GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.14 Nr216

Czas czytania: ok. 20 min.

VVielkiego

XicsH va PO ZNA N SKI EGO.

Nakładem Drukami Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannowski.

?*16.

W Sobotę dnia 14. Września.

1844»

Wiadomości krajowe.

Z Poznania, dnia 6« Września.

Wiadomość prawie we wszystkich gazetach niemieckich umieszczona o mniemanem złożeniu biskupa kaliskiego ks. Tomaszewskiego przez ks» prałata i generalnego administratora Archidiecezji Gnieźnieńskiej, Przyłuskiego, pomimo wszelkich szczegułów, z jakiemi ją podawano, jednak za zupełnie bezzasadną ogłosić trzeba. Poszukiwaniaurzędownie przedsiębrane, jak to z najpewniejszego źródła donieść możem, dowiodły, ze ks. kanonik Przyłoski ani otrzymał zlecenia ze strony papieża, by wspomnianego biskupa z urzędu złożyć, ani ostatuiemi czasy w cale w Kaliszu nie był. Prowincya N adre ńska. - Gazeta Frank fu rter- O ber- Po st-Aint s Zeitung donosi z Akwizgranu, że X. Biskup Arnoldi na gazetę Trewirską klątwę rzucić zamyśla, jeżeli swego dotychczasowego młodo- Hegelowskiego kierunku nie zaniecha.

Wiadolllości zagraniczne.

Rossya i Polska.

z Petersburga, dnia 6. Września. Przes rozkazy dzienne Cesarskie z dnia 13.

Sierpnia, dowódzca 5. korpusu piechoty Generał piechoty Liiders otrzymuje urlop do wyle

czenia się, na pobyt w Rossyi i za granicą.Dnia i 7. t. m. J. Wysokość Xiążę Alexander Oldeuburgski mianowany został chorążym w pułku Preobrażeńskim gwardyi ze starszeństwem od 2 1. Maja 1844. Przez Ukaz Cesarski do kantoru dworu z d.

3 1. Lipca, urzędnik ministerstwa Sprawiedliwości assesor kolleg. Xiążę Mikołaj Golicyn, mianowany został kamer-juukrem dworu Cesarskiego. J. C. Wysokość Wielki Xiążę Następca Cesarzewicz przyjąwszy łaskawie złożony Mu egzemplarz dzieła «Opisauic Wojny Tureckiej z lat 1828 i 1829.« raczył udarować autora, radzcę kollegiałnego Łukjauowicza, pierścieniem brylantowym. N. Cesarz J m ć , na doniesienie Xi<;cia N amiestuika Królestwa Polskiego o klęskach zrządzonych ostatnim wylewem Wisły, raczył najłaskawiej przeznaczyć między innemi summę 3,000 rubli srebrnych dla rozdania w imieniu w Bogu zeszłej J. C. W. Wielkiej Xiężny Alexandry Mikołajówny najbardziej potrzebnym z liczby mieszkańców Warszawy którzy ucierpieli od powodzi. Z Warszawy, dnia 10. Września.

Najj. Pan udzielić raczył P. Ignacemu Zenowiczowi, radzcy kollegialnemu, b. p. o. Dyrektora kancellaryi przybocznej Dyrektora Głównego spraw Wewn. i D., wsparcie, w ilości r, sr. 547 k. 50 rocznie i do śmierci Żukowskiemu, dymisjonowanemu urzędnikowi 13 klassy, przez wzgląd na długoletnie usługi jego, przychylność dla prawej władzy, mianowicie w ciągu ostatniego rokoszu okazaną, niemniej stan jego niezamożny r. sr. 180 rocznie i do śmierci. JO. Xiązę Warszawski, Generał-Feldmarszałek, Namiestnik Królestwa Polskiego, powrócił wczoraj rano do Warszawy. Bank Polski.- Gdy podług ukazu najwyższego z dnia 29. Lutego (12. Marca) b. r. wszystkie obligi skarbowe 5 A wyjęte być mają z obiegu, bądź przez wymianę ich na nowe obligi 4 , bądź też przez spłacenie gotowizną imiennej wartości, i gdy na teraz inajduje się -w obiegu, tylko sztuk 1,571 obligów t>procen towvch, na zasadzie zaś art. 7. instrukcyi przez radę administracyjną Królestwa pod d. 13./25. Września 1835. r. wydanej, i w stosunku wysokości funduszu na stopniowe umorzenie obligów 5 procentowych przeznaczonego, wylosowanych być winno w d. 10. Września 1844. r. sztuk 1,637, Bank Polski przeto podaje do publiczuej wiadomości, ze losowanie poraienionych papierów miejsca już mieć nie może, lecz właściciele obligów wyszczególnionych oddzielnym wykazem, za ich złożeniem, otrzymują przypadającą należytość w dn. 1. Października b. r. czy to w kasie Banku Polskiego w Warszawie, lub też za granicą w miejscach, w których dotąd podobne wypłaty uskuteczniane były._w Warszawie dn. 25. Sierpnia (6. Wrz.) 1844. r. Vice-Prezes Radzca Stanu (podpisano) B. Niepokojczycki.

Naczelnik kancelluryi (podpisano) Łubkowski.

F r a fi c y a.

Z Paryża, dnia 5. Września.

Książę J oiuville przybył dnia 23. Sierpuia do Kadvxu. J. K, W, chciał się ztamtąd udać do Oranu do marszałka Bugeaud, następnie do Bona w celu odwiedzenia kscia Aumale, a ztamtąd przez Tulon do Paryża. Na wyspę Mogadoru wysyłają teraz dwa okręty ze słodką wodą, i żywnością dla 300 ludzi, a w Tulonle budują baraki, które się rozebrać dadzą, mąjące służyć garnizonowi wyspy za mieszkania. Zda się więc, że zajęcie to wyspy dłuższy czas trwać będzie. Pan Nyon, francuzki generalny konsul w Marokko, miał slósowuie do Patrie zażądać swego odwołania, zniechęcony z powodu roli, jaką odgrywać musiał w układach, widząc się zawsze zmuszonym stosować się do kroków pana Drummoud Hay, i zajście to ma

być podobno przyczyną wysłania kscia Gliicksberga do cesarza marokkańskiego. Stosownie do nadeszłych dziś wiadomości z Londynu, kwestya otahejtijska w rzeczy samej załatwioną jest. Właściwa trudność rozwiązania onej na drodze pokoju, na tern, jak się zdaj e, ostatecznie polegała, iż część gabinetu a n g i e l s k i e g o, przede wszy stkićm książę Wellington i Sir Robert Peel, oprócz nagany postępowania porucznika d'Aubigny, domagali się także nieuznania kapitana Bruat, gdyż tym« czasem inni ministrowie, a na ich czele lord Aberdeen uważali w krokach jakie gabinet tuile ryj ski w tym względzie uczynić się zobowiązał względem porucznika d'Aubigny, dostateczną satysfakcyą za wzięcie się z p. Pritchardem. J ak z jednej strony cieszyć się należy, iż umiarkowany sąd loi da Aberdeen odniósł zwycięztwo, tak z drugiej strony niesprawiedliwością by było, chcieć zarzucać Anglikom jakieś rozjątrzenie z powodu zajść na Otahejti. Uważając rzecz całkiem bezstronnie, trudno zaprzeczyć, że pierwsza i największa niesłuszność była na stronie Francuzów. Sprzeczka ta między Anglią i Francyą względem Otaheiti jest religijną, bo wynikła z nieznośnego narzucania się missyonarzy katolickich. Wiemy, że religia Otahejlijczyków jest to angielski protestant tyzm, że cała ich cywilizacya jest dziełem angielskich osadników, i że język angielski stał się narzędziem ich umysłowego wykształcenia. Otaheiti była w rzeczy samej kolouią angielską, nie będąc byuajmuiej w żadnym politycznym związku z Anglią. I rzyliż można mieć za złe Anglikom, jeźli się oburzają na to, że Francuzi icb z osady tej wyparować chcą i to bez żadnego słusznego powodu, li tylko na fundamencie jakiejś szykany wywołanej prz<;z niektórych niespokojnych księży? Dwóch francuzkich missyonarzy przybywa na Otaheiti, by się kłócić z protestantyzmem o posiadanie wyspy teJ; szczególnym jakimś sposobem nie chcą oni nawracać licznych jeszcze pogan i ludożerców nad oceanem południowcu], ale lud, który pracą i staraniem Anglików już od dawnego czasu przywrócony jest na łono chrześciaństwa i obeznany z wykształceniem ludzkićm. Byłoż więc rozsądnie i mądrze, niepokoić polemiką młode chrześciaństwo na Otaheiti, i chcieć naruszać uszanowanie Otahejlyjczyków dla tych co ich na moralną naprowadzili drogę? Bząd na Otaheiti, bądźto w skutek starania misionarzy angielskich, bądź z własnego popędu, rozr kazał fraucuzkim księżom opuścić natychmiast wyspę, a gdy ci uporczywie się wzbraniali ich na okręty za pomocą zwykłej władzy policyjnej. Czyliż postępowanie takowe nie jest naturalne i prawne? Dla tego niedorzeczną jest rzeczą odzywać się do zasad wolności religijnej chcąc stawać w obronie francuzkich missyonarzy. Woluość religijna polega na tem, ze każdemu wolno w rzeczach religijnych myśleć i wierzyć, nie zaś kazać i nauczać jak chce. Ze więc rząd królowej Pomareh posłańcowi cudzej duchownej władzy, głosicielowi nieznanej dotąd nauki wzbronił przystępu, za to admirał francuzki nakłada karę na Otaheiti, która zupełnie przechodzi jej zasoby. Otahejtyjczykowie nie są w stanie wypłacić żądanej summy ; Francuzi grożą im zburzeniem wyspy mieczem i ogniem, i biorą nareszcie ich ludzi w zamian za narzucony im dług. - -Łatwo poznać, ze oburzenie z powodu postępowania Francuzów względem Otaheiti w Anglii o tyle wzrastać musiało, o ile przy zajściu tem moralny i religijny interes Anglii bezpośrednio ucierpieć musiał. Ze stanowiska wszakże prawa politycznego Europy, Anglia nie miała bynajmniej prawa opierać się uzurpacyi Francuzów przeciw Otafaeiti, rzecz ta więc ograniczała się na protestacyach gazeciarskich. Gdy wszakże przez zajście z p. Pritchardein Auglicy w sprawę otaheitijską łatwiej wmieszać sie mogli, korzystano z tej sposobności, by na nowo dawną wywrzeć zawziętość. Angielska prassa broniła tą rażą nie tak sprawy obrażonej w osobie pana Pritcharda godności dyplomatycznej Anglii, jak. raczej sprawy obrażonych przez zabranie Otahe iti religijnych i narodowych uczuć ludu angielskiego. Ztąd oto ów ton drażliwy i ta namiętność, które na pozór mogły się zdawać być nieusprawiedliwionemi, które wszakże pochodziły z głębi serc angielskich. Hiszpania.

Z Paryża, dn. 28. Sierpnia.

Wypadki w hiszpańskiej niegdyś części wyspy Hajti budzą w Madrycie silne zajęcie. To zajęcie tem jest dziwniejsze, że przy dzisiejszym stanie kraju niepodobna myśleć o podbiciu tej dawnej kolonii. Pomimo słabości i wewnętrznego rozerwania i ubóstwa Hiszpanii dzienniki podcWebiają ludowi nadzieją pi zy wrócenia, chociaż cząstkowego wpływu w tej kolonii, a to korzystając z zamieszek dotychczasowych. Wielka jednakże wątpliwość wtem zachodzi, bo hajtyjscy Hiszpanie równie nie chcą słyszeć o swym rodzinnym kraju, jak francuzcy o Francyi. Ostatni woleliby się rzucić w ręce Anglików, a pierwsi, chociaż nie bezsilnej opozycyi, szukali protektoratu Francyi, nie myśląc wcale o przywróceniu hiszpańskiej władzy; francuzki konsul w Santo- Domingo i dowódzca fraucuzkiej stacyi morskiej w Indiach Zachodnich, starali się tymczasowo wykonywać protektorat fraucuzki, ale zdaje się, ze się to im tylko w małej części udało. Mają oni jednakże prezydenta rzeczy pospolitej, Generała Santauua, za sobą i wpływ Francyi mógłby się przy dalszych wypadkach w pewnym względzie w rzeczy pospolitej dominikańskiej ugruntować, gdyby gabinet francuzki z powodów wyższej polityki protektoratu tego nie odrzucił, nie zatwierdzając postępowania swoich ajentów. Spodziewają się, że powrót obu Królowych do Madrytu dobry wpływ wywrze na stan spraw hiszpańskich i że złagodzi dzikie dążenia stronnictw, któreby mogły doprowadzić do nowego przesilenia. 1 za prawdę sprzysiężenia przeciw panującemu porządkowi, których rozgałęzienia rozszerzyły się do naj odleglejszych prowiucyi, przybrały niepokojący charakter, działają one szczególniej na duch wojska, które zawsze jest tym wpływom przystępne, jakkolwiek od czasu Espartera starano się armią hiszpańską przerobić na nowych, mniej zepsuciu podległych, zasadach. Polepszenie finansów hiszpańskich stałoby się bezwątpienia najlepszym środkiem do ugruntowania stanu politycznego tego kraju, ale dziś trudno jeszcze o tern myśleć. Anglia.

Z Londynu, dnia 5. Września.

Parlament dzisiaj przez komissyę królewską o d r o c z o n y został. O godz. 2gićj z południa lord kanclerz odczytał mowę królewską, odraczającą posiedzenia izb; wyrażono w niej, że N. Pani dziękuje reprezentantom narodu za gorliwość i pilność niespracowaną, z którą się podv czas sessyi spełnianiu publicznych obowiązków swoich poświęcali. W ustępie tyczącym spraw zagranicznych powiedziano: »Polecono nam zawiadomić WPanów, że N. Pani ciągle od sprzymierzeńców i wszystkich obcych mocarstw zapewnienia przyjaznych chęci odbiera. N. Pani niedawno temu z rządem króla Francuzów w układy uwikłaną była dotyczące wypadków, któreby dobre porozumienie i przyjacielskie stósu"nki między krajem naszym i Francyą łatwo naruszyć mogły. - Cieszyć się będziecie dowiadując się, że duch sprawiedliwości i umiarkowania, ożywiający obydwa rządy, niebezpieczeństwo to szczęśliwie odwróci!-« - Następnie winszuje mona izbie oraz nadziei pomyślnego żniwa. Na posiedzeniu dzisiej sze 'm izby niższej p. Tomasz D un comb e wuiósl sprane. O'Connella i cierpko przyganiał rządowi, że jego i towarzyszy jego przez trzy miesiące jako przekonanych winowajców więził a teraz jednak przez wyrok izby wyższej dowiedzieć się musiał, że O'Connell nie słusznie cierpiał. Czynności processu mienił mówca niegodne'mi i wzgardliweini, przypisując rządowi jakieś uczucie zemsty, które go do rozpoczęcia processu tego skłoniło. Cóż więc teraz uczyni, aby Jrlandją z sobą pojednać? Przez jakież koncessye obecnie poruszeniom repealu zapobiedz chce, które odtąd z odnowioną potęgą wzmagać się będą? P. Duncombe wniósł nareszcie o poselstwo do izby wyzsze'j z żądaniem kopii zdania sędziów i wyroku lordów. - Sir R. Peel nie miał nic do nadmienienia przeciw temu wnioskowi, wzbraniał się wszelako dać na teraz bliższą w sprawie tej deklaracyą, kiedy pora obecna nie po temu. Nieomieszka w należytym czasie bronić rządu, który spokojność w Irlandyi przywrócić się starał nie przez nadzwyczajne środki gwałtu, lecz przez wykonywanie prawa. - Teraz już nie rychło, aby wniesione poselstwo do lordów wyprawić; starać się wszelako będzie, aby na początku przyszłego posiedzenia żądane kopie izbie przedłożono. - Lord John Russell rozwodził się nad twierdzeniem, że O'Connell nie miał bezstronnego sądu przysięgłych, lecz że sąd dublińskiego Queens- Bencti umyśluie na potępienie jego utworzono.

Gazety ministeryalne rozumIeJą, że skutki wyroku izby lordów nie będą bynajmniej niebezpieczne. O'Connell od ciążącego mu obwinienia zakłócenia spokojności u i e został uwolnionym, lecz tylko formę postępowania processowego przeciw niemu uznano nie prawną; więc wykroczenie jego zdaniem wszystkich sędziów jest udowodnione; O'Connell tedy podług mniemania tych gazet wystrzegać się będzie znowu się narażać na skutki nowego processu.

Szwecya i Norwegia.

Z Sztokholmu, d. 26. Sierpnia.

Sprawa tycząca się przejścia malarza Nilssona do kościoła katolickiego, zawyrokowana przez sąd nadworny, wywołała za sobą inną scenę, która może jeszcze większe za granicą sprawi wrażenie. Już dnia 17. Października roku przeszłego wniósł był konsystorz Szlokolmski do Najwyższego Namiestnika, aby księdza katolickiego do sądu o to zapozwać, że malarza Nilssona do gminy katolickiej przyjął i dał mu ślub bez prawnie przepisanego zaświadczenia, że jest bezżenuyra Gdy w skutek tego najwyższy urząd namiestnikowski tę dał odpowiedź, że ksiądz ów P. Monz już nie jest w Szwecyi, zrobił konsystorz dnia 5« Gruduia nowe podanie, domagając się, aby pastor Siudach, jako właściwy zwierzchnik gminy katolickiej z powodu popełnionych przekroczeń do odpowiedzialności był pociągniony. Zażądana przez najwyższy urząd namiestnikowski deklaracyą Pana Studacha, którą dnia 12. Lutego konsystorzowi przesłano, zawierała, że Studa«hjako Vicarius ap os to lic us dla Szwecyi i Norwegii zajmować się nie potrzebuje szczegółową opieką dusz w tutejszej gminie katolickiej, której teraźniejszym plebanem jest P. Fortemps de Warrimont; że zresztą postępek księdza Monza wcale nie jest nagannym, ponieważ się stosuje do praw swego kościoła, według których ksiądz katolicki przyjęcia do tegoż kościoła nikomu odmówić nie może, tudzież do ustawy szwedzkiej zaręczającej na mocy . 16. każdemu wolność sumienia. Po tej odpowiedzi odłożył konsystorz tę kweslyą, aż znów dopiero w przeszłym Maju P. Rohllieb, który jako pastor tutejszej gminy lutersko-niemieckiej członkiem jest konsystorza, zażądał odnowienia lej sprawy, donosząc, że Warrimont ów przez Pana Slodacha za księdza katolickiego podany, w Hamburgu się znajduje, i że przeto nie wiedzieć, kto obecnie w gminie katolickiej urząd plebański sprawuje; że tymczasem Pan Stodach nie przestaje przysposabiać proselilów i dowiedzieć się nie można, czy wielu potajemnie do kościoła katolickiego nie przeszło i tamże ślubu nie wzięło, jakkolwiek w gminie protestanckiej za bezbożnych uchodzą. Jest to jawnem najgrawaniem się z porządku kościelnego i niebezpiecznein wdzieraniem się w prawa kościoła protestanckiego. Wszyscy inni członkowie konsystorza zgodzili się na to zdanie, a jeden radzca konsystorski oświadczył nawet, że zwiedzając szkołę katolicką znalazł naw«t różne dzieci, których matki wprawdzie są katoliczki, ale ojcowi« protestanci, które to więc dzieci w nauce luterskiej wychowane b\ć winny; że ro,dzice ich są po większej części ubodzy, a dzieci pobierają wsparcie w sukniach i innych rzeczach. Z tych powodów postanowił konsystorz nowe uczynić podanie do najwyższego Namiestnika. W podaniu tem czytamy między innemi następujące miejsce: »Deklaracyą pastora Stodacha, ale urząd ten z żadną odpowiedzialnością nie jest połączony, wymaga bacznej uwagi, gdyż takowe pojęcie, raz dopuszczone, takie ukrzywdzenie kościoła szwedzkiego za sobą pociągnąćby mogło, ze niebezpieczeństwo byłoby bez granic. W skutek tego pojęcia może być instalowany prawnie ksiądz katolicki, który się wszelkich środków chwyci do rozszerzania wyznania swego, i to bez żadnej odpowiedzialności. Sposobiłby on proselilów bez żadnej przeszkody, wychowałby dzieci fulerskie w religii katolickiej, mógłby na korzyść stolicy papieskiej i na podkopauie kościoła luterskiego wszelki wpływ wywierać, a prawo naruszyćby go nie mogło, gdyż od praw szwedzkich nie zawisły, ulegałby tylko instrukcyom podanym przez towarzystwo de propaganda fide. I ksiądz taki działając tu z nieodpowiedzialną i nieograniczoną władzą nad sprawami tutejszego kościoła katolickiego, mialżeby mieć prawo odpowiedzialność za wdzierania się i nieprawności naganne zwalać na któregokolwiek podrzędnego księdza katolickiego, którego powolauie i odprawienie od niego samego zależy, i który tak jest niepewny , że dziś tu jest, a jutro w Niemczech, Francyi, Włoszech lub innym kraju katolickim. Mialżeby on, sam nie widzialny i niedościgniony, propagandą kierować, gdy tymczasem osoby przypadkowo mu podległe - przeciw którym żaduego rekursu nie masz, gdyż Szwecyą już opuściły - odesłane być mają jako pokutujące za grzechy, tyle już złego nabroiwszy, że kollizji z prawami szwedzkiemi uniknąć już było niepodobno. Zaiste, skutki takiego wikarvatu apostolskiego byłoby równie trudno obliczyć, jak jest rzecząjasną, że sam pomysł o możności w oczywistej jest sprzeczności z tera ustawodawstwem, które prawa obcych wyznań w Szwecyi ogranicza.« Powiada dalej konsystorz, że na wybiegi pastora Studacha żadnego względu mieć nie może, i nastaje na to, aby go za odpowiedzialnego uznać za zarząd, na którego czele stoi. Polem wylicza różne nieprawności i nieporządki wywołane przez owe zaszłe stosunki, jak np. że protestanci przyjmowani są do gminy kościelnej, bez wiedzy pastorów luterskich; że odszczepieniec taki, sprzykrzywszy sobie małżeństwo w kościele katolickim zawarte, powtórnie w kościele luterskim ślubować może i t. p. W końcu żąda konsystorz, aby duchowieństwo katolickie było zobowiązane ściśle podać, które osoby w ciągu ostatnich lat dziesięciu do kośeioła katolickiego przeszły i jeszcze przejdą, jako też,

które dzieci z luterskich ojców w szkole katolickiej wychowanie odbierają. P. Siudach odpowiedział na to równie obszernie.

Rozmaite wiadomości.

(Z Rosm. Lteow. ) .

Zona starsza od lllęża.

W ostatnich latach mojego akademickiego życia w w... poznałem młodego człowieka, którego ciągle cichy i prawie ponury smutek, nadzwyczajnie mię zajął i do zabrania z nim bliższej znajomości zachęcił. Wkrótce dowiedziałem się, iż nazywał się Zygmunt R... i że ukończywszy prawo w L.. przyjechał do W... dla osiągnienia doktoratu, poczem w swojej ojczyźnie, adwokaturze poświęcić się zamyślał. Profesorowie, którzy pierwszym jego popisom obecni byli, rzadkim jego talentom dosyć pochwał znaleźć nie mogli, z tej strony tedy żadua obawa niedojścia zamierzonego celu, dręczyć go nie mogła; przytera ubierał się wytwornie, mieszkał przyzwoicie, i na pieniądzach mu nigdy nie zbywało. Wziąwszy do tego jeszcze kwitnące jego zdrowie, nie można było smętności w innej szukać przyczyuie, jak tylko w miłości, a to jeszcze niewzajemnej. Ale że ujmująca Zygmunta powierzchowność i ten mój wniosek zbijała, więc przyczyny jego smutku wyjaśnić sobie nie mogłem. Przypadkiem wkrótce zeszedłem się z Zygmuntem w znajomym od dawna dla mnie domu. Byłem pierwszy, który ku niemu zbliżenia szukałem: i jemu też osobistość moja podobać się zdawała. Tym sposobem, w krótszym niż spodziewałem się czasie zbliżyliśmy się *10 siebie, a on mi swoje opowiedział przygody. » Lata mojej młodości,« mówił, «przepędzi - łem w obwodowem mieście S., gdzie i moi rodzice - posiadając poblisko znaczne dobra - także mieszkali, i żadnych na moje wychowanie kosztów nie szczędzili. Z najlepszym tamże powodem ukończywszy gimnazyjalne klasy, zoslałem do L. dla dalszych nauk odesłanym, i musiałem z przyczyny zbyt słabego zdrowia ojca mego, sam tę podróż odbyć. Jak obcy wjechałem do zupełnie nieznanego miasta z zwykłą każdemu parafianinowi nieśmiałością. Daleka, owdowiała rodziców moich krewna, u której ci mnie umieścili, przyjęła mię z prawdziwą macierzyńską czułością, a chcąc mię z mej widocznej cokolwiek wybawić tęsknoty, namówiła mię tegoż samego wieczora pójść na koncert. Nie4nogąc się jej naleganiom oprzeć, poszedłem.

a tu po raz pierwszy w doskonalej usłyszałem całości, w niewymowne mnie wprawiła zachwycenie, i myślałem, iż tego zachwycenia nic zwiększyć nie zdoła, gdy oto po świetnie wykonanej uwerturze, orkierstra wstęp do aryi: »Kto s ł y s z a ł, b y m si ę k i e d y s kar żył a ,« z ulubionej wtedy opery »Familija szwajcarska« odegrała, a głos kobiecy, czysty i srebrno-dźwięczny, z najżywszym do duszy przemawiającym wyrazem, odezwał się iia scenie. Słuchałem zachwycony, szczerze życząc, by cudna ta ary ja wieki trwała, bym ją nieprzestanuie mógł słyszeć; śpiewaczki jednakże pomimo naj żywszej mej ciekawości, dojrzeć nie mogłem, gdyż stojący przedemną golijat zupełnie mi ją zasłaniał, a nadzwyczajny ścisk w sali, żadną miarą mego miejsca zmienić mi nie dozwalał. Gdy już śpiewaczka śpiew skończyła, głęboka, urocza podczas całego śpiewu panująca cisza zmieniła się w grzmiące oklaski. Śpiewaczka odstąpiwszy od pulpitu, powróciła na swoje miejsce. W tej chwili ujrzałem ją, i cały wieczór już oczów mych od niej nie zwróciłem, gdyi pierwszy raz w życiu taką piękność, takie wdzięki widziałem. JNapróżuo obok mnie siedzącego o imię niezrównanej śpiewaczki pytałem, gdyż mój sąsiad po pierwszy raz będąc · w tam mieście, uiojej ciekawości zaspokoić nie mógł, a jak na nieszczęście i w afiszu tylko program muzycznych utworów anie imiona wykonawców wyrażone znalazłem. Tak więc ciekawość moje aż do powrotu do domu powściągnąć musiałem, lecz i tam moim życzeniom odpowiednej wiadomości nie otrzymałem: gospodyni moja albowiem powiedziała mi, iż przy koncertach poświęconych dobroczynnym zamiarom, osoby ze wszystkich stanów działają, przez co powątpiewać mi należało, czy śpiewaczka, która mnie w takie wprowadziła zachwycenie, była członkiem istniejącej w L... opery. Jeżeli nie, wtedy roskoszua nadzieja moja słyszenia ją jak najczęściej na scenie, zniknęła na zawsze. Tymczasem innym przedmiotem zająć się musiałem. Stosownie do życzenia ojca mojego, miałem przed rozpoczęciem kursu naukowego, na kilka dni pierwej, przedstawić się w domach, do których od niego i od naczelnika obwodu, również od dyrektora gimuazyjum w S... listy polecające otrzymałem. T e raz dopiero nieobecność ojca mego, z podwojonym żąłem uczułem; musiałem bowiem bez niego robić wizyty, które mnie podówczas z powodu mej małej znajomości świata, nieprzyjemnemi były.

Najprzykrze'j mi było wejść w domy, do których przez dyrektora szkół zalecenie miałem. Były to domy barona S... tajnego radcy, i referendarza K., o których w życiu mojem nie słyszałem, a w których zażyłość teraz wejść miałem. Zaraz na drugi dzień odwiedziłem przyszłych moich piofesorów i wszystkie inne domy, do których od ojca polecające przywiozłem listy. Wszędzie byłem naj up rz ej miej przyjętym, a gdym z kolei wszedł w domy, którym przez dyrektora polecony byłem, zdziwiłem się nad gładkim tonem i niewymuszone'm przyjęciem, o którem zaiste w rodzinnem Tern mieście należnego wyobrażenia mieć nie mogłem. Tą miłą powierzchownością zachwycony, przykro bardzo to uczułem, iż się do wygładzonego zachowania wielkiego świata, jeszcze zastosować tym razem nie umiałem. Odwidziny moje domem tajnego radcy zakończyłem. I ten również nader uprzejmie mnie przyjął i do bawialnego salona wprowadziwszy, matce swej żony, jako przez najlepszego swego przyjaciela poleconego gościa przedstawił. Wkrótce miła i uprzejma staruszka w zajmującą umiała mię wciągnąć rozmowę, której, jak łatwo z mej strony domyślić się można, koncert wczorajszy najważniejszą był osnową. Z tajemniczym jakimeś uśmiechem słuchała staruszka moich pełnych zachwycenia pochwał, z któremi się nad śpiewaczką aryi Emeliuy rozwodziłem, gdy oto drzwi się otworzyły, a taż sama, o której mowa była, przedemną stanęła! Zadziwienia mego opisać nie umiem, lecz któż radość moje (wysłowić zdoła, gdy mi czcigodna staruszka w przybyłej, małżonkę radcy a córkę swoje przedstawiła. Zmieszałem się nie mało, gdy matka W andzie - tak albowiem moja boska nazywała się śpiewaczka, - o mojem zachwyceniu nad jej śpiewem powiedziała; lecz wkrótce mię obie panie zajmującą grzecznością swoją w potoczną rozmowę wprowadziły, a gdy radca, zatrudnienia swe odbywszy, do nas powrócił, uradowany zaproszeniem w ich dom uczęszczania, najdłuższą z wszystkich wizyt moich ukończyłem. Wybacz memu rozwlekłemu, prawie powszedniego zdarzenia opowiadaniu; resztę w krótkości skończę. Niebawem codziennym w domu radcy stałem się gościem, a przyjacielska żony jego grzeczność, połączona z jej rzadką muzykalną doskonałością, przywiodła moje namiętną, pierwsze'm jej wejrzeniem wzbudzoną miłość do najwyższego stopnia. Wszelako uczucia moje poskromić zdołałem; prawe albowiem przekonanie, które o świętości ślubów małżeńskich we muie panowało, widokiem wzorowego cia, coraz bardziej ustalonćin zostało; a tak miłość moje w naj skrytszych tajnikach mej duszy zamknąwszy - ledwie kiedy niekiedy nieśmiałćm wejrzeniem objawić się odważyłem. Tak moja młodzieńcza upłynęła wiosna; utrata drogich mych rodziców, jako tez śmierć matki Wandy, coraz mnie więcej do tej niezrównanej przywiązywała pary. Lecz i w postępowaniu Waudy względem mnie, znaczna nastąpiła zmiana. J ej serdeczna dla mnie szczerość i otwartość, w ponurą zmieniła się cichość, i uważałem, że każdej zostania zeinną sam na sam unikała sposobności. Wtedy po raz pierwszy myśl, iż może mi jest wzajemną, w duszy mej powstała - myśl pełna błogiej szczęśliwości, lecz razem i niepojętego jakiegoś smutku. Coraz cięższą stawała się dla mnie wewnętrzna walka, i może nareszcie'byłbym jej uległ, gdyby niespodziane zdarzenie nie było wszystkich zmieniło stosunków. Okropna od niejakiegoś czasu epidemicznie panująca gorączka i samego radzcę na łożu boleści, i wkrótce pomimo najszczerszych, z największą czułością i poświęceniem się przez Wandę udzielanych mu starań, nielilościwej śmierci padł ofiarą. Potępiając samego siebie, wyznaję ci, iż w pierwszej chwili żal nad zgonem tego czcigoduego, dla mnie tylko przyjacielskiego męża, od tej samolubnej nie był wolny myśli: iż z tego nieszczęścia, moje może wyniknąć szczęście. WTkrótce za pomysł tego samolubstwa dotknęła mię bolesna kara; zaraz po pogrzebie odebrałem od Wandy bilecik, w którym mię prosiła, bym ją dotąd nie odwiedzał, aż do niej sam wezwanym nie będę. Chociaż przyzwoitości tego postępku ganić nie mogłem, z przykrością mi jednak przyszło uniknąć jej w lej chwili, w której ciesząc ją nad podniesioną stratą, własne przyszłe szczęście upewnić myślałem, Ale że to było jej wolą, więc z cierpliwością, do której skryta przyłączała się nadzieja, iż sama zuiieui swój wyrok, poddałem się tej konieczności. Tymczasem miesiąc za miesiącem bez żadnej w tym względzie zmiany upływał, i tak w ciągiem z mej strony zostając wahaniu się, czy to nieszczęsne przerwać milczenie, czy w nietn nadal pozostać, nadszedł czas, w którym do W. . .. dla osiągnienia doktoratu, jechać musiałem. Bez widzenia się z nią odjechać, było dla mnie niepodobieństwem; więc szenująo zawsze jej rozkaz, napisałem do niej z prośbą widzenia się z nią przed mym od - jazdem. Skłoniła się do życzeń moich, a ja z gwałlownćm bjciem serca stanąłem przed tą,od której cala moja przyszłość zawisłą była; stale albowiem przedsięwziąłem sobie, bez stanowczego od niej nie oddalić się wyroku. Wanda była bladą, lecz chociaż w grubej żałobie, piękuiejszą niż kiedy. Z uprzejmą wprawdzie przyjęła mię łagodnością, wszelako nie można było nie widzieć w jej zachowaniu się jakiegoś wahania się i niepewności. To wstrzymać mnie nie zdołało. Z całą mocą długo tłumionej namiętności, głosem serca odezwałem się do niej; wynurzyłem jej moje uczucia, z któremi, tak długo świętości jej obowiązków ulegając, odezwać się nieśmiałem. Nawet i teraz, w tak krótkim czasie po jej stracie, nie śmiałem ją błagać o stanowczą odpowiedź, ale ją zaklinałem o najmniejszy promyk nadziei, któryby ponury oddalenia mego smutek, chociaż cokolwiek wypogodził. 3Sa próżno potok mej mowy przerwać się starała; słowa moje głębokie na niej sprawiły wrażenie i z widocznein wzruszeniem ledwie wyrzec zdołała: iż nigdy już w nowe nie wejdzie związki. N adaremnie ją o zmianę tak okropnego błagałem postanowienia; nadaremnie najczulszym zapytałem ją głosem: czy nic w jej dla mnie nie odzywa się sercu?... Łzyanielskie zrosiły jej oblicze, łzy, które ją całym miłości okrasiły urokiem, a przecież stale w swem trwała przedsięwzięciu, naj dalszej nawet odmawiając mi nadziei.« "Alei przez Boga!« niecierpliwie zawołałem. Cóż ją do tego, jeżeli tobie istotnie wzajemną była, spowodować mogło? Byłożbyto śmiesznem tylko drożeniem się, lub że istotnie wdowiego umyśliła nie zmieniać stanu?« »Powiodło mi się wreszcie,« odpowiedział mi Zygmunt, «rzeczywistego jej oporu, od niej dowiedzieć się powodu. Wiek jej_« «J ej wiek? J estże starszą od ciebie?« »Tak jest.« »Lecz nie o wiele?« »0 lat dziesięć;« odpowiedział, trochę moją zmieszany żywością. »0 lat dziesięć?« zawołałem. »Więc ma 3 5.

»Przyjacielu, bądź kontent, iż dostałeś odkosza; stósowniejszą dla siebie znajdziesz towarzyszkę, « »Ona, albo żadna!« odpowiedział z westchnieniem Zygmunt. »Tem więcej od lej chwili, w której mi wzajemność wyznała, kochać ją będę!« (Dals&y ciąg nastąpi. ') zajęciu Gdańska kazał Napoleon o 7 ej godzinie zrana zawołać marszałka Lefebvre do siebie, aby go nagrodzić za bohaterskie m<;ztwo jakie przy zdobyciu tej twierdzy byl okazał. Lefebvre pospieszył natychmiast na wezwanie i kazał się oznajmić u cesarza, który właśnie z marszałkiem Berlhier pracował. »Ach - ach!« zawołał cesarz, »Cieszy mię uadzwyczajuie, ii książę tak prędko toalelę swą skończył.« Poczem obrócił się do oficera dyżurnego i rzekł; »Powiedz wpan książęciu G d a ń s k a, żem go tylko dla tego tak wcześnie wołać kazał, aby mieć przyjemność zjeść z nim razem śniadanie.« Oficer zrobił Napoleona uważnym, iż nie książę lecz tylko marszałek Lefebvre jego rozkazów oczekuje, »Monsieur,« odparł cesarz, »jeźli zrobię kogo książęciem, masz to wpan za bajk ę ? « ( L o r s q u e j e f a i s u n d u c, l e p r e - n e z - v o u s p o u r u n c o n t e ? ) igraszka slow, która się nie da przetłumaczyć, gdyż c o n t e , bajka, brzmi podobnie jak comte, hrabia, przezco powyższe słowa cesarza mogą też znaczyć: »Jeźli zrobię kogo książęciem, masz go wpan za hrabiego?« Oficer się zmieszał, a Napoleon dodał z uśmiechem; »Idź pan tylko i powiedz księciu gdańskiemu (wymówił te słowa z przyciskiem), że za dziesięć minut usiędziemy do stołu.« - Marszałek jadł śniadanie z cesarzem i Berlhierem. Przy pożegnaniu otworzył N a p o l e o n jakąś paczkę i wyjąwszy z niej czworograniasty podługowaty pakiecik, oddał go marszałkowi, mówiąc; »Książę Gdańska! Wiem iż jesteś przyjacielem czokolady, oto masz doskonałą, Małe darunki zachowują najlepiej przyjaźń.« Poczem ścisnął go za rękę i pożegnał go le'uii słowy: » D o z o b a c z e ń i a książę !« Marszałek, który ani tytułu książęcego, którym cesarz podczas śniadania doń przemawiał, ani tego daru nie pojmował, domyślał

173&się, ze w pakiecie, który miał juź w kieszeni" znajduje się jakaś przyjemna niespodzianka. Otworzył pakiet i znalazł we środku dyplom nominacyi na księcia Gdańska wraz z summaj trzech kroć slutysięcy franków w biletach bankowych; zresztą jednak ani śladu czokolady, którą tylko forma kosztownego pakietu przypominała.

OBWIESZCZENIE.

Termin licytacyjny w interesie subhastacyi dóbr C i o ł k ó w a, na dzień 16. Września r. b. .. .

wyznaczony, zmesIe SIę. Poznań, dnia 13. Września 1844.

Król. Sąd Nadziemiański. Wydziału I.

Walne zgromadzenie kasyna polskiego odbędzie się dnia 26. Września r. b. o godzinie 7mej z wieczora w zimowym lokalu kasyna. Dyrekcya.

Sprzedaż nadzwyczajna.

W okolicy Bawicza jest do sprzedania za 6000Talarów, z zaliczeniem 10 O OTalarów, dom mieszkalny w najlepszym stanie będący, złożony z 35 pokojów (pomiędzy niemi 6 wielkich sal), kilka sklepów, stajni, remizy, stodoły, wszystko massiw murowane, wraz z pięknym ogrodem. Okolica, w której jest położony, przedstawia łatwość wynajmowania mieszkań i wysokiego sprocentowauia wyłożonego kapitału. Bliższej wiadomości można powziąć w składzie płócien M. J. Kamieńskiego w Bazarze.

NQ FlintY)KParyża, l><Mljurnll( B,IJ; i S u II i przedaje za bardzo umiarko- Ngł II wane ceny d aj ą c J i 11 ł J i a i uj. I li; oj Handel S, Kro n t h a. I, III m w rynku Nr. 98. [III,]

Fajerwerków rozmaitego gatunku i ogni ben galskich dostać można każdego czasu u optyka Wilhelma Bernhardt na ulicy Wilhelmowskiej Nr, 8. po stronie pocztypa południuw ciągu tyg9_dnia od dn. 6): do 13'. Wrześn, r. b. urodź, się umarło i ślub wzięło' l-ais S ił u £ par

W niedzielę, dnia 15. Września 1844. r.

będą mieli kazanie

N azwy kościołów.

przed południem.

W" kościele katedralnym . . . , W kość. farn S. MarYI Magd. .

'W' kościele S. W ojciecna . . .

W kościele S. Marcina. . . . .

Franciszk. (gmina niem.-kato!.) .

W" kościele dawno XX. DomIn.

W kość. Sióstr miłosierdzia . .

W kość. cwaniel. S. Krzyża. .

W kość. ewaniel. S. Piotra . .

W kościele garnizonowym . . .

X. Pn. Pluszczewski.

- Mans. Fabisz.

- Man. Prokop.

- Dziek. Kamieński.

- PI. Grandke. X. Praeb, Grandke.

- Praeb. Scholtz.

Kler. Wojciechowski, Superintend. Fischer. Pastor Friedrich.

K. Kons. Dr. Siedler.

Ogółem . .. I id i 2t I E 13 J 10 I 7

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.14 Nr216 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry