GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.07.30 Nr176
Czas czytania: ok. 20 min.VVi e lki e go
Xi A.twap O Z N A N S K I E G O.
Nakładem Drukarni Nadwornej W. De/cera i Spółki. - Redaktor: A. WannotesM.
JWtVG.
We Wtorek dnia 30. Lipca.
1844.
Wiadomości krajowe.
Z Berlina, duia 26. Lipca.
JJ. KK. MM. Król i Królowa odjechali do Erdmannsdorf. Wyjechał: JO. Xiążę Ludwik zuSaynW i t t g e n s t e i n - B e r l e b u r g do Petersburga.
J. Excellency a Tajny Stanu minister, Hrab.
zu Stolberg-Wernigerode, doErdmannsdorf. J. Excellencya General Porucznik i GeuerałAdjutant N. Króla, von Neumann, do Erdmannsdorf.
Z dnia 27. Lipca.
NN. Państwo dnia 26. w południe w poządanein zdrowiu do Frankfortu n. O. przybyli i po krótkim pobycie tamże przez Krossen do Christianstadt się udali, gdzie podług ostatnich wiadomości wieczorem stanęli, aby dnia 27. rano o 7. godz. podróż do Erdmannsdorf kontynuować". O zupełnem zdrowiu N. Pana świadczy je* ezcze list własnoręczny przezeń z Frankfortu pisany i z tern większą radością udzielamy tej wiadomości, ile że się pokazało, że N. Pana istotnie jedna z owych ręką zbrodniarza wystrzelonych kul trafiła; dzięki Opatrzności N. Król żadnego jednak nie poniósł uszkodzenia, oprócz czerwonego guzu na środku piersi.
Przybył: J. Excellencya Tajny Sianui spraw wewnętrznych minister, HI. Arnim, z Landecku. *
Prowincya Brandenburska. - Stosownie do Najwyższego postanowienia odtąd pozostali po urzędnikach, którzy byli członkami albo subalternami jakiego kollegiuui alboteż przy takowe m pracowali, całkowitą peusyę, oprócz za miesiąc śmierci, każdorazowo jeszcze też za następne r'zy miesiące, bezwzględnie na to, czy pensyę miesięczuemi czy też kwartalne mi ratami płacono, pobierać mają. Gazeta Powszechna Pruska z dnia 28.
Lipca obejmujepostanowicniemiuisteryum spraw wewnętrznych, stosownie do którego urzędnicy policyi wykonawczej nowy mundur otrzymają; t. j. w miejsce surdutu służbowego krulki surdut kroju tak nazwanych wojskowych »Waffenrocke«, a zamiast trójgraniastego kapelusza chełm. Kolor sukna pozostaje niezmienny.
Prowincya Pruska. - W Kwidzynie d.
17. Lipca rano śnieg padał. - D. 22. w Elblągu srożyła się burza z tak ulewnym deszczem, jakiego tam od wielu lat nie pamiętają; żadeu dach nie zdołał się oprzeć gwałtowności wichru a woda wpadając do domów wielkie zrządziła szkody. Prowincya Szląska. - Miasteczko Beinerz dn. 22. Lipca stało się prawie całkiem pastwą płomieni. W południe browar jeden się zapalił a wieczorem juz trzy czwarte części mia kąpieli i wód Reinerz zostało dzięki Opatrzności ocalone. - W Salzbrunn dnia 23. Lipca było 1260 numerów familii,* wszyscy goście narzekają na ciągłą niepogodę.
Wiadomości zagraniczne.
Francya.
z Paryża, dnia 21. Lipca. Z uchwałą budżetu dochodów prace Izbv Deputowanych w istocie zakończyły się. Wszakże rzeczywiste zamknięcie nie może nastąpić, za nim Izba Parów .czynności swych nie pokończy, a to potrwa aż do początku Sierpnia. Sessyja więc, dnia 28. Grud. 1843. r. zagajona, trwałaby 7 miesięcy. Rozpoczęto już przygotowania do mających się znowu w tym roku odbyć uroczystości lipcowych. Najświetniejszą część onych stanowić będzie illumiuacya wnijścia do Champs- Elysees, mająca przedstawić dwa różnobarwne pałace promieniste, każdy z nich po 120 arkad mieć będzie. Oświetlenie w ogóle w nicze'm ustępować nic będzie illuminacyi w r. 1840. Projekt zniesieuia podatku stempla od dzienników nie znalazł bardzo dobrego przyjęcia w kominissyi Izby deputowanych. Kommissya lęka się, że skarb zbyt wiele straci przez zupełne zniesienie Jego podatku, dla tego pragnie go tylko zniżyć na 4 centymy od każdego dziennika, jakakolwiek będzie jego wielkość. Ponieważ dziś najwyższy podatek wynosi 6 centymów, i że tylko jeden z politycznych dzienników Dzienni K Spo rów taki podatek opłaca, inne zaś nie przechodzą za 5 centymów, wypadałoby więc, że środek ten projektowany przez koramissię będzie miał za skutek małe nadzwyczaj ułatwienie w finansowe m położeniu dzienników. Jednakże lepiej tę rzecz rozebrawszy, przekonać się możua, że podobna zmiana pocięgnęłaby za sobą ważniejsze skutki, i rzeczywiście wszystkie dzienniki, które z powodu liczby swych prenumeratorów stoją w drugim lub w trzecim rzędzie, obawiają się by zupełnie nie upadły w skutek zniesienia podatku od stempla, coby tylko wywarło korzystny wpływ na istnienie dzienników większą liczbę czytelników mających. Cóżby się to stało, gdyby rzecz szła o zupełne zniesienie podatku stempla? Zwracaliśmy już na to uwagę, że podobny cios byłby najcięższy jaki mógłby dotknąć prasę francuską, i że ta z tego powodu wcale nie popierała myśli zniesienia tego ciężaru Aliansowego, chociaż pewiea rodzaj wstydu nie po
swalał jej wyznać, że właśnie fen ciężar finansowy istnienie jej utrzymywał. W prasie tutejszej zaszły rozmaite dość ważne zmiany; Nation dziennik broniący połączenia zasad legilymicznych z demokratyczne mi skończył swe istnienie. Jeszcze nie porzucono tu myśli połączenia w jeden wszystkich dzienników legityinicznych; należy przylem zwrócit uwagę, że wszystkie Paryskie legitymiczne dzienniki tylko 9000 exemplarzy na prowincyę wysyłają; liczby ich czytelników w Paryżu nie można oznaczyć; C o m m e r c e, który od lat kilku miał z pół tuzina właścicieli teraz wpadł w nowe ręce, został on kupionym przez odcieri lewej strony, na którego czele stoją panowie T ocqueville i Corcelles.
G lob e, organ pana Guizot, oświadcza, że Anglia w sprawie rzeczypospolilej N icaragua przyjmie pośrednictwo Prancyi. Jednakże można być pewnym, że Anglia wcale by sobie nie życzyła, aby wpływ Prancyi w Nicaragua przeważył, a lem bardziej, abyPraucya rozeiąguęła swój protektorat nad tym krajem, wówczas bowiem Prancya uzyskałaby pozwolenie przecięcia kanałem między-morza Panama. Zresztą nie ulega wątpliwości, ze podobnemu wmieszaniu się Prancyi w sprawy Ameryki, SSłfiny Zjednoczone takżeby się oparły. Anglia.
Z L o n d y n u, dnia 17. Lipca.
Dowiadujemy się, że układy rozporzęte w imieniu Królowej o zakupienie zamku 3Norres Castle na wyspie Whigt, zostały stanowczo zerwane, w skutek żądania summy nadzwyczajnej 140,000 funt. szterl. za odstąpienie zamku i ziem należących do niego. W skutek tego wydano rozkazy, by pawilon pałacu w Brighton został stosownie naprawiony in, i urządzonym, dla stosownego przyjęcia w nim Króla Prancuzów, który przybyć ma do Anglii niezawodnie w miesiącu Wrześniu Z Jicznj m orszakiem. Z powodu tej uroczystości poślą do Brighton serwis złoty Jerzego IV. na 130 osób.
Ten pyszny serwis sianowi część przyborów złotych i srebrnych, przechowywanych w zamku Windsor i oceniony jest na 2 miliony funt. szt. (8 O mil. zip.) Według listów prywatnych z Portugalii wszystkie dzienniki zgadzają się, że krajowi temu zagraża wielkie przesilenie finansowe. Dotychczas deficyt wyrachowano w ełużbie rządowej na 232 konlos i potrzeba będzie koniecznie zaciągnąć pożyczkę z 4,000 konIos, bj pokryć wydatki skarbu. Ostatnie powstanie pociągnęło za sobą koszta uadzwyczajue, wynoszące ma zamiar uzyskać te pieniądze przez wydzierżawienie monopolu tabacznego na lal 12. N owo zaciągnięty dług wypłaconym być ma za lat 25 z procentem po 5 od sta. Trudności skarbu powiększa jeszcze opór mieszkańców w płaceniu podatków, ponieważ te nie były prawnie przez korlezy zatwierdzone. Czytamy w M o r n i n g C h r o n i c l e: » W edle wieści, które nam przybywają z Kuby, położenie tej wyspy jest najsmutniejsze. Liczba osób w więzieniach Matanzas przytrzymanych dochodzi do 8 O O pomimo niezmiernie licznych exekuryi, które juz miały miejsce. Z rozkazu O'Doniiella wielu kupców angielskich i amerykańskich ma być pod sąd oddanych. Dwa parosialki wojenne i dwa szonery stoją w Havanie pod rozkazami admirała hiszpańskiego. W St. Domingo stan rzeczy jeszcze jest smutniejszy.
W kassarh rządowych nie ma nawet 100,000 dolarów, a w przyszłym miesiącu rząd francuzki zażąda 800,000 dolarów jako procent od długu francuzkiego . Podpalania umyślne ciągle trwają w hrabstwie Essex w rozmaitych miejscach. W skutek pożaru, który wybuchnął w Slradford kilkanaście budynków spłonęło; powodów tego systematycznego podpalania odkryć nie podobna; dotąd pomimo nadzwyczajnej czujności tak mieszkańców jak i ajentów towarzystw ubezpieczeń schwytano zaledwie tylko jednego człowieka, na którym ciężą silne podejrzenia, ale przeciw któremu nie ma żadnych stanowczych dowodów, W dniu 10. b. m. izba parów zajmowała się bilem, mocą którego nie wolno pozywać nikogo o długi powstałe z zakładów przy wyścigach konnych, albo innych grach jakichkol wiek. Bil przeszedł przez komitet generalny. Hiszpania.
z M a d r y t u, dnia 14. Lipca. (K o n s t y t u c Y o n i s l a.) Zdarzony w Caspe wypadek w połączeniu z wiadomością o straceniach w Saragossie, smutne sprawił wrażenie. Przed trybunałem w Caspe toczyła się bowiem sprawa trzech Karlislów; dnia 12. miało nastąpić słuchanie adwokatów, ale dn. 8. stanął tam oficer z Alkaniz z oświadczeniem, ze mowy obrońców niepotrzebne a tak owych trzech nieszczęśliwych mimo oporu władzy sądowej, bez dalszych korowodów rozstrzelano. Z Barcelony, dn. 15. Lipca.
Dnia 8. i 9. t. m. podczas naborów do wojska w Reus o zakłócenie porządku kuszono się. Po proklamowaniu prawa wojennego spokojność wróciła. Zdaje się, że wykonanie ostatniegodekretu względem konskrypcyi na wielki opór w Katalonii natrafia. Muóstwo młodzieży postanowiło raczej do Francyi się wyuieść, aniżeli do wojska wstąpić. W ł O C h y.
Z Rzym u, dnia 16. Lipca.
Zdaje się, że niespodziane przybycie Generała Hr. P r o t a s o w a, Prezesa Synodu w Petersburgu, rossyjsko polskim sprawom kościelnym nowy nada obrót. Poselstwo rossyjskie wczoraj gońca do Petersburga wyprawiło. Turc y a.
Z Konstantynopola, d. 10. Lipca, (Gaz. pow. uiem.) - Wutsicz i Petroniewicz mieszkają w tutejszym serbskim pałacu. Oddali już kilka wizyt członkom dywanu. Przybyli tu, jak wiadomo, w zamiarze wyjeduauia sobie pozwolenia powrotu do ojczyzny. Ponieważ porta w tein życzliwe swe chęci im okazała, odmówienie zaś żądaniu ich z powodu proteslacyi Rossy i i Austryi usprawiedliwiała, obaj więc Prymaci posłowi rossyjskiemu uszanowanie swe złożyli, upraszając go o radę i opiekę, oraz odwołując się do dawniejszych obietnic l\ossyi. Pan Tyloff przyjął ich wprawdzie grzecznie, oświadczył im jednak, że się do sprawy tej nie miesza, że to tylko rzeczą porly, że w tej mierze rozkazom porty bezwarunkowo ulegać winni. - Rząd serbski ciągle wszelkiego dokłada starania, aby oddalenia Księcia Miłosza z Wiednia, dostąpić.
Sułtan przywiezionego mu w imieniu Królowej Donny Maryi przez posła portugalskiego orderu wieży i miecza dotychczas nie przyjął. ISa zapytanie W. Marszalka dworu, azali inni europejscy monarchowie order ten noszą, odpowiedział poseł, że go nie mają. Ponieważ w Portugalii inne wszystkie ordery są religijne, nie można więc było sułtanowi żadnego z nich przesłać. Zresztą order wieży i miecza bardzo poważny i ozdabiają nim zasłużonych wojskowych. Missyonarz W olff nadesłał tu list o wypadku poselstwa swego z Bochary pod dn. 10. Czerwca. Chan Bochary uprzejmie go podejmował. Pan Wolff dowiedział się tam z pewnoSClą, że obaj oficerowie angielscy już w roku 1842. straceni zostali; Stoddard podług praw Koranu, ponieważ dawniej był muzułmanem, a potem znowu przyjął wiarę chrześciańską, a Conolly, ponieważ rozkazów Chana słuchać nie chciał. E r z e r u m, dnia 19. C z e rwc a.
Chociaż układy pomiędzy pełnomocnikami Turcyi i Persyi jeszcze są dalekitmi od końca, jednakie można już być pewnym, że krew w tej kwestyi nie popłynie. Zapomniano już o zniewagach, jakie sobie poczyniły Teheran i Kon« stantynopol, stolice dwóch państw konających. Mirza Agasi nie manewruje już więcej z swemi wygłodzonemi i w łachmany odzianemi żołnierzami u stóp góry Demavent, a Tureckie wojsko w Erzerum nie jest nawet dość silne by na pasterzach Kurdystanu wymódz zaległy podatek. W tej pierwszej twierdzy Turcyi azyatyckićj znajduje się zaledwie trzy baterye arty leryi i dwa pułki piechoty, które widzę codzień przechodzące przy huku bębnów i brzęku wrzaskliwej muzyki na plac manewrów. - Straszny tam robią co dzień hałas, prezentują broń, strzelają, trąbią i bębuią. - Kurdowie w wysokich baranich czapkach z niezmiernie długiemi lancami, przypatrują się tym wszystkim manewrom i poruszeniom, i przeklinają w cichości te nowości, jako przywiezione od niewiernych. - Także wielu ich synów jako przymuszeni rekruci, wstydzą się za swe obcisłe ciemnoniebieskie panialiony, nie ma pomiędzy niemi żadnej karności i w ogóle wic. dną w koszarach z choroby za ojczyzną i tęsknoly za swobodne'm życiem koczującem w swych górach. Ze wszystkich gatunków broni, w dzisiejszej zreformowanej tureckiej armii tylko artylerya znajduje się w dobrym stanie. - Winni to Turcy pruskim oficerom, którzy są w ich wojsku instruktorami, a szczególuiej czynności dzielnego kapitana Kuczkowskiego, o którym tak tu jak i w Konstantynopolu z takie'm uszanowaniem słyszałem mówiących, że śmiało powiedzieć mogę, iż jeszcze nigdy nie słyszałem, aby Muzułmanin tak dobry sąd wydał o chrześcijanie.
Grecya Z Monachium, d. 20. Lipca.
Zawczoraj tu z Patras i Aten odebrane listy ważne przynoszą nowiny. Już to teraz rzeczą pewną, że zbiegowisko w Atenach z dnia 23. Czerwca nie było wydarzeniem odosobnionem, przypadkiem lub bez pewnego oznaczonego zamiaru sprowadzonćm, lecz że je należy uważać jako przedwczesny, ztąd łatwy do przytlumenia wybuch emeuty ukartowanej przez przeciwników Maurokordata pod wpływem wszystkich gotowych żywiołów anarchii. Sama odezwa Kalergisa z dnia 24. i cała kolej art y - kułów w pismach ministeryalnych od tegoż dnia do 30. dowodzi tego, a konieczność przygniecenia gwałtownie całą siłą wojskową w d. 3 O. na nowo grożącego powstania jawniej jeszcze
SIę pokazuje z proklamacji Kalergisa ogłoszonej w dniu 1. Lipca, gdzie zaprzecza prawdę tym samym pogłoskom, które się niestety tyle przyłożyły do katastrofy d. 15. Września z. r. I wtenczas jak teraz glośnein było w Atenach, że mieszkańcy stolicy będą rozbrojeni, sądy wojenne ustanowione itd. W prawdzie wszyscy rozsądni w skutek zamachów z jednej, a energicznej postawy gabinetu z drugiej strony tern szczerzej z rządem się wiążą, ale właśnie nieszczęściem miały się rozpocząć w mieście wybory i gdy ze strony uniwersytetu I głosami padł wybór na Maurokordata, stało się to dla Koleltisa bodźcem do wymuszenia za każdą cenę na obywatelach gałek dla siebie. Widoki były dlań jeszcze wątpliwe, mimo, że najznaczniejszy jego przeciwnik Kalergis, postępowaniem swem przeciw burzycielom spokojności w dniu 2 3 . Czerwca bardzo w łasce klass niższych upadł.
Marokko.
J ournal d'Algerie daje następne ciekawe szczegóły opanowaniu mało zuanem dzisiejszego Cesarza marokańskiego, które dołączamy jako dalszy ciąg do niedawno umieszczonego w naszej gazecie artykułu o jego przyjściu na tron marokański. »Jak tylko Muley-Abd-er- Ramana ogłoszono Cesarzem, opuścił on natychmiast Meknes, który oddawna zamieszkiwał i udał się do Fez. Jego przybycie obchodzono wielkie mi uroczystościami. On sam nakaz;>l 40 dni wesołości, w czasie których handel był zawieszonym w jego państwach. Muzułmanie, żydzi, chrześcianie, bogaci i ubodzy, wszystko spieszyło dla powitania wschodzącego słońca. Nowy sultan zajął się najprzód organizacyą swego domu i ustanowieniem podatków. Żydzi z Fez byli pierwszemi, którzy opłacili podatek na cześć wejścia nowego słońca. Berberowie przysłali także nałożone kiedyś na nich summy do kassy cesarskiej. Ale zdaje się, że podatek nie odpowiedział żądaniu nowego Cesarza, bo ten oświadczył, iż uda się na objazdzkę ich kraju. U dał się więc do Maroko, gdzłe z wielkie mi honorami przyjmowali go dygnitarze ludności. - Ztamtąd pisał do Ka» bylów by przybyli go uznać przez oddanie mu koni hołdowniczych. Ponieważ liczba tych koni nie zdawała mu się dostateczną, przeto Cesarz założy! silny obóz, w którym zgromadził swój gum (pospolite ruszenie) i mekzen (dom sułtański) a następnie udał się w góry. Nim wszedł w te wąwozy niebezpieczne, nad któremi panuje Miltsin, napisał do kabylów, że wymaga od nich obfitego uznania jego praw, mog? być pewuemi swej zguby. Wierui swoim podaniom niezależności, Berberowie zgromadzili wszystkich jeźdźców i piechotę swych plemion wojowniczych i przygotowali się do walki. Było to w miesiącu Ramadan (miesiąc postu). Muley pełen gniewu, powiększonego jeszcze ostrćin zachowaniem przepisów religijnych, obiecał żołnierzom swego meksen po 14 durro za głowę każdego Berbera, a 20 za każdego niewolnika i ruszył w pochód. Szedł on przez dni kiłka nie spotkawszy żywej duszy. Nakoniec pewnego piątku o szóstej godzinie z rana spotkali go powstańcy. Walka była straszliwa i Muley gotował się już do cofnięcia, kiedy niespodziany posiłek kilku sztuk dział zmienił stan rzeczy. Kabylowie dotąd zwycięzcy, widząc swe szeregi przerzedzane kartaczami, cofnęli się ku Uad el Ekd (rzeka czarna) którą przebyli w nieporządku, weszli na góry nad tą rzeką panujące i tam jeszcze przez kilka godzin wytrzymali bitwę. Ale nakoniec ściśnieni ze wszech stron, zostali zmuszonemi złożyć broń i prosić o aman (pardon). Cesarz gorzko wyrzucał im ich postępowanie, lecz nakoniec przebaczył, jednakże pod warunkami bardzo uciążliwemi. Za dni dziesięć mieli wypłacić wielką kontrybucyę w koniach, wołach, wgasa, czyli drewnianych naczyniach do przygotowywania kuskusu, w wędzidłach dla koni, nakoniec w znacznej sumtnie pieniędzy. Pod te'uii warunkami tylko uzyskali pokój.
Od tej chwili żadne usiłowanie powstania nie zamieszało spokojności, ale jeźli umysł Berberów jest leniwym do nauczenia się czegoś, to jednakże nie zapomni nigdy o zniewagach. Ojciec dzieciom je opowiada, i religijnie przechodzą one z ust do ust w podaniach gurbi, A gdyby jakikolwiek wypadek zajął siły Cesarza z innej strony, Berberowie nie zaniedbaliby z niego korzystać, by odzyskać swobodę i pomścić się. W roku 1834. Lutego 25., nowy wypadek odkrył Cesarzowi zarody nieukonteetowauia. Marabut pewien z Fez, znany z swej świątobliwości, i który z tego powodu był nader wziętym u mieszkańców, chciał korzystać z tego położenia i ogłosić się sułtanem. - Sidi-Mohamed-Ben-Taib (to było jego nazwisko) ogłasza! wszędzie, że Cesarz dotknięty jest szaleństwem i że nie jest godnym rządzić wiernymi. Wciągnięta temi opowiadaniami ludność, a nawet wiele osób znaczniejszych z dworu, postanowiły służyć pretendentowi. Ale potomek dawnych Królów Fezu nazwiskiem Sidi-Dris, któ«ry mógłby sam sięgnąć po koronę, dał wielki dowód poświęcenia Mulej owi, donosząc mu o tych zabiegach. Cesarz podstąpii natychmiast pod Fez i zmusił je do kapitulacyi. Pierwszym czynem było przytrzymanie Sidi Ben- Taiba, który na mocy prawa mocniejszego ogłoszony szalonym, był obwożony po mieście i nakoniec na całe życie zatrzymany w więzieniu w oazie T aflle t.
Mieszkańcom miasta, którzy należeli do spisku darowano winę, ale osoby dworu sułtańskiego w liczbie dwudziestu sześciu, należące do tego zamachu, zostały skazanemi na zamurowanie żywcem. Sto pięćdziesiąt osób rozmaitego stopnia wysłano do więzień w Mogador; więzienie to położone jest na małej wyspie o 11 mil od brzegu. Tam to ci nieszczęśliwi wycierpieć musieli wszystkie przykrości, leżeli na wilgotnej ziemi i nie otrzymywali wcale ubrania, nie wolno im uawet było wyprać tego które nosili, światło i powietrze dochodziło do nich tylko przez wązkie szczeliny w murach, żywność ich stanowiła śmierdząca woda i chleb zepsuty. Dla tego też podobne więzienie znaczyło toż samo co kara śmierci, a wkrótce ciała tych nieszczęśliwych wrzucone w morze stały się pastwą ryb. Wszystkie te exekueye, wszystkie te gwałty wywołały wielką liczbę nieprzyjaciół dla sułtana, których nienawiść, długo wstrzymywana bojaźnią, czeka tylko sposobnej chwili, by wybuchnąć.
Stany Zjednoczone Ameryki północnej.
Z New - Jorku, dn. 30. Czerwca.
Przesyłam panu zajmujący opis powodzi w dolinie Mississippi, pochodzący od naocznego świadka. Jechałem wzdłuż doliuy Ohio od Pittsburga aż do miasta Kairo leżącego przy zbiegu rzek Ohio i Mississippi, potem ostatnią w górę aż do Saint-Louis. Widok był również nadzwyczajny jak przerażający - ciągła kolej spustoszeń w nieskończonej rozliczuości, okropna, malownicza. J ak wiadomo czternastodniowe na zachodzie deszcze spowodowały wystąpienie wszystkich rzek tych okolic, których liczne kanały w dwa wielkie koryta rzek Ohio i Mississippi się wlewają. Powódź doszła niepamiętnej wysokości, wyjąwszy chyba r. 1784, gdzie Mississippi na stóp 30 po nad zwykły poziom wez» brała. Niezmierzoną jest rozległość gruntów, nieprzeliczoną liczba chat drwalów (log cabins) zalanych, straconych zwierząt. Od Kairu do Saint - Louis widać same opuszczone folwarki, zamienionych, gdzie już nie ma dla nich pastwiska. Mississippi jest straszliwy: jego i tak już uader bystry pręd dorówna! rwącemu lasy potokowi i po dwa kroć parostatek, na którym się znajdowaliśmy, nie zdołał oprzeć się gwałtowności jego i cofał się miasto postępować naprzód. - W St. Louis dosięgła woda drugich pięfr; w miasteczku lllinoisiown musieli się mieszkańcy schronić na poddasza - gorzej jeszcze było w głębszych nizinach. Zamiast pilnować wygięć Mississippi jeździły parostatki w poprzek pól, zatrzymały się to przy kominach domów, to przy wierzchołkach drzew. Przecież szczęściem mało tylko ludzi życie utraciło, a kiedyśmy owę okolicę opuszczali woda opadać zaczynała. W St. Louis obawi.ino się o los Nowego Orleanu, leżącego niżej poziomu rzeki, a przeciw której wylewowi mai a go tylko broni tama. ISa ten raz skończyło się ua strachu, przecież mieszkańcom tego miasta, jak i całej Luizjauie wypadek ten powinienby być nauką. Bo rychlej czy później, musi ten bogaty i piękny kraj katastrofa dotknąć okropna, jeżeli grożącemu niebezpieczeństwu wcześnie i należycie zaradzonem nie będzie. Niebezpieczeństwo zaś z dniem każdym wzrasta, gdyż poziom wszystkich prawie rzek zdaje się wznosić skutkiem opadów osiadających na dnie ich łożysk. Przykładem Po we Włoszech. Mississippi, jedna z rzek uajnuilistszych, podlegać musi więcej od innych nieznacznie ale bezustannie działającemu prawu, z kt6re'm inne jeszcze niepomyślne łączą się okoliczności. Dawniej wylewał się nadmiar jego wód na nieuprawne grunta w przestrzeni b-700 godzin; ale co dawniej było pustką, zaludnia się coraz bardziej, lasy się trzebią, błota osuszają, a przed wszystkiem stawa tama mająca bronić osadników przed natarczywością wody. Rzeka zatem coraz się wiece'j ścieśnia, więc i poziom jej wtem samym stosunku się podnosi; im więcej wyższa rzeki dolina się ubezpiecza, te'm bardziej niższa ua niebezpieczeństwo wystawiona. W tern to właśnie konieczność, jakiej zaradzić potrzeba mieszkańcom Luizjauy. Głównym środkiem ratunku byłoby połączenie z małą rzeką Atchafalaja, wpadającą do Oceanu, w któryby Mississippi wy juczyć się mógł. Ale teraz łoże jej prawie zupełnie zamulone i zapiaszczone, a mieszkańcy N owegoOrleanu obawiają się, aby po oczyszczeniu, Mississippi całkiem się do niej nie przelał, i tym sposobem miasto ich pominął.
Rozmaite wiadomości.
im \m i Mimf Dokończenie ). Jeżeli się O jakim nieprzyjacielskim zastępie dowiedział, «gdzie oni?« jedynćin było jego pytaniem. Często uderzał na kilkakroć liczniejszego wroga. Silnem natarciem, cudami waleczności, krwawą przez szeregi nieprzyjaciół torował sobie drogę, ale z obu stron krwi wiele płynęło. Prawie wszyscy z jego oddziału byli ranami okryci. On sam kilka miał pamiątek szwedzkiego pałasza, a dwie krysy na twarzy tak dalece go zmieniły, że dawni znajomi zupełnie go nie poznawali. Te ciągle utarczki, przedzieranie się przez lasy i puszcze, przemagaly młodzieńcze zdrowie towarzyszy Zygmunta, ich fizyczue siły nie starczyły więcej energii ducha, potrzebowali koniecznie wypoczynku. Tę chwilę zawieszenia broni, postanowił Zygmunt poświęcić tkliwszym swego serca uczuciom. Obroty wojenne zbliżyły cały oddział nad Wisłę, w jego rodzinne strony, w okolicę W olicy. - Chciał jeszcze raz, może ostatni przed śmiercią widzieć swoją Maryj ę, pokrzepić zwątlałego ducha widokiem najdroższej istoty, odświeżyć tyle drogich sercu pamiątek. A potem rzucić się zuowu w odmęt krwawych bojów i sprzedać jak najdrożćj życie. Bo wiedział, ze iuuy skutek usiłowań jego nie może uWlenczyć. - W Wolickim dworze, ludno i wesoło, jak niegdyś owego wieczora, kiedy Zygmunt rodzinne strony i drogą kochaikę na zawsze musiał porzucić. Znowu powietrze brzmi wrzawą biesiadujących. Ale dziwnem rażącein echem odbijają przyległe wzgórza nieznane szwargoty pijanej zgrai. Jakiś szwedzki jenerał zajechał do Wolicy w gościnę. Maryja przyjmuje gości, ale jej twarz blada, ten uśmiech wymuszony na twarzy otrętwiałej, całą silą duszy maluje stan jej umysłu i poświęcenie, jakie z siebie dla ojca czyni. Ale i ojciec Maryi jakoś nie swój. Zaprosił pana Gołębskiego i innych sąsiadów. W zbytniej grzeczności, przesadza nawet rodzimą polską cnotę, gościuność. A jednak obcy goście przyjmują całą jego uprzejmość nito hołd winny ich wyższości, i ranią do żywego serce dumnego szlachcica. Za przykładem dowódzców, pozwalają sobie i proste rajtary. Przewodzą i wyrabiają breweryje, bo wiedzą, że im to bezkarnie ujdzie. Już kielich kilkakrotnie obiegł biesiadników koło, gospodarz myślił nad wniesieniem nowego toastu, wtem któryś Szwed, co jak się zdaje zanadto sobie podchmielił, zawołał irouiczuym, szyderczym cerstwa polskiego, tej sławnej w boju szlachty. W twoje ręce panie Gołębski. Zdrowie rycerzy Z-pod Wojnicza! Tam to bowiem mój pałasz poznał się do brze z waszemi plecami.« - Gołębski zbladł jak ściana. Ta mina co rozkazywać zwykła, skamieuiała zdziwieniem na taką obelgę. Ujął ręką puhar i uderzył nim o stół, aż prysnął drzazgami w oczy Szwedom, aż dreszcz przeszedł po żyłach szwedzkich bohaterów. Ale sala napełniona żołuierstwein, dodała im otuchy. Jeszcze Gołębski nie dobył karabeli, a już kilku ujęło go w silne dłonie. Wszyscy Polacy wzięli się do broni. Chwilę trwała krwawa, wątpliwa walka, ale coraz więcej tłoczyło się szwedzkiego żoluicrslwa, liczba przemogła. Pokonani leżeli w kącie zkrępowani powrozami, nurzając się w krwi własnej. A jednak lżej im na sercu niż przed chwilą, bo czują, że choć część hańby krwią swoją zmazali, wiedzą, że ich przykład opamięta innych zaślepionych braci. Zwycięzcy zalewali się winem przy stole, a pośród nich siedziała MarYJa. Omdlała na widok niebezpieczeństwa Ojca i tej krwawej sceny. Teraz odzyskała siły, a przykul ją do miejsca rozkaz jenerała. S i e' śmie się oddalić z bojaźni o życie ojca.
Cala dusza w jej oku, a tern okiem błaga o litość, o miłosierdzie dla swoich. Panowie gości radzi sobie byli sami, a błędne oczy dowodziły, że nie bardzo szczędzili piwnicy gospodarza. Ale i proste żołdaki, tęgo widać zapijali sprawę, bo liajtrzeźwiejszy z nich co się do sali wtłoczył, ledwie wybełkotał: że jacyś dwaj przechodzący muzykanci życzą popisać się przed państwem z swoją sztuką. Jenerał skinął a muzykanci weszli. Ale dla czegóż obadwa tak się zdumieli na widok sali? - Szczęście, ze zapite Szwedy na młodszego z nich "ie uważali, bo rękę zerwał do boku, jak gdyby szukał oręża, a jego mina była taką, jak gdyby sto śmierci na siebie wyzywał. Potem zakrył w dłoń czoło, i stał z wyrazem niemej rozpeczy w uczuciu własnej niemocy. Starszy muzykant uderzył w struny smętną, rzewną nutą, a arfa wyjęczała smutną naelodyję, coś nakształt ukraińskiej dumki. Potem mówił do sweoo towarzysza prędko i gwałtownie, ale tamten nie zmieniał wyrazu twarzy. «Czyż zdradsisz twoje słowo?« przemówił nareszcie de «partego. I skutkowały te wyrazy, bo wkjćtce dały się słyszeć następne zwrotki: Ach, to serce czyliz zdoła Przenieść widok ten, Gdzie kakdy przedmiot w myśl wola Miły cli wspomnień sen!
Gdzie w kochanki lubym wzroku Dawna miłość gra, A w wezbranym uczuć potoku W oko płynie ha! Burza uczuć przepełniła serce Maryi na sam widok przybyłych. Jej otrętwiałość jak wosk topniała na śpiew młodzieńca, a oko rzewną zabłysło łzą. Ostatnia znowu zwrotka, taką bladość wywołała na jej lica, że ściągnęła uwagę jenerała. »Gożci to moja duszko?« zaszwargotal do niej łamanym językiem i opasłą dłonią pociąguął po gładkiem licu dziewicy. - Z nietajonćm oburzeniem uchyliła się Maryja od tej natrętnej poufałości; ale rozgrzany winem rozpustnik okrążył jej smukłą kibić swćra ramieniem, przycisnął do piersi, i anielską twarz dziewicy skaził plugawćmi usty. J ak lew puszczy, rzucił się na niego Zygmunt: »Broń się nikczemny lub zginiesz!« krzyknął głosem co całą jego odbił duszę. Głosem, co szaloną śmiałość męża, ze zrauionćm uczuciem kochanka w jedną spoił rozpacz, w rozpacz okropną dla serca, lecz straszniejszą dla wroga. Śmierć blizka wytrzeźwiła jenerała. Dobył oręża, ale już w pierwszem naterciu wytrącił mu go Zygmunt. Prawie w tej samej chwili najbliższy Szwed dosięgał Zygmunta pałaszem. Przecież w sam czas uskoczył, a silnem cięciem powalił śmiałka. Towarzysz Zygmunta toż samo broń pochwycił, ale miał do czynienia z tymi co bliżej niego siedzieli; tych dopiero obciąwszy, na pomoc Zygmuntowi pospieszył. Szwedzi byli pijani, nie pizygotowani na tak niespodzianą walkę. Widząc do lego kilku swoich poległych, rzucili się hurmą im drzwi i okna. Zygmunt z towarzyszem swojćin nie próżnował, a znacząc uciekających w nie bardzo chlubne blizny mnożył ich pośpiech i nieład. Ale i Maryja ta lękliwa dziewczyna, co zemdlała niedawno na szczęk oręża, o! teraz, i ona była czynną. Rzezała twarde więzy ojca i wszystkich z kolei.
A w tej samej chwili, jak Zygmunt Szwedów z sali wypłoszył, już kilku z uwolnionych chwycili za broń, i biegli bić wspólnego wroga. - Ledwie starczyło czasu na parę słów powitania, bo obcesowo cisnęły się rajtary pragnąc pomścić wodzów swych sromotę. Idący naprzód, życiem przepłacali swą śmiałość, ale kupy z tyłft stojące, na silę ich wciskały. Znajdujący się w sali, rąbali a rąbali, ale już dłużej nie słuchała karabela znużonej dłoni, spadała w dowolnym kierunku, a niepewnerai razy głuszyła tylko Szwedów. Już coraz więcej cisną się w głąb sali, już niedługo garstka odważnych po« legnie w krwawym odwecie ofiarą zemsty wroga. W t e m rozległ się nagle tętęt koni na dzie p r z ó d wiara!« pokrzepił siły Polaków. - Strwożeni Szwedzi szukali ocalenia w spiesznej ucieczce, a uratowani rzucili się w objęcia wybawców. Tę, w tym stanowczym razie, jak gdyby z nieba zesłaną pomoc, przyniósł oddział Zygmunta. Wiedząc, gdzie się udał ich ulubiony przewodźca, jednomyślnie ułożyli ukryć się w Wolickim lesie, aby w razie potrzeby nieść mu rychłą pomoc. Posłyszawszy bojową wrzawę, niebawem przypadli. Nasi przodkowie byli od nas cokolwiek nabożniejsi. Podziękowali zate'm Panu zastępów za odniesione zwycięztwo, opatrzyli potem rannych, ale nie koniec na tern. Prawda, że łatwo było rozbić parę set Szwedów, ale tego pełno było po całym kraju, cóż potem począć. Dalej rada w radę, i zaczęli radzić, ale nic nie uradzili, bo w sam czas przyniósł pokojowiec list od Tyszowieckiego pana, donoszący o zawiązaniu Tyszowieckie'j konfederacyi. Pisał, żeby Szwedom nie dać umykać, tylko bić gdzie się tylko znajdują, póki rozdzieleni. Wkrótce tez nadeszły wieści, że siły szwedzkie skupiły się do Torunia, Krakowia, Warszawy. Sam Karol przebiegał wprawdzie Polskę, znacząc ogniem i mieczem swoje ślady; ale jak grom pomsty zlatywał na niego dzielny Czarniecki. Zygmunt ożenił się z Maryją, i nabił się jeszcze dosyć Szwedów. M. S.
oa He ttahcyi. Listów w języku niemieckim pisanych Redakcya Gazety polskiej uwzględnić nie może.
ZAPOZWANIE.
Na dniu 3. Kwietnia r. b. znaleziono na drodze z Kostrzyna do Iwna w pow. Szredskim, pomiędzy Strumianskim i Podgajskim gościńcem, wilczurę suknem nakrapiane'm powleczoną. Wszyscy, którzy prawo własności do wilczury tej mieć mienią, wzywają się, aby takowe najpóźniej w dniu 3. Września r. b. przed południem o godzinie 10tej w lokalu tutejszego Sądu przez Ur. Heinz Radzcę Sądu Ziemsko- miejskiego podali i donieśli, w razie przeciwnym za utrącających praw swych uznani zostaną i wilczura temu, który ją znalazł, przyderzoną będzie. Szroda, dnia 3. Lipca 1844.
Król. Sąd Ziemsko - miejski.
OGŁOSZENIE.
W nocy z dnia 4. na 5. bież. mieś. zginęła mi z stajni dworskiej w Grabowie pow. Wrzesińskiego klacz skarogniada z maleńką gwiazdeczką i lewą tylną pęt1iną białą, 8. do 9. lat stara, (z czystej rassyangielskiej Ponny,) wzrostu około 4 stóp 6 cali. Gdy dotąd pomimowszelkich starań wykryć jej nie mogłem, za« pewniam niniejszem 20 Tal. nagrody temu, kto klacz tę wynajdzie, z uwagą: iź od niej źrebię jeszcze nie było odsadzone'in. Pierzchno pod Środą dn. 25. Lipca 1844.
Alfons Białkowski.
Stan Termometru i Barometru, oraz kierunek wiatru w Poznaniu.
Dzień. Sfan termometru Stan Wiatr.
naj niższy I najwyi. barometru. 21. Lipca + 7 > +15,2° 28" 0,2'" Północ, z.
22. - + 73° -f-13,0° 27 "11, 9 '" Pół. p ó l. z.
23. . + 10:2° + 12,0° 27" 9,0'" Północ, z.
24. - + 10,0° +15.3° 27 " 10,5 ", dito 25. . + 10,2° + 15,5° 27" 9,3'" Zachodni.
26. » + 9 8° + 16,2° 27 " 11,0 '" Poludn. z.
27. - + 10;3° + 17,5° 27"11,0'" Poludn. w.
Kurs giełdy Berlińskiej.
Dnia 26. Lipca 1844.
Obligi długu skarbowego . .
Obligi premiów handlu luorsk. 1 Obligi Marchii Elekt, i N owej
» Gdańska w T. .
Listy zastawne Pruss. Zachód.
» »W. X.Poznaii.sk.
· » dUo · Pruss. Wschód.
» »Pomorskie. . .
- March. Elek.i N.
» Szłąskie. . . .
Inne monety złote po 5 tal. .
Akcje Drogi iel. Berl.-Poczdamskh j Obligi upierw. Berl.-Poczdaius.
Drogi żel. Magd.-Lipskiej . .
Obligi upierw. Magd.-Lipskie .
Drogi iel. Berl.-Auhaltskh j . Obligi upierw. Berl.-Anłialtskie Drogi iel. Dyssel. Elberfeld.
Obligi upierw. Dyssel.-Elberf.
Obligi upierw. Reńskie .... » od rządu garaH towane.
Drogi iel. Berliusko-Frankfort.
Obligi npierw. BerI. - Frankfort.
Drogi ici. Górno-Szlaskićj. .
dito LU. B.. » - BerI. - Szcz. Lit. A. i B, - » Magdeb.-Halberst.
Dr. iel. Wrocł.-Szwidu.-Freib.
Obligi upierw. Wroc. Szw.-Fr.
Dr. iel. Bonn-Kolońskiej. . .
Ceny targowe w mieście
POZNANIU.
Pszenicy szefel
Jęczmienia dL
Tatarki dt.
Ziemi ak ów d t.
Sto- Na pr. kurant pa papie- gotoprO. rami. wizną 31, 1011 IOU 881 88* 9k 100J MOS 100* 48 - 8*. Mli 1001 4 1044 104 3i 100 994 . , - 102 *» t r-elOII; JI01 Jl 1013 - 1Ę - IIJ m - "" 5 1661 - 4 103* - - 192 - 4 - 103* - 158 157 4 1Ę - 5 Ę 4 9IJ 5 - 4 - 97* IJ - 96» 5 148 4 1031 -;:::4 120 - - 112 -125 A - 4 117 , -4 116 mmm 4 103* m4 132£ - Dnia 26. Lipca 1844. r.
od 1 do Tal. sgr. fen.ITil. ig¥. fen M9- 120 - 1 1 - 1 1 6 -22 -23 - - 17 6 -- 1 8 6 - 2 6 -28 - 1 l- 1 3- 1 3 -14 - - 2 -24 6 410 - 115 - 1 9 - /{nf
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.07.30 Nr176 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.