.. €I

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.23 Nr223

Czas czytania: ok. 20 min.

Ifielkiego

HI TAi

Xi stwap O Z N A N S K I E G O.

N akładem Drukarni Nadwornej W Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannawski.

A993*

W Poniedziałek dnia 23. Września.

1844»

Wiadomości krajowe.

z p o z n a n i a . Dotychczasowy Sędzia przy Sądzie Ziemsko-miejskim JMarschner w Kroto szynie mianowany kommissarzem sprawiedliwości przy tamecznym Sądzie Ziemsko-miejskim i Notaryuszem w wydziale Najwyższego Sądu Ziemiańskiego w Poznaniu z wyznaczeniem mu miejsca zamieszkania w Krotoszynie; wolno mu po złożeniu swego dotychczasowego tytułu Sędziego przy Sądzie Ziemsko-miejskim przybrać tytuł Radzcy Sprawiedliwości. Dotychczasowy Sędzia przy Sądzie Ziemskomiejskiin Zeinbsch w Kempnie mianowany komissarzem sprawiedliwości przy Najwyższym Sądzie Ziemiańskim i Appellacyjnym w Poznaniu, oraz N otaryuszem w wydziale Najwyższego Sądu Ziemiańskiego w Poznaniu z przeznaczeniem mu miejsca zamieszkania tamże i pozwolono mu, po złożeniu dotychczasowego tytułu Sędziego przy Sądzie Ziemsko-miejskim przyjąć przydomek Radzcy Sprawiedliwości.

Z Berlina, dnia 18. Września.

Kilka dzienników niemieckich donosiło o przemowie mianej przez Pana ministra spraw duchownych, wychowania i lekarskich na dniu '25. p. ni. do zebranych Pro[essorów i Docentów przjtuniwersytecie Królewieckim. Ponieważ mowę tę różnie wykładano, wymaga przeto prawda, aby ją według rzeczywistej osnowydo publicznej podać wiadomości. Brzmi ona jak następuje: «Zaprosiliście mię, Szanowni Panowie, na jubileuszową uroczystość Waszego uuiwersytetu. Z ukontentowaniem przyjąłem wezwanie Wasze; życzę sobie dzielić z Wami wzniosłe wrażenia uroczystości takiej towarzyszące, a przy tej sposobności naradzić się spoinie z Wami nad tern, coby na dobro lego uniwersytetu przedewszystkiem czynić należało. «Gdy powtórnie wiek jeden upłynie a sprawozdawca o niniejszym obchodzie opowiadać będzie, niechaj coś więcej ma do czynienia, jak opisywanie zewnętrznych uroczystości i pochodów, które obchód ten uświetnią, oby mógł także zwiastować założenie nowych lub ulepszenie starych instytutów, o nowem podniesieniu ducha uniwersytetu, które do niniejszego obchodu jubileuszowego odnieść należy ! «Macie pewno, Panowie, razem ze mną to życzenie, abyśmy zbliżającą się uroczystość z nieuprzedzonyin i wolnym umysłem obchodzić mogli. Sądzę zatem sam, żem Wfam winien dotknąć pewnych zajść, które przyjazny stosunek uniwersytetu do jego dostojnego Rektora ostatniemi laty zamąciły. Dostały Wam się reskrypla, które mężów, pełnych uczuć czci i miłości ku ich Królowi, boleśnie dotknąć musiały. Rcskrypla te były jednak dopiero skutkiem omyłek i nieporozumień, które umysł dostojnego Piektora tylko głęboko zasmucić mogły. Blacha reakcyjnych dążnościach znalazły były przystęp do mężów, którzy jako badacze natury, siaro-, żytności i innych gałęzi naukowych ścisłej i gruntowne'] krytyki używać zwykli, a na ich pojęcie życia, jako leź zależące od tego postępowanie, niepomyślny wywarły skutek. Ci, którzy wieściom owym przez stronnictwa rozszerzanym ucha dawali, starali się wprawdzie uczucie swoje szacunku dla Monarchy zaspokoić wyobrażeniem, że to nie sposób myślenia Monarchy, ale raczej dorady i czynności Ministrów to sprawiały, co im się zaporą duchowego postępu naszej ojczyzny być zdawało; lecz zapomnieli, że wola królewska całkiem według swego upodobania Ministrów obiera, i że jedna ręka człowieka, którego druga powołała, znów odprawia, jeźli z wlasnem, woluera przekonaniem, oraz z zupełną wiernością, wykonaniu zamiarów królewskich sił swoich nie poświęca. Późniejsze deklaracye uniwersytetu pozbawiły dostojnego rektora wszelkiej wątpliwości, że nieporozumienia te ustąpiły, że uniwersytet szlachetne zamiary swego rektora w zupełności ocenić umie i tylko jedne dążność przypuszcza, jaką mu wysokie jego przeznaczenie wskazuje. Dla tego też przychodzę do Was Panowie, jako posłaniec i zwiastun przyjaznych uczuć dostojnego waszego rektora. Za dni kilka będziecie zapewne mieli to szczęście wyraz tych uczuć z samych ust królewskich posłyszeć. »Wszakże zapewne, Panowie, aby podobnym nieporozumieniom raz na zawsze koniec położyć, żądać będziecie odeinnie skazówki, ku czemu to zamiary waszego dostojnego reklora, przedewszystkiem zdążają. »Znacie bogate uposażenie Króla, Pana naszego, jego wolny i wspaniały ruch we wszystkich sferach życia umysłowego. Z naturą takiego ducha uie zgadza się wcale chęć jakiegokolwiek dowolnego ograniczenia wolności naukowej. Król szanuje z Wami tę wolność jako kłejnol, który wszystkim pruskim uniwersytetom zachować należy. Ale jak każda wolność na imię lo nie zasługuje, jeźli na niczem innem nie polega, jak tylko na rozpasane'm postępowaniu według osobistego widziini się, tak też i wolność akademicka ma wewnętrzną swą miarę: osobista wolność pojedynczych nauczycieli ma swe ograniczenie w pewnem powstaniu uniwersytetu i objektywnej jego idei. Co do nauk przyrodzonych, rozumie się samo przez się, że w dziedzinie ich tak osobista wolność, jako tez osobisle badanie żadnych nie napotyka granic. Iuacze'j ma się jednak rzecz z wykładem fIlozofIi w zastosowaniu jej do życia, z historyą, teologią, nauką prawa. Daleki jestem od tego, iżbym pomiędzy umiejętnością a życiem granicę chciał zaprowadzać, obiedwie strony nawzajem się potrzebują, i cieszymy się, że i w teraźniejszych czasach obiedwie się z wzajemnem pragnieniem szukają. »Ze strony uniwersytetów, które w stosunku tym przedewszystkiem pośredniczyć mają, mianowicie dwa względy na baczności mieć należy. Mężowie trudniący się umiejętnością, którzy Z korzyścią o życiu traktować i młodzież ojczystą godnie kształcić pragną, powinni obok zupełnej znajomości nauk, pełnymi być dzielnych uczuć i obok wiadomości także do kształcenia tychże uczuć zdążać. Takowego ścisłego związku potrzeba mianowicie w czasach naszych. Dzielne uczucia mąją swą zasadę i tlWałość tylko w religii, i dla tego cieszyć się należy, że życie religijne w ojczyźnie naszej nowego nabiera wzrostu. Owoż obyczajowo-religijne uczucia napełniają wskroś naszego Króla i Pana; nie wstydzi on się ewangelii. N a tej podstawie czuję że i ja stoję; w długiem życiu, wśród doświadczeń, jakich w losach ojczyzny naszej i własnem pożyciu doznałem, przyszedłem do tego stałego przekonania, że lyłko o (yJe do prawdziwej zbliżamy się wolności, o ile się w zasadę ową zagłębiamy i w takowej utwierdzamy. »Skoro wolności nauczania w takim duchu używamy, tedy też wybór i wykład materyi dla młodzieży akademickiej nie będzie trudnym. W naukach dotyczących państwa i kościoła, na utrzymanie obydwuch słuszny wzgląd mieć wy. pada, aby młodzieży nie bałamucić, lecz ją oświecać; łącząc naukę z życiem i stawiając ostatnie pod wpływ pierwszego, nie będziemy głosili naprzeciw młodzieży nauk, które podane przez istolę i życie historyczne ojczystego kraju warunki istnienia jego naruszają i byt ojczyzny na szwank wystawiają. »Jeszcze o jednej tu wspomnę rzeczy tyczącej karności akademickiej. Skłonność uczniów do assocyacyi jest naturalna; rząd nie obawia się też bynajmniej stowarzyszeń studentów, jako zagrażających bezpieczeństwu państwa. Nie jest to więc ani obawą ani żywioną przez nią nieufnością, co karność akademicką w kształcie policyjnym naprzeciw owym stowarzyszeniom stawia. ISic więcej jak tylko bezpośretlnia, lecz też czynna miłość ku młodzieży, nadziei ojczyzny, karność akademicką ożywiać m# Jeżeli nauczyciele przez studentów uwielbiani i po za obrębem nauki z katedry wykładanej w bliższe przy owej skłonności do assocyacyi kierunkiem i dobrą radą wspierają, jeżeli sami w stosowny sposób udział biorą w towarzystwach do rozmów naukowych i niewinnych rozrywek zmierzających, tedy stowarzyszenia, które łacno się wyradzają i którym więc, gdy niedawno temu powstać chciały, pozwolenia mego odmówić musiałem, zbawienne i dobroczynne działanie wywierać mogą. »Po tych uwagach, które, jak się spodziewam, WPanowie pochwalicie, podaję wam dłoń prawdziwego zaufania. Oby od uroczystości, którą teraz obchodzić mamy, wszelkie podejrzeuie było dalekićin, abyśmy z swobodnym umysłem i zupełnein wzajemuem zaufaniem wzniosie wrażenie onej przyjąć mogli.« Z B e r l i n a. - Wziąwszy mappę geografic do ręki, widzimy mimowolnie, ze półwysep duński równie tak dobrze należy do Niemiec, jak IIp.: Krym do Rossyi. Lud sam jest nam spowinowacony. Duńska oświata pochodzi najwięcej z Niemiec. Dania byłaby i pod względem politycznym należała do Niemiec, edyby potęga ojczyzny naszej prędzej się była skoncentrowała, i gdyby Dania nie znajdowała się w innych ważnych stosunkach do morza jako też i do Skandynawii. Dania czuje teraz zbliżanie się silnego wpływu Niemiec, ichciałaby przez mocne połączenie się z mniej potężną Skandynawią zachować sobie stosunkowo większą niepodległość. A więc mamy skandynawski system federatywny. Ale czyliź dla organizm« takiego trzy członki nie są za mało? Historya przynajmniej za związkiem tak słabo uczlonkowanym nie przemawia. - A do tego Kopenhaga przy swoje'm stanowisku światowein domaga się hegemonii nad Sztokholmem, i ludem szwedzkim. By stanowisko to w związku skandynawskim módz utrzymać, zamyśla Dania wzmodzsię na pograniczu dobrodusznych Niemiec. Ale, Bogu dzięki, lud niemiecki nie śpi, a nasz Szleswig jest gotów do walki. Żelazne koleje i duch niemiecki wiążą eoraz ściślej półwysep cymbryjski z wielką całością. Ściślejsze połączenie jej jest kwesyą żywotną dla naszej narodowej żeglugi, którą się teraz zajmują stany niemieckie, co mogą znaczny w tym względzie zrobić postęp. J ak zaś korzystnem by było dla żeglugi duńskiej połączenie z Niemcami, już nie raz mówiliśmy o tern. A czyliżby Król duński w tym systemie federacyjnym nie miał także miejsca dla wysp swych? Nie żądamy wszakże od Danii, by się zrzekła zupełnie stosunków swych do Szwecyi i Norwegii,ale raczej ma oua być ogniwem pośredniczem między Niemcami a dumną Skandynawią. Niemcy znajdujący się wśród naprzód postępującego świata romańskiego i sławiańskiego, powinni koniecznie łączyć się od samego przylądka Dółnocnego aż do Alp.

Z Berlina, - Mówią, że Powszechnej Gazecie Pruskiej odmówionem będzie wsparcie z kassy rządowej. Rozumie się samo przez się, iżby to wyrównywało zuiesieniu gazety tej. (Czyliżbyśmy wiele na tern stracili, nie chcę roztrząsać.) - Z Kiel dowiaduję się o żywych poruszeniach, które miały miejsce między akademikami. Niektórzy sądzą iż one są dalszym ciągiem poruszeń akademików berlińskich. Może dla lego, że i tam chciano utworzyć towarzystwo czytelne, którego rząd zabronił. Z tego wszystkiego widzimy, iż uniwersytety niemieckie w swych obeenych urządzeniach bynajmniej nie odpowiadają wymagalnościom czasu. Odłączenie umiejętności od życia po dziś dzień jest całkiem niepodobieństwem, i o to jedynie idzie we wszystkich tych nieporozumieniach. Jeźli niedawno fakultet jeden tak dalece się posunął, iż protestował przeciw projektowanemu pewnemu pismu czasowemu, a to z powodu iż ono za nadto w życie zazierać miało, a uniwersytet jest tylko reprezentantern umiejętności, dziwić się nie można, jeźli i życie zemsty swojej szuka, i nic wiedzieć nie chce o umiejętności, przynajmniej o umiejętności akademickiej. Z tego oto stanowiska wychodzić należy, ażeby wszelkie te poruszenia w krainie umysłowej nie uważać za coś szczegól owego, wypływającego od osób pojedynczych, ale za coś ogólnego w związku ze sobą będącego. - Nowe pismo, wychodzące pod redakcyą Pana Held, który jest także redaktorem pisma »Lokomotive,« podtytułem: ,,@nitfdjlanb, W£ c« fortfd)rcttft unb einig - igt," ogłoszone jest w jednej gazecie Vossa dziewięć razy przez tyleż różnych księgarni. »Często głęboka myśl leży w dziecinnej igraszce!«- Mówią, że Hrabia Redem zapłacił Księciu Piicklerowi 30,000 Talarów, by cofnąć nabycie państwa Muskau.Powszechna Gazeta Żydowska powiada, że żydzi, którzy w Wielkiem Księstwie Poznańskiem służą wojskowo, muszą przysięgać że nie opuszczą królewsko pruskiej chorągwi nawet i wtenczas, gdyby messyasz miał przyjść. (Zda się iż jakiś żartowniś skomponował sobie historyjkę tę, bo tu nic o niej nie wiemy.)

Koblencya, d. 11. Września. - Uwolnienie O'Conuella i zajścia w Trewirze są przedmiotem jedynym całodziennych rozmów. Tak wiru, od bardzo godnego a mnie znajomego męża, że oprócz Hrabiny Droste- Yischering i jednego człowieka z Bodenbach, znów przed kilku dniami jakaś kaleka w czasie modłów przed świętą sukienką, ozdrowioną została. W jaki nadzwyczajny sposób leczenia te się od* bywają, nie roztrząsam, dość że to jest fakt prawdziwy. Poszukiwania w tym względzie wychodzą bardzie'j od urzędników sprawiedliwości, aniżeli od X. Biskupa. Biskup Laurencyusz przybędzie dnia 14. t. m. z znaczną liczbą pielgrzymów do Trewiru, a nie mała processya ze Szwajcaryi jest także w drodze do szanownego miasta tego.

Wiadomości zagraniczne.

Francya.

z P a ry ź a, dn. 14. Września. Pod względem stosunków między Cesarzem Marokańskim i Abdel Kaderem wyraża P r e s s e : »Abd el Kader jest Kaidem maurytańskim. W listach znalezionych w obozie syna Abd el Rhamana wspominają o Kaidzie Abd el Kadrze, synu Mahy el Difi'a. Casarz wyznaje wprawdzie że oddalenie jego z granic państwa byłoby warunkiem pokoju, ale uwagi godueiu, że inu przydomek maurylańskiego Kaida nadaje. Cesarz narzeka gorzko na obojętność wieku naszego, żałuje braku wiary i ślepoty wielkiej liczby pokoleń, które nie chcą mieć udziału w wojnie świętej, owszem rade nawet łupią wygnane przez Chrześcian z siedzib swych pokolenia. Nareszcie zaleca jednak synowi swemu zważać na te oznaki czasu, za YT r że ć p ok ó j z Francuzami, armię swoje od granicy cofuąć i tylko Hamide z jego Guhm w Uszdzie zostawić.« - Tylko jedna z gazet tutejszych, t. j. Siecle, wspomina dzisiaj o podanej wczoraj pi zez Commerce pogłosce (którą tylko w nieco odmiennej formie, angielski M o m i ń g- Herald także zawiera), że między Rossy ją i Anglią stanął traktat dotyczący ich obopólnych interessów na Wschodzie. Gazecie Siecle donieśli o tern korrespondenci Londyńscy; pismo to łączy tę sprawę, w której jawnie wyrzeczony zamysł podziału Turcyi upatruje, z zamierzoną rezygnacyą Mehuieda Alego; ale rozumowanie jego tak zawiłe i niezrozumiałe, że go powtarzać nie chcemy.

Anglia.

Z Londynu, dnia 14. Września.

Wznowiona agitacya O'Connella w Irlaudyi

trzyma się jeszcze w granicach dotychrzasowości. Na sampizód, jak się zdaje, mąją dawane biesiady i festyny okazać siłę Repealu, za nim do wykonania nowo zamieizonych planów przystąpią. Wszakże zaczynają coraz bardziej przekonywać się, że rząd wkrótce jednak do stanowczych działań przeciw Repeałowi zniewolonym będzie a podług Dublińskiego korrespoudenta gazety Times jedno z dwojga obrać musi. »Musi (powiada) albo zwołać parlament, nim jeszcze agitacya bardziej się wzmoże, i o nowe wnieść dla siebie pełnomocnictwa, potrzebne nieodbicie do przytłumienia buntu, któremu istnące prawa zaradzić nie mogą, albo musi przez arcydzieło pojednawczej polityki podobnie jak r. 1829. roszczeniom O'Connella ustąpić albo przynajmniej po części mu pobłażać, aby tym sposobem kraj uspokoić. Ponieważ wypadki z r. 1829. nie dowodzą jeszcze, żeby rząd do ostatniego tego środka zmuszonym się ujrzał. Emancypacyę katolików wówczas przeparto, nie ponieważ Irlandya się sprzysięgła aby j ej dostąpić, lecz ponieważ stronnictwo liberalne całego Państwa na konieczności owej się poznało, ponieważ więc ta emancypacya stała się niejako sprawą narodową. Ale zupełnie inaczej rzecz się ma z poruszeniem Repealów; pomimo rozciągłości swej i pozornego wsparcia, jakiego obecnie od Wliigów doznaje, jest ono tylko katolicką, przez duchowieństwo żywioną sprawą jednego stronuictwa, nie posiadającego tyle siły, aby energiczny opór protestantów pokonać. Na lem też O'Connell dobrze się pozuał i główne zmiany w taktyce jego polegają na usiłowaniach, aby sprawę Repealu zrobić sprawą narodową. Dla (ego prawi o zgodzie z protestantami Irlandyi i z Whigami Anglii, na których niedawno temu w cierpkich słowach powstawał, dla tego nie odwołuje się już do religijnej, lecz do patryotycznej Irlandyi i szuka wsparcia liberalistów angielskich. O' C o n - nell odtąd nie będzie katolickim, lecz narodowym przewodnikiem Irlandczyków. Czy mu się to uda, wielkiem zaiste pytaniem. Swego niby to narodowego dzieła przeprzeć nie może bez protestantów Ulsteru i Wigów angielskich: ale dzienniki protestanckie Irlandyi zachęcają jeduozgodnie rząd do przytłumienia występującej na nowo agilacyi a Whigowie Anglii dla tego tylko za O'Connellem się ujmują, ponieważ z sprawy jego dla obalenia ministerstwa Torysów korzystać chcą. Wśród obecnych więc okoliczności bardziej obawiać by się należało o dalsze istnienie gabinetu Peela, jak zakłócenia spokojności i rzeczywistego zerwania unii. z M a d r y t u, dnia 5. W r z e ś nia . W przeszłym tygoduiu z zamku Santa Catallina wywieziono Pana Cardero do wysp Kanaryjskich, z tego powodu CIarnor Publico mówi: «Od jakiegoż to czasu obywateli Hiszpanii bez sądu skazują na deportacye? Czyż Hiszpania wróciła do czasów Ferdynanda VII.?« Zresztą rząd przedstawi koi tezom wielką liczbę praw, wszystkie zaś 2 nich dążyć będą do ceutralizacyi administracyi, takie n. p. są projekta o organizacyi rady stanu, sprawiedliwości, o stanach prowincyonalnych, municypalnościach i jest rzeczą prawie pewną, że uzyskają zatwierdzenie izb prawodawczych. Ministeryalne dzienniki starają się głównie o popieranie korzystne wyborów i przygotowanie do nowych praw jeszcze: jako to reformy wychowania publicznego, miar i wag, systematu monet etc. Haj4i.

Amerykańskie dzienniki obejmują szczegóły o nowem powstaniu St. Domingo, którego powodem, jak się zdaje, są ostatnie zabiegi Francuzów w tej części wyspy. Generał Villanova, który na czele stronnictwa hiszpańskiego kierował ostatniem powstauiem w Santo Domingo, otrzyma! w dniu 19. Czerwca w Porto- Plata, gdzie się znaj dował , przez szoner woj enny imiadomieuie od Generała S a u ta u y, że on (S antana) przez prawną juntę rzeczy pospolitej Doming«, w stolicy, na prezydenta wybrauym został. Ta prawna junta jest tąż samą, która w celu własnej chęci czy cudzego rozkazu, jak o te'm niedawno donieśliśmy, odstąpić chciała Smyrna Francuzom, na której czele stoi oddany francuzkiemu protektoratowi prezydent Duarie. Tak więc teraz dwaj prezydenci walczą w Santo Domingo.

Rozmaite wiadomości.

CESARSTW O'IIR O RANSRIE,

(Dokończenie o Mogadorze, topografii jego,szturm eskadry francuzkićj. Wedle tych szczcgulów topograficznych, które opisujemy z pewnych źródeł i z planu samego Mogadoru, można sobie łatwo wyobrazić atak i działania eskadry francuzkićj, przeszkody jakie miała przezwyciężyć i doskonałe rozporządzenia przez księcia J oinville wydane. Przybywszy 11 . Sierpnia, eskadra dopiero w dni 15 działać może. Przez cztery dni dokuczają jej burze i nawałnice; ogromne łańcuchy żelazne i potworne kotwice liniowych okrętów, ważące po 8000 funtów kruszył}7 się jak słomiane haczyki. To przymuszone stanowisko na tak niebezpiecznych wodach, więcej było niebezpieczne jak sama bitwa. JNakoniec 15. Sierpnia, stan pogody działać pozwolił. Atak skierowano przeciw najmocniejszej stronie półwyspu. Dwa okręty liniowe, »Jammapes« 1 «Triton,« otrzymują zlecenie stanąć bokiem naprzeciw kazamatowauej bateryi i armat cyladelli. W tćm miejscu woda nader płytka, i mielizna posuwa się bardzo daleko w moaze; okręty nie mogły blize'j się podsunąć jak na 18 O O do 2 O O O metrów. Jednakże i z takiej odległości zdemontowały działa naprzeciw uich będące, a zdaleka jednocześnie ostrzeliwały z froulu i z boku szańce debarkadery. Książe na pokładzie »Suffrenu« uderza z frontu na te szańce o 8 O O metrów , z fregatą »Belle- Poulle,« zajmując stanowiska w przejściu póliiocnem, przy wstępie do przystani, w nader bliskiej odległości. Podczas gdy le okręty udawały się na miejsce bitwy i zabierały nieruchorne stanowisko na kotwicach, nieprzyjaciel strzelał bezprzestan - nie ze wszystkich bateryi swoich, a nawet nie raczono mu odpowiedzieć. Była pierwsza godzina z południa. O godzinie 2 obroty były ukończone, stanowiska pozajmowane i rozpoczęto kanonadę. Nieprzyjaciel odpowiadał z nadzwyczajną energią i dzielnie wytrzymywał ogień eskadry. Lecz po upływie dwóch godzin i pól woluieje ogień Marokkańczyków, bo dwie-tizecie części ich dział jest zdemonlotowanych. Okręty nie przestają niweczyć nadbrzeżnych bateryi. Wtedy zaczyna się nowy epizod bitwy.

Książę każe wpłynąć do portu 3 brygom i stanąć na przeciwko wyspy dla zniszczenia jej bateryi. Wkrótce potem wyseła 2 statki parowe z 5 O O żołnierzami do wysadzenia, które stoją między brygami. Wysadzenie na ląd odbywa się zapomocą łodzi i szalup, pod nader żywym ogniem karabinowym. Teraz przypafrujem się bitwie lądowej, wiedzionej między żołnierzami marynarki a załogą marokkańską. Książę rzuca się w lo nowe niebezpieczeństwo, i podżegając zapał, przyspiesza zwycięztwo obecnością swoją wśród kul gradu. Wyspę wzięto szturmem niezmiernie silnym i natarczywym. Stracono w nim więcej ludzi niż w uderzeniu na wielkie fortyłikacye. Ogień kaiabinowy utrzymywany był nader szybko; Maurowie w liczbie 4 O O , zacięcie się bronili w swoicłi bateryach, między skalami i nakoniec w szańcach meczetu i w koszarach, jak mała czyć z nimi o każdą piędź ziemi, o każdy płat muiu. Nawykli ucinać głowy chrześciańskim jeńcom, takiegoż spodziewali się losu. Ludzkość Francuzów szczególnie ich ujęła; przeklinali sułtana i baszę swojego, którzy ich bez żadnej pomocy tam zostawili. Nazajutrz d. J 6., ks. J oinville wysłał oddział na debarkaderę Mogadoru dla zrzucenia, zatopienia i zagwożdżenia armat. Nikt nie stawił oporu wykonaniu tego rozkazu. Z obawy, aby nie nastąpiło bombardowanie miasta po wczorajszym szturmie, miasto zostało opuszczone przez mieszkańców i korpus dziesięciu tysięcy Berberów czy leż Szeleuszów, których na swoją obronę przyzwali. Wieczorem Kabylowie wrócili do miasta, w wielu miejscach ogień podłożyli, i zrabowali prawie wszystkie domy. Rozumie się, że później basza zdołał przywrócić w mieście jaki taki porządek. Pozostaje nam jeszcze podać kilka innych szczegułów, które uzupełnić mają opis Mogadoru. Na stałym lądzie naprzeciwko wyspy, o milę na południe miasta, znajduje się ogromna wieża z platformą, uzbrojona 20 armatami, na port wymierzonemu I to także jest fort portugalskiej jeszcze budowy. Niedaleko ztarntąd znajduje się ujście malej rzeczki, a raczej strumienia zwanegu El Ksab w ie'm miejscu, a Ghoro b w wyższej części jego biegu. On tego strumienia idzie wodociąg prowadzący wodę do Mogadoru; budowa niezgrabna, niska, ograniczająca się tylko na rynnie wyżłobionej na grubym murze. Niedaleko ztamtąd widać kaplicę i grobowiec sanloua Sidi Mogadula, zkąd powstała nazwa Mogadoru, wyspie szczególnie przynależąca; powiedzieliśmy, że samo miasto Marokanie nazywają Suewach, co znaczy obrazek. Zawsze zieleniejące się brzegi tego strumienia stanowią bardzo wybitną sprzeczność z okolicami Mogadoru, gdzie nic innego nie widać prócz piasrzystych wzgórz, nagich, ciągle przerzucanych przez wiatry z pustyni i morskie uragany. Sułtanowie mąją wiejskie mieszkanie przy ujściu rzeczki, prawie naprzeciwko wyspy. Dom ten bardzo jest prosty; składa się z głównego pałacu śród ogrodów i 4ch oficyn. O dwieściekroków za strumieniem znajduje się mały meczecik z minaretami. Europejczykowie zaprowadzili z tej strony kilka ogrodów, jest to jedyne miejsce koło Mogadoru, gdzie znaleźć możesz murawę i drzewa; wszystko w kolo okropną jest pustynią. Po nad temi ogrodami wznosi się pagórek Diabal, zkąd widaćport, miasto i cały kraj okoliczny, a na nim mieści się mały kasbach albo czworogran murów bez żadnych otworów, przeznaczony do mieszkania w potrzebie garnizonu, dla trzymania w poszanowaniu Kabylów gór otaczających. Byłoby to doskonałe stanowisko wojenne na rozłożenie obozu wojska, klóreby działać miało przeciwko miastu Marokko, leżącemu o 48 godzin drogi od Mogadoru. Klimat Mogadoru jest w zupełnej sprzeczności z szerokością jeogr. tego miasta. Leży ono pod 3 11 stopniem, na tym samym równoleżniku co niższy Egipt i o 8 stopni tylko od zwrotnika. Ale gorąco wcale jest dalekie od tego jakie w lej strefie być powinno. Termometr Reaumura nie podnosi się nigdy w Mogadorze wyżej nad 16 stp., w samem środku lata, kiedy w reszcie w Marokko i w Algieryi dochodzi 30 i 35 stopni. Ta sprzeczność wynika z wysuniętego w morze stanowiska Mogadoru, igciągłego wiania pólnocnowschoduich wiatrów, nader chłoduvch, które trwają w tych stronach przez trzy kwartały w roku. Okręty spotykać je zaczynają koło przylądka Cantin; jest to wiatr regularnie pod zwrotnikami wiejący. Przypływ morza codzień otaczający Mogador, którego półwysep leży mało co wyżej nad powierzchnią morza, czyni to miasto nader wilgofnem; wszystkie żelazne przedmioty pokrywają się rdzą w bardzo krótkim czasie. Ta wilgoć i nadzwyczaj chłodne wiatry, sprawiają to, że chętnie się szuka promieni słonecznych. Lecz, jeżeli się zapuści w głąb kraju, o kilka mil od miasta, doznaje się wnet okropnego skwaru klimatu afrykańskiego. W zimie w miesiącu Styczniu, termometr stoi tam na 12 i 13 stopni ciepła. Taki sam klimat panuje na wyspie, gdzie książę J oinville umieścił francuzką załogę.

Do szczegułów, któreśmy w poprzednim artykule podali względem handlu w Mogador, dodamy jeszcze, że średnia wysokość tego handlu nie dochodzi 8 milionów fran. rocznie, biorąc razem wywozy i przywozy. Wywóz składają dzisiaj: surowe skóry kozie, cielęce i wołowe, i to w ogromnej ilości; oliwa, żółty wosk, wełna nie myta, także w niezmiernej ilości, gumma Barbaryj ska, gumma arouan czyli pystyniowa, która jest najlepsza; pakiety strusich piór, zęby słoniowe; migdały wielkie'j ilości, roślina piołunowa w proszku, kminek, kilka roślin i artykułów aptecznych i farbierskich; prócz tego do Lewantu wywożą haiki czyli płaszcze z białej wełny, sulamy czyli burnusy z kapturami, i safianowe papucie. Wywóz wszelkich innych płodów jest zabroniony, jak które za darmo prawie bierze od poddanych swoich: wywożą go w takim razie z portu L)arbejda (Casa Bianca) i z Mazaganu. Nie wolno bezpośrednio traktować z kupcami krajowelui, jak to ma miejsce w Mogadorze o wełnę, ale trzeba to sprawiać przez drapieżne ręce Kaidów sułtańskich, którzy naznaczają cenę zboża według swego widziini się. Przywozy do Mogador składają: żelazo, stal, jedwab przędzony, nożownicze wyroby, zwierciadła, bursztyn żółty, cukier, kawa, herbata, korzenie, perkale indyjskie i angielskie. Cło 10 od sta płaci się w naturze od niektórych artykułów, mianowicie od tkaniu i przędziw. Dla tego to eskadra nasza zabrać mogła w magazynach marynarki, w Mogador, lak ogromną ilość towarów będących osobistą własnością sułtana. W czasie pokoju 3ch tylko konsulów europejskich przebywa w Mogadorze: konsul Francyi, p. Jorelle, konsul Anglii p. Wilshire, który jest zarazem pierwszym uegocyantem Mogadon! i który jednocześnie rządzi konsulatami Hiszpanii, Sardynii, Ameryki, Szwecyi, Danii, Hollandyi i Ilossyi. Pan Trippass, Anglik, pełni obowiązki konsula austryackiego, neapolitańskiego i toskańskiego. Liczą lam tylko trzy domy handlowe europejskie, wraz z domem p. Wilshire: dwa angielskie i jeden genueński. Luduość europejska wynosiła osób piętnaście. Od dawna już marsylscy kupcy, odstręczeni chciwością, złą wiarą i utruduieuiauii skarbu sułtańskiego, cofnęli się; zawsze ważne w Mogador prowadzą interessa, ale wolą kierować nimi przez konnssantów i żydów mających prawu mieszkać w kasbach. Marsylia zajmuje trzecią część handlu mogadorskiego. Bankructwa krajowców bardzo są częste w M o g a d o r z e, a że nie ma na nich żadnego sposobu, korzystają z tego bez skrupułu. Handel tego miejsca stracił bardzo na powadze, wyjąwszy kilka osób zaszczytnie znanych. Jest to gniazdo oszukaństwa i grabieży. Łatwo postrzedz, że sobie zbyt pysznie wystawiano ważność interesów europejskich w haudlu z Marokkiein, i że wiele z tego odtrącić wypadnie, sądząc po Mogadorze, który jest przecież portem, gdzie się najwięcej odbywa interesów, i jedynym prawie, który za istotnie handlowy uważać można. Przypouinijiry sobie, że komora celna jego przynosi rocznie sułtanowi 8 - 9 O O, O O O fr., której go pozbawiemy jeżeli się wojna przeciągnie. Anglia zajmuje dwie - trzecie części ruchuhandlowego w Mogador. Zobaczymy teraz jakie szkody wyrządzić może interessom angielskim, chwilowe przerwanie handlu w tym porcie. Całość jego wynosi 8 milion, frank., przypuśćmy korzyść, przesadzoną niezawodnie, 25 za sto, co by całego zysku uczyniło rocznie 2 miliony, z którego dwie-trzecie części, czyli przypadłość Anglii, wynosiłyby tylk 1 milion 400,000 frank, czyli 56,000 funt. szterlingów rocznie. Pokazuje się, że wiele i silnie deklamowano o rzecz bardo małą. - Kupcy Marsylscy zresztą musieliby także ucierpieć w przypadających im zyskech. Najwięcej zaś oczywiście tracić będzie na szturmie i zamknięciu Mogadon» wielki obrabiacz ludności i kupców, sam sułtan Abd erRhaman. By utrzymać kupców w zależności od siebie, uczynił ich dłużnikami swemi, dozwalając im kredytów na cła wchodowe i wvchodowe, które wnoszą potem malemi ratami, ale które do takiego stopnia narosły, że handel Mogadoru winien mu 8 do 10 milionów frank., a jeden kupiec blisko 4 miliony. Dodajmy, że sultan jest właścicielem wielu domów w mieście i wszystkich w kasbachu, które wynajmuje jak tylko może najdroze'j, a prócz tego dochód celny, szacowany na 10 milionów, jest najlepszym 1 naj pewniejszym jego dochodem.

Abd-er- Rhaman słusznie ukarany jest za postępowanie swoje, równie nieprawe j.łk nierozważne względem Francyi. Nie umiał on ani wojny ani pokoju otwarcie postanowić. On to jest przyczyną zniszczenia Mogadoru. - Nieszczęśliwi jego poddani, pokaleczeni w jego obronie i przez Fraucuzów opatrzeni, sami go potępili, wołając: »Abd-er-Rhamauie przed Bogiem za to odpowiesz.«

Pani Thierry. Nie dawno temu umarła w Paryżu znakomita, godna podziwienia kobieta, małżouka sławnego autora Auguslyna Thier ry. Była ona córką admirała Queraugal, czytywała z zachwyceniem wyborne pisma Thierrego, a dowiedziawszy iż jest ciemnym, powzięła szlachetny zamiar ulżenia jego cierpieniom i być mu wierną towarzyszką w omroku jego życia. Została jego zoną i pełniła swoje przedsięwzięcie z najstaranniejszą troskliwością przez lat trzynaście. Była ona swojemu mężowi okiem, przez które on źródła dziejów badał, była mu ręką, którą on swe badania spisywał. Przy tern wystarczało jej czasu jeszcze do wystąpienia samej w zawodzie literackim. czele Chateaubriand, odprowadzili ją do grobu. Napowietrzny żeglarz Margat odbył dnia 22. Lipca po południu w towarzystwie młodej panny Augustyny Margat swoją podróż z ulicy de la R o q u e t e do Meudon, wznosząc się w zabudowanej przez siebie flocie baloiiowe'j. N a tłok publiczności przechodził wszelkie wyobrażenie. Więcej niż 4000 osób zajęło płatne miejsca cyrku, podczas gdy może 5 0,000 ludzi cisnęło się poza jego obrębem, aby ujrzeć Pana Margat wzlatującego wraz z swoją towarzyszką w łódzce głównego balonu. Śmiała panna Margat, mająca dopiero lat 17, była ubrana biało i miała kwiaty we włosach. Gdy się balon wzniósł do pewnej wysokości, spuściła rzęsisty deszcz kwiatów na zdziwioną w dole publiczność, klóra okrzykiem i oklaskami zapełniła powietrze. Żegluga wiodła się jak nnjszczęśliwiej. Cała flotylla wzniosła się prawie prostopadłe do góry, zwróciła się potem ponad plac Bastylii, a po niejakim czasie zdrohniawszy w maleńki czarny punkcik, znikła zupełnie. Żeglarze spuścili się z całą flotylą szczęśliwie w Meudon na ziemie.

OBWIESZCZENIE.

N a wniosek tutejszego zastawnika H e r m ana Liebten stein przy Farnej ulicy pod Nr. 91. mieszkającego, mają być publicznie najwięcej dającemu sprzedane zastawy przedawnione, składające się z pierścionków, zegarków, rzeczy sukiennych, płótna, sprzętów kuchennych it. d. dnia 24. Października r. b. o godzin i e ! Ot ej przez Deputowanego naszego, Referendaryusza Głównego Sądu Ziemiańskiego Kauder. Zapraszamy na takowy mających chęć kupienia, a zarazem zapozywają się ci, którzy u Hermana Lich tenstein zastawy złożyli, ażeby zastawy takowe jeszcze przed terminem sprzedaży wykupili, lub, jeżeliby mniemali mieć uzasadnione zarzuty przeciw długowi umówionemu, takowe Sądowi do dalszej decyzyi podali, z tein zastrzeżeniem, iż w przeciwnym razie sprzedaż zastawów nastąpi, wierzyciel z zebranych pieniędzy względem pretensji jego zapisanej w księdze zastawnej zaspokojonym i pozostać mogąca reszta do kassy ubogich oddaną zostanie, a później nikt więcej zarzutami swemi przeciw umówionemu długowi zastawnemu nie będzie słuchanym. Bydgoszcz, dnia 18. Czerwca 1844. r.

Król. Sąd Ziemsko - miejski.

Przedaź dóbr.

Dobra I w n o pod Kcynią będą dla stosunków wymagających sprzedane. Kupujący w każdym czasie z wolnej ręki kupić może.

Dla zapobieżenia nadużyciom, znoszę wszelkie plenipotencye udzielone przez ś. p. ojca mego Tomasza Byszewskiego, Panu Stanisław o w i L i s z e w s k i e m u, na teraz w Gnieźnie zamieszkałemu. Floryan Byszewski. Chcący nabyć z wolnej ręki folwark wieczysto-dzierzawny M ąk o w ni c e pod Witkowem, półtorej mili od Gniezna i tyleż od miast "Wrześni i Trzemeszna odległy; bliższych szczegółów dowiedzieć się może w C h ł a d o wie pod Witkowem.

Na Królewskiej ulicy pod Nr. 17. są duże i małe mieszkania, również duży ogród z mleczarnią, od Sgo Michała do wynajęcia. Polecamy przez nowe nadse'lki uzupełniony nasz skład Morrnskich cegieł i dachówek po umiarkowanych cenach. Poznań, dnia'23. Września 1841.

C. W. Eeckinaun ff Comp.

Kantor w Hotełu Paryskim pod liczbą 2.

W wtorek, dnia 24. Września tv Szelągu Koncert i Wiedeński fajerwerk przepysznypięknie oświetlonym ogrodzie. N ie szczędząc znacznych wydatków zamierzam przedstawić szanownej publiczności arcydzieło sztuki, jakie dotąd tylko wielkie stolice widziały. Gdyby w dniu tym przeszkodziła zła pogoda, odkłada się fajerwerk do najbliższego dnia pogodnego, o czem osobne afisze bliższą dadzą wiadomość. Pierwsze miejsce kosztuje 2 Zlpol., drugie 1 Złpol. - Początek koncertu o godzinie 5tej, fajerwerku zaś o 7mej. Biletów dostać można u Pana cukiernika V assalego w rynku, u księgarzy IJp. Heinego i Lorenza, w dworu Reńskim u P. Falkens t e i n a i u mnie. R. L a u .

Z pierwszym dniem Października r. b. wynoszę się z dotychczasowego lokalu mego, przenosząc handel mój do domu należącego daw 7 nićj do litografa Paua Simona na pierwsze piętro, przy rogu Rynkn i ulicy Zamkowej. Nie mogąc się atoli w nim zaraz urządzić, postanowiłem w pierwszej porze przyszłego ćwierć rocza handel mój prowadzić w s k l e p i e p a r t e r z e W r y fi k u ,l];rr. S O. obok kamienicy, w którym go dotąd miałem. Szanownych korrespondentów i przyjaciół moich zawiadamiam zarazem, iż w ciągu jarmarku walnego w Lipsku mieszkam, jak dotąd na Kry l O W - skiĆI U 5fl*. fft.} p i e rw s z e piętro A wFrankforcie n. O. zaś, od przyszłego jarmarku, w dawniejszym lokalu moim $ c h m a 1 c g a s s e JI T r . 1 8 ., p i e r w s z e p i ę t r o . Poznań w miesiącu Wrześniu 1844.

A r n o l d W i t k o w s ki, obecnie przy Rynku Nr. 79.

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.09.23 Nr223 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry