wsparcia. Wszystkie wyrzuty te na mównicy powtarzane szkodliwe są tylko dla duchowieństwa: odpieram ja te wyrzuty w sprawie religii, jako prawdziwy katolik i jako Minister, który dla instytucyi kraju tego całkiem jestem wylany.« - Wstąpił polem Hr. M on talemb e r t na mównicę i bronił mowy swojej, dowodząc mianowicie, że bynajmniej zamiarem jego nie było rady stanu poniżać. Potępia tylko wolności kościoła galikanskiego, jako nie skreślone w duchu zasad krajowych. Anglia.

Z Londynu, dnia 12. Kwiefnia.

Ponieważ Izby miały teraz ferye, zawarto więc mimowolnie pewien rodzaj zawieszenia broni pomiędzy dwoma stronnictwami, walczącemi z sobą z powodu bilu Lorda Ashley. T im e s mniema, że należy korzystać z tej chwili, by jak najlepiej objaśnić publiczność o wielkiej ważności politycznej tej żywotnej kwestyi. P 0mimo wszystkiego, co już było powiedzianem o ustanowieniu czasu pracy na godzin 10, dziennik ten dowodzi, że kwestyi tej nie rozbierano dotąd z prawdziwego punktu i oświadcza, że on to dopiero uczyni. Oto zdania jego w tym przedmiocie: »Doląd nie zwrócono wcale uwagi na fakt wielki i ważny; mówimy tu o ważne m położeniu, jakie zajmują w kraju kobiety i dzieci do pracy w fabrykach używane. Położenie to daje im prawo do protekcyi szczególnej i silnej ze strony rządu. Winniśmy pierwszemu Ministrowi to zdanie, chociaż przyznać nam przychodzi. bert Peel tak się zaś wyraził w tym względzie na posiedzeniu Izby niższej w d. 19. Marca; ».»Rozważmy teraz, rzekł pierwszy Minister, jak daleko sięga ograniczenie (10 godzinne) czasu pracy, które rozciągnąć chcecie na nasze fabryki wełniane, bawełniane, konopne i jedwabne. Nim przystąpimy do tego rozbioru, rzućmy okiem na nalurę i rozciągłość naszego handlu z zagranicą. Widzimy z raportu złożonego pailamentowi, iż wartość wyrobów Wielkiej Brytanii, wywiezionych w roku zeszłym, wynosiła 44,000,000 funt. szter. W jakiejże ilości wchodzą wyroby, których produkcyę zmniejszyć pragniecie, w tę ogólną masse -wywozu? Otóż wykryję wam to. Nasze wyroby bawełniane, licząc w to nici, czynią w tej massie ogólnej sumnię 23 miliony 500,000 funt. szier.; nasze wyroby lniane 3,700,000 funt. szier]., wełniane 7,500,000 funt szterl. Uważajcie, że tu chodzi o los pięciu szóstych części naszego handlu, że tu chodzi o poddanie naszego przemysłu fabrycznego, nowym prawom mającym ua celu zmniejszenie 69 godzin pracy tygodniowej na 59.«« Dalecy jesteśmy, tak dalej mówi Times, od walczenia przeciw zdaniu pierwszego Ministra; bo podzielamy to jego zdanie, że przedstawiony projekt ten dla tego tylko jest tak ważnym dla oOółu interesów kraju, ponieważ kobiety i młodzi ludzie stanowią większość ludności uzyte'j w fabrykach, a to jest najważniejszym punktem kwesty i. Według zdania samego pierwszego Ministra pięć szóstych naszego wywozu, czyli, co jest rzeczą jedną, pięć szóstych naszego handlu, jest wyrobem robotników użytych w fabryka« h, to jest skutkiem głównym pracy kobiet i młodych ludzi tam zajętych. - Zważcie to dobrze, wy, co uważacie istnienie fabryk jako nieszczęście kraju; wy, co chcecie, by właścicieli fa bryk traktowano jako nieprzyjaciół państwa A wy, którzy utrzymujecie, że należałoby pragnąć, by z ziemi angielskiej znikły okręgi fabryczne. Zważcie to do brze, wy szczególniej, którzy myślicie, że niewolnictwo, na które są skazane w fabrykach kobiety, które cierpią tam dzieci, uie jest jeszcze dość wielkiem, dość okropne'm, by prawodawstu pozwolić wmieszać się w stosunki zachodzące pomiędzy robotnikiem a używającym jego pracy. Niewątpliwą jest rzeczą, że położenie, jakie kraj nasz zajmuje pośród innych państw ziemi, ze jego panowanie na dwóch półsferzacb, i jego władza nad rozległemi moizami je rozdzielają

cemu ze wszystkie te wielkie interesa spoczywają na naszym handlu zagranicznym. Ale ten handel zagraniczny ma za zasadę nasz wywóz, a ten jest płodem pracy klassy robocze 'j, głównie złożonej z tych biednych kobiet i nieszczęśliwych dzieci. Mówcie, co wam się spodoba o naszej potężnej marynarce, o nieprzełamanćj sile bagnetu angielskiego, o nieposkromionej odwadze naszych żołnierzy', etc.; w gruncie tego wszystkiego znajdziecie zawsze biedne kobiety i dziewczęta ciemiężone w fabrykach. Tam to są wasi żołnierze i wasi majtkowie; one to rozwijając poświęcenie bez granic, cierpią więcej jak inni. Dla tego to żądamy, by je uważano jako «prawą rękę służby narodowej.« Zaiste Wielką Brytanię żywo obchodzi los jej żołnierzy i majtków, siara się o to, by byli dobrze odziani, nieprzeciążeni pracą żadnego ucisku. - Dla czegożby nie miała rozciągnąć swej pieczołowitości na biedne stworzenia, tak konieczne do utrzymauia w ruchu sprężyn machiny naszego'przemysłu, naszego handlu i pomyślności narodowej? Czyż nie mąją prawa świętego do tej pieczołowitości z naszej strony, do tej opieki, jakiej żądamy dla kobiet i dzieci, które przez swoją pracę tak się przyczyniają do utrzymania pomyślności narodowej? Czyż mają czynić tyle dla wielkości i sławy Wielkiej Brytanii, i nie mieć nawet nadziei, ze zniesionym zostanie ucisk nad nimi ciążący? Jeżeli nam zaledwie wolno o zwierzętach powiedzieć: Sic vos non vobis, jakże śmielibyście zwrócić te słowa do waszych bliźnich?« Wiadomości otrzymane z New-Yorku dochodzą do 18. Marca i są dosyć ważne, zdaje się bowiem, że może przyjść do stanowczego starcia pomiędzy Anglią i Stanami Zjednoczonemi z powodu rzeczyposlile'j Texas. Wszystkie dzienniki amerykańskie zgadzają się w tym względzie, że lada dzień podpisanym zostanie układ przyłączenia Texas do Stanów Zjednoczonych. Wedle niektórych dzienników, niedostaje tylko przychylenia się senatu, któremu ten układ ma być przedstawiony. Nadto zaś znane są usposobienia izby prawodawczej amerykańskiej, by wątpić można, że środek ten zatwierdzonym nie zostanie. Jedyną oppozycyę stanowią jeszcze prezydenci obu rzeczypospolitych, którzy przynajmniej pozornie sprzeciwiają się temu połączeniu. Włochy.

Z W i e d n i a, dnia 15 . Kwietnia.

Wiadomości z Włoch ciągle są niepomyślne.

Ostatniemi czasy synowiec wysokiego Ołicera floty, Baron P . . . ., poszedł za przykładem oby też kilku Oficerów floty. Kilka włoskich w Medyolanie garnizujących batalionów trzeba było czein prędzej z miasta tego wydalić i innem wojskiem wyręczyć. Rychła iuterwencya w państwie kościelne m na przypadek wybuchnięcia tam rozruchów, oraz w Parmie, Modenie itd. staje się do prawdy podobną, chociaż może F r a u c ya przeciwną wykonać gotowa demonstracyę. Ausłrya musi koniecznie wpływ swój na południu utrzymać i obalające zabiegi Francyi wszelkiemi sposobami zwalczać. Tylko Neapol swemu losowi może pozostawiony będzie.

1r U r C y a.

Z K o n s t a n t y n o p o l a, d. 3. Kwietnia.

Riza Basza znów wielkie wykonał dzieło, podobne dziełu wykonanemu we Wrześniu r. z., kiedy miticye całego państwa zgromadził do Konstantynopola, i one do armii czynnej wcielił. Dn. 27. Marca publikowano Fermai), nakazujący wszystkim muzułmanom płci męzkiej zgromadzić się dnia następnego (28. Marca) z samego rana w wielkich meczetach stolicy, w meczecie St. Zofii, Sułtana Achmeda, Sułtana Muhameda, Solimanijch, itd. Już przed wschodem słońca, lud muzułmański pełen ciekawości na to co nastąpi zgromadził się na wyznaczone miejsca. Pozamykano wszystkie bazary, kawiarnie, publiczne łaźnie itd. Ożywione zwykle ulice były puste i spokojne, tu i owdzie tylko widać było g'upy kobiet, co z niecierpliwością i bojaźuią oczekiwały powrotu swych mężów i synów. Zaledwie się meczety napełniły, wystąpił garnizon bez zgiełku, bez odgłosu bębna i muzyki, otoczył meczety i rozłożył się po publicznych placach. W meczetach ogłoszono zgromadzonym, iż rachuba ludności skończona i że każdemu wręczona karta pobytu - Każdeu był przywołany z nazwiska. - Ten, kto dostał kartę, został wypuszczony i kazano mu się oddalić główuemi drzwiami; ci zaś, co przeznaczeni b\li do wojska, wychodzili drzwiami pobocznemi, i przyjmowani byli przez oddział wojska, który ich prowadził na brzeg morski, gdzie na nich czekało przeszło sto szalup. Szalupy te zawiozły wszystkich na parostatki wojenne znajdujące się na Bosporze, zkąd ich odwieziono na wyspę Chalkis. Około godziny 5tej wieczorem było już wydanych kart pobytu około 300,000, a przeznaczonych do wojska około 20,000 ludzi. Wszystko zupełnie spokojnie odbyło się w 12 godzinach. Garnizon

*81nIe miał nawet ostrych ładunków, a arfylerya nie była wyprowadzoną z koszar. Tegoż samego dnia wyszedł drugi Ferman sułtański, który zawiadomił stolicę, iż pobór do wojska rozpoczął się stosownie do nowego prawa i nowej reformy wojskowej, że porta zawiadomioną została przez rządców prowiiicyi, iż od niejakiego czasu wielu młodych ludzi chroniło się do stolicy by uniknąć poboru, albo by tamże próżniackie prowadzić życie, z czego podwójna wynikała strata, częścią dla armii, częścią dla rolnictwa. Porta powzięła zatem myśl wcielenia do armii p r z y b y s z ów tych znajdujących się w stolicy. Pobór więc wojskowy bynajmniej nie rozciągał się do właściwych Konstantynopolitańczykow, i dla tego też żaden z tutejszych obywateli do wojska wziętym nie był. Dnia 29. Marca odbyło ogólny przegląd rekrutów, przy którym Riza Basza sam wszędzie był obecnym. Wszyscy, którzy już dawniej w wojsku służyli, albo w niem braci mieli, albo jedynymi byli synami familii, zostali uwolnieni. Również rewidowani byli wszyscy rekruci przez lekarzy wojskowych, a słabi i niedołężni do domów rozpuszczeni. Po przeglądzie tym zostało 15,000 ludzi, którzy natychmiast wcieleni zostali do różnych regimentów i marynarki. Nowi ci żołnierze są po większej części piękni i silui ludzie. Dotąd nawet naj mniej sza reakeya nie okazała się między muzułmanami, wyjąwszy, że Riza Basza razu jednego na ulicy otoczony został kobietami z powodu uczynionego poboru; uspokoił on je wszakże zapewnieniem, że rząd żadnego obywatela stolicy do wojska nie weźmie. Lud owszem muzułmański od owego dnia pokorniejszym jest, i mniej dumnym przeEuropejczykoin i Rajasom. Jak zwykle różne biegają pogłoski o śmiałem te'in przedsięwzięciu baszy. Mówią o odkryciu jakiegoś spisku, którego celem było wymordowanie wszystkich Chrześcian, o odkryciu przez policyą dużo broni, o zachęcaniu derwiszów do wojny przeciw giaurom, i tym podobnych wiele innych bezzasadnych wieści. Oileśmy się zpewnością dowiedzieć mogli właściwy cel przedsięwzięcia tego nie inny był, jak ażeby pozyskać żołnierzy dla armii, żeby położyć tamę wydalaniu się do stolicy, nareszcie, by większą mieć baczność na mieszkańców przez udzielenie im kart pobytu. Z drugiej strony chciał zapewne Riza Basza okazać moc i władzę rządu, by takim sposobem uśmierzyć wszelką chęć reakcyi przeciw krokom rządowym, co te'ż w rzeczy samej niem popularności swej w oczach narodu muzułmańskiego. Liczba ludności wynosi około 9 O O, O O O O m. rachując w to wszystkie przedmieścia; t. j. 550,000 Muzułmanów, 200,000 Greków i Ormian, 100,000 Żydów i 40,000 Franków i Chrześciau łacińskich. Do tego dołączyć należy garnizon liczący 3 O, O O O ludzi, nie rachując nowych wojsk; i marynarkę złożoną z 8 O O O ludzi. Frankowie takie wszyscy dostali karty pobytu. N a żądanie Porty kancelarya grecka wygotowała okólnik do swych kapitanów okrętowych i innych swych tutejszych poddanych, w którym im jak najsurowiej zakazuje przyjmować do domów lub na okręty tureckich żołnierzy albo innych poddanych porty nie mających kart pobytu.

Rozmaite wiadomości.

Redakcyja Gezety W. X. Poz. odebrała list Markiza de C u s t i n e pisany do J O. Xi<;znej C z a r t o ryj s kić j z o kazyi dan e g o p r z e z nią balu na dochód ubogich Emigrantów. Mamy pewne powody do umieszczenia listu tego w 0rygiuale po fr a n c u s ku, nie w tłumaczeniu polekietn. A Son Altesse Madame la Princesse Czartoryiska ! M. de Ste Barbe se charge Princesse d'aller savoir de Vos nouvelles et vous porter nos complets*). Mais moi je ne veux laisser a personne le soin de V ous remercier de toutes les pensees, qui se sont elevees en foule du fond de mon coeur et qui se pressaient dans ma tete pendant cette memorable soiree. Que de grandeur dans ce palais ilIumine doublement par les ressources magiques de l'industrie moderne et par les eclats des souvenirs d'un siecle plus glorieux que le notre sous les rapports de l'elegance, de l'esprit dans la vie intime et du beau ideal dans la literature et dans les arts, mais chez vous toutes ces magnificenses disparaissent comme une decoration qu'on oublie par l'interet de la scene. U ne familIe si grande si pieuse, si noble moralement et socialement, qui pour soulager des infortunes patriotiques releve encore, pas meme par subro gation, car Dieu benit et centupie les bienfaits inspires par lui, une femme redevenue belIe et jeune en un instant, parcequ'elle s'est paree malgre elle et qu'elIe est *) P. Custine wziął byt wspólnie z innerni osobami na siebie obowiązek sprzedawania biletów na bal dany fp, ' pałacu JMXieiny na dochód ubogich emigrantów, P, Ste Barbe" jego przyjacielmalgre elle sans le savoir une Reine qui signore et que tout le monde salue et reconnalt, tant il y a de puissance dans la double dignite du malheur et de la bonte, voila a que jentrevois a travers la foule des nations et des hommes de toutes classes brutalement entassee dans V otre palais. II faut ajouter cependant que cette foule elle meme etait devenue respectueuse malgre elle, car ce qui caracterisait la scene, c'est que chacun y jouait son role forcement sans l'avoir appris et me me sans savoir qu 'iI le jouait. Enfin Paris V ous doit non seulement la restauration d'un de ses plus beaux monuments, mais le souvenir d'un spectacie que V ous seule et Votre no ble familIe pouviez lui donner , spectacie politique, moral, social a la fois, resultant naturelIement inevitablement de V otre position toute exceplionelIe. Ce spectacie est devenu sans preparation, sans artifice, sans culcul, par la force des choses la revelation la plus touchante de Vo s caracteres a tous, tant que V ous etes avec des manieres, dont la diversite ajoute le charme de l'harmonie a l'unite de l'ensemble. C'est au Prince, c'est a la Princesse V otre Mere, a Vos charmants enfants et meme aux amis, qui V ous apprecient et qui V ous servent avec un zele heureux que j'adresse cet hommage arrache a ma reserve involontairement, comme tout ce qui a ete inspire hier chez Vous et par Vous au peuple de curieux/\ accourus la sans savoir ce qu 'iI y venait voir et faire.

Adieu Prencesse a bientot, car j' ai besoin de V ous dire tout ce que je n'ai pas le temps d'aj outer a cette lettre, mais il me semble que je suis dispense de toute politesse a force de respect. (S'g) de Custine, Le lendemain de V otre bal.

(% Tyg. Pet.)

ZASADY ORNITOLOGII, albo Nauka o ptakach, obejmujqce: Rys postępu i jej literatury, Taxonomia, Glossologiq i Terminologiq. Pr%e% Hr. Konstantego Tyzenh a uza Cz. w. Tow. Ue %. Z przydaniem 5 tablic litograf owanych, części ptaków objaśniajqcych, ije* dnej tablicy kolorów. Z godłem:

»Człowiekjako tłumacz natury, tyle tytko o niej mnj.e wiedzieć i rozumieć, ile w niej potrafi upatrzyć, postrzegając doświadczając i rozmyślając.« Bakon. Nakładem Autora. Wilno, drukiem Józefa Zawadzkiego 1841., in 8. m. str. 165.

Dzisiaj, kiedy pisma nadobne (belIefryczne) zalały całą literaturę krajową, i jak powoda wezbrana, zagrażają pochłonieuiem całej wie ślejszych jest prawdziwa osobliwością. Piękna nauka przyrodzenia w ogromnym łańcuchu istot stworzonych, od drobnej okruszyny piasku, od zaledwie okiem dojrzanego grzybka, od niewidzialnego golemi oczyma żyjątka zaledwo zwierzęcia (protozoa): przebiega cały szereg istot coraz udoskonalających się aż do owego najwyższego szczebla doskonałości zwierzęcej, owego małego świata - człowieka, i tu jcszczee rozpoczyna badania w krainie duszy; a tak obejrzawszy cały obszar ziemi od jej głębi przepaścistych pokąd oko ludzkie zajrzeć się ośmieliło, zwraca się ku niebu zasianemu milionami światów, a umysł zdziwiony korzy się mimowolnie przed Twórcą tych wszystkich rzeczy. Znajomość przyrodzenia jest najłatwiejszą, praktyczną filozofią do rozwjuienia rozumu, rozsądku, roztropności, porządku i wielu innych władz ludzkich, a najbardziej bogobojności przez postrzeganie we wszystkie m wszechmocności i mądrości Przedwiecznego. Tak znamienita nauka, najciekawsza bodaj z nauk wiedzy ludzkiej, zoslaje u nas w zapomnieniu i ostateczne'm zaniedbaniu. Wieśniak nasz na pół dziki, jest w tym względzie daleko mędrszym, obcując ciągle z naturą, od innych modnie wychowanych młodzieńców, co się lękają gdyby żuk lub żaba zjadliwie nie ukąsiły, a gdzie juź pytać o nazwisko jakiego płodu krajowego lub jego wtajemniczonych osobliwości. Ukazauie się przeto dzieła hr. Tyzeuhauza ożywiło niepłodną u nas niwę, i możny obywatel, zatrudniony pracą naukową, jest u nas rzadkością nadzwyczajną. Dzieła też wszelkie w takich przedmiotach wychodzące, chociażby najmądrzej były napisane, pleśnieją w grobowej zaciszy w handlach księgarskich, wtedy kiedy lada bagatela, ukazująca się w lekkich przedmiotach, otrąbywaną bywa przez wszystkie pisma na cztery strony świata. Założylibyśmy się, że może dotąd nie zakupiono jednego exemplarza znakomitej Ornitologii. Professor J arocki w Warszawie od roku 1821. wydaje swoje zwierzęto- pismo ogólne i od 1857. stanął na owadach, nie mogąc znaleźć łaskawych nakład* cow. Professor Gorski i Kumelski na trzecim tomie zatrzymali użyteczną swą pracę Historyi naturalnej zwierząt, dla młodzieży pisanej, pomimo łaskawej pomocy tego hr. Tyzeuhauza w wydaniu tomu 3. Taka to jest uiedbałość publiczności, taki brak oświaty prawdziwej. Marnieją dzieła znakomite i prawdziwie użyteczne, a tylko popłacają fraszki i to jeszcze najczęściei francuzkie bo i czćmże są dzisiejsze pięknie malowane spekulacye księgarskie, tłoczące się z zagranicy jak zaraza, w rozmaitych formach i nazwaniach, nie wspominając już szalonych romansów, na które jednak zdaje się nieco krew ochłodła. Są one na pozór tanie, a rzeczywiście jak szych fałszywy nic warte - których nieudolność prędko czas zagrzebie w zapomnieniu, zostawiwszy w umysłach czczość i próżnią. Samo wzięcie do rąk dzieła jedna dla autora przychylność i szacunek ta przypisanie swej · pracy naszemu patryarsze nauk przyrodzonych, W. J. księdzu Bonifacemu Stanisławowi Jundziłłowi, w którym się skupia tyle wspomnień i kolei przebytych We wstępie przebiega znakomitsze dzieła ornitologiczne z krótkiem ich ocenieniem i wylicza dzisiejszych znakomitszych Ornitologów. Dalej następuje Taxonomia albo Teorya klassyfikacyi i znakomitsze układy tak sztuczne jak naturalne; porówuanie ich obok siebie może nieraz szczęśliwą myśl wywołać naturaliście. Po układach następuje nauka wyrazów (Glossologia), gdzie autor mało utartą znalazłszy drogę, zmuszony był utworzyć wiele wyrazów nowych wcale brakujących lub właściwszych, w czein jednak naj skrupulatniej postąpiono z wyrazami dawnemi, niektóre dla sprzeczności znaczenia odmieniając, inne wszelkie popularna oddawua przyjęte święcie zachowując. Wszakże wyraz Ptaki p o dkas ał e, w znaczeniu dawniejszego Ptaki Błotne lub Brodzące, G r a 11 a e , chociaż prawdziwie dawno polski, nie znalazł utwierdzenia, a w Warszawie ściągnął naganę Prof Wagi, gdzie zamieścił wiadomość o wyjściu z druku pomienionego dzieła, I rzeczywiście wyraz ten, jakkolwiek dobrze malujący rzecz swoją, mówiono bowiem kontusz podkasały, częściej jednak używany był do zwierząt czworonogich mianowicie koni i chartów, oznaczając brzuch wpadnięty, - i niekoniecznie przyjemne ma brzmienie, anj też tłumaczy zupełnie wyraz łaciński Grallae (szczudła) *). IAecz w ogólności wyrazy i nazwiska potworzono i zastosowano bardzo szczęśliwie z prawdziwym typem narodowym, bez przetwarzania w dziwolągi, drapiące słuch i gardło, od których ś. p. prof. Jędrzej Sniadecki (cześć jego cieniom!) chciał sobie uszy mastyxem pozalepiać. W ubarwieniu i kolorach jako też i przy innych charakterach, wyliczając wyrazy techni*) U naturalislów francuzkich ta klassa leż od szczudeł się nazywa, (ćchassiers); po polsku możuaby G r a 11 a e oddać przez długonogie, albo \vysokouogie. (Wyd. Tyg.) by wskazano ptaki, na których wyrażone cechy naj dobitniej widziećby można, dając pierwszeństwo płodom krajowym, co mianowicie pofrzebnem jest przy wyrazach mało znajomych, np.: Szady (fuscus), okopciały, małżowaty i t. p. Canescens zsiwiały nie odpowiada należycie łacińskiemu siwiejący. Cinerascens światło-popielaty, mógłby zastąpić jeden wyraz popielatawy, jeśliby nie przestraszał sążnistością swoją; wyrażenia jednak takie gdzie indziej w użycie wprowadzono, mianowicie w nauce aptekarskiej, w mineralogii, dla ocechowania najakuratniejszego rozmaitych odcieni koloru. Fuligineus ogorzały, możeby jednym wyrazem sadzowy. Purpureus purpurowy, czynie lepiej czysto polski szkarłatny, lub szarłatny jak autor natychmiast używa niżej, tłumacząc Purpurascens szarłatnawy. Zdaje się, że pierwszeństwo dawaćby się powinno wyrazom dziś powszechniej używanym, i z tego może względu milej brzmi szkarłajny jak szarłatny. Auroreus jutrzenkowy - od dawna już w mineralogii u tarty z o r z o w y . Fłavissimus mocno-zółty. W pospolitej mowie używany zółto-gorący stosując to i do innych światłych kolorów, lecz bez wątpienia uie odpowiada założeniom naukowym *). (D okończenie nastąpi.J *) Zólto-gorący jest to właśnie auroreus.

OBWIESZCZENIE.

Sukcessorowie zmarłego w Lwówku burmistrza policyi Jana Alberta Markusa Schmackpfeffer i jego również tamże zmarłej żony Doroty Elżbiety z Klettów, podzielili się w części na nich spadłej pozostałości i jest ich zamiarem, teraz jeszcze nie podzieloną pozostałość do podziału przywieść. Na ich wniosek wzywają się więc nieznajomi wierzyciele spadku tego, aby swoje pretensye w przeciągu 3. miesięcy przed podpisanym Sądem jako władzą uregulowanie pozostałości tej prowadzącą zameldowali, inaczej bowiem po nastąpionym podziale każdego z sukcessorów o tyle, iłe jego część wynosi, trzymać się będą mogli. Grodzisk, dnia 7. Marca 1844.

Kr ól. Pruski Są'd Ziemsko-miejski.

JNa uka tańców.

Donosząc uniżenie o mojem tu p r z y b y c i u oświadczam, iż zrana od godziny 9-12. zastać mnie można w mojem pomieszkaniu w H 6 t e l de Baviere. Poznań, dnia 24. Kwietnia 1844.

C S e ng er, Król. solotańcerz z Berlina.

Czystej jarki krzewistej dostać można za gotową zapłatę po 1 Tal. 7 sgr.l 6 fen. za szefel Berliński w Karlowie mila od Poznania pod Mar uszka.

Oł$Wi b S Z CZ EiM Ł.

Znaczna ilość nasienia świeżego czerwone 'j koniczyny, także 13. Itiż użytych baranów z najlepszego gatunku są do przedaży w Dominium R u s o c i n pod Dolskiem. JKuzimiers IAszhowski w rynku pod Nr. 48. na pierwszćm piętrze powróciwszy z jarmarku Lipskiego, poleca niniejszćm szanownej publiczności swój handel bławatny, zaopatrzony w najświeższe i najmodniejsze wyroby jedwabne, wełniane i bawełniane, tak dla dam jako i mężczyzn. MMr* {giełdy tilcu'liaskiei.

Duia 23. Kwietnia 1844.

Obligi długu skarbowego Prusko-ang. obligi z r. 18 JO.

Obligi preraiów handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i N owej

Gdańska wT.

Listy zastawne Pruss. Zachód.

- »AV. X Poznaiisk.

dito Pruss. Wschód.

Pomorskie.

March. Elek.iN.

Szląskic . . . .

.>

Inne monety złote po 5 tal.

A K e .( e Drogi żel. BerI. - Poczdamskiej Obligi upierw. BerI.-Poczdams.

Drogi żel. Magd.-Lipskiej Obligiupierw. Magd. - Lipskie Drogi żel. Beri. -Auhaltskiej Obligi upierw. lierl. -Anlia1t&kic O ro A i żel. DysseI. Elberfeld.

Obligi upierw. Dyssel. - Elberf.

Obligi upierw. Reńskie .... » od rządu garantowane.

Drogi zel. Berlinsko- Frankfort.

Obligi upierw. BerI. - Frankfort.

Drogi żel. Górno- Szląskiej.

dito Lit. B.. » - BerI. - Szcz. Lit. A. i B.

« - Magdeb -Halberst.

Dr. żel. Wrorl.-Sj.widn -Froib

Ceny targowe w mieście

POZNANIU.

Pszenicy szefel

Grochu dt

Masła garniec

Sto- ilSaDr. kurant pa i papie-1 gotoprO. 1 rami. 1 wizną.

?fi M1JI 4 -

IlJ

88* 100!

If lOOf

3'., 11J 31, 102* 34 MI' 3$ MIJ 31

13Ą m 3 4 5 4 5 4 U 5 4 4 90 991 98* 152, { 104f 1255 117 130 \ 119,L 126 A 4

IWĄ 104' 99» 100 13JI

164' 1031 194'.

103*f D) l 93*

10IJ

4.

Dnia 22. K w ieluia.

1844. r.

od do Tal. <fI. fen. T al. sgr fen

1 22j 6 1 4- 23 - - 17 6 1 5 - - 29 - - 10 - - 25 6 576 1 17 6 5 6 -26 - · 18 6 5 ti L- - 10 6 -26 - > 1 5 - ł Jl8 6

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.04.26 Nr98 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry