GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.08.06 Nr182
Czas czytania: ok. 20 min.Wielkiego
Xi stwa p O Z N A N 8 K I E G O.
Nakładem Drukami Nadwornej W De/tera i Spółki. - Redaktor: A. Waanewshi.
eJIp18».
We Wtorek dnia 6. Sierpnia.
1844.
Wiadomości kraj owe.
Z B e r l i n a, dnia 3. Sierpnia.
N ajjaśniejszy Pan wyniesienie ks. kanonika Grossmann w Frauenburgu na godność" biskupa sufragana dyecezyi Warmienskiej najłaskawiej potwierdzić raczył.
Z Prus. - Parostatek pismo wychodzące w Gdańsku donosi z dnia 25. Lipca, ze naprzeciw szkoły morskiej stoją tamże dwa żelazne parostatki zbudowane kosztem banku warszawskiego przed czterema laty. Tych nader elcganckich statków używano do przejażdżki i niedalekich podróży miedzy Warszawą i pobliskieuli miastami, lecz tylko przez czas nader krótki, albowiem woda w Wiśle jest po większej części nadto miałką, aby na pewne statkiem tak wielkim puszczać się można. Zdaje się z resztą, że Wisła jest w ogóle rzeką, ua którćjby bezpiecznie żeglować można statkami znacznej wielkości, lecz tyle piasku i szlamu z sobą toczy, że właściwy jej prąd podlega bezustannym zmianom; często bowiem dzisiaj znajdziesz mieliznę, gdzie przed rokiem ani tyczką na 24 stóp długą dna nie było można dostać. Rząd ma zamiar prąd rzeki tak urządzić, aby wszędzie miał jednostajną szerokość mniejszą niż jest zwyczajna, co tym sposobem uskutecznić można, że na ukoś od brzegu poprowadzą się w rzece faszyny w pewnej od siebie odległości. Między terni faszynauii będzie się w wodzie stojący szlam. i piasek osiadał, gdy tymczasem przestrzeń otwarta prądem rzeki tak oczyszczoną i wygłę« bioną zostanie, że skupione w niej wody daleko większej siły nabiorą. Gdyby teu zamiar, którego już na wielu miejscach doświadczono, ogólnie przeprowadzonym został, wtenczasby bez wątpienia parostatki 5 i 6 stóp w wodę idące, mogły płynąć po Wiśle przynajmniej az do Torunia, a owe statki żelazne, które teraz do Szczecina przedano, mogłyby się tu pozostać, i jeszczeby może były za małe. Gazeta clbłągska donosi nam z dnia 29.
Lipca z Elbląga, że już dłużej od sześciu tygodni nieustanne padają deszcze, które częścią już znaczne uczyniły szkody, częścią zaś najsłuszniejszą wzniecają obawę na przyszłość. Wylew rzeki Elbing i Hommelbachu zniszczył znaczną ilość najobfitszych ogrodów warzywnych i owocowych, a przy końcu tamy Kwidzyńskiej woda nawet zalała kilka domów. To dżyste powietrze wywołuje febry i inne choroby między ludźmi; w niektórych zaś miejscach, osobliwie w nizinach, wybuchła zaraza na bydło i nosacizna na konie, z którego to powodu władze urzędowe znaczną liczbę bydła zabić kazały. Owe łąki tak piękne, które się naokoło miasta rozciągają, stoją po większej części pod wodą i zamieniły się w bagna, bydło zaś paszące się na nich żałośnie rycząc gromadzi się na miejscach nieco wyżej leżących. Zboże na ziemi, niezadługo nawet gnić zacznie, jeźli ulewy uie ustaną. Oprócz tego większą jeszcze obawę wznieca nadzwyczajny wzrost wody, (w Nogacie wczoraj na cal co godzina); łatwo ztąd powstać mogą powodzie i zerwania grobli. Wisia podobno podniosła się w Polsce do niezwykłej wysokości, a przy lem wciąż jeszcze wzrasta; jeźli cała ta massa wód do uas przybędzie to jej zapewne nasze rozmiękłe groble żadnego nie będą mogły stawić oporu. Nad groblami Nogatu już od wczoraj jak najusilniej pracuJą.
Wiadomości zagraniczne.
Rossya.
z P e t e r s b u r g a, dnia 25. Lipca. Po trwających prawie bez przerwy od kilku tygodni deszczach i chłodach w Potersburgu i okolicach, w nocy na 10. Lipca, powstała nagle silna burza z piorunami. Wystrzały nie bylv częste, ale nadzwyczaj mocne; w samem mieście spadły dwa pioruny; jeden w 3. kwartale Moskiewskiej części zapalił złożone diwa na dziedzińcu domu kupca Babuuowa; pożar który się szybko udzielił pobliskiej szopie i groził niebezpieczeństwem otaczającym domom, wkrótce był ugaszony przez komeudy straży ogniowej; drugi piorun wybił szyby i porozdzierał ryny na jednym domie 3. kwartału IV. części admiralicyjuej. Burza trwała prawie do wschodu słońca. Za nadejściem rana horyzont wypogodził się, ale przeciwnie temu co się zwykle zdarza, zamiast oświeżenia się powietrza, nastąpiło duszne gorąco; upał dochodził do '20 stopni Reaumura w cieniu. Od tego dnia mamy pogodę i ciepło; burza była jakby wstępem do lata, któregośmy dotąd nieuźywali. Donoszą z prowincyi o straszliwym pożarze, który 14. Czerwca spustoszył miasto Starokonstantynów w gubernii W ołyńskiej. Pożar się wszczął o 4. godzinie po południu od małego drewnianego zabudowania, ale przy silnym wiatrze tak szybko się szerzył, że wkrótce wszelki ratunek stał się daremnym. Wszystkich zabudowań spaliło się 340 to jest murowanych 48, drewnianych 292; w tej liczbie sklepów 141, synagoga i siedm szkół żydowskich. Znaleziono po pożarze sześciu trupów. Polska.
Z WTarszawy w połowie miesiąc Lipca.
Pewien -właściciel dóbr lej okolicy zaprowadził w swej majętności, w której jest 300 gospodarzy włościańskich, następującą instytucyj ę,aby ich od płacenia czynszów uwolnić, i nadać im własność gruntową: Złożył on z przynależną formalnością u właściwych przełożonych gminy w swoich dobrach taki kapitał, źe na każdego z 300 gospodarzy po 60 złotych przypada, które dla niego jako dar są przeznaczone. Ta summa pozostanie pod dozorem i adminisiracvja przełożonych gminy, którzy ją w gotówce lub wiktuałach tak długo członkom gmiuy na prowizyję wypożyczać będą, aż pokąd pierwiastkowy kapital tak dalece nie urośnie, iż na każdy grunt czynszowy 18 O O złotych polskich przypadnie. - Gdy lo nastąpi, wtedy każdy posiadacz gruntu będzie mógł swym własnym kapitałem to jest 1800 złotych spłacić czynsz z swej posiadłości i zostanie właścicielem gruntu. Gdyby zaś za powiększeniem się kapitału już go więcej nie można było rozpożyczać gminie, wtedy rozkazano, aby złożony kapitał na listy zastawne zamIenIono.
Z Warszawy, dnia 1. Sierpnia.
Onegdaj zszedł z tego świata ś. p. JW. JX.
Tomasz Wieniawa Chmielewski, Biskup Gracjanopolitański, Sufragan Administrator Archidyecezyi Warszawskiej, zaszczycony orderem Sgo Stanisława lej klassy. Nie sama wysoka dostojność, nie sam wiek sędziwy dochodzący lat 78, lub przez lat 50 z górą niezmordowana praca w winnicy Chrystusowej, lecz przytem słodki charakter i uprzejmość duszy, nieskaźoność i wylanie serca, ogarniający i pełen czystego zdania umysł, rzadko komu dane razem przymioty, sprawiały mu pociągającą miłość u wszystkich, i że się tak powie, religijne uszanowanie. Był to prawdziwie Kapłan Chrystusowej wiary, rzadki dziś zabytek cnót i pobożności uaddziadów naszych. Dziś o godzinie 6tej wieczorem z pałacu Arcybiskupów Warszawskich przy ulicy Miodowej Nr. 402., odbędzie się do kościoła Metropolitalnego Warszawskiego exporlacya szanownych zwłok, które po uroczystem dnia następnego żałobne'm nabożeństwie, według życzeuia nieboszczyka, w grobie kościoła Sgo Krzyża na smęlarzu Pułtuskim podlewane będą. Galicya.
Z Lwowa, dnia 30. Lipca.
- Artyści dramatyczni teatru krakowskiego wrócili już z Poznania i w przeciągu lata występować będą w teatrze krakowskim tylko dwa razy na tydzień. Gazeta Krakowska donosząc o tem tak się wyraża: »Spodziewać się możemy, że to już była ostatnia podróż dramatyczna kompanii krakowskiej; uchwalony fundusz przez ostatni sejm dla sceny krajowej, występowania w letnie miesiące na pożyczanych posadzkach (ze nawet i w ciągu reszty lata pozostanie w Krakowie); i publiczność miejscowa chociaż w lecie znacznie zmniejszona, woli dwa razy w tydzień wyrzec się wieczornej przechadzki i poświęcić ją scenie, aby artystów jej nie wystawiać na te poniżające pielgrzymki, żebyśmy tych ulubionych artystów mieli za swoich wlasuych, szacowali i kochali ich sami bez niczyjego udziału, i niczyjej dla nich nie potrzebowali pomocy. « Z Jarosławia donoszą nam pod dniem 26.
b. III.: Od roku 1813. nikt nie pamięta takiego wylewu Sanu jak temi dniami: Jak daleko oko zasięgnie, nie ujrzysz tu u nas jak sarnę wodę. Od Radymna ku nam, aż po wieś Ostrów zalany był gościniec cesarski na dwa i trzy łokcie wysoko. - Mieszkańcom naszych drobnych przedmieść Misztale i Garbarze trudno dotąd jeszcze na tymczasową gwałtowną putrzebę dowieźć chleba przez Magistrat dla nich zakupionego. Dziś zaczyna woda ustępować. Już po całej nadziei dobrych w tym roku zbiorów w naszej okolicy; pozostały nauiiit w paszy i kłosie nie obiecuje nawet bydłu zdrowej strawy. Z T a r n o w a piszą nam pod dniem "26. b. m.: 'W skutek ciągłych ulew, rzeki: Dunajec, Biała, Wisłoka, a nawet i Wąlok malutka rzeczka środkiem Tarnowa płynąca, wezbrały do niepamiętnej wysokości i wysląpiwszy z koryta ogromne zrządziły szkody. - Przez parę dni wszelka kommunikacyja usiała, gdyż na Dunajcu i Wisłoce porozbierano niosły, a na promie przewóz był niepodobny. Mieszkańcy okolic nadrzecznych dotkliwe mąją straty, zwłaszcza że i silna burza przyłączyła się do tego. Zniknęła juz nadzieja obfitych plonów, w wielu miejscach nie ujrzysz jak tylko pola spustoszałe, z urodzajów do szczętu obdarte, a domostwa popłynęły do Wisły. - Dzisiaj zaczęły wody opadać. O szkodach w odleglejszych okolicach nie masz jeszcze wiadomości, gdyż mało który mostek na najmniejszej rzeczce pozostał, a drogi zupełnie popsute, tak iż jeszcze kilka dni potrwa, zanim jakabądź kommunikacyja będzie mogła być przywrócona. O wezbraniu Wisły pod Krakowem czytamy w G a z e c i e Kra k o w s k i ej: iz dnia 22. b. va. całe przedmieście Zwierzyniec było zalane, dnia 23. most łyźwowy podgórski stał juz na równi z Podgórzem, gdzie cała ulica mostowa była pod wodą, która juz w głąb miasta wdzierać się zaczęła. Wioski po lewej stronie
Wisły były też zalane, a w Krakowie na przedmieściu Rybakach powynoszono się już z domów. Dnia 24. Wisła zaczęła przecie opadać, tak, iż do południa ubyło blisko na trzy slóp wody. Dnia 25. podniosła się znowu woda tak iż wysokość jej wynosiła 14 stóp nad stan zwyczajny. - Dalszych wiadomości dotąd nie mamy.
F r a fi c y a.
Z Paryża, dnia 27. Lipca.
Ostatnie listy prywatne z Algieru i Oranu utrzymują, że najgłówniejszą przeszkodą do dalszych postępów wojska francuzkiego w kraju marokańskim jest wielka trudność zaopatrzenia go w dostateczną żywność. Trudność tę powiększyła jeszcze administracya wojskowa. Orau zaopatrzono tylko o tyle, o ile wynoszą potrzeby dywizyi, która strzeże tej prowincyi; aby więc zapobiedz niedostatkowi musiał intendent wojskowy po wsiach żywność zakupować, a jeżli i to nie starczyło, sprowadzać ją z zagranicy. Armia potrzebowała jak naj spieszniej prowiantu, a właściciele ziemscy sądzili, iż teraz właśnie pora spieniężenia swoich płodów. Ale Intendent nie umiejąc po arabsku, sądził, że najlepiej uczyni, jeźlisięuda do kupców żydowskich, którzy natychmiast korzystali ze sposobności do znacznego zysku. Potrafili wmówić w intendenta, że Orau obfituje w zboże i paszę, i że gospodarze są gotowi pozbyć się zapasów swoich nawet w cenach najuuiiarkowańszych. Intendent wielce ucieszony tern doniesieniem, kazał ogłosić publicznie, że kupuje w cenach stałych żyto, jęczmień, owies, siano i słomę dla magazynów wojskowych; ale ceny te były niższe od targowych, dla tego żaden z sprzedających się nie ukazał. Żydzi spodziewali się tego; pobiegli do tych, którzy znaczne mieli zapasy, objawili im swoje oburzenie z przyczyny niskich cen ustanowionych przez władzę wojskową, i ofiarowali im że zakupią wszystko za taką cenę, klórąby bez wątpienia intendanlura była podała, gdyby bliższe znała stósuuki. Takim sposobem żydzi wszystko zakupili, administracya zaś będzie zapewne przymuszoną do przyjęcia warunków, jakie jej podadzą.
Podług wiarogodnych doniesień wydano wczoraj rozkaz dwom pułkom piechoty i pułkowi jednemu lekkiej jazdy, aby był gotów udać się do Afryki. Armia, która się tam znajduje liczy blisko 90,000 ludzi, ale wojsko przeznaczono do wojny marokańskiej nie jest tak znaczne, gdyż w tak krytycznćm położeniu nie można żadnego stanowiska ogołocić, nie chcąc się wy przyjdzie do wojny, wtedy większe jeszcze posiłki trzeba będzie posiać do Afryki. Przygotowania do uroczystości lipcowych są prawie ukończone; kolumna lipcowa na placu Bastylii, wieża ratuszowa, bariera du Trone ł pola elizejskie będą wspaniale oświetlone, na nadrzeczu d'Orsay, jak zwykle, puszczać będą sztuczne ognie. Około 1300 ludzi mąją zapalać lampy na głównej alei pól elizejskich, aby oświetlenie naraz niejako zajaśniało. Wszystkie te roboty uskuteczniano dotychczas bez najmniejszej oznaki udziału ze strony ludu. Stosownie do Gazette de Franc e Xiążę Bordeaux na wydaną do różnych dworów notyfikacyą uprzejme odebrał odpowiedzi. «Odpowiedzi te, powiada rzeczona gazeta, objawiają uczucia udziału i wysokiego szacunku, Łtóre we wszystkich monarchach położenie i charakter wnuka Karola X. obudzają. Mówiono o jednym wyjątku; być może, że istotnie był jeden wyjątek; ścisłe związki łączące tej chwili Windsor z Neuilly, wytłumaczyłyby nam to dostatecznie. Ale innego wyjątku zapewne nie było, kiedy nawet Najjaśniejsza W. Xi<;zua Parmy, Marya Ludwika, pierwszą była, która Henryka Francyioswe'j życzliwości zapewniła.a Ostatniemi dniami policya w Celte przeszło 40 hiszpańskich wychodźców aresztowała; nie mieli papierów legitymacyjnych a ponieważ wszyscy do dawniejszych hufców karlistowskich należeli, zgromadzenie się tylu zuiechęconych w jedne'm miejscu obawę wzbudziło; rozumiano, źe się dla pewnych przyczyn z zwyczajnego swego depot oddalili. Oddano ich do dyspozycyi prefektowi. I w Bordeaux nagromadziło się mnóstwo Hiszpanów, ale nie można temu zgromadzeniu politycznych podsuwać celów, są to bowiem ludzie znakomici wszelkich stronnictw. Z dnia 28. Lipca.
"Wczoraj podczas nabożeństwa żałobnego za dusze bohaterów Lipcowych w kościele St. Fran<;ois zdarzył się osobliwszy wypadek. Pierwszy batalion 7. legionu gwardyi narodowej zwołano tam drogą urzędową, aby był na nabożeństwie. Wchodzących gwardzistów zastanowiła już ta okoliczność, że katafalk wprawdzie był ustawiony, ale ściany kościoła nie tak jak się to zwykle działo, kirem zawieszone; wszakże większe jeszcze zrobiło wrażenie, że duchowny po skończeniu mszy żałobnej i odśpiewaniu Ite missa est do zakrystyi wrócił nie odmówiwszy wprzód podług obrządku katolickiego absolucyi nad katafalkiem. Gwardziści narodowi przez opuszczenie tej właśnie największe znaczenie mającej części nabożeństwa żałobnego zdumieni, spikuęli się przed podwojami kościoła i wszędzie zaczęto szemrać na księdza. N areszcie oficerowie batalionu udawszy się do księdza, zażądali od niego deklara - cyi; ksiądz odrzekł, że obchodu wokoło katafalku dla tego nie było, ponieważ ze względu na szczupłość miejsca nieładu w kościele obawiał się; zresztą nabożeństwo zupełnie tak jak przeszłego roku odbyto. Oficerowie tero nie udobruchani wymagali koniecznie, żeby ksiądz natychmiast do kościoła wrócił i opuszczonej części nabożeństwa dopełnił; po niejakiem wahaniu się żądaniu temu zadość uczynił. W skutek postawy, jaką duchowieństwo o statnie mi czasy przybrało, podejrzenie przeciw memu przy każdej objawia się sposobności. Hiszpania.
Dziennik Morning Chronicie pisze z Barcelony dnia 12. Lipca: »Narwaez, jat w Madrycie tak i tutaj, oprowadza królową po wszystkich koszarach, przyczem kosztują strawę żołnierzy. Wielki kuchmistrz podaje dostojnym odwiedzającym łyżkę z rosołem, bobem itd. Królowa strawę przewyborną być mieni, ale infantka, jej siostra, utrzymuje z dziecinną otwartością, że smakuje szkaradnie. Z Madrytu, dnia 18. Lipca.
Stronnictwo konserwatywne mianowało komitet do czynności wyborowych - podobnych komitetów wyglądają po prowineyach. - Po tylu latach poruszona sprawa i stracenie morderców Estellera nie jedne na pół snem ujętą skargę obudzi. Otóż już przybyła do Madrytu wdowa Camacho po szefie politycznym roku zeszłego w Walencyi zamordowanym, z żądaniem sprawiedliwości na morderców jej męża. - Wiadomość rozgłoszona o powrocie księcia pokoju Godoy'a do stolicy hiszpańskiej okazała się zmyśloną: on pozostaje w Paryżu, ale żona jego przed kilku dniami przybyła do Barcelony. Z P a ryż a, dn. 27. Lipca.
We Figueras odkryło spisek, do którego należało blisko 40 osób, powiększej części stronników półkownika Amettłera, który zeszłego roku w te'm same 'm mieście bunt podniósł. Zamiarem spiskowych było opanować nader warowną, jak wiadomo, cytadellę, co byłoby im się zapewne udało, gdyż cytadella miała bardzo słabą załogę, a prócz tego kilku oficerów było z nimi w porozumieniu. Gdy spisek odkryto, większa część sprzysiężonych zdołała jeszcze umknąć do Francyi; policya schwytała tylko dwóch między nimi i oficera od karabinierów. z Czech, dnia 23. Lipca - Wzburzenie umysłów, które w kilku okolicach naszego kraju aż w rozruch urosło, dla wielu na wyższem nawet stanowisku zostających osób było niespodziauem, lubo uważny dostrzegacz od dawna był je mógł przewidzieć. Materyał zapalny, jaki nieukontentowanie i rozruchy robotników fabrycznych z innych krajów do uas przyniesły, znalazł tu dosyć pożywienia i może łatwo w inne jeszcze przedrzeć się regiony. - Żydzi, na których obecnie całe pada rozjątrzenie, stali się panami bardzo wielu źródeł zarobkowości; a że od dawna wielkie przeciw nim w ludzie wkorzenionem jest uprzedzenie i oni z swej strony za pogardę płacą dumą tam gdzie im tylko pieniądze do lego podają sposobność, powstała ztąd nienawiść, która przy pierwszej sposobności wybuchnąć musiała. Należałoby tą i owdzie zawsze na nowo dobywający się płomień przytłumić, aby się w inne nie przeniósł dzielnice. Nadmieniamy tu o nieukontentowauiupanującem w licznych majętnościach większych, a pochodzącem z surowego i niesumiennego postępowania urzędników. Dzieje uczą, że w Czechach powstanie chłopów nie należy do osobliwości niesłychanych, a to wcaleby inną przybrało postać od zbiegowisk robotników fabrycznych. Przecież przywiązanie i nieograniczona ufność do domu panującego może nam być uspokojeniem, - jakoż do najmędrszych środków policzyć należy i ten, że właśnie w czasie tak niebezpiecznym udarowano nas gubernatorem należącym do dostojnej rodziny. Bez wielkiego hałasu zaradzono też dokazywaniu urzędników gospodarczych, a niezadługo ogłoszone będą rozporządzenia tyczące się zmiany stosunków włościan do dworu. Nie może być obojętną okoliczność, że gdzie niegdzie właścicielami dóbr są żydzi i że przeciw tym najprzód może wybuchnąć rozjątrzenie, zwłaszcza że na jednym z takich majątków symptomy rozruchu już się pojawiają. Czech jest , z natury dobroduszny i dość długo znbsi ucisk, ale jest zarazem skryty i skłonny do spólnictwa, tak iż w razie ostateczności łączność będzie wielka. Z nad granicy czeskiej, dnia 25. Lipca.
(Gazeta powszechna.) - Pogłoski o rozruchach robotników w Leippa nie potwierdziły się; ale oslatnicmi dniami kapitana armii auslryackiej publicznie na ulicy najzuchwalćj zelżono, a potem nawet nań się rzucono. Kapitan tak niespodzianie napadnięty nie mógł swojej szabli użyć, ale dobywszy pistoletu strzeli! do
jednego z napastników, na czem po wkroczeniu władzy, cala scena się zakończyła; panuje tu w skutek tego wypadku nadzwyczajne wzburzenie. Raniony jeszcze żyje. - Rząd na petycyę robotników o zniesienie perrotyn (machin pewnego gatunku) odmowną dal odpowiedzi. Z Pragi, dnia 26. Lipca.
Wczoraj Guberuium tutejsze wszystkim fabrykantom katu nów »porządek fabryk wewnętrzny« (Fabrikhaus-Ordnung) zakomunikowało; komissya rządowa za porozumieniem się zwłaścicielami i z uwzględnieniem potrzeb drukarzy ułożyła ten porządek, aby stosunki między właścicielami i robotnikami ustalić. Po zakomunikowaniu onego, władza dzisiaj drukarzom oświadczyła, że żądaniu ich dotyczącemu zniesienia perrotyny zadość się stać nie może, że owszem fabrykanci od przyszłego tygodnia machiny rzeczonej znowu używać zaczną. Po tera oświadczeniu drukarze wyrzekli, że ponieważ petycyi ich nie uwzględniono, z proźbą więc swoją do dworu królewskiego się udadzą. Tymczasem znowu groźnie się objawia wzburzenie, tak dalece, że władza wojsko konsyguować i wszystkie posterunki znaczuie wzmocnić kazała.
Dania.
Królewski na sejmie jutlandzkim komissarz, minister Oerstedt, przemówił w dniu 9. Lipca o ewentualnej kwestyi sukcessyjnej księstw niemieckich w sposób wszędzie zadziwienie budzący. W lak ważnej sprawie miasto odnosić się do sprawiedliwości, powoływał się na swe życzenia i życzenia króla. Zdaje się, ze pierwszy Danii jurysta, zaciekły w patryolyzmie jak jego ziomkowie, wierzy, iż jeżeli jest wolno wyrządzić niesprawiedliwość, to wolno ją tylko popełnić dla dobra Danii. Duński minister twierdzi, że Holsztyn musi zostać przy Danii, a w najgorszym razie być podzielonym tak, 'żby wszelako jedna część jej się dostała. Słuchajcie! słuchajcie! - W Danii wyrokują o podziale państwa należącego do związku niemieckiego! Jakiż będzie skutek z naruszenia integralności Księstw Szlezwiku i Holsztynu, rozbioru Holsztynu? Oto do Rossy i wróci dawniejszy jej W. Książęcy dział, Rossyi się dostanie najlepszy z portów Bałtyku, portkieIski, w którym założy slacyą marynarki; Rossya zyska udział wzwiązku niemieckim i zwiększą wygodą nud Danią przewodzić będzie. Taka to ślepota najtęższych duńskich polityków na nieuchronne konsekwencje swych faworytnych życzeń! Szczęściem, że prawo sukcessyjue w księstwach jasne, tak jasne, jak księżniczka najbliżej spokrewniona z ustanowiciele m prawa królewskiego: w księstwach zaś pokolenie męzkie, młodsza królewska liniia, dom Szlezwik Holszyn-Sonderburg. I cóżby to było, gdyby w on czas, kiedy na podobny prawowity sposób Hannower oddzielony został od Anglii, Lord kanclerz w parlamencie miasto mówić o prawie, odwoływał się do życzeń króla, krolowe'j lub jakiego księcia, do życzeń, by korona nie została rozdzielona. Zaiste, ledwie własnym oczom wierzyć można, czytając zdania poczciwego starego Oerstedta. Zaprzeczać młodszej królewskiej linii ewentualnych praw sukcessyi, lub co na jedno wychodzi, powątpiewać o nich z lekceważeniem, jest to postępowanie, które może omamiający chorobliwy pafryotyzm Duńczyków niejako tłumaczy, ale które w wyższym świecie europejskim, wyznającym zasadę konserwatywną prawowi - tości, za rewolucyjne uważanem być musi. Twierdzić zaś, że panujący ma życzenia będące w przeciwności z prawami Książęco Szlezwikholsztyńskiego domu, to wi<;cej niż indyskrecya, c'est une faute. Ale prawda, Vjburg w jiitlanckiej puszczy trochę bardzo oddalony od salonów europejskich.
Z Kopenhagi, dnia 27. Lipca.
Parostatek rossyjski «Kamczatka« wczoraj i onegdaj okręt liniowy» N owo- Ingermauland,« oraz korwetę »Virginie« i fregatę » Konstantyn« ku południowi holował. Z rossyjskiej na przysłani Helsing6r stojącej eskadry wczoraj 4 okręty liniowe i fregata odpłynęły udając się ku północy; inne, które też podniosły były kotwice, musiały dla przeciwnego wiatru na przystani pozostać. W przeciągu ostatnich 3 dni przeszło 500 okrętów z morza bałtyckiego do Helsing6r zawinęło. - Budowany w Anglii kosztem rządu rossyjskiego, podług nowej metody paropływ żelazny dn. 23. m. b. po południu tu przybył i nazajutrz ztąd odszedł - jak powiadają - do Petersburga.
Rozmaite wiadomości.
(X Ro%m. Lwów.) Alexander Dumas»
Alexander Dumas zarabia sobie piórem prze» szło 120,000 franków rocznie; chociaż on daleko więcej potrzebuje, gdyż jest nadzwyczaj hojny i żyje bardzo wystawnie. Ale czy on się wówczas tego spodziewał, gdy wyrósłszy w swoim rodzinuem mieście Villers · Cotterets,jako syn ubogiego, z licznych ran zmarłego Generała rewolucyi, ujrzał w dwudziestym roku życia swego, starą swoje matkę przystępującą do łoża syna, i opowiadającą z płaczem: że już dla pokrycia długów, wszystkie swoje rzeczy sprzedała - i nic jej się - prócz 254 fr. - nie pozostało-? -«254 fr. rocznie?« zapytał strwożony Dumas. - «Nie, całego maj ątku;« odrzekła szlochając matka.-«Matko!« krzyknął Alexander, wyskoczywszy z łóżka. «Daj mi 54 fI., a zostaw sobie 200; udam się do Paryża.« - «I cóż tam poczniesz? - «Pójdę do dawnych przyjaciół mojego ojca; przedstawię się ministrowi wojny księciu Belluno , Sebaslianiemu, J ourdanowi, będę ich błagał o pomoc - i czemś zostanę.« - Takim sposobem dostał się Dumas do Paryża, bez naruszenia nawet owych 54 fI., bo przed wyjazdem grał z przedsiębiercą dyliżansów w bilar o swoje miejsce w powozie, wygrał partv<; i pojechał bezpłalnie. Alex.tnder Dumas przybył do wielkiej stolicy świata z tern pewnein przekananiem, iż cały świat jest rajskim ogrodem, pełnym złocistych kwiatów, i że wszelkie bramy i wnijścia do tego raju, stoją wszystkim śmiałkom otworem! Umiał czytać, pisać, (roche rachować i bardzo mało łaciny; więcej jednak nie byli mu wstanie wpoić kolejno wszy - * scy trzej bakalarze rodzinnego miasteczka i pomarli tymczasem, a czwarty wcale uczyć go nie chciał: ale zato umiał on śmiało jeździć na koniu, bić się na pałasze, i iść dziesięć godzin piechotą aby polem całą noc na jakim balu przetańczyć. - Przyjaciele ojcowscy przyjęli go ozięble i nie okazali najmniejszego udziału; - nareszcie udał się z listem polecającym, który otrzymał od jednego z najznakomitszych wyborców swego departamentu do deputowanego, generała Foy. «Obaczymy, co się z pana da zrobić«, rzecze generał. - »Wszystko co zechcesz generale!« odrzekł Dumas. - »Muszę jednak wiedzieć na co się przydasz.« - »Na bardzo mało, podobno!« - »Umiesz pan trochę matematyki?« - »Nie generale.« - »Posiadasz jakie wiadomości w miernictwie lub fizyce?« - «Nie generale.« - »Słuchałeś pan prawa?« - »Nie, generale.« - »To umiesz przecież po łacinie lub po grecku?« - »Bardzo nie wiele, generale.« - »Tedy rozumiesz się przynajmniej na rachunkach, na prowadzeniu ksiąg?« - »Tego juz wcale nie umiem.« - Dwudziestoletni Dumas poznał tu poraź pierwszy ze smutkiem swą uiewiadomość i czerwienił się przykażdem zapytaniu generała; - generał pokiwał głową. Nareszcie rzekł: »No, no, cóż pomyślę iiadtein, gdzicby pana umieścić.« Dumas wziął pióro w rękę i zaczął pisać, generał się przypatrywał; razem wykrzyknął radośuie: »J esleśmy ocaleni-pan piszesz bardzo pięknie.« Dumas spuścił smutno na pierś głowę; po pierwszy raz pojął że będąc samotnym, bez wszelkich środków na świecie, nie posiadał nic a nic jak tylko piękne pismo. - Foy wstawił się za poleconym sobie młodzieńcem i już dnia jutrzejszego był Dumas pisarzem w biurach księcia Orleańskiego, teraźniejszego króla, mając 400 franków miesięcznej płacy - tysiąc dwieście franków roczuie! Dumas czuł się uszczęśliwionym. Ale nauczka, jaką mu dała jego rozmowa z jenerałem Foy, nie poszła w las; wstydził się naprawdę swojej niewiadomości i wziął się szczerze do nauk. Chociaż musiał ośm godzin dziennie w biórze pracować, i do tego jeszcze wieczory od 7 ej do lOtej godziny tamże przepędzać, rzucił się przecież z niesłychanym zapałem do książek i poświęcał większą część swoich nocy naprawie zaniedbanego wychowania. Po trzech lalach niezmordowanej pracy, uczynił postęp nadzwyczajny. Paryzkie życie dokonało powierzchownej ogłady, a w czwartym roku jego paryzkiego pobytu, widzimy go już autorem dramatycznym, piszącym wraz z dobrymi przyjaciołami wodewile dla bulwarowych teatrów, z których jedeu «la noce et l' enterrement« wielkie zyskał pochwały. W tymże czasie angielscy aktorowie, będący wówczas w Paryżu, przedstawiali Hamleta i zapoznali go z Szekspirem. N owy zupełnie świat zaśuilal teraz przed młodego poety duszą, i tak 010 powstały jego Henryk III., jego Krystyna, i cały długi szereg trajedyj i dramatów, które mu powszechną wziętość zjednały. - Ta pilność i pracowitość jego dala się postrzedz księciu orleańskiemu i wyznaczył mu po dwu latach służby 1500 franków pensyi z uwolnieniem od pracowauia wieczorem w biurach. W krotce potem przedstawiają jego H e nryka III.; książę orleański jako Mecenas zajmuje cały pierwszy rząd lóż i jest obecnym na pierwszem przedstawieniu z małą armiją książąt, księżniczek, duków, markizów, ambasadorów, jeuerałów; - pierwsze dzieło jego podobało się nadzwyczajnie, a młody autor - wczoraj jeszcze nikomu nie znany - jest dziś znamienitym poetą, ulubieńcem całego Paryża, a Kornel i Rasyn zapouinieui. Cały Paryż zaprasza nowego poetę i bywa wzajemnie przez niego zapraszany. Chymera losu! Autor Henryka III. ma teraz zamiast 1500 franków pensyi, przynajmniej 30,000 franków dochodu; szumi co możę; stroi się fantastyczuie, nosi złotogłowe kamizelki, wiesza na siebie brylanty i różne wymyślue precioza, wyprawia obiady Luculła, a wieczerze godne Sardanapala; zajeżdża na śmierć mnóstwo koni i t. p. - Ale jednak pisze a pisze, moznaby powiedzieć, obiema rękami. W jednym tylko roku 1840. wydał 22 grubych tomów, zapełniając prócz tego jeszcze wszystkie feuilletony swemi art y - kułami! Tym sposobem zyskuje teraz rocznie 120,000 franków i pójdzie jeszcze w wyższą cenę. Przytem jeslto człowiek naj skromniej szy, szczery przyjaciel, uprzejmy i wyborny nad wszelki wyraz towarzysz.
B i e l a n y * ). - W drugi dzień Zielonych Świątek prawie polowa Warszawy zjeżdża się na Bielany. Jakoż od soboty wieczór, a nawet i wcześniej robią się tamże przygotowania na przyjęcie spodziewanych gości. Namiot rozwija się przy namiocie, stół staje przy stole, a półki i szatki stroją się w szkła i naczynia. Dalej budowane są karusele, huśtawki i koła diabelskie; bliżej rozścielają się kramy. W niedzielę miasto i okolica już bywają w zupełuym ruchu. Przez Warszawę nadciągają ku Bielanom Włościanie z okolic Wilanowa, Pragi 11. d. Statki na Wiśle napełnione są podróżującemi wodą; słychać w karczmach nadbrzeżnych wesoły śpiew wieśniaczy, walą się zewsząd liczne gromady. Poranek poniedziałkowy przedstawia obraz jeszcze więcej malowniczy. Zaledwo jutrzenka brzaśuie, wybucha miasto całe. Ulice Warszawy zwykle wesołe w dzień świąteczny, stają się trzykroć weselszemi, wózki i bryczki zaprzęgane są co tchu. Ciężki to dzień dla koni. Na wszystkie powozy w Warszawie uczynioną jest rekwizycyj a, kocz suty ociera się o dorożkę, dorożka dotyka bryczki, omnibus pomiędzy temi wspaniale toczy swe kola, a piesi jak zwykle następują jadącym. Sextety, kwartety, tercety, panny śpiewające i grające, są już ua Bielanach, albo grają i śpiewają gdzie w okolicy. Sama katarynka tylko rozwodzi swe trele wzdłuż szosy. Od rogatek nim zajedziesz na Bielany spotkasz ich kilka tuzinów. Trzy drogi wiodą do Bielan jedna powiślem a druga górą, obie szosowane, podejmują wartko toczące się koła, trzecia jest po środku. Lud wybiera tę ostatnią: drogą tą iść już od dawna przywykły; prawdziwie jest ona drogą pielgrzymki . . . bo wlecze się piaskiem. Po drogach tych i tam*) Krótki wjimek z opisu Kuryera warszawskiego t duia 28, Mąja r. b. czywa i pije.... ale cóż ma robić, kiedy tak iść gorąco. Przestanki te są jednak chwilowe, bo każdy chce przybyć na czas do Bielan. Już też i Bielany pełne. Dzień cały lIla dwa różne cele: Pobożność i zabawę. Przed rozpoczęciem zabaw każdy zwiedza kościół, słucha z uwagą inszy świętej, daje jałmużnę wedle sianu. Gdy już skończą się nabożeństwa, słychać z-dala przy lasku wesołe odgłosy radości, głośne śmiechy, brzęk muzyki, gwar i pustotę. - Obwarzanczarki, ciastkarki, karmelkarze i piernikarze, pomarańczarki i Hebe chodzące roznoszą towar swój wszędzie. Grono biesiadających zasiada na trawie, a apetyt im przy świeżem powietrzu służy. Tuman kurzu wznosi się od powiśla, powóz za powozem postępuje, tłum elegancki zalega drogę do Młocin. Allana gdzie cukiernik z lodami zagościł, wytrzymuje oblężenie ze strony spragnionych lodów, ponczu lub soku. Gdy jedni zasiadają ścisłem półkolem, drudzy tłoczą się chodząc. Jaskrawy to widok i jednych i drugich; i óżnobarwność ubrania kobiecego wszystkich najwięcej zajmuje. Tym sposobem śród rozmaitych zabaw ludu i pięknego świata, zchodzi wesoło dzień cały aż dopiero zbliżający się wieczór napomina do powrotu.
ZAPOZEW EDYKTALNY.
Nad pozostałością zmarłego na dniu 24. Maja roku 1843. dziedzica MarceIle go Rożnowskiego z Ostrowa otworzono dziś process spadkowo-likwidacyjny. Termin do podania wszystkich pretensyj wyznaczony został lia d z i e ń 12. W r z e ś n i ar. b. o godzinie 10. przed południem w Izbie stron tutejszego Sądu przed Beferendaryuszem Grabowskim, Kto się w terminie tym nie zgłosi, zostanie za utrącającego prawo pierwszeństwa jakieby miał uznany, i z pretensyą swoją li do tego odesłany, coby się po zaspokojeniu zgłoszonych wierzycieli pozostało. Poznań, dnia 27. Kwietnia 1844.
Król. Sąd Nadzieiniański. Wydziału I,
UWIADOMIENIE PUBLICZNE.
Niewiadomi wierzyciele zmarłego w Poznaniu dnia 16. Marca 1844. Józefa Sierakowskiego uwiadomiają się niniejszem o nadchodzącym podziale pozostałości z tern wezwaniem, aby pretensye swoje w przeciągu trzech miesięcy podali, inaczej z lakowe mi w skutek . 137. i nast. Tytułu 17. Części I. Prawa powszechnego
krajowego do każdego z współsukcessorów oddzielnie w miarę schedy jego odesłanemi będą. Poznań, dnia 3. Lipca 1844.
Król. Pruski Główny Sąd Ziemiański I I. Wydziału.
DOBROWOLNA PRZEDAŻ.
Sąd Ziemsko miejski w Poznaniu, dnia 23. Lipca 1844.
Statek do Jana Zehagen majstra cegieł i małżonki jego należący, na rzekę Odrę zbudowany, który policyjnie Nrem820., podług listy poborowe'j zaś znakiem VI. Nr. 35. oznaczony, i na 250 Tal. oceniony jest, będzie z naleźącein do niego czółnem ręcznem, na 3Tal. ocenionem, w terminie na dzień 25. Września r. b. o godzinie 11. zrana wyznaczonym, w Izbie naszej sadowe'j publicznie przedany. Taxe i warunki kupna w Begistraturze przejrzeć można.
Stan Termometru i Barometru, oraz kierunek wiatru w Poznaniu.
Dzień. Stan termometru Stan Wia tr .
naj niższy uąjwyż. barometru 28. Lipca + 12 OJI + 17,0° 27" 0,2'" Zachodni.
, 29. - + 11,7° + 17,4° 27 "11,4'" dito 30. » + 11,5° -f 13,8° 27" 9,2"' dito 31. . + 10,3° + 14,1° 27 " 10,3 "' Polndn.
1. Sierp. + 12,0° + 15,0° 27" 9,5"' Zachodni.
2. » + 9,0° + 14,10 27 "11, l "' Poludu.z, 3. « + 9,2° -+ 13,3° 27 "11,4'" dito
Kurs gieldy Berlińskiej.
Dnia 2. Sierpnia 1844.
Sto- N a nr. kurant.
pa papie-1 gotopfC. rami. J wizną
Obligi długu skarbowego Obligi premiów handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i N owej Obligi miasta Berlina Gdańska w T.
Listy zastawne Pnie*. Zachód.
» W. X Poznausk, » di10 » Pruss. A Vschod » Pomorskie.
March. E1ek.i K.
Szląskie Frydrychsdory .
Inne monety złote po 5 tal.
Disconto.
A k c j e Drogi źel. BerI. - Poczdainskiej Obligi upierw. Bcrl.-Poczdams.
Drogi ze]. Magd.-Lipskiej . .
Obligi upierw. Magd.-Lipskie .
Drogi żel. Berl.-Aiihallskiej Obligi upierw. Berl.-Anhaltskie Drogi żel. Djssel. E1berfe1d.
Obligi upierw. Dyssel.- E1bcrf.
Drogi żel. Reńskiej Obligi upierw. Reńskie .... » od rządu garantowane.
Drogi żel. Berlinsko- Frankfort.
Obligi upierw. BerI. - Frankfort.
Drogi żel. fciórno-Sz1ąskiej . .
» » dito Lit. B.. » BerI. - Szcz. Lit. A. i B.
<. - Magdeh.-Ha1bprsł.
Dr. żel. Wrocl.-Szwidn.-Freib.
Obligi upierw. AVroc. Szw.-Fr.
Dr, żel. Bonu- Kolońskiej. . .
101 * 101 48 Sfc 101J 4 1Ę 99*
I{ I{ 3 8 3'j 104
13J 12.! 3 103J 191 ! 104j156! 1031 984 146 1034
12041154 1084 1034 13H 1CD 1004 104 102
100' 13i 11 ] 4
190] 1551 98* 145 103 III4108 1194 1074 1304
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.08.06 Nr182 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.