GAZETA

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.11.28 Nr280

Czas czytania: ok. 21 min.

Wielkiegolie fwa

'" p O ZNA N SKI EGO.

Nakładem Drukarni Nadwornej W. Dekera i Spółki. - Redaktor: A. Wannawski.

JI3,IJ;80.

W Czwartek dnia 28. Listopada.

Wiadomości krajowe.

Z Berlina, dnia lZ Listopada.

Przyszłe Stany prowiucyalue podać mają między inne mi także petycyą tyczącą się wolności druku i rozleglejszego bezpieczeństwa własności umysłowej. Rozporządzenia i ustawy, któreśmy otrzymali, mąją bez wątpienia wiele niedokładności zasługujących na uwzględnienie w oczach tych nawet, którzy praktycznych oddziaływań nie doznają. Nie potrzeba wcale być zwolennikiem wolności druku i takowej popierać; n cenzurze samej tyle jeszcze jest · topni i odcieni, że daleką przebyć należy drogę, aby do wolnego szczytu tej budowy dojść można. J ak dalece to jest prawdą, dowodzą tego stosunki cenzuralne w różnych państwach niemieckich, wielkie różnice często pomiędzy najbliższymi sąsiadami, zakazy z różniej tych wynikające i bolesne straty będące często ich skutkiem. Ze pruski handel księgarski nadzwyczaj na lem cierpi, tego zaprzeczyć nie można, ale niemniej także cierpi i dziennikarstwo. Z obawy, słusznej lub urojonej, ucieka się wielu pisarzów z pracami swemi do obcego kraju, skoro się tylko przeszkody jakiej spodziewają. Prawda, że książki przechodzące 20 arkuszy wolne są od cenzury; ale zabieranie polem książek i wynikłe ztąd processa laki rzuciły postrach, że wolność ta jak gdyby nie była, bo jej nikt użyć uie śmie. Ponieważtylko książki wychodzące w Lipsku lub innt'm państwie związkowem nie tak łatwo zakazowi ulegają, przeto dziwić się nie można, że księgarstwo zagraniczne wielkich używa korzyści. Toż samo rozumie się o dziennikach. Wszystko to dostateczną podaje materyą do skreślenia żywego obrazu stanu sprawy i do uczynienia wniosków o zniesienie łub zmianę wielu artykułów, w miarę słuszności i okoliczności czasowych. Spodziewać się należy, że petycya ta popartą będzie, bo sprawa druku jest sprawą narodową, a nie sprawą samych księgarzy i literatów.

Wiadomości zagranIczne.

Francya Z P a ry ż a, dnia 18. Listopada.

Wczorajszy C o m m e r c e obejmuje obszerny artykuł o cierpieniach doznawanych teraz przez; nieszczęśliwych Polaków i o coraz bardziej utwierdzającem się panowaniu Rossy i w krajach niegdyś Polskich. Zwraca uwagę na objawia* jącą się z tego powodu w pismach Niemieckich obawę i poczytuje onę nie za zupełnie płonną. N ie tylko słabość (powiada) i niedołężność panowanie Rossyi poparły, lecz nawet najwięksi mężowie nowszych czasów służyli jej zamiarom; Fryderyk Wielki albowiem zezwalając na rozbiór Polski popełnił błąd okropny, a Napoleon, ustąpiwszy Rossyi Białegostoku zawsze przywidzeuiu ulegają i że tylko opinia massy, widzenie rzeczy ludowe jest nieomylnern. Ze względu zaś ua to usposobienie umysłów w Niemczech przepowiada C o m m e r c e nie daleką wielką koalicyę Zachodu przeciw Sławianom (czy wszystkim?) i wzywa rząd francuzki, żeby porzuciwszy wyłączny alians z Anglią sympatye Niemców pozyskać się starał. Przez Stany Zjednoczone doszły wiadomości z Otaheiti sięgające aż do 6. Czerwca. Spokojność zdawała się na całej panować wyspie, chociaż powstańcy broni nie byli złożyli. Od krwawej walki makaheńskiej wielki padł na nich postrach, i nie śmieli już wyjść z warowni swoich. Dziwną jest rzeczą, że nic tam jeszcze nie słychać o postanowieniu rządu fraucuzkiego, na mocy którego tenże okupacyi wyspy przez admirała Dupetit Thouars nie uznał, nie uznał, przestając tylko na pierwiastkowym protektoracie. Admirał Hamelin, mający teraz naczelne dowództwo nad francuzką siłą zbrojną Oceanii, przybył był d. 18, Września do portu w Rio - Janeiro, zkąd niedługo do Otaheiti udać się miał.

Dywizya okrętowa, wyprawiona do N eapolu z powodu zaślubienia księcia Aumala, dosyć jest znaczna. Dnia 13. sposobiły się okręty parowe stojące w porcie toulońskim, «Gomer,« »Labrador,« »Gessendi,« »Lavoisier,« do wyjścia, skoroby tylko obadwaj książęta nadjechali. Spodziewają ich się dnia 15., a dnia 22- mają już być w Neapolu.

Obraz, jaki dziś Francya przedstawia jest bardzo nauczający dla człowieka myślącego. Odbywa się w niej praca budowy i praca zniszczenIa, które równają się gorączce w ciele człowieka. Doktorzy mówią, że gorączka nie jest chorobą, jest to tylko walka organizmu przeciw chorobie i środek, którego natura używa niekiedy by chorobę zwyciężyć. P r a s a przedstawia wszystko, co się dzieje w umysłach i pracę instytucyi. - J o u r n a l d e s D e b a t s chce zachować to co jest, C o n s t i t u t i o n e l chce zniszczyć czfść tego co jest, R e f o r m e i N a t i o n a l chcą zniszczyć co tylko jest. Dwie si!y się jednoczą, jakkolwiek zdają się przeciwnemi, albowiem, praca zniszczenia służy tylko budynkowi, który ma się wznieść w przyszłości, ponieważ znosi szczątki murów i nierówność gruntów, które budowie tej przeszkadzają L T ni ve r s, który służy za koło zębiaste Coustitutionela stawił naprzód ultra, nioutanizm w osobie Pana Montalembert i przez drogę oddziaływania wywołał zjawienie się Pa

na Thiers jako sprawozdawcy projektu do prawa o wychowaniu drugiego rzędu, który w uniwersytecie wzywa Panów Cousin, Michelet, Quinet, a w Constitutionen Pana Sue.

W tym to dzienniku piszą się niby wyroki przyszłości, ale jej wypadki zapewne oszukają tych, którzy na nią pracują. Kiedy doktrynerowie zwalili restauracyę za pomocą ludzi i zasad z 1 793., stawili przeciw ruchowi postępowemu, który zwyciężył, Kazimierza Perryer. Pan Talleyrand przyrzekł Europie, że Król Ludwik Filip wstrzyma postęp idei 1 793. i obiecano duchowieństwu opiekę nad jego zakładami, byle tylko duchowieństwo popierało zakłady doktrynerskie. Jezuici, którzy mieli przeciw restatiracyi zarzuty z powodu postanowień z 1828. i z powodu odsunięcia ich od wychowania Księcia Bordeaux, służyli dzielnie temu układowi. D ziś trzy dzienniki działają w tym samym duchu Siecle, Univers i Constitutione!, wszystkie one dążą do ugruntowania sysleinatu samowolności, chociaż może mimo wiedzy i innemi drogami. Ta kombiuacya moieby się udała i pogrążyłaby Francyę w wielkie nieszczęścia, gdyby nie było stronnictwa czysto francuzkiego, skupiającego w sobie całą treść myśli 1789., jednoczącego w sobie wszystko co Francya chce i odpychającego wszystko, co tylko ona odrzuca. Stronnictwo to wie, że Franrya pragnie Królestwa bez samowolności, reprezentacyi bez udania i bez wyłączeń, religii bez ultramontanizmu i pokoju bez poniżenia. Tak więc robota Pana Thiersa zostanie wstrzymaną, jak tylko usunie wszystko co tylko nie podoba się Francyi i dzięki jemu, pomimo jego wiedzy, Franrya dojść może do celu swych życzeń.

T ak więc w tein towarzystwie wszystko się skupia do przywrócenia porządku. Cokolwiek bądź nieporządek bliskim jest końca a siły pozostałe dostatecznemi będą <lo zapewnienia tryumfu prawdzie.

Z dnia 19. Listopada.

Stosownie do dziennika Co in mere e podpisał król onegdaj rozpoiządzeine zwołujące izby na dzień 26. Grudnia. Słychać, że ostatnia lewa zamierza oppozycyą, swoją przeciw gabinetowi na pizyszlem posiedzeniu zawiesIc, gdyż w obecnćin położeniu rzeczy zwalenie teraźniejszego rządu spowodowałoby powołanie hI. Mole, po którym żadnej zmiany w polityce spodziewałby się nie można. Co do podań niektórych dzienników o pokrzywdzeniu jakiegoś Francuza w Mazatlanie, którego dla spoiu z dwoma krajowcami ujęto i na rozkaz mexykauskiego kapitana obito, ja w tej sprawie, tutejszy poseł rzeczyphtej rnexykańskiej następujący napisał list do P r a s s y : »Czytałem w Pr a s s i e artykuł o alentacie wykonanym na majtku Faziere w Mazatlanie. Niech mi wolno będzie kilka słów dodać. Skoro tylko prezes rzeczypospolilćj o barbarzyńskim owym postępku usłyszał, wydał natychmiast rozkaz, aby winnych przykładiiie ukarać. Jakoż też bar. Alley de Cyprey w nocie swoJeJ z dnia 5. Września oddał słuszność dobrym chęciom i uczuciom rządu mexykanskiego. Obowiązkiem jest moim sprostować błąd w artykule P r a s s y zawarty. Chciano juz dowodzić, ze Faziere, jako naturalizowany Me XYK ań czy K opieki Francyi wzywać nie może. Ale pytanie to odłożono tymczasem. Przy te'm tylko zgodnie znajlepszymi publicystami obstaje się, że urzędowe wdanie się agenta dyplomatycznego na korzyść rodaków w sprawach przed trybunał krajowy zaniesionych tylko w razie odmówienia sprawiedliwości miejsce mieć może. Spodziewam się po bezstronności P r a s s y, że list ten do powszechnej poda wiadomości.«

Anglia.

z L o n d y n u, dnia 18. Listopada. Pod względem jutrzejszego balu dla Polaków uważają niektóre gazety, iżby było niesprawiedliwością, dla cudzoziemców rok rocznie ponosić ofiary pieniężne, kiedy w Anglii tyle biednych jest poddanych, wsparcia potrzebujących. G lob e słusznie i sprawiedliwie wynurza zdanie, że twierdzenie podobne znakiem samolubstwa i niegodne Anglii, osobliwie ponieważ oprócz tego rocznie dającego się balu dla wychodźców tych bardzo mało sie czyni, jeżeli wsparcie im dawane porównać chcemy z zapomóżką ofiarowaną dawniejszemi lały emigrantom francuzkim a nawet W ossyanom w r. 1 8 12. Dnia 12. m. b. wieczorem na nowo wybudowanym parostalku G i p s y Q u e e n, zbudowanym przez dom Sainuda et comp, dla towarzystwa Watcrfordzkiegożeglugi, nasląpił okropny wybuch dotąd niewiadomo czeni spowodowany, w skutek którego naj starszy brat Sainuda i 6 osób zabitych zostało, a wiele innych jest ranionych. Portugalia.

z L i s b o n y, dnia 10. Listopada. Rozchodzi się wieść, że w Castello Branco zaszły zamieszania, lecz prędko przez władze zostały przytłumione. Rokoszanie, w porozumieniu ze spiskowymi w Hiszpanii wspólny plan

zwalenia istnącego na półwyspie porządku rzeczy chcieli przywieść do skutku. Nie jesteśmy przecież w stanie coś pewnego w tym względzie donieść, to tyle jawne, że każde podobne kuszenie roztrącić się musi o silne środki tutejszego rządu. Deputowany skompromitowany jeszcze od czasu powstania w Torres Novas, P. Jose Estrerao, ma się znajdować w okolicy Castello Branco, tego teatru chybionego rokoszu partyi radykalnej. Nie podlega już, zdaje się, żadnej wątpliwości, iż pomiędzy znajdującymi się w Portugalii hiszpańskimi wychodźcami znów od nie dawnego czasu wielki ruch panuje, i że pewna liczba Hiszpanów, z Anglii do Porto przybyła, lub w dalszą się puściła podróż do Gibraltaru. Tu w Porto zupełna spokojuość, jak wszędzie. Izby kontynują gorliwie prace. Kiedy izba parów zajęta jeszcze bilem iudemnizacyi dla ministerstwa przyznanym przez deputowanych, przedłożono izbie drugiej między inne mi projekt do prawa obciążającego pewną liczbę artykułów podatkiem 5procentowym. Projekt ten jest tylko częścią obszernego planu reformy, jaką minister finansów HI. Tojal z wolna w zarządzie swego wydziału wprowadzić zamIerza,

Hiszpania.

z M a d r y t u, dnia 13. Listopada. Jeden z tutejszych dzienników oppozycyjnych utrzymuje dzisiaj, że p. Martinez de la Rosa w wczorajszćm przemówieniu potępił cały swój dotychczasowy kierunek swój polityczny, a usprawiedliwił świetnie dążności ludu wszechwładnego. Eco deI comme rcio uważa także, że słowa ministra zasługują na pochwałę prawych rialryolow, ale że duch jego podejrzany. Pan Martinez de la Rosa tak się skłonu na stronę panujących opinii, że najwyższa klassy społeczeństwa i otaczających tron nazwał nieprzyjaciółmi monarchii. Odnoszę się w tej mierze do jego własnych wyrazów, zamieszczonych dzisiaj w urzędowej G azeta. Wspominamy o kilku dawniejszych wypadkach, powiada: »tęż sama partyę, która się tyle swem przywiązaniem do trouu puszy, widziałem, jak przy łożu umierającego monarchy czychała tylko na chwilę skonania, aby prawej jego dziedziczce tron wydrzeć; widziałem także, jak taż sama partya po śmierci monarchy nie spieszyła bynajmniej ze zwołaniem dawnych czy nowych kortezów, lecz z pogardą instylucyi państwa lud uzbroiła i do wojny domowej przeciw prawej poduszczała krolowe'j - a właśnie ci, co wyznają idee li wdziwą wiernością na jeJ biegli ocalenie.« P. Maitinez de la Rosa zapomniał tu zapewne, że właśnie wysoka szlachta hiszpańska w zastępach królowej stanęła i pretendeuta od tronu wyłączyła. Dale'j mówi: »Pojmuję ja, jak ci co się w Afryce pod rządem ojcowskim, patryarchalnym zrodzili, podobać sobie mogą paBowanie absolutne. Przypatrzyłem się tej formie idealnej w Toskanie, ale dla Hiszpanii jato prawdziwy Hiszpan nienawidzę jeJ i odpieram. Mimo wszelkiego złego jakie wypłynęło 2 rewolucji, mam to mocne przekonanie, iź fylko połączeniu tronu Izabelli II. z inslytucyal nI liberalnemi rządu reprezentacyjnego zawdzięczamy, iż ta dostojna dama Iron zajmuje.« I)la wywiedzenia konieczności pisanych konstytucyi odwołał się pan Mariinez de la Rosa nawet do Napoleona, który dał Hiszpanii kartę Łonstylucyjną. «Lecz nie wolno nam - mówi dale'j - następnego równie ważnego względu pominąć, względu na stosunki do ob* cyc h mocarstw. Wiadomo, iź niektóre t nich patrzyły się na tron Izabelli II. ze wstrętem. Królowa opierała swe nadzieje na dwóch narodach, stojących na czele europejskiej cywilizacyi. Te również się rządzą formą reprezentacyjną, a lubo nie jest rzeczą konieczną, aby państwa jednaki miały rząd, więcej przecież w tym razie jest między niemi sympatyi'. ula tego zawięztijąc nasze stosunki dyplomatyczne, opieraliśmy się nie na przypadł iOWOSCI, lecz na położeniu rzeczy, które K trzech jedno czyniły. W Portugalii walczyła Donna Maria da Gloria z Uzurpatorem, · w Hiszpanii Izabella H. z D. Kari6sem, w Francyi dyuastya panująca z pretendentem. Trzy le spory były z sobą w zwiąsku, przymierze było naturalne i przyłożyło się wielce do ustalenia tronu Izabelli II. Z zapatrywania się na zewnętrzne okoliczności wynikła więc trafna i niezmienna zasada, że tron Izabelli musi się na w o l n o ś c i opierać - zboczenia, jakie moply się później wydarzyć, są całkiem przypadkowe - zasada jest niewzruszoną « (Co za wyznanie! Jakież zachęcenie dla przyszłości!) Usprawiedliwienie p. Tejndy na zarzuty mu uczynione przez p. Martinez de la Rosa, brzmi według G a z e t y, jak następuje: »dla dowiedzenia mego przywiązania do królowej potrzeba mi tylko nadmienić, iż w Niemczech, kiedy się upierano o prawo następstwa do tronu, broniłem w wydanej broszurze praw Izabelli II. i powiodło mi się wyczytać w augsburske'j gazecie, że na mocy przytoczonych przezeinuie

powodów, parfyą Don Karlosa uznano za godną wzgardy, (estabon uuicamente consignado en un partido despreciable en Espanna).« Spokojność panuje we wszystkich prowincyach a kuszenie się o jej zakłócenie z łatwością dotąd poskramiano. J eden z dzienników oppozycyjnych donosi wiadomość niepewną, że tajna polieya w Madrycie wzmocnioną została 3 O Francuzami. Przytaczamy tu główny ustęp sprawozdania kommissyi ustanowionej do rozważenia projektu reformy koustytucyi, ułożonego przez pana Donoso Cortes. Po kilku uwagach ogólnych sprawozdawca tak dale'j mówi: »Ludy uważają jako rzecz prostą i naturalną, że reformy polityczne wypływają od władzy najwyższej, od które') wszystko wypływa jako ze źródła najobfitszego, prawa opiekujące się obywatelami równie jak prawa opiekujące się mocarstwami, rady pokoju równie jak rady wojny. Władza konstytuująca leży tylko w władzy konstytucyjnej, a w nasze'j Hiszpanii władzą tą są kortezy z królem. L e x fi t c o n s e n s u p o p u l i e t c o n s t i t u t i o n e r e g i s , inaxyma naszych OJcow, szczytna swą prostotą, a która doszła aż do nas przechodząc zwyeięzko lata i zmiany polityczne. Komisya ją przyjęła i ogłasza ją tutaj: kortezy z królem są źródłem wszelkiej prawnoscl. Władza ta wszystkiego dotyka, oprócz tych praw pierwiastkowych, przeciw którym nic powiedzieć nie można, ponieważ są zasadą społeczeństwa ludzkiego. Przez nie po Bogu żyją wiecznie ludy. Komisya jest przekonana, że kortezy wraz z królem m<iją władzę zmienić prawo polityczne państwa. Przekonaną jest także, że nie ma chwili stósuwniejszej do dokonania tego, tern bardziej, że nigdy reforma praw postanowionych w chwilach wstrząśnień lepiej nie może być dokonaną jak w dniach pokoju. Kiedy kortezy konstytuujące, silną i śmiałą dłonią dotknęły się konstytucyi 18 12. r., wielkie nieszczęścia trapiły wówczas naród hiszpański. W duiach tych, których wspomnienie będzie przedmiotem wieczne'j boleści dla! Hiszpanii, kortezy zwróciły swoją uwagę na to sławne przedsięwzięcie i umiały doprowadzić je do końca pomimo ryku postaii i okrzyków wojny domowej. Konstytucya z 1837. r. zdaje się napisaną zupełnie w duchu sprzecznym z usposobieniem kraju; kortezy poświęciły wielkie zasady porządku publicznego, kiedy społeczeństwo było zdemoralizowane i rozpadało się na sztuki. Nie ma więc nic dziwnego, że wówczas wszystkie stronnictwa z radością przyjęły tę konstytucya. Zwycięzca przywiązał się do jej bronił, ze widział w lyin kodcxie zasaduiczym poświęcenie kilku tych wielkich zasad powszechnych, dla chwały których walczył tak długo i tyle przegrał bitew. Nie wynikało jednakie ztąd, by konstytucja była bez błędu, i znajdowały się w niej zaraz zasady, które nie powinny były w skład jej wchodzić. Jakkolwiek ułożono z nich całość porządną, były to jednakże sztuki rozmaite z różnych konstytucyi Zgromadzone przez prawodawcę, wedle jego widzimi się, lub Irafu. Nie mogło być inaczej, jeżeli pamiętać będziemy o wielkim chociaż nie widocznym wpływie, jaki stan polityczny i towarzyski wywiera zawsze na umysł prawodawców. Nie ma umysłu dość wzniosłego, Die ma woli dosyć nad sobą panującej, aby nie zostawić otworem bram niektórych, przez które wciskają się myśli, będące płodem innych umysłów i innej woli. Jakże można żądać, aby w konstytucyi 1837. r. jaśniały wszystkie zasady swobody i porządku, kiedy towarzystwo wówczas ulegało anarchii. T o, co przewidziały uwysły najznakomitsze, ludzie uajroztropniejsi ujrzeli i to widocznie natychmiast po ukończeniu dzieła, a gdy ogłoszono konstytucyę, wówczas umysły najbardziej ograniczoue to pojęły. Ale szczęk broni nie ustawał, pożar naszych wewnętrznych politycznych niezgod zamiast się zmniejszać powiększał się w sposób straszliwy, zgorszenia następowały po sobie z zatrważającą szybkością, i nakoniec zjawiło się (o wielkie powstanie, które, upadając z dyktatorem wypędzonym, pokazało narodowi jak zmienuemi są wyroki losu. Przeszło następnie ogłoszenie pełnoletności królowej, i ogień niezgod powoli ucichł. Dziś niebo jest czyste: Społeczeństwo mniej więcej spoczywa. Jednakże tcu stan rzeczy nie mógłby istnieć długo, nie zgadza ou się z istnieniem niektórych zasad politycznych poświęconych w naszem prawie polilyczne'm. Z tych powodów komisja uważa za najpicrwsze zmienić tylko konstytucyę w tych punktach, w których ona pizedslawia przeszkodę niezwalczoną utwierdzeniu porządku i zupełnemu uorganizowaniu administracyi; wówczas będzie rzeczą możebuą ustalić wszystkie prawa organiczne spólcześnie i będzie można tym sposobem zapewnić na przyszłość spokojność krajowi, Naostalek komisy a sądzi, że żadna pora ule jest przyjaźniejszą do sprostowania niedostatków konstytucyi, ułożonej w czasach zamieszek i małoletności, jak epoka kiedy sie wi

dno krąg WYJasnla, i kiedy monarchio!, doszedłszy pełnoletności, ujmie berło przodków. - Komisja sądzi nadto, że reforma byłaby niepodobną w przyszłości. Pod wpływem zasad potępionych w te'in sprawozdaniu, porządek istniałby chyba jako wyjątek nieładu. Jeżeli istnieje dzisiaj, to dzięki tylko zbiegowi szczególnych okoliczności i szczególnej łasce niebieskiej Opatrzności. - Pokażmy narodowi, ze umiemy być wdzięczni za tę łaskę szczególną, i korzystajmy z przelotne'j chwili, żeby wznieść gmach, zdolny wytrzymać burze rewolucyjne. Czas, który nam zostaje, jest bardzo ograniczony, jest to przedział nieznaczny między maxymami anarchicznemi a anarchją samą, między zasadą i jej skutkami. Jutro może ten przedział zniknie, i ręka rewolucyi uderzy w nasze bramy. - Napróźuo wtedy będziem kłopotać ziemię naszemi skargami bezuźyteczneini, a niebo naszemi modłami; nie odpuści nam ani sąd Boga, ani sąd narodu, ani sąd dziejów.« Z dnia 18. Listopada.

Na wczorajszćm posiedzeniu kongresu mówiono o stosunkach wyspy Kuby, a deputowany Llorente dowodził, że prawa karzące handlarzy niewolników, jeszcze za tej izby prawodawczej powinny by być postanowionemi, by przez to nie zerwać stosunków z pewne'm wielkiem mocarstwem. Minisler spraw wewnętrznych oświadczył, ze się zupełnie zgadza na to zdanie. Hiszpanja zobowiązała się w traktacie zawartym z Anglją 28. Czerwca 1835 r., że w przeciągu dwóch miesięcy wyda prawo karzące mocno tych poddanych hiszpańskich, którzy tylko handel niewolnikami prowadzić będą. Rząd Angielski silnie domaga się dopełnienia lego zobowiązania i innego wprzód jeszcze danego, że wszyscy schwytani murzyni na wolność puszczeni będą, i tego domaga się w formie ultimatum. - Murzyni ci zwykle byli w Hawanie sprzedawaneini zamiast być wydane mi władzom Angielskim. Teraz rząd Angielski domaga się, by sąd złożony z Hiszpanów i Anglików w Hawanie był umocowanym do pytauia się wszystkich murzynów, znajdujących się na przybywających do Kuby okrętach, czy rzeczywiście są woluemi, w przeciwnym zaś razie natychmiast ich uwalniać lub posyłać do kolonij Angielskich, gdyby murzyni tego sobie życzyli. Przeszło 8,000 murzynów podobnych znajduje się w Kubie, a rządowi Angielskiemu wiele może zależeć na ich przesiedleniu. Tulejszy gabinet dowodzi, że handel niewolnikami w Kubie po większej części jest prowadzony przez Anglików w współce 1835 pod flagą hiszpanką wpłynęło- do Kuby okrętów niewoliiiczych r tylko 42; w roku 1836 tylko 29, w dwóch następnych latach tylko 3; a w 1839, 2. Za to wzrosła liczba Portugalskich okrętów, która w roku 1835 tylko 8 wynosiła; w 1837 do 48.

Z P a ryż a, dnia 20. Listopada.

Dzisiaj odbieramy niespodzianą nowinę, ze Generał Zurbano zatknął chorągiew rokoszu.

Wiadomo, że Generał ten, widząc sprawę Espartery straconą, terazniejsze'j władzy się poddał i równocześnie publicznie oświadczył, żer z polityką na zawsze rozbrat uczynił. Po powrocie swoim z Francyi, dokąd się był udał na czas krótki, żyt zupełnie na ustroniu w rodzinnej prowincyi swojej, w Logrono. Aby ministra wojny w te'm większy wprowadzić błąd, zawiadamiał go nawet nie raz o kuszeniach tych lub owych osób, żeby go w nowe wciągnąć bunty, powtarzając swoje dawniejsze uroczyste przyrzeczenia, że się w wierności swej nie zachwieje. Wszakże wszystko to nie zdołało rządu uwolnić zupełnie od podejrzenia; owszem strzeżono Generała jak najściślej a przy wybuchnięciu ostatniego powstania otrzymał rozkaz udania się z swej rodzinnej prowincyi do Sautander. Zamiast coby miał być posłusznym temu rozkazowi, zniknął Zurbano w Sierra de los Cameros na granicy prowincyi Soria i Logrono. Tu zapewne z czasem garstkę dawniejszych stronników swoich wokoło siebie zgromadził, na czele których d. 13. bez oporu do miasteczka Najera wkroczył. N ajera, niegdyś stolica Królów Nawarry, jako następcę których Ferdynanda katolickiego lam jeszcze koronowano, dzisiaj nędzną mieściną liczącą ledwo 35 O O mieszkańca, 3 mile od Logrono. Zurbano wtargnąwszy do Najera miał podług po wszeehnego podania ledwo 50 jeźdźców i 80 pieszych żołnierzy pod rozkazami swemi. Opanowawszy miast», kazał natychmiast policjanta (celador) jednego rozstrzelać i zgromadzi! następnie Aynntamiento, któremu nakazał wydać wszelką broń i zdatne do służby konie, ileby tych w mieście się znalazło. N astępnie wydał wezwauie do wszystkich progressystów a mianowicie żołnierzy, którzy za czasów woj ny domowej pod nim służyli. Hasłem jego: konstytucja z I. 1837. i Izabella II. Podług odebranej d. 16. w Bajonnie depeszy do tamecznego hiszpańskiego konsula, Zurbano w nocy na d. 14. na czele 4 O O żołnierza na główne miasto prowineyalne Logrono uderzył; co jeżeli

6ię potwierdzi, powstanie to przynajmnIej na czas pewien znaczenie jakieś osiągnąć może. Generał dowodzący w prowincyi na pierwszą wiadomość o zajęciu N aj erj do GenerałKapitanów w Burgos, Nawarrą i prowineyach Baskijskich gońców porozsyłał, aby ich o wystąpieniu Zurbany zawiadomić. General Kapitan w Bnrgos odebrawszy tę nowinę kazat natychmiast jednemu z dwuch batalionów, stanowiących załogę tego miasta, wyruszyć, a Generał- Kapitan prowincyi baskijskich Generała J auregui z wszelkiem w Wiktoryi konsystującem wojskie'm do Logrono wyprawił, (ienerał Koncha, mający zająć miejsce teraźniejszego Generał Kapitana prowincyi baskijskich, ujrzał się podobno w konieczności zatrzymania się w Burgos, aby nie wpaść w ręce powstańców, kiedy trakt główny, stamtąd do prowincyi północnych i do Francyi prowadzący, jazda Zurbany już niepokoi.

Austrya.

Z Preszburga, d. 14. Listopada.

N asz Sejm smutnie się skończy! dla każdego patryotycznego Węgra. Namiestnik Cesarski, J. C W. Arryksiążę Karol wstępując do sali przez magnatów z uniesieniem przyj-ęty został, ale większa cześć deputowanych drugiej Izby niezdjęla nawet kapeluszów a gdy Arcyksiążę przemówić chciał, wszczęta się tak o kro p n a w r z a w a, że z s i w i a ł y b o h a t e r w widoczne'm wzruszeniu opierając s i ę n a r a m i e n i u b r a t a z s» 1 i w y s z e dł. Takowe brulalstwo zgrozą przejęło całą światlejszą publiczność.

Z W i e d n i a, dnia 18. Listopada.

Im slósowniejsze były uchwały w sąsiednich Węgrzech w pewnych ważnych rzeczach na korzyść protestantyzmu, tym boleśniejszą jest rzeczą, że w Aiistiyi przeciwnie na niekatoli - ków nowe nałożono ciężary. Za c liodzi pytanie, czy protestanccy członkowie gmin katoli - ckich obowiązani są przykładać się do budowy kościołów katolickich. W prawach J ózefińskich w sposób przeczący pytanie to rozwiązane; ale w gminach wiejskich, a niedawno temu w bliskości samego Wiednia, przestąpiono to prawo dla nieznajomości prawa ze strony chłopów protestanckich i mieszczan miast mniejszych, tak iż takowi do budowy kościołów katolickich przykładać się musieli. Opierając się na takich przypadkach poprzednich, chciał powiatowy urząd w Wiedniu zmusić protestanckiego gospodarza pobliskiej gminy do nieprawnej składki. Przypadek ten tym jest bardziej w dobrach klasztornych. Nie prawne to żądanie gminy katolickiej odrzucił sąd klasztorny, odwołując się do stosownego prawa. Gmina więc udała się do urzędu powiatowego; ten wniósł do sądu klasztornego, czyli protestant do prawa się odwoływał, a gdy sąd odpowiedział, że nie, zawyrokował urząd powiatowy, że protestant do budowy kościoła katolickiego przyłożyć się winien. Protestant appellowat do rządu, i ciekawość teraz, czy prawo Józefińskie w mocy swej pozostanie. C h i fi y.

W jednym z dzienników bawarskich czytamy następne uwagi z powodu wieści o sfałszowaniu augielsko-chińskiego traktatu. »Są wieści, które prawie nie potrzebują zbijania, do takich liczyć należy artykuł francuzkiego dziennika uiinisteryałnego o sfałszowaniu traktatu chińsko-angielskiego w texcie chińskim. Jest to wznowienie dawnych gadanin gazety z HongKong. Forma i treść pokazywały, że ten artykuł jest tylko złośliwem zmyśleniem. - Chiticzykowie są tchórzami, barbarzyńcami, dumneini, chylreini, wszystko to jest skutkiem samowolności, która im zagradza drogę do wszelkiego postępu, ale nie uiożna powiedzieć, by cliiuetycy byli głupiemi. Czyżby zaś to nie było głupstwem fałszować traktat, kiedy druga strona z bronią w ręku, może wymódz wszj'slko <o jej się spodoba. · - Wiadomo nam zaś, że syn nieba wezwał najlepszych lingwistów swego kraju, dla przełożenia traktatu angielr-kicgo z'ipelnie dosłownie na chiński język. Nie można się dziwić, że Dziennik Sporów podobny artykuł umieścił, bo dziennik len skąd inąd pełen rozsądku, nieraz największe niedorzeczności pisał o Indyach i Chinach, ale dziwić się nałeży angielskim dziennikom. Liczni przyjaciele i czciciele l'aiia (iulzlaff mogą być spokojiietui. iSasz ziomek bowiem (Gutzlaff jest z 15awaryi i należał do tłumaczenia traktatu) usprawiedliwi się niezawodnie jak tylko dojdzie doń wiadomość o tych oszczerstwach, które tylko zazdrości kilku ludzi nienawistnych, a mianowicie redaktora gazety w Hong Kong przypisać należy.

Rozmaite wiadomości.

z P o z n a n i a . - G az e ty koś c i e l n e j t utejszej wyszedł Nr. 47. i zawiera: Ksiądz Klemens Maria Hoffb a u e r i Redemtoryści w Warszawie. - Doniesienia kościelne z Kolonii, Berliua, Paderborn, z Rzymu, z Fraucyi. -

P»ząd angielski zamierza ustanowić pełnomocnika przy stolicy papieskiej. Z Austryi. Jezuici w Szwajcaryi. - Literatura.

Dziennika domowego wyszedł Nr. 24. i zawiera: Artykuł wstępny (o walnem zgromadzeniu Towarzystwa naukowej pomocy w powiecie Czarukowskim dn. 30. Paźdz. I. b.) - A u t o r k a, przez LucyauaSiemieńskiego.O wychowaniu żony przez męża na wielkim świecie (dok.). - Rozmaitości, mody i objaśnienie ryciny.

Napoleon i Wellington. Dnia 7go Września tego roku zaszło rzadkie spotkanie w R o u e n . Spiżowa statua W e II i n g t o n a i marmurowy posąg N a p o l e o n a , - tamta w drodze do Londynu, ten darowany przez króla miastu Ajaccio, w transporcie do Korsyki - przybyły na miejsce lądowania na dwóch rożnych okrętach, lecz prawie o jednym czasie. Powstała tedy sprzeczka pomiędzy dwoma spedytorami o pierwszeństwo. Dopiero dowódzca portu rozstrzygnął, aby Napoleon najprzód był z okrętu wyładowanym, a Wellington najprzód z lądu na okręt zaniesionym. Tak więc uszło to spotkanie obudwóch współzawodników dosyć jeszeze spokojnie. Ale któż wie mniema »Joural de P»oueu« czy jakie smutne skutki ztąd nie wynikną. W teraźniejszych czisach może się rząd zaprzeć łatwo kommendanta portu, który dał N apoleonowi pierwszeństwo przed Wellingtonem, a przypuszczenie Wellingtona dopiero po Napoleonie, jest właśnie »wypadkiem, któryby mógł p rz e rwać d o b r e porozumienie pomiędzy obudwoma rządami.« (Słowa angielskiej mowy z Ironu.) Nowy sposób u a ugaszenie pragnienia. - Kapitan okrętowy Kennedy wspomina w opisie swojej podroży następujący wypadek. Gdy na okręcie, którym podróż odbywał, wody zabrakło, umoczył suknie w morze i wdział je zaraz mokre na siebie. Długo trwało, opowiada kapitan, zanimem moich ludzi nakłonił, aby to samo uczynili. N areszcie przystali na to, i doznawaliśmy wszyscy tego samego skutku, jak gdybyśmy się byli miernie wody napili. Temu zaradczemu środkowi, do którego pierwszą myśl nastręczyło mi dzieło doktora Lind, winien jestem życie moje i sześciu innych dzielnych żeglarzy, którzy bez tego środku byliby niezawodnie poginęli. Odtąd maczaliśmy nasze suknie dwa razy na dzień w wodę i wdziewali je na siebie z takim szczęśliwym skutkiem, iż trawiące nas praguieuie zupełnie się uspoka ka minut wilgotnym i ochłodzonym, a my czuliśmy się każdą rażą tak pokrzepieni i orzeźwieni, jak gdybyśmy się istotnie pokarmem posilili. Piękna modlitwa. Gdy podróżnik Hay w pobliżu pewne'j arabskie'j wioski chciał rozbić swoje namioty, ujrzał się nagle otoczonym od dzikiej zgrai, miotającej przekleństwa na «niewiernych.« «J akże możecie sądzić że my nie wierzymy w Boga ?« ozwał się Hay do jednego starca, po którego ubiorze poznał iż był ich kapłanem. «Posłuchaj wprzód mojej codzienneJ modlitwy, a potem sam wyrzecz swoje zdalne.« To rzekłszy zaczął mówić głośno i z uczuciem: ojczenasz. Z nieme'm zadziwieniem przysłuchiwali się Arabowie modlitwie chrześcijanina, aż wreszcie kapłan zawołał: »Niechaj na mnie przekleństwo Boga spadnie, jeźlibym kiedy klął tym, którzy taką wiarę wyznają: co więcej - twoja modlitwa będzie odtąd aż do mojej ostatecznej godziny, moją modlitwą. Prosimy cię nazarejczyku, powtórz nam ją, abyśmy się jej nauczyli, i zapisawszy ją złotemi literami, chowali zawsze pomiędzy sobą.« Wyn al az e k dotąd nieużyt y. Pisma francuzkie opowiadają wypadek, który się za czasów Ludwika XV. wydarzył, a obecnie wynalazek kapitana Warnera przypomina: Pewien jubiler, imieniem Dupre, zajmował się w Paryżu przetapianiem kryształów w celu robienia z nich fałszywych dyjamentów. Ale zamiast pożądanych kamieni otrzymał kompozycyjni której pełna silą tak była wielką, iż masa ta nawet w wodzie gorzała i owszem jeszcze mocniej w niej się żarzyła. Gdy Dupre dostatecznie o swoje'm odkryciu się przekonał, udzielił takowego ówczesnemu ministeryjum. Będąc powołanym do Wersalu, uczynił na kanale tamtejszego parku pomyślne doświadczenia, po których wykonał później w jednym z portów francuskich równie szczęliwe próby na większą stopę . Najśmielsi oficerowie morscy byli przejęci zgrozą na widok okropnych skutków tego morderczego narzędzia. Zaś król Ludwik XV. obawiał się tak dalece zgubnych skutków, jakieby upowszechnienie się tego wynalazku sprawiło, jż wynalazcę znaczną wprawdzie pensy ją i orderem świętego Michała wynagrodził, lecz oraz do zamilczenia tego wynalazku nazawsze zobowiązał. Ten postępek królewski zasługuje tembardziej na zaszczytne uznanie, iż Francy ja natenczas wojnę z Angliją toczyła. (J(o%m. Lwów.)

(S P r o s t o w a ni O - W numerze wczorajszym (279 ) Gazety naszej na pierwszej stronie zamiast: »nawet s a m i Pniaków przesadzam« inialo być »nawet samych Pniaków przesadzają«, a str. 2238. w arljknle z Ameryki zamiast »Missauri« czytaj »MissoIIri , -

i\o«'jr transport bar<l-«o pięknego świeżego Astrachańskiego kawiaru odebraliśmy Bracia Aitdersch.

Pierwszą nadsełkę prawdziwie świeżego tegorocznego A s t r a c h a ń s k i e g o k a w i a - r i i . tudzież najprzedniejszej Rossyjskiej herbaty pecco, perełkowatej i karawanowej otrzymał Handel Sie kies z y na przy ulicy Wrocławskiej pod Nr. 7. Otrzymałem pocztą z najzuaczuiejsze) fabryki Włoskiej prawdziwe Rzymskie s t r o ny czego jestem w stanie dowieść deklaracyą celną jako i listami. Gdy tu w ogóle amatorom tylko wyroby Berlińskie, Lipskie lub Kassels ki e sprzedawano, nie szczędziłem kosztów, aby zdołać coś wybornego za potnienia cenę ofiarować. Strony te odznaczają się równie t r wał o ś c i ą jak c z y s t o ś c i ą t o n u ; dla tego spodziewam się zadowolnić szanownych amatorów muzyki. Ceny są stałe. JLouis Miersbach 9 przy JWowej ulicy JI'r. 14« Sto- IJVa pr. kurant.

Dnia 25 Listopada 1844. pa papie- gotop r C rami. wizną

Obligi długu skarbowego . .

Obligi premiów handlu morsko Obligi Marchii Elekt, i N owej Obligi miasta Jterlina > > Gdańska wT. .

Listy zastawne Pruss. Zachód.

» » W. X.Poznausk.

· · dito » Prnss. Wschód · · Pomorskie... · · March. Klek.i A' · > Szląskie. . . .

Frydrychsdory .

Inne monety złote po 5 tal, .

Disconto.

A K ej e Drogi żel. Berl.-Poczdamskiej Obligi upierw. BerI. - Poczdams Drogi żel. Magd. -Lipskiej . .

Obligi upierw. Magd. - Lipskie .

Drogi żel. Beri.-AiihaUskićj .

Obligi upierw. Berl.-Anhaltskie Drogi żel. Dyssel. Elberleld.

Obligi npierw. Dysscl. - Elberf.

Drogi żel. Keńskićj Obligi upierw. Keńskie .... Drogi od rządu garantowane.

Drogi żel. Berlinsko-Frankfort.

Obligi upierw. BerI. - Frankfort.

· żel. Górno- Szląskiej . .

dito LU. B.. · BerI. - Szcz. Lit. A. i Ii, » Magdeb.-Halberst Dr. żel. Wrocl.-Szwidn -Freib.

Obligi upierw. Wrnc. Szw.-Fr, Dr, żel. Bunu-Kolońbkićj. . ,

\3 Q uj

*ł 4 3\ 94 100 48 IIi 103* 981 M 100J 9S»i 13,IJ; Vi 8* 4 4 4 5 4 5 4 IJ 5 4 4 103* 93 fi 981

102» 117 108 1191 UH lOn; 1294 4 4 5

97? 100:t lOOi 1004 99* 13,4* 1H IJ 191 1844 103* 146 102»

96I 864 159

118?

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1844.11.28 Nr280 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry