GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.07.20 Nr168

Czas czytania: ok. 19 min.

V\lielkiego

.- -

Xi stwap O ZNANSKIE G O.

Nakładem Drukami Nadwornej W. Defiera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowslti.

II?M3.

W Sobotę dnia 20. Lipca.

1844.

Wiadomości krajowe.

Z Poznania, dnia 19. Lipca.

Wychodzący tu w języku niemieckim i polskim Zbiór praw zawiera w co tylko ogłoszonym Numerze 22. następującą »konwencją kartelową, podpisaną przez pełnomocników N aj. Króla Pruskiego i N aj. Cesarza Rossyjskiego, Króla Polskiego z duia . Maja 1844.« W imię Przenajświętszej i Nierozdzielnej Trójcy! Gdy po upłynieniu zawartej na d. If. Marca 1830. między N. Królem Pruskim i N. Cesarzem Rossyjskim i Królem Polskim konwencji kartelowej, uznano za rzecz potrzebną wyjaśnić niektóre jej warunki i nadać im większą pewność, a inne uebylić jako niemogące być już etósowanemi do obecnych okoliczności; NN. Monarchowie osądzili być pożytecznem i dogodnćm, zawrzeć nową konwencją kartelową, i mianowali w tym celu pełnomocnikami swoimi, jako to: Najjaśniejszy Król Pruski: Barona Henryka Ulryka Wilhelma B li 1 ow, Swojego Ministra gabinetowego i Ministra spraw zagranicznych, Kawalera Pruskiego wielkiego orderu Orla Czerwonego, Rossyjskiego orderu S. Alexandra Newskiego, orderu Ś. Anny lszej klassy, orderu Ś. Stanisława 2. ki. zgwiazdą i Ś. Włodzimierza 4. ki., ozdobionego wielkim krzyżem orderu Austryackiego Leopolda, orderów Bawarskiego zasługi cywilnej, Hanowerskiego Gwelfów i Wielko -Xiążęcego Saskiego Białego Sokoła, ozdobionego wielkim krzyżem orderu Niderlandzkiego Lwa i orderu Belgijskiego Leopolda, i wielkim orderem Tureckim Nischani-Iftihar; a: N aj. Cesarz Rossyjski, Król Polski: Barona Piotra Mey end orf f, Swojego Tajnego Radzcę i Szambelana, nadzwyczajuego Posła i pełuoinocuego Minista przy Naj. Królu Pruskim i Jego Królewiczowskiej Mci Wielkim Xiązęciu Meklenbursko- Skwierzyńskim, ozdobionego wielkim krzyżem Rossyjskiego orderu Białego Orła, Kawalera orderu S. Włodzimierza 2. ki., orderu Ś. Anny 1. i 4. klassy, orderu S. Stanisława 1. ki. i Pruskiego orderu Orła Czerwonego z brylantami, którzy, po wymianie swoich w dobrej i należytej formie znalezionych pełnomocnictw, zawarli i podpisali konwencją kartelową następującej dosłownej treści. Artykuł 1. Niniejsza konwencja, która mieć będzie ważność w cztery tygodnie od wymiany zatwierdzeń wejść ma w wykonanie, a) do wszystkich osób zbiegłych z czynnej służby wojsk obustronnych i do zabranych rzeczy wojskowych, jako to: koni, rzędów, broni i odzieży; to samo do osób, uwolnionych 2 czynuej służby z obowiązkiem powrócenia do niej za pierwsze m wezwaniem, a zate'm należących do odstawki ; który z zamiarem lub bez zamiaru powrotu porzuciły, chociażby dopiero w przyszłości do służby wojskowe'j zobowiązanych ; c) do osób, Którepopełniwszy zbrodnię kryminalną w jednym z obudwóch krajów, usunęły się od śledztwa i ukarania ucieczką do drugiego kraju. Art. 2. Osoby wyrażone w poprzedzającym artykule pod a., zostawszy napotkane w odzieży wojskowej, lub z innemi przedmiotami uzbrojenia wojskowego, lub nie zostawiając żadnej wątpliwości o zbiegnieuiu ze służby wojskowej drugiego kraju, powinny być niezwłocznie, bez poprzedniej rekwizycyi z strony tegoż kraju, aresztowanymi i z znalezioneini przy nich rzeczami do przedzielającej obadwa państwa granicy transportowanymi, dla wydania ich tamże wyznaczonej do ich odebrania władzy drugostronnej. Co do osób, których dezercya nie jest jawną, lecz w skutku własnego ich oświadczenia lub szczególnych okoliczności jest tylko podobną do prawdy, powinny władze wojskowe lub cywilne, którym pobyt ich jest wiadomym, przedsięwziąść niezwłocznie środki potrzebne do zapobieżenia ich ucieczce. N astępnie powinny kazać w tej mierze spisać protokuł i komunikować go drugostronnej prowincyalnej władzy wojskowej, która potem oświadczy, czyli wskazana osoba istotnie zbiegła lub nie, poczćm, w przypadku że tak jest, zbieg w powyższym sposobie zostanie wydanym. Co się tyczy osób w poprzednim artykule pod b. oznaczonych, te nie będą aresztowane i wydane, jak tylko za wyraźną rekwizycyą właściwej władzy państwa, do którego należą. Art. 3. Wszakże osoby należące do klass a.

i b. artykułu 1. nie będą wydane, jeżeli, przed udaniem się ich do opuszczonego przez nie na ostatku kraju lub przed przyjęciem tamże służby, były poddanymi tego państwa, do którego się podczas swej ucieczki schroniły, i stosunki, które dla nich z tej własności wypływają, nie były rozwiązane podług istnących w lem państwie przepisów prawnych. Wszelakoż i w tym przypadku wydawane będą konie i rzeczy wojskowe, które osoby te uciekając z sobą zabrały. Może podobnież być odmówionem wydanie oeób do tych 2ch klas s należących, skoro w państwie, do którego zbiegły, zbrodnię jaką popełniły, a to dopóki zasłużonej według ustaw tegoż państwa kary nie poniosły. iSakouiec w przypadkach, gdzie aresztowanIe i wydanie zbiega ma tylko mieć mIeJsce, jak to w artykule 2gim mianowicie względem zbiegów umówiono, którzy jako tacy nie są łatwi do poznania, za poprzednią rekwizycyą, skoro od ucieczki jego już dwa lata upłynęły, strona rek wirowana nie ma obowiązku zadosyćuczynienia zaszłej o wydanie rekwizycyi. Art. 4. Przepisane artykułem 2gim komunikacye względem osób podejrzanych o zbiegostwo ze służby drugiego mocarstwa, stosowane będą ze strony król. pruskiej do wodza naczelnego i do oficerów mających zwierzchni dozór nad wydaniem zbiegów, a ze strony Cesarstwa Rossyjskiego lub Królestwa Polskiego do Głównej komendy najbliższej prowincyi Pruskiej ; rekwizycye zaś, ściągające się do osób klass w artykułu 1. pod b. wspomnionych, czynione będą z strony Pruss do najbliższych wojskowych i cywilnych władz rossyjskich lub polskich, a z strony Rossyi lub Polski, do najbliższej regencyi prowincyi Pruskiej. Art. 5. Gdy się wydarzy przypadek, iź zbieg przed wyjściem z służby jednej lub drugiej z wysokich stron kontraktujących, już wprzód zbiegł od wojska innego Monarchy lub innego państwa, z którem jedna z wysokich stron kontraktujących zawarła konwencyą kartelową, zbieg przecież taki ma być wydany temu wojsku, od którego na ostatku uciekł. Art. 5. Obustronnym władzom wojskowym i cywilnym zabrania się wyraźnie przyjmowanie w służbę wojskową osoby, którejby dezercya z drugostronnej wojskowej służby za pewną lub te'ż tylko za maiącą podobieństwo do prawdy uważać można; nie powinne one także przepuszczać na granicy podoficerów lub żołnierzy wojska państwa zaściennego, jeżeli nie będą mieć paszportu lub dymissyi od szefa lub dowódzcy oddziału, do którego należeć oświadczają. Każdą bez takiego paszportu lub dymissyi przez nic napotkaną lub przez ich podwładnych doniesioną im osobę, która przez powierzchowne oznaki lub z innych okoliczności zdaje się należeć do wojska drugiego państwa, powinny aresztować niezwłocznie ze wszystkiemi znajdującemi się przy niej rzeczami i kazać ją wysłuchać do protokułu, poczera należy postępować według zawartych w artykule 2. postanowień.

Art. 7. Wysokie kontraktujące strony starać się będą o prędkie i bez trudności zadość czynienie rekwizycyom do ich władz wydawanym. W tym nawet przypadku,' iżby reklamowane osoby przyjęte były w służbę rządu, w którego znajdują się kraju, okoliczność ta cnego artykułu wzajemne obowiązki. Art. 8. Wątpliwość względem dokładności któregokolwiek z szczegulów w rekwizycyi wy. rażonych, nie może być powodem do niewydania zbiega, wyjąwszy wymienione w artykule 3. przypadki. Art. 9. Przy wydawaniu zbiega lub zobowiązanego do służby wojskowej, zawsze i bez wyjątku wydać oraz trzeba nietylko protokuł. spisany przyaresztowaniu względem powodu i okoliczności tegoż, ale też, skoro należy do klassy osób podług artykułu 2. ex officio wydauemi być winnych, i rzeczy wojskowe, które posłużyły do odkrycia jego dezercyi. Jeżeli zaś należy do klassy osób, które dopiero po zaszłej komunikacyi z resp. władzami wojskowemi lub w skutku szczególnej rekwizycyi mają być wydane, wówczas dla usunięcia wszelkich wątpliwości, iż jego wydanie ma miejsce podług wskazanych w niniejszej umowie zasad, zawsze pokazać trzeba oryginał lub zawierzytelnioną kopię tyczącej się onegoż rekwizycyi. Art. 10. Miejsca pograniczne, gdzie dawniej odbywało się regularne wydawanie zbiegów i iunych osób, utrzymują się i nadal, i wprawdzie tak długo, dopóki obustronne władze nie ułożą się względem zmiany w tym względzie. Urzędnicy, którzy sobie mają w tych miejscach poruczone wydawanie osób, o ile należą do stauu wojskowego lub cywilnego, powinni być przez właściwą władzę wojskową lub cywilną, władzy drugostronnej z nazwisk podani. Art. 11. Za utrzymanie każdego zbiega lub zobowiązanego do służby wojskowej, rachując od dnia, którego w celu wydania go ex officio lub za rekwizycyą aresztowanym został, wynagradzać się będzie dziennie dwa i pół srebrnych (21) groszy Pruską grubą monetą czyli półósmej (71) kop ej ki srebrem. Jeżeli zbieg zabrał z sobą konia skarbowego, bonifikować się będą od tegoż czasu każdy dzień na konia dwie macki owsa i 8 funtów siana; wraz z potrzebną słomą i obrok ten płacić się będzie podług kazdoczasowych cen targowych najbliższego miasta. Wydanie zbiega nastąpi najpóźniej ośm dni po jego, niezwłocznie po odkryciu go uskutecznionem aresztowaniu, a koszta za jego utrzymanie mają także wzajemnie tylko za przeciąg ośmiu dni być wynagrodzone, wyjąwszy iżby wydanie onegoż właściwym władzom, dla odległości miejsca schwytania go, lub dla innych dostatecznie udowodnionych okoliczności nad pomieniony przeciąg czasu opóźnić się musiało. Jeżeli zbieg dla choroby oddanym został do

szpitala, wówczas rząd reklamujący wynagrodzi koszta dzienne po trzy i pół srebrnych groszy (31) Praską grubą monetą czyli po dziesięć i pół (1 O I) kopejki srebrem za cały czas jego w nim pobytu. Art. 11. Jeżeli prócz zbiega odkryty także zostanie koń przez niego zabrany i zwrócony rządowi, ten, wskutek którego doniesienia koń został przytrzymanym odbierze od rządu, któremu jest wydanym, nagrody siedm i pół (71) Talara Pruską grubą monetą (sześć Rubli 75 kopiejek srebrem). Art. 13. Celem wypłacania tej nagrody, równie jak wyrażonych wart. I..I,. kosztów za utrzymauie, które w żadnym przypadku niernogą być podwyższone, każą wysokie kontraktujące strony złożyć pewną summę pieniędzy. w ręce urzędników, z której ciż urzędnicy niebawnie przy wydawaniu zbiega lub osoby do służby woskowej zobowiązanej i konia służbowego tak koszta żywności na mocy obrachunku, który przy wydaniu przez trudniącą się tern drugostronną władzę wraz podany być winien, jakoteż nagrodę za zajęcie konia skarbowego wypłacać mają. Gdyby obrachunek niebył dokładny, co się niernoże tak łatwo zdarzyć przy tak scislem ustanowieniu kwoty nagrody i kosztów żywności, to wszelako wypłata obrachowanej summy ma nastąpić, i dopiero później ma być dochodzona reklamacya w tej mierze, wyjąwszy jedynie przypadek, gdzieby zawartemu wart. 9. postanowieniu względem równoczesnego wydania znalezionych przy zbiegu rzeczy wojskowych lub pokazania oryginalnej rekwizycyi lub zawierzytehiiouej kopii, nie uczyniono zadosyć, w którym to razie uiepłacą się ani uagroda za ujęcie, ani koszta za żywność. (DalszY ciąg nastąpi.) Z Berlina.' -J est teraz zdecydowanem, że Król d. 25. Lipca stąd wyjeżdża. Zawiezie Królowę do Ischl, gdzie N. Pani przez miesiąc cały wód używać będzie. Stamtąd uda się Król do Wiednia, pote'm przez Szląsk po kilkudniowym tam pobycie na wielki przegląd wojska do Prus; stamtąd ku końcowi Sierpnia do Berlina powróci a w drugiej połowie Września na rewią IV. korpusu armii do Merzeburga zjedzie. Tam też podówczas będzie obecnym Król Hanowerski.

Z Magdeburga. - Osadzonym w twierdzy tutejszej 22 Polakom dano zapewnienie, że rząd N. Pana u Senatu wolnego miasta Hamburga już uczynił zapytanie, azali tenże przynajmniej aż do uzyskania stosownej okazyi do zaambarkowauia ich do Anglii albo Ameryki na czas odpowiedź od Senatu Hamburgskiego nie nadeszła.

Wiadolllości zagraniczne.

Francya.

p o s i e d z e n i e I z b y p a rów, z dnia 1 O. Lipca. - Margrabia de Boissy uskarżał się na to, że Marszałka Bugeaud nie uwiadomiono o instrukcyi, która dauą była Księciu J oinville, chociaż ją obcemu gabinetowi udzielono. »Marszałek w ostatniem swojem sprawozdaniu mówi tylko o tern, że Książę J oinville ma się udać na brzegi marokańskie, niewspominając o niczem więcej.« Zwrócono jeduakże ogólnie uwagę Margrabiego na to, że Marszałek nic wyraźnego i szczegółowego powiedzieć niemógł, w ob* wieszczeniu, które także dla publiczności jest przeznaczone. Zresztą Pan Guizot oświadczył, że angielskiemu gabinetowi udzielono tylko 0góluych, politycznych instrukcyi, które Książę J oinville otrzymał, zamilczajac wszystko, co się tyczyło ruchów wojska lądowego i morskiego. Margrabia de Boissy zalecił potem, aby sobie z Marokiem tak postąpiono jak kiedyś Anglia ż Algierem; Anglia obrażona od Deja uiezdobywała Algieru, kazała tylko miasto bombardować i ukarała go tym sposobem dostatecznie. Chciał się nakoniec Margrabia dowiedzieć jeszcze przy tej sposobności, na cze'ia właściwie stanęły układy oprawo rewizyjne, i czy tę sprawę wreszcie ukończono. P. Guizot znajdując pytanie (o zupełnie nie w swojem miejscu, żadnej odpowiedzi dać niechciał. Lecz na zapylanie Vicomta Dubouchage, czy też Anglia ze swej strony udzieliła gabinetowi francuzkiemu, jak w własnym interesie zamyśla sobie postąpić w sprawie marokańskiej, odrzekł minister, że rząd angielski okazał się równie szczerym i otwartym jak rząd francuzki, i że wszystkie myśli, plany i obawy swoje objawił w tych samych granicach, jak to był poprzednio gabinet francuzki uczynił. - Pote'm zaczęła Izba roztrząsać niektóre petycj e, zastanowiała się zaś osobliwie nad petycyą, w której wzywano Izbę, aby nie dozwoliła obchodzić się z książętami hiszpańskimi zostającymi w Bourges, jak z jeńcami.

Vicomte Dubouchage powiedział, ze chociaż tylekrotnie już zaręczano iż Don Carlos i jego familia wszelkiej w Bourges używa wolności, jednakże Sir Robert Peel przed całym parlamentem oświadczył, że książę ten, · na mocy ugody między Anglią i Francyą, uważanym

jest jako jeniec, dopókiby tego polityczne stosunki Hiszpanii wymagały. Bozważcie tylko położenie tego nieszczęśliwego księcia. Haniebnie zdradzony szuka schronienia z rodziną swoją we Francy i. Jeśli mu Francya, dla stosunków w jakich zostaje z Królową Izabellą, niechciala dać przytułku, czemuż mu tego zaraz niepowiedziano, czemuż niepozwolono mu jechać sobie dalej? . . . . .Podobne postępowanie z Don Carlosem poczytuję za niesprawiedliwe i niegodne znanej wszystkim wspaniałomyślności ludu francuskiego; żądam dla tego, aby tę petycyą oddano ministrowi spraw zagranicznych. Margrabia de Boissy. - Idzie tu przedewszystkiem o słuszność i prawość. Nieżądam aby Don Carlosa zupełnie na wolność puszczono, gdyż nadto się w tym względzie zgadzam ze rządem, ale chcę, żeby zachowano z nim wszelką uczciwość i wszelkie względy, jakie potomkowi Ludwika XV. są przynależne, żeby zaprzestano wszelkiego niegodnego postępowania. Widzę Don Carlosa często, nie w własne m jego mieszkaniu, nigdy bowiem ani z nim ani z żadną z osób bliżej go otaczających nie sialem w styczności, lecz ile razy jadąc do domu, przejeżdżam przez miasto Bourges. Z nikim zapewne gorzej sobie postępować niernożna. Nie może on ani na krok ruszyć się bez przyjemnego towarzystwa żandarmów idących przed nim i za nim; niechcą mu nawet naprzód miejsca oznaczyć, dokąd się ma udać. Widziałem sam jak mu wśród przechadzki dano rozkaz, aby się zaraz nawrócił. Zapewne rząd niemógł tak przykrego prześladowania nakazać, spodziewam się nawet, iż niewie o te'm wszystkie m . . . . . Jeśli rząd z Don Carlosem tak jak z jeńcem sobie postępuje, wykracza nie tylko przeciwko prawu o wychodźcach, lecz nawet przeciw 13. artykułowi karty. Jedno z dwóch być musi: albo Don Carlos jest zwyczajnym podróżnym, albo też wychodźcem; w pierwszym razie trzeba sobie z nim postąpić tak jak z ową sławną księżniczką, w drugim zaś trzeba do niego także zastosować prawa o wychodźcach. Pan Guizot: Moi Panowie! cały sposób postępowania z Don Carlosem nie jest skutkiem poprzednio ułożonej ugody między dwoma rządami, lecz wypływa jedynie z ogólnej polityki względem Hiszpanii i z konieczności uniknienia powtórnej wojny domowej w tym kraju. Rząd postępowanie to wziął na swoją odpowiedzialność, a ponieważ stosunki dotychczas się jeszcze nie zmieniły, ponieważ wojna domowa w Hiszpanii co chwila znów wybuchnąć może, musi przy niem jeszcze pozostać. Uznaję to wszelkie względy znaleść musi, któreśmy winni jego godności i jego nieszczęściu, ale oraz przekonany jestem, ze przeciw temu uie wykroczono. Są jednakie niektóre ostrożności niezbędne do osiągnienia jedynego celu, który rząd ma na oku, to jest, do przeszkodzenia wszelkiej ucieczce księcia, a t o , co się po kilkakrotnie zdarzyło i zapewne wszystkim jest znane, dowodzi nam jak najwyraźniej, że takowe ostrożne postępowanie jest koniecznem. Jeśli się cośkolwiek zdarzyło, co nad to przechodzi, to zmienionem być musi, z tern wszystkie m jednak» ze cel ostateczny zawsze mieć trzeba na uwadze i zachować środki, które doń wiodą.« - Po tern oświadczeniu ministra spraw zagranicznych postanowiła Izba prawie jednogłośnie przejść do dalszych przedmiotów. Izba deputowanych, posiedzenie zduia 10. Lipca. - Budżet spraw wewnętrznych, który Izba dzisiaj w trzech nieoledwie godzinach uchwaliła, obejmuje mnóstwo ważnych kwestyi, które w innym czasie wywołałyby zapewne spór nader żwawy; dzisiaj zaledwie ich dotknięto. Deputowani nie chcą już posiedzenia przedłużać, przestają zatem na najkrótszych objaśnieniach i odpowiedziach ministrów. Przyznać jednakże trzeba, że kilku członków opozycyi, osobliwie Panowie Lherbette i Glais - Bizoin silili się jak mogli przerywając ministrowi przy każdej nowej summie budżetowej, czasami nawet tak zapalczywie, że ich prezydent kilkakrotnie musiał wezwać do porządku. Po sie dzenie z dnia 11. Lipca. - Dzisiaj podano Izbie wniosek do prawa wymagającego zasobów pieniężnych, aby w departamencie marynarki pokryć rozmaite wydatki. Pan Bihouet oświadczył się wręcz przeciw temu wnioskowi, powstając przeciw niedostatecznej kontroli przy arsenałach. Starał się dalej dowieść, że w arsenałach i magazynach nie ma porządku i dozoru, że organizacya ich teraźniejsza na nic się nie przyda. Wykazał przyteui liczne usterki w obrachunkach marynarki życząc, aby pod dozorem ministra Makau wszystko to złe naprawić się mogło. P an B illa ul t przedstawił Izbie kilka uwag nad siłą morską Francyi, które Admirał Lalande krótko przed śmiercią swoją mu był udzielił. Pvadzi osobliwie zmarły admirał, aby z wielką ostrożnością postępowano w zaprowadzaniu parostatków, gdyż wedle jego mniemania, statki żaglowe pozostaną zawsze główną siłą morską. W tym względzie trzeba się zastosować do Au

glii i iść zawsze za je'j przykładem. Za najważniejszą rzecz uważał ciągłe ćwiczenie wojska i całego personalu morskiego, i dla tego radzi, aby Francja wciąż znaczną flotę na stopie wojennej utrzymywała. Wszelkie nieszczęścia w ostatniej poniesione wojnę były jedynie tylko przez brak dobrych majtków wywołane i przez niezaufanic im ze strony oficerów. Pan L a c r o s s e oświadczył, że niepodziela wyobrażeń księcia Joinville tyczących się marynarki francuskiej, osobliwie zaś pod względem nadto wielkiego rozszerzenia marynarki parowej, w czem książę zapewne się tylko dał uwieść pozorom nowości, Anglia.

Z Londynu, dnia 10. Lipca.

Wczoraj zebrało się tu zgromadzenie znakomitszych katolików Londynu, na którem w imieniu 200,000 katolickich mieszkańców londyńskich uradzono odezwę do O'Connella, i wręczenie mu takowej przez osobną na to wybraną deputacyą pod przywodem Księcia Moore.

Według obiegajace'j tu pogłoski ma król Francuzów przy swych we Wrześniu nastąpić mających odwiedzinach w Brigthon być przyjmowanym przez królowę i w pawiłionie przez czas pobytu swego mieszkać. Stosownie do wiadomości podanych przez Naval and Military Gazettte jest Sir Henry Hardinge umocowanym przydać każdemu pułkowi armii wschodnio-iudyjskićj po jednym kapitanie, przez co zapobieżonem będzie mianowicie niedostatkowi oficerów europejskich w pułkach krajowych, na jaki się skarżył Sir Charles Napier. Także wzmocnioną być ma art ylerya przez ustanowienie nowego batalionu artyleryi w każdej prezydencyi. Hiszpania.

Z Madrytu, dnia 5. Lipca.

Dzisiejsza Gaceta zawiera dekret królewski datowany 1. m. b. na mocy którego Mar. de Villuma, dotychczasowy minister spraw zewnętrznych, na żądanie uwolnionym zostaje z urzędu - i zarazem departament ten powierzonym przezydentowi ministerstwa, Gener. Narvaez. Nie pewna jeszcze, kto będzie ministrem wojny - wymieniano Generała Aspiroz, naczelnego inspektora artyleryi, ministra wojny z roku 1840. Można z resztą powiedzieć, ii Gen.

N aivaez nie pozostanie ministrem spraw zewnętrznych, tak jak nikomu innemu nie przypadnie ministerstwo wojny. To ostatnie bowiem jest mu właściwym zawodem i tylko osoby życzące go obcym uczypić wojsku, a powieść upadku i przysłużenia się tym sposobem obcemu mocarstwu, mogłyby mu doradzać pomienianie ministerstwa wojny na inne. Dziwna rzecz, iż w dzienniku el Globo stojącym pod wpływem ministra skarbu Mon prawie codziennie zawarte są cierpkie spostrzeżenia nad rządami wojskowemi a nawet użalenia na »wielowtadnego generała,« który nie chce się skłonić do mądrych rad francuzkiego posła. Pismo to nadmienia, iż byłoby rzeczą pożądaną, gdyby zamiary gabinetu francuzkiego w Hiszpanii (zatamowanie wszelkiej reakcyi) przyszły do skutku, że są nader dla dobra kraju zbawienne. Ministrowie starali się (pewnie nie na prawdę) nakłonić Mar. de Y diurna, aby na nowo objął poselstwo w Londynie, gdzie jego sposób widzenia rzeczy tyle obudził nieukoutentowania. Czterech ministrów, którzy się w końcu ztąd do Barcelony udali, oczekują tu z powrotem na 7. lub 8., a 10. mąją być ogłoszone dekrety rozwiązujące Kortezów, a powołujące nowe zebranie na 10. Października (dzień, w którym stosownie do konstytucyi Królowa Izabella pełnoletnią się staj e) . - Z okazyi tej wydadzą ministrowie manifest, w którym złożą swe zeznanie polityczućj wiary. Panowie Mon i Pidal, uważani za duszę gabinetu, przypuszczają oczywiście, iż im się uda kierować wyborami na korzyść przesadzonego tu z Francyi po upadku ministerstwa Gonzalez Bravo justemilieu i zapomocą najbliższych Kortezów pozyskać uznanie i posłuszeństwo dla tego systemu. Ale progressiści i ajakuchosy ogłaszają te Kortezy z góry za nieważne i odwołują się w tern do antikonstytucyjnego, przez rząd prowizoryjny zarządzonego składu senatu, do sfałszowania systemu obiórczego przez samowolne wprowadzenie nowej ustawy ayuntamentowej i inne okoliczności. Słuszność ma w tej mierze Castellano, kiedy powiada: »Jeżeli rząd podejmuje się politycznej reorganizacyi, progressiści postarają się o zrobienie w kraju powstania - a jeżeli rzecz tę zda na Kortezy, tak samo postąpią pod pretextem, że są nie ważne, jak się to stało w Wrześniu r. 1 840. Jeżeli zrokoszowania kraju nie dokażą, to przecież tyle nagromadzą trudności, że nawet Kortezy tak potrzebnego dzieła dokonać nie będą w stanie. Rząd za lem już teraz na każdej drodze, którąkolwiek obierze liczyć musi na równie gwałtowny opór. Walka ta nie o fakta, lecz o władzę.« - Progressyści, a czynniej jeszcze stronnicy Espartery krzątają się tymczasowo w sprzysiężeniach, których postęp jednakże nie może być rządowi tajnym. 30. w Murcyi wybuchnął rozruch, ale natychmiast siluemi środkami władz przytłumionym został. Hasło do powstania dał okrzyk: »Niech żyje Espartero !« Korpus z 6000 żołnierza wyborowego niezwłocznie wyruszy do C eu ty pod dowództwem generała Villalonga, który co tylko przywrócił spokojność w Maestrazzo. Jeden pułk piechoty i jeden jazdy z tutejszej załogi odebrały rozkaz do wymarszu, a z Kadyxu wypłynie park artyleryi o 24 działach. D o p i s e k: Parostatek: »Wezuwiusz« wyszedł dnia 26. z Gibraltaru do Tangeru, aby tamecznego angielskiego konsula generalnego przewieść do Magador z depeszami do cesarza marokańskiego. N a dzisiejszej giełdzie spadły papiery 3 prC.

na 251 gotówki i 251 na 52 dni. Szwajcarya.

Z Lucern, dnia 9. Lipca.

Wszyscy biskupi szwajcarscy podali adres do wysokiego Sejmu (Tagsatzung), w którym na uciśnienie kościoła katolickiego w Szwajcaryi gorzko narzekają i w duchu manifestu siedmiu kalolickbh kanionów do najwyższej władzy związkowej zażalenia swe zanoszą. .Równocześnie podano powtónie noty względem gwałtownego oddalenia ustawionego przez biskupa a przez rząd nieuznanego katolickiego plebana Marilley w Genewie. Poseł sardyński i nuneyusz papieski przeciw temu, jako zgwałceniu układów wiedeńskich z roku 1815. i ugody oddzielnej d. 16. Marca r. 1816. między Sardynią i Genewą zawartej protestowali i dokładne wyłuszczenie sprawy tej sobie zastrzegli. Spór ten Sejm tegoroczny zajmować będzie. Zwraca uwagę wyszła w tej mierze w gazetach paryskich i szwajcarskich rozprawa Hrabiego Horrer, niegdyś sprawującego interesa Francyi w Szwajcaryi, który się na korzyść pretensyi biskupów oświadcza: wszakże myliłby się, ktoby w tern zdanie gabinetu francuzkiego upatrywać chciał; Pan Horrer albowiem należy, jak wiadomo, do stronnictwa Univeru, nie reprezentuje więc bynajmniej ducha rządu francuzkiego. Włochy.

Kuryer francuzki donosi z Marsylii; »Według wiadomości prywatnych w całem Królestwie Neapolitanskie'm wielkie panuje wzburzenie i ciągle wojska do prowincyi odchodzą. Aby umysły uspokoić, rząd dnia 25. Czerwca w gazetach ogłosić kazał, że wychodźcy z bandy kalabryjskićj, w liczbie 5, pod Casino w nie li e podał dawniej liczbę lądujących na 3 O; teraz powiada, ze ich tylko było 22. - Zapewnia, że ci wszyscy już to polegli, już to pojmani zostali, t. j. 3 ujęto pod Casino, 14 pod San Giovanni, 5 tam zabito - więc ogółem 22. Zresztą nie wspomina o dowódzcach, nie wymienia też żadnego nazwiska, skądby wnosić można, że Bandierowie, Ricoriotti i Moro do bandy owej nie należeli albo szczęśliwie uszli. Turcya.

Z Konstantynopola, d. 26. Czerwca.

Sprawą dotyczącą wynagrodzenia Chrześcian, którzy w Macedonii i Albanii podczas ostatnich niespokojności i przez bunt Albańczyków szkodowali, obcy posłowie, osobliwie Pan Bourquenay gorliwie się zajmują. Szkody zrządzone nie tylko przez łupiestwa, lecz też przez wyuzdaną chuć niszczenia, wynoszą podług podań i reklamacyi Rajachów, kilka milionów. Trudno powiedzieć, z jakiego źródła wynagrodzenia te płynąć mają, czy z wycieńczonego zupełnie skarbu publicznego, czy też z majątków zrokoszowanych Albańczyków, którzy, gdyby do zapłaty zniewalać ich chciano, niezawodnie z ponowioną zaciętością oręża by się garnęli. Zdaniem mojem wszelkie więc breteusye wyzutych z majątku Chrześcian na niczem się skończą. Jakoż porta dla zwleczenia tej sprawy do różuych zwykłych zabiegów uciekać się zdaje, t. j. do obłudy i pozornego wykonauia tego, czego parta przez wielkie mocarstwa zupełnie odmówić nie może. Ze dla zbadauia sprawy wynagrodzeń Seraskier komissyę w Uskup ustanowił, dawniej już doniosłem. Wszakże posłowie żądali, żeby na czele komissyi tej postawiono jakiego doświadczonego męża z charakterem i zaproponowali Emina Baszę; porta zezwoliła na to i Emin odebrał rzeczone zlecenie z rozkazem udania się natychmiast do U skupu. Emin posiada bez wątpienia wszelkie do takich interesów potrzebne przymioty i można się spuścić na jego rzetelność i ludzkość, co zaś po wypośrodkowaniu pojedynczych roszczeń rząd dla zaspokojenia ich będzie mógł uczynić, to drugiem pytaniem, na które zresztą odpowiedz łatwo dać można.

Multany i Wołoszczyzna.

Z B u c h a r e s t u, dn. 5. Czerwca.

Hospodar zatwierdził wyrok przez obadwa wydane dywany, skazujący uczestników przeszłoroczuego spisku na pięcioletnie więzienie i pracę w kopalniach soli.

Rozmaite wiadomości.

KABYLOWIE W ALO-mm.

Liczny naród Kabylów, zamieszkujący całe nadbrzeżne pogórze Berberyi od Marokko aż do Tripolis, wgłębi zaś kraju nie tak licznie osiadły, ma różne nazwiska w miarę różności swoich narzeczy. Amazirgh czyli Szilhu nazywają się KabyIowie w Marokko, tam są najliczniejsi ; w Algeryi i Tunecie noszą nazwisko Kbaili; mieszkający w niektórych południowych okolicach Tripolis i innych stronach Berberyi i znani pod nazwiskiem Tuariks i Tibbo, są niezawodnie także Kabylami. Kabylowie są według największego prawdopodobieństwa mieszańcami; powstali bowiem przez połączenie się potomków starych Numidyjczyków, Rzymian, Kartageńczyków i Wandalów, a może też i Arabów. W Algeryi są oni zwykle małego wzrostu, w Marokko zaś napotkasz często słusznie i silnie zbudowanych Kabylów. Mieszkający między Budschia i Bona mąją czarne włosy, ciemną żóhą cerę twarzy, i są w wielu względach podobni do południowych Europejczyków. Kabylowie trudnią się rolnictwem, mąją stałe siedziby, żyją nader skromnie, nie chowają tak Jiczuych trzód bydła jak Arabowie; winnych zaś rzemiosłach są od nich bieglejsi, kują broń wszelaką, robią proch do strzelania, budują domy i wybijają fałszywe monety. Odzież ich zawsze brudna, podarta, nad wszelkie pojęcie uboga. Suknia, którą nazywają kandura, iest niczem innem, jak tylko spodnią szatą arabską, zwaną haik. !Niżą kolan noszą się nago, stopę tylko owijają skórą owczą, aby się uchronić od skaleczenia. Golą głowę i noszą małą brodę. Wich twarzach nie ma tej szlachetności, która znamionuje Arabów i Maurów. Nader ruchliwe ich oczy patrzą dzikością, chęcią mordu i nienawiścią. Mowa Kabylów jest bardziej wrzaskliwą, niż arabska. Mówiąc błyskają zębami, które są tak białe, jak u szakalów. Ponieważ Kabylowie są biednym narodem i ponieważ u nich podobnie jak u Arabów panuje zwyczaj zakopywania pieniędzy, przezco niejeden syn majątku ojcowskiego bywa pozbawionym, dla tego największa część Kabylów najmuje się po miastach za wyrobników. Uzbierawszy sobie około 100 budschus, wracają do domu i kupują sobie zonę i strzelbę. W Algierze i w okolicy jest ciągle przeszło 4000 Kabylów, najętych jako dziennych wyrobników. Tam sypiają pod gołem niebem, żyją wodą i przaśnym chlebem, i oszczędzają z zarobku, dopóki nie zbiorą po, . ., wyższej summy; poczem wracają w swoJe gory, w ogóle na male'm przestaje. Jeżli ma żonę, chatę, strzelbę, jatagan, kilka kóz, psa i mula, już się ma za szczęśliwego. Również i sposób życia jego jest bardzo pojedynczy: Z brzaskiem dnia modli się, po modlitwie wyciąga się leniwie na słońcu, spogląda na morze, na płaszczyzny, lub wygrywa na drewnianej piszczałce jednotonne melody je, jeżli zaś ma jeszcze do tego domek murowany i konia, wtedy jest najszczęśliwszym z śmiertelników. Wojna tylko zmienia to jednostajne życie. Kabylowie prowadzą wojnę nietylko przeciw Rummis (chrzećcianom) - do czego wszakże rzadko wich górach ukazujący się Francuzi, mało im nastręczają sposobności, - ale są także ciągle w krwawych pomiędzy sobą zatargach, które się częstokroć dopiero za wdaniem Marabutów kończą. Ponieważ Kabylowie jako naród rolniczy i stale osiadły, klęsk wojennych słusznie obawiać się mają, przeto walka Francuzów z tern plemieniem będzie zawsze długa i krwawa, a zwycięstwo ciągle niepewne.

Klucz Falenty, mianowicie Falenty wielkie i małe, Jaworów, Janki, Wypendy, Puchały i miasteczko Raszyn, tudzież klucz Sękocin, Łazy, Wójtostwo, isłomin i karczma Z a wad y, nakoniec majętność D y r d y zprzyległościami, w pow. Warszawskim, Gubernii Mazowieckiej, w dn. 13. Sierpnia r. b. o godzinie 5tej z południa, w Warszawie w miejscu posiedzeń Trybunału Cywilnego w drodze licytacyi sądowej przygotowawczo przysądzone zostaną. Dobra t e, blisko szosy i głównego traktu z Warszawy do Krakowa i Wrocławia, również nad traktem do Rawy i Piotrkowa sąpołożone, ledwo półtorej mili (9werst) z Warszawy oddalone, zawierają przeszło 225 włók nowo-polskiej miary, w których jest łąk morgów 490., lasów iglastych i liściowych morgów 1008., trzy znaczne stawy, w których gospodarstwo rybne na większą stopę się urządza;

pałac murowany o piętrze; dwa ogrody, z których jeden jest spacerowy, owocowy i warzywny z nową massyw murowaną wielką oranźeryą; gorzelnią; browar; dwa młyny wodne i jeden deptak, dwie kuźnie, stacyą pocztową i chmielnik. Wyż wymienione dobra zostały teraz sądownie otaxowaue w ilości Złtp. 1,197,026. gr. 24. lub Talarów 199,504. śgr. 14. pruskich. Warunki przedaźy u Mecenasa Majewskiego w Warszawie przy ulicy Elektoralnej pod Nr. 797., albo u kupca F. Seydel mogą być przeglądane, lub też za frankowauemi listami udzielone.

J. DISRO, dekarz w Poznania na Piekarach Nr. 13., poleca się do uskutecznienia wszelkich rodzai robót dekarskich, tak przy wielkich jakoteż i mniejszych nowych budowlach i reparacyach, rÓWnieft e;;dąpio 6wm tak w mieście jak i w oddali, stanowiąc przy skorej usłudze najniższe ceny.

Q D l a myśliwych l II{ )K N asz wielki ąkład broni myśliwskiej jest » E znów od dnia dzisiejszego na ten rok w 3j£ I..I, najrozliczniejsze gatunki zaopatrzony.

m Jkleacnmder i Stvursensfci. m

Ceny targowe Dnia 17. Lipca . , . 1844. r.

w mIeSCIe POZNANIU. od do Tal. sgr. fen. Ttl. igi fen Pszenicy szefel 1 19 - 1 2 1 - , Zyta d1. 1 3 - 1 3 6 Jęczmienia d1. 22 - - 23Owsa d1. - 20 - 2lj - Tatarki dt 1 3 - 1 3! 6 , Grochu. d1. 1 l - 1 3 - Ziemiaków dt 13 - 14Siana c e tnar 23- 241Słomy kopa . 4 7 6 4 15Masła garniec 1 10 - 1 15<

W niedzielę dnia 21. Lipca 1844. r. W ciągu tygodnia od d. 12.

będą mieli kazanie do 18. Lipca r. b. Nazwy feoeelolów. urodź, się umarło przed południem. po południu. I I £ PS waHiJO ..8"0 . N U N U par u p., '"d W kościele katedralnym .... X. Pn. Piuszczewski. 2 2 2 1 1 W kość. fam S. Maryl Magd. . - Man Amman. 5 3 1 2 Dnia 22. Lipca. . . - Wik. Piątkowski. Kler, VV ojciechowski, W kościele S. Wojciecna . . r eMan. Prokop. 4 2 2 2 3 - Dziek. Kamieński. 2 2 3 6 Franciszk. (gmina uiem. - katol.) . - Pr. Grandke. X. Pr. Grandke.

W kościele dawno XX. Domin. - Praeb. Stamm. e_* W kość. Sióstr miłosierdzia . , Kleryk Gerlich.

W kość. ewaniel. S- Krzyża. . Kand. Goniandt. Saperintend. Fischer. 3 2 4 2 3 W kość. ewaniel. S. Piotra . . Kand. Vorwerk. 1 2 W kościele garnizonowym , . . Kazn. garn. Simon. 1 e Ogółem . . . I 17 I 13 13 1 " . 9 l

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.07.20 Nr168 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry