GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.06.20 Nr142

Czas czytania: ok. 20 min.

Wielkiego

Xi stw»

. .

POZNANSKIEGO.

Nakładem Drukarni Nadwornej W'. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowaki.

JW%MXm

W Czwartek dnia 20. Czerwca.

44.

Wiadomości krajowe.

Z Berlina, dnia 16. Czerwca.

'N. Pan z Szczecina tu powrócił.

J. K. W. Xiążę Pruski powrócił tu % Szczecina.

Wyjechali: J O. Generał- Major i dowódzca 6. brygady obrony krajowej, Xiążę Wilhelm Radziwiłł do Huvelbergu.

N aczelny Prezes prowincyi Poznańskiej, von Beurmann, do Poznania.

Wiadomości zagraniczne.

Polska.

z Warszawy, dnia 1 6. Czerwca. Na mocy Ukazu Rządzącego Senatu z d. 14.

Stycznia r. b., następujący Urzędnicy Królestwa Polskiego do wyższych posunięci zostali stopni: do stopnia Radzcy Stanu: Pomocnik Sekretarza Sianu przy Radzie Administracyjnej, Radzca Kolegialny Alexander Pelrow; do stopnia Radzcy Dworu: Dziennikarz Kancellaryi Przybocznej N amiestnika Królestwa, Assessor Kollegialny Justyn Jenczewski; Assessora Kollegialnego: Radzcy tytularni: Grzegorz Buczyński, Naczelnik powiatu łukowskiego; Piotr Wołk Leonowicz, Urzędnik przy Naczelniku Wojennym gubernii augustowskiej, i Józef Buczyński, Doktór Medycyny, starszy lekarz powialu siedleckiego; Radzcy tytularnego: Se

kretarze Kollegialni: młodszy Pomocnik N aczelnika Wydziału Kancellaryi Przybocznej Namiestnika, Stanisław Kujawski; p. o. Sekretarza ki. I. w Kommissyi R. S. W. i D. Karol Prankowski i Sekretarz Kancellaryi warszawskiego Wojennego Gubernatora Michał Dłużnie wski; Sekretarza Kollegialnego: Sekretarze Gubernijalni: p. o. Sekretarza ki. III. w Kommissyi R. S. W. i D. Bazyli Gładki i Dziennikarz Kancellaryi Dyrektora Głównego Prezydującego w tejże Kommissyi, Jan Raczewski; Sekretarza Gubernialucgo: RegeslratorowieKollegialni: Kancellista Przybocznej Kancellaryi Namiestnika Królestwa Michał Czudowski i Tłumacz Rządu Gubcrnialnego kaliskiego Józef Węgliński; Registratora Kollegialnego: Kancellista Przybocznej Kancellaryi Namiestnika Królestwa ze szlachty Julian Sosnkowski i Kancelista Kommissyi Rz. S. W. D. Aleksander W olchowski.

Do duia wczorajszego przywieziono na jarmark tutejszy wełniany centnarów 9 03 1; wszystko zapowiada, że ceny tego roku znacznie będą wyższe od zeszłorocznych. Francya.

Z Paryża, dnia 11. Czerwca.

Na wniosek ministra marynarki postanowi! król, aby Książe Joinville banderę swoje kontreadmiralską zatknął na jednym z okrętów liniowych eskadry ewolucyjnej i przybrawszyjednę fregatę parową, dwa pomniejsze parowe okręty rokańskie, nad klórcmi ma krążyć. Książę puści się wnet do Toulouu, i odbierze tamie dowództwo nad dywizyą morską pod rozkazy jego oddaną. Donosi o te 'm dzisiejszy M o n it o r , Krótko przed zamknięciem giełdy powiadano, że książę już julro Paryż opuści i że ekwipaże jego już dzisiaj ran« w drogę poszły. Brzeg marokański będzie miejscem zebrania się wszystkich bander europejskich. Eskadra hol lenderska pod rozkazami Księcia Henryka niederlandzkiego zatrzyma się podobno pod Tatigerem, gdzie zapewne fraucuzkie, angielskie, hiszpańskie i może także amerykańskie floty Kastanie. Równocześnie dowiadujemy sic z Chryslyanii, że dwa okręty norwegskie i jedna szwedzka fregata do Tangeru udać się mają, gdzie się toczyły układy z cesarzem marokań - skim; Norwegia nie miała dotychczas żadnego traktatu z tymże cesarzem. - J eden batalion '25 francuskiego regimentu liniowego otrzymał rozkaz w Pau, aby ztamtad wyruszył; zdaje się, że reszta tegoż regimentu wkrótce za nim pójdzie, i że wojsko to do Afryki przeprawić *ię ma.

Minister wychowania publicznego nie odczytał Izbie deputowanych objaśnienia powodów, które dołączył do przełożonego jej prawa o wychowaniu, jak je Jzba parów zmieniła i przyjęła. Objaśnienie to wydrukowano dziś jednak «bok textu prawa w M o n i t o r z e. JNie masz tam nic nowego. - Minister usprawiedliwia to prawo we wszystkich szczegółach, nie kładąc przycisku na zmiany przez Izbę parów poczynione. Po obszernych sprawozdaniach z obrad Izby parów byłoby rzeczą zbyteczną zapuszczać się jeszcze w szczegóły objaśnienia ininisleryalnego. Kweslya o wychowaniu wydziałowe») foyła już dawniej po dwa razy Izbie deputowanych przełożoną, ale jej nigdy nie roztrząsano. Ponieważ ją teraz Jzba parów gruntownie i wszechstronnie, jak P. Villemain powiada, rozebrała, chciano przeto, pomimo wielkiego opóźnienia, wezwać Izbę deputowanych do roztrząsnienia tejże. "Bylibyśmy sobie życzyli, dodaje minister, aby próba drugiej narady do ostatecznego rezultatu rzecz tę doprowadziła. Poświęcono wiele trudu na to, aby kwestyą tę do dojrzałości zbliżyć. WWP anów rzeczą jest zbadać, co jeszcze uczynić pozostaje.« Wszakże niezawodną się być zdaje, że ważne to prawo na tegorocznem posiedzeniu już pod rozwagę wzięte nie będzie; j eźli, to chyba jeszcze komissya, klórej się abadanie prawa tego poleci, przed zamknielU(

cIem posiedzeń Izbie sprawozdanie swoje przełoży. Constitutione! uważa (ę zwłokę za korzystną, aby opinia Izb, mająca się w sprawozdaniu komissyi objawić, czas miała wpływ swój wywrzeć, a mianowicie posłużyć za ska* zowkę duchowieństwu, któraby je o bezskuteczności reakcji jego po za rok 1828, sięgającej przekonała. La F r a n c e przeciwnie wynurza nawet nadzieję, że Izba deputowanych przywoła rządowi z roku 1830. na pamięć, że zupełna wolność wychowania jest jedną z najpierwszych i najświętszych jej powinności, i że Izba ta w wiadomem prawie jeszcze większe poczynI zmIany. Wiadomość o zgonie Księcia Angouleme doszła wczoraj do dworu naszego pocztą z Tryestu. Cala familia królewska, jako z nieboszczykiem blisko spokrewniona, przywdzieje od ju tra żalohę na sześć tygodni. Legilymiści dowiedzieli się o tym wypadku dopiero przez D z i e n n i k s p o rów i P r e s s e, klóryin gabinet wiadomości tej udzielił. Pod względem politycznym o tyle jest ważnym zgon Księcia Angouleme, o ile pomiędzy Legitymistami znaczna jeszcze jest partya, która zreczenia się Karola X. w Rambouillet na korzyść Księcia Bordeaux uznać nie chciała, i aż do tej chwili Księcia Angouleme za prawnego następcę tronu we Francyi uważała. W skutek śmierci jego będzie już tylko Książę Bordeaux i w ich oczach prawnym następcą tronu. Różnica zatem pomiędzy starymi a młodymi Legitymistami, jak zwolenników Księcia Angouleme i Księcia Bordeau nazywano, upada odtąd, a Legitymiści jedne już tylko tworzyć będą parlyą. Słychać, że do nieprzyjacielskich kroków pomiędzy Hiszpanią a Marokkiem koniecznie już przyjść musi, a ponieważ cesarz marokkański przez Abd-el Kadra do nieprzyjacielskiego wkroczenia do posiadłości francuzkich spowodować się dał, przeto gabinet luileryjski demonstracyą Hiszpanii przeciw Marokku popierać i przeciw ostaluiemu państwu jako nieprzyjacielskiemu działać postanowił. Mówiono zrazu o tern, aby całą flotę stojącą w Toułonie na brzeg marokkański wysłać; ponieważ jednak cesarz Marokku dotąd na samych tylko pogróżkach przestaj e, a rozwinięcie wielkiej siły morskiej nad brzegami afrykańskiemi ze strony Francyi pewnoby się Anglii nie podobało, przeto gabinet tuileryjski, chcąc trudnych zawikłań dyplomatycznych uniknąć, wyśle tymczasowo eskadrę obserwacyjną do Marokku, a z drugiej strony wsadza w Toułonie i Mar kszenia siły zbrojnej algierskiej wzdłuż granic marokkańskich. W razie potrzeby połączy się później reszta floty toulońskiej z eskadrą Księcia J oinville.

Z dnia 12. Czerwca.

Wojna z Marokiem wybuchła. Choć jej nie wypowiedziano, zachodzi jednak faktycznie, jak sam gubernator O ran u się wyraził. Przewidywano, iż trudno będzie uniknąć kollizyi mię« dzy zgrotnadzoneini nad granicą wojskami afrykańskićmi i dywizyą Generała Lamoriciere. 2000 Marokańczyków w pobliżu Uzdy na wojsko francuzkie uderzyło. Potyczka ta zaszła d. 3 O. Maja Zaczepiających odparto i spodziewamy się, że ich porażka wojenne chęci i fanatyzm Marokańczyków pizytlumi. Wszakże przesilenie raz nastąpiło i eskadra pod wodzą Xiecia Joinville zapewne teraz niebawem do Alryki się puści. Marokko nie jest zresztą nieprzyjacielem, którymby gardzić można było; kraj żyzny, obfity we wszystkie płody i łiczy 8 milion, mieszkańca. M o n i t o r ogłasza dzisiaj kilka depesz Generałów w Afryce dowodzących i dotyczących starcia się z Marokań - czykarni, (iazeta urzędowa dołącza do nich następujące uwagi: »Jak się z niniejszych korrespondencyi z Afryki dzisiaj rano ministra wojny doszłych pokazuj e, między wojskiem Generała Lamoriciere i 1400 - 1500 jazdy Abd el-Bocharis'a i 5UO jazdy z Uzda utarczka zaszła. Mimo tego przewrotnego przedsięwzięcia, które słusznie za jeden z owych czynów poczytać można, co dla braku karności w wojskach barbarzyńskich zdarzać się zwykły, a które zresztą słuszną odniosło karę, trwamy w tern mniemaniu, że regularne wojsko pod rozkazami EI- Genaoui dobrze się namyśli, nim kroki nieprzyjacielskie z nami rozpocznie. Jeżeli zaś istotnie Cesarz Marokański w zaślepieniu swojem nas zaczepi, wyborne przygotowania Generała Lamoriciere, współdziałanie Generała Bedeau i obecność samego Marszałka na zagrożonych punktach brzegów naszych przekonają niezawodnie owego wladzcę, iż bardzo źle sobie postąpił, że poszedł za namową Abdel Kadera i rad jego usłuchał.« Pierwsza depesza Generała Bar datowana d.

6. Czerwca Donosi, że Marszałek Bugeaud opuściwszy Algier d. 3 1. Maja, d. 4. ttt. b. do Oranu jeszcze nie był przybył. Generał Bar rozumie, że statek, na pokładzie którego Marszałek się znajdował, dla przeciwnych wiatrów do Arsewu zawiuąl, - Następują potem depesze Generała Marey, działającego w kierunku ku Laguat i donoszącego o poddaniu się Tedschini'ego, naczelnika Ain Madhi. Marabuta tego od płacenia haraczu uwolniono. - N areszcie donosi General Lamoriciere pod dniem 3 O . Maja z obozu pod Lalla-Magrnia o wspomnianej powyżej utarczce. Generał wydał był pismo do dowódzcy Marokańskiego, nie odebrałwszelako dotychczas odpowiedzi; szpieg arabski doniósł mu jednak, że pismo owo do Fex posłano i że EI- Genaoui rozkazał, aby się Wy* roku Cesarza doczekano. Wszakże owi 7-8 O O O jeźdźców Marokańskich i liczna piechota nie mając ani dla siebie żywności ani owsa dla koni, pola okoliczne łupić i niszczyć zaczęli. Przy tej sposobności przyszło do utarczki między oddziałem wojsk Abdel Kadera liczącym 8 O O żoluieiza i jazdą Kaida Alofs Amdun; EIGenaoui z Aibdem el Bocharis pośredniczyć musiał, aby walczących rozłączyć. Abdel Kader z wojskiem »wojem stał w Genfonda. Kaid Uzdy miał oddział 2 5 O czarnych jeźdźców, Et Kebibi 800 piechoty i 600 jazdy, EI-Genaoui nareszcie 4 O O ludzi. Z rana dnia 3 O Maja ujrzano nagle wojsko Marokańskie naprzód postępujące; Generałowie Lamoriciere i Bedeauv wewnątrz linii fraucuzkiej zaczepieni, podobnie siły swoje naprzód posunęli i wszczął się żwa- l wy ogień z broni ręcznej. Francuzi mieli naprzeciw sobie 12 - 14 O O jeźdźców Arbda el B 6charisa i 5 - 6 O O arabskich jeźdźców. Prze» kwadrans Marokańczycy ogień franeuzkr, zadający iln cios dotkliwy, wytrzymali. N areszcie napad 2 szwadronów strzelców posiłkowanych przez resztę wojska, potyczce koniec zrobił. Około 50 nieprzyjaciół poległo a reszta ku Uździe w rozsypkę poszła. Trzy chorągwie zdobyto. Czarna jazda mężnie się biła. Francuzi mieli 25 rannych, W Izbie D e p u t o w a n y c h toczą się rozprawy o policyi kolei żelaznych i o kolei z Orleans do Bordeaux prowadzić mającej. Wiadomo, że gabinet zażądał od izb 7 milionów kredytu dodatkowego, by wzmocnić armię afrykańską o 15,000 ludzi. Komissya większością głosów przystała na udzielenie tego kredytu, ale mniejszość je'j uczyniła silną protestacyę przeciw temu powiększeniu wydatków. Pan Desjobert, stojący na czele te'j mniejszości, był zawsze najsilniejszym przeciwnikiem systemu kolonizacyi w Algieryi i wydał teraz broszurkę, w której nowemi dowodami walczy przeciw systematowi kolonizacyi, dowody za£ te czerpał z autentycznych dokumentów, które rząd do użytku komissyi złożył. 160,000 ludzi, których większa połowa liczy się do wojska. Prancya miała w roku zeszłym 90,000 ludzi wojska w Afryce, a ogólna summa wydatków według Pana Desjobert wynosiła 100 milionów franków. Wydatki te coraz się zwiększają, a nie można przewidzieć chwili, w której słana, się mniejszemi. - Według własnego raportu marszałka Bugeaud nie można myśleć o zmniejszeniu armii algierskiej dopóki 120,000 rodzin wojskowych kolonistów w Algeryi nie osiędzie. - Dotychczas jednakże próby zakładania wojskowych kolonii w samych początkach już zupełnie się nie powiodły, a tam j ak n p. w J aska, gdzie się ich resztki pozostały , osadzenie pojedynczego kolonisty bez rodziny kosztuje rząd do 6,000 fr. Można z lego mieć miarę, wiele czasu i pieniędzy potrzeba do osadzenia żądanej liczby kolonistów w Algjeryi. Gubernator Ałgieryi sądzi, że w przeciągu łat dziesięciu będzie można otrzymać żądaną liczbę kolonistów; ale jak mało można liczyć na podobne urzędowe wyrachownnia, pokazuje się z tego, ze podług obliczeń Marszalka Clauzel z 1832. roku Algierya powinnaby mieć dzisiaj przynajmniej 6 do 7 milionów ludności. Dotąd zaledwie znajduje się tam 2,000 osiadłych rolników europejskich, którzy przy największych pomocach i naj silniej szej opiece ze strony rządu zaledwie zdołają się utrzymać. - Z tego wychodząc Pan Desjobert, oświadcza, ze na leżałoby zupełnie zarzucić myśl kolonizowania Algeryi, a zajęcie ograuiczyć na obsadzeniu kilku punktów nadbrzeżnych. Anglia.

z L o n d y n u, dnia 11. Czerwca. J. K. M. Król Saski, na którego cześć Sir R. Peel dnia 15. b. m. wielki festyn daje, opuści Londyn dnia 17., i puści się w podróż do Szkocyi i Walii, poczem bez zwłoki przez Londyn do Niemiec powróci. Do rzeczonej podróży przydaje mu Królowa Lorda Charles W ellesley, drugiego syna Księcia Wellingtona.

T U r C y a.

Z nad granicy tureckiej, dn. 3. Czerwca.

Zda się, że niespokojnosci wywoływane przez Ałbańczyków wTurcyi europejskiej, wnet koniec wezmą, wojska bowiem tureckie w ostatnich czasach, w kazde'm starciu się zwycięzkiemi były. Stosownie do dziwnej pogłoski, która obiega, naczelnicy powstańców mieli obiecać baszy złożyć broń pod warunkiem, jeźli porta da im konstytucyą podobną konslylucyi serbskiej. Gdyby wiadomość ta potwierdzić się miała, byłaby owa uowe'm objawieuiem się wewnętrznego rozwiązania się państwa osmańskiego, i dążności prowincyi do odłączenia się od całego ciuła, i d o uzyskania pewnej niezawisłości. Xiestwa naddunajskie.

Z Cz e rn owi c , dnia 1. Czerwca Jest teraz rzeczą udecydowaną, że stara twierdza turecka Chocim w bliskości naszej zostanie zniesioną. N a to miast rozkazał Cesarz, aby na tamtej stronie Dniestru twierdzę pograniczną naprzeciw Austryi z a ł o ż o n o . J ak Cesarz Mikołaj buduje - tego dowodzi jego dzieło olbrzymie, Modlin. Ten nowy Chocim równej ma być objętości.

W załodze miasta tego zdarzył się niedawno nieprzyjemny przypadek; gdy oficer żołnierza jednego cieleśnie karać chciał, przedstawiał mu tenże, że cesarz to wyraźnie zabronił, a gdy oficer na to nie zważał, wszyscy żołnierze kollegę swego uwolnili. Pułkownik uznał stosowną rzecz tę przytłumić, cesarz albowiem byłby niezawodnie oficera owego surowo ukarał a żołnierze z powodu stawionego oporu ulegliby wyrokowi sądu wojennego. Jakoż w ogólści starsi oficerowie rossyjscy od systemu pałek odwyknąć nie mogą.

Rozmaite wiadomości.

(% Tyg. Pet.) pymTill O WOŁYNIU Pana W Borejka.

(Artykuł M. Gr...........) Po ogłoszeniu ostatnie'j mojej odezwy, jako wydawcy Pamiętników domowych, wyprawiłem tom pierwszy lego zbioru do druku; tymczasem już i materyaly tomu II. porządkować mi przychodzi. Znaczną część lego łomu zajmie Pamiętnik o Wołyniu napisany przez JW. Borejka, byłego marszałka powiatu rówieńskiego, członka wolyi'iskie'j Kommissyi Edukacyjnej etc. etc. Ten pamiętnik doprowadzony do końca, w tych dniach odebrałem od szanownego autora; a w interesie mojego zbioru i powszechnego użytku przychodzi mi przemówić do publiczności, szczególniej zaś do osób, które wpłynąć będą mogły do rzeczy. Nie potrzebuję się rozszerzać nad ważnością i użytecznością szczegółowych opisów różnych okolic kraju. Zdaje się że powszechna jest o te'in zgoda i przekonanie. W najnowszej naszej literaturze mamy prawie osobną gałąź temu przedmiotowi poświęconą. Składają ją bądź historyczne geo? grafie i dykeyouarze całego kraju w ogólności,bądź hislorye pojedynczych okolic, miast itd., bądź nareszcie malownicze przejażdżki po kraju, Wszystko to zdąża ku jednemu celowi, ku wyświeceniu pamiątek przeszłości i iizyonomii terażniejszości, każdej poszczególnej miejscowości. Wiele w (ym zawodzie zrobiono, wi<;cej nierównie do zrobienia zostaje. ISajpoważuiejsza bez wątpienia tego rodzaju publikacya wychodzi teraz w Warszawie; jest to »StaroŻytna Polska pod względem historycznym, geograficznym i statystycznym«, opisana przez M. Balińskiego i Tymoteusza Lipińskiego. To pomnożoneoi całkiem pizerobione wydanie Ś»ięckico, wysokiej okazuje się wartości, sądząc z polzytów które już wyszły na świat, ale że te nie obejmują, jak Województwa Wielkopolskie - nie wiemy czy do innych, a szczególniej Województw Buskich, znajdą równą, a przynajmniej dostateczną liczbę gotowych materyałów. Pamiętamy, ze Świecki cały opis Czehryńszczyzny zamknął w tych słowach: · Czehryn, Krylów, Mediowka (t. j. Medwedowka) miejsca umocnione nad Taśminą.« Zdają mi się więc jeszcze bardzo pożądanemi prace około monografii prowincyj. Podobno jedną tylko takową, systematyczną i według gruntownego planu pojętą i dokonaną, wzboeacoua jest" lileralura polska. Mówię o wspomnieniach Wielkopolski hr. Ed. Baczyńskiego, których ku największemu zmartwieniu mojemu nie widziałem dotąd, lubo nawet przysłać mi ją raczył w darze znakomity autor. Inne opisy prowincvj, albo są mało zaspokajające, albo niezupełne," bo zawarte w dziełach, których autorowie nie mieli na celu złożenia systematycznych monografij okolic. Stosuję to do wspomnieu Wołyńskich P. Kraszewskiego, do obrazów Podola hi. Pizezdzieckiego, dziel wielkich z innego względu zalet, lecz opisujących niektóre wybrane tylko miejsca, i to ze strony zupełnie dowolnej, czasami historycznej, częścią towarzyskiej, literackiej, humorystycznej i t d. Byłem jednym z pierwszych, którzy pospieszyli przyznać znakomitą wartość wspomnionym dziełom. W istocie pocieszającą było bardzo rzeczą, że w literaturze naszej, długi czas obcej wszystkim wiadomościom domowym, zaczęły się ukazywać pisma nieinajqce innego celu, jak zapoznać nas z lem co nas otaczało, a na co zwyczajnie nie zwracaliśmy uwagi, Dziela te zaprawione talentem autorów, przyczyniły się wielce do obudzenia zamiłowania w rzeczach swojskich, do wykrycia ich interessującćj strony, i to ich ogromna zasługa; ale jako opisy kraju, powtarzamy, niebyły i nie

mogły być dokładne. W części nawet historycznej opisy te zwyczajnie powtarzały rzeczy już znajome, dały rys wypadków, których to, lub inne miejsce było teatrem, według dochowanej o tein powieści krajowych dziejów. Było to więc zupełnie czem innem, jak śledzeniem na miejscu jego przeszłości, w celu dopełnienia niein historycznej całości, zgromadzenia nowych wiadomości, dosnncia nareszcie historyi miejsca od epoki właściwie dziejowej i już zspisanej, do obecnej chwili. Takowy peryod uiezapisany znajduje się zawsze; obejmuje on przeszłość nie dawną, przeszłość którąby nazwać można nie historyczną, ale podaniową, czasami wcale nieinającą żadnego znaczenia pod względem wielkiej publicznej historyi, ale zawsze interessująeą żywćm wspomnieniem obyczajów, zdarzeń całej fizyonomii prowincyonalncgo by lu, a więc jedynie tylko rzetelną wiadomość o nim podającą. Zapisanie takowej lokalnej tradycji zdało mi się rzeczą bardzo pożądaną, i wyglądałem jej zawsze od zwiedzających i opisujących okolice krajów, ale rzadko spotykałem: bo rzetelnie przeszłość odlcglcjszą, kiedy wciąguioną została w dzieje, łatwo zlamtąd wydobyć, ale historya ostatnich czasów miejscowa, znajoma tym tylko w czyich oczach spełnioną została, i bez zasiągnienia jej od nich (co nie może być spiawą przelotnych literackich przejażdżek), dowiedzieć się skądinąd niepodobna. Życzyłem więc - powtarzam - ażeby w części historycznej opisów nie ograniczano się na cytatach gotowych z dziejów, ale raczej usiłowano doprowadzić je do ostatnich czasów, chroniąc od zapomnienia prywatną, ale nieraz pełną życia i barwy, ich hisloryą, jaka trwa w pamięci mieszkańców, Te szczegóły na pozór podrzędne, posłużyły by do obleczenia w krew i ciało nawet wiełkiej historyi narodowej. Bozliczne inne nadto cele, miałoby przedsięwzięcie dokładnego opisania prowincyj. Życzyłem żeby to przedsiębrano; jako zaś zdawało mi się zawsze, iż wszystkie rady i plany prac są bezskuteczne, a nawet śmieszne, kiedy zaraz przynajmniej jednej ich cząstki nie bierzemy na siebie, razem więc z pomysłem o użyteczności takiej roboty zacząłem robić starania przyprowadzić je do skutku, bądź samemu, bądź drugim dostarczając jakiejś polowy przygotowanych materyałów. Trafiałem więc do różnych osób, o których wiedziałem, że przeszłość swoich okolic znają i opisać ją będą w stanie; myślałem, że zgromadziwszy takowe opisy mało już co zostanie trudności w doprowadzeniu mojej myśli patrywania się w przedsięwzięciu, poznawałem rozleglejsze jego granice i przekonałem się, że byłbym bardzo szczęśliwy, gdybym wypełnił, co należy względem jednej tylko prowincyi. Wybrałem więc naturalnie najłatwiejsza dla mnie, tę w której mieszkam. I tak powstał pomysł dzieła Ukraina dawna i teraźniejsza, O klórćin niewiem jakieini drogami za nadlo i przedwcześnie rozgłoszono. Nazywam to rozgłoszenie przcdwcześnćui, bo nie wiem nawet czybym kiedy to dzieło wydal, gdyby nie świeżo spotkana, a niespodziewana okoliczność, która mu lepszy skutek rokuje. Każda bowiem monografia prowincyi o których mówię, ma w sobie niektóre szczególności, stawiające piszącego zależnym od osobnych warunków. 1 tak np. opisujący Ukrainę nie może opuścić z uwagi jednego z przedmiotów najzawilszej zagadki historycznej, który co moment wzrok jego spotyka - mówię o mogiłach. O mogiłach ciągle u nas mówią, ale ze wszystkiego co dotąd powiedziano możnaż cokolwiek wyciągnąć? Nie powiadam, że nie rozwiązano kwestyi o ich dacie i przeznaczeniu, bo to już dalsza robota, ale zrobionoż przynajmniej tyle, żeby ten inleressnjący przedmiot naukowemu badaniu zrobić dostępnym? - Ktoś powiedział, że jedna mogiła nazywa się Soroka, drugi, ze widział po drodze zapewne 4000 mogił?... Cóż to są za wiadomości?.. Opisujący Ukrainę nie może powtórzyć takich powierzchownych i niedbałych podań. Ponieważ nie może przemilczeć o mogiłach, ma więc obowiązek powiedzieć tyle, żeby ten co go czytać będzie, nie potrzebował sam jeździć w Ukrainę, widzieć je, opatrywać, rachować. - Należy mu sporządzić ich mappę, zebrać nazwiska, podania O nich gminne, starannie rozgatuukować co do kształtu i t. d. zgoła bez porywania się ua wyrokowanie, dostarczyć danych do wyprowadzenia wniosków. Ten jeden szczegół, o którym tylko pobieżnie napomykamy, już z wielkiemi trudnościami jest połączony, i w obecnej chwili zaczynamy mieć nadzieję, że je niejako okrążamy, bo len przedmiot został celem skutecznych usiłowań miejscowej władzy. Karol Sienkiewicz powiedział, że ta cząstka starożytnych nauk, nie jest rzeczą literata, ale «obywatela ukraińskiego, któryby wyjechał na step z Herodotem w jednej ręce, a z zastupem w drugiej i z pańszczyzną za sobą.« - W istocie opis Ukrainy cofa w nieporównanie dalszą przeszłość, niżeli jakiejkolwiek i nu ej prowincyi, a starożytności jej ogniwem o ognIwo

H38

zaCZepIają o same zamierzchy i zagadki historyczne. Rzecz szczególna, że i te się prawie w oczach naszych dopiero nieco rozjaśniają. - Członek Odeskiego Towarzystwa Starożytności Pan Nadieżdiu, przeszłego roku przelał najżywsze światło ua Herodolową geografię Scythii. Słowny scythyjski czworobok zupełnie odwrócił w kierunku; zamiast opierać o góry Kaukazkie, oparł o Karpaty i bu: zadziwieniu, a uwielbieuiu naszemu, wszystkie wspoinniune u Herodota miejsca i rzeki trafiły dopiero na właściwą posadę *) . (Dal. c. nast.)

-"ii

. . .

Teatr Polski.

Towarzystwo nasze dramatyczne wyborem najlepszych utworów i wzorowein ich odgrywaniem ciągle się zaleca: świeżem dowodem tego są dwa w ostatnich dniach przedstawione arcydzieła sztuki dramatycznej «Krakowiaki i górale« i.> Damy i huzary.« I Niedziela dla »Krakowiaków« dobrze była wybrana: wzniosły len utwór, który narodowo bawiąc tak wiele głębokich zawiera nauk, powinien byt dawany w dzień, który i roboczej klassie naszego ludu nastręcza sposobność do mienia udziału. Tak też, pomimo że obywatele ziemscy, nabrawszy tą rażą za wełnę nad swe spodziewanie, dzięki Bogu, dużo drogiego kruszcu lub drogich papierów, Poznań po największej części opuścili, pomimo że wiatr i zimno jakby w listopadzie dokuczało; to przecież miejscowa publiczność licznie zapełniła widownię. Utwór len w rzeczy samej tyle jest narodowym, że trzebaby stracić czucie narodowe, aby nieczuć całej jego piękności. Bogusławskiemu, którego zasadową myśl Kamieński w drugiej lej części postępowo rozwinął, już za sam ten utwór wdzięczność się należy; jakże pięknie wymalowali obydwaj poczciwych, robotnych, ziemię swą kochających, bo z swej ziemi żyjących Krakowiaków, jakiż treściwy obraz napastniczych górali, a jakaż w obrazie studenta piękna myśl chronienia się od krzywd przez wyższą naukę, głębszy rozsądek, przez postęp duchowy: każde niemal słowo ma swoję głęboką treść, ma swoję ważność. Artyści też nasi z całą duszą przejęli się ważnością tego utworu. Panna Radzyńska, jak w każdej roli znakomitą jest artystką, tak też Dorotę odegrała zajmująco, bez tej nieestetycznej gminności, na którą się w niektórych ro*) Ciekawą rozprawę Pana Nadiezdina pod tytułem: Hcrodotowa Scythia objaśniona. prze .poró.wnanie z miejscowością, tłumaczy w tej chwili ua Język polski Pau JI, Podbereski, przychylić. Toż i Pan Aśnikowski Miechodnucha oddał tak jak go tu juz dawno nie odejrano, a to przez deklamaryę i akcyę małowniczą, a przecież wolną od tej zbytniej rubaśności, wywracania, taczania się itd, klóre tej wiele nauczającej roli dobry smak i dobry skutek łatwo ująć mogą. I śpiewy, pomimo że opera krakowska dopiero jest w powstaniu, na pochwałę zasługują. Panna Czerniakowska, przy usposobieniu od natury, okrągłym swym i gładkim glosie, mając dobre zasady muzyczne od naszego słynnego Mireckiego, łatwoby się na znamienitą śpiewaczkę wykształcić mogła. Dwuśpiew S tacha z Basią, tak pod względem deklamaryi muzycznej, jako i regularności w takcie, zwłaszcza w odbieraniu sobie melodyi (canone), na szczególną pochwałę zasługuje. Pan Pfeifer, którego już od dawna znemy jako gruntownego znawcę sztuki dramatycznej, jako szczytnego arlystę w rolach wyższej deklamacyi, i w roli J ailli a był w swoje'm miejscu r jeżeli zamiast odśpiewać piosnki, oddeklamowaJ je raczej, jest to sposób, który nie czyni ujmy muzyce, kiedy i tak orkiestra melodye prowadzi, a owszem korzyść przynosi przez większą zrozumiałość treści. Sposób taki mclodrammatyczny, używany wiele przez Francuzów, zwłaszcza w Wodewillach, nie jest zreszlą łatwy, kiedy końcówki wierszy z końcówkami zwrotekmuzycznych dobrze Zgadzać się muszą. Jak · o układzie «Krakowiaków« tak i o komedyi Fredra «Damy i huzary« nie ma lu potrzeby »ię rozwodzić, kiedy obadwa te utwory od dawna pcAszechnie są znane. Pod względem gry Pani Bort;, ńskiej szczególna pochwala się należy za tak charakterystyczne oddanie Paui Orgonowej: pomyłce w wyrazach (milczenie i mowność) i największy artysta podpaśdź może, P. Borzyńska przecież takową przytomnie i zgrabnie naprawiła. Pan Sturm tak w scenie gdzie się pierwszy raz dowiaduje, iż Zofia ma być Majora żoną, jako i w czulej z nią rozmowie za zimnym był porucznikiem kochankiem, wkrótce jedak w stosowny wszedł zapał: jeżeli przecież P. Sturm pod względem ruchu niekiedy jest za* zimnym, lo za to jeżyk jego zawsze czysty, deklamacya wzorowa, między najpierwszych go stawia artystów. Za wieleby było do mówienia, chcąc w więcej wchodzić szczegółów; w ogóle tylko podziwiać trzeba i wielkim talentom członków przypisać należy, iż Towarzystwo drammatyczire Krakowskie w lak krótkim przeciągu czasu wtaką jednotę urobić się potrafiło. Starajmy się tylko z naszej strony przez czynny udział okazać rodakom naszym, iż umiemy cenie ich talenta i poświęcenie się dla dobrej sprawy! 3/ _ 4_

_A__»._

Teatr polski w Poznaniu.

We czwartek dnia 20. Czerwca na wyłączny dochód Artystów Polskich dany będzie dramat w 3ch aktach a 6ciu oddziałach: «N a p o l e o n z Polakami w Hiszpanii w 1808. r.«

OBWIESZCZENIE, Wszyscy ci, którzy do obligacyi Macieja S u b k o w s k i e g o, obywatelowi i słudze miejskiemu tutejszemu Wawrzynowi M aj o rki i zonie jego Jadwidze z Juszkiewiczów na 1000 Tal. zprowizyą wystawionej, i na posiadłość tu na przedmieściu Swięt. Marcińskiem pod liczbą 42. leżącej, w dziale 111 Nr. 1. zahipotekowanej z dnia 17. Maja 1805. r., jako spadkobiercy, właściciele, cessyonaryusze, posiadacze zastawni lub inni pretensye mieć sądzą, zapozywają. się niniejszem, aby się w przeciągu trzech miesięcy, a najpóźniej w terminie na dzień -3. Września r. b. zrana o IOtej godzinie przypadającym w Izbie naszej stron pized Deputowanym U r. Schultz Assessoren! Sądu Głównego pod unikuicnicin prekluzyi zgłosili. Poznań, dnia 28. Marca 1844.

Król. Sąd Ziemsk o -tniejski.

OBWIESZCZENIE.

Dzierzawry Gustawowi Klar, ukradziono według jego podania tu w Poznaniu w domu zajezdnym pod »Białym koniem« w miesiącu Czerwcu 1839. list zastawny Wiclk.X. Poznańskiego, Nr.-T' Karczewopowiatu Kościańskiego na 500 Tal z naleźącemi do niego kuponami prowizyinemi od Sgo Jana 1839.: a gdy sprawca tej kradzieży dotąd wyśledzonj-m nie został i list ten zastawny się niewynalazł , wniósł uszkodzony o jego umorzenie. Zawiadomiając publiczność o tym wypadku stosownie do . 125. Ty t 51. Cz. 1. powszechnej ordynacyi sądowej, oznajmiamy zarazem, że jeżeli przed upłynieniem czasu, w przyloczonćm tu prawie przepisanym, to jest do 16. Lutego 1846., niktby się 2 tym łistem zastawnym nie zgłosił i takowy prezentowanym nie został, tedy podług osnowy . 126. 1. c. i . -i03. lit. e. naszej ordynacyi kredytowej, względem zaprowadzenia postępowania amortyzacyjnego, potrzebne wydamy rozporządzenie. Poznań, dnia 10. Czerwca 1841.

Dyrekcya (i en era Ina Z i emstwa.

lillHCll. We wtorek dnia 25. Czerwca r. b. zrana o godzinie IOtej mają z przyczyny zmiany mieszkania - na ulicy Strzeleckiej Nr. 22-, równie oszczędne jak trwałe patentem nadane siw i z kotłami, toż samo rozmaite podobne pomniejsze przyrządzenia, jakoleż nakoniec uzyskany na te wynalazki patent, najwięcej dającemu za gotową zapłatę w grubej Pruskiej monecie publicznie być przedane. An schiitz, Kapitan i Król. Aukcyonator.

Orłowska w Poznaniu w Bazarze ma honor Szanownej Publiczności polecić swój wielki skład świeżo nadeszlych kwiatów Paryskich i własnej fabrykacyi, oraz najlepsze gatunki parfumeryów, jako też rozmaite pomady, szczególniej »Balsam Dupuytren.« Prawdziwe karmelki pekloralne Dra. Grafe bez oryginalnych pudełek funt po 4 Złt. przedaje N. Piętrowski , podle Bazaru. Bardzo wielkie arcypiękue lustro dla zmiany miejsca tanio nabyć można pod MI. 44. na Garbarach.

Dzierżawa dóbr.

Położone w powiecie Szubińskim przy samej rzece Noteci od JNakła 2 mile odlegle dobra, . . .

mIanOWICIe: I. majętność Smogulecka wieś, składająca się z folwarku tegoż nazwiska i folwarku Lask o w n i C a , tudzież z wsiów po części zaciężtiych po części czynszowych Smogulecka wfeś, N owa wieś, Laskownica i Mieczk o w o , obejmująca a. roli ornej dominialnej 1414 m. 2 pr.Q b. łąk . . . . . . . . . .3 6 3 - 162» c ogrodów .96» 27» d. pastwiska ofłogowego i leśnego. . . . . . . .3287» 29» e. zacięgu ręcznego około . . 10,394 dni f dto bydelnego dni . .. 1,431 i oprócz tego bardzo znaczne inne robocizny bydelne, jako to wywózka zboża, sprzęt i zwózka siana z znacznej części łąk, zwózka drzewa i tym podobne. II. Wieś szlachecka Chwaliszewo w tym samym powiecie położona, z wyżej wyrażoną majętnością granicząca, obejmująca a. roli ornej dominialnej . 1392 m. 2 p r Q b. ogrodów. . . . . . . . .52» 43« c. łąk folwarcznych . . .. 126» 133» do których przydane będą 100 mórg łąk nad Notecią.

d. pastwiska leśnego około 450 mórg i e znaczne robocizny ręczne od komorników. III. Wieś Chawłodno pod miaslem Golańczą położona, mająca gruntu, ogrodów i łąk około 1700 morgów, mają być na żądanie dziedzica w drodze prywatne licylacyi pojedynczo, podług warunków zwykłych Dyrekcyi Prowincyalne'i Ziemstwa Wielkiego Księstwa Poznańskiego na lat 3. bez inwentarzy w dzierżawę przed podpisanvin Komisarzem Sprawiedliwości i JSotaryuszem publicznym w terminie dnia 24. Czerwca r. b. w biurze tegoż na ulicy Wilhelma Nr. 8. wypuszczone.

Licytant ubiegający się o dzierżawę złożyć winien przed rozpoczęciem licylacyi kaucyą co do pierwszej majętności Talarów 1000, do drugich dwóch po 5UO Tal., a po przybiciu wzupełnić takową do wysokości jednorocznej raty dzierinwiiej w listach zastawnych, od których właściwy procent lub gotowizną od której 4 proCent pobierać będzie. Pomiędzy współubiegającymi się zastrzega się wybór i przybicie dziedzicowi. Rejestra rozmiarowe mogą być każdego czasu w biurze podpisanego przejrzane. Poznań, dnia 12. Czerwca 1844.

S o b e s K i, Komissarz Sprawiedliwości i Nofaryus* publiczny.

Kurs giełd// Berlińskiej.

Dnia 17. Czerwca 1844.

Obligi długu skarbowego Prusko - ang. obligi z r. 1830.

Obligi premiów handlu morsko Obligi Marchii EJ ckt. i N owej

» » Gdańska wT.

Listy zastawne Pruss. Zachód.

» »W. X Pozuausk.

» di to - Pruss. Wschód.

» Pomorskie.

March. Elek. III.

Szly.slvio . . . .

Inne monety zlotc po 5 tal.

A U c j e Drogi żel. Berl.-Poczdamskipj Obligi upierw. Berl.-Poczdams.

Drogi zet. Magd.-Lipskiej Obłigi upierw. Magd.-Lipskie Drogi żel. Beri. -Aiiballskiej Obligi upierw. BerI. -Aiihaltskie Drogi żel. Djssel. Liberfeld.

Obligi upierw. D.yssel.-Elbcrf.

Drogi żel. Beiiskiei Obiigi upierw. Reńskie .... » od 1-m-dn »:inmlo«ai]f.

Drogi żel. U erlinsko- Fraiikfort.

Obligi upierw. BerL-Frankfort.

Drogi żel. Góriio-Szląskiej .

dito Lii. B.. - Berl- Szcz. Lit. A. \ B, « » Magdnb. - Halherst Dr. żel. Wrocl. - Szwidii - Freih.

Obligi upierw, Wruc. Szw.-Fr.

St N a P r. kurant.

0pa papie- go to - p r C rami. wizną IJ « , , .

· l

3!* 4lOlj

-ak 3/\

IIJ'

99}

100} 48 101 104J 100 104

JOli J01*

101} 101 101 100 13* 121 4

13 s 12} 3 4 104 1944 4 5 4 5 4 IJ 4 104 Ę 97*

89{ « 104

-i - 4 4 131 121 1224 1034

Ceny targowe Dnia 17. Czerwca wmieście 1 R4L r POZNA HIt'. od do Tal. sgr. fen. Tal. sgr. Un Pszenicy szefel l 18 - l 21 _----; , Zyta dt 28 - 29 Jęczmienia dt - 22 - 23 1 7 - 17 a 25 - 27 6 Grochu dt - 251- 27 6 - 71 6 - 9 Siana cetnar. - 23'- 24 - 4 71 6 4 101l iol- l 15j -

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.06.20 Nr142 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry