d'

Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.02.13 Nr37

Czas czytania: ok. 21 min.

. .

U,

Ul

\Nielkiego

1lI

JIC

)J(

Xi sIwa PO ZNAN SKI EGO

-7

Nakładem Drukaroi Nadwornej W Dekjr;a i Spółki. - Redaktor: JI. Wannoteski.

JI#3V.

W Czwartek dnia 13. Lutego.

1845.

Wiadomości krajowe.

Z B e r l i n a. - Nadeszła tu zeszłego piątku wiadomość o zawczesnym zgonie" panującej Xiężny N a s s a u s kić j, W.Xiezniczki Rossyjskiej, wielkie na dworze naszym sprawiła zasmucenie. Zmarła, córka W. Xiecia Michała i W. X.

H e l e n y (z domu Xi<;zniczki Wirtenberskiej) ozdobiona rzadkicini przymiotami serca i wszelkiemi wdziękami młodości, była przedmiotem uwielbienia dla małżonka i wszystkich wiernych. N assauczyków; zgasła nie mając jeszcze spełna lat 19. Dom cesarski rossyjski przy zawieraniu związków małżeńskich z xiążętami Niemieckimi szczegulue jakieś nieszczęście nawiedza.

Z Berlina. Pod względem upowszechnionej tu pogłoski o zaprowadzeniu Stanów powszechnych, osoby wysoko stojące zapewnlac mają, że tyle przynajmnie'j nie ulega wątpliwości, iż krok w tej mierze w bliskiej przyszłości uczynionym zostanie. Osoby, które się dawniej przeciw temu zamiarowi oświadczały, obecnie milczą, a tak nadzieja publiczności coraz to bardziej się ustala. - Oficer jeden załogi tutej"'zej przeszedłszy do wiary tworzącej się, t. j, niemiecko katolickiej czyli Pilskiej, udał się z prośbą do N aj. Pana aby mu krok ten jawnie uczynić pozwolono. N. Król odpowiedzieć mu raczył, że postanowieniu jego żadnej trudności służbowej lub

innej stawiać nie należy, że owszem sekta Pilska jako stojąca pod opieką rządu uznaną być musi. (Temu doniesieniu Gaz. Powsz. Lipskiej dawniejsza wiadomość, stosownie do której duchownym tej sekly pełnienia fuukcyi kościelnych zabroniono, sprzeciwiać się zdaje.) Gazeta K o 1 o ń s K a stosownie do korrespondencyi z Królewca z d. 27. Styczuia przerażający kreśli obraz nędzy panującej w Litwie Pruskiej i w Mazurach Pruskich. Uboższe familie po wsiach zwyczajnym, ludzkim pokarmem rzadko lylko posilić się mogą; c h l e b j e s t u nich przy sm aczk iem, parzona mąka żytnia i kartofle jedynym ich pokarmem. Ztąd też pochodzi, że śmiertelność nadzwyczaj wielka. Oby się władze nie ociągały z niesieniem spiesznej pomocy, o by pamięlaly, jakie okropne skutki niedostatek chleba w r. 1827 za sobą pociągnął. W powiecie Sensburgskim podówczas ojciec jeden własne dziecko sprzedać chciał, aby tylko za pieniądze, klóreby dostał za nie, chleba dla innych dzieci kupić, a w pierwszych dniach Stycznia r. b. wieśniaczka która do Chełku przybyłaby błagać pomocy Radzcy Ziemiańskiego, przed pomieszkaniem jego ducha wyzionęła. - Z n a d Re n u. - Podauy przez duchowieństwo Bonskie do X. Koadiutora Kolońskiego adress przeciw wolności druku, w którym odgrażają, że jeżeli rząd pociskom przeciw kościołowi wymierzonym tamy nie położy, księ nić zaczną, zdaje się być formalnem wezwaniem duchowieństwa naprzeciw rządowi i mógłby ważne spowodować następstwa.

Wiadomości zagraniczne.

Polska.

z Warszawy, dnia 5. Lutego. Z polecenia Heroldji, w dalszym ciągu swego ogłoszenia z dnia 4. (16 . Listopada roku zeszłego, podaje do powszechnej wiadomości, iż na mocy decyzji Ogólnego Zebrania Warszawskich departamentów Rządzącego Senatu, w dniu 13. (25 . S tycznia r. b. zapadłej, uznanymi zostali za szlachtę dziedziczną, która nabyła tego sianu przed ogłoszeniem prawa; PP. Bayer Wilhelm, h. Leliwa. Barankiewicz Ignacy, bez herbu. Białkowski Antoni, h. Bibersztejn. Bogusławska zGarlickich Joanna, wraz z dziećmi swemi: Wojciechem Edwardem 'ich imion i Ludwiką Antoniną 2ch imion, po niegdy «JrbanieBogusławskim pozoslałemi, bez herbu; Borowski Stefan h. Abdank; Bujaiski Jacek Roch 2ch imion h. Kościesza. Bujaiski Antoni t. li. Bujaiski Józef t. h. Bnlewski Ferdynand, h. Samson. Charzewski Wincenty, h. Srzeniawa. Chludziński Józef, po Mateuszu, h.

Cholewa. Cieszkowski Michał po Wawrzyńcu, h. Dołęga. Cieszkowski Dominik, h. Zerwikaptur. Czosnowski Benedykt, h. Kolumna. Dęby Jakób, h. Slepowron. Domagaiski Jan, h. Bończa. Falęcki Leonard, h. Leszczyc. Gałecki Stauisław, h. Junosza. Gałecki Jan N epomocen, t. h. Garbuski Stanisław, h. Pobóg. Garliński Józef, t. h. Gawroński Franciszek, h. Rawicz. Głowczewski Felix, h. Ostoja. Grabowski Hugo Leon 2. jin. bez herbu. (c.d.U.) F r a fi c y a.

Z Paryża. <- Opowiadają tu, że osławionemu Vidocq'owi bardzo korzystną posadę przy policyi Petersburskiej ofiarowano, którą też przyj ąć miał. Z P ary ż a, dn. 2. Lutego.

Między br. Mole a panem Billault przyszło podobno do zupełnego rozdziału. W tym względzie następujące krążą wieści. Kiedy p. Billault w przeszły poniedziałek ową groźną inial mowę przeciw konserwatystom, był hrabia Mole w izbie parów. Zapytany od niektórych parów, co sądzi o mowie pana Billaulta, odpowiedział podobno, że po lakiem wypowiedzeniu wojny przeciw parlyi konserwatywnej uie można już na przyszłość myśleć o żadnem przymierzu między nim a p. Billaultem. Nazajutrz starał się wspólny przyjaciel obiidwóch znów pojednać. - Pan Billault wyznał, że się za daleko posunął, a przyjaciel jego lem go usprawiedliwiał, że mown pana Billaulta obrachowana była tylko na pewne umysły potrzebujące pogróżki. Ale p. Mole' został podobno przy swojem zdaniu i tak się miał w ogóle wyraZlC. »Pan Billault jest jeszcze młody, bardzo jeszcze młody, posiada wiele talentu, z któregoby wiele wyciągnąć można dobrego. Ale w tej chwili jeszcze o (em[ myśleć nie można: gabinet będzie miał większość w kwestyi o tajne fundusze, dla lego byłoby rzeczą zbyteczną myśleć o kombinacyach, które się niepodobunemi stały.

Z dnia 3. Lutego.

N a dzisiejszem posiedzeniu I z b y d e p u t o - w a n y c h toczyły się dalsze obrady nad prawem o policyi kolei żelaznych. Według Art. > 26 zastosowany być ma Art. 463 prawa karnego do wyrokowania w moc niniejszego prawa. P. G u s t a w B e a u m o n t zbijał ten artykuł jako sprzeciwiający się art. 75 konstytucyi roku 8. Minister robót publicznych dowodził przeciwnego zdania. Pan Isarabert zaproponował dodatkowy artykuł, według którego w razie pro konania o kilka zbrodni lub wykroczeń przewidzianych wprawie niniejszem łub kodexie karnym, tylko najmocniejsza kara zapaść ma. P. C h a s s e l o u p - L a u b a t oświadcza w imieniu koinmissyi, że takowa przychyla się do rzeczonego artykułu dodatkowego, który też przyjęto. Przystąpiono potem do głosowania nad całem prawem. Liczba głosujących była 246, z których 190.głosowała za, a 56 przeciw prawu; zatem przyjęte zostało. Wniesiono potem projekt do prawa względem pewnych budowli dla biór i kommissyi Izby, na który lo cel zażądane kredytu 184, O O O fr. Nim przystąpiono do głosowania nad pierwszym artykułem, zainterpellował P. L h erb et te Ministra spraw zagranicznych z powodu dwóch doniesień w M o n i t ox% e umieszczonych. (Szemranie i hałas). Oświadczył jednak zaraz, że nie widzi Pana Ministra na krześle, chociaż go co tylko w Sali konferencyjnej był widział. P r e z e s wezwał mówcę, aby czekał, ażby się sprawy porządku dziennego ukończyły; na co też P. Lherbette mównicę opuścił. Tymczasem wszedł Minister, zawiadomiony zapewne o tern co zaszło, i zajął swoje miejsce. Przyjęło »rtykuł pierwszy, jako też wszystkie inne, a wreszcie cale prawo, a to większością 2 O 4 głosów przeciw 4 1 . Zaraz potem wstąpił P. L h e r b e t t e na mównice i zażądał od Izby, trząsania wniosku do prawa względem warunków przypuszczania i podwyższania urzędników. Dodał, ze żądanie lo naslręcza mu obecna chwila, kiedy M o n i t o r ogłosił dwa rozkazy składające dwóch urzędników z ich posad, zwłaszcza że złożenie to nastąpiło bezpośrednio po uchwale owej w Izbie. Zwrócił nadto uwagę Izby, źe jeden ze złożonych urzędników nie sprawował żadnego politycznego urzędu. (Szemranie i hałas.) Nie jest to jednak chwila, powiada, w klórejbym w roztrząsanie tej kwesty i wchodził. ISa dziś domagam się tylko, aby rzeczony wniosek do prawa czemprędzej do porządku dziennego był wciągnionyin. P. G u i z o t oświadczył, że gotów jest odpowiedzieć, czy lo Izba porządek dzienny zmieni, czyli też zaraz na inlerpellacyą przyzwoli (Głosy: Tak! tak! Nie! nie!) P r e z e s na to: W Środę pójdzie ten wniosek do prawa zporządku dziennego pod dyskussyą, być może, że Izba za stosowne osądzi nie zmieniać pierwotnego postanowienia. (Tak! tak!) Odłożono więc tę czynność na środę. N a lem skończyło się dzisiaj. Pojutrze mianowany będzie czwarty Vice- Prezes w miejsce Pana Salvandego. Wtyin samym dniu rozstrzygnie Izba, czy przeciw Panu Mauguin sądowna nastąpić ma procedura.

Ponieważ pan Salvandy został ministrem wychowania publicznego, przeto izba deputowanych obrać musi w miejsce jego innego vice prezesa. Konserwalyści chcą głosy swoje dać p. Lepelletier d'Aulnay, za którym także na początku posiedzenia glosowali, ale bezskutecznie, gdyż im oppozycya szyki zmieszala. Wiadomo, ze Dziennik sporo w, obstając przy ministerstwie Soull- Guizot, odwołuje się do przykładu ministerstwa whigowskiego w Anglii, które lakże przez trzy lata z bardzo małą mniejszością przy sterze się trzymało. N a to odpowiada K ons ty t <dcy onista: Ministerstwo whigowskie nie rządziło nigdy większości» ośmiu głosów. W ważnych kweslyach miało ono zawsze 15 do 20 głosów większości, a i to już w Anglii za bardzo słabą większość uchodzi. Prawda, że raz ministerstwo whigowskie przemogło oppozycya prawie równą liczbą głosów, co teraz pp. Guizot iDuchatel, ale to było w bilu podrzędnej wartości, od którego istnienie gabinetu uie zawisło, jak to się rzecz ma w wynagrodzeniu Pritscharda. Dodajmy do tego, że ministers!wo whigowskie w zupełnie innem było położeniu, aniżeli teraźniejsze ministerstwo francuzkie, bo było właśnie przeprowadziło refoiinę. G lob e ministeryalny nie chce temu wierzyć, aby to p. Dupin miał dać radę oppozycyi, iżby w rozprawach i glosowaniu nad łajnem! funduszami żadnego nie miała udziału; bo to byłoby nie oppozycya, ale rewolncyą, krok wymierzony w ogóle przeciw dynaslyi i rządowi reprezentacyjnemu, gdyż tym sposobem rząd takowy siałby się niepodobieństwem. Kardynal-arcybiskup Ronald w Lugdunie gotuje nową pro testacy ą przeciw prawu o wychowaniu, skłania się jednak do wniosków, które uniwersytet i duchowieństwo bardziej zaspokoić mają, aniżeli projekt p, Villemaina. Różne zakony duchowne w Lugdunie rozszerzają corocznie swój zakres działania, mianowicie pod względem zakładów naukowych. Słychać, że niezadługo odbyć się ma w Lugdunie większy zbór wszystkich wyższych kapłanów departameutu południowego, a lo pod przewodnictwem tamecznego arcybiskupa. Od kilku dni obiega lu pogłoska, która jednak mnło na wiarę zasługuje. Powiadają, że Jezuici ofiarowali panu Eugeniuszowi Sue milion franków, gdyby dalszego ogłaszania swego Ż y d a wiecznego zrzec się chciał. Dodają, że pan Eugeniusz Sue zapytał się w tym względzie Ko nsty t ucy on isty, w którego feletonie ten antijezuieki romans wychodzi, ale redaktorowie odpowiedzieli, że gdyby ofiarę takową przyjął, wytoczyliby mu proces o wynagrodzenie szkody. To się tak dalece samo przez się rozumie, że p. Sue nie bjlby się oto zapytywał.

Z dnia 4. Lutego.

Mogę Panu pewnej udzielić wiadomości, że oppozycya walkę przeciw minisleryum przy sposobności tajnych funduszów wznowić postanowiła. Jeszcze dzień rozpoczęcia nowych dyskussyi nie wiadomy, ponieważ wszelako jutro wieczorem angielska mowa tronowa i pierwsze czynności parlamentu tu dojdą, minisleryum wkrótce stanowcze poczyni w lej mierze postanowienia. Wszakże jutro już obrady w Izbie deputowanych może ciekawość jaką obudzą, ponieważ P. L'herbelte złożenie Para Hr. St. Priest i deputowanego Drouyn de Lhuys z posad ich *) uczyni przedmiotem mocyi. Hr. St. Priest był niegdyś w wielkich łaskach u Księcia Orleańskiego a właśnie lej okoliczności użyje oppozycya, aby na minislrów nacierać.

Ze oppozycya leraz, kiedy idzie o miano*) Dokładniejsze o dymissjach tych doniesienia umieścimy w jutrzejszym numerze. (Przyp. Bed.) Salvandy (ej się chwyciła taktyki, iź kandydata konserwatywnego Lepelletier d'Aulnay swoim też ogłasza, dowodzi jawnie przekonania jej. że Pana Billanlt nie przcprze. Nie chce więc kandydata swego na pewną narażać klęskę, lecz zachować sobie pozór, aby po wyborze Pana Lepelletier d'Aulnay swój własny głosić tryumf.

Słychać o nadejściu nowych depeszy Gubernatora Bruat do minisleryum. Ma ou w nich donosić, że stosownych użył środków, aby nie sprawiając nowych trudności przejście od stanu zupełnego posiadania do stanu prostego protektoratu przygotować. Anglia.

Z Londynu, dnia 1. Lutego.

Związek przeciw prawu zbożowemu w roku zeszłym zebrał 86,000 funt. ster!., wydał zaś 59,33b funt. ster., tak że jeszcze 26,675 fuut.

ster. w kassie pozostało. Z sprawozdania tego pokazuje się także, że w skutek usiłowań zwiąsbu w 112 miasteczkach wyborczych tyleż kandydatów stosunkowo wolnego handlu zostanie przybranych. Oprócz tego pracowano nad prawiłem zapisywaniem wyborców w stronach Anglji, gdzie dotąd nie objawiało się żadne polityczne życie. Związek przeciw prawu zbożowemu, mówi w końcu to sprawozdanie, przedstawia klassy z przemysłu żyjące, stanowi on połączenie ducha i euergji handlu. W swej walce o wolność handlu, nie chce żadnych prywatnych i wyłącznych korzyści, ale stara się tylko o wsparcie prawdziwego i tiwałego interesu kraju. Dzienniki tutejsze, które rzeczy nieco jaśniej widzą, nie uważają zwycięztwa Pana Guizota w francuzkiej izbie deputowanych za rękojmią dalszego bezpiecznego istnienia gabinetu francuzkiego. «Nie możemy sobie tego zataić, powiada Times, że walka, w której pan Guizot aż do ostatka wytrwać postanowił, jest jedną z tych walk, które bardzo rzadko są skuteczue, a bardzo niebezpieczne dla charakteru mężów Stanu. Upadłą lub chwiejącą się większość podźwignąć i przywrócić jest to najtrudniejsze z wszystkich zadań, a mianowicie wobec nieniespokojuej oppozycyi i w czasie, kiedy wielkie bezpieczeństwo kraju sprzyja wszelkim szalonym usiłowaniom osobistej ambicyi. Z najszczerszego udziału dla pana Guizota osobistej godności i politycznej jego przyszłości przychylamy się do zdania naszego szanownego kolegi, Dziennika sporów, że lepiejby było dla niego, gdyby b_\l podziękował. Niepodobieństwem jest dla ministra wielką tę zasadękonstytucyjną do ostateczności doprowadzić, bo to jest prawdziwa tajemnica kontrolli, którą ma nad swoją partyą; każde zboczenie z lej zasady pociąga za sobą wielkie poświęcenie siły moralnej. Nie przypisujemy my p. Guizotowi, iżby się z przywiązania do tego wysokiego stanowiska na urzędzie swoim gwałtem trzymał, ale nam się zdaje, że z przekonania powinnoSCI, która, jak powiada, postępowania jego jest miarą, nadto poświęca niebezpieczeństwu chwilowemu. Atoli chwycił się on już swego postanowienia, i mamy nadzieję, że pomyślny odniesie skutek. Uchwała względem tajnych funduszów nastąpi zapewne w przyszłym tygodniu, a uchwała ta albo będzie wynurzeniem zaufagnia, albo też hasłem odwołania się do narodu.« S t a n d a r d donosi, że wyrok polubowny króla Pruskiego w znanej sprawie Portendyku, przyznał kupcom Angielskim nie 80,000 lub 100,000 funt. szterlmgów, jak oni żądali, ale tylko 44,000 frau. (1760 funt. sterlm.) jako wyuadgrodzeuie. Austrya.

Z Wiednia, dnia 3. Lutego.

O położeniu Żydów w M o r a w a c h z następującego wypadku wnioskować można: Podług starodawnego zwyczaju Żydzi za każdy funt mięsa koszernego krajzar jeden więcej płacić muszą aniżeli Chrześcianie, które to pieniądze rzeznik przy rocznych obrachunkach akcyzy, władzy dostawia. - Wszakże ilość podatku lego z roku zeszłego nadzwyczaj szczupłą się okazała a rzeźnicy wezwani, aby się z tego wytłumaczyli, oświadczyli, że to stąd pochodzi, ponieważ Żydzi prawo ominąć umieją. - Aby więc akcyza uszczerbku nie ponosiła, zakazano Żydom w Morawii surowo stołonać się w traktierniach chrześciańskich.

Węgr y.

Z Preszburga, dnia 1. Lutego.

W toku czynności i kroków rządowych spostrzegamy od niejakiego czasu stanowczo przychylnego ducha dla ocalenia narodowości szczepów słowiańskich. U czynione Kroatom koucessye już są wiadome. Tuszą sobie, że teraz też fatałue turopolyerskie spory stosownym sposobem załatwione zostaną. Chociaż szlachcie tego obwodu prawa oddzielnych wotów nie będzie można odmówić, przedsięwziętem jednak zostanie wich gronie znaczne oczyszczenie i wielu co dotychczas przywileje szlacheckie niesłusznie sobie przywłaszczyli, zniewoleni będą wyrzec się onych. Oznakę życzliwych chęci rządu Cesarskiego dla Słowian, stanowi ta okoliczność, że utalentowanemu, sio ce s s y j C; do wydawania gazety politycznej w jego narodowem narzerz«. Ponieważ wszystkie narody Cesarstwa cieszą się lyrn przywilejem, ze ich wiadomości '0 wypadkach czasowych w własnym ich języku dochodzą, byłoby więc niesprawiedliwością szczep Słowaków od lego przywileju wyłączać. Polityczno-literackie milczenie, które do tychczas panowało, zbliża się końca swego; owa konressya jest pierwszym promykiem łaski rządowej, który od niepamiętnych lat spada na śnieżyste szczyty karpatów. Magyarowie naturalnie żalić się zaczną na rozkrzewianie panslaivizmu i zdradę kraju; ale wiemy, ile przesady zawsze było i jest w tych narzekaniach i jak się z prawdą umyślnie mijają. Nie można temu zaprzeczać, że po zamknięciu ostatniego Sejmu jakieś smutne uczucie i zniechęcenie Słowian wszystkich szczepów ogarniać zaczęło; jarzmo im ciążące, przekonanie o niewoli martwiło umysły, a tak pewne marzenia między niemi krzewić się poczęły. Odkąd jednak rząd chlubne okazuje chęci przenikania i uwzględnienia interesów większej części poddanych, to zniechęcenie i smutne uczucie stopniowo ustępować będzie. (Życzymy szczerze, żeby te życzliwe chęci ku słowiańskiej .ludności, które korrespondencja powyższa rządowi aijstrvjackieimi przypisuje także i Polakom Galicyi w udzielę się dostały, ale z ubolewaniem wyznać musimy, że artykuł rządowy o czynnościach Sejmu Galicyjskiego i Rezolneyarh Cesarskich, ogłoszony w Gazecie Lwowskiej i naszej Poznańskiej, nie koniecznie tak przychylnego Polakom usposobienia dowodzi. Wszystko stanęło na tej stopie, na której dawniej było - wieczuy i ulubiony status quo.)

Rozmaite wiadomości.

Z Poznania, dnia 12. Lutego. - Dnia dzisiejszego odbyło się w tutejszym kościele farnym nabożeństwo żałobne za duszę ś. p. Hrabiego Edwarda Raczyńskiego. Koszta żałobnego obrządku ponosiło miasto Poznań, chcąc tym sposobem okazać wdzięczność swoje za dobrodziejstwa, które mu zmarły Hrabia z taką szczodrobliwością wyświadczał Zgromadzeni tu obecnie deputowani licznie na tę żałobną uroczystość zgromadzili się.

Z Poznania. - Z początkiem b. ni. zrobił do tutejszej władzy podanie w celu założenia »Pralni publicznej« na rzece Warcie

Wny Inżynier Netrebski; ile podobny zamiar jako spekulacja korzyslnym będzie, nie jest naszym zamiarem nadlem się zastanowić, zależy to od urządzenia i dyrekcyi, która często u nas nieszczęśliwie wybieraną bywa; powiemy tylko słów parę pod względem użyteczności publicznej. Poznań liczy 40,000 mieszkańców, rachując tylko 3 fenygi na pranie każdego człowieka, dziennie 330, a rocznie 120,000 talarów wychodzi. - Kapitał tak znacznej summy przez rozdrobnienie swoje, prawie jest niewidzialnym, znajduje on się przecie w nędznych mieszkaniacbi apparatach praczek, które obok niezbędnej użyteczności dla mieszkańców miasta, zasługują jeszcze bardzie'j na wzgląd z przyczyny śmiertelności, jaką ich praca za sobą pociąga - w tablicach statystycznych widzimy, że ta śmiertelność na cierpienia piersiowe i szkorbutu dochodzi 20£ i nietylko rodziców pracujących, ale i niemowlęta ich dotyka; doświadczenia pokazały, że prassowanie bielizny jeszcze jest więcej szkodliwćm, jak wilgoć nieustająca, i para ściekająca po ścianach, często z chorego bielizny. Pralnia publiczna ma być urządzona na statku opatrzonym w izbę do gotowania i ługowania jako leż w pomniejsze od strony wody otwarte izby - nad tymi znajdować się ma suszarnia i kilka dobrych magli. Izby te wynajmowane będą dziennie dla praczek lub służących prywatnych domów.

(Nadesłano.) Już to lat cztery jak istnieje nasze Towarzystwo Pomocy Naukowej w Xic;stwie Poznańskie'm, a jeszcze dotąd nasi współrodacy, zamieszkujący inne części ziemi naszej, nie pojęli błogich skutków ztąd wynikających, nie urządziwszy dotąd nic podobnego u siebie, a nikt zaiste nie zaprzeczy nam wrodzonego uczucia, do wszystkiego co jest szlachetnem; pochodzi to niezawodnie że w naszych działaniach nie używamy organu publicznego, a tym samym, nie jeden z rodaków jeszcze wcale z tern nie obznajmiony i często nie wie, co się czyni w sąsiedniej ziemi. W ostatniem sprawozdaniu widziemy już trzystu młodzieży kształcących się za pomocą tych funduszów, lecz jakże okropnie byłoby wspomnieć że tak szlachetnie obracane małe cząstki naszych dochodów, mogą w tym najskuteczniejszym zawodzie razem ustać albowiem pierwsze zobowiązanie się nasze było na lat pięć kończące się w roku przyszłym. Szanowna dyrekcya będąca nam odpowie szemu istnieniu (ej Pomocy Naukowej przyjmie moje następujące uwagi, jako pochodzące od rodaka, szczerze przejętego błogiemi skutkami, jakie wyniknąć powinny z tego naszego zawiązku. - Będąc z natury za javvne'in postępowaniem lak w prywatnem jako i w piibliczue'm życiu, upatrując w lem prawdziwą wyższość, nie czekać na to co drugi o lem powie, lecz postępować podług własnego przekonania, tak i tutaj chciałbym żeby sprawozdania dyrekcyi były więcej ptibliczuemi aniżeli doląd: niech tworzą osobny dodatek do Gazety, każdy czytujący je, cieszyć się będzie przyszłą nadzieją naszą, albowiem każdy przejętym być musi fą niezaprzeczoną prawdą, że jedynem zabezpieczeniem istnienia narodu jest wykształcenie duchowe oparte na moralności: niech le sprawozdania zawierają w sobie imienne listy, lak składkujących jako i pobierających: młodzież wykształcona z lego funduszu, wdzięczną będzie swoim współrodakom za wy dźwignięcie ich z niemożności, być kiedykolwiek ojczyźnie swej uźytecznemi; ubóstwo, w ktore'm się zrodzili, nie krzywdzi ich, albowiem prawdziwa oświata nie wynosi się z swojćtu urodzeniem, lecz godnością wyrobioną w samym sobie.

Z pomiędzy składkujących nie jeden z ZYJących w przepycha<<!), przyj dzie na tę myśl błogą i część jaką taką tych swoich wydatków obróci ku ogólnemu dobru; nic jeden zaś choć mający skromnie w domu i bryczką jeżdżący - lecz dotąd nieodmawiający sobie W ęgrzyna i Szampana, nie jedną butelkę wleje do skarbonki - Pomocy Naukowe';: a może jest jeszcze i wielu takich, którzy doląd nie wpisawszy się w lisię składkujących, poznają tego potrzebę; a ci którzy już wpisani, obrachowawszy się z swoimi dochodami, pomnożą dotychczasowy datek, pomnąc że wspanialszego użytku z swoich dostatków, nigdy nie będą w stanie uczynić. Nie jeden z filantropów mógłby mi zarzucić, że krzywdzącym jest dla człowieka, być zachęcanym do dobrego, publiczne'm wyjawianiem, nie przeczę, że każdy w sobie tego bodźca do dobrego posiadać powinieu, lecz na nieszczęście, euajomość ludzi uczy nas przeciwnie, i dla tego postępujmy sobie jak to nam doświadczenie wskazuje, a owe filantropiczne zdanie pozostawmy na ten czas, gdzie wszyscy tak moralnie będą wykształceni, że każdy będzie wstanie sam w sobie wyrobić tę prawdziwą godność uczuć swoich.

Dyrekcya przez takie publiczne postępowanie, gdzie obrót każdego grosza będzie wy łu

szczony, utwierdzi sobie wiarę publiczną i uniknie zarzutu, że tylko jednostronnie wykształca i wspomaga, każdemu albowiem będą znani ci, którzy zasiłki na wykształcenie pobierają. Utworzyły się ii nas towarzystwa agronomiczne, których lo szczególną dążnością być powinno polepszenie gospodarstw naszych włościan, lecz i tu pamiętajmy, że dobry byt włościanina zawisł od jego moralnego wykształcenia; to wykształcenie nabywać ma w swojej szkółce miejscowej, a gdy się zastanów jemy nad brakiem wykształcenia nauczycieli tychże, 2 grozą jesteśmy przejęci, że i tu tak nisko jeszcze stojemy. Jeżeli Bóg nam pobłogosławi, a fundusze naszej pomocy N aukowej utwierdzą się i pomnożą, to na ówczas (pewna część tychże) powinna być obróconą na podwyższenie dochodów wiejskich nauczycieli, gdyż przy tak szczupłych jak dotąd pobierają, nie można się idziwić, że samych prawie niezdatnych pi y tychże szkółkach napotykamy. Nadchodzący Sejm prowincionalny powinienby podać petycję o wyznaczenie funduszów dla Nauczycieli wiejskich, lecz trudno nam pokładać w (e'm nadzieję, widząc prawie wszystkie nasze petycye bez żadnego skutku. Trzymajmy się więc tej starodawnej prawdy: Nieoglądajiny się na drugich, a sami postępujmy. Sk. z nad Noteci.

Po esie

Merwińsliiego,

Gazela Poznańska w przeciągu jednego tygodnia umieściła dwa arlykuły na obronę pism Pana Berwińskiego, klóre odwiecznej dowodzą prawdy, że niezgrabni przyjaciele więcej szkodzą, jak najzaciętszy nieprzyjaciel; zamiast bowiem trudnić się zamierzoną obroną, która jest łatwą z czysto literackiej strony, jeden zaczepia Orędownik, drugi Pana Z. K. i jakby na ironią każe zazdrościć Mickiewiczowi i Pelrarce utworów Pana Berwińskiego. *) Artykuł tak mocny Pana Z. K. zyskał na powadze, przez słabe odpowiedzi które wywołał, i słusznie, bo wyjąwszy ostatni ustęp tchnący osobistością, nie można dość surowo wystąpić przeciw dziełu, które w nieskalanej poezyi naszej z boleścią wyznać wypada, pierwszą będzie aposlazyą. Przebiegnijmy pamięcią otwory młodego poet y, cóż nam zostawił świętego! nieskalanego! N ie sam D o n J o u a n urąga naszej przeszłości,

*) W 30stym Nr. Gazety znajduje się trzecia obrona pism BerM ińskiego , której nadsulacz niniejszego artykułu jeszcze nie mógł czytać. nieniom; każda karta odkrywa nam coś burzącego, obrzydzającego, przeszłość i teraźniejszosc. Jakaż lo nierozwaga młodzieńcza, dać się uwieść boleści dnia dzisiejszego aż do ostateczności, uznania zgniłym trupem tego co było i jest, nie pomuiąc, jak okropne kousekwencye wyszarpał Gurowski z podobnego zdania. Wyszydza Pan Berwiński w Do n Jo u a nie tych, co w ostatnich czasach krew swą wylewali, wyszydza w p o w i t a n i u , tych co na wygnaniu rożnemi pracują sposoby, by skrócić niedole. W poezyi Wawel i Kraków, w ogóle tak pięknej i szczytnej, kończy słowem pogardy dla tej naszej odwiecznej stolicy; w scenie War s z a w a maluje to miasto, jako siedlisko podłości, od góry do dołu, niepomny , że to serce naszej ziemi, które lyle razy już się otwierało, by krwią własną ożywić swe dzieci; w m o g i l e Koś c i u s z k i bluźni przeciw współrodakom jak nikt swój ni cudzy się nie poważy ł , zarzutem tchórzostwa. W idziemy więc, że szyderstwo nie samego tylko D o n J o u a n a z którego formą bardziej jest zgodne, ale większej części poezyi Berwińskiego pauującem jest piętnem. Może który z obrońców powie, że autor tylko zgniłą szlachtę wyszydza, i piętnem śmierci naznacza, odpowiemy mu, żenię sama szlachta uniosła świetne mimo wyroku Pana Berwińskiego, wspomnienia z ostatniej wojny, a wreszcie czemuż w poemacie War s z a - wa tak ohydnie maluje dzielny lud stolicy. Ale już słyszę występujące pięknobrzmiące zdania, wszystko dla ludu przez lud, było hasłem Pana Berwińskiego; w tej koniecznej, bo jedynie pozostającej odpowiedzi, upatruję dopiero najokropniejsze szyderstwo, bo mass narodu tyczące. Chcesz poeto, lud podnieść, wywyższyć, uszczęśliwić, a szarpiesz co jedyną siłę jego moralną, co szczęście jego stanowi, szarpiesz - w i arę o j c ów! występujesz z zdaniem »p r e c z z s t a r y m B o g i e m«, urągasz po bożnej jego wierze w opiekę «C z ę s t o c h o - wskiej Królowej«, którą to wiarę z macierzyńskiem lud wyssał mlekiem i wyrzekasz wresz c i e » Ż e i w m o d l i t w i e n i e u m i e s z s i ę p o d l i ć« tym samym wyrzekasz się braterstwa z tym ludem, który w pokornej modlitwie czerpa siły i nadzieje.

Wyśmiałeś więc najświątsze i najdroższe wspomnienia narodowe, napiętnowałeś hańbą i pogardą stolice nasze; zerwałeś z ludem, wydzierając mu co moc i szczęście jego sianowi; kończysz wreszcie na ostatniej karcie pism twoich rozwiązaniem familii, jak byśbył przedsięwziął sobie, wszystkie tętna życia narodowego wyszydzić, rozerwać. Byron walczył także szyderstwem, wylewał na świat kielich goryczy, ale Byron był reprezentantem boleści'i niedowiarstwa XVIII, wieku, a m y żyjem wiek dalej; wreszcie Byron był synem wielkiego i pełnego sił żywotuich Albionu, który obłąkanego syna odepchnąć, lub mu przebaczyć mógł; ale inne jest nasze położenie, inne pole walki, kiedy matka w letargu. Czemuż ach czemuż, poela nie miał ciągle na pamięci strofy, którą sam tak silnie oddał w ostatniej spowiedzi, a która na nieszczęście jest żywym obrazem wielkiej części jego pism poetycznych.

»Szalony mówią kto jak TJgolino W ztijiltii nieszczęścia, własne gryząc pięscie, Śmiechem piekielnym wyszydza szczęście l w własne oczy, własną pluje śliną. Jakaż gorzka boleść ogarnia prawego syna ojczyzny, skoro przebiegnie pisma Pana Ber4 ?ińskiego; tyle talentu, tyle zarodów szlachetnych, źle skierowanych, skrzywionych; tyle młodzieńczej boleści, tyle młodzieńczego zapala, ostrzem w pierś własną i ziomków skierowauego. Oto słowa prawdy, z zbolałego wydarte serca, oby je jakotakie przyjął autor, dwie bowiem drogi przed nim otwarte; albo unieść się miłością własuą, i iśdź za jej popędem, albo być wyższym nad próżność powszednią, i wyrzec z pokorą równo ważącą najwyższym tryumfom: Matko, Matkodroga! zawiniłem, boleść w piekło rozpaczy mnie zawiodła, ale jestem miody!, silny, mam dus?ę gorącą, serce wzniosłe, daruj chwilowewemu obłąkaniu, a odtąd lutnia moja na wieki czystym hymnem dla ciebie bizmić będzie.

Mowa na migi. Dziennik Revue de Paris ogłasza zajmującą rozprawę o głuchoniemych, z której kilka następujących uwag o mowie ich wyjmujemy: »Początek lej mowy na migi sięga odległej starożytności. Cassiodor wspomina mężów, których wymowne ręce jakby u każdego palca odmienną inowę miały, którzy mówili milcząc i umieli opowiedzieć całą hisloryę, chociaż nawet ust nie otworzyli. Sławny Boscinsz chwalił się, jak wiadomo, iż każdy wiersz któregokolwiek Iraicznego poety znakami wyrazić zdoła. - W nowszych czasach widzimy lę mowę przy założeniu zakonu Trappisiów w powszechnćm u nich użyciu: ci dobrowolni bowiem glachonieuii, skazując usta na milczenie, porozumiewają się między sobą znakami. - Ta mowa na migi zdaje się nawet być pierwotną rodu ludzkiego mową. Nie prie wienia na świat przyszedł, lecz trzeba wnosić", iż glos zrazu na małą tylko ilość wyraźnych brzmień ograniczonym być musiał, a zatem, chcąc się dokładnie wyllutnaczyć, zapewne do migów się uciekał. Wszakto te znaki są naszą pierwszą mową w kolebce. Matka ucząc niemowlę mówić, łączy zawsze nazwy zieh przedmiotami i bądzto za pomocą rąk lub oczu, pokazuje dziecięciu na migi rJ\ecz nazwaną. J eźlibyśmy się chcieli dziwić czemukolwiek w tym względzie, tedy bylobyto raczej okoliczność, iz tyle .wieków przeszło, zanim Abbe de rEpe'e wykształcił wreszcie tę mowę. Każdy z nas używa mowy głuchoniemych skoro go jego własna opuszcza; ile razy jest przeszkodzony wyrazić słowami swoje myśli, ucieka się mimowolnie do znaków. Tak tez i przy zwykłem mówieniu pomagamy sobie mówniczemi ruchami, które u nas wprawdzie mają tylko posiłkować wyrazom, lecz u głuchoniemych główną rzeczą - istotną mową się staję D la matki, niemasz głuchoniemego; dziecię, które z innemi ludźmi rozmOWlC się nie może, znajdzie zawsze sposób wytłumaczenia się przed matką i krewnymi. Dziwić się więc wypada, iż dopiero sławny 1'Epe'e tę drugą mowę ludkości wydoskonalił u głuchoniemych. W naszych czasach uczyniła ona znaczne postępy.

OBWIESZCZENIE.

Łąka kamlaryjna Bociańką zwana, wraz z pastwiskami, tudzież łąka z Jewe'j strony szossy ku Górczynowi, od dnia 1. Maja r. b. na sześć lat drogą publicznej licytacyi najwięcej dającemu wydzierżawione być mają. Tym końcem termin rta dzień 25. Lutego r. b. przed południem o godzinie U. w sali sessyonalnćj Magistratu naznaczony został, na który chęć dzierżawienia mających z tern wzywamy nadmienieniem, iż pluslicytant kaucyą 50 Tal. złożyć obowiązany.

Warunki w Registraturze nasze'j przejrzane być mogą. Poznań, dnia 13 Stycznia 1845. · Magistrat.

U ne Demoiselle suisse souhaite se placer pour le 1. du mois d'avril, dans une famille, aupres de jeunes enfants. S'adresser a Mademoiselle K. Nr.'15., Hótel de Vienne a Po sen.

Franc de post.

Dobra w powiecie Gnieźnieńskim, około 5000 mórg przestrzeni, są z wolnej ręki do nabycia. Bliższą wiadomość udzieli P. B u c h o w s ki, Kontroler kasy prowincyaluej ziemstwa w Poz n a n 1 u. Ś w i e c e, zwane ID i l i « s t e a r i fi i m a r g , a r i n poleca nader tamo J. Appel, przy ulicy Wilhelm, po stronie poczty.

X Uwiadomieni niniejszćtn Szanowną Pu- 1 f bliczność, iź syn mój L e o p o l d wyszedł S fi> odtąd z handlu mego winnego w zamiarze <1> I założenia na własną rękę h a i l d III w i II - I f BiCgO w l P o z s a a s i i w . Polecam go <l> @ zaszczycających mię swemi w zglę dami U w tein mieście i okolicy i proszę, aby Sza- f D nowna Publiczność zaufanie we mnie po- Jl fi) kładane , na niego przelać raczyła. U *¥ózef Goliłenring Jf Odwołując się do powyższego uwiado- x U mienia donoszę najuniżeniej , że od dnia ę fi) dzisiejszego tu w miejscu na slarym rynku d t pod liczbą 62. otworzyłem handel 1 Wina Węgierskiego # ryczałtem i cząstkowo. I f Zakupienia na mIeJSCU w Węgrzech zna cznych ilości win Węgi erskich, stawiają $ * mię w możności przedawać takowe tanio i W D w dobrych gatunkach. Zapewniając skorą fi) i rzetelną usługę zwracam uwagę PubliD czności szczególniej na moje tłuste i lekkie I wina z r. 1841. w jasnym kolorze.

fi) Poznań, dnia 2.9. Stycznia 1845. I JjeopoM Go lA enring»

Muo-s giełdy ISeBińsJkiej.

Sto- ]Va pr kurant" pa papie- gotop r ( rami. wizna

Dnia 10 Lutego 18J5.

Obligi długu skarbowego . .

Obligi premio« handlu niorsk.

Obligi Marchii Kickt, i N owej

» Gdauska wT. .

Listy zastawne Pruss. Zachód.

» W. XPoznaiisk.

» » dito » Pruss. Wschód.

» »Pomorskie. . .

March. Eiek.iN.

Szluskie ....

Inne monety złote po 5 tal. .

A fe c j e Drogi żel. BerI. - Poczdamskiój Obligi upierw. BerI. - Poczdains.

Drogi zel. Magd. - Lipskiej Obligi upierw. Magd. - Lipskie .

D ro gi żel. BerI. - Auhaltskiej .

Obligi Upierw. Berl.-Aiihalt.skie Drogi żel. Djssel. Elberfeld.

Obligi upierw. Dyssel.- EIberf.

Obligi upierw. Itenskio .... Drogi od rządu garantowane.

Drogi zet. Berlinsko- Frankfort.

Obligi upierw. Bcrl. - Frankfort.

» żel. Górno- Szląskićj . .

dito LU. B... »Berl-Szcz.Lit. Aj B.

« Magdeb - Kalberst D r. żel. W rocl. - Szwidn. - Freib.

Obligi upierw. Wroc. Szw.-Fr.

Dr, żel. Bonu- Kolońskiej. . .

l 100 *. 1 'h \ 99» 00' 48 99 93.1

3i 4 fi \ fi

103;974 100* 1001

H4 991 13JI H U, 1961

13A 4 4 4 \!!I; 5 1044.

4 5 95 4 99* ¥ %r 4 4

103* 151] 102 1034 991 94 12LJ 129 4 114 4 4 5

Powyższy artykuł jest częścią publikacji Gazeta Wielkiego Xięstwa Poznańskiego 1845.02.13 Nr37 dostępnej w Wielkopolskiej Bibliotece Cyfrowej dla wszystkich w zakresie dozwolonego użytku. Właścicielem praw jest Wydawnictwo Miejskie w Poznaniu.
Do góry