GAZETA
Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.12 Nr214
Czas czytania: ok. 20 min.VVielkiego
Xi-;itW"a POZNANSKIEGO«
N akładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannouaki.
£ « 1 4 .
W Czwaftek dnia 12. Września.
1844.
!W»>
Wiadomości kraj owe.
Z Berlina, dilia 8. Września.
J. K. W. Xiążę Waldemar udał się w podróż do iudyi.
Gazeta Powszechna Pruska z dn. 10.
Września obejmuje spis prtffessorów i urzędników Uniwersytetu Królewieckiego, których N. Pau orderaiirl ozdobić raczył. W liczbie innych otrzymał gwiazdę do Orderu oiła czerwonego 4leJ klassy z liściem dębowem: Tajny Radzca RejencyjilY i Professor Hr. Bessęl, a order 6tfa czerwonego 2giej klas. z liściem dębowem w brylantach: Tajny Radzca Rejenctjny i Professor Dr. L o beck. D Poznania. - Gazeta Powszechna niemiecka zawiera następujący artykuł: Wyszły zfąd artykuł korespondencyjny, który się na saoiprzód w Gazecie Lipskiej ukazał i tak do' innych gazet przeszedł, udzielał nowiny, że kapitułom Metropolitalnym Poznańskiej i Gnieźnieńskiej odpowiedź na podania irh tyczące oboru Arcybiskupa wręczono' i że Król z pomiędzy 6 kandydatów dwuch: xx. Suffragauów B ro dz isz ewskie g o i Dąbrowskiego przekreślił. Czy wiadomość ta istotnie prawdziwą, nie wiemy z pewnością; gdyby się rzecz istotnie tak miała, objawienie jej byłoby nagany godną indyskrecyą, kiedy tu o osobiste chodzi pytanie, które stosownie do istoty swo
jej tylko przedmiotem poufnych układów między rządem i kapitułą być może. W tein więc przypuszczeniu każde udzielenie tern mniej stósoWnem być się okazuje, ile że publiczność często z wykluczeniem kandydata z lisly obiorczej całkiem łałszyWe łączy wyobrażenia, poezytojąc je za dóWód niełaski królewskiej albo przynajmniej braktr zaufania pod względem osobistych przymiotów wykluczonego. Dla tego zaś który choć powierzchownie tyłko z tokiem spraw tych obeznany beźpotrzebną nawet uwaga', że takoWe pojmowanie rzeczy zupełnie jest fałszywe. Przy obsadzaniu bowiem katedry biskupiej oprócz godności i zdatności kandydata w kanonicznym względzie, inuć jeszcze zachodzą roszczenia a tak rząd łatwo W takiem liioze znajdować się położeniu, iż oddając zupełną sprawiedliwość chafakterowi i dotychczasowemu' działaniu księdza, wszelako wyniesienie jego na pewną jaką biskupią katedrę ze względu na ogólne interesa krajowe za mniej stosowne i pożądane poczytywać musi. Gdyby n. p. kandydat tutejszej arcybiskupiej stolicy nie posiadał języka niemieckiego, nżyWanego przy wszelkich czynnościach,i układach z rządem -już ta okoliczność-zdaniem' nasze'm-byłaby przeezkodą w Wyniesieniu* go na dostojeństwo Arcypaslerza. Co do xx. Brodziszewskiego i Dąbrowskiego przekonani jesteśmy, - że wykreślenie nazwisk ich z listy obiorczej, jeżeli istotnie miejsce miało, tylko na względach podobnego wem braku zaufania ku tym prałatom; w dowód na to przytaczamy tu lc tylko okoliczność, ze ostatniemu z nich roku zeszłego przy posuliięciu go na godność Sufragana królewskie placet bez najmniejszej trudności udzielono. Z Trewiru, dnia 1. Września.
Pomimo wielkiego napływu pielgrzymów nie przyszło jeszcze do żadnego nieporządku; słychać tylko o kradzieżach popełnionych tak w kościele, jako też mianowicie w zapchanych domach. Żywność staniała raczej aniżeli zdrożała. Większa część pielgrzymów przynosi z sobą chleb i masło. Wielu chłopów sprzedaje zbytnią swą żywność. - JNajwi<;cej pieniędzy wydaje się za paciorki, u których zawieszane są inedalioniki różnej wielkości i jakości z obrazkami święlej sukienki. Jeden z handłerzy tutejszych sprowadził 34centnary paciorek i wszystkie w krótkim czasie sprzedał. Zresztą wielu spekulantów zawiodło się w oczekiwaniach swoich. Powiadają, że Biskup Laurent z Luxelnburga przyjdzie tu pieszo na czele wiernych dyecezyi swojej. Zwykle wchodzą processye takowe w wielkim porządku do miasta, ze śpiewem a nawet niekiedy z muzyką. Przedewszystkiem odznaizyla się processya z Lecheuichu, miasteczka pod Boną. Wszyscy jej uczestnicy mieli pochodnie, godła wiary, nadziei i miłości. Muzykanci przy processyi z Dillingenu mieli uniformy. Sumienni plebanie wyprowadzają też znowu processye swoje z miasta. Mówią leż i o cudach, jakie widok święlej sukienki miał sprawić.
Wiadomości zagraniczne.
Francya.
Z P a ry ż a, duia 4. Września.
Książę Joinville stosownie do Konstyt u c Y o n i s l y miał otrzymać rozkaz powrócenia do Paryża i spodziewają się go dn. 20. m. b. w Neuilly. Zdaniem wspomuionćj gazety, okręty liniowe do T u lon u zostaną odwołane i tylko kilka lekkich statków pozostanie w F£adyxie, a może leż nad wyspami Kanaryjskiemi, aby zabezpieczyć uprowiantowanie załogi Mogadoru, w przypadku gdyby układy dłużej potrwać mia}y. O kręt liniowy »Inflexible« i fregata »Montezuma« staną więc dla tego tylko, jak się zdaje, w zatoce Gibrallarskiej, aby się dowiedzieć, że wyprawa na rok ten skończona. Z odebranych Z Kadyxu doniesień wynikać się zdaje, że sprowadzeni do O r a n u 138 Marokańczyków nie
byli jeńcami wojenne'mi, lecz Maurami z najznakomitszych rodzin, których Sułtan na b a g n o na wyspie Mogador więził. Biskup Chałoński duchowieństwo swej dyjecezyi do odprawienia modłów dziękczynnych za odniesioue w Marokko zwycięstwo wezwał. Porównywając podaną przez Kons ty tucyonistę wiadomość, że Pan Guizot tylko do zganienia, nie zaś do oddalenia Pana d'Aubigny z Olahejli przychylić się chce, z oświadczeniem w T i m e s zawarłem, że na oddalenie oficera tego z Olahejti przystano i spór takim sposobem załatwiono, oraz z deklaracyą w Revue des deux Mondes, że koncessyja takowa czystem niepodobieństwem, kiedy już nagana wielkiemby była przyzwoleniem, sądzićby należało, że obie gazely franc, uchodzące za organa PauaThiersa, już dawniej wiedziały, że się rzecz inaczej ma jak one doniosły i że tylko kłamliwie Panu Guizoiowi opór przeciw żądaniom Anglii przypisały, aby potem, gdyby się pokazało, że nie stawiał oporu, tym gwałtowniej nań powstać. Podług Siecle Marszałek Soult długo się ociągnął przychylić się do koncessyi, nareszcie jednak miał zezwolić na naganę, podczas, kiedy pan Guizot na odwołanie zezwalał. Kuryer Ir a neu z ki oświadcza dzisiaj po«obnie, iż powszechnie głoszą, że sprawa otahejtijska załatwiona i że podróż króla do Anglii wkrótce nastąpi; na uwiecznienie pamiątki lej podróży już biją medale. Turcva.
Z K o n s t a n t y n o p o l a, dn. 21. Sierpnia.
(Gaz. pow. niem.) - Wulsicz i Petroniewic z wczoraj sląd wyjechali, udając się linia Dunaju do ojczyzny, za którą fuk długo tęsknili.
- Porta różnym poselstwom zagranicznym w okólniku oświadczyła, że wprowadzania gazet greckich do Turcy i zabroniła, ponieważ pisrna te prawie wszystkie Chrześciau jawnie do powstania przeciw rządowi Osmanów zachęcają; - do rzędu tych należy przedewszystkiem l'Union (Zjednoczenie) zagrzewające ciągle wszystkich Greków do łączenia się w jedną całość. Równocześnie uprasza Porta posłów, aby przez współdziałanie swoje do wykonania tego li tylko przez wzgląd na spokojność państwa nakazywanego środka przyczyniać się raczyli. Mianowicie upraszano poselstwo francuskie, aby przewożeniu dzienników greckich do Tnrcyi na parostatkach francuskich tamę położyło. Ponieważ onegdaj w Bujukdere trzy, a w Galacie jedno zabójstwo się wydarzyło, Porta surowszych chwycić się musiała środków policyjnych. sarza Porty opiewają, żeby zażalenia mieszkańców Libanu dokładnie zbadał i tymże w stosowny sposób zaradził, nieprzedsiębiorąc wszelako zmian żadnych w obecnej formie rządów Libanu. - Stosunki posła angielskiego do Porty ostalniemi czasy stały się nierównie przyjaźniejszemi i szczerszemi. - Proces osadzonych w więzieniach tutejszych 500 Albańczyków obecnie ukończono. 28 na śmierć skazano, ale Sułtan karę śmierci na dożywotnie uwięzienie na galerach złagodził, innych wszystkich na czas dłuższy lub krótszy na galery skazano. Emin Basza przybył tu znowu z Albanii. Złożył on Porcie raport o szkodach poniesionych przez Chrześcian ze strony rabusiów Albańskich i o należących się im wynagrodzeniach. Porta chce się podobno przychylić do propozycyi Baszy, u tak mogliby Chrześcianie wynagrodzenia spodziewać się. Emin Basza z rnissy ją zuowu wkrótce stąd do Albanii się uda. Z Aleppu, dnia 16. Lipca.
Ostatnie tygodnie obfite były w wypadki.
Donosimy nasamprzód o lem, co się w Mossulu wydarzyło. Prancuzki Dragoman Bechay kupił był tamże przed kilku laty dom, którego część później dominikanom do użycia ustąpił. Od dawna już Muzułmanie niemiłem okiem na dom ten patrzyli, aż wreszcie wskutek przybycia Hrabiego Sartiges na dwór perski jadącego do zupełnego powstania przyszło. Hrabia ten miał pomiędzy swemi rzeczami kilka beczek, które, jak się zdaje, w domu Dragomana pomieszczouo. Spostrzegli to Turcy, a tak rozeszła się pogłoska, że poseł francuski proch do Mossulu przywiózł, że armaty w domu Dragomana ukryło, że dom teu gród tworzy, jednein słowem, że Prancuzi opanować chcą Mossul. Doszło to do uszu Kadego i Muflego, którzy wraz z Baszą uchwalili, aby dom Dragomana zrewidować. Ale ledwo co wyszli, zgromadził się lud massa i z bronią w ręku uderzył na dom, aby go zburzyć. Baszę, który temu zapobiedz chciał, odpędzono kamieniami, jednego Dominikana i sługę jego, któizy w uieobecności Bechaja przystępu do domu bronić chcieli, raniono śmiertelnie. Wpadł potem motłoch do domu i do kościoła tamże będącego, potłukł obrazy, złupil srebrne naczynia, które potem z pośmiewiskiem sprzedano, dopuścił się różnyc h bezprawiów a skończył na zupclnein zniszczeniu owego domu. Podczas zgiełku przybiegł P. Botta, Konsul francuzki, wraz z Panem Vidalem, Dragomanem Hrabiego i jego ludźmi. Ledwo ich motłoch spostrzegł, napadł na nich,a P. Bolta winien jest swoje życie tylko zinuiej krwi Pana Vidala, który cięcie handszara na głowę Pana Botly wymierzone sparował, tak iż cięcie tylko przez kapelusz przeszło. P. Vidal dostał mocnej konluzyi w rękę. Wśród szyderstwa i kamieni cofnęli się Europejczycy do Konsulatu. Nazajutrz przyszli Mufli, Kadi i Basza, którzy się przez noc nad nieroztropnością, uczynionego kroku zastanowili, do konsulatu, prosząc o przebaczenie i wystawiając to wszystko jako nieporozumienie. P. Botta odpowiedział, że lo za późno o przebaczenie prosić, że wysłał już gońca do Konstantynopola, a sam do Bagdadu wyjeżdża. Jakoż wyjechał tamie podobno w towarzystwie Bechaja i księży europejsko-katolickich. Tak się ma ta rzecz, której źródło łatwo jest odkryć. Prancya i Anglia ubiegają się o wpływ na chrześciańską ludność na wschodzie, a jak główną sprężyną Prancyi na Libanie i w Syryi są Łazarzyści, tak u Anglików prolestanscy missyonarze. - Z 400 rekrutów, których Marasch dostawił, uszło juz, znowu 300. Orfa odpowiada na wezwanie dostawienia wojska, że kio chce żołnierzy, sam sobie po nich przyjść może. Nieczynność Generała jest niepojętą, a do tego trzyma swój obóz jak gdyby w oblężeniu, nikomu, nawet Pułkownikom, nie wolno jest bez jego pozwolenia wychodzić. Basza tutejszy, schlebiając jednej parlyi, a pomijając drugą, starał się Arabów rozdwoić, ale obrażona druga partya zaczęła teraz działać zaczepnie, zebrała się w ilości 7000, inni mówią 20,000 ludzi pod Taetifem, o 6 godzin od Aleppu, spaliła tamże żuiwo, zabrała bydło, napadła na miasteczko Ellis i zabrała wszystko, co tylko tam znalazła.
Basza wysiał więc Musselirr-a Abdallah Beja, aby o pokój traktować, a gdyby się to nie udało, zaczepić ich ma. Zdaje się, że nic nie wskóra. W Tripolisie było powstanie, które Wielki Admirał i Abbas Basza przytłumili. Libanon jeszcze niespokojny, droga między Damaszkiem a Beinilem przerwana. Prancya zażądała od Porly «hrześciańskiego Księcia dla Libanu, i mówią o Emirze Beschir. Aleppo i Damask odmówią, bez wątpienia, dostawienia żołnierzy; zakupują wiele koli prochu. Z duia 2. Sierpnia.
Konsul Botta nie wyjechał z Mossulu, ale* nie długo po owym buncie ludu nowy się zdarzył przypadek. Malarz Blaudin, który z polecenia rządu francuzkiego starożytności Niniwy rysowa ł , został przy ruinach tego miasta napadnięty, i tylko pomoc Szefa miejscowego i ludzi jego ocaliła mu życie. Musselin Aleppu ciw Beduinom, i posłannictwa swego przynajmniej ua chwilę dopełnił. - Mehined Basza wysłany do Maraszu, aby żołnierzy werbować, zmuszony był wzbranianiem się ludu użyć przemocy, i dla tego w okolicy twierdzy Zeitunu kiłka siedzib spalił; także i część Maraszu miał spalić, a potem 200 rekrutów wybrać; Ainlab dostawił dobrowolnie z 50 rekrutów, gdy nań działa wymierzono.-Syryjski Patryarcha wy. jechał niedawno do Konstantynopola, aby się zajęciu tutejszego kościoła przez ftestorianów opierać. Kościół ten należał przed 50 laty do INestorianów, ponieważ jednak sekta ta na jedne familią zredukowana zpstała, przeto kościół ten, bądź przez podstęp, bądź na mocy ugody, zajęli katolicy. Teraz żądają go Scstoryanie na powrót. Również domaga się towarzystwo missyjne w Londynie zwrotu 15,00.0 Talarów, które tutejszy biskup syryjski otrzymał z warunkiem wystawienia szkół protestanckich. Biskup nie zaprzecza pieniędzy, ale celu icb. W przeszłym miesiącu panowała tu cholery ua, w skujtek której 160 dzieci umarło. G r ,e c y ,lJ;.
Z Monachium, dn. 7. WrześniaNadeszłe dziś listy z Aten, z d. 22. Sierpnia, pełne smutnych wiadomości, wszystkich uwagę zwracają na siebie. Wprzódy już nadeszły były pogłoski różnego rodzaje z Try«stu, którym wszakże nie było można dać wiary, zwła* szcza, że lisi y z dnia 27. pisane z ostatniego mjasta, w ogólności tylko wspominają o niespokojnośeiach zaszłych w Atenach, nie nadmieniając nic o wypadkach z dnia 16., ani też o mji)islcryaln.ein interregnum między 15. a 17. Sierpnia. Ze z resztą z upadkiem d. 15. Sierpnia rady ministrów, i z utworzeniem nowego minister*(wa przez Koletłisa i Melaxasa obecna kryzys bynajmniej ukończoną być nie mogła, każdy i w oddaleniu tegjo spodziewać się mógł, choćby nawet wszystkie wiadomości z Aten nie były się na to zgodziły że nowe ministerstwo w najpomyślniejszym przypadku będzie tylko wstanie prowadzić interessa państwa aż do chwili zwołania izb. Któż wie wszakże, co nam już w tym względzie przywiezie poczta z 27. Sierpnia? Ze Tsavellas i Balbis, ów stronnik Metaxasa a ten przyjaciel Koletlisa, są tylko osobami poborznemi żadnego znaczenia szczególnego nie mającemi, jest jasno, bo im bardziej utrzymanie się nowego ministerstwa polega na zgodzie między prezesem i Melaxasein, tern łatwiej przewidzieć można zerwaniezwiązku tak różnorodnego rodzaju zwłaszcza tam, gdzie zbywa na sile trzeciej, klóraby poróżnione strony pojednać mogła. Wybory, które dnia 16. przerwane były, z trudnością, fldbyćsię mogły bez burzliwych zajść, dla tego tBi wszyscy spokojniejsi chwili lej się obawiali. Wiele Jistów wynurza nawet obawę, by dążenia anarchistów nie wywarły złego wpływu na garnizon, a co do Kalergisa przestano już na tern przypuszczeniu, że Kalergis nie będzie obstawał przy złożeniu urzędu swego jako wojenny gubernator stolicy, i że król z powodu zachodzących okoliczności nic potwierdzi jego zrzeczeuia się. Im predze'j nowe ministerstwo będzie wstanie ukończyć wybory w Atenach, i zwołać izby, tern bardziej szczęścia Życzyć sobie należy. Maurokordatos miał zaręczyć królowi przed ustąpieniem swojem, ż« on i przyjaciele jego przed sejmem wstrzymają się od wszelkich oppozycyi przeciw rządowi. Króla Ottona wszystkie listy jednozgodnie nazywają obrońcą ojczyzny. Im więcej czytamy listów jiadeszłych z Aten, i treść ich porównywamy, tern mocniej utwierdza się w nas przekonanie, iż dni od 15. do 18. Sierp, znów niebezpieczną wywołały przesilenie dla obecnego i przyszłego położenia młodego królestwa. -J est rzeczą pewną, że przy odejściu poczty anarchia w wielu względach przyjęta piętno prawności. Przypomnijmy sobie Jylko to, iż utrzymanie porządku przy wy» borach powierzonym było komissyi pod Makryanisem, iż właśnie ci z oficerów, którzy stanowili podporę Kalergisa przy zaprowadzeniu porządku w wojsku, rozpuszczeni są, i że mnóstwo Palikarów i innej chototy mogło być zaopatrzone w broń, a nikt nie byłb;, się znalazł ktoby byl miał odwagę stawić opór - a Innych dowodów potrzebować nie będziem. - Na wszystkich dobrzeinvślących w jtirecyi samej, tylko dobry skutek wywrzeć to może, źe król Otto nie dozwolił , iżby niespokojnośrj, jakie miały miejsce po prowii»cyach przy wyborach, w obliczu jego powtórzyć się miały. Dla tego też kościół, w którym według zwyczaju greckiego wybory się odbyły, nie był obsadzony zbrojnym wojskiem, ani też najzuchwabi z przeciwników nie byli porywani przez żandarmów, ale raczej ludstolicy i prowincyi Allvki oddany był całkiem dobremu swemu duchowi. A jakie skutki zląd wynikły, wiadomo wszystkim. Ministerstwo słusznie nie dowierzało duchowi temu, i dła lego podziękowało błahy przytaczając powód. Dzień 16. Sierpnia rozpoczął się kruawemi i rabunkiem, gdyby król Otto osobistością swoją nie uśmierzył powstania.
Rozmaite wiadomości.
CESARSTWO MAROKAŃSKIE.
Mogador i jego handel.
C Dokończenie ).
Miasto podzielone jest murowane mi przedziałami na wiele części, jako to; przystań i magazyny marynarki; pałac sułtana; kasbach (cytadela); cyrkuł murzynów, cyrkuł żydowski, oba na końcach miasta, i nakouicc wielkie miasto przez muzułmanów zamieszkane. Tam są meczety, sklepy, targowisko (alkaisseria). Targ zbożowy, jest ło plac czworokątny dobrze zbudowany i sklepami otoczony; ale sklepy maurytańskie są to nory ciemne i ciasne jak w starem mieście Algieru. Krajowcy wyrabiają w Mogador inaterje wełniane bardzo cienkie z białej wełny na haiki i burnusy, niektóre narzędzia żelazne, siekiery, pługi, noże zwyczajne, jatagany i safianowe obuwie. Grunt Mogador otaczający, bardzo dobrze przedstawia rozlegle piasków ruchomych przestworza, które przechodzić muszą karawany udające się do Tombuktu, a te znajdują się tylko w głębi Sahary, bo pustynia w ogólności jest raczej skalista jak piaszczysta. Ta okoliczność skłania nas do obszerniejszego przejrzenia okolicy Mogadoru. Massy piasku gromadzą się koło tego miasta w nierównych ostro - kręgarb 40 stóp wysokich i tworzą rzędy wałów podobnych do oceanu gwałtownie wzburzonego, który by się nagle w tym kształcie zatrzymał. Piasek tak jest drobniutki i niestały, ze w kilka godzin górki takie wiatr rozdmuchuje i przenosi na inne miej«ce. - Ale to przeniesienie odbywa się nagle. Wiatr szybko ścina wierzchołki i piasek unosi, a górka niezadługo zmniejsza się i niknie jakby ją kto wymiótł. Piasek którym wiatr w powietrzu kręci, pada i gromadzi się tworząc górkę gdzie indziej. W dzień taka piaskowa trąba nie może zasypać karawany idącej, bo się obraca tyłem do wiatru, a za kazdvm krokiem naturalnie piasek opada. Ale w nory karawana spoczywająca może być zawalona jeżeli się burza przeciąga,] a przynajmniej musi rano wykupywać z trudem paki i ładunki, a nawet i wielbłądy którym tylko głowy widać z pośród piaskowych bałwanów. Nie można wytknąć drogi około Mogadoru,
trudno się też kierować, mianowicie w tej małej pustyni która dotyka drogi do Maroko. - Trzeba się dobrze zorientować jak w Saharze, aby nie zabłąkać i nie zginąć, bo możnabj długo błąkać się w zakrętach które czynić trzeba w śród tych wyspów piasku, które zasłaniają widnokrąg, a tak często zmieniają miejsce swe i postać. Nie nie widać prócz piasku i nieba, bez żadnego znaku po którym możuaby się poznać, tak dalece że w chwili kiedy koń podnosi nogę, ślad jej chociażby najgłębszy, natychmiast i to zupełnie znika. M o g a d o r nigdy atakowanym nie był przez europejskie eskadry; ale dwa razy obiegli i napadli go Araby Chelluszy, lecz co do jednego wytępieni zostali przez mieszkańców. Z początku handel bardzo był zachęcany przez założy, cielą Mogadoru i przez łat kilka kwitł niezmiernie. Wywożono z Mogador do Lizbony, Kadyxu, Marsylii, Gibraltaru a nawet New-Yorku znaczne ilości wełny i zboża, gumy, migdały, oliwę, figi, wosk, skóry kozie, anyż, pomarańcze i wiele materyałów aptecznych, nawet do Gwinei wywożono haiki czyli płaszcze białe wełniane, lekkie tkaniny z wełny i bawełny i inne artykuły z fabryk marokańskich na użytek murzynów. Przywożono żelazo, stal, wyroby nożownicze i blacharskie wszelkiego rodzaju, sukna, bawełny, sztuki i chustki jedwabne, grube wyroby złote i srebrne, perły, bursztyn, korale, zwierciadła, cukier i korzenie. Z porzątku w Mogador było aż 34 domy handlowe chrześcjańskie. Sułtani marokańscy pomimo chciwości i zysków z ceł do ich skarbu płynących, tajemnie niepizyjaźni są handlowi z zasad wiary i polityki. Rokosz nie może powstać i utrzymać się w kraju bez pieniędzy, a wojsko długo zgromadzone nie będzie jeżeli mu ich nie dadzą, albo nie okażą nadziei pewnego rabunku. Rząd nie wiele co ma się obawiać narodu podzielonego na kilka plemion, w których nikt nie jest dosyć bogatym albo dość potężnym by silne utworzyć sobie stronnictwo. Rozszerzenie handlu z Ameryką i Europą, mogłoby stworzyć wielkie mająlki, nadać rodzinom a nawet miastom dość potęgi do zastraszenia podejrzliwej i niespokojnej zawsze władzy sułtana. Cesarz Muley-Soliman, poprzednik teraźniejszego, głęboko tą myślą przejęty zaczął ją wykonywać, zamknąwszy porly Rabat, Azamor, Jjar Beida, Mazagau, Sam, Santa-Cruz, i rozkazawszy kupcom zagranicznym przeuieść się do Mogador, zaręczając że tam wielkie zastaną ułatwienia. ISie długo zabroniono wyprowadzać wełny.
nałożono. Lud zaczął szemrać, ale rząd odpowiedział na to, że to grzech handlować z niewiernymi, i że prorok najmocniej zakazuje tej grzesznej frymarki; że stosunki z nieprzyjaciółmi isłarnizmu psuły obyczaje wiernych i kalały ich w oczach Boga. Ale w gruncie pragnął ou tylko osłabienia i zubożenia ludności, bo gdy przywozy płacą tylko dziesięć od sta, wywozy krajowych płodów są albo całkiem zakazane, albo leż płacą cło 50 od sta, na opak wszelkich zasad w celnictwie przyjętych. I tak np. wywóz safianów, głównego wyrobu kraju jest zupełnie zakazany. Teraźniejszy sułtan Abd er- Rhaman nie zmieniając w gruncie tego systemu, uznał potrzebę większej opieki dla handlu, bo zrozumiał własny interes pieniężny, nie troszcząc się wcale o poddanych, przemienił też administrację na wielką dzierżawę jemu tylko zysk przynoszącą. Ale poprzednik jego, handel z chrześcjanami nazwał zgorszeniem i bezbożnością. Abd er-Rhaman chcąc skarb swój zasilić, wymyślił dowcipny wykręt na ominięcie prawa pioroka, i tak rzekł: Prawo zabrania wam przedawać niewiernym rzeczy na pokarm i odzież, ale każe wojnę z nimi prowadzić, a na to trzeba prochu; biorąc więc od nich haracz w prochu przy każdej przedaży, handel obróci się na korzyść i podporę wiary muzułmańskiej.« Tak więc islalnizin także używa jezuickich wykładów, a z niebem Mahometa można się także umawiać. Proch więc, który w Maroko źle robią, brany był od chrześcjan jako cło wychodowe. Zboża zaś nie wolno wcale wywozić. W nadbrzeżnych prowincjach są pokolenia któreby całe floty ziarnem naładować mogły, a są nader biedne bo nie mogą sprzedać obfitych zbiorów swoich. Sultan widząc że kupowano ciągle i zyskiwano pomimo ceł nader wysokich, podniósł opłaty od wszyslkich artykułów więcej żądanych, a kupcy musieli podwyższać cenę towarów swoich w Europie, dla tego handel zewnęłrzuy podupadł. Lubo cła wychodowe są nadzwyczajne, cła wcbodowe wynoszą tylko 10 od sta; sultau niechce brać więcej na towarach dla jego poddanych przeznaczonych, którzy i tak są ubodzy. Ale do tego dodać trzeba opłaty Baszom, naczelnikom komor i zdzierstwa na wadze i ilości przedmiotów. Dla zapobieżenia upadkowi handlu Mogadoru, Abd er- Rhman postanowił udzielać kredyty aa cło kupcom maurytańskim. i żydom
i dwom domom handlowym w Mogador. Wynikło ztąd że mnóstwo małych kramarzy bez pieniędzy rzuciło się w spekulacje, i handel Mogadoru nie ma żadnej stałości. I sułtan na tern traci, bo mu winni kilka miljonów, których nie odbieize jeżeli wojna przerwie handel w Mogador.
AOTOMAT GADATĄCY.
( Dokończenie.J W tych dniach bowiem gdy sobie w jego rodziunem mieście życzono znowu widzieć jego automat, zapoznał się był Gideon z pewną damą. Byłato kobieta, jakich mężczyźni zwykle nie lubią, to jest kobieta z charakterem mężczyzny; przynajmniej za taką ją miano. Jednakże Gideon zachwycał się nią niewymownie, widząc ją sarnę jedne, w białej, szerokiej sukni, która się jej ni para napuszonych łabędzi u stóp wzdymała, powodzącą dwoma oguisiymi karymi rumaki, które jak pogoń ducha nocy pb ulicach miasta pędziły. Równie piękną wydała mu się na koniu, gdy jej diuga zielona suknia, obciskująca jej piękną kibić, spływała aż ku ziemi. Jej jasuobruuatne oblicze, równie jak jej cała postać, nie miały w sobie nic miękkiego, i owszem odznaczały się niejaką cechą silnego młodzieńca. Włosy jej były ciemnawej barwy, oczy jak dwie głębokie, płomienne tajemnice, czoło pełne szlachetności, us!a świeże i mocno wcięte, a wokoło ust zarys nadzwyczajnie ujmującego wdzięku. Miewał on sposobność widywania jej częściej, mówienia z nią i poznania jej coraz lepiej. Coraz też więcej go zachwycała. Jednego razu zdarzyło się, iż mógł sam na sam z nią pozostać. N atenczas nabrał odwagi, przystąpił do swego automatu i zagrał na klawiaturze. Dziewica z wosku otworzyła swe usta i rzekła: «Słuchaj mię piękna damo; Ten który przezemnie mówi, kocha cię z całej duszy! Proszę cię, nie gniewaj się na niego.' lecz daj mu łaskawą miłą odpowiedź i wyznaj mu czy go możesz uawzajem kochać!« U rocza istota owa była mocno tern zdziwiona; szkarłatny rumieniec oblał jej brunatne, ponure lice; poczem namyśliła się - łagodny powion czułości przeniknął jej serce - stała się przyjazną - uprzejmą, bardzo uprzejmą i miłą - i prosiła Gideona, aby ją sposobu grania na tej klawiaturze nauczył. Jakże radośnie podjął się tej nauki, z jakąż niewymowną cichą pociechą dawał jej te dziwne lekcy je muzyki! Nie długo potrwało, a umiała już bardzo dobrze urabiać te czarodziejskie klawisze. szedł, kiedy mu jego uczenica miała dać pożądaną odpowiedź - i gdy ubóstwiona kochanka stanęła nareszcie za automatem, gdy jnz usiadła i spuściła piękne swe palce ku klawiaturze - wówczas zamilkło wszystko w pokoju, serce Gideona biło gwałtownie jak jeszcze nigdy w życiu; wówczas pobladł uito trup jaki. Zdawało mu się jakoby teraz miał być ua śmierć lub na niewyslowione szczęście skazanym. Dziewica z wosku z lekkozapłonionem obliczem siedziała przed nim jeszcze cicha i niema, jakby grób kwitnący. Jeszcze mógł mieć nadzieję. Aż oto otworzyła różane usta i zaczęła mówić jednotonnie, powoli i zrozumiale: »Odpowiem ci na twoje zapytanie. Lubię cię szczerze, szanuję twój umysł i rzadki talent - lecz miłości twojej odwzajemnić nie mogę, gdyżem juz innemu mężczyźnie serce moje oddała. Zapomnij więc o mnie. Jestem pewną, że znajdziesz inn e, która cię więcej uszczęśliwi, niżbym ja była w stanie.« Gdy Gideon sam pozostał, oblekło się jego piękne, męzkic oko mgłą ponutego żalu i zapłakało. Nie chciał i nie mógł o niej zapomnieć. Głęboko zadumany uchylił czarną aksamitną zasłonę, usiadł przy klawiaturze, a dziewica wygłosiła następującą piosenkę:
Ty dziewczyno z obcej ziemi, Ty w zicloućj, strojnej szacie, Co tam pędząc na bachmacie Tak mię mierzysz oczmi twemi, Cóż tak na umie patrzysz dumnie? Ach oboje Icgniem w trumnie, Ach obojgu jasne oczy Grób zaciemni, czerw roztoczy! Luhiiś piękna, luhos miodu, Zniknie, zwiędnie twa uroda, Bo to życie śmierci łup em, Dziśeś piękna, jutro trupem! A szalona burza świata Twe popioły porozmiata, Ze jak drobna Izy kropelka Wieść o tobie zginie wszelka! Znów się wiosna zazieleni, Wrócą znowu mgły jesieni, U schnie znowu kwiat cmentarny, A z nas tylko - cień - sen marny! Ach, na myśl tę, rozpacz dzika Bolejącą pierś przenika, Slouą łzą się oczy pienią - Lecz wyroku nie odmienia! Szczęsny przeto, kto to życie Złożył w darze cnej kobiecie, l miłości wieczną silą Tworzy raj tu - nad mogiłą! - Nadszedł dzień zaślubienia jego kochanki.
Gideon wstąpit do kościoła i stanął poza słupem; - w pomroku gockiej świątyni lśniła sijej biała ślubna szata. Po raz ostatni ujrzał owe ciemnawe, ozdobnie zaczesane włosy, owo płomienne oko, owe świeże, zaciśnięte różane usta, ów blask młodości na surowćm, dziewiczćm licu, i tę smukłą budowę ciała w powiewnym, roskosznym stroju. Aż oto połyśuieuie ślubnych pierścionków przeraziło mu oko i przeszyło boleśnie serce. Chciał był już aby co prędzej potężne zabrzmiały organy i zaklęły tęga złego w nim ducha niepokoju, który nieustannie mu skrycie szeptał: » Już s t r a c o n a d l a c i e b i e n a z a w s z e ! « Rozwichrzona fantazyja jego nie dała mu spoczynku. Wstał o późnej godzinie z łoża, przystąpił do okna i spoglądał z niewymowną tęsknotą w roskoszną północ. Dziwotworne obrazy fautazyi powlekły śmiertelną bladością jego lice. Rozsunął czarną aksamitną zasłonę, usiadł przy klawiaturze, a w głuchej ciszy ciemnego pokoju wyrzekła dziewica grobowo -jednotonnym głosem te słowo: »J uż z a śl u b i o na!« Poczem powstawszy obrócił się ku dziewicy i rzekł z ponurym gniewem: »Niewdzięczna, nie dotrzymałaś mi słowa. Nie dopełniłaś ani jednego przyrzeczenia, Aniś mi bogactw, ani miłości nie dala. Serce moje wycierpiało całe piekło mąk taulalowych i zbladło z upragnienia jak biała, u więdła róża. Poświęciłem ci tyle najpiękniejszych lat mego życia, a tyś mię niewdzięcznością wynagrodziła. Ale przysięgam ci, że weźmiesz moje tajemnicę z sobą do grobu! Zamilknij na wieki! Przepadnij w wieczystej nocy - i zostań w pamięci świata jako dumna, samotna tajemnica!«
T o mówiąc pochwyci! artysta młot żelazny, bolejące oko jego rozświeciło się śród czarnej nocy, podniósł ramię, uderzył - a pełna sztuki, z mozolną pracą i niewypowiedzianą cierpliwością utworzona budowa - runęła w gruzy. W dni następne rozbiegła się stoustna wiadomość po większej części świata, iż G i d e o n w przystępie obłąkania zniszczył swój cudowny automat gadający, a nieszczęśliwy jego twórca zniknął 7. towarzystwa ludzkiego i zakończył życie; nie wiedzieć tylko czy na dnie głębi, czy od ołowianej kuli!
U Ernesta Giinthera w Lesznie właśnie wyszło i jest do nabycia w księgarni f Ss'iM'Eil SzerfcOW w Poznaniu: Dzieje starego i nowego przymierza dla użytku szkolnej młodzieży opowiedział X. A. Tyc. Część II. N owy Testament (z obrazkami). CeRa złp. 2, lin ogrodnik ś. w winnicy Pańskiej, powieść Z dawnych czasów cluZeściańskich. Napisał dla użytku młodzieży szkolnej X. J ozef Ried. Z Niemieckiego przełożył Piotr Gufrra. Cena Złp. 1.,15 grp.
M a ł a M a r y n i a . Elementarz dla dziewcząt polskich pizez autorkę »Małego Tadzia.« Cena Złp. 4.
PiełgfZym w D o b r o m i l u, czyli dalszy ciąg nauk wiejskich. Częś-ć druga. Wydanie dla ludu. Cena Złp. 11. W i e s ł a w . Sielanka Krakowska w pięciu pieśniach przez Kazimierza Brodzińskiego. Wydanie dla ludu na dochód domu ochrony dla biednych dzieci w Gostyniu. Cena Złp. 1i . . . . . . . . .
SPRZEDAŻ KONIECZNA.
Sąd Ziemsko-miejski w Poznaniu dnia 8. Czerwca f. 1844. Nieruchomości na przedmieściu tutejsze'm Grobli pod Nr. 31. i 32. leżące, do byłego Rendante Dyrekcyi Ziemstwa J u l i u s z a Vet t er należące" pierwsza na 8971 Tal 26 sgr. IOjfen., ostatnia Zaś na 13,649 Tal. 16 sgr. 3 fen., osza cowana wedle taxy, mogącej być przejrzanej wraz z wykazem hipotecznym i warunkami w Registraturze, mają być' dnia 29. Stycznia r. 1845. pfZecf południem o godzinie 11. w miejscu zwykłem posiedzeń sadowem sprzedane. Niewiadomy z pobytu wierzyciel U r. Jan Nichter dzierżawca wieczysty żapozywca się nifiiejszem publicznie.
ZAPOZEW EDYKTALNY.
W księdze hipotecznej gruntu w Międzychodzie pod Nr. 2. Vol. 32. pag. 13. rzeźnikowi Ferdynandowi Traiigotf Reiner ty««, należącego, stoją w Rub. III. pod Nr. 2. 52 Tal. spadKa dla braci: a. Krystyana Fryderyka Wawrzyńca, b. Wojciecha Mateusza Zeuschner, Nr. 3. 26 Tal spadku dla Jana Piotra Zeuschner, Nr. 4. 26 Tal. spadku dla Doroty zamężnej za sukiennikiem Hoffmann w Międzyrzeczu, wedle działów z dnia 9. Lipca 1803. vigore decreti z dnia 19 Października 18 O 3. r. wszystkie ilości Zaintabulowane. Właściciel gruntu twierdzi Zaspokojenie tychże pretensyów ; lecz tylko kwit małżonków Hoffmann sukienników z dnia 12. Września 1843. r. przedłożył. We dle twierdzenia, dokumenta zaintabulowane zaginęły. Stosownie do Wniosku właściciela gruntu wzywają się posiedziciele wspomnionyćh dokumentów, tychże sukcessorowie, cessyonaryusze, lub też kto w ich prawa wstąpił, aby w termin e dnia 19. Listopada r. b. o' godzinie lisie) przed nołudniem przed Ur.JLeonbard, Assessorem Głównego Sądu Ziemiańskiego wyznaczonym, swoje prawa do kapitałów i dokumentów podali, w przeciwnym razie każdy niestawający ze swojetn prawem realneiB prekfudowany, i jemu wieczne milczenie nakazane będzie. Międzychód,- dnia 4. Lipca 1844.
Król. Sąd Ziemsko - miejski.
S P r z e d a ż na dzwyc z aj na.
W bliskości R a w i c Z a jest do sprzedania za 6000Ta13iów, z Zaliczeniem 1000 Talarów, dom mieszkalny w najlepszym stanie będący, złożony z 35 pokojów (pomiędzy niemi 6 wielkich sal), kilka sklepów, stajni, remizy, stodoły, wszystko massiw murowane, Wraz z pięknym ogrodem. Okolica, w której jest położony, przedstawia łatwość wynajmowania mieszkań i wysokiego procentowania wyłożonego kapitału. Bliższej wiadomości można powziąć w składzie płócien M. J. Kamieńskiego w Bazarze. TI i i n in 'I "i
W czwartek dnia 12. Września: Wielki Koncert ogrodowy i nadzwyczaj świetna illurninacya która Szanowną Publiczność bardziej jeszcze Zadowolni jak piei"WSifca przeżeranie uskuteczniona, niczego bowiem nie oszczędzę, aby W tej mierze zadosyć uczynić. Wnijście kosztuje 21 sgr. od osoby; dzieci płacą l sgT. N a wieczerzą s a r fi i a fi i c c z C II i kaczki pieczone, jako też rozmaite inne potrawy; na tOKlY,*zys d pra1JePlin'1Jkłi1.eni8to- :łgt f ł kWł\ni. . . " pa paple-l KotaDnIa 9 Wr/eslrla 1844. pr€. rami. I wizna, Obligi dlngu sbarbowego 4 . .
Obligi ńremiów bandin niorsk.
Obligi Marchii Fleki i ATon ej Obligi miasta Berlina ..... »' » Gdańska w T. .
Listy zastawne Pruss. Zachód.
» W. X Poznansk.
» dito * » Pfussv Wschód.
Pomorskie. . .
Marek. Fleki N.
S- jlą.skie . . . .
FrydrychsdWy. . . . . . . .
Inue monety złote po 5 tal.
Disconto. . . . . . . . . . . .
Akcje Drogi żel. Berl.-Po'Czdamskiej Obligi npierW. Berl.-Poczdanis; Drogi żel. Magd.-Lijaskiej . .
Obligi upierw. Magd' .-Lipskie .
Dro gi żel. Beri. -Aiibaltskiej .
OMigi iipierw. Berl.-Anhalfskie DV ogi żel. Dyssel. KI&erleld.
Obligi u-pierw. Dyssel.-Elbcrf.
Drogi żel. Renskiej . . . . .
OMigr upierw. Reńskie .... » od rządu gai-iin10wane.
D ro gi żel. B erlinsko - Frankfort.
Obligi upi«fw. BerI. - Frankfort.
Drogi żel. fefórno-Sz1ąskiej . .
dito Lii. B.. » -Berł>Szcz.£«y/\.i Magdeb. - Ha1bersf Dp. leI. Wrocl. - Szwidii. - Freib.
Obligi iipierw. W roc. Szw. - Fr.
Dr, żel. Bonn-Kolońskićj... 3' , 'f< K 48 iool 4 84 99' 3' .a 3' lOOf , U 1001 3'., \IlJ m m 3 1664 1031 4 103 5 4 9HJ 5 77', 4 971 IJ 97} 5 4 102J 4 113 107', 117} 109 W 102' 1304; 104 981 10-2
»«1 HI 4lm 145]
138}
1164; 108
Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.12 Nr214 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.